Statki dla postaci

Awatar użytkownika
Peter Covell
Administrator
Posty: 133
Rejestracja: 26 sie 2021, 20:37
Lokalizacja: pod Poznaniem

Okay,
Do stworzenia tego tematu pchnęła mnie wiadomość od jednego z Użytkowników pracujących nad swoją Kartą Postaci i pytającego o to, jaki statek mógłby wybrać dla swojego bohatera. Dodajmy, że nie jest to pierwsze tego typu pytanie na "nowej" Mgławicy Mocy.
Myślę, że dobrze byłoby wszelkiego rodzaju burze mózgów dotyczące zapytań z serii "Jaki statek dla łowcy nagród?" lub "Czym powinien latać ubogi przemytnik?" zostawić dla potomnych, na co czat nie pozwala. Może po jakimś czasie uda się nawet to wszystko zebrać w jeden, rozsądny poradnik.
Na razie - zachęcam do dyskusji ogólnej i myśli z niczym niezwiązanych, a także do bezpośrednich zapytań Użytkowników o statek dla ich konkretnej postaci.

Na dobry początek rzucę ziarenko do dyskusji - sprzęt z demobilu po Wojnach Klonów - rozwiń zagadnienie ;)
Jason Covell - Karta Postaci
Tala Araluu - Karta Postaci

"Gotyckie odrzwia chylą się i skrzypiąc suną w bok
I biała pani płynie z nich w brylantowej mgle"


Discord: Peter Covell#0792
GG: 8933348
Awatar użytkownika
Jack O'din
Gracz
Posty: 17
Rejestracja: 01 wrz 2021, 09:41

Ogółem myślę, że może być problem ze sprzętem z demobilu - sprzęt Separatystów nie najbardziej sprawdzałby się dla organicznych pilotów, a sprzęt po flocie klonów jeszcze nie za bardzo zdążył trafić w prywatne ręce - przynajmniej w moim odczuciu trochę jeszcze za wcześnie po zakończeniu wojen klonów jesteśmy. Dlatego bym proponował: leciwego już Hawk Hwk-290 http://sluisvan.net/frachtowiec,hwk-290 , który mógłby być już customowo modyfikowany (dodane tarcze i wymieniony hipernapęd) i powinien śmigać jak malina; lub w jakiś fajny sposób uzasadniony HWK-1000 http://sluisvan.net/frachtowiec,hwk-1000 .
Awatar użytkownika
Shin I'Gami
Gracz
Posty: 57
Rejestracja: 31 sie 2021, 18:43

Wszystko co po republikańskie i po separatystyczne będzie przyciągać z wczasach uwagę. Nie zapominajmy, że Imperium aktywnie wymazywało wszelkie pozostałości po czasach Wojen Klonów - ze szczególnością karząc dla przykładu światy Separatystów.

Propozycja Jacka jest jak najbardziej w porządku, od siebie klasycznie polecę przedstawicieli serii YT - to jest zawsze dobry wybór :D
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
Posty: 19
Rejestracja: 01 wrz 2021, 16:52

Pomysł ze sprzętem z republikańskiego demobilu był mój, więc go trochę będę bronił :lol:
Zważywszy na fakt, że (jak widzimy np. w Bad Batch) proces przezbrajania Imperialnej Floty w nowy sprzęt rozpoczął się w zasadzie zaraz po Wojnach Klonów, to pewne modele mogą już być dostępne. Poza tym, niektóre maszyny z wcześniejszego okresu Wojen, takie jak prom typu Eta, powinny szybciej trafić na rynek (zwykły lub czarny).
Z separatystycznymi statkami też jest ciekawie, ponieważ wiele z nich było w powszechnym użyciu jeszcze przed Wojnami Klonów jako statki cywilne, więc nikogo nie powinien dziwić widok załogowego promu Sheatipede, zwłaszcza na Zewnętrznych Rubierzach.

Jeśli mówimy o serii YT, to trzeba też powiedzieć o frachtowcach Ghtroc, największej konkurencji dla Koreliańczyków. Wczesne wersje jak Ghtroc 580 powinny być już w użyciu.
http://www.sluisvan.net/frachtowiec,ghtroc_720

Bardzo ciekawą opcją jest Lantillian Short Hauler
http://www.sluisvan.net/frachtowiec,lan ... ort_hauler

A jeśli ktoś lubi ekstremalne doznania, to Pinasa Phoenix Hawk. Stwarza ciekawe możliwości grania przeciwko własnemu statkowi :lol: http://www.sluisvan.net/frachtowiec,phoenix_hawk
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
Posty: 65
Rejestracja: 31 sie 2021, 22:22

Sprzęt z Wojen Klonów może przyciągać uwagę, ale nie musi być od razu zabroniony tak mocno, by do niego od razu strzelać. Myślę, że wśród ludzi trochę na marginesie społeczeństwa może wejść w użycie, no i jest jeszcze przestrzeń Huttów :)
Awatar użytkownika
Peter Covell
Administrator
Posty: 133
Rejestracja: 26 sie 2021, 20:37
Lokalizacja: pod Poznaniem

Też bym się podpiął raczej pod to, że sprzęt po Wojnach Klonów raczej może być dostępny - szczególnie, jeśli chodzi o promy. Sytuacja może być podobna jak po upadku ZSRR - po zmianie struktury państwa (Republika -> Imperium) część lokalnych zarządców sektorów, planet etc może po prostu się demilitaryzować i wyprzedawać co popadnie - nawet legalnie, byle się wzbogacić zanim przyjdzie nowa miotła. Centralizacja władzy przyjdzie później, teraz jest jeden wielki bałagan i da się na tym mocno ugrać - przynajmniej ja tak to widzę.
Wracając do analogii z ZSRR, pewnie całkiem realne, że ktoś gdzieś komuś sprzedał pieprzonego Acclamatora...
Jason Covell - Karta Postaci
Tala Araluu - Karta Postaci

"Gotyckie odrzwia chylą się i skrzypiąc suną w bok
I biała pani płynie z nich w brylantowej mgle"


Discord: Peter Covell#0792
GG: 8933348
Awatar użytkownika
Tau Isard
Gracz
Posty: 28
Rejestracja: 22 wrz 2021, 15:59

część lokalnych zarządców sektorów, planet etc może po prostu się demilitaryzować i wyprzedawać co popadnie - nawet legalnie, byle się wzbogacić zanim przyjdzie nowa miotła.
Szczególnie w perspektywie nowego gubernatora z ramienia stolicy, który lada dzień zostanie powołany, by zastąpić dotychczasową władzę lokalną. Pewnie kradli i spieprzali w tempie Kadafiego :P Demilitaryzacja mogła być też formą pasywnego buntu przed reżimem Palpiego. Niewykluczone, że defraudację środków imperialnych karano śmiercią.

Jest jednak pewien problem. Z jednej strony mamy jakiś chaos przy zmianie ustroju, z drugiej Palpi propagował ideę zero waste na długo, zanim norwescy biznesmeni uznali to za modne. Sprzęt z czasów Wojen Klonów miał służyć jeszcze dziesiątki lat w co mniej istotnych strategicznie systemach. Mamy zatem niewygodne pamiątki (klony, droidy, sprzęt z Wojen Klonów), których trzeba się pozbyć, ale też dużo okrętów, które właściwie są nowe - mało tego, wcale nie wstrzymano ich produkcji. 19 BBY nie miał być wcale rokiem zakończenia wojny - separatyści w tym czasie cisnęli masowo Providence. Droidy złomowano na potęgę, technologię klonowania zdelegalizowano, ale okręty takie jak Venatory i Victory miały służyć jeszcze długo. Ten drugi przecież był ważnym elementem w podręcznikowej eskadrze obrony sektorowej Imperium.

Imperium nie dokonało demilitaryzacji po obaleniu Republiki - wręcz przeciwnie, położyło nacisk na produkcję militarnego sprzętu na nową skalę. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że Imperium praktycznie na start było znacząco większe terytorialnie od Starej Republiki (w końcu z marszu zaanektowało dodatkowo światy Konfederacji) i potrzebowało adekwatnie dużej floty - to ważna różnica w stosunku do upadku ZSRR.

Jeszcze jedna istotna sprawa - według disneyowskiego kanonu Palpi, owszem, działał trochę na głupa, wesoło do przodu (i cały jego misterny plan okazał się niezbyt misterny), ale akurat kwestię budowy floty miał opracowaną - ISD weszło do służby w trakcie Wojen Klonów. Można zatem zakładać, że pomysł na to, co zrobić ze sprzętem z wojny był dopracowany długo przed jej zakończeniem (albo nawet rozpoczęciem ;) )

Na światy jak Metalorn czy poszczególne Mechis trafiało wszystko, co dało się zebrać (zapewne także po Wojnach Klonów) i tym sposobem pozyskiwano surowiec na nowe Gwiezdne Niszczyciele, których produkcja ruszyła taśmowo.

Na logikę dla cywilów, szmuglerów, łowców nagród i reszty kolorowej kompanii bardziej dostępnym powinien być sprzęt po Separatystach, niż po Repach. Jakby nie patrzeć, światy Konfederacji o wiele trudniej byłoby imperialnemu centrum skontrolować. Rebelia wykorzystywała właśnie sprzęt po sepkach wg legends, a po klonach w kanonie disneyowskim.

Okręty Separatystów były budowane głównie na zasadzie dozbrajania statków cywilnych (handlowych, transportowych). Dopiero ostatni rok Wojen Klonów to okręty Separatystów z prawdziwego zdarzenia. Przynajmniej tak było w Legends.

Po Wojnach Klonów sprzęt taki jak Lucrehulki powinien zostać rozbrojony i wrócić do cywila.
Centralizacja władzy przyjdzie później, teraz jest jeden wielki bałagan i da się na tym mocno ugrać - przynajmniej ja tak to widzę.
Myślę, że tu szczególne znaczenie będzie miało położenie astrograficzne. Światy Jądra prawdopodobnie nie miały nic do powiedzenia i zmiana ustroju nastąpiła szybko, z Koloniami Imperium poszło na układ de facto lenny. Dalej już mogło być różnie. Silne wpływy Starej Republiki kończyły się w Klinie Wewnętrznej Rubieży, słabły w Rejonie Ekspansji z poślizgiem na Środkową Rubież. Dopiero za czasów imperialnych realnie podporządkowano władzy centralnej Środkową Rubież i wzięto się za Zewnętrzną.

Takie trzy lata po ogłoszeniu Nowego Ładu to idealny okres na obserwowanie zmian ustrojowych i dla zainteresowanych ciekawy temat gry ;)
Wracając do analogii z ZSRR, pewnie całkiem realne, że ktoś gdzieś komuś sprzedał pieprzonego Acclamatora...
Albo nawet dorzucano takiego Acclamatora Huttom czy Crime Lordowi z Czarnego Słońca na koniec negocjacji przy lunchu, aby miłym akcentem dobić targu w kwestii... całej planety :D

------

Ze swojej strony wszelkiej maści bojowo nastawionym bohaterom polecam Scurrg-H6: https://starwars.fandom.com/wiki/Scurrg ... ype_bomber. Z tym cackiem można iść na prywatną wojnę z Imperium.
Awatar użytkownika
Peter Covell
Administrator
Posty: 133
Rejestracja: 26 sie 2021, 20:37
Lokalizacja: pod Poznaniem

Imperium nie dokonało demilitaryzacji po obaleniu Republiki - wręcz przeciwnie, położyło nacisk na produkcję militarnego sprzętu na nową skalę. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że Imperium praktycznie na start było znacząco większe terytorialnie od Starej Republiki (w końcu z marszu zaanektowało dodatkowo światy Konfederacji) i potrzebowało adekwatnie dużej floty - to ważna różnica w stosunku do upadku ZSRR.
Dlatego też wspomniałem o części planet, a nie demilitaryzacji całego Imperium. Trzy lata to na tyle dużo, by Imperium Galaktyczne "stało się faktem", z którym trzeba się pogodzić, a jednocześnie na tyle krótko, że Palpatine'owi na pewno nie udało się zastąpić władz w sektorach czy na planetach na "swoich" (i zresztą, nie uda mu się to do samego końca). Po wojnie galaktycznej - pomimo dalszego nacisku na zbrojenia - część armii i floty zwyczajnie musiała być rozwiązana. Pamiętajmy, że nadal działa senat, którego za mordę jeszcze całkiem nie wzięto, a pewnie niektórzy już się zorientowali, że Nowy Ład wcale nie jest super zajebisty (czekam, kiedy w Polsce ludzie się zorientują, że Polski Ład też jest chujowy), więc mogą, jak to ładnie ująłeś, "wyrażać swój sprzeciw".
Z tego właśnie powodu, uważam, iż - choć łatwiej dostępny może być sprzęt Separatystów - w galaktyce nie brakuje statków po Republice, szczególnie gdy chodzi o promy czy inne mniejsze jednostki.
Myślę, że tu szczególne znaczenie będzie miało położenie astrograficzne. Światy Jądra prawdopodobnie nie miały nic do powiedzenia i zmiana ustroju nastąpiła szybko, z Koloniami Imperium poszło na układ de facto lenny. Dalej już mogło być różnie. Silne wpływy Starej Republiki kończyły się w Klinie Wewnętrznej Rubieży, słabły w Rejonie Ekspansji z poślizgiem na Środkową Rubież. Dopiero za czasów imperialnych realnie podporządkowano władzy centralnej Środkową Rubież i wzięto się za Zewnętrzną.
Tu się w pełni zgodzę - im dalej tym większe przewały. Biorąc pod uwagę jak w niektórych miejscach przedstawiane są Zewnętrzne Rubieże, nie zdziwiłbym się, gdyby było wiele planet, na których mieszkańcy nadal nie wiedzą, że wojna oficjalnie się skończyła, a Republika nie istnieje. Takie światy byłyby na razie poza zasięgiem Coruscant.
Ze swojej strony wszelkiej maści bojowo nastawionym bohaterom polecam Scurrg-H6: https://starwars.fandom.com/wiki/Scurrg ... ype_bomber. Z tym cackiem można iść na prywatną wojnę z Imperium.
Czekaj... on teraz (znaczy za Disneya) wyszedł poza fazę prototypu?
Jason Covell - Karta Postaci
Tala Araluu - Karta Postaci

"Gotyckie odrzwia chylą się i skrzypiąc suną w bok
I biała pani płynie z nich w brylantowej mgle"


Discord: Peter Covell#0792
GG: 8933348
Awatar użytkownika
Tau Isard
Gracz
Posty: 28
Rejestracja: 22 wrz 2021, 15:59

Po wojnie galaktycznej - pomimo dalszego nacisku na zbrojenia - część armii i floty zwyczajnie musiała być rozwiązana.
No niby na to wskazuje jedna przesłanka zwana logiką. War is over, happy x-mas, po co nam te gwiezdne krążowniki? Miłość, nie wojna!

Druga przesłanka, to fakt, że Palpi miał w dupie pacyfistów. Tarkin wylądował raz krążownikiem na tłumie protestujących w imię pokoju ludzi, bodaj zaraz po wojnie to było czy nawet w jej trakcie.

Palpi kontrolował senat już za Republiki (Senat, sądy, stocznie), więc zaraz po wojnie faktycznie musiało dojść do tarcia. Mimo wszystko, brak zawieszenia produkcji okrętów i brak demilitaryzacji jest mniejszym przewałem politycznym, niż reforma struktury całego państwa jednym aktem i ogłoszenie się dożywotnim władcą galaktyki :D

Odnosząc się do domysłów na podstawie real life, ekonomicznie nie ma uzasadnienia wyłączanie ze służby republikańskich okrętów z Wojen Klonów. No bo z jednej strony demilitaryzujemy systemy, a z drugiej cały czas produkujemy ten sam sprzęt? Na logikę Star Wars pasuje, ale na inną... :P

Chyba, że tak wyglądała zabawa w kotka i myszkę Palpiego z Senatem. Robił ich w wała. Jednego dnia złomował acclamatora wiszącego nad Mon Calamari, a drugiego dnia nad to samo Mon Calamari przylatywał nowiutki ISD. :D

Cekawy aspekt: floty systemowe. Republika używała nie tylko tych okrętów wyprodukowanych specjalnie na potrzeby wojny, ale również (w większości? w mniejszości?) flot poszczególnych światów. Korelia na ten przykład miała własną, silną i niezależną flotę, nawet w czasach Imperium. Zakładam, że w trakcie Wojen Klonów jednym z celów masterminda było rozwalenie tych niezależnych flot obronnych, aby nastąpiła konieczność zastąpienia ich okrętami Republiki (docelowo Imperium). Separatyści jakby nie patrzeć atakowali cele wskazane przez Palpiego - wystarczyło kazać im zaorać wszystkie zbyt silne i zbyt niezależne floty obronne.

Wyobraźmy sobie Senatora mało znaczącej planety (systemu), który w Imperialnym Senacie żąda natychmiastowej demilitaryzacji po wojnie. Palpi mówi mu: ok, stary, jak sobie chcesz. Demilitaryzujemy twój system. System zostaje bez obrony i na orbitę wjeżdżają mu ISD. Może nawet nie od razu, najpierw trochę podszczypią go Huttowie albo zwykli piraci.

Oznacza to, że demilitaryzacja dotyczyła głównie sił, które w czasach republikańskich były "własne". Floty systemowe powinny wrócić na macierzyste orbity, tak jak po pospolitym ruszeniu wojakowie wracają na swoje zadupia. To one były niewygodne i z punktu widzenia Imperium lepiej byłoby te okręty zastąpić siłami podlegającymi centrum. Korelia, jak wiemy, oparła się temu do samego końca, ale to wyjątek.
Z tego właśnie powodu, uważam, iż - choć łatwiej dostępny może być sprzęt Separatystów - w galaktyce nie brakuje statków po Republice, szczególnie gdy chodzi o promy czy inne mniejsze jednostki.
A to na pewno. Galaktyka jest wielka.
Czekaj... on teraz (znaczy za Disneya) wyszedł poza fazę prototypu?
O tym nic mi nie wiadomo. Ale przecież prototypami można latać :D
ODPOWIEDZ