[Nar Shaddaa] Port Kosmiczny

Awatar użytkownika
Sskirt
Mistrz Gry
Posty: 33
Rejestracja: 31 sie 2021, 20:16

Dotarcie na Nar Shaddaa okazało się zadaniem niespecjalnie skomplikowanym. Obie lokalizacje nie były zresztą od siebie specjalnie oddalane. Ruusan bowiem był zapomnianym zadupiem między uczęszczanymi szlakami i światami.
Co zaś do Vremeniego, to systemy łowcy nagród dodały mu m. in. etykietki: "nieproszony towarzysz" oraz "skłonny do krasomówstwa". Jego zaś wypowiedzi wystawiały na próbę popędliwą część zaprogramowanej świadomości Hangmana, która proponowała rozwiązania pokroju "wyrzucenia w próżnię". Niemniej rozum i wola miały w wojowniku pierwszeństwo nad morderczymi zapędami. Wszak mieli dobry interes do zrobienia. Zwłaszcza, że akurat dostał ofertę na cel, który jeszcze był żywy, ale już niedługo miał być martwy.
Niejako w odpowiedzi podał Vremeniemu datapad z wyświetlonym na nim zleceniem:
Gungański najemnik
Status: aktywne

Nagroda:
10 000 kredytów

Cel: Reef Faas, Gungan

Opis zlecenia: Były najemnik, który w czasie Wojen Klonów zabił ludzką kobietę - żonę zleceniodawcy, który po latach domaga się sprawiedliwości. Jedyne na czym mu zależy to śmierć Reefa Faasa, a pojmanie żywcem nie wchodzi w grę. Obecnie Gungan ten właściwie cały czas przebywa w swoim domu-fortecy.
Uwaga, rezydencji Reefa chroni wierny mu oddział najemników, weteranów różnych ras. Absolutnie nie należy ignorować zagrożenia, jakim mogą być.

Lokalizacja: Naboo, Selton

Daj znać czy Ci odpowiada takie zlecenie. Jeszcze nie weszło w sieć, więc będziesz miał przewagę czasową nad konkurencją. Uważaj, bo ma poparcie miejscowych służb porządkowych.

J.X.
- Co prawda nie zwykłem atakować w pojedynkę miejsc dobrze ufortyfikowanych i uzbrojonych, w dodatku na terenie Imperium, ale teraz jest nas dwóch i mamy większe możliwości... Jest 12:24 czasu standardowego. Trzeba wylecieć przed końcem dobry, zanim inni łowcy uzyskają dostęp do zlecenia. - Hangman przerwał, można było odnieść wrażenie, że wzrokiem czerwonych fotoreceptorów lustruje rozmówcę, a po chwili podjął wątek.
- Wyglądasz jak łachudra, a nie łowca nagród, czy choćby najemnik. Trzeba by Ci skompletować ekwipunek, choć wtedy jedno zlecenie nie pokryje twojego rachunku... - wokabulator przerwał, jak gdyby łowca się namyślał - chyba że znasz się na działach sztuki, a w willi naszego celu znajdą się rzeczy warte "skolekcjonowania". Taki wariant wymaga jednak bardzo siłowego podejścia do sprawy, żeby móc w spokoju skupić się na rabunku, a dodatkową komplikacją będą też lokalne siły bezpieczeństwa.
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
Posty: 20
Rejestracja: 05 wrz 2021, 23:09

„Łachudra” brzmiało nie na miejscu z wokabulatora łowcy nagród, który w ciągu ostatniej doby osiągnął sukces jedynie jako złomiarz, ale Reise poniechał komentarza. Przytakiwał również każdej ze skądinąd celnych taktycznych obserwacji droida, jednak równocześnie błądził wzrokiem gdzieś daleko w przestrzeni, zaprzątając umysł innymi, bardziej perspektywicznymi deliberacjami. Palec wskazujący wampira stukał w tył obudowy datapada, naśladując rytm jego podobnie uporczywych myśli.
- Jeszcze nie weszło w sieć...
Vremeni umieścił cyfronotes z powrotem w metalowej dłoni.
- Będzie nam potrzebny kontrolowany wyciek informacji. Z pewnością poprzez Gildię dysponujesz jakowąś listą kontaktów. Rozpuść wici do... Pięć to dobry numer. Prześlij to ogłoszenie do pięciu innych najemników, anonimowo. Najlepiej potrój oryginalną nagrodę w swojej wiadomości. Dwóch, góra trzech chciwych desperatów połknie przynętę.
Mężczyzna pocierał w zamyśleniu podbródek.
- Wyruszymy pierwsi. Zanim, hm... konkurencja przybędzie na Naboo, zdążymy przeprowadzić zwiad okolic posiadłości i wypunktować słabe ogniwa obrony Gunganina. Jeśli dopisze nam szczęście, podpuszczeni łowcy istotnie się pojawią i odwrócą uwagę wartowników oraz policji. Kto wie, może nawet zmiękczą obstawę, pozbędą się gliniarzy i spenetrują willę. Wtedy pozostanie nam wykończyć niedobitków.
Reise spojrzał wreszcie w czerwone ślepia towarzysza, schował ręce za plecami i wyprostował się, przybierając postawę człowieka, który szykował się do skonkludowania swojej linii argumentacji.
- Aktualnie brak nam jakiekolwiek przewagi, ale myślę, że moim sposobem stworzymy interesującą dywersję. Co do uzbrojenia... Pozwolisz, że pożyczę jedno z wibroostrzy, które trzymasz na stanie. Wybacz wścibstwo. - przekrzywił lekko głowę. - I nie kłopocz się plądrowaniem nabooańskich artefaktów. Ciężko je przegapić. Niemal wszystkie charakteryzują się nachalnym, opalowym blaskiem i frapującym kształtem nabrzmiałych jąder.
Awatar użytkownika
Sskirt
Mistrz Gry
Posty: 33
Rejestracja: 31 sie 2021, 20:16

Taki wariant rozwiązania nie został wzięty przez systemy Hangmana pod uwagę. Przyczyny były proste. Będąc jednym z malutkich i nie najważniejszych trybików kolosalnej armii, jaką rozporządzała Konfederacja Niezależnych Systemów, zazwyczaj sam przyjmował polecenia i zadania, a nie je rozdysponowywał. Miał co prawda pewne zdolności taktyczne i uprawnienia dowódcze, ale też doświadczenie, że jeżeli coś ma być zrobione, to należy zrobić to samemu, bo podrzędne droidy, pokroju modeli B1 i B2, najpewniej zawalą na całej linii.
Takie było zaplecze toku rozumowania Łowcy Nagród. Teraz jednak, gdy Reise Vremeni przedstawił propozycję, której systemy w ogóle nie brały pod uwagę, wszystko zostało przeanalizowane ponownie, a nowe argumenty, jakkolwiek pochodzące od podrzędnej istoty organicznej, wzięte pod uwagę. Oby wspomniał też o braku jakiejkolwiek przewagi... cóż, najwidoczniej nie widział jeszcze w akcji prawdziwego i zupełnie sprawnego droida modelu IG-100 MagnaGuard. A zazwyczaj było na co popatrzeć. W normalnym wypadku, jeśli konieczność by tego wymagała, pewnie sam przebiłby się do celu, zostawiając za sobą kolejne trupy. Oprogramowanie musiało jednak przyznać, że nieco subtelniejsze podejście Anzaty, mogło się tutaj lepiej sprawdzić.
- Sensowny plan - stwierdził głos z wokabulatora - w miarę.
Następnie poprowadził obcego pod zamknięte drzwi naprzeciwko siedzeń bezpieczeństwa. Te posłusznie rozstąpiły się przed właścicielem. Po chwili ciemne pomieszczenie rozbłysło rażącym oczy sztucznym światłem, które dało pogląd na jego zawartość. Pod ścianą naprzeciw wejścia znajdował się dość szeroki blat roboczy, zastawiony różnymi przedmiotami. Nad nim były zamocowane wszelkiej maści przedmioty, z których korzystał łowca nagród: zapasowe płytki pancerza, ułożone dość analogicznie do pancerza noszonego przez Hangmana, różne termodetonatory, drugi blaster EE - 3, a po prawej stronie różnej maści i długości wibroostrza: od wibroskalpela aż po wibromiecz. Naprzeciwlegle nich znajdował się specyficzny fotel. Obrazu dopełniały liczne skrzynki ułożone pod blatem i dwa wejścia do malutki cel, po lewej ręce (manipulatorze) wchodzącego.
Powroźnik - jak Reise w myślach nazywał łowcę - wykonał, umiarkowanie zachęcający, gest w kierunku części ściany z kolekcją wibroostrzy. Komunikat był niewerbalny, ale dość jasny: wybierz coś sobie pókim dobry.

W jednym z podrzędnych sklepików-warsztatów, na dolnym poziomie mega miasta została dokonana mało uczciwa transakcja; kredytki, uczciwie wytargowane, zostały wymienione na generator nieuczciwie zrabowany, ku umiarkowanym zadowoleniu obu stron, jak to zwykle w takich sytuacjach bywało.
Jeśli chcesz jeszcze coś na szybko załatwić na księżycu droga wolna, jak nie to możemy opuścić ten przybytek, a Hangman na orbicie, przed skokiem w nadprzestrzeń wyśle sfingowane propozycje do kilku napalonych na kredytki łowców
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
Posty: 20
Rejestracja: 05 wrz 2021, 23:09

Termodetonator? Nie, nie idziemy na wojnę. Vremeni cofnął dłoń wiszącą nad małą, bijącą chłodem kulą i podszedł do wyeksponowanej nieopodal giwery: EE-3. Kształtna, krągła lufa, na której widok każdy nagle robił się nieśmiały. Dopasowana kolba, czule wtulająca się w twoje ramię i drżąca lekko, gdy zdejmowałeś kolejnych nieszczęśników. Celownik, co słodko szeptał: „Patrz na mnie, tygrysie”. Kusząca opcja. Reise miał jednak swoje zdobyczne DL-44 i nie chciał nadużywać gościnności gospodarza.
Ściana ostrzy - dopiero tutaj Anzata pozwolił sobie bez skrępowania degustować. Dobierał i ważył w prawicy rozmaitych gabarytów kosy, dla przyjemności i pomocy w procesie decyzyjnym tnąc i perforując sztychami stęchłe powietrze zadokowanego frachtowca. Wreszcie dokonał wyboru. Głownia dziesięć cali, nieco przykrótki jelec, przyjemnie szorstki chwyt, prawie sześćset gramów wagi. Bez żenady.
Ostatnimi przedmiotami, które pożyczył wampir, były zapasowa płytka do pancerza IG-101 i rolka taśmy izolacyjnej. Vremeni przyłożył durastal do swojej klatki piersiowej, na wysokości serca, i tamże przykleił metalową osłonę za pomocą oderwanego paska izolacji. Tym sposobem dopełnił swoją stylizację à la bezdomny gladiator i zadowolony przestał pałętać się po zbrojowni Executionera.
W porę wrócił również eks-Separatysta, a brak świeżej posoki na jego manipulatorach sugerował, że opchnięcie generatora zastoju poszło jak najbardziej pomyślnie. Droid usiadł za sterami, poprowadził statek na skraj atmosfery i bez zbędnego paplania przystąpił do realizacji pomysłu swojego zadłużonego kompana, to jest puścił w ograniczony obieg zlecenie na Gunganina.
Dłużej nie mitrężyli.

Dłużej nie mitrężąc, IG-101 i Reise Vremeni obierają kurs na: [Naboo] Zawsze znajdzie się większa spluwa
ODPOWIEDZ