[Tatooine] Piach między koła zębate

Awatar użytkownika
Lee
Gracz
Posty: 48
Rejestracja: 11 wrz 2021, 14:06

Kolejna strzelanina dobiegła końca zdecydowanie zbyt szybko. Niby była do dobra wiadomość, gdyby nie ból po postrzale. Lee leżał tam po prostu i gapił się bezmyślnie w niebo. Miał przecież tylko naprawić pierdolony piaskoczołg. Pokręcił głową na boki z niedowierzania, by po chwili pożałować tego czynu. Ruch mięśni spowodował kilka dodatkowych przeszyć bólu. Mechanik nie widział kim dokładnie okazał się mężczyzna, z którym rozmawiała teraz Rogue. Nie specjalnie go to obchodziło w zasadzie. Największym plusem był fakt, że do nich nie strzela - nie licząc ogłuszaczy, które wyłożyły Kamari i Connora. Niechętnie obrócił się na brzuch, gdy Rouge zaczęła go opatrywać. Nie podeszła do tego jak on do jej nogi - ale musiał przyznać, że po odkażeniu rany (bolało jak chuj), plaster z bactą przyniósł upragnioną ulgę. Poleżał jeszcze chwilę delektując się zbawienną mocą plastra, by wreszcie dźwignąć się na nogi. Rozejrzał się po niedawnym placu boju - pozbawionych głów ludzi Jabby nie skomentował. Chcieli zabić, a sami zostali zabici. To jest Tatooine. Miya i Connor leżeli tam gdzie położyły ich ogłuszające wiązki. Nie wyglądało jakby ich życiu zagrażało niebezpieczeństwo - przynajmniej w tej chwili.
- Zdobycie Piaskoczołgu to wyolbrzymienie. Jabba wynajął nas do jego naprawienia, a z ekipy naprawczej zostałem tylko ja i moje droidy - rzekł i wskazał na Flipa i Flapa. Pitdroidy przezornie skryte były za głazami.
- Skoro już nadłożyłeś drogi, szukając dodatkowego zarobku, może zechcesz jeszcze poświęcić trochę czasu i paliwa? Jabba na pewno wynagrodzi człowieka, który przysłuży się jego sprawie - dodał kierując się w stronę Chissanki i najemnika. Poruszał się powoli, z rozwagą stawiając krok za krokiem. Na pewno minie trochę czasu zanim Lee wróci do pełnej sprawności. O ile w ogóle uda mu się przeżyć tę pierdoloną przygodę.
Awatar użytkownika
Rogue Rushi
Gracz
Posty: 41
Rejestracja: 29 wrz 2021, 01:25

- Jabba płaci trzy tysiące każdemu, kto wróci żywy. Powiem ci szczerze, że na tą chwilę to za nagrodę wystarczy mi wyjście z tego żywą i bez łowców Jabby na karku. Więc jak ty zgarniesz swoje trzy tysiące, a ja zgarnę swoje, to po wszystkim mogę ci oddać swoją część. Twój wybór. Sześć tysięcy za pomoc w dostaniu się do piaskoczołgu, naprawieniu go i wróceniu. Może zastrzeleniu kilku Tuskenów po drodze.
Z tymi słowami podczłapała do Miyi, jako że to ona była ogłuszona pierwsza i zaczęła ją przeszukiwać, dopóki ta jest nieprzytomna. Posprawdzała jej kieszenie i, nie ukrywajmy, poobmacywała ją, choć w nieszczególnie erotyczny sposób. Wyjęła magazynek z jej karabinu i schowała sobie do kieszeni. Tak na wypadek, gdyby znowu zebrało jej się na strzelanie do kogoś. Szukała dodatkowych ukrytych broni. Nawet nie po to, żeby jej je zabrać, co żeby wiedzieć, gdzie je ma i móc zareagować, gdy ta po nie zerknie.
... Aż zastygła na moment w bezruchu. Wyczuła pod dłonią kształt, którego nie powinno tam być. Wsunęła dłoń nieco głębiej i obmacała kształt palcami. Usłyszała w uszach bicie własnego serca. ... Jej ciśnienie się podniosło. Poczuła, jak pomimo dwóch słońc, robi się jej zimno. Wyjęła znów magazynek który zabrała Miyi i ukradkiem zamontowała go tam, gdzie był. Odetchnęła głęboko po czym zerknęła na Lee.
- Jeśli nie zostaniemy podrzuceni niczym szybszym, musimy władować ich na banthy. - Powiedziała, starając się brzmieć jakby wiedziała co robi.
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
Posty: 51
Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
Lokalizacja: Wroclavtooine

- Mam swoją robotę, którą także zlecił Jabba. On opłaca was za piaskoczołg, mnie... za coś innego. Trzy tysiące czy sześć tysięcy kredytów to niewiele znaczący zarobek, tym bardziej, że ta waluta w Przestrzeni Huttów niezbyt wiele znaczy. - odparł zgodnie z prawdą Tom, przeszukując kolejne ciała Tuskenów i zabierając kije gaffi, a następnie skierował swoje słowa do kobiety - Widzę że łatwo szafujesz cudzym życiem. Jeźdźcy Pustyni to autochtoni, a pustynne pustkowia Tatooine to ich dom. Możesz wierzyć lub nie, ale udało mi się poznać paru i jak widzisz żyję. Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć, zaś niejeden z tych, którzy umierają zasługuje na życie.
Quercus zebrał cztery gaderafi, postanawiając zabrać je ze sobą. Thomas nie widział interesu, w utrudnieniu wykonania misji rozbitej grupy najemników, którzy wywołali między sobą strzelaninę. Nie mniej, nie dostrzegał także odpowiednich profitów jakie mógł osiągnąć pomagając im w wykonaniu zadania.
- Banthy to ciekawy środek lokomocji, są wytrzymałe i wiedzą jak stąpać po piaskach, mają jednak tą wadę że są powolne i nietrudno je dostrzec. - kontynuował Tom - Jeśli nie macie nic więcej do zaoferowania niż sześć tysięcy kredytów, nie będę wam zakłócał spokoju. Przy okazji przekażę ślimakowi, że jesteście w trakcie wykonywania zadania. Swoją drogą czy obezwładniłem Pantorankę?
Awatar użytkownika
Rogue Rushi
Gracz
Posty: 41
Rejestracja: 29 wrz 2021, 01:25

- Jeżeli do mnie strzelają, to ja strzelam do nich. I tak mam w zwyczaju ogłuszać, jeżeli mogę sobie na to pozwolić. Fakty są takie, że tak jak dla nich ich życia są ważniejsze od mojego, tak dla mnie, moje jest ważniejsze niż ich. Prywatnie nic do nich nie mam. Może poza tym, że od ich zasadzki mam dziurę w nodze.
Rogue wzruszyła ramionami. Nie było sensu wchodzić w dalszą dyskusję. Nie zamierzała oferować temu człowiekowi nic więcej. Wziął czego chciał. Z resztą, miała ważniejsze rzeczy na głowie. Na pytanie mężczyzny... Postanowiła go nie poprawiać. Wiedziała o kim mówi, a nie było sensu podawać mu dodatkowych informacji czy wyjaśniać niejasności rasowych.
- Będzie żyła. - Podsumowała krótko, po czym skierowała spojrzenie na Lee. - Pomożesz mi ich przenieść na banthy? Albo twoje droidy? Ja pojadę z nią, ty weź Connora. Jakkolwiek nie chciałabym spasować na tej robocie po tym burdelu, musimy ją dokończyć.
Rogue chciała jechać z Kamari po to, żeby móc ją trzymać na muszce z odległości z której nie idzie wykonać uniku. Zabrała się za podprowadzanie banthy bliżej, po czym jeżeli Lee lub jego droidy jej pomogły, załadowała ją na banthę. Na kolejnym zwierzęciu zrobiła to samo z Connorem, po czym wsiadła na banthę z Chiissanką, stawiając ją przed sobą. Tak, żeby podtrzymywała ją ręką, którą chwyciła uzdę. Tymczasem jej druga ręka była blisko ciała. Z muszką blastera wycelowaną w kręgosłup Miyi.
Oczywiście, mogła spróbować zastrzelić nowoprzybyłego, żeby uniknąć jego pogaduszek z Jabbą... Ale mogłaby przegrać wymianę strzałów. A jeżeli da mu sygnał, że nie chce, by omawiano z Jabbą kwestię zastrzelonych ludzi, to omówi ją jeszcze chętniej. Jeden problem na raz. Obecnym problemem jest piaskoczołg. Machnęła więc mężczyźnie palcami na znak, że nie zamierza go zatrzymywać.
Awatar użytkownika
Miya Kamari
Gracz
Posty: 47
Rejestracja: 14 wrz 2021, 00:52
Lokalizacja: pod Kołobrzegiem
Kontakt:

W swojej karierze, Miya nie miała zbyt wielu przypadków bycia obezwładnioną. W 90% przypadków taki delikwent się już nie budzi, a pozostałe 10% to tortury i przesłuchania. Zdarzało jej się na początku swojej kariery zadrzeć z grubymi rybami, a przez to dwukrotnie znalazła się w tych 10%. Od tamtej pory minęło sporo czasu, a jej umiejętności umożliwiły jej skuteczne unikanie takich sytuacji. Wyjątek stanowiły sytuację kiedy sama na to pozwalała...a ten był pierwszy w życiu. Pewne doświadczenie nauczyło ją także, że gwałtowna pobudka to najgorszy możliwy pomysł, gdyż szybko zwracasz na siebie uwagę.

Kobieta pierwsze co poczuła, to gorące powietrze, własne myśli, a także lufę blastera na kręgosłupie. Było to raczej subtelne uczucie, ze względu na pancerz który nosiła, ale ciężko pomylić to z czymkolwiek innym, po tylu latach w tym zawodzie. Siedziała na banthcie, to dobrze, znaczy to tyle, że ktoś chce ją żywą, w przeciwnym wypadku dawno byłaby martwa. Nie podnosząc głowy, wsłuchała się w głosy. Szybko doszła do wniosku, że to Rogue siedzi za nią i trzyma ją na celowniku. Kręcąc wzrokiem dostrzegła także pozostałych. Sytuacja wydawała się stabilna, mogła więc zdradzić swoją przytomność. Czuła swój miecz przy sobie, więc najprawdopodobniej nikt o niczym nie wie, ponieważ miecz świetlny jest łakomym kąskiem dla kolekcjonerów i każdy by go sobie przywłaszczył. Podniosła powoli głowę i spojrzała na kogoś nowego w ich towarzystwie. Była zadziwiająco spokojna i opanowana, jak na kogoś w nienajlepszej pozycji i po pobudce z ogłuszenia. Spojrzała na niego wymownie i powiedziała spokojnie, ale lekko zwolnionym tempem.

- Założę się, że to tobie powinnam dziękować jedynie za ogłuszenie. - po czym odwróciła się lekko do Rogue. - Zabierz ten blaster kochana, zanim zrobisz sobie krzywdę. Uratowałam ci tyłek, tak mi dziękujesz? - w głosie dało się zauważyć lekki wyrzut, ale wciąż była opanowana i pewna siebie.
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
Posty: 51
Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
Lokalizacja: Wroclavtooine

Quercus uznał, że skoro nie mieli mu nic więcej do zaproponowania niż marne sześć tysięcy kredytów, postanowił zabrać się z powrotem do swojej jednostki. Co prawda międzylądowanie nie było opłacalne, ale też nic na tym nie stracił, ot zyskał kilka kijów gaffi, które będzie mógł opchnąć amatorom-kolekcjonerom, którzy nie będę mieli pojęcia, że to żadne ceremonialne oręża, a najprostsze i dość wysłużone gaderaffii.
W ładowni czekały też na niego owoce pak'pah z Klatooine, które stanowią bonus, do sowicie opłaconego transportu Trandoshan na wspomnianą planetę. Gdy Tom odchodził już z miejsca zamieszania, do żywy wróciła niebieskoskóra kobieta, która wydawała się być Pantoranką.
- W zasadzie tak, gdyby nie drobny przełącznik, obawiam się że byłabyś już po lepszej stronie... - Thomas zamyślił się, drapiąc po brodzie i spojrzał na horyzont - Masz dziwne oczy jak na Pantorankę. Zanim się rozstaniemy, dam wam dobrą radę. Chyba przed wyprawą po piaskoczołg, powinniście najpierw znaleźć solidne schronienie. Albo nadchodzi burza piaskowa albo smok krayt wyszedł na łowy i wznosi tumany kurzu. Bywajcie!
Awatar użytkownika
Lee
Gracz
Posty: 48
Rejestracja: 11 wrz 2021, 14:06

Lee nie oponował. Pomógł bez słowa zapakować Chissankę na Banthę i to samo zrobił z Connorem, z tą różnicą, że zabezpieczył najemnika w siodle, wraz z jego bronią, a sobie przyprowadził jeszcze jedną bestię. Uzdę przywiązał do swojego siodła i podprowadził zwierzęta w okolice rozbitej cieżarówki. Nim wyruszą w dalszą podróż muszą znać lokalizację Piaskoczołgu - a ta była nadal w pamięci komputera pokładowego. No i pozostała kwestia narzędzi - miał te najbardziej podręczne, ale grubszy sprzęt nadal należało zabrać z ładowni. Nie tracąc czasu, w towarzystwie Flipa i Flapa wydobył skrzynie i zamocował je po części na swojej Banthcie, po części na tej, która wieźć miała Connora. Nie zapomniał też o zapasie żywności i wody.
- Możemy ruszać, jak tylko wydobędę lokalizację tego przeklętego piaskoczołgu z pamięci komputera pokładowego, o ile uda mi się go uruchomić - rzekł do Rouge. Uwagi obcego, jak mu tam było, puścił mimo uszu. Skoro nie chciał zarobić to nie miał zamiaru go powstrzymywać czy przekonywać na siłę. Miał swoją robotę do wykonania.
Awatar użytkownika
Rogue Rushi
Gracz
Posty: 41
Rejestracja: 29 wrz 2021, 01:25

- Po pierwsze, niech ten facet stąd spierdala. Nie zaczynaj konfrontacji. Po drugie. Komuś uratowałaś tyłek, jasne. Tylko jeszcze nie jestem pewna komu. Na chwilę obecną to widzę to tak, że wpakowałaś nas w poważne kłopoty z Jabbą żeby ratować KOGOŚ przed konsekwencjami sytuacji i paplania, które sama zaczęłaś. Bo, jeżeli oczy mnie nie mylą, wszystko zaczęło się od tego, że zaczęłaś gadać z Connorem. Więc dobre pytanie. Kogo ty tu naprawdę ratowałaś. Co, Miya? Mnie? Siebie? ... ... A może zmniejszałaś ilość łbów na które spadnie forsa z twojej wyimaginowanej nagrody? Bo widzisz, ta nagroda jest wyimaginowana. Ja nie kłamałam. Nie mam zielonego pojęcia czego wy ode mnie chcecie. A mówię ci to w nadziei, że wybijesz sobie z głowy głupie pomysły pakowania mnie na tortury Imperium, które są kompletnie kurwa zbędne, bo nic się ode mnie nie dowiedzą, bo zwyczajnie nie mają czego. Bo ja nic nie wiem. Jestem kurwa przemytniczką. Lubię cię, ale siebie lubię bardziej. To, czego teraz potrzebuję to wiedza, że będziesz ze mną współpracować i pomożesz mi oczyścić sprawę z Jabbą, żebyśmy nie skończyły obie z łowcami na karku. Więc zapytam jeden raz i przemyśl odpowiedź. I na wszystko co święte, odpowiedz cicho: po Której. Jesteś. Stronie? - Rogue szeptała Miyi do ucha. Tak, żeby tylko ona ją słyszała, ale nadal dociskając jej blaster do pleców. Nawet trochę mocniej w miarę dość wyraźnie zdenerwowanego monologu. Jej szept blisko końca już prawie przechodził w przewarkiwanie przez zaciśnięte zęby. Ale... Przy ostatnich trzech słowach ... Położyła na nie mocny nacisk. Jakby znaczyły więcej niż znaczą. Bo może znaczą? Albo to po prostu dobór słów? Miya mogła sama zdecydować.
Gdy Quercus się żegnał, Rogue wzruszyła ramionami. Burza piaskowa była teraz ich problemem. Ewentualnie jego też, jeżeli w nią wleci. W każdym razie, nie miała nic więcej żeby mu zaoferować. Nie chciał pieniędzy? No to nic innego Rogue mu nie zaoferuje. Zamiast tego, zerknęła na Lee.
- Może powinniśmy wziąć ubrania i maski Tuskenów? Są przygotowani do burzy piaskowych. - Zasugerowała Rogue, jeżeli Quercus odszedł. Nie planowała przy nim.
Awatar użytkownika
Miya Kamari
Gracz
Posty: 47
Rejestracja: 14 wrz 2021, 00:52
Lokalizacja: pod Kołobrzegiem
Kontakt:

Miya uniosła jedynie kącik ust, czego nie mogła dostrzec Rogue. Była pewna, że jej "przyjaciółka" wie więcej niż mówi, ale nie chciała z niej wyciągać tych informacji, przynajmniej nie teraz. Musiała jednak na poczekaniu wymyśleć jakąś bajeczkę, wolała nie zdradzać prawdy w tak niekorzystnym położeniu. Wtedy naszła ją myśl, mogła łatwo zaadaptować opowieść Connora, którą ledwo co usłyszała.

- Kontrolujesz Moc, czy tego chcesz czy nie. Możesz być tego nieświadoma, ale podejrzewam, że jest inaczej. Miałam kiedyś... - zrobiła przerwę, aby zbudować sztuczne uczucie zawahania - ...kogoś bliskiego. Też potrafiła kontrolować Moc, a teraz nie żyje, dorwali ją inkwizytorzy. Nie miałam nawet okazji się pożegnać. Właśnie dlatego wiem, kim jesteś. Pomogłam ci, bo nie mam zamiaru dopuścić do powtórki, kiedy jestem świadkiem takich rzeczy. Została mi tylko po niej pamiątka, która przypomina mi o niej, i o obietnicy, którą sobie złożyłam. A skoro pytasz: Jestem po stronie takich jak ty. Nie narzekam na brak kredytów, więc naprawdę nie zależy mi na nagrodzie od Imperium, gdzie prawdopodobnie sama skończyłabym w jakimś odciętym od świata więzieniu. Wiem co robią z każdym, kto ma jakiekolwiek powiązanie z osobami takimi jak ty, nawet jeśli jest to kapuś.

Kobieta wypowiedziała te zdania cicho, wskazane było zachowanie dyskrecji. Spojrzała następnie w horyzont i wypuściła powietrze z płuc.

- Więc jak będzie? Dalej masz zamiar mnie zastrzelić...koleżanko? - zaśmiała się krótko na koniec, ale był to raczej najzwyklejszy, szczery śmiech. Skierowała jeszcze swój wzrok na pilota, który wydawał się wracać do swojego statku, ale chciała go jeszcze skorygować na koniec.

- Niewielu nas się kręci po galaktyce, ale jestem chisską...tak gwoli ścisłości. Pantoranie nie mają czerwonych oczu. - uśmiechnęła się przekornie. Pilot najwidoczniej nie był zbyt światowy, albo po prostu nie miał jeszcze okazji spotkać przedstawiciela chissów. W końcu jej rodacy, byli dość wyalienowaną społecznością i niechętnie zapuszczali się poza ich własne granice. Ona była wyjątkiem, gdyż z chissami miała tyle wspólnego co jedynie sam wygląd. Kultura? Nazewnictwo? Tradycje? Miya nigdy tego nie zaznała, niepoddana indoktrynacji i szkoleniu, nie miała pojęcia o większości kultury chissów, a jedynie to co wyczytała w książkach i holonecie.
Awatar użytkownika
Rogue Rushi
Gracz
Posty: 41
Rejestracja: 29 wrz 2021, 01:25

- Czym do cholery jest Moc...? Z resztą. Nieistotne. Złe miejsce i zły czas na omawianie wróżenia i czarów. I nigdy nie miałam zamiaru cię zastrzelić. Gdybym go miała, to bym to zrobiła zanim się obudziłaś. Po prostu liczę się z tym, że mogę musieć to zrobić. Na twoje szczęście, chcę ci wierzyć. - Rogue kontynuuje szept do Miyi, powoli zdejmując lufę z jej pleców. Czy jej uwierzyła? Niezbyt. Miya obrała taktykę przedstawiania się jako sympatyka Jedi, za co Imperium potrafiło solidnie kogoś urządzić. A to znaczyło, że z jakiegoś powodu była przekonana, że Rogue powiązań z Imperium nie posiada. Z tego z kolei można było wywnioskować, że albo wie o Rogue więcej niż powinna, albo sama ma takie powiązania. Ewentualnie jest zwyczajnie nierozsądna i rozgaduje takie rzeczy. Niezależnie od przyczyn, najrozsądniejszym wydało się Rogue, żeby zwyczajnie nic więcej jej o sobie nie powiedzieć. Przynajmniej na razie.
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
Posty: 51
Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
Lokalizacja: Wroclavtooine

Nim Quercus odszedł do "wesołej" ferajny, która postanowiła postrzelać zarówno do Tuskenów, jak i do siebie, usłyszał odpowiedź niebieskoskórej kobiety, którą kilka minut temu ogłuszył. Tom słyszał, coś niecoś o tajemniczej rasie z czerwonymi oczami, jednak nigdy nie miał okazji spotkać przedstawiciela tego grona.
- Tak, nie mają czerwonych oczu, jednak pierwsze skojarzenie jakie miałem to właśnie Pantoranka. Widocznie Chissowie nie gustują w międzyukładowych podróżach. - odparł Thomas - Nie zatrzymuję już. Może jeszcze się zobaczymy u Jabby, a może nie.
Człowiek ruszył między skałami, wracając do swojego statku. Choć stracił nieco czasu, to zyskał kilka gaderaffi oraz mniej wiecej dowiedział się, o co była ta cała draka. Lecąc już w atmosferze Tatooine, nad Morzem Wydm, radar YT-1250 wskazał jakąś naziemną jednostkę, kilkadziesiąt kilometrów z miejsca, w którym teraz się znajdował. Z dużym prawdopodobieństwem mógł być to piaskoczołg, choć ręki nie dałby sobie za to urwać. Z tymi rozmyśleniami wszedł na pokład, gdzie czekał na niego astromech serii C.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 166
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

Banthy. Na Tatooine to wspaniały, aczkolwiek dość śmierdzący i zdecydowanie mniej wygodny od koreliańskich frachtowców, sposób transportu. Pomysł, by właśnie na ich grzbiecie wyruszyć w stronę piaskoczołgu był dobry - z daleka nie rzucaliby się w oczy, więc istniała duża szansa na to, że jeźdźcy pustyni zwyczajnie zignorują ich sylwetki na horyzoncie.
Chcąc jednak na nich podróżować, należało najpierw zatargać na jedną z nich nieprzytomnego Connora, który - najwyraźniej - fatalnie reagował na strzały ogłuszające, bowiem jeszcze się nie wybudził czym zmobilizował Miyę do tego, by sprawdziła jego puls. Wyglądało na to, że oddycha, choć nie miał zamiaru budzić się z niespodziewanej drzemki. Uderzenie dłonią w twarz nic nie zmieniło.
Tym, co okazało się cudownym środkiem cucącym był dopiero smród wspomnianego wierzchowca. Gdy tylko bantha się do niego zbliżyła, Connor gwałtownie otworzył oczy i zerwał się w poszukiwaniu swojej broni. Nie mogąc znaleźć jej nigdzie w pobliżu, przyjął postawę defensywną i rozejrzał wokół.
-Jeśli mnie ogłuszyliście, powinniście mnie związać - warknął. - Rogue, trzymaj się od nich z daleka, będą chcieli cię zabić za to, że należałaś do Zakonu!
Tak, zdecydowanie dużo go ominęło.

******

Frachtowiec Toma uniósł się nad ziemię, a Quercus - wbrew sobie - nieustannie spoglądał na wyświetlacz, na którym wyraźnie widoczna była duża jednostka naziemna. Piaskoczołg, jak się domyślał. Nie poruszał się. Dziwne.
Miał dziwnie natarczywe przeczucie, że powinien przynajmniej zapamiętać jego koordynaty.
Obrazek
Awatar użytkownika
Rogue Rushi
Gracz
Posty: 41
Rejestracja: 29 wrz 2021, 01:25

- ...Dzięki za troskę, Connor, ale ja nigdy nie należałam do Zakonu. I naprawdę powinieneś zacząć mówić takie rzeczy, wiesz, cicho. Jeżeli jesteś sympatykiem, to nie rozgłaszaj tego dookoła. Wpakujesz i siebie i tych którym próbujesz pomóc w tarapaty. A, i to nie my cię ogłuszyliśmy, tylko jakiś facet który zaczął zbierać kije gaffi. Już polazł. Wszystko jest w porządku. Póki co. Będzie w porządku, jeżeli dokończymy tą robotę i Jabba nie wyśle nam na karki łowców. W każdym razie. Nie wiem, co widzieliście że jesteście tacy przeświadczeni o tym że wyznaję jakąś wybitą religię, ale jestem pewna, że gdybym była Jedi, to bym o tym wiedziała. Z resztą, jak bardzo głupia myślicie, że jestem? Gdybym BYŁA Jedi, to czy naprawdę wydaję się aż taka głupia, że zrobiłabym coś, po czym można to rozpoznać? Lubię żyć, wiecie? ...Kurwa, właśnie dlatego pracuję solo. Proste roboty! Przylatujesz, odbierasz towar, odlatujesz, oddajesz towar, zabierasz forsę, po sprawie! Teraz muszę się męczyć z trupami. Ughhhh.... - Rogue pociągnęła się za włosy i warknęła ze złością. Miała nauczkę. Próbowała ratować im życia. Teraz mieli na karku trzy trupy, Connora któremu gęba się nie zamyka w paplaniu bzdur, Miyę która wydaje się wręcz czekać na okazję na to, żeby kogoś odstrzelić i potencjalnie Jabbę, bo cholera wie ile ten kolekcjoner gaffi mu powie. Fakty są mimo wszystko takie, że wystarczająco dużo ludzi już dziś umarło. Czy Rogue mogła mu strzelić w plecy jak się wycofywał? Może. Ale nie chciała tego robić. Już i tak jej było niedobrze od trupów dookoła.
- Z resztą, co wy wszyscy macie z tym rozgadywaniem się! Dlaczego powiedziałaś temu facetowi, że nie jesteś Pantoranką? Teraz może cię lepiej opisać. Może nie widział cię z bliska, nie przyjrzał się oczom. Dlaczego zaczęłaś gadać do Connora o tych bzdurach z Inkwizycją, jak mogłaś po prostu siedzieć cicho? Jak chciałaś mnie chronić, powinnaś była mnie po prostu po cichu ostrzec. Connor, jakbyś nie zaczął do mnie krzyczeć ostrzeżeń, to ta trójka nadal by żyła i nie musielibyśmy się martwić Jabbą. Też mogłeś opuścić broń, ostrzec mnie po cichu. Czy wy wszyscy macie jakiś kompleks bohatera? Czy ja wam wyglądam na damę w opałach, którą trzeba ratować? Kurwa! Uważasz że mnie uratowałaś, Miya? Widziałaś ile boltów poleciało mi na plecy jak zaczęłaś się ciskać z Connorem? Gdybym była o pół sekundy wolniejsza, byłabym trupem. - Rogue rzuciła jeszcze kilka wiązanek, rozładowując nagromadzone w sobie napięcie i adrenalinę. Nie chodziło już nawet o obwinianie kogokolwiek. Po prostu była rozdygotana, zestresowana i potrzebowała znaleźć ujście. Więc ujściem była przepełniona frustracją wiązanka, którą Rogue zakończyła dysząc ze złości. Wreszcie. Wzięła wdech. Wydech. - ...Grunt, że żyjemy. Póki żyjemy, możemy coś z tą sytuacją zrobić.
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
Posty: 51
Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
Lokalizacja: Wroclavtooine

YT-1250 delikatnie zatoczył koło wzniecając tumany kurzu nad okolicą. Quercus mimo, że nie pomógł dziwnej zbieraninie, był ciekawy po co mają zdobyć dla Jabby piaskoczołg. Hutt dysponował dostatecznymi funduszami, by wynająć od Jawów i pięć takich maszyn. Chyba, że pojazd nie był obsługiwany przez tą sprytną rasę.
- Beeep bip bop? - spytał C1, używając niskich tonów.
- Najpierw postrzelali do Tuskenów, potem do siebie. - odparł bez entuzjazmu Quercus - Jeżeli nie dopadnie ich burza piaskowa, kolejne plemię Jeźdźców Pustyni czy legendarny smok krayt, to mają szansę dotrzeć do czołgu. Pytanie tylko co dalej.
- Brrrrrit beep bip bip? - zadał kolejne pytanie droid, tym razem nieco bardziej agresywnie.
- Nie wiem, zobaczymy jak rozwinie się sytuacja. Tymczasem sprawdź jak wygląda prognoza atmosferyczna na najbliższe godziny i ruszamy do Jabby.
Kilkanaście minut później Thomas Quercus wylądował nieopodal Pałacu Wielkiej Robaczywości Hutta, celem odebrania zasłużonych kredytów, za dostarczenie trzech trandoshańskich łowców nagród na Klatooine. Zgodnie z kodeksem, Toma nie interesowało jakie zadanie mają do wykonania najemnicy, liczyło się tylko to, że bezpiecznie przetransportował ich z punktu A do punktu B. Co więcej miał na zbyciu owoce pak'pah, jednak jeżeli majordomus pałacu odmówi ich nabycia, spokojnie sprzeda je w Mos Eisley, w Kantynie Chalmuna.
Awatar użytkownika
Miya Kamari
Gracz
Posty: 47
Rejestracja: 14 wrz 2021, 00:52
Lokalizacja: pod Kołobrzegiem
Kontakt:

- Eh. - skwitowała całe zajście Miya. Cóż za kompletna strata czasu, dobrze było poczuć się heroicznie, ale z drugiej strony czy było warto? Connor dalej odwalał tępą dzidę, a zastrzelić bezbronnego nie było zbyt fajne. Rogue zachowywała się jak dziecko, chociaż nie wierzyła jej, iż nie zna swoich zdolności. Jedynie Lee zdawał się zachowywać zimną krew i przeszedł do działania. Postanowiła podążyć za nim do transportera i pomóc mu wydobyć lokalizację piaskoczołgu, w końcu bez kierunku nigdy tam nie dotrą. Podeszła więc do niego i transportowca.

- Czego szukamy? - zapytała. Teoretycznie wiedziała, ale w końcu to on był tutaj specjalistą, więc w tej kwestii wolała zdać się na niego.
Awatar użytkownika
Lee
Gracz
Posty: 48
Rejestracja: 11 wrz 2021, 14:06

Lee od kilku minut grzebał we wraku ciężarówki. Główna magistrala prądowa uległa uszkodzeniu podczas eksplozji, ale na szczęście obwód awaryjny zdawał się być ok. Mechanik poświęcił kilka minut aby odłączyć to co niepotrzebne, aby niewielki zapas energii wykorzystać do wyciagnięcia danych, których potrzebowali. Po kilku chwilach mozolnego przełączania kabelków, kilku solidnych kopniakach w obudowę i wiązance przekleństw, komputer pokładowy ożył. Monitor zapłonął czerwonym, awaryjnym światłem ale wyświetlił potrzebne dane. Lee nie tracił czasu - podpiął się swoim datapadem do komputera i pobrał niezbędny dla pakiet danych. Dzięki temu mieli szansę dotrzeć do piaskoczołgu, naprawa pozostawała nadal zagadką. W międzyczasie pojawiła się Miya. Na jej pytanie Lee pokręcił głową:
- W zasadzie to tutaj już skończyłem - udało mi się wyciągnąć lokalizację nasza i piaskoczołgu, więc mamy szansę się tam dostać - rzekł i odwrócił się w jej stronę - Skończyłyście swój konflikt? Czy zaraz znów zaczniemy do siebie strzelać? - rzucił nie zadowolony z obrotu spraw. Zwykły wypad na pustynię zakończył się w krwawą jatkę, której blisko było do desperackiej walki o życie.
- Zbierzmy co się da z pokładu - ja skupie się na narzędziach, ty zajmij się bronią i zapasami - według mapy jeśli dopisze nam szczęście do piaskoczołgu dotrzemy w ciągu 8 godzin. Jadąc na Banthach oczywiście, bo gdyby nas nie odjebali rakietą, już byśmy tam byli.
Prawda była taka, że dorwali ich już całkiem niedaleko ich celu. Cóż, niefart.
- Pomysł z przebraniem się za Ludzi Pustyni, nie wydaje się zły - dodał taszcząc swoje narzędzia, których nie zabrał poprzednio - Co z Connorem? Doszedł do siebie?
Zmarnowali już wystarczająco dużo czasu, dlatego z pomocą swoich droidów zaczął mocować troczyć ładunek na Banthę. Muszą ruszać dalej.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 166
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

-Doszedł, choć nadal nie wie komu tu ufać.
Lee odpowiedź usłyszał od głównego zainteresowanego. Connor wyglądał jak cień weterana-najemnika sprzed kilku godzin, lecz trudno było ocenić to, czy było to wynikiem ogłuszenia czy też lawiny wspomnień związanych z jego ukochaną kobietą. Być może rozwiązanie było jeszcze inne - na przykład takie, że całą tę sytuację odbierał jako osobistą porażkę, bo w końcu to on pośrednio doprowadził do rozlewu krwi i to on zapadł w niebyt, gdy na cel wziął go Quercus.
Tak czy inaczej, nie zamierzał teraz opuszczać tej okrojonej drużyny z wielu powodów - po pierwsze, sam praktycznie nie miał szans wrócić żywym do Mos Eisley; po drugie, dezercja oznaczałaby gniew Jabby, a po trzecie, chciał mieć Jedi na oku. Nawet, jeśli mówiła, że nie jest Jedi.
-Zbierajmy się.

*****

Vaccander z ukrycia przypatrywał się garstce jawów, którzy kilkanaście minut temu odparli trzeci już atak na piaskoczołg. Istoty te, choć niewielkie i z pozoru niegroźne, potrafiły zaskakująco umiejętnie i zapalczywie bronić swojej własności, lecz dzisiaj ta defensywa okupiona była gargantuicznymi wręcz stratami po ich stronie. Z całej załogi zostało może dwudziestu-trzydziestu wykończonych obrońców. Atmosfera szoku spowodowanego niesprowokowanymi atakami na nich oraz przytłaczającej straty związanej ze śmiercią tylu współplemieńców zdawała się przelewać przez kadłub pojazdu.

*****

-Piaskoczołg.
To jedno krótkie słowo zdawało się ważyć więcej niż wielki pojazd, który ukazał się ich oczom, gdy weszli na wydmę. Droga, która ich tu doprowadziła nie była łatwa, ale na pewno naznaczona szlakiem martwych ciał pozostawianych z tyłu. Przyglądając się piaskoczołgowi każdy z tych, którzy przeżyli, dostrzegał coś innego.
Dla Lee był to niemal wrak - osmalony śladami po blasterowych strzałach, z dziurami ziejącymi z kadłuba, unieruchomiony i kaleki moloch na środku pustyni. Miya dostrzegała wokół niego aurę śmierci oraz strachu i smutku żywych. Connor widział w nim nadzieję na pomyślne zakończenie kontraktu. Rogue zaś...
-Czy on ma na burcie wymalowany symbol Czarnego Słońca? - zapytała.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Obrazek
Awatar użytkownika
Vacandder
Gracz
Posty: 15
Rejestracja: 29 sty 2022, 12:10

Dzielni Jawowie odparli trzeci atak na swój Piaskoczołg. Heroiczną obronę okupili jednak poważnymi stratami, gdzie pozostało około trzydziestu dzielnych skrzatów, wycieńczonych i zrezygnowanych.
Vacandder i jego spokój w pomieszczeniu magazynowym został zakłócony, gdy skrzaty przeniosły tam swoich rannych. Ból, cierpienie było bardzo namacalne. Gazowy Demon wyleciał niezauważony z pomieszczenia. Udał się na górne pokłady gdzie były trzymane pojmane Droidy zabezpieczone ogranicznikami. Gaz znalazł tam takie jednostki jak protokolarne, astromechow, a nawet Imperialnego droida strażniczego AP5. Podleciał do jednostki strażniczej i z pełnym skupieniem zaczął ją przeprogramować by reagowała na jego polecenia i obecność. Do tego celu parę razy musiał dać próbkę głosu jak i ujawnić swoje czerwone ślepia, by jednostka mogła go rozpoznać. Cała operacja zajęła Dwie i pół godziny. Czarne malowania droida były już nieco wyblakłe, a znak imperialny na prawym naramienniku prawie niewidoczny. Serwomotory, jak i inne podzespoły jednostki były sprawne, rozpoznawanie, słuchanie rozkazów, namierzanie itp. awarii uległo tylko wbudowany blaster w prawej dłoni, ręce po za tym były sprawne.
Gaz wyłączył już przeprogramowanego droida na pozbył się ogranicznika, ta czynność zajęła mu ok dwudziestu minut. AP5 uruchomi wtedy kiedy uzna to za stosowne. Towarzysz do obrony zawsze się przyda. Poleciał dalej oglądać inne jednostki droidów.
Awatar użytkownika
Miya Kamari
Gracz
Posty: 47
Rejestracja: 14 wrz 2021, 00:52
Lokalizacja: pod Kołobrzegiem
Kontakt:

Przez całą drogę, kobieta znalazła krótką chwilę aby ponownie ukryć miecz w cylindrze broni, w sposób aby nikt tego nie dostrzegł. Nie mogła z nim paradować cały czas.

- Ma ktoś wodę? - rzuciła do towarzystwa. Nienawidziła ten planety za taki klimat, ale tutaj najłatwiej było się ukryć, a jednocześnie mieć dostęp do cywilizacji jakiejkolwiek.

Zauważywszy na horyzoncie coś na kształt piaskoczołgu, odetchnęła z ulgą. No nareszcie...aż nie było sensu brudzić sobie języka brzydkimi słowami. Miya szybko zsiadła z banthy i położyła się na piasku, rozstawiła karabin snajperski i rozeznała się w sytuacji.

- Mocno oberwali, najwidoczniej Jabba nie nas pierwszych wysłał z tą misją. Są mocno osłabieni, to widać. Pytanie czy w tym składzie, poradzimy sobie z tą resztką, która pozostała. - chisska nie oderwała nawet wzroku od wizjera, i sama nie była pewna czy chce słyszeć odpowiedź. - Mogę kilkoro zlikwidować, ale kiedy uciekną do środka, trzeba będzie załatwić to z bliska. Będę osłaniać wasze podejście, resztę musicie załatwić sami. Co wy na to?

Miya wstała z karabinem i spojrzała na resztę. Ona sama była gotowa, mechanik raczej im nie pomoże, więc tylko Rogue i Connor byli jedynymi zdolnymi do walki...miała jednak obawy czy jej zaufają na tyle, aby wystawić się jej na ewentualny odstrzał. No ale cóż, tylko ona mogła osłaniać podejście, inaczej byliby wystawieni na ostrzał bez żadnej osłony i snajpera, który mógłby zawczasu zlikwidować zagrożenie.
Awatar użytkownika
Rogue Rushi
Gracz
Posty: 41
Rejestracja: 29 wrz 2021, 01:25

Rogue po wielogodzinnej jeździe i odbyciu odpoczynku po drodze wreszcie była w stanie chodzić. Co prawda, powoli i utykając, ale się poruszała. A wraz z tym, jej humor również nieco się poprawił. Na pytanie Miyi, podała jej swoją butelkę z wodą.
- ...Hej, przepraszam za wcześniej. Kombinacja stresu i bólu, byłam wkurzona na wszystko. Generalnie, przepraszam was wszystkich. - Tu obejrzała się po reszcie towarzyszy. - Źle zareagowałam. Nie nawykłam do trupów. Unikam zabijania kiedy mogę. "Tego nie da się naprawić później" i tak dalej.
Ostrożnie zeszła z grzbietu banthy, minimalizując ilość wagi którą kładzie na ranną nogę. Skrzywiła się jak przeszedł przez nią impuls bólu, ale przynajmniej była w stanie ustać.
- Dobra. Mogę otworzyć właz techniczny, jeżeli ktoś pomoże mi się do niego dostać. - Wskazała dłonią dojście do środka wyżej, tak w jednej trzeciej wysokości piaskoczołgu. - Jawowie będą przygotowani na obronę głównego wejścia, nie będą spodziewać się ataku od środka. Normalnie bym się tam wspięła sama, ale nie dam rady tego zrobić w obecnym stanie. Alternatywnie, wchodzimy od frontu, ale podejrzewam że mają przygotowane na to pułapki. Zostawiam wam decyzję. Ale tak, zgadzam się, że najlepiej by było, gdyby Miya osłaniała nasze podejście.
Rogue wyjęła swój blaster i dokonała szybkiej inspekcji, zerkając po Miyi, Connorze i Lee, w oczekiwaniu na ich sugestie.
ODPOWIEDZ