[Shili] Cena wyboru

Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
Posty: 34
Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
Lokalizacja: Wroclavtooine

Karen przybyła z :[Nar Shaddaa] Cena sławy


Corvala - kosmoport towarowy, obrzeża miasta


Szturmowcy klęli na czym świat stoi, kontrolując kolejny transportowiec. Nie sama praca była jednak powodem ich nerwowości, a pogoda. Trzeci dzień z rzędu padał rzęsisty deszcz, a niebo co jakiś czas przecinały złowrogie błyskawice. Jakby tego było mało, na dniach spodziewali się wizytacji jakiejś ważnej persony. Jedni mówili że to któryś z moffów chce przeprowadzić inspekcję, inni szeptali o inkwizytorze, a byli też tacy którzy nieśmiało wymieniali imię Darth Vadera.
Oficer w randze porucznika, nieregulaminowo postawił kołnierz płaszcza, spoglądając na chronometr i jakby błagał czasomierz by ten szybciej odmierzał czas do zakończenia służby. Ten był mimo to głuchy na prośby swojego właściciela, miarowo wskazując każdą sekundę.
- Dwunasta kontrola i dwunaste szambo... Kurwa... - burknął dowódca pod nosem, przypatrując się załodze kontrolowanego frachtowca, która klęczała kilka metrów przy statku, z założonymi rękami, z tyłu głów.
- Słucham sir? - spytał najbliższy szturmowiec, niedosłysząc słów oficera.
- Zajmijcie się robotą. Co tam mamy? - odparł porucznik, przewracając oczami - Kolejna kontrabanda?!
- Moja tłumaczyć! To pomyłka! - wyrwał się Rodianin, będący najprawdopodobniej kapitanem statku. Jego basic był piskliwy i łamany - Nam podłożyć ktoś, coś to! To...
Wysokie tony obcego zostały przerwane przez jeden, krótki wystrzał z blastera. Ciało zielonoskórego Rodianina opadło na durastalową platformę, rozchlapując i tak wszechobecną wodę. Jak się okazało szmuglerzy przemycali przyprawę oraz igiełki śmierci, ale było coś jeszcze, a raczej ktoś.
- Sir! W jednej ze skrzyń była ona. - zameldował żołnierz, wywlekając z niej twi'lekankę o białej skórze z charakterystycznymi tatuażami. Szturmowiec nie silił się na delikatność, ponadto bezceremonialnie macał kobietę za pośladki oraz krocze, pod pretekstem przeszukania - Hmm, nie najmłodsza, ale jakbym znał skądś tą lafiryndę.
- Narkotyki, przemyt ludzi... - zaczął wymieniać porucznik, gdy wtrącił się najgłupszy z oddziału szturmowców, oczywiście wbrew wszelkim punktom regulaminu.
- Sir! To nie człowiek, to baba rasy twi'lek!
- Milcz żołnierzu kiedy mówię, do kurwy nędzy... - oficer miał już dość tej zmiany i podwładnych debili, z jakimi musiał pracować - Budźcie się paniusiu! Jak nie deszcz to my cię tutaj orzeźwimy. Jak trafiłaś na ten statek, kto cię pojmał i kto miał być tutaj odbiorcą narkotyków i ciebie, bo jesteś niewolnicą?
- Sir! Już wiem! Widziałem ją kiedyś w jakimś wydaniu HoloNewsów na Coruscant! To chyba ona! - żołnierz, który dopuścił się "sprawdzenia" Karen, ponownie się jej przyjrzał, nabierając pewności swoich słów - Tak to ona, tylko że w sieci była zdecydowanie młodsza i ładniejsza.
- Dość! Odpowiadaj na moje pytania! Oni cię pojmali na handel? Czy z nimi współpracujesz, a w skrzyni znalazłaś się przez zaćpanie? Za każdą zwłokę z odpowiedzią, będziesz zbliżać się do finału! - oficer wykonał gest w kierunku jednego ze sztrumowców, który zastrzelił kolejnego załoganta.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Karen
Gracz
Posty: 23
Rejestracja: 30 mar 2022, 09:41

Podczas podróży, jako pasażer na gapę, w ukryciu twi'lekanka częstowała się dość zachłannie narkotykami, do których udało jej się skrycie dobrać. Kiedy wyciągnięto ją ze skrzyni, Karen miała źrenice szerokie jak 5 kredytów. Sprawiała wrażenie raczej osoby półprzytomnej, ledwo trzymającej się na nogach i niezorientowanej.

Coś się nie zgadzało. Coś poszło nie tak.
Liczyła, że narkotyki będą przemycane w stronę stolicy galaktyki. Gościła na wielu Światach Jądra, a to miejsce nie wydawało jej się znajome. Liczyła również, że w tym kierunku zmierzają przemytnicy narkotyków, aby drożej opchnąć swój towar, z grubą marżą.

Zamiast wieżowców miasta powitał ją deszcz dzikiego świata. Ogromny był grymas, który zagościł na jej twarzy, kiedy zrozumiała, że znalazła się na zapomnianym przez galaktykę zadupiu. Obecność szturmowców napędziła jej stracha, starała się zachować zimną krew. Za wszelką cenę Karen starała się zachować pozory trzeźwości, kiedy zmuszono ją do składania zeznań. Kobieta wzięła głęboki wdech.

- Ja... Niewiele pamiętam! Było już ciemno, wracałam odebrać moją córeczkę ze szkoły... Wtedy właśnie poczułam ukłócie, oni zaszli mnie od tyłu... - pokazała swój nadgarstek, pokazując ślady po igłach.
- Naćpali mnie czymś paskudnym! Nogi miałam jak z waty... Próbowałam się bronić, ale... - tutaj Karen palcem wskazała ranę na uchu, będąca efektem przesłuchań i tortur ze strony Czernego Słońca. Miała dość wiele blizn więziennych i ran po przesłuchaniu, aby brzmieć wiarygodnie.
- Obudziłam się w tej skrzyni. Ja nic nie wiem, dziękuję wam za ratunek, ale moja córka mnie potrzebuje. Muszę do niej jak najszybciej wrócić! - wydusiła z siebie. Nie wiedziała, czy poci się ze względu na widok szturmowców, czy z powodu nadmiaru toksyn w swoim organizmie. Wiedziała, że jeśli szturmowcy sprawdzą monitoring statku, to będzie mieć przewalone, ale miała złudzenie, że przemytnicy wyłączyli monitoring podczas przemytu.

- Jesteście bohaterami! Nie mam pojęcia, jak mogę się wam odwdzięczyć! Ci przemytnicy to plaga galaktyki! Handlują narkotykami i ludźmi, wspierają rebeliantów. Kompletne moralne dno! Dzieci ćpają ten syf! Oni mają krew bombelków na rękach! Moja biedna córeczka... Muszę do niej szybko wrócić! - westchnęła, Karen wskakując na wyżyny swoich skromnych zdolności aktorskich, pomimo ogromnego bólu głowy.
Karen sama nie wiedziała, czy rozpłakała się pod wpływem aktorstwa, czy to ból głowy i kac narkotyków, w połączeniu z insektem, który wleciał jej do oka, wywołał na jej twarzy strumień łez. Mogła być to również jakaś alergia pyłków z dzikiego świata.
Hej, mam nadzieję, że będzie fajny wątek. Pisałeś na chacie o jakimś ex-jedi. Generalnie moja twi'lekanka ma lekki potencjał do mind-tricków. Jak wyszkolisz ją w mocy, to następna konfrontacja z Darth Trouble będzie bardziej duelistyczna.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 146
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

Żołnierze przez kilka chwil wysłuchiwali bełkotu twi'lekanki. Z każdą chwilą byli co raz bardziej zirytowani, zarówno ględzeniem kobiety jak i nasilającymi się opadami deszczu. W pewnym momencie oficer skinął lekko głową, a influencerka otrzymała silne uderzenie kolbą karabinu w głowę.
Choć uderzenie mocno zaburzyło jej ostrość widzenia, to wyraźnie słyszała kolejne dwa strzały oraz upadek członków załogi frachtowca. Jej sytuacja była dramatyczna i mogła się teraz zastanawiać czy pozostanie w niewoli "Czarnego Słońca" nie było mimo wszystko lepszym rozwiązaniem.
- Nienawidzę łgarzy. - rzekł porucznik, stając nad Karen - Powinienem cię rozstrzelać i w sumie nie wiem czy tak nie skończyć. Ale moi chłopcy są bardzo wkurwieni, zesłaniem na Shili. Na pewno chwila rozrywki z tobą pozwoli im dać upust frustracjom.
- Ay, ay sir! Jestem gotowy do działania! - zameldował pierwszy ze szturmowców, wskazując na swoje krocze - A co z resztą tego tałatajstwa?
- Transport zarekwirować, frachtowiec sprawdzić i zezłomować. - odparł ponuro dowódca, drapiąc się po brodzie - Załoga, hmm... Stawiała czynny opór, nie wykonywała poleceń, próbowała ucieczki. Nikt nie przeżył. Raport ma być gotowy jutro na godzinę 6 rano czasu lokalnego.
Następną chwilę, prócz dźwięku ulewy oraz grzmotów przeszywających niebo, po platformie rozbiegły się znane w całej Galaktyce dźwięki E-11. Egzekucja nie trwała zbyt długo, a gdy część oddziału miała powrócić do koszar, na miejsce przybiegł goniec.
- Sir! Próbowałem pana wywołać po komunikatorze, ale piorun trafił w główny nadajnik i sieć padła. Ekipa techniczna pracuje nad komunikacją zastępczą, bo główną postawią dopiero jak skończą się te cholerne ulewy...
- Do kurwy nędzy! Do rzeczy sierżancie!
- Sprawdziliśmy ją. Według naszych informacji jest zadłużona u jednego z moffów na około 20 tysięcy kredytów imperialnych.
- Hmm, to podbija jej cenę, a my będziemy mieli szansę się stąd wyrwać...
Błysk, huk, a następnie ogłuszający pisk w uszach porucznika, a następnie ciemność. Wieczorna zmiana była jedną z najmniej szczęśliwych w karierze Urgena Celesta. Na sąsiedniej platformie lądowniczej, doszło do ogromnego wybuchu, który uszkodził wiele pobliskich budynków, a także kilka myśliwców typu TIE. Wiele wskazywało na to, że wybuch nie jest przypadkowy.
Obrazek
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
Posty: 34
Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
Lokalizacja: Wroclavtooine

Tom Quercus kilka sekund przed wybuchem, otrzymał jasny sygnał od Mocy, że zbliża się wielkie niebezpieczeństwo. Przeczucie pozwoliło mu na zajęcie bezpiecznej placówki, chociaż eksplozja i tak zwaliła go z nóg. W sercu ucieszył się, że ktoś cały czas utrudnia życie imperialnym, jednak tym razem zdarzenie odcięło mu najbliższe przejście do jego YT-1250. Do tej pory skutecznie uniknął pełne kontroli ze strony Imperium, jego transport był w pełni legalny, a on sam posiadał mocne papiery.
- Beep bip bop beeeep brwwt - Thomas usłyszał swojego astromecha w komunikatorze, choć jakość transmisji była podła.
- Mówisz, że ktoś przeżył egzekucję i wybuch na platformie Sh-123i? Sprawdzę to...
***
- Hej, słyszysz mnie... Rozumiesz basic? Kobieto! - Tom próbował ocucić Twi'lekankę, choć nerwowo spoglądał za plecy, gdzie w każdej chwili przytomność mogli odzyskać imperialni, przemytnik przeszedł na łamany twi'leki - Wachamio! Chini, wachamio!
Kobieta w końcu, powoli zaczęła otwierać oczy i przetwarzać informację. Pozostawało pytanie w jak silnym szoku była i jak zareaguje na obecność kolejnej, nieznajomej osoby, jaką był Quercus.
Awatar użytkownika
Karen
Gracz
Posty: 23
Rejestracja: 30 mar 2022, 09:41

- Nie jestem zadłużona! To on mi wisi kasę! - krzyknęła, szarpiąc się ze szturmowcem, kiedy sierżant wspomniał o jednym z jej licznych, byłych mężów. Twi'lekanka dość fortunnie przetrwała tajemniczą eksplozję. Jeden ze szturmowców, który szarpał się z nią, pochłonął lecące w jej stronę odłamki. Siła wybuchu popchnęła ją w kałuże, przemaczając do suchej nitki. Na dłuższą chwilę straciła przytomność, nie wiedziała jak długo leżała w głębokiej kałuży, ale ktoś ostatecznie zdołał ja obudzić.
Słysząc ojczysty język, podniosła się na nogi, własnymi siłami. Buty i całe ubranie miała kompletnie przemoczone przez ulewny deszcz.
- Nie wiem kim jesteś przybyszu, ale uratowałeś mi tyłek! - zaczęła rozglądać, nie bardzo wiedząc, gdzie miałaby się udać. Najchętniej wróciłaby do statku, aby schronić się przed deszczem.
- Czy tutaj zawsze tak pada? - podniosła z ziemi blaster jednego ze szturmowców. Mając świadomość, że nie ma wiele czasu na ucieczkę. Twi'lekanka nie miała za bardzo orientacji w terenie, raczej miała wrażenie, że zgubi się, jeśli sama gdziekolwiek ruszy, dlatego podążyła za wybawcą.
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
Posty: 34
Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
Lokalizacja: Wroclavtooine

- Witamy w świecie świadomych! - odparł Quercus, rozglądając się po platformie. Charakterystyczna syrena alarmowa zwiastowała rychłe nadejście ekip ratunkowych, a także żołnierzy Imperium. Zwrócenie na siebie uwagi nie było najlepszym pomysłem, jednak Tom miał na sobie kaptur i wyglądał jak setki tysięcy innych podróżników, przewijających się po Obszarze Ekspansji.
- Nie wiem czym sobie zasłużyłaś na taką atencję ze strony imperialnych, ale nie czas na rozmówki. - wtrącił, gdy pierwszy ze szturmowców także zaczął dochodzić do siebie po eksplozji - Spieprzamy stąd, no chyba że wolisz pozostać pod opieką tutejszej władzy.
Mężczyzna nie czekając na dalszy rozwój sytuacji, ruszył wzdłuż wysokich, durastalowych kontenerów, unikając jak tylko się da świateł szperaczy. Nie minęło 30 sekund, gdy na lądowisku pojawiły się pierwsze jednostki ratunkowo-gaśnicze. Quercus wiedział, że nie ma teraz bezpośredniej ścieżki na wynajętą platformę, poza tym na pewno będzie musiał zmienić odzienie. To samo tyczyło się bladej Karena, która była zbyt charakterystyczna by swobodnie przemykać ulicami kosmoportu. Po około dwóch minutach lawirowania przez portowe alejki, Tom nagle zatrzymał się, czego nie odnotowała Twi'lekanka wpadając na jego plecy. Tylko dzięki odpowiedniemu wyszkoleniu mężczyzna nie przewrócił się.
- Nie uważasz że za krótko się znamy, bo być tak blisko? - komentarz był dość sarkastyczny, jednak jego dalszą część zagłuszył przelot dwóch transporterów piechoty Imperium - Zaraz będzie tu gorąco, a ci dranie zarządzą blokadę. Możemy albo się rozdzielić albo spróbować dotrzeć do mojego znajomego, gdzie znajdziemy coś na przebranie. Wybacz ale za bardzo rzucasz się w oczy. Chyba, że masz inny plan albo swoich znajomych?
Awatar użytkownika
Karen
Gracz
Posty: 23
Rejestracja: 30 mar 2022, 09:41

Karen nie wiedziała, co dokładnie powinna robić, aby wydostać się z tego bagna. Przeczuwała, że po raz kolejny wpakowała kłopoty. Żałowała, że nie miała okazji namyślić się i zanalizować co właściwie się wydarzyło. Biegła ile sił miała w nogach, ale dość szybko złapała kolkę. Raczej nigdy nie była typem sportowca, czy atlety. Twi'lekanka szybko złapała zadyszkę. Emerytowana influencerka nigdy nie prowadziła zdrowego trybu życia, co objawiło się beznadziejną kondycją. Biegła ile sił w nogach, ale kiedy mężczyzna się zatrzymał, jej buty nie wyhamowały na mokrej trawie. Mimo jej niezdarności człowiek jakoś zatrzymał jej pęd. Ta krótką przerwę, kobieta wykorzystała, aby uregulować oddech i namyślić się co robić dalej. Jej rozpęd prawe obalił ich oboje. Podbijająca pod czterdziestkę, twi'lekanka, uśmiechnęła się jedynie, na jego komentarz.

Wcześniejsze słowa oficera szturmowców i jego proponowany przetarg, dał Karen do zrozumienia, że powinna w ostateczności sama skontaktować się, ze swoim byłem mężem. Nikt inny, kto mógłby pomóc jej w bezpieczny sposób wydostać się z tarapatów, nie przychodził jej do głowy. Wahała się, czy zdecydować się na prywatny kontakt, czy bezpieczniej będzie poprosić o to szturmowców, jeśli ją dopadną.

Mimo to nie mogła się zdecydować na tak rozpaczliwy akt wzywania pomocy. Ostatecznie zostawiła go samego dla bogatszego kosmity. Wracanie z podkulonym ogonem nie było w jej stylu, uwzględniając fakt, iż w przeszłości wielokrotnie go zdradzała oraz próbowała otruć w celu szybszego spadku. Ponadto Karen mocno ogołociła wspólne konto małżeńskie jeszcze przed rozwodem. Twi'lekanka obawiała się odwetu z jego strony, jako że nigdy nie była archetypem wiernej żony.

- To chyba Shili... tutaj każdy z tubylców ma lekku! To ty będziesz rzucać się w oczy! - odparła, wciąż dysząc po dystansie, który pokonała.
- Niech będzie, prowadź. Bez pomocy raczej szybko mnie złapią... Nie wiem, czym podpadłeś impom, ale na statku, którym przyleciałam znajduje się cenny ładunek, aby kupić nam nową tożsamość. Może powinniśmy tam wrócić i zabrać tyle ile jesteśmy w stanie unieść... - zapytała, łudząc się, że dialog da jej dłuższą przerwę od biegania.
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
Posty: 34
Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
Lokalizacja: Wroclavtooine

- Hmm nie wiem czy zauważyłaś, ale nastały czasy Imperium. To oni sprawiają, że nawet Wookiee czują się nieswojo na Kashyyyk. Poza tym twój wizerunek uwieczniły służby imperialne. Ja byłem tylko gościem w kapturze, który sprawdzał stan poszkodowanych. - odparł dziarsko Quercus, odczekując aż kolejna grupa żołnierzy zniknie za ścieżką - Dobra, przebiegamy przez ulicę. Kilkaset metrów stąd mieszka mój znajomy mechanik, swoją drogą twój twi'lekański rodak. Biegiem!
Tom nie miał żadnych problemów z dalszą ucieczką, natomiast Karen zdecydowanie nie należała do ponadprzeciętnie wysportowanych. Każdy kolejny metr buntował jej organizm, wywołując okropne palenie w płucach. Była to jednak mała cena, za możliwość uratowania życia. Rzęsiście padający deszcz także wydawał się błahostką. Człowiek intuicyjnie wybierał ścieżkę, do momentu gdy nie wpadli do dzielnicy handlowej. Ku uciesze Karen, zwolnili, a kobieta mogła złapać oddech. Zrządzeniem losu spokój trwał tylko kilka sekund, gdy kobieta została mocno pociągnięta przez Toma za rękę, a oboje wylądowali na zapleczu jednego ze sklepów.
- Mało brakowało, a nakryłaby nas imperialna sonda. - burknął Quercus, podnosząc się z ziemi.
- Proszę, proszę. Tom Quercus wchodzi od zaplecza! - ryknął zielonoskóry Twi'el, po czym głośno się roześmiał - Myślałem że już odleciałeś z Shili. A kogo ty tam masz? Hmm taka dama i leży na podłodze? Jestem Kor Styrull, najlepszy mechanik w okolicy.
- Bez nazwisk proszę, starczy tego teatru. - dodał niezadowolony przemytnik - Dziewczyna była obiektem zainteresowania Imperium, ale pewne okoliczności...
- Mówisz o wybuchu w kosmoporcie? W HoloNecie już o tym huczy. A ty... - Styrull wbił wzrok w kobietę - Zaraz zaraz, czy nie nazywasz się Karen? Widziałem cię w mediach! Fiu fiu, kogo przyszło mi gościć! Podejrzewam że za twoją buźkę można teraz sporo dostać. Przyjechałaś na Shili na wczasy czy do rodziny? Bo wydaje mi się, że w mediach niezbyt pochlebnie odnosiłaś się do ojczystej planety. Jak to było? W porównaniu do Coruscant, Shili to gizkowa farma?
Awatar użytkownika
Karen
Gracz
Posty: 23
Rejestracja: 30 mar 2022, 09:41

Ucieczka przebiegała w milczeniu, kobieta w średnim wieku musiała się mocno namęczyć, aby dotrzymać kroku. Doświadczony Holografik potrafił odmłodzić i odchudzić celebrytkę podczas Holo-transmisji, ale w rzeczywistości jej kondycja i sprawność fizyczna pozostawiała wiele do życzenia. Wielokrotnie poślizgnęła się, przeklinając ulewne deszcze.
- Czy tu zawsze musi tak padać!? - warknęła z pretensjami do Toma, kiedy jej ubrania i obuwie przemoczyły się do suchej nitki. Nie cierpiała tego miejsca. Po dłuższej chwili znaleźli schronienie w warsztacie mechanika.

- Większość planet, na których wczasowałam to zaniedbane prowincje galaktyki. Shili nie jest wyjątkiem! Ciężko w sklepach znaleźć cokolwiek markowego. Wszędzie komary, deszcz, grzyby w apartamencie! Cholerna, biedna prowincja! Jedyne zalety to tańsze koszty życia i mniejsza akcyza. Są lepsze miejsca na wakacje, tu jest zbyt wilgotny klimat... - kobieta szybko przeszła na swój ojczysty język. Bardziej gestykulowała mackami, niż mówiła. Trzęsła się z zimna, ulewa trochę ja wyziębiła. Kiedy znaleźli się pod dachem, kobieta zdjęła przemoczone buty.
- Muszę się przebrać, jestem cała w błocie i deszczu! Uwaga, tam jest imperialna sonda! - wskazała palcem na okno w budynku, kupując sobie trochę czasu. Kiedy mężczyźni wspólnie wyszukiwali zagrożenia, twi'lekanka zdążyła przebrać się w suche ciuchy. Wcisnęła na siebie fartuch mechanika, ubrudzony gęstym smarem, ale nie przemoczony intensywnymi opadami.
- Tak, właściwie to przyjechałam odwiedzić rodzinę. Dzień matki blisko, ale nie psuj mi niespodzianki! Mamuśka na pewno się ucieszy... - twi'lekanka uśmiechnęła się złowrogo, ale trwało to ułamek sekundy.
- Wszystko, w porównaniu do Coruscant jest zacofanym, pełnym nepotyzmu zadupiem! Nie zawitam tutaj długo, nie chcę narażać swoich rodaków na kłopoty! - dodała, rozwieszając mokre ciuchy, aby szybciej je wysuszyć.
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
Posty: 34
Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
Lokalizacja: Wroclavtooine

Kor zastygł w milczeniu, przysłuchując się dość ekspresywnej wypowiedzi Karen. W tym samym czasie Tom nie marnował czasu, sprawdzając na holomapie kosmoportu możliwe dojścia do swojego lądowiska, gdzie czekał na niego YT-1250. Wiele wskazywało na to, że imperialni zarządzili już blokadę głównych szlaków Najgorsze jednak miało jeszcze nadejść, gdyż na Shili miał przybyć jakiś ważny oficjel. Jak to bywa przed takimi uroczystościami Imperium, wzmacnia wtedy lokalne garnizony odpowiednimi służbami i szturmowcami. Quercus obawiał się, że na planetę Twi'leków może zawitać nawet jakiś Inkwizytor.
- Powiedz mi Karen, a jakbym zaproponował ci mariaż albo chociaż zostanie moją oficjalną nałożnicą? - Kor Styrull bez ogródek przerwał wypowiedź rodaczki - Mogłabyś tutaj zostać, trochę poprawilibyśmy hmm.. wybacz zmienilibyśmy twój wygląd. Wróciłabyś na łono ojczyzny... Pamiętaj, że z tym łajdakiem, czeka cię jedynie tułaczka po Galaktyce i brudna robota dla Huttów czy innych szumowin.
- Spierdalaj Kor. Każdy musi jakoś wiązać koniec z końcem, poza tym Karen chwilowo przekroczyła moje ścieżki, jak zechce to zostanie z tobą. Poza tym, jest coś więcej niż robota dla syndykatów. - odparł Tom wodzą wzorkiem po podłodze - Masz tutaj dalej sekretne zejście do podziemi? Chyba będę musiał skorzystać z tuneli żeby dojść na moje lądowisko. A Ty jednak odwiedzasz mamuśkę czy lecisz ze mną? Kor jest w stanie zapewnić ci tutaj schronienie, chociaż wątpię byś w najbliższym czasie mogła paradować oficjalnie po ulicy. Jednak jeżeli chcesz, żebym cię stąd wydostał musisz na coś się przydać. Umiesz strzelać z blastera? Niestety wybacz, ale mam wrażenie że z twoją kondycją jest słabo, raczej nie jesteś kobietą długodystansową...
Awatar użytkownika
Karen
Gracz
Posty: 23
Rejestracja: 30 mar 2022, 09:41

Twi'lekanka uśmiechnęła się chytrze, słysząc ofertę. Perspektywa ogołocenia oszczędności życiowych kolej ofiary była dla niej kusząca. Ego wyczerpanej i strudzonej życiem twi'lekanki podniosło się znacznie, kiedy dostała ofertę mariażu.

- Przemyślę twą propozycję... Przywykłam do życia w centrum galaktyki, ale jeśli nie uda nam się opuścić tego układu, wrócę i zaakceptuje twój pakt. Od razu dodam, że nie potrafię gotować, a urazy stawów nie pozwalają mi tańczyć - Karen chwilę później osłupiała, kiedy zapytano ją o umiejętności bojowe.
- Przecież do rozwiązywania konfliktów służą klony i droidy! Nigdy nie strzelałam z blastera. Trzymałam tylko rekwizyt w jednej komedii, ale to stare dzieje! - Karen westchnęła, zdając sobie sprawę, że nie przyda się na wiele, jako członek załogi.
- Więzienie nauczyło mnie przemocy, ale gnębienie więźniów politycznych i okradanie byłych separatystów z żarcia to nie samo co zakuci w durastal szturmowcy! - dodała, ubierając nieco wysuszone obuwie.
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
Posty: 34
Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
Lokalizacja: Wroclavtooine

- Twi'lekanka która nie może tańczyć? Gotowanie jeszcze bym ogarnął, ale widzę że kiepski z ciebie materiał na partnerkę. - odparł Kor, by po chwili odpowiedzieć na pytanie Toma - Tak, o ile podziemiami nazywasz szyby kanalizacyjne. Jest w magazynie, a jakżeby inaczej, pod dywanem, na którym stoi stół do modyfikacji silników.
- Już mnie chyba dzisiaj nic nie zdziwi. Karen, będziesz musiała przejść szybki kurs. Gdzieś tu był... - Quercus wiedział, że ich szanse maleją z każdą chwilą, ale każde działanie było lepsze niż oczekiwanie na szturmowców.
- Weź to! Blaster typu hold-out, mały, kompaktowy ale jednak śmiercionośny i prosty w obsłudze. - ponownie wtrącił się właściciel zakładu - Po lewej stronie masz bezpiecznik, a potem już tylko naciskasz język spustowy, oczywiście wcześniej celując w kierunku imperialnych.
W czasie gdy Kor Styrull przeprowadzał dla Karen krótki instruktaż z obsługi broni, Tom udał się do magazynu, by udrożnić przejście do kanałów. Kilka chwil później Twi'lecy usłyszeli głośny stukot i stek przekleństw w kilku językach galaktyki.
- Karen, powiedz mi, skąd ty go wytrzasnęłaś. Shili nie jest mała, a akurat musiałaś wpaść na tego gościa. Chyba nie dane nam będzie spędzić kilku chwil sam na sam... - wtrącił rozczarowany gospodarz, zmierzając do pomieszczenie, gdzie zniknął człowiek - Kurwa, mogłeś poprosić o pomoc, a nie rujnować mój zakład pracy...
- Spokojnie, tylko stół się przewrócił, dziadostwo było cięższe niż myślałem, ale dywanu nawet nie przyprószyłem. Na nas już czas. Czy moja towarzyszka jest już gotowa i będę miał pewność że nie strzeli mi w plecy?
Awatar użytkownika
Karen
Gracz
Posty: 23
Rejestracja: 30 mar 2022, 09:41

- Prawie mi przykro. W ramach rekompensaty udostępnienię ci HoloPrenumerate dla VIPów z mojego kanału. - Twi'lekanka odparła na porzegnanie do niezbyt uprzejmego gospodarza. Wycelowała blasterem w kilka jego droidów, w formie podziękowania za życzliwość, ale nie oddała strzału.
Jej mina przybrała obraz rozpaczy, kiedy zdała sobie sprawę, że Tom chciał podróżować przez kanalizację.
- Nie ma innej drogi? Ten kanał to jakaś wylęgarnia gizek! - westchnęła przykładając znalezioną na blacie chustę do nosa. Nawet nasączony smarem materiał był przyjemniejszy niż fetor kanalizacji. Pochyliła się nad studzienką, ale nie wytrzymała i zrobiła kilka kroków w tył. Rozpaczająca twi'lekanka przez chwilę zastanawiała się, czy nie lepiej byłoby dobrowolnie oddać się w ręce imperialnych i odbyć wyrok, niż zostać gospodynią w obleśnym warsztacie, bądź przedzierać się przez zagrzybiałą kanalizację.
Przezwyciężając obrzydzenie, wstrzymała oddech i po drabince zeszła do kanałów.
-W którą stronę? - zapytała, wadząc dłońmi po ścianie w ciemnosciach.
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
Posty: 34
Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
Lokalizacja: Wroclavtooine

Karen wraz z Tomem zeszli do kanałów, by względnie spokojnie dotrzeć do lądowiska, gdzie czekał lekki koreliański frachtowiec, należący do mężczyzny. Quercus przystanął na chwilę, przymykając oczy, a następnie wybrał kierunek. Oboje podróżników zdawało sobie sprawę, że smród jest małą ceną za dotarcie do celu. Zawsze można było czekać na Imperium.
- Powiedz mi jak to się stało, że z jednych problemów wpakowałaś się w drugie? Czy czasem siepacze, którzy przewozili cię w skrzynce nie mieli czegoś wspólnego z Czarnym Słońcem? - Tom idąc zagaił rozmowę z Twi'lekanką, brodząc w nieczystościach - A potem ten cyrk z Imperium. Ciekawe jak gwiazda HoloNetu upadła, hmm dosłownie do rynsztoka.
Dwójka przedzierała się dość ciasnymi korytarzami, człowiek choć był przeciętnego wzrostu, niejednokrotnie musiał się schylać. Gdy ponownie przystanął z niemałym impetem wpadła na niego Karen i tylko dzięki wyuczonej równowadze nie wylądował twarzą w gównie.
- Wiem że na mnie lecisz, ale gdybyś chociaż nie wbijała mi lufy blastera w plecy, byłbym zobowiązany. - odparł Quercus - Hmm, za jakieś 100 metrów powinniśmy być pod strefą lądowisk. Rozumiem, że zbierasz się stąd ze mną?
Awatar użytkownika
Karen
Gracz
Posty: 23
Rejestracja: 30 mar 2022, 09:41

Jadaczka Karen zaczęła nawijać, kiedy tylko człowiek zapytał o jej przygody. Ostatecznie mogła opowiedzieć wiele, aby wylądować napięcie, a podróż kanałami zdawała jej się ciągnąć w nieskończoność.
- To bardzo długa historia... Wszystko zaczęło się po zakończeniu wojen klonów. Miałam tylko 36 lat lub 35, nieważne, nigdy nie byłam dobra z matmy! Ostatnim rzutem na taśmę udało mi się zaręczyć z nemoidiańskim arystokratą. Niestety na tydzień przed naszym ślubem, jakaś dwie dekady młodsza zeltronka owinęła go sobie wokół palca. Zerwał zaręczyny i wyeksmitował mnie. Bez kasy popadłam w długi, narkotyki. Aresztowali mnie i w moim procesie wypłynęły stare brudy. Wyszło na jaw, że lata temu sprzedałam w niewolę kilka córeczek, aby uzbierać na wkład własny kawalerki na Coruscant. Wojna, zerwane łańcuchy zaopatrzenia, inflacja, rosnące stopy procentowe... rozumiesz? Biznes to biznes! - wydusiła głosem szukającym usprawiedliwienia. Rozterki moralne trochę ją rozproszyły, w ciemnościach Karen nie dostrzegła dziury i potknęła się, nurkując po głowę w szambie. Podniosła się, przeklinając swój los.

- Trafiłam do więzienia, ale nie jestem pewna, czemu imperialni wywieźli mnie na Nar Shadda. Może handlują niewolnikami, aby wyrównać inflację?! Cudem uciekłam gangsterom Czarnego Słońca tym samym statkiem, z którego mnie uratowałeś - skończyła gadać, kiedy po raz kolejny potknęła się i zanurzyła się w rynsztoku. Jej wysoki wzrost w tunelach był prawdziwym utrapieniem, a macki zahaczały o przeszkody. Żarty jeszcze bardziej ją zirytowały, szczególnie że już dwukrotnie potknęła się, wpadając do ścieków.

- Daruj sobie żarty, już jesteśmy w gównie po uszy. Chcę tylko przeżyć, jeśli umiesz pilotować, damy nogę z tego bagna. To lepsze niż wychowywanie dzieci w paskudnym warsztacie, na zadupiu! Masz jakiś plan jak się wydostać? - Karen w ciemnościach niewiele widziała.
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
Posty: 34
Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
Lokalizacja: Wroclavtooine

- Chyba lubisz gadać, ogólnie chodziło mi jak wpakowałaś się w ostatnie problemy, aczkolwiek twoja historia daje do myślenia. - odparł Tom przystając przy ścianie, do której przymocowana była drabinka - Sprzedawanie dzieci raczej nie należy do zachowań altruistycznych. Mam przeczucie, graniczące z pewnością że twój kręgosłup moralny albo dawno został złamany albo nie istnieje.
Quercus podniósł palec wskazujący prawej ręki, informując o ich dalszej drodze. Chwilę potem przyłożył ten sam paliczek do ust, prosząc Karen o zachowanie ciszy. W końcu mężczyzna nie miał pewności, w którym dokładnie miejscu wyjdą, a nie chciał wpaść w ręce Imperium. Górny właz na szczęście nie stawił oporu, a Tom mógł szybko zlustrować okolicę. Uciekinierzy byli jakieś 200 metrów od platformy lądowniczej, gdzie czekał na nich YT-1250. Problem stanowiło kilka patroli szturmowców, którzy przemieszczali się po okolicy. Mimo iż znajdowali się na Shili, imperialny terror postanowił dobrze przygotować lokalny garnizon, zarówno w siły jak i w środki.
W końcu mężczyzna dał sygnał, że mogą opuścić kanały i po chwili znaleźli się pod ścianą jednego z magazynów. Deszcz nieco zelżał, chociaż teraz nie wydawał się w jakikolwiek sposób przeszkadzać parze konspiratorów. W końcu oboje, a szczególnie Twi'lekanka, cuchnęli na kilometr łajnem.
- Druga alejka na prawo, prowadzi do wynajętego przeze mnie lądowiska. Gdybym się uparł i zrzucił wierzchni płaszcz, nie powinni robić mi problemów, niestety twój wizerunek raczej nie pozwoli na spokojne przejście. - szepnął Tom, myśląc nad dalszym planem - Może jednak cię tutaj zostawię? W twoich kategoriach chyba nie byłoby to nic niemoralnego?
Awatar użytkownika
Karen
Gracz
Posty: 23
Rejestracja: 30 mar 2022, 09:41

Pokryta szlamem Twi'lekanka uśmiechnęła się paskudnie, kiedy na ostatnim etapie podróży, Tom zasugerował jej rozejście się. Nie była pewna, czy mężczyzna mówił poważnie. Najwyraźniej wiek kobiety oraz okolicznościowe doświadczenia szambo-nurka sprawiły, że jej prezencja straciła na znaczeniu.
- Ekh... W sumie tylko Cię spowalniam. Nikogo nie zabiłam, więc jeśli się poddam to może potraktują mnie ulgowo?! - wzruszyła bezradnie ramionami. Nie była pewna co robić, a już na pewno nie chciała błagać nikogo o litość, kiedy całą twarz miała pokrytą szlamem z kanałów.
- Jakoś sobie poradzę, jeśli o to chodzi, może nawet wrócę do Kor Styrulla... - nie wiedząc co robić, kobieta spanikowała. Chodziła nerwowo w kółko, nie wiedząc co zrobić.
- Skoro chcesz uciekać, to uciekaj! Ja poszukam pracy w kantynie, przemyśle jak na własną rękę się stad wyrwać... - odwróciła się na pięcie, trochę niepewnie. Nie miała pojęcia gdzie się udać, patrzyła na otocznie, szukając oznaczeń jakiegoś pubu. Szybko zdała sobie sprawę, że samemu, bez pilota nie uda jej się opuścić planety.
- Czekaj, Tom! Nie możesz mnie tu zostawić! Ja nie chciałam sprzedawać tych dzieci. Sytuacja mnie przerosła. Żyłam w rozpadającej się piwnicy na Coruscant, byłam samotną matką z ośmioma dzieciakami, musiałam jakoś rozwiązać ten problem bo nawet tańcząc na dwa etaty nie potrafiłam ich wykarmić! - spróbowała ostatnimi resztkami sił wzbudzić litość. Mimika jej wypowiedzi była tak szczera, że nawet doświadczony telepatycznie Jedi mógłby być pewien, że jej słowa były prawdą.
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
Posty: 34
Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
Lokalizacja: Wroclavtooine

- O kurwa, myślę że to nie jest odpowiednia pora, żeby rozkminiać NA POWAŻNIE twoje dylematy moralne, jeżeli zaraz możemy wylądować w najlepszym wypadku, w pudle, a w najgorszym pod ścianą. Swoją drogą dzieci same się nie pojawiły... - odparł Tom, ale ugryzł się w język by nie podejmować dalszej dyskusji - Dobra za chwilę złapię cię pod rękę i spokojnie, bez biegania ruszymy we wskazanym kierunku. Możesz teraz zagrać życiową rolę zakochanej, bezdomnej twi'lekanki w ludzkim nieudaczniku.
Quercus bacznie obserwował alejkę, licząc że deszcz znowu stanie się rzęsisty. O dziwo, po około minucie, opad znowu był bardziej intensywny, co sprzyjało uciekinierom. Mężczyzna wziął dwa głębsze wdechy, po czym biorąc pod rękę towarzyszkę, ruszył ustaloną trasą.
- Teraz nie panikuj, bo jest szansa że patrol dadzą sobie spokój z takimi obdartusami. I pod żadnym pozorem nie biegnij, o ile ci tego nie polecę. - szepnął w kierunku kobiety. Na razie szczęście im sprzyjało, gdyż doszli do zakrętu. Pozostało im przejść kilkadziesiąt metrów i będą na lądowisku...
Awatar użytkownika
Karen
Gracz
Posty: 23
Rejestracja: 30 mar 2022, 09:41

Podróż w milczeniu do kosmoportu była nudna. Mimo ostrzeżeń twi'lekanka szeptem postanowiła dokończyć zaczętą wcześniej dyskusje i dopowiedzieć swoją historię do końca.
- Jak słusznie zauważyłeś, prorocze poczęcie przez Moc mnie ominęło... na kilku imprezach urwał mi się film, każdemu się zdarza... Kiedy tańczyłam po kantynach na dwa etaty, stawy zaczęły odmawiać mi posłuszeństwa. Wojny Klonów katastrofalnie wpłynęły na pokazy taneczne oraz nasze stawki. Musiałam znaleźć bardziej dochodową i stabilną pracę... to właśnie ta decyzja była główną przyczyną tych nieplanowanych bachorów! - Z uwagi na uszczypliwy komentarz, dotyczący jej macierzyństwa, twi'lekanka postanowiła dokończyć swą opowieść.
- Nowy fach początkowo rozwiązał wszystkie finansowe problemy, ale moje koszty leczenia i utrzymania kolejnych bachorów pogrążyły mnie w najgłębszych podziemiach Coruscant. Musiałam je sprzedać, aby odbić się od dna...- Karen szła powoli, czując stres. Fetor kanalizacji miejskiej sprawiał, że przechodnie z kosmoportu rozstapywali się, kiedy przechodziła obok. Widziała na twarzach mijających ją ludzi obrzydzenie i wstręt.
- Jeśli tylko ktoś mnie rozpozna... będę pośmiewiskiem całego holonetu! - wzięła głęboki wdech, dłonie drżały jej mocno, miała ochotę wrócić do kanałów. W głębi duszy była trochę rozczarowana i zawiedziona, że nikt z przechodzących jej nie rozpoznał. Nie była pewna, czy to kwestia lat spędzonych w więzieniu, czy kąpieli w szambie.
Niestety wraz z intensywnymi opadami, błoto powoli odklejało się od jej skóry, odsłaniając jej charakterystyczne tatuaże na światło dzienne. Deszcz zmywał błoto, szambo oraz smar z warsztatu. Skóra Karen, która wcześniej pokryta była błotem, szybko odzyskała jasną cerę. Kilku przechodniów w kosmoporcie zawiesiło na niej wzrok, jakby już gdzieś ją widzieli.
- Cholera, pośpieszmy się! - westchnęła kosmitka. Miała wrażenie, że deszcz szybko zmyje jej kamuflaż i zostanie zidentyfikowana.
- Gdzie my w ogóle chcemy lecieć? - zapytała, zdając sobie sprawę, że trochę za bardzo zaufała nieznajomemu, niż powinna.
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
Posty: 34
Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
Lokalizacja: Wroclavtooine

Quercus przewrócił oczami, słysząc monolog o przeszłości Karen. Nietypowa para już widziała lądowisko, na którym YT-1250, a z każdym krokiem zarys statku, mimo padającego deszczu stawał się co raz bardziej ostry. Tom czuł, że kobieta powoli zaczęła tracić stabilność emocjonalną, czuł też jej zdenerwowanie przez to, że co raz mocniej ściskała jego ramię.
- To chyba najmniej istotne gdzie chcemy lecieć, byle opuścić Shili. Jak będziemy na statku, powiesz mi, gdzie cię wysadzić. Ja muszę się rozliczyć z ostatniego kursu, z Huttem na Tatooine. - odparł człowiek, w momencie gdy oboje przekraczali granicę lądowiska.
- Stać! - krzyknął jeden ze szturmowców, zagradzając im drogę ze swoim kompanem - Dokąd się udajecie? Ruch w kosmoporcie jest chwilowo wstrzymany.
- Dokumenty! - dodał ostro drugi z żołnierz, celując w Karen karabinem blasterowym.
Tom nie uległ panice i sięgnął bardzo powoli do szaty, by wręczyć żołnierzowi datakartę, potwierdzającą jego tożsamość. O ile sam dokument był jak najbardziej prawdziwy, to dane na nim nie przedstawiały prawdziwych informacji o Quercusie. Żołnierz wyrwał przedmiot z ręki mężczyzny, skanując go pod kątem danych zawartych w systemach informatycznych Imperium.
- A ty?! Dawaj dokument, bo zostaniecie zatrzymani! - warknął szturmowiec, wbijając lufę karabinu, w bok Karen. - Szybciej, szybciej!
ODPOWIEDZ