[Nieznana przestrzeń] Próżnia

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 143
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

Lot z Tatooine.

Lecieli już od dwóch dni i powoli zbliżali się do układu Naboo. Po dość rozrywkowej atmosferze piaszczystej planety, w próżni kosmosu ogarnęła ich nuda codziennych czynności. Jedzenie, spanie, przegląd statku, jakaś rozrywka przy wspólnym stole, przegląd ładunku przez Pozza. I tak w kółko od dwóch dni.
Wtedy, gdy byli już niecały dzień drogi w tej spokojnej atmosferze lotu od Naboo, wszystko się zmieniło.
Jako pierwszy niepokojący sygnał z systemów statku odebrał podłączony do gniazda Lesser, ale nim zdążył go zidentyfikować, coś szarpnęło, statkiem zatrzęsło i zaczął on wypadać z hiperprzestrzeni. Pole ochronne hipernapędu osłabło, wykazując znaczne spadki mocy, podobnie do innych różnych podzespołów na statku. Pośpieszna analiza wykazała silne przebicie z pokładu ładowni, co spowodowało uszkodzenia w sieci energetycznej. Droid nie czekając na reakcję białkowców, odciął cały pokład ładowni, ale było już za późno. Silniki zaczęły się wyłączać, rzucając statek w dryf w próżni kosmosu.
Kara, obserwując migające przed nią rozciągnięte gwiazdy, czuła się w fotelu pilota jak w domu. Najedzona, ugoszczona też przez Shina dobrym alkoholem, podobnie jak reszta załogi, odpoczywała w ulubionym miejscu przed ostatnim etapem podróży. Można by powiedzieć, że wręcz przysypiała w fotelu, jak w najwygodniejszym łóżku. I z tego pięknego snu wyrwało ją silne szarpnięcie. Nim jeszcze otworzyła powieki, przez które już przebijało się czerwone światło alarmowe, odruchowo złapała za stery, ale te pozostały obojętne na jej ruchy. Statek został sparaliżowany, a dziesiątki błędów wyskakujących na konsoli wskazywały na poważną awarię być może i nawet całego systemu.
W tym momencie nadprzestrzeń zniknęła za iluminatorem, ustępując czerni próżni. Jedynie ze wskazań przyrządów Kara mogła poznać, że obracają się w kółko. Systemy wciąż nie odpowiadały, a ster był martwy. Mogła mieć tylko nadzieję, że przy takiej prędkości, nie wysiądą im systemy podtrzymujące właściwą grawitację na statku.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Obrazek
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
Posty: 27
Rejestracja: 01 wrz 2021, 16:52

Procedury przedstartowe wszystkie przeszły pomyślnie, szybki test wydajności wszystkich systemów, procedury startowe i Ronin znalazł się z powrotem w przestrzeni kosmicznej. Koordynaty zostały wprowadzone, studnia grawitacyjna planety opuszczona, hipernapęd zadziałał bez zarzutu. Lesser nie widział gwiazd rozmywających się w smugi, jednak był całkowicie świadomy tego co się działo ze statkiem. Podłączony do systemów śledził jego ruch w formie elektrycznych impulsów formujących obliczenia w jego elektrycznym mózgu. Był też pierwszym który wykrył anomalię energetyczną na statku i pierwszym, który na nią zareagował. Błyskawicznie odłączył część sieci energetycznej Ronina, by zapobiec dalszym uszkodzeniom, jednak było już za późno.

Droid błyskawicznie rzucił się do korytarza i pognał do maszynowni. Z miejsca wyłączył wszystko, co nie było systemami podtrzymywania życia oraz sztuczną grawitacją, ustawił reaktor na najniższą możliwą moc wraz z samorozpraszającym się cyklem, by zapobiec ewentualnemu przegraniu wskutek awarii systemu chłodzenia. Po dokonaniu tej najważniejszej rzeczy, wrócił na mostek, pozostali członkowie załogi byli już na miejscu.

- Jacht doznał poważnej awarii sieci energetycznej. Na ile mogę stwierdzić, nie zostało to spowodowane żadnym zużyciem bądź nieutrzymaniem w należytym stanie jakichkolwiek podsystemów, a raczej było to fizyczne uszkodzenie. Z wnętrza statku.

Nie musiał dopowiadać nic więcej. Była to bardzo poważna implikacja - sugerowała że coś - lub ktoś - co uszkodziło statek, wciąż na nim jest.

- Niezależnie od przyczyny, żeby to naprawić będę musiał wyjść do miejsca uszkodzenia, żeby je usunąć. Sądząc po wskazaniach diagnostycznych, najpoważniejsze uszkodzenia są w ścianie ładowni, jednak wciąż muszę dokonać oględzin z bliska. Zalecam wszystkim członkom załogi którzy jeszcze tego nie robią, żeby założyli skafandry próżniowe. Jeśli będę potrzebował pomocy któregokolwiek z was to odezwę się za pomocą komunikatora, które, wedle diagnostyki działają.


Następnie droid, wyposażony we wszystkie swoje narzędzia, skierował do śluzy wyjściowej. Zamierzał zbadać uszkodzenie z zewnątrz, by móc ocenić możliwości naprawy kadłuba.
Awatar użytkownika
Kara Kamari
Gracz
Posty: 34
Rejestracja: 02 wrz 2021, 10:21
Lokalizacja: pod Kołobrzegiem
Kontakt:

Wyrwana z leniwego przesiadywania w fotelu Kara, niemal natychmiast, odruchowo zaczęła orientować się w sytuacji. Na swoim statku rzadko miewała takie luksusy, oczywiście ostatnio doprowadziła go do dobrego stanu, ale kiedyś każdy lot wiązał się z jakimiś niespodziankami, była do tego przyzwyczajona. Tutaj zapomniała o tym wszystkim, dała się ponieść faktowi, że przebywając na Roninie, nic złego nie może się stać, statek był zbyt idealny - do tego dochodził fakt trunku i lodów. W czasie gdy ona walczyła z systemami, aby jakkolwiek poprawić ich sytuację, droid zawitał na mostek z niepokojącymi informacjami. Sabotaż? W sumie czemu nie, przemyt zawsze obarczony jest ryzykiem, że ktoś zechce cię wystawić lub zgarnąć całą dole. Pytanie tylko, kto jest na tyle głupi? Spojrzała przenikliwym wzrokiem na Shina. On wydawał jej się najbardziej wiarygodny ze wszystkich. A dlaczego? No bo kto normalny sabotowałby własny statek warty setki tysięcy kredytów? Sama była pilotem, rozumiała to najlepiej. Na drugim miejscu postawiłaby ich zleceniodawcę - w końcu po co miałby sabotować własny transport? Po za tym, nie zaufałaby nikomu w tym momencie.

- Dobra droid, śmigaj naprawiać co się da, a ja spróbuję utrzymać przy życiu to co mogę. Shin, idź do maszynowni zadbać o to, abyśmy nie stracili sztucznej grawitacji, bez niej będziemy w czarnej...dziurze. Daj znać co jeszcze usmażyło, a zaraz do ciebie przyjdę. Czy mostek można zamknąć dla każdego po za nami? Wolałabym nie zostawiać go bez opieki. - klikając masę przełączników próbowała ustabilizować co się da i wyrównać obrót statku, uruchomiła rezerwowe zasilanie kluczowych systemów, aby w razie zaniku głównego nie zostali bez podtrzymywania życia.

Kara w pewnym momencie wyciągnęła ze swojej torby dziwny zdobiony sześcian i postawiła na pulpicie przy sterach. Wiedząc, że Shin może nie zrozumieć o co chodzi, spojrzała na niego i się uśmiechnęła.

- Taka pamiątka, przynosi mi szczęście...a będziemy go potrzebować. - uśmiech ten był zmieszany z pewną dozą niepokoju, ale widać było po niej, że mimo tego profesjonalnie podchodzi do tematu i pozwala ponieść się strachowi.
Awatar użytkownika
Shin I'Gami
Gracz
Posty: 80
Rejestracja: 31 sie 2021, 18:43

Ronin jak przystało na dystyngowany jacht gwiezdny, sunął przez hiperprzestrzeń, po starannie zaprogramowanym kursie. Luksusowy, ale nie do przesady, szybki i sprawny, a pod czujnymi receptorami Lessera, praktycznie idealny... zawiódł. I to w najmniej spodziewanym momencie, gdzieś w zimnej pustce kosmosu, w bliżej nieokreślonym miejscu. Bez urządzeń pokładowych ustalenie pozycji było o wiele trudniejsze. Korzystając ze starodawnych map gwiezdnych, określając umiejscowienie gwiazd wokół nich, szacunkowego czasu lotu, prędkości i obranej trasy, Shin był w stanie ustalić gdzie są. Oczywiście gdyby to był największy problem.
Zjawił się w kokpicie chwilę po awarii. Natychmiast przejrzał instrumenty pokładowe ze zrezygnowaniem ustalając, że nie licząc systemów podtrzymywania życia, sztucznej grawitacji i komlinku... nie działa już praktycznie nic. Kara i Lesser już działali, Przewodnik nie miał zamiaru pozostawać w tyle.
- Uwaga pasażerowie, Ronin uległ awarii - pozostać w kajutach do odwołania. Wasze kajuty są wyposażone w awaryjne systemy bezpieczeństwa - maski tlenowe, a kabiny pozostają szczelne. Pracujemy nad rozwiązaniem problemu - komunikat może i lakoniczny, ale konieczny.
Szczęście może się nam teraz przydać - mruknął do Chissaniki i obrzucił spojrzeniem przedmiot, który postawiła przed sobą Kamarii. Shin zlatał galaktykę wzdłuż i wszerz, więc był prawie pewien co ma przed sobą. Doświadczony obieżygwiazd był ciekaw czy dziewczyna ma świadomość, że przedmiot, który uważa za talizman, to w rzeczywistości relikt Jedi - holokron. Nie skomentował tymczasowo tego faktu i udał się do maszynowni aby spróbować uruchomić podstawowe systemy - a i wspomóc Lessera przy przywracaniu zasilania. Musiał ocenić uszkodzenia, ale powietrze zalatujące spalenizną, nie zwiastowało nic dobrego.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 143
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

Statek wirował wokół własnej osi niczym kolorowe kamyczki w kalejdoskopie. Nie była to jednak sytuacja ani trochę tak wesoła jak dziecięca zabawka a czerń kosmosu przysłaniała dosłownie wszystkie kolory. Kara jedynie co jakiś czas pozwalała sobie zerknąć przez iluminatory, wzrok skupiając raczej na konsoli i przyrządach, bo inaczej od szalejącej grawitacji i przeciążenia już dawno zrobiłoby się jej niedobrze. Komputery zaś nie miały zareagować zgodnie z jej poleceniami. Jedyne, co na razie udało się jej osiągnąć, to wyłączenie tego denerwującego alarmu i uporządkowanie raportu o błędach, ale tym ostatnim droid zdążył się już zająć na samym początku. Zaczęła się więc wpatrywać w swój szczęśliwy sześcian, licząc na uśmiech losu...
Shin dotarł do maszynowni jeszcze zanim droid zaraportował uszkodzenia z zewnątrz. Po drodze minął kajuty, gdzie chyba uwięziona była dwójka mandalorian. Ich wściekłe dobijanie się do drzwi świadczyło o tym, że mechanizm otwarcia w tej części pokładu też musiał zostać przepalony, choć tutaj raczej poszedł tylko bezpiecznik, tak daleko od samej ładowni. Pozza i ich pracodawcy nie spotkał w korytarzach.
Maszynownia przedstawiała sobą dość opłakany widok. Już w korytarzu unosił się silny zapach spalenizny i paliwa do hipernapędu. Gdy wszedł do środka, ujrzał całą lewą ścianę czarną od sadzy i spalenizny. Wyglądało to tak, jakby przeciążeniu uległa cała ściana elektryki na raz, a wyładowanie trafiło w sam hipernapęd niczym błyskawica z burzy. Mieli szczęście, ze mały wyciek nastąpił dopiero po tym, bo inaczej już dawno byliby rozerwani na atomy. Nie trzeba było być jednak mechanikiem, by stwierdzić, że sam hipernapęd jest równie mocno uszkodzony co sieć energetyczna statku i prawdopodobnie tylko systemy awaryjne uratowały ich przed nagłą śmiercią.
W tym czasie Lesser wyszedł przez śluzę na zewnątrz statku. Od razu skierował się do miejsca, w którym po całym poszyciu musiał rozejść się silny ładunek elektryczny. Na ścianie ładowni całe okablowanie było wypalone, a przewody uszkodziło aż do silników, niszcząc podstawowe rozdzielnie niezbędne do sterowania nimi. Droid trzymał się na powierzchni statku tylko dzięki silnym przyczepą magnetycznym. Cały statek obracał się we wszystkie strony. Droid nie zauważył jakichkolwiek uszkodzeń fizycznych wywołanych od zewnątrz, a to znaczy, ze statek z niczym się nie zderzył, a coś wydarzyło się w środku.Coś tak silnego, że wyładowanie przebiło się z ładowni aż do zewnętrznego poszycia, maszynowni i silników.
- Ej, pośpieszcie się tam. Właśnie mi pokazało, że podtrzymywanie życia siada. Musiałam wyłączyć grzanie, żebyśmy się nie udusili - głos Kary w ich komunikatorach przekazał im kolejną złą wiadomość.
Obrazek
Awatar użytkownika
Dexon Krir
Gracz
Posty: 37
Rejestracja: 06 wrz 2021, 10:57

Chwila odpoczynku to było coś czego na ten moment potrzebował Dexon. Jak tylko dotarł do swojej kajuty, zamknął się od środka, odstawiając hełm na bok by w końcu położyć się na wyznaczonym dla niego łóżku. Miał spokój, ciszę i chwilę dla siebie, by móc przemyśleć kolejne kroki jakie będzie chciał wykonać jak tylko upora się z zadaniem jakie zostało mu zlecone.
Na ten moment szło wszystko gładko bez większych niepotrzebnych komplikacji. Dlatego też ze spokojem ułożył się wygodnie na łóżku, nawet nie zwracając uwagi jak szybko odpłynął do krainy snów.
Ciężko powiedzieć ile minęło, kiedy z rąk morfeusza wyrwał go charakterystyczny dźwięk alarmu jaki rozległ się po całym pokładzie Ronina. Lekko skonfundowany odruchowo położył dłoń na kaburze od swego blastera, próbując zrozumieć czy to działo się naprawdę czy to po prostu kolejny sen.
Wtedy rozległ się głos Shina, informując jego pasażerów o awaryjnej masce tlenowej. Cóż sytuacja nie wyglądała zbyt ciekawie. Dex zszedł z łóżka i podszedł do drzwi, próbując je otworzyć. Niestety wszelakie próby skończyły się fiaskiem. System musiał być porządnie usmażony, skoro i nawet nie udało się otworzyć drzwi od własnej kajuty.
Podszedł do interkomu, który był zainstalowany w każdej kajucie, wcisnął guzik i zwrócił się do reszty załogi.
- Shin jak wygląda sytuacja bo nie mogę otworzyć drzwi od kajuty. Mogę spróbować rozwiązania siłowego ale nie chce bardziej uszkodzić Twojej laleczki. Jest coś co mogę zrobić by pomóc czy zostawić wszystko w Waszych rękach ? –
Awatar użytkownika
Shin I'Gami
Gracz
Posty: 80
Rejestracja: 31 sie 2021, 18:43

- Siedź na dupie i czekaj, no chyba, że jesteś mistrzem elektrykiem, bo taki jest nam potrzebny - rzucił tylko przez interkom nie zadawając sobie większego trudu na zastanawianie się, który z kubłogłowych się do niego odezwał. Dobijali się jak wariaci ze swoich kabin, chyba nie świadomi, że na chwilę obecną te pomieszczenia mogły ocalić im życie. A przynajmniej przedłużyć agonię, jeśli nie załatają wycieków i nie uruchomią ponownie głównego zasilania. A widok w maszynowni nie był zachęcający.
Swąd przepalonych układów i przewodów uderzył go ze zdwojoną mocą gdy tylko wszedł do siłowni. Uszkodzenia były bardziej niż poważne, a optymizmu nie dodawał wyczuwalny zapach paliwa do hipernapędu. Główny napęd był zniszczony, na szczęście mieli jeszcze zapasowy. Po odszukaniu wycieku i załataniu go a następnie przywróceniu zasilania, jest szansa, że wygrzebią się z tej paskudnej sytuacji i doczłapią do najbliższego kosmoportu aby wykonać naprawy. O ile ruszą z miejsca.
Wtem nadszedł komunikat od Kary. Przewodnik zasępił się jeszcze bardziej i zaczął odcinać kolejne moduły komfortu, aby odciążyć sieć awaryjną.
- Lesser, kończ inspekcję zewnętrzną jak najszybciej i wracaj. Hipernapęd jest usmażony i ma wyciek paliwa, główna magistrala energetyczna również. Trzeba załatać wyciek i spróbować postawić zastępczą sieć - wysłał komunikat do droida. Korzystając z pręta jarzeniowego, który był na wyposażeniu statku, rozpoczął dalszą inspekcję. Liczył, że moduły komfortu, których nie zniszczyło przepięcie a już je odłączył, odciążą na tyle awaryjne zasilanie, że podtrzymywanie życia i sztuczna grawitacja pozostaną aktywne.
- Kara, odciąłem większość modułów, które przetrwały. Sieć awaryjna powinna wytrzymać. Spróbuj zresetować sterowanie, dobrze byłoby ustabilizować statek za pomocą silników manewrowych żeby nie przeciążyć generatora sztucznej grawitacji. Jeszcze tego nam brakuje żebyśmy musieli tutaj fruwać.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
Posty: 27
Rejestracja: 01 wrz 2021, 16:52

- Statek ma całkowicie zniszczone obwody sterownicze zarówno silnika głównego jak i manewrowych, wraz z przebiciem do dysz. Nie próbujcie stabilizować okrętu dopóki nie usunę przebić, inaczej ryzykujemy samozapłonem paliwa. Nie mamy fizycznego uszkodzenia integralności kadłuba, zatem dekompresja nam nie grozi, jeśli nie zostały uszkodzone mechanizmy włazów. Spróbuję zmniejszyć ciśnienie paliwa, by zredukować wyciek, poinformuję gdy Kara będzie mogła użyć dysz.

Po tych słowach droid zabrał się do pracy. Błyskawiczna inspekcja wskazała mu gdzie musiał usunąć uszkodzone instalacje, by zniwelować wszystkie przebicia, precyzyjnie wycinał wszystkie nie nadające się fragmenty łącz, i łatał przepalenia uniwersalnym spoiwem izolacyjnym. Przewody, które udało mu się odzyskać wykorzystywał do stworzenia obejścia pozwalającego na uruchomienie silników manewrowych w trybie awaryjnym. Zaślepił też fizycznie przewody paliwowe prowadzące do zbędnych w tej chwili dysz, i sprawdził też czy nigdzie nie ma niekontrolowanych wycieków na zewnątrz kadłuba. Na końcu szybki test napięcia wykazał, czy silniki są izolowane jak należy.

- Kara, możesz włączać dysze manewrowe na najniższej mocy. Bądź gotowa jednak natychmiast je wyłączyć. Panie Shinie, proszę spróbować dokładnie zlokalizować wyciek, wejdę do środka jak tylko Kara ustabilizuje okręt.

Lesser musiał jeszcze spędzić chwilę na zewnątrz kadłuba, by przypilnować czy dysze manewrowe działają (względnie) poprawnie i nie grożą już zapłonem paliwa. Jeśli tak, skieruje się do środka i zajmie wyciekiem.
Awatar użytkownika
Miya Kamari
Gracz
Posty: 43
Rejestracja: 14 wrz 2021, 00:52
Lokalizacja: pod Kołobrzegiem
Kontakt:

Kobieta cały czas pilnie nasłuchiwała komunikacji pomiędzy członkami załogi. Jako pilot musiała zostać na miejscu, kiedy inni, równie doświadczeni członkowie załogi zajęli się uszkodzeniami. Nie było logicznym, aby wszyscy zeszli się do maszynowni, jeden wybuch i statek mógł stracić wszelkich kwalifikowanych do pilotażu członków załogi. Po za tym jak podejrzewała, robiła za testera sprawności układów. Taka awaria na takim statku? Niemal podejrzewała sabotaż. Na pewno poruszy ten temat, ale chwilowo najważniejszym było przywrócenie sprawności statku. Jeśli to sabotaż, to na pewno ktoś niedługo zjawi się po towar. W końcu sabotażysta nie wykonywałby czegoś takiego, nie będąc przekonanym o ratunku.

- Uwaga, sprawdzam. - zakomunikowała, uruchamiając dysze na minimalnym ciągu. Wykonywała pulsacyjne uruchomienie i wygaszanie, aby sprawdzić stabilność zapłonu. Wtedy, gdy wykonała kilka takich sekwencji, dodała więcej mocy. Skoro wytrzymały pulsacyjne uruchomienia, to zapewne wytrzymają więcej. Nie katowała jednak silniczków, powoli wyprowadzała statek z niekontrolowanej rotacji, stabilizując go i odciążając system sztucznej grawitacji. Dzięki temu sieć elektryczna będzie miała mniej do roboty, a inne krytyczne systemy zostaną uratowane przed wyłączeniem.

Po doprowadzeniu statku do stabilności, wygasiła silniczki manewrowe i wykonała diagnostykę sieci. Odczyty nie były idealne ani nawet dobre, ale mieściły się w akceptowalnych wskazaniach.

- Rotacja wygaszona, statek stabilny. Chyba nie grozi nam zaciemnienie. Wskazania we względnej normie, ale nie możemy katować sieci. Uda się uruchomić zapasowy napęd i sieć? Krytyczne podsystemy postawcie na zapasowym zasilaniu, silniki uruchomimy na tym co zostało z głównego.

Przekazała przez komunikator, "bawiąc" się przełącznikami w kokpicie. Wyłączyła wszystko co zbędne dla egzystencji, musieli maksymalnie odciążyć sieć aby jakoś doczłapać się do jakiegokolwiek portu.
Awatar użytkownika
Rhel Lok
Gracz
Posty: 21
Rejestracja: 31 sie 2021, 19:53

Miał sporo przemyśleń przed pójściem spać, ale ostatecznie kiedy skończył swoje poszukiwania w holonecie to poszedł spać, był nieco zmęczony tym dniem, może nie ze względu na to, że się jakoś wyśilał fizycznie, ale bardziej pod kątem tego, że psychicznie czuł potrzebę odpoczynku. Znaleźć to co chciał znalazł miał się tym zająć, ale na pewno nie teraz... Teraz miał inne rzeczy na głowie - swoje zlecenie. Przymknął oczy i zaraz potem momentalnie zasnął.
Nie śnił, rzadko kiedy miał sny, aczkolwiek w pewnym momencie poczuł mocne szarpnięcie, a zaraz potem alarm na całym pokładzie. Wystrzelił z łóżka jak z procy słysząc syrenę, momentalnie podniósł hełm i założył go na głowę. Z przyzwyczajenia nacisnął tylko przycisk odpowiedzialny za otwarcie drzwi kajuty i chciał wyjść przez co momentalnie przywalił w zamknięte wejście. Cofnął się nieco i nacisnął go kilka razy, próbując je uruchomić. Dopiero potem usłyszał o całej sytuacji na pokładzie przez rozmowę reszty załogi.
- Zajebiście - powiedział sam do siebie. Najwyraźniej doszło do jakiejś awarii skoro sam nie może otworzyć kajuty... Jakiejś awarii, musiało coś nieźle pójść po sieci elektrycznej skoro przyciski nie odpowiadały na jego komendę.
- Znam się co nieco na technicznych sprawach, musiałbym zobaczyć jak to wygląda... Chociaż kurwa nie wiem czy dam radę, takich awarii jeszcze nie spotkałem, a raczej nie naprawiałem - powiedział przez comlinka Rhel. - Sabotaż czy awaria? - dodał po krótkiej chwili. Pytanie teraz było inne co się ostatecznie stało, czy to była awaria statku czy jakiś sabotaż. Jak lecieli to pojazd Shina miał być w stu procentach sprawny, możliwe że w czasie pobytu na Tatooine coś się stało, chociaż wątpił pilnowali wszystkiego więc co się mogło stać? Na pewno będą wszyscy chcieli się dowiedzieć. Jedna rzecz jednak go zaskakiwała...
- Dofkin żyjesz? - powiedział przez comlinka nieco później. Od początku nie słyszał swojego zleceniodawcy.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 143
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

Statek został ustabilizowany. Obraz oglądany przez Karę za iluminatorem przestał się obracać, a przynajmniej miała takie wrażenie. Ciężko bowiem powiedzieć, żeby czerń próżni mogła się obracać bez punktu odniesienia. Przynajmniej ich błędniki przestały wariować. Dziewczyna ustawiła pobór mocy dla systemów podtrzymywania życia na zasilanie awaryjne i wyłączyła wszystko, co się dało, ale poziomy energii wciąż były za niskie, by osiągnąć coś więcej. Przebicia w głównej magistrali usmażyły zbyt wiele kluczowych podzespołów i najzwyczajniej trzeba by najpierw fizycznie wymieniać płytkę po płytce, kabel po kablu i tak dalej...
Droid zaczął swój powrót. Jako jedyna świadoma istota nie musiał się wcześniej przejmować ruchem obrotowym statku, ale stojąca maszyna znacznie ułatwiała powrót, nie grożąc już uderzeniem przypadkowo oderwaną częścią. Lesser mógł poświęcać znacznie mniej mocy obliczeniowej na samo poruszanie się. W tym właśnie momencie odezwał się na komunikatorze Shin I'Gami:
- Mam wyciek. Jest gdzieś w pompie drugiej z lewej strony głównej turbiny. Trzeba uważać, żeby przy naprawie nie zalać generatora pola hipernapedu, bo nie polecimy i na zapasowym. Idę po Mandalorian, bo przydadzą się do pomocy.
Chwilę potem, gdy akurat droid zamykał za sobą śluzę, Shinowi udało się otworzyć drzwi kajut, za którymi uwięzieni byli ich najemnicy.
- Chodźcie, potrzeba rak do ciężkiej pracy. Zaraz...
W tej właśnie chwili otworzyły się również drzwi do kajuty ich pracodawcy, z której wyszli Pozz i blady jak ściana Dokfin. Nic nie mówił, ale widać było, że cały się trzęsie ze strachu. Cała jego pewność siebie i zwykle profesjonalne zachowanie uleciały w niebyt. Człowiek ten ledwo szedł, a zanim jego współpracownik próbował coś gorączkowo ustawić w swoim komputerze.
- Panie Dokfin, sytuacja już ustabilizowana, naprawimy, co trzasnęło i spokojnie dolecimy do stoczni. Proszę się nie martwić i wracać do kajuty, póki nie skończymy.
Przerażony wzrok, jaki skierował na niego Dokfin odebrał mu resztki pewności, którą kapitan próbował zawrzeć w swoich słowach.
- Wy nie rozumiecie... - nic więcej jednak nie mogło wyjść przez ściśnięte gardło mężczyzny.
Obrazek
Awatar użytkownika
Shin I'Gami
Gracz
Posty: 80
Rejestracja: 31 sie 2021, 18:43

Shin wbił niewesołe spojrzenie w bogacza. Jasnym było, że ładunek jest szemrany i podejrzany, ale jedna z zasad mówiła wyraźnie - nie interesuj się zawartością, tak długo jak to możliwe. Teraz jednak możliwość widocznie się wyczerpała, a sądząc po reakcji zleceniodawcy - wdepnęli w niemałe guano.
- Zdaje się, Dokfin, że czas najwyższy abyś podzielił się z nami tą niewesołą nowiną - co jest w twoich skrzyniach? - pytanie zadał spokojnym tonem, chociaż gdzieś tam, w głębi alarm zaczął wyć coraz głośniej i głośniej - Pozz ty też możesz mi udzielić odpowiedzi, jeśli Dokfin zaniemówił. Mniemam, że czas gra na naszą niekorzyść.
Awatar użytkownika
Rhel Lok
Gracz
Posty: 21
Rejestracja: 31 sie 2021, 19:53

Najwyraźniej wszystko się ustabilizowało, ale na słowa Shina Rhel wyszedł ze swojej kajuty, wszak przecież zadeklarował swoją pomoc. Jednak gdy otworzyło się wejście do pomieszczenia gdzie przesiadywał ich zleceniodawca i jego pomagier to już było widać co się może dziać. Blady jak ściana Dofkin nie zapowiadał, że wszystko będzie w porządku. Lok miał swoje podejrzenia odnośnie ładunku, ale nie płacono mu za wypowiadanie się co to może być, miał go pilnować niezależnie co to jest i to miał zamiar robić
- Kto był w ładunku? - powiedział wprost Mandalorianin. W tym czasie tylko poprawił kabury na udach, a zaraz potem poprawił ustawiony na ręce nakładkę z potencjalną bronią. Jeżeli Dofkina to zmroziło to prawdopodobnie albo był tam ktoś potencjalnie niebezpieczny... Lub coś, trucizna, gaz coś cholernie niebezpiecznego, ale w tych obu opcjach Lok dał by radę reagować.
Awatar użytkownika
Kara Kamari
Gracz
Posty: 34
Rejestracja: 02 wrz 2021, 10:21
Lokalizacja: pod Kołobrzegiem
Kontakt:

Kara nie miała pojęcia o zamieszaniu w głębi statku. Pilnując kokpitu skupiła się na utrzymaniu statku prosto, podtrzymywania życia w działaniu i przygotowaniu na przywrócenie go do działania, kiedy inni starali się zażegnać kryzysy w maszynowni i innych miejscach statku. Jednocześnie w jednej ręce obracała swój szczęśliwy sześcian. Zabawnym było jak wiele razy już jej wypadł z ręki, od kiedy ma go w swoim posiadaniu. A jednak nie nosił oznak zużycia, wytarcia czy zniszczeń od upadku, mocna rzecz. Nawet jeśli jej się gdzieś zawieruszył na statku, Kara potrafiła go bez większego problemu znaleźć, nawet w miejscach, gdzie nigdy by na nie nie wpadła. Mimo wszystko, nie myślała o tym przedmiocie jako coś więcej, aniżeli zabawka, pamiątka, może ozdoba. Po prostu zawsze miała ją przy sobie, a to wystarczy aby głupio przywiązać się do rzeczy.

- To ja poczekam w kokpicie, dajcie znać jak coś ruszy do przodu. - rzuciła luźno, bez wyraźnego stresu w głosie. Czy była zestresowana? Owszem, kto nie jest, gdy ma przed sobą możliwość spędzenia w pustce ostatnich dni? Ale wierzyła, że uda im się z tego wyjść cało, w końcu miała jeszcze przed sobą tak wiele kosmosu do odkrycia.

Kobieta usiadła w fotelu, po czym obróciła się w stronę wejścia do kokpitu. Jakieś takie przeczucie, w końcu miała na statku wiele nieznanych osób, a więc stamtąd mogło nadejść jakiekolwiek zagrożenie. Raz na jakiś czas oglądała się jednak przez iluminator, aby wizualnie wykryć statki...o ile cokolwiek ich namierzy.
Awatar użytkownika
Dexon Krir
Gracz
Posty: 37
Rejestracja: 06 wrz 2021, 10:57

Sytuacja w jakiej się znaleźli nie należała do przyjemnych. Wokół całego pakunku było za dużo niewiadomych, niepewnych. Sam Dokfin nie chciał chwalić się zawartością co było zrozumiane przez Mando.
Kiedy większość załogi spotkała się w jednym miejscu, atmosfera była już wystarczająco zagęszczona. Z jednej strony rozumiał Shina w końcu ten cały pakunek był prawdopodobnie powodem tego, że usmażyło większość systemów jego osobistej „łajby”. Z drugiej strony Mando został wynajęty do ochrony pakunku a co za tym idzie jego właściciela. Stąd też gdyby jednak doszło do niepotrzebnej agresji, będzie musiał zareagować adekwatnie do zleconej mu roboty.
Dla pewności ustawił się niedaleko Dokfina, krzyżując ramiona oraz opierając się o ścianę od statku. Swym czujnym wzrokiem lustrował wszystkich zebranych, będąc przygotowanym na każdą ewentualność. Kiedy padły pytania w kierunku pracodawcy, Dex spojrzał na Dokfina, licząc, że jego ciekawość zostanie zaspokojona na temat zawartości tego tajemniczego pakunku.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 143
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

Prawie cała załoga w milczeniu wpatrywała się w swojego pracodawcę, oczekując od niego odpowiedzi, która wyjaśni, w jaki sposób sprawny i nowoczesny statek stał się kupa latającego złomu i śmiertelna pułapką dla swojej załogi. Jedynie pilot wpatrywał się w pustkę próżni, licząc, że w mroku kosmosu dojrzy cokolwiek innego niż mikroskopijne punkciki odległych gwiazd. na statku panowała cisza wyczekiwania, zakłócana jedynie przez odgłosy uszkodzonych systemów statku, które rzęziły, puszczały parę i iskry z czego się tylko dało. Shin cały czas przed oczami miał też wciąż niezałatany wyciek z hipernapędu.
Teraz jednak wszyscy poza Karą wpatrywali się w Dokfina.
- Ja... Ja kupiłem te skrzynie od jednego z przemytników. Z jakiegoś tajnego laboratorium po Wojnach Klonów, które rozkradli, jak upadła Republika. Nie wiem, co tam jest, ale mówił, ze nad jakimiś maszynami tam pracowali.
Dokfin co chwila zerkał na Pozza, jakby szukał u niego poparcia swoich słów i jakiejś linii obrony, jakiegoś wyjaśnienia, że nie jest winny zaistniałej sytuacji. Niebieskoskóry komputerowiec cały czas wstukiwał coś w swój przenośny komputer, próbując najwyraźniej uzyskać jakieś dane o ładunku. W momencie, gdy dotarł do nich Lesser w końcu raczył się odezwać.
- Z ładunkiem nic nie powinno się stać, ale w danych pomiarowych widzę jakieś delikatne zakłócenia. Nic nie sugeruję, ale jeśli ktoś przy tym ładunku grzebał, to teraz sami jesteśmy tu sobie wszyscy winni. Prawdopodobnie to coś było przyczyną awarii chłodzenia i uszkodzenia ładunku.
Pozz zachowywał się i mówił z dużo większym spokojem niż Dokfn czy Shin. bardziej przypominał swoim zachowaniem pozbawionych emocji żołnierzy niż młodego nerda znad ekranu komputera. Młody chiss musiał mieć historię znacznie ciekawszą, niż wszyscy od początku podejrzewali, być może razem z Dokfinem.
Obrazek
Awatar użytkownika
Shin I'Gami
Gracz
Posty: 80
Rejestracja: 31 sie 2021, 18:43

Shin nakazał sobie spokój. Zaczął oddychać w miarowym tempie, skupiając się na samych oddechu jak gdyby była to teraz najważniejsza czynność we wszechświecie. Raz za razem, napełniał płuca a swoją wewnętrzną aurę - spokojem. Równowaga wracała doń z każdym wdechem, a niepokój opuszczał ciało gdy wydychał powietrze.
- Na ustalanie przyczyn przyjdzie jeszcze czas - rzekł już spokojnym tonem, dobrze znanym każdemu na pokładzie Ronina - Teraz chcę wiedzieć, czy to co jest w skrzyniach zagraża nam, wszystkim tu obecnym - czy raczej uszkodzenie statku stanowi dla nas większy problem - skrzyżował ramiona na piersi i utkwił spojrzenie w gorejących oczach Chissa. Jego spokój w obliczu nieciekawej sytuacji był nad wyraz zastanawiający. Zawsze w cieniu Dokfina, zawsze gdzieś w tle, starający nie rzucać się w oczy. To musiała być tylko fasada.
- Podsumowując - jeśli skrzynie wymagają stałego chłodzenia - a z oczywistych względów, nie jesteśmy im w stanie tego na razie zapewnić - proponuję wyrzucić je w przestrzeń, na czas naprawy sieci energetycznej.
Awatar użytkownika
Dexon Krir
Gracz
Posty: 37
Rejestracja: 06 wrz 2021, 10:57

Tajne laboratorium po wojnach klonów? Nie wiem co tam jest ? praca nad jakimiś mazynami.
- Moment moment… coś mi tutaj nie gra. – odpowiedział Dex, spoglądając w kierunku swojego pracodawcy.
- Chcecie mi powiedzieć, że przewozimy towar o której zawartości nawet i Wy nie macie pojęcia ? Bo słuchając tego co właśnie usłyszałem mogli Wam wcisnąć stado oszalałych Gizk o mało znaczącej wartości ubierając całą przesyłkę w otoczkę bardzo ważnego eksperymentu z czasów wojen klonów – dodał, wzdychając głęboko.
- Więc albo na szybko próbujesz wymyśleć i wcisnąć nam byle jaką bajeczkę albo bardzo dobrze znasz zawartość tych skrzyń tylko obawiasz się konsekwencji gdyby te informację ujrzały światło dzienne – wciąż kontynuował swą wypowiedź to spoglądając z Doffkina na Pozza i na odwrót.
- Ciekawe tylko kto był taki ciekawy, że musiał położyć swoje łapska na przesyłce ? – tutaj przerwał na chwilę kierując swój wzrok po wszystkich zebranych.
- Da się wyjść cało z tej sytuacji czy zostaniemy w tej próżni już na wieki ? – każda opcja była na wagę złota. Nawet pomysł przedstawiony przez Shina wydawał się w porządku. Pytanie tylko czy właściciel tych przesyłek przystanie na taki rozwiązanie?
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
Posty: 27
Rejestracja: 01 wrz 2021, 16:52

- Jeśli w tych laboratoriach konstruowano jakieś maszyny i to one są transportowane, to dlaczego w celu zabezpieczenia ich konieczne są warunki umożliwiające hibernację istot żywych oraz ciągłe zasilanie? Dla standardowego typu oprzyrządowania jest wręcz bardziej praktyczne odciąć je od zasilania, jeśli zasilane może stanowić niebezpieczeństwo. Dodatkowo, jeśli to coś jest tak niebezpieczne niezahibernowane, to dlaczego nie spróbowano tego zamrozić w karbonicie? Ryzykowne, ale dużo pewniejsze niż konieczność ciągłego zapewnienia zasilania równocześnie pod presją że ktoś może je uszkodzić.

Droid podszedł do Pozza, wyciągając rękę po jego komputer. Chiss jednak cofnął rękę. Nie stracił przy tym rezonu ani zimnej krwi.

- Jeśli te aberracje są przyczyną utraty integralności komór hibernacyjnych, to znaczy, że system jest zbyt wrażliwy. Będziesz potrzebował mojej pomocy w jego uszczelnieniu. Do tego jednak przejdziemy później. Na razie - Tu droid skinął w stronę dowódcy - przychylam się do zdania naszego kapitana. Trzeba zabezpieczyć ładunek przez przynajmniej zaprowadzenie próżni w ładowni, ale znacznie pewniejsze byłoby wyrzucenie ich w przestrzeń. Nie możemy pozwolić, ładunek ponownie się aktywował i zniweczył nasze wysiłki. Po dokonaniu napraw możemy ponownie podjąć ładunek, obecni tu Mandalorianie na pewno mają doświadczenie podczas operacji w próżni.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 143
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

Dokfin na razie oddał pałeczkę swojemu podwładnemu. Być może takie sytuacje go paraliżowały, a prawdziwą swoją umiejętność, czyli znajdowanie odpowiednich ludzi, wykorzystał do zatrudnienia kogoś, kto wtedy będzie działał. Pozz w żadnym razie nie wydawał się przerażony, a wręcz z chłodną logiką przedstawiał kolejne fakty.
- Taaak, bardzo dobry macie pomysł, żeby wyrzucić niż ładunek, za którego transport wam płacimy, w próżnię. Jest tylko jeden problem. Cały ten syf w sieci elektrycznej przebił się właśnie z wnętrza ładowni. Bez wejścia tam i wymienienia całej spalonej instalacji nie otworzycie tam żadnej grodzi. Nie zapalicie nawet światełka. Prawdopodobnie drzwi od tej strony trzeba by nawet na siłę otwierać.
Pozwolił, by te słowa do nich dotarły. Jednocześnie odwrócił ekran w ich stronę, by uzmysłowić im, że mówi prawdę. Gdy oni dokonywali pierwszych przeglądów, komputerowiec musiał też wpiąć się do systemu i dokonać własnej analizy. Teraz pokazywał im listę szeregu uszkodzeń, z której najwięcej rozumiał oczywiście droid. Z analizy wynikało, że źródło skoku napięcia o olbrzymiej mocy, której nie wytrzymał ich system, pochodziło właśnie z ładowni. Uszkodzenia, które zanalizował na kadłubie były tylko pobocznym efektem tego, co stało się w ładowni. Tam wszystko musiało być wypalone do cna. Jednocześnie na ekranie wyświetlały się wskaźniki skrzyń ich ładunku. Jeden był cały czerwony z wieloma ikonkami alarmowymi, wręcz jedna na drugiej. Temperatura w pozostałych dwóch utrzymywała się jeszcze w zadanym zakresie, ale poziom energii drastycznie spadał i, jak policzył Lesser, mieli dokładnie 37 minut 24,8 sekundy na podjęcie decyzji. Po tym czasie energia się wyczerpie i krio się wyłączy.
- Dlaczego ładunek jest w takich warunkach a nie innych chcieliśmy dowiedzieć się na miejscu, do którego lecimy. I wszystko byłoby dobrze, gdyby ktoś nie majstrował przy ustawieniach. Sam ten sprzęt ustawiałem i kontrolowałem całą drogę, więc wiem, że powinno działać.
W tym czasie Kara kontrolowała wskazania tych przyrządów, które cokolwiek chciały jej wskazać. Czerń za szybą nie chciała przestać być ani trochę mniej czarna, a rozmowy między jej towarzyszami a pracodawcą wcale nie poprawiały sytuacji. Na domiar złego jeden z przewodów po prawej w kokpicie zaczął nieznośnie szumieć i jednocześnie wyraźnie powodował problem z pulpitem systemu podtrzymywani życia. Nie miała wyboru i musiała jak najszybciej się tym zająć. Gdy już sięgała w tamtą stronę, by sprawdzić, co się stało, nastąpił wybuch.
Do uszu zebranych w środkowej części statków doszedł odgłos poważnej eksplozji ze strony kokpitu. Wyłączone wcześniej alarmy tym razem nie zawyły, ale statkiem aż wstrząsnęło. Po wybuchu rozległ się też z tamtej strony głośny syk i swąd spalenizny ponownie rozszedł się po statku.
- Kara! Kara! Słyszysz mnie? - Shin próbował wywołać ich pilotkę, ale odpowiedziała mu tylko cisza.
Obrazek
ODPOWIEDZ