Sytuacja była nieciekawa i wymagała reakcji. Gdyby tylko miała ściągnięte dane, zaryzykowałaby atak wyprzedzający, ale teraz ryzykowałaby zniszczeniem danych. Musiała grać na zwłokę.
- Musieliśmy wykurzyć z niego jebane Jawy, naprawdę uważasz, że mielibyśmy czas na demontaż piaskoczołgu? We czworo?! - podniosła głos - Albo jesteś głupi, że uważasz iż cztery osoby rozmontowałyby od środka piaskoczoł w kilka godzin, albo zamieniłeś się z banthą na mózgi. Jestem Miya Kamari i mam swój honor, więc jeśli mówię, że niczego nie wyciągnęliśmy to tak jest. Przystaniesz na mój układ, albo zabieraj się stąd. - swój głos modulowała w taki sposób, aby zastanowili się dwa razy, zanim zdecydują się ją zaatakować, była poważna i pewna siebie. Jeśli jeszcze o niej nie słyszeli, to mogli się wkrótce przekonać co oznacza jej nazwisko wśród najemników.
Sięgnęła ku Mocy, aby wyczuwając jedynie drgnięcie któregokolwiek napastnika sięgającego po broń, odskoczyć za najbliższą skałę, zyskać kilka sekund przewagi i wyciągnąć z ukrycia miecze świetlne. Musiała zyskać przewagę w razie draki, a tylko tak mogła to zrobić. Użycie samej Mocy i tak by ją zdradziło, a z pomocą mieczy miała większe szanse na kontrowanie strzałów, dając pozostałym osłonę i możliwość ataku. Cokolwiek by się działo, musiałaby po tym zabić wszystkich, co do jednego zbira. Była na to gotowa, wiedziała że Moc wybaczy jej zabójstwo w obronie siebie i jej towarzyszy.
[Tatooine] Piach między koła zębate
- Miya Kamari
- Gracz
- Posty: 52
- Rejestracja: 14 wrz 2021, 00:52
- Lokalizacja: pod Kołobrzegiem
- Kontakt:
Widać nie dane im było zakończyć misji bez przeszkód. Przeżyli podróż przez pustynię, eksplozję miny i wypadek grawiciężarówki, walkę z ludźmi pustyni, sługusami Jabby i Jawami. A teraz jeszcze musieli trafić na gang grawicyklistów. Zdecydowanie, nie był to ich dzień.
Lee rozważał ich szanse - dane nadal nie były zgrane, przeciwnicy mieli znaczącą przewagę, miejsce, w którym byli też nie było idealne do obrony. Warunki, które im postawili też nie należały do najlepszych - byli jeszcze zdecydowanie za daleko od cywilizacji aby piesza podróż przez pustynię rokowała na przeżycie.
Miya za to nie dawała się zastraszyć i chyba podświadomie szykowała się do walki. Lee widział ją nie tak znowu dawno w akcji i przewaga liczebna, którą miał gang wydawała się być niejako zredukowana. Trzeba się będzie strzelać - pomyślał i zaczął wzrokiem szukać jakiejkolwiek osłony, która mogła chociaż odrobinę zredukować ryzyko śmiertelnego postrzału.
Postanowił nie brać udziału w negocjacjach, rzucał tylko od czasu do czasu okiem na datapad, przygotowany do walki, kiedy już sytuacja przekroczy punkt krytyczny.
Lee rozważał ich szanse - dane nadal nie były zgrane, przeciwnicy mieli znaczącą przewagę, miejsce, w którym byli też nie było idealne do obrony. Warunki, które im postawili też nie należały do najlepszych - byli jeszcze zdecydowanie za daleko od cywilizacji aby piesza podróż przez pustynię rokowała na przeżycie.
Miya za to nie dawała się zastraszyć i chyba podświadomie szykowała się do walki. Lee widział ją nie tak znowu dawno w akcji i przewaga liczebna, którą miał gang wydawała się być niejako zredukowana. Trzeba się będzie strzelać - pomyślał i zaczął wzrokiem szukać jakiejkolwiek osłony, która mogła chociaż odrobinę zredukować ryzyko śmiertelnego postrzału.
Postanowił nie brać udziału w negocjacjach, rzucał tylko od czasu do czasu okiem na datapad, przygotowany do walki, kiedy już sytuacja przekroczy punkt krytyczny.
- Rogue Rushi
- Gracz
- Posty: 46
- Rejestracja: 29 wrz 2021, 01:25
- Szlag by to...
Rogue warknęła, obserwując sytuację z dystansu. Zerknęła na Connora.
- Jakieś pomysły? Jeżeli spróbuję się zbliżyć żeby pomóc naszym to tylko wejdę w zasięg ich wzroku i spluw. Na razie nie wiedzą o Tobie i o mnie. Jedyne co przychodzi mi do głowy to zaczaić się na skurwysynów przy wejściu i zastawić pułapkę, jeżeli tu wlezą. Trochę będziemy polegać na tym, że Miya i Lee nie dadzą się zabić na zewnątrz. Tylko, że jeżeli im to zakomunikuję, to tamci też mogą usłyszeć. Masz lepszy plan?
Rogue odetchnęła, ustawiając swój blaster na tryb ogłuszający. Nie była powinna brać tej roboty. Gdyby odmówiła Kamari w tym cholernym barze to już byłaby na Nar Shaddaa i odbierałaby wypłatę za dostawę towaru. I wszystko byłoby dobrze.
- ...Ewentualnie, mogę połączyć się z Roxie, żeby podleciał po nas Kocurem. Mam z przodu działko laserowe, Roxie mógłby teoretycznie pieprznąć z niego kilka razy żeby odstraszyć tych dupków ...Są tu jakieś wieżyczki w tym piaskoczołgu?
Z tą myślą, zaczęła szukać jakiegokolwiek uzbrojenia które mogłoby być zamontowane w pojeździe.
Rogue warknęła, obserwując sytuację z dystansu. Zerknęła na Connora.
- Jakieś pomysły? Jeżeli spróbuję się zbliżyć żeby pomóc naszym to tylko wejdę w zasięg ich wzroku i spluw. Na razie nie wiedzą o Tobie i o mnie. Jedyne co przychodzi mi do głowy to zaczaić się na skurwysynów przy wejściu i zastawić pułapkę, jeżeli tu wlezą. Trochę będziemy polegać na tym, że Miya i Lee nie dadzą się zabić na zewnątrz. Tylko, że jeżeli im to zakomunikuję, to tamci też mogą usłyszeć. Masz lepszy plan?
Rogue odetchnęła, ustawiając swój blaster na tryb ogłuszający. Nie była powinna brać tej roboty. Gdyby odmówiła Kamari w tym cholernym barze to już byłaby na Nar Shaddaa i odbierałaby wypłatę za dostawę towaru. I wszystko byłoby dobrze.
- ...Ewentualnie, mogę połączyć się z Roxie, żeby podleciał po nas Kocurem. Mam z przodu działko laserowe, Roxie mógłby teoretycznie pieprznąć z niego kilka razy żeby odstraszyć tych dupków ...Są tu jakieś wieżyczki w tym piaskoczołgu?
Z tą myślą, zaczęła szukać jakiegokolwiek uzbrojenia które mogłoby być zamontowane w pojeździe.
- Mistrz Gry
- Mistrz Gry
- Posty: 191
- Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59
- Coś na kształt wieżyczek jest - powiedział Connor, przeglądając szybko mapę czołgu. - Ale to bardziej wykusze do strzelania, żadnej broni tam nie ma. Może udałoby ci się stamtąd do nich wycelować, ale nic więcej nie gwarantuję.
Miya skupiła się na Mocy, co okazało się o wiele trudniejsze, niż się spodziewała. Próbowała jednocześnie śledzić postępy pobierania pamięci, reakcje przeciwników, postawę Lee i jeszcze wykombinować w głowie plan przeżycia. Ku jej rozpaczy mechanik nie przydał się na wiele - Lee nie odzywał się i wyglądało na to, że pogodził się z ewentualną szansą na strzelaninę.
- Dziewczyno. - Nieznajomy przerwał potok jej myśli. - Nie obchodzi mnie kim jesteś i jak się nazywasz. A gdybym kierował się honorem i wierzył wszystkim spotkanym na pustyni grupom, dawno już leżałbym w piachu.
Miya poczuła drgnięcie w głowie. Przez krótki moment wyczuła, jak ręce wszystkich nieznajomych kierują się ku kaburom z blasterami. Kilka palców odwiodło kurki, inne dopiero rozpinały pokrowce. Sytuacja wisiała na włosku.
- Ostatnia szansa - mówił dalej mężczyzna. - Odstąpcie od maszyny, albo żegnajcie się z życiem.
Pobieranie danych... 35%
Głos Connora sprawił, że Rogue podniosła głowę i straciła skupienie. Akurat w tak newralgicznym momencie.
- W jednej z tych niby-wieżyczek coś znalazłem - powiedział Connor, wpadając na mostek. Rogue nawet nie zauważyła, kiedy z niego wyszedł. - W podłodze była ukryta klapa, a pod nią coś, co wygląda jak działko! Jakbyśmy szybko to złożyli, to może będziemy w stanie do nich strzelić.
***
Pobieranie danych... 15%Miya skupiła się na Mocy, co okazało się o wiele trudniejsze, niż się spodziewała. Próbowała jednocześnie śledzić postępy pobierania pamięci, reakcje przeciwników, postawę Lee i jeszcze wykombinować w głowie plan przeżycia. Ku jej rozpaczy mechanik nie przydał się na wiele - Lee nie odzywał się i wyglądało na to, że pogodził się z ewentualną szansą na strzelaninę.
- Dziewczyno. - Nieznajomy przerwał potok jej myśli. - Nie obchodzi mnie kim jesteś i jak się nazywasz. A gdybym kierował się honorem i wierzył wszystkim spotkanym na pustyni grupom, dawno już leżałbym w piachu.
Miya poczuła drgnięcie w głowie. Przez krótki moment wyczuła, jak ręce wszystkich nieznajomych kierują się ku kaburom z blasterami. Kilka palców odwiodło kurki, inne dopiero rozpinały pokrowce. Sytuacja wisiała na włosku.
- Ostatnia szansa - mówił dalej mężczyzna. - Odstąpcie od maszyny, albo żegnajcie się z życiem.
Pobieranie danych... 35%
***
- O kurwa.Głos Connora sprawił, że Rogue podniosła głowę i straciła skupienie. Akurat w tak newralgicznym momencie.
- W jednej z tych niby-wieżyczek coś znalazłem - powiedział Connor, wpadając na mostek. Rogue nawet nie zauważyła, kiedy z niego wyszedł. - W podłodze była ukryta klapa, a pod nią coś, co wygląda jak działko! Jakbyśmy szybko to złożyli, to może będziemy w stanie do nich strzelić.
Lee był niemal pewny, że dudnienie jego serca jest słyszane przez wszystkich. Adrenalina uderzała z nadnercza i krążyła w żyłach, dając to unikalne uczucie napięcia i strachu jednocześnie. Uścisk w dołku, napieranie od wewnątrz na bębenki uszne, przyspieszony oddech. Mechanik pomimo zmęczenia, wyczerpania wręcz, widział i słyszał jakby wyraźniej. Nie musiał być geniuszem żeby wiedzieć, że eskalacja wisiała na włosku. Przewaga liczebna gangu była niezaprzeczalna.
- Miya, zostawmy im ten pierdolony piaskoczołg i wynośmy się stąd w pizdu - mruknął. Jego uwadze nie uszło, że ich potencjalni przeciwnicy sięgali po blastery. Nie specjalnie nawet się z tym kryli, wszak wiedzieli, że są na wygranej pozycji.
Mechanik nie pozwolił sobie na luksus rzucenia ukradkowego spojrzenia na zrujnowaną maszynę Jawów. Odwrócenie wzroku od przeciwników mogło go kosztować życie, a choć do bólu normalne, zwyczajne, przepełnione brudem i smarem to... nadal życie a nie gnicie i śmierć na pustyni.
Zagadką pozostawało co czynią Rouge i Connor. Czy znaleźli coś przydatnego na pokładzie czołgu? Szykują się do walki? Mają jakiś plan? Będą asem w rękawie? Po sekundzie czy dwóch przez świadomość przemknął mu fakt, że przecież Miya sama ich sprzedała, wspominając hersztowi, że jest ich czwórka. Głupia pizda przemknęło mu tylko przez myśl. Grawicykliśmy albo tego nie dosłyszeli, albo uznali, pozostają dwójkę z grupy Lee za nie wiele większe zagrożenie, bo na razie nikt nie oddzieli się i nie ruszył sprawdzić pokładu. A może po prostu najpierw wykończą łysola i niebieskoskórą a później pójdą po kolejnych?
Tak czy srak, mieli przejebane, limit pecha tej misji nadal bił kolejne poziomy absurdu.
- Miya, zostawmy im ten pierdolony piaskoczołg i wynośmy się stąd w pizdu - mruknął. Jego uwadze nie uszło, że ich potencjalni przeciwnicy sięgali po blastery. Nie specjalnie nawet się z tym kryli, wszak wiedzieli, że są na wygranej pozycji.
Mechanik nie pozwolił sobie na luksus rzucenia ukradkowego spojrzenia na zrujnowaną maszynę Jawów. Odwrócenie wzroku od przeciwników mogło go kosztować życie, a choć do bólu normalne, zwyczajne, przepełnione brudem i smarem to... nadal życie a nie gnicie i śmierć na pustyni.
Zagadką pozostawało co czynią Rouge i Connor. Czy znaleźli coś przydatnego na pokładzie czołgu? Szykują się do walki? Mają jakiś plan? Będą asem w rękawie? Po sekundzie czy dwóch przez świadomość przemknął mu fakt, że przecież Miya sama ich sprzedała, wspominając hersztowi, że jest ich czwórka. Głupia pizda przemknęło mu tylko przez myśl. Grawicykliśmy albo tego nie dosłyszeli, albo uznali, pozostają dwójkę z grupy Lee za nie wiele większe zagrożenie, bo na razie nikt nie oddzieli się i nie ruszył sprawdzić pokładu. A może po prostu najpierw wykończą łysola i niebieskoskórą a później pójdą po kolejnych?
Tak czy srak, mieli przejebane, limit pecha tej misji nadal bił kolejne poziomy absurdu.
- Miya Kamari
- Gracz
- Posty: 52
- Rejestracja: 14 wrz 2021, 00:52
- Lokalizacja: pod Kołobrzegiem
- Kontakt:
Dane zapisanie na droidzie były warte znacznie więcej niż ten piaskoczołg, nie mogła ich tutaj tak po prostu zostawić, nie wybaczyłaby sobie tego. Jeśli było tam cokolwiek na temat Jedi, musiała dopilnować aby dane nie wpadły w niepowołane ręce. Była gotowa na obronę i walkę jeśli zajdzie taka potrzeba, zdeterminowana aby przetrwać i zwyciężyć.
- Nie będę się powtarzać. - rzuciła do przywódcy grupy, wpatrzona swoimi czerwonymi ślepia w niego. Była pewna siebie, pytanie czy da to mu do myślenia, czy wybierze walkę. Nawet gdyby zostawili im piaskoczołg, nie mieli jak wrócić do miasta. Nie mieli pojazdu a droga przez pustynię mogłaby być wyrokiem śmierci. Musieli się bronić.
Miała Lee i pozostałych. Nie mieli fizycznej przewagi, ale miała zaufanie w swoje umiejętności, Moc i swoich towarzyszy. Jakoś im to wynagrodzi...o ile przeżyją. Wykorzystanie pchnięcia Mocą na początek będzie najlepszą taktyką, wyrzucając kilkoro z równowagi zanim sięgną po broń.
- Nie będę się powtarzać. - rzuciła do przywódcy grupy, wpatrzona swoimi czerwonymi ślepia w niego. Była pewna siebie, pytanie czy da to mu do myślenia, czy wybierze walkę. Nawet gdyby zostawili im piaskoczołg, nie mieli jak wrócić do miasta. Nie mieli pojazdu a droga przez pustynię mogłaby być wyrokiem śmierci. Musieli się bronić.
Miała Lee i pozostałych. Nie mieli fizycznej przewagi, ale miała zaufanie w swoje umiejętności, Moc i swoich towarzyszy. Jakoś im to wynagrodzi...o ile przeżyją. Wykorzystanie pchnięcia Mocą na początek będzie najlepszą taktyką, wyrzucając kilkoro z równowagi zanim sięgną po broń.
- Mistrz Gry
- Mistrz Gry
- Posty: 191
- Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59
Zapadła cisza, w której Miya i Lee mogli usłyszeć jak przywódca bandytów z determinacją wciąga powietrze przez nos. Jego sylwetka, dotychczas dość zrelaksowana, w jednej chwili napięła się jakby był gotowy do skoku. Albo ataku.
Bluff się nie udał.
Kamari zamknęła dłonie w pięści, jakby chciała w nich zgromadzić otaczającą ją Moc, zamknąć w uścisku, a dopiero później uwolnić, wystrzelić w kierunku nieprzyjaciół. Jednocześnie lekko ugięła nogi, żeby złagodzić, zamortyzować siłę odrzutu telekinetycznej fali, jaką miała zamiar posłać przed siebie. Nie zdążyła.
Głośny, mający swoje źródło gdzieś nad nią, za jej plecami, wizg jedynie o ułamek sekundy poprzedził serię fontann, jakie wykwitły w pustynnym piasku, podrzucając go w powietrze i przesłaniając widok. Prosta linia gejzerów sunęła po ziemi w stronę bandytów, gdy strzelec na piaskoczołgowej wieżyczce przesuwał lufę lekkiego działka w górę - ku nieprzyjaciołom. Zielone smugi zjonizowanej energii w końcu, miast jedynie w ziemię, trafiły w pierś przywódcy gangsterów i, wypalając w niej dziurę wielkości pięści, odrzuciły to tyłu jak szmacianą lalkę.
Wtedy czas na nowo przyspieszył.
Trzech kolejnych padło z okrzykami zaskoczenia i bólu wyrywającymi się z ich gardeł - dla nich było za późno, a pozostali wrogowie poszli w rozsypkę. Rzucili się na boki, na ziemię i otworzyli niezdarny i niecelny ogień we wszystkie strony.
-Wracajcie do czołgu! Już! - Connor wykorzystał sekundę przerwy w blasterowej lawinie ognia, by wykrzyczeć, może nie rozkaz, ale silną sugestię, w stronę Miyi i Lee.
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Bluff się nie udał.
Kamari zamknęła dłonie w pięści, jakby chciała w nich zgromadzić otaczającą ją Moc, zamknąć w uścisku, a dopiero później uwolnić, wystrzelić w kierunku nieprzyjaciół. Jednocześnie lekko ugięła nogi, żeby złagodzić, zamortyzować siłę odrzutu telekinetycznej fali, jaką miała zamiar posłać przed siebie. Nie zdążyła.
Głośny, mający swoje źródło gdzieś nad nią, za jej plecami, wizg jedynie o ułamek sekundy poprzedził serię fontann, jakie wykwitły w pustynnym piasku, podrzucając go w powietrze i przesłaniając widok. Prosta linia gejzerów sunęła po ziemi w stronę bandytów, gdy strzelec na piaskoczołgowej wieżyczce przesuwał lufę lekkiego działka w górę - ku nieprzyjaciołom. Zielone smugi zjonizowanej energii w końcu, miast jedynie w ziemię, trafiły w pierś przywódcy gangsterów i, wypalając w niej dziurę wielkości pięści, odrzuciły to tyłu jak szmacianą lalkę.
Wtedy czas na nowo przyspieszył.
Trzech kolejnych padło z okrzykami zaskoczenia i bólu wyrywającymi się z ich gardeł - dla nich było za późno, a pozostali wrogowie poszli w rozsypkę. Rzucili się na boki, na ziemię i otworzyli niezdarny i niecelny ogień we wszystkie strony.
-Wracajcie do czołgu! Już! - Connor wykorzystał sekundę przerwy w blasterowej lawinie ognia, by wykrzyczeć, może nie rozkaz, ale silną sugestię, w stronę Miyi i Lee.
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
- Rogue Rushi
- Gracz
- Posty: 46
- Rejestracja: 29 wrz 2021, 01:25
- Nie mogą. Ten droid jest nam potrzebny. A przynajmniej, jego pamięć.
Sapnęła Rogue do Connora po jego 'sugestii', jej spojrzenie kierowało się w stronę droida z którego Miya musiała kopiować dane. Zaklęła pod nosem po czym przyjrzała się uważnie sytuacji. Mogła zejść na dół i próbować im pomóc, jasne... Ale co im pomoże kulawa szmuglerka?
...W zasadzie, mogliby teraz uciec. Connor był po jej stronie, bardziej niż po czyjejkolwiek innej. Jakby postanowiła odjechać piaskoczołgiem, kto by ją zatrzymał? Nie była nic winna Lee i Miyi. Zwłaszcza ta druga wpakowała ją w więcej kłopotów niż była warta. Szlag ich.
Szlag ich wszystkich. Dopóki Connor utrzymywał działko, Rogue zaczęła kuleć w kierunku sterów piaskoczołgu.
- Trzymaj ogień zaporowy. Idę przejąć stery. Jesteśmy w zasranym piaskoczołgu. Pora zrobić z tego użytek.
Dlaczego w ogóle miałaby im pomagać na tym etapie? To miała być prosta, szybka robota, a zmieniła się w absolutną masakrę. Rogue się na to nie pisała. Wystarczy siąść za sterami piaskoczołgu i odjechać w siną dal. Zostawić ich własnemu losowi. Oddać piaskoczołg Jabbie, zgodnie ze zleceniem. A potem zwinąć się z tej cholernej planety. Dostarczyć Grakkusowi jego towar i zniknąć. Nie dawać nikomu powodu żeby ją ścigać i wymazać swoje ślady na dobre.
Z tą myślą siadła za sterami piaskoczołgu.
Tak. To był dobry plan. Tak powinna zrobić.
Po czym zaskoczyła samą siebie, kiedy zaczęła nawracać piaskoczołg i kierować nim prosto na czołowe zderzenie z jednym ze śmigaczy napastników, za którym tenże się chował. Przy okazji zmieniając pozycję strzelniczą dla Connora, żeby dać mu widok na schronienia przeciwników.
- Connor, powinieneś mieć czysty strzał na ich pozycje!
Zakomunikowała do swojego komunikatora, jednocześnie wykorzystując fakt że jest w CZOŁGU, taranując kryjówki przeciwników i pracując nad tym żeby szyny piaskoczołgu stworzyły bariery do wykorzystania dla Miyi i Lee, żeby mogli dokończyć kopiowanie danych i mogli schować się przed pociskami.
- HEJ, GNOJE, WIECIE JAKI JEST PROBLEM Z KRADZIEŻĄ CZOŁGU? TAKI, ŻE TEN KOGO CHCECIE OKRAŚĆ JEST W JEBANYM CZOŁGU! WYPIERDALAĆ W PODSKOKACH ZANIM ZROBIĘ Z WAS PLAMKI NA SZYNACH!
Sapnęła Rogue do Connora po jego 'sugestii', jej spojrzenie kierowało się w stronę droida z którego Miya musiała kopiować dane. Zaklęła pod nosem po czym przyjrzała się uważnie sytuacji. Mogła zejść na dół i próbować im pomóc, jasne... Ale co im pomoże kulawa szmuglerka?
...W zasadzie, mogliby teraz uciec. Connor był po jej stronie, bardziej niż po czyjejkolwiek innej. Jakby postanowiła odjechać piaskoczołgiem, kto by ją zatrzymał? Nie była nic winna Lee i Miyi. Zwłaszcza ta druga wpakowała ją w więcej kłopotów niż była warta. Szlag ich.
Szlag ich wszystkich. Dopóki Connor utrzymywał działko, Rogue zaczęła kuleć w kierunku sterów piaskoczołgu.
- Trzymaj ogień zaporowy. Idę przejąć stery. Jesteśmy w zasranym piaskoczołgu. Pora zrobić z tego użytek.
Dlaczego w ogóle miałaby im pomagać na tym etapie? To miała być prosta, szybka robota, a zmieniła się w absolutną masakrę. Rogue się na to nie pisała. Wystarczy siąść za sterami piaskoczołgu i odjechać w siną dal. Zostawić ich własnemu losowi. Oddać piaskoczołg Jabbie, zgodnie ze zleceniem. A potem zwinąć się z tej cholernej planety. Dostarczyć Grakkusowi jego towar i zniknąć. Nie dawać nikomu powodu żeby ją ścigać i wymazać swoje ślady na dobre.
Z tą myślą siadła za sterami piaskoczołgu.
Tak. To był dobry plan. Tak powinna zrobić.
Po czym zaskoczyła samą siebie, kiedy zaczęła nawracać piaskoczołg i kierować nim prosto na czołowe zderzenie z jednym ze śmigaczy napastników, za którym tenże się chował. Przy okazji zmieniając pozycję strzelniczą dla Connora, żeby dać mu widok na schronienia przeciwników.
- Connor, powinieneś mieć czysty strzał na ich pozycje!
Zakomunikowała do swojego komunikatora, jednocześnie wykorzystując fakt że jest w CZOŁGU, taranując kryjówki przeciwników i pracując nad tym żeby szyny piaskoczołgu stworzyły bariery do wykorzystania dla Miyi i Lee, żeby mogli dokończyć kopiowanie danych i mogli schować się przed pociskami.
- HEJ, GNOJE, WIECIE JAKI JEST PROBLEM Z KRADZIEŻĄ CZOŁGU? TAKI, ŻE TEN KOGO CHCECIE OKRAŚĆ JEST W JEBANYM CZOŁGU! WYPIERDALAĆ W PODSKOKACH ZANIM ZROBIĘ Z WAS PLAMKI NA SZYNACH!
- David Turoug
- Gracz
- Posty: 71
- Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
- Lokalizacja: Wroclavtooine
Strzały jakie padały z wieżyczek piaskoczołgu, o dziwo nie były jedynymi. Zainteresowani sobą grawicykliście oraz złodzieje opancerzonego sprzętu Jawów, gdy wymieniali uprzejmości, totalnie zignorowali nadlatujący od strony dwóch gwiazd lekki, koreliański frachtowiec YT-1250. Quercus szybko ocenił sytuację i postanowił wspomóc działania grupy, w której znajdowała się czerwonooka Chisska.
Tom posłał kilka salw, w kierunku bandy na swoopach, najprawdopodobniej kończąc ich przestępczą działalność. Niestety albo i stety, kilka trafień zaliczył też zardzewiały piaskoczołg, choć pilot nie potrafił ocenić w jakim stopniu obrażenia mogły wpłynąć na maszynę. Nim wylądował zrobił kilka okrążeń nad miejsce zdarzenia, a następnie sięgnął po stację, by nadać komunikat na otwartym kanale.
- Hej tam na dole, żyje ktoś jeszcze? Zastałem może niebieskoskórą panią? - Quercus miał nadzieję, że nie zrobił większej krzywdy ekipie, którą spotkał kilka godzin wcześniej. Sam zdążył przekazać ładunek jaki przewoził dla Jabby, a nawet opchnął kilka, zebranych wcześniej, kijów gaffi. Z uwagi na fakt, że obecnie nie realizował żadnego zlecenia postanowił odszukać osobliwą grupę, którą zastał w niemałych opałach. - Może potrzebujecie podwózki?
Tom posłał kilka salw, w kierunku bandy na swoopach, najprawdopodobniej kończąc ich przestępczą działalność. Niestety albo i stety, kilka trafień zaliczył też zardzewiały piaskoczołg, choć pilot nie potrafił ocenić w jakim stopniu obrażenia mogły wpłynąć na maszynę. Nim wylądował zrobił kilka okrążeń nad miejsce zdarzenia, a następnie sięgnął po stację, by nadać komunikat na otwartym kanale.
- Hej tam na dole, żyje ktoś jeszcze? Zastałem może niebieskoskórą panią? - Quercus miał nadzieję, że nie zrobił większej krzywdy ekipie, którą spotkał kilka godzin wcześniej. Sam zdążył przekazać ładunek jaki przewoził dla Jabby, a nawet opchnął kilka, zebranych wcześniej, kijów gaffi. Z uwagi na fakt, że obecnie nie realizował żadnego zlecenia postanowił odszukać osobliwą grupę, którą zastał w niemałych opałach. - Może potrzebujecie podwózki?
Często mówi się, że sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie i… nie inaczej było tym razem. Gdyby nie fakt, że chwila nieuwagi mogła kosztować go żyjecie, Lee być może podumałby nad tym wszystkim. Zamiast robienia z siebie myśliciela, łysy mechanik rzucił się w bok aby zejść z potencjalnej linii strzału. Rouge i Connor musieli znaleźć coś niekiepskiego na pokładzie czołgu, bo jak inaczej wytłumaczyć ciężki ostrzał, który prawdopodobnie uratował, a przynamniej przedłużył im nieco życie. Brodacz wyszarpał swój blaster spróbował wycelować w kogokolwiek. W chaosie, który zapanował nie było to co prawda łatwe, ale nie mógł pozostać bierny. Pociągnął za spust kilkukrotnie, posyłając kilka szkarłatnych promieni zjonizowanego gazu i znów przemieścił się w bok, nie chcąc pozostać łatwym celem. Gdzieś tam pomiędzy jednym wystrzałem a wizgami dochodzącymi zewsząd, doleciał go głos Connora. Łatwo ci mówić zasrańcu pomyślał cierpko i znów wystrzelił. Gdzieś tam w tle usłyszał terkot silnika i gąsienic piaskoczołgu. Ale czy tylko tego? Nie… zdecydowanie Lee słyszał charakterystyczny wizg silników jonowych… to na pewno coś z serii korelianskich YT! Przyjaciel czy wróg? zastanowił się przez ułamek sekundy, a odpowiedź nadeszła sama, gdy z pokładowych działek dwanaście–pięćdziesiątki bluznął ogień w kierunku ich niedoszłych oprawców.
– Gińcie skurwysyny! – krzyknął jeszcze, pewnie nie potrzebnie zwracając na siebie uwagę i znów wystrzelił.
– Gińcie skurwysyny! – krzyknął jeszcze, pewnie nie potrzebnie zwracając na siebie uwagę i znów wystrzelił.
- Miya Kamari
- Gracz
- Posty: 52
- Rejestracja: 14 wrz 2021, 00:52
- Lokalizacja: pod Kołobrzegiem
- Kontakt:
Kamari była gotowa ujawnić swój sekret aby tylko obronić siebie i dane w droidzie. Co by było później, gdyby przeżyli? Czy posunęłaby się do zlikwidowania świadków? Trudno powiedzieć, ale miała obawy przed potrzebą podjęcia takiej decyzji. Jednakże towarzyszące jej osoby postanowiły jej pomóc. Jej? A może sobie? Tego nie wiedziała, ale na pewno każdemu zależało na tym piaskoczołgu i wypłacie za niego, nawet Mii. Bądź co bądź, jeść i spać musiała, a bez kredytów trochę o to trudno.
Złapała za broń i znajdując osłonę, przyszpilała wrogów pojedynczymi, względnie precyzyjnymi strzałami, aby piaskoczołg i...frachtowiec?!
- Co tu do cholery robi ten statek?! - krzyknęła zwracając oczu ku górze zaskoczona. O ile walka na ziemi była fair, tak walka z uzbrojonym statkiem już gorzej. Prawdę mówiąc odrobinę się zestresowała, ale gdy usłyszała pilota na kanale otwartym, ulżyło jej.
- Mogłeś się zapowiedzieć, a nie tak bez pukania. - rzuciła do komunikatora w odpowiedzi i chociaż nikt nie mógł tego zauważyć, lekko się uśmiechnęła. Kto wie, może jednak upieką dwie pieczenie na jednym ogniu, dostarczą piaskoczołg, a ona zdobędzie dane z droida. Musieli tylko wyeliminować pozostałych, a potem zająć się droidem i dostawą pojazdu.
Złapała za broń i znajdując osłonę, przyszpilała wrogów pojedynczymi, względnie precyzyjnymi strzałami, aby piaskoczołg i...frachtowiec?!
- Co tu do cholery robi ten statek?! - krzyknęła zwracając oczu ku górze zaskoczona. O ile walka na ziemi była fair, tak walka z uzbrojonym statkiem już gorzej. Prawdę mówiąc odrobinę się zestresowała, ale gdy usłyszała pilota na kanale otwartym, ulżyło jej.
- Mogłeś się zapowiedzieć, a nie tak bez pukania. - rzuciła do komunikatora w odpowiedzi i chociaż nikt nie mógł tego zauważyć, lekko się uśmiechnęła. Kto wie, może jednak upieką dwie pieczenie na jednym ogniu, dostarczą piaskoczołg, a ona zdobędzie dane z droida. Musieli tylko wyeliminować pozostałych, a potem zająć się droidem i dostawą pojazdu.
Co to za harmider, strzały dziwne odgłosy z zewnątrz i nagły ruch Piasko Czołgu i mocne szarpnięcie. Droidowi medycznemu kazał jechać za sobą. Jawą raczej nic nie było po za tym, że byli mocno wystraszeni. Mroczny ciemny gaz, poruszał się zwinnie i sprawnie w stronę dziwnych odgłosów i grupy , z którą tutaj przybył by odzyskać ten złom dla Jabby. Odnalazł Miyę, która strzelała do napastników, na niebie ponad piaskami planety majaczył frachtowiec. Z ukrycia wyjrzał co się dzieje na zewnątrz, ukrywając się w cieniu i swoje czerwone ślepia. Oceniał sytuację zanim ruszy do akcji. Ilu jest wrogów i gdzie się znajdują?
- Mistrz Gry
- Mistrz Gry
- Posty: 191
- Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59
Powiedzieć, że sytuacja zmieniła się diametralnie to tak, jak nic nie powiedzieć. Gang na swoopbike'ach jeszcze przed chwilą miał wszystko, co było potrzebne do przejęcia piaskoczołgu: przewagę liczebną, ogniową, mobilności.
Teraz mieli przejebane.
Być może, gdyby którykolwiek z nowych czynników wystąpił pojedynczo, walka byłaby bardziej wyrównana, ale najemnicy Jabby nadal ponieśliby dalsze straty, być może przegrali. Sam ogień z lekkiego działka mógł dać szansę powrotu do piaskoczołgu, ale nie gwarantował jej ani Lee, ani Miyi. Szarża tym ciężkim pojazdem na niewiele by się zdała tej dwójce, gdyby trafili pod wielkie gąsienice albo - zwyczajnie - napastnicy zdecydowali się ich rozstrzelać cofając się przed metalowym gigantem. Wreszcie, nawet ogień z nieba mógłby nie być wystarczający, gdy nieprzyjaciele byli wyposażeni w rakiety mające im pomóc w walce o opancerzony pojazd.
Los, lub jak kto woli - Moc, bywa jednak przewrotny i w sytuację włączył wszystkie te trzy czynniki. Mało tego - włączył je jednocześnie, co wywołało chaos w szeregach gangsterów.
Któremuś z nich udało się rzucić broń i unieść ręce w uniwersalnym geście kapitulacji, lecz nie zdążył nawet powiedzieć "popełniłem błąd wyciągając blaster", bo na atomy rozpyliło go trafienie z działek pokładowych koreliańskiego frachtowca.
Cała walka trwała może kilkanaście sekund - zresztą, nazywanie tego walką było wielkim ukłonem w stronę gangsterów - oni nie brali udziału w bitwie. Oni zostali anihilowani.
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Teraz mieli przejebane.
Być może, gdyby którykolwiek z nowych czynników wystąpił pojedynczo, walka byłaby bardziej wyrównana, ale najemnicy Jabby nadal ponieśliby dalsze straty, być może przegrali. Sam ogień z lekkiego działka mógł dać szansę powrotu do piaskoczołgu, ale nie gwarantował jej ani Lee, ani Miyi. Szarża tym ciężkim pojazdem na niewiele by się zdała tej dwójce, gdyby trafili pod wielkie gąsienice albo - zwyczajnie - napastnicy zdecydowali się ich rozstrzelać cofając się przed metalowym gigantem. Wreszcie, nawet ogień z nieba mógłby nie być wystarczający, gdy nieprzyjaciele byli wyposażeni w rakiety mające im pomóc w walce o opancerzony pojazd.
Los, lub jak kto woli - Moc, bywa jednak przewrotny i w sytuację włączył wszystkie te trzy czynniki. Mało tego - włączył je jednocześnie, co wywołało chaos w szeregach gangsterów.
Któremuś z nich udało się rzucić broń i unieść ręce w uniwersalnym geście kapitulacji, lecz nie zdążył nawet powiedzieć "popełniłem błąd wyciągając blaster", bo na atomy rozpyliło go trafienie z działek pokładowych koreliańskiego frachtowca.
Cała walka trwała może kilkanaście sekund - zresztą, nazywanie tego walką było wielkim ukłonem w stronę gangsterów - oni nie brali udziału w bitwie. Oni zostali anihilowani.
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
- David Turoug
- Gracz
- Posty: 71
- Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
- Lokalizacja: Wroclavtooine
- Wtedy nie byłoby niespodzianki, gdybym się zapowiedział. - odparł Quercus, śmiejąc się do interkomu. Następnie zrobił kilka kółek wokół miejsca zdarzenia i gdy był pewny, że gang grawicyklistów został wyeliminowany, odnalazł względnie płaskie i stabilne miejsce, na którym mógł posadzić YT-1250.
- Pilnuj statku. - rzekł do swojego astromecha serii C i wyszedł na powierzchnię, ruszając w kierunku piaskoczołgu. Jednocześnie nieco głębiej zanurzył się w Moc, by wysondować potencjalne zagrożenie. Tom raczej nie spodziewał się, że niebieskoskóra kobieta wraz ze swoimi towarzyszami zechce go zaatakować, szczególnie w takiech okolicznościach. Jednak jak Galaktyka długa i szeroka, Thomas widział już niejedno, więc wykluczenie czegoś na 100% było głupotą.
- Halo!? Wszyscy cali? Nie spodziewałem się w tym miejscu gangu cyklistów. Maksymalnie do 5 kilometrów stąd znajduje się niewielka wioska Tuskenów, a sami wiecie iż nie pałają oni miłością do obcych. - szmugler przystanął nieopodal wielkiej maszyny, czekając na reakcję pozostałych.
- Pilnuj statku. - rzekł do swojego astromecha serii C i wyszedł na powierzchnię, ruszając w kierunku piaskoczołgu. Jednocześnie nieco głębiej zanurzył się w Moc, by wysondować potencjalne zagrożenie. Tom raczej nie spodziewał się, że niebieskoskóra kobieta wraz ze swoimi towarzyszami zechce go zaatakować, szczególnie w takiech okolicznościach. Jednak jak Galaktyka długa i szeroka, Thomas widział już niejedno, więc wykluczenie czegoś na 100% było głupotą.
- Halo!? Wszyscy cali? Nie spodziewałem się w tym miejscu gangu cyklistów. Maksymalnie do 5 kilometrów stąd znajduje się niewielka wioska Tuskenów, a sami wiecie iż nie pałają oni miłością do obcych. - szmugler przystanął nieopodal wielkiej maszyny, czekając na reakcję pozostałych.
Gdy już było po wszystkim, Lee sam nie był pewny czy bitwa szybciej się rozpoczęła czy może zakończyła? Kurz opadał, jęki konających ucichły, wycie silników YT też ustało gdy pilot posadził frachtowiec nieopodal. Umęczony mechanik klapnął na tyłek, tam gdzie stał i wypuścił głośno powietrze z płuc. Dopiero uświadomił sobie, że wstrzymywał oddech bardzo długo. Schował swój wysłużony DL22 do kabury i potarł spoconą twarz brudną ręką. Na prawdę, było mu już wszystko jedno. Chciał już tylko oddać ten pierdolony czołg, zaszyć się w swoim mały grajdole i odciąć od ludzi na długo. Najlepiej z kilkoma butelkami koreliańskiej. I może odrobiną przyprawy na skołatane nerwy.
- Żyję, żyję - burknął - ale co to za życie - splunął mieszaniną śliny z kurzu.
Z głośnym stęknięciem człowieka o wiele starszego niźli był, Lee dźwignął się na nogi i podszedł do droida, z którego to pamięci pobierali dane. Szczęście w nieszczęściu, że proces dobiegał końca a żaden z boltów nie uszkodził urządzeń. Mężczyzna odczekał chwilę i gdy tylko pobieranie danych zostało zakończone, odpiął datapad od droida i podał go niebieskoskórej.
- Pakujemy go na czołg i czyszczę mu pamięć? Czy chcesz go tutaj zdezintegrować? Decyduj - rzucił do Miyi po czym kiwnął głową pilotowi YT. Jak mu było na imię? Nie pamiętał.
- Dzięki za ratunek. Stawiam piwo jeśli uda się na wrócić do Mos Eisley w jednym kawałku.
- Żyję, żyję - burknął - ale co to za życie - splunął mieszaniną śliny z kurzu.
Z głośnym stęknięciem człowieka o wiele starszego niźli był, Lee dźwignął się na nogi i podszedł do droida, z którego to pamięci pobierali dane. Szczęście w nieszczęściu, że proces dobiegał końca a żaden z boltów nie uszkodził urządzeń. Mężczyzna odczekał chwilę i gdy tylko pobieranie danych zostało zakończone, odpiął datapad od droida i podał go niebieskoskórej.
- Pakujemy go na czołg i czyszczę mu pamięć? Czy chcesz go tutaj zdezintegrować? Decyduj - rzucił do Miyi po czym kiwnął głową pilotowi YT. Jak mu było na imię? Nie pamiętał.
- Dzięki za ratunek. Stawiam piwo jeśli uda się na wrócić do Mos Eisley w jednym kawałku.
Walka na pewno była zaskoczeniem dla Grawicyklistów, którzy nawet dobrze jej nie zaczęli a już skończyli. Agonia, ból, anihilacja, dezintegracja, śmierć, rozpyleniu na atomy, tak skończyli. Nawet nie wiedzieli, że giną. Vacandder tylko się przyglądał temu tańcowi, śmierci i makabry, jego wewnętrzny demon się cieszył, że tak to się potoczyło.
Ujawniając swoje ślepia podleciał do Lee i Myi by bardziej się nie przestraszyli jego obecności. Choć ktoś z zdolnością Mocy mógł go wyczuć, choć nie był pewny, nie żył był gazem.
- Każdy osiągnął swój cel. Zbierzmy znów grupę razem, oddajmy Piaskoczołg na miejsce spotkania. Jak widzieliście Ten ślimak Jabba, się zniecierpliwił i próbował sięgnąć sam po swoje. Więc nie wystawiamy bardziej tej części Jego natury na próbę. - powiedział do zebranych, falując góra dół.
Robot medyczny już do nich jechał, nie zamierzał go tutaj zostawić, wiedział, że może być przydatny. Gościa, który wysiadł z frachtowca YT nie kojarzył, lecz co bardziej prawdopodobne nie przypominał go sobie.
Ujawniając swoje ślepia podleciał do Lee i Myi by bardziej się nie przestraszyli jego obecności. Choć ktoś z zdolnością Mocy mógł go wyczuć, choć nie był pewny, nie żył był gazem.
- Każdy osiągnął swój cel. Zbierzmy znów grupę razem, oddajmy Piaskoczołg na miejsce spotkania. Jak widzieliście Ten ślimak Jabba, się zniecierpliwił i próbował sięgnąć sam po swoje. Więc nie wystawiamy bardziej tej części Jego natury na próbę. - powiedział do zebranych, falując góra dół.
Robot medyczny już do nich jechał, nie zamierzał go tutaj zostawić, wiedział, że może być przydatny. Gościa, który wysiadł z frachtowca YT nie kojarzył, lecz co bardziej prawdopodobne nie przypominał go sobie.
- Rogue Rushi
- Gracz
- Posty: 46
- Rejestracja: 29 wrz 2021, 01:25
Gdy strzelanina się nareszcie zakończyła, Rogue opadła plecami na oparcie fotela pilota piaskoczołgu. Jej wzrok spoczywał na osobniku wychodzącym ze statku. W duchu pomodliła się, żeby Miya, Lee i Connor nie postanowili się rozśpiewać i dołożyć następnej osoby która może wrzucić jej Inkwizytorów na tyłek. Schowała twarz w dłoniach i zaczęła cicho, szeptem mamrotać do siebie.
"Proszęproszęproszęproszęproszę... Niech ten jeden jedyny raz na tej misji nie wpadnę z deszczu pod rynnę. Błagam, nie bądź ciekawski. Na wszystko co święte, nie bądź ciekawski."
Ostatecznie, Rogue zdecydowała się nie wychodzić na zewnątrz. Głównie dlatego, że ból w nodze robił sie nieznośny. Więc, po prostu przełączyła kanał najpierw na otwarty.
"Dobra robota, wszyscy. A ty... Jesteś aniołem? Dzięki za kolejną interwencję z niebios."
Następnie, przełączyła się na kanał wyłącznie do załogi - jej samej, Connora, Miyi i Lee.
"Musimy ustalić szczegóły naszej bajki. Musimy mieć tą samą historię tego, co się stało, jeżeli u Jabby będą nas wypytywać osobno. Postarajmy się uniknąć mówieniu naszemu zbawcy rzeczy których nie musi wiedzieć. Zostaję w kokpicie, chyba że mnie potrzebujecie. Jak połażę jeszcze trochę to mi noga odpadnie."
Odchyliła głowę w tył, opierając się wygodnie. Włożyła papierosa pomiędzy wargi i zapaliła.
Zasłużyła na fajkę.
"Proszęproszęproszęproszęproszę... Niech ten jeden jedyny raz na tej misji nie wpadnę z deszczu pod rynnę. Błagam, nie bądź ciekawski. Na wszystko co święte, nie bądź ciekawski."
Ostatecznie, Rogue zdecydowała się nie wychodzić na zewnątrz. Głównie dlatego, że ból w nodze robił sie nieznośny. Więc, po prostu przełączyła kanał najpierw na otwarty.
"Dobra robota, wszyscy. A ty... Jesteś aniołem? Dzięki za kolejną interwencję z niebios."
Następnie, przełączyła się na kanał wyłącznie do załogi - jej samej, Connora, Miyi i Lee.
"Musimy ustalić szczegóły naszej bajki. Musimy mieć tą samą historię tego, co się stało, jeżeli u Jabby będą nas wypytywać osobno. Postarajmy się uniknąć mówieniu naszemu zbawcy rzeczy których nie musi wiedzieć. Zostaję w kokpicie, chyba że mnie potrzebujecie. Jak połażę jeszcze trochę to mi noga odpadnie."
Odchyliła głowę w tył, opierając się wygodnie. Włożyła papierosa pomiędzy wargi i zapaliła.
Zasłużyła na fajkę.
- Miya Kamari
- Gracz
- Posty: 52
- Rejestracja: 14 wrz 2021, 00:52
- Lokalizacja: pod Kołobrzegiem
- Kontakt:
Zbliżenie się Lee do droida, wywołało u chisski gwałtowną reakcję, jakby bała się tego, że może zawinąć dane. Szybko uspokoiła się, kiedy ten przekazał jej datapad, dziękując bez słowa, jedynie lekkim ukłonem głowy. Upewniła się, że wszystko jest w porządku z danymi, że niczego nie brakuje. Musiała pozbyć się droida. Nie mogła go zabrać ze sobą, nie mogła go też zostawić z tymi danymi. Dobrze go zabezpieczyła przy sobie, aby nikt nie mógł jej go podwędzić. Dane miała zamiar przejrzeć później, na spokojnie i bez świadków. Odetchnęła z ulgą, szczerze miała nadzieję, że to koniec. Kochała Tattooine, ale na dzień dzisiejszy miała dość piasku, przydałaby się zmiana klimatu, jakieś wakacje.
Kobieta wyczuła zachwianie w Mocy, ale nie przykuła tego w podejrzenie. Wiedziała że jedna z osób w ich gronie mogła władać Mocą, ale nie spodziewała się drugiej. Może to przez emocje?
- Oddajmy go Jabbie, niech każdy weźmie swoją dolę i rozstańmy się. Mam ochotę na wakacje. - nie wyglądało to na żart, nie uśmiechnęła się...ale w ustach najemnika mogło to brzmieć jak żart.
Wycelowała karabin w droida i kilkoma strzałami zniszczyła główne jego podzespoły i banki pamięci. W tym stanie nadawałby się na przetop do wykałaczek. Ruszyła w stronę piaskoczołgu wyraźnie mając dość dzisiejszego dnia.
Przyklapnęła sobie blisko rampy załadunkowej aby odsapnąć, patrząc przez moment z niej na Lee i pilota YT.
- Rozumiem że nie zabierasz się z nami? - rzuciła do pilota.
Kobieta wyczuła zachwianie w Mocy, ale nie przykuła tego w podejrzenie. Wiedziała że jedna z osób w ich gronie mogła władać Mocą, ale nie spodziewała się drugiej. Może to przez emocje?
- Oddajmy go Jabbie, niech każdy weźmie swoją dolę i rozstańmy się. Mam ochotę na wakacje. - nie wyglądało to na żart, nie uśmiechnęła się...ale w ustach najemnika mogło to brzmieć jak żart.
Wycelowała karabin w droida i kilkoma strzałami zniszczyła główne jego podzespoły i banki pamięci. W tym stanie nadawałby się na przetop do wykałaczek. Ruszyła w stronę piaskoczołgu wyraźnie mając dość dzisiejszego dnia.
Przyklapnęła sobie blisko rampy załadunkowej aby odsapnąć, patrząc przez moment z niej na Lee i pilota YT.
- Rozumiem że nie zabierasz się z nami? - rzuciła do pilota.
- David Turoug
- Gracz
- Posty: 71
- Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
- Lokalizacja: Wroclavtooine
Quercus nie był idiotą i słyszał, jak jedna z osób robi użytek z blastera, bynajmniej nie kierując go w kierunku istoty żywej. Zapewne ktoś z osobliwej grupy zgrał wcześniej informacje zawarte w droidzie, a następnie pozbył się kłopotliwego blaszaka. Szmugler postanowił swobodnie sięgnąć po swoje zmysły by wysondować jakie zamiary mają wobec niego. Choć w sporym stopniu pomógł im rozprawić się z grawicyklistami, istniała możliwość że przeszkodził im w jakimś procederze.
- Hmm, specyficzny sposób na rozrywkę. - rzekł do Miya Kamari - Cóż jestem po realizacji swojego zlecenia i mógłbym zaproponować wam podwózkę. Nie wiem czy chcecie wjeżdżać tym piaskoczołgiem pod sam pałac Jabby. Być może zainteresuje was fakt, że do Mos Eisley przyleciał spory kontyngent szturmowców i czegoś szukają. Domyślacie się, że Hutt, jeżeli znajdzie w tym interes dogada się z każdym, nawet z Imperium.
Tom przerwał na chwilę by dać czas pozostałym na przemyślenie i ewentualną reakcję, na jego słowa. Był także zainteresowany co zamierzają zrobić dalej i czy rzeczywiście ruszą powolną maszyną, w kierunku północnej części Morza Wydm, gdzie umiejscowiony był Pałac Jabby.
- Swoją drogą, co jest takiego cennego w piaskoczołgu, że chce go ten Ślimak? Gdyby chciał mógłby wykupić całą flotę takich pojazdów...
- Hmm, specyficzny sposób na rozrywkę. - rzekł do Miya Kamari - Cóż jestem po realizacji swojego zlecenia i mógłbym zaproponować wam podwózkę. Nie wiem czy chcecie wjeżdżać tym piaskoczołgiem pod sam pałac Jabby. Być może zainteresuje was fakt, że do Mos Eisley przyleciał spory kontyngent szturmowców i czegoś szukają. Domyślacie się, że Hutt, jeżeli znajdzie w tym interes dogada się z każdym, nawet z Imperium.
Tom przerwał na chwilę by dać czas pozostałym na przemyślenie i ewentualną reakcję, na jego słowa. Był także zainteresowany co zamierzają zrobić dalej i czy rzeczywiście ruszą powolną maszyną, w kierunku północnej części Morza Wydm, gdzie umiejscowiony był Pałac Jabby.
- Swoją drogą, co jest takiego cennego w piaskoczołgu, że chce go ten Ślimak? Gdyby chciał mógłby wykupić całą flotę takich pojazdów...
Lee obserwował tylko jak Miya kończy sprawę droida za pomocą karabinu. Cóż, los tak chciał. Machnął ramionami i ruszył za niebieskoskorą dziewczyną. Przystanął jeszcze na chwilę z niemałym zdziwieniem rejestrując fakt, że ten śmieszny gaz, którego spotkali nie dawno, nie zniknął jednak. Widać instynkt samozachowawczy, pomimo bycia kłębem dymu miał nie mniej ludzki niż Lee, po na powrót ujawnił się, gdy już było po walce.
- Kolejny do podziału, co? - burknął i ruszył do czołgu. Miya miała rację, czas najwyższy był aby oddali ten złom Jabbie i rozeszli się w swoje strony. Jednakże… informacja o Imperialnych nie była zbyt radosną nowiną. Ich pojawienie się nie zwiastowało raczej nic dobrego.
- Widać miał swoje powody, że zmontował taką ekipę - prychnął łysol nie decydując się na podjęcie głębiej tego tematu - nie mniej jednak bez Twojej pomocy, nie poszło by nam tak łatwo. Spotkajmy się u Jabby, tobie też się należy dola - dodał jeszcze i wszedł na trap. Odczekał jeszcze kilka chwil aż ich gazowy kolega wróci na pokład po czym zamknął właz.
- Ustalimy coś po drodze. Zabierz nas stąd, Rouge - rzucił do komunikatora w odpowiedzi na jej wiadomość. Odpowiedział mu dźwięk na powrót uruchomianego silnika i terkot gąsienic.
- Kolejny do podziału, co? - burknął i ruszył do czołgu. Miya miała rację, czas najwyższy był aby oddali ten złom Jabbie i rozeszli się w swoje strony. Jednakże… informacja o Imperialnych nie była zbyt radosną nowiną. Ich pojawienie się nie zwiastowało raczej nic dobrego.
- Widać miał swoje powody, że zmontował taką ekipę - prychnął łysol nie decydując się na podjęcie głębiej tego tematu - nie mniej jednak bez Twojej pomocy, nie poszło by nam tak łatwo. Spotkajmy się u Jabby, tobie też się należy dola - dodał jeszcze i wszedł na trap. Odczekał jeszcze kilka chwil aż ich gazowy kolega wróci na pokład po czym zamknął właz.
- Ustalimy coś po drodze. Zabierz nas stąd, Rouge - rzucił do komunikatora w odpowiedzi na jej wiadomość. Odpowiedział mu dźwięk na powrót uruchomianego silnika i terkot gąsienic.






