[Niezamieszkany Układ] - Poszukiwania

Awatar użytkownika
Mogg Belgas
Gracz
Posty: 9
Rejestracja: 01 wrz 2021, 22:54

- Czyli w sumie gówno wiemy... ale w magazynie mają dobry sprzęt, no i czekajcie wywołam Mixena, aby nam te współrzędne sprawdził - Stwierdził i wywołał na swoim komunikatorze członka załogi.
- Tak Mogg?
- Ogarnij mi te współrzędne. Gdzie to jest. Na wczoraj, już! Masz już na datapadzie.
- A co z tymi miejscami dla innych?
- Zostaw to Blorgowi. Współrzędne. Teraz, teraz! - I rozłączył się wydając polecenie. Nie był zadowolony, chciało mu się szabrować. Tak bardzo się podjarał jak włamywał się przez śluzę, acz brak informacji, niewiedza, jakieś czarne dziury... musiał się nieźle wysilić, aby powstrzymać swój zapęd i po prostu nie zacząć wszystko po kolei otwierać. Chyba się starzał już, normalnie już by ze spawarką rozwalał kolejne drzwi, nie fatygowałby się do tego nawet aby otwierać drzwi z centrum sterowniczego jak cywilizowana dżentelistota.
- Czekajcie, wczepmy sobie połączenie do interfejsu, wiecie, żeby ze statku móc operować w tym systemie. Gdzie tu jest punkt dostępu... - Zaczął szukać czegoś pokroju gniazda dla astromecha, aby wpakować tam wtyczkę.
- Chodźmy stąd, może uratowany nam coś powie, kiedy będziecie rozgryzać komunikację. Tymczasem stacja i tak się nigdzie nie wybiera. A jak siądą systemy to siądą. Ciul, będę z butlą na plecach się do tego dobierał.
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
Posty: 15
Rejestracja: 02 wrz 2021, 13:59

Niestety poszukiwanie odpowiedzi przyniosło im mimo wszystko tylko więcej pytań. Gdyby się postarali, pewnie mogliby jeszcze więcej wygrzebać, ale potrwałoby to znacznie dłużej, a ile mieli czasu, to nie jest wiadome. Statek, czy też stacja, raczej nie odlecą, rozpaść się też nie rozpadnie, choć fakt, iż nie mieli pełnego dostępu do wszystkich pokładów, utrudniało rozeznanie się w sytuacji. Choćby w tym, czy jeszcze ktoś tu był, czy nie. To irytujące, ale pewnych kwestii się nie przeskoczy, poza tym cała ta sytuacja, mówiąc krótko, była dziwna. Nawet bardzo dziwna.
Spojrzała na Mogga, potem na Aleca i kiwnęła głową.
- Dobrze, to możemy wrócić. Tam mam pełniejszy dostęp do danych, mogę poprawić tłumaczenie, a także co istotne zająć się naszym rannym. Może od niego dowiemy się więcej.
Ciężko było jej jakoś ogarnąć umysłem, że ta stacja jest aż tak wiekowa i że ktoś mógł przeżyć z tamtych czasów. Albo magicznie zawiesili się w czasie, albo ten człowiek jest jakimś dalekim ostatnim potomkiem podróżnych, albo mają do czynienia z przypadkową osobą, która też znalazła to miejsce i się tu jakoś dostała. Więcej dowiedzą się już po powrocie, pewnie jeszcze zostaną przycumowani. Nigdzie im się przecież nie spieszy.
Sarhel spakowała swoje rzeczy i gdy wszyscy byli już gotowi, udali się w drogę powrotną, ponownie mijając zagadkowe korytarze statku, żywcem wyjętym z innej epoki. Musiała przyznać, że wyglądał dobrze, elegancko i przede wszystkim nie przejawiał żadnych śladów nadgryzienia przez ząb czasu, a to już coś. Dla niej, jako historyka było to niesamowite miejsce i chciałaby je w pełni eksplorować, ale na to przyjdzie jeszcze czas. Najpierw dokładniejsze badania, potem poszukiwania.

Po powrocie na statek postanowiła od razu wziąć się do pracy. Najpierw zajrzała do rannego, którego teraz mogła dokładniej opatrzeć, a przede wszystkim mu się także bliżej przyjrzeć. Chodziło nie tylko o to, że był przystojnym przedstawicielem swojego gatunku, ale też szukała oznak czegoś, co mogłoby nie pasować do dzisiejszych czasów. Poza tym musiała też poszperać w bazach danych, przejrzeć kilka podręczników, ulepszyć tłumaczenie, a także rozeznać się w szczegółach związanych z epoką. Mniej więcej mogła ocenić, z jakich czasów pochodzi statek, a to mogło pozwolić jej dowiedzieć się czegoś więcej. Może jakieś ciekawe informacje się znajdą? Dane statku mieli, może jakiś ślad po nim został? Może dowie się czegoś więcej, ale z pewnością nie będzie to łatwe, zwłaszcza że nie mogła określić w pełni świata, z którego pochodziło. To ograniczało jej możliwości, ale nie zamykało ich całkiem. Musiała po prostu poświęcić temu więcej czasu.
Pracowała więc zawzięcie w pobliżu położonego i opatrzonego rannego, by móc mieć go przy okazji na oku, gdyby się wybudził. Pochylona nad detapadem przeglądała notatki, co jakiś czas coś notując. Mogg zajął się sobą i załogą, a Alec kilka razy zaglądał z zainteresowaniem. Ogólnie panował marazm i nuda, bo nigdzie nie odlecieli, ale wiedziała, że długo to nie potrwa, a Mogga aż świerzbi, by wrócić na pokład i zacząć prowadzić rozwałkę. Ona jednak wolała podejść do tego metodycznie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 135
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

Mogg zajął się technikaliami. Pogrzebał trochę, poprzeklinał, kilka razy wyładował frustrację na obudowie konsolety, ale w końcu zadziałało. Udało mu się połączyć obcy interfejs z własnym statkiem i dzięki temu wszyscy bezpiecznie mogli przenieść się z powrotem na bardziej stabilny pokład. Sarhel ucieszyła się z tego jeszcze bardziej, kiedy podczas powrotu coś zapiszczało przeciągle w rękawie dostępowym - miała wrażenie, że kawa tego dnia nie będzie jej już potrzebna.
Kiedy Mogg wrócił na swój mostek, Mexin już czekał z danymi.
- Te współrzędne, szefie, to okolice czarnej dziury - powiedział, strzygąc uszami. - Całkiem niedaleko stąd, kilka godzin podróży w nadświetlnej. Jeśli mam być dokładny, to dane wskazują punkt obok horyzontu zdarzeń, tuż na jego granicy. Nie wiem, skąd taki punkt, bo jeśli jakiś statek by się tam znalazł, to najpewniej rozpędziłby się na orbicie dziury i nabrał prędkości. Ale możliwe, że to komputerowi się coś popieprzyło.
- Aha, i jeszcze jedno - dodał Squib. - Alec powiedział, że jak mu pomogę, to za parę godzin może dogrzebiemy się do dokładniejszego zapisu danych i może dowiemy się, gdzie jest załoga, albo chociaż co jest za zamkniętymi drzwiami.
***
Sarhel, od razu po powrocie, zamknęła się w swojej kajucie i zajęła poprawianiem tłumaczenia. Trochę jej to zajęło, tym bardziej, że głowę zaprzątała jej tajemnicza data, do której nadal nie była w stanie dojść. Niemniej, w wyniku jej starań i długiego, żmudnego przeszukiwania materiałów, udało jej się przybliżyć rzeczywistą treść odkrytego komunikatu. A brzmiał on następująco:
Jednostka A-NS9 rozwinęła prędkość przelotową. Nastąpiło zestazowanie załogi – funkcje życiowe członków załogi w normie. Nastąpiło zbliżenie statku do pola oddziaływania czarnej dziury. Statek przyjął pozycję. Nastąpiło wyłączenie silników. Nastąpiło wygaszenie. Tryb „Stand-by”.
Później: Wznowienie funkcjonowania jednostki A-NS9. Opuszczenie orbity. Niedozwolona prędkość. Nagła zmiana kursu. Wprowadzenie poprawek niemożliwe.
Następuje zbliżenie do [01-3345-1402-45-669]. Nie wykryto sygnatur życiowych.
Krytyczne uszkodzenie. Nastąpiło zderzenie. Awaryjne przebudzenie kapitana, numer funkcyjny: AN-S73-R.

W międzyczasie, kiedy Mogg razem z Zulokiem i swoimi załogantami głowili się nad sprawami technicznymi, Sarhel robiła przerwy od intensywnego myślenia i zajmowała się pacjentem. Na statku Mogga niewiele mogło jej w tym pomóc - przeszukała śmietnik, który nazywali ładownią i wśród tajemniczych skarbów Mexina, butelek koreliańskiej i po koreliańskiej, zardzewiałych narzędzi, broni i ładowarek oraz czegoś łudząco podobnego do rozlanej rtęci, znalazła apteczkę. Nieotwartą i dzięki temu dobrze zaopatrzoną.
Najpierw przeprowadziła pobieżny skan, chcąc upewnić się, czy mężczyzna wytrzyma do czasu udzielenia mu podstawowej pomocy. Skan na chwilę się wykrzaczył i nie chciał wyświetlać wyników, ale po powtórnym przeskanowaniu i kilku uderzeniach w obudowę zaskoczył, po czym wyświetlił następujące dane:
Pacjent w głębokim szoku. Zalecany odpoczynek i 100mg hydroksyzyny. Utrudnione oddychanie. Zalecane założenie maski tlenowej. Drobne wychłodzenie. Zalecane ogrzanie. Nieregularna praca serca. Zalecana obserwacja.
Sarhel zajęła się wszystkim, wprowadzając drobne korekty, bo urządzenie najwidoczniej nie miało wprowadzonej korekty wykluczeń. Na szczęście Sarhel wiedziała, że przy nieregularnej pracy serca trzeba zmniejszyć dawkę hydroksyzyny, a dla pewności dobrze jeszcze później przeprowadzić najprostsze EKG. Widocznie mężczyzna został wyprowadzony z hibernacji zbyt gwałtownie, a samo zderzenie, szok i uszkodzenie systemów podtrzymywania życia zrobiły swoje. Wydawało się jednak, że nie będzie miał problemów z powrotem do zdrowia, tym bardziej, że po dwóch godzinach skan wykazał znaczną poprawę.
***
Minęło jeszcze parę godzin, w trakcie których niemal każdy członek załogi siedział z nosem w ekranie, zajmując się swoimi sprawami. Tylko Gębuś dzielnie robił obchód statku, wędrując między załogantami i u każdego dopraszając się pieszczot. Było cicho, nie licząc delikatnego szumu urządzeń na statku.
Pierwszy zapiszczał komputer Durosa.
- No, nareszcie... - sapnął Alec, odchylając się na fotelu. - Mogg, chodź spojrzeć.
Według danych wyświetlonych na ekranie, na statku znajdować się miało jeszcze czterdzieści osób. Komputer nie wykrywał żadnych sygnatur życiowych, wyświetlał tylko meldunek o pustej kapsule kapitańskiej. Załoganci rozmieszczeni byli w pięciu pomieszczeniach, a w każdym z tych pomieszczeń panowała temperatura około pięciu stopni Celsjusza oraz ciśnienie znacznie poniżej atmosferycznego. Technologia była dość przestarzała, dlatego drzwi zostały zamknięte przez komputer, kiedy tylko wykryte zostało podciśnienie wewnątrz pomieszczeń. Wyglądało na to, że otworzyć je dałoby się tylko przy użyciu siły.
Ponadto wyświetlił się dokładniejszy raport o zapasach: liofilizowana żywność, woda w proszku, trochę przestarzałej broni kinetycznej, jakieś holofilmy, rzeczy codziennego użytku, ubrania. Do tego znalazły się też zapasy bardziej "naziemne": jakieś nasiona, narzędzia, nawozy, materiały budowlane. Wyglądało to bardziej na zapasy dla kolonistów.
Raport o uszkodzeniach nadawał ciągle to samo: niespodziewane zderzenie z innym statkiem, wynikłe na skutek nieprawidłowych obliczeń. Mexin kręcił nosem i zastanawiał się, jak beznadziejne komputery musiał mieć ten statek, skoro nie potrafiły dobrze obliczyć skoku, ale Alec zaraz pokazał im następną ciekawostkę - statek posiadał tylko standardowy napęd podświetlny. Ta jednostka nigdy nie wykonała skoku w nadświetlną.
***
Jako drugi zapiszczał skaner w kajucie Sarhel. Kobieta podeszła do swojego pacjenta zaniepokojona, ale urządzenie nie zaraportowało żadnych błędów. Przeciwnie, na małym ekranie wyświetlił się pocieszający komunikat: pacjent odzyskiwał świadomość. I rzeczywiście, kiedy tylko Sarhel odpięła elektrody, mężczyzna poruszył się i wziął głębszy oddech. Uchylił lekko powieki, jakby obudził się w środku nocy i nieprzytomnym spojrzeniem powiódł po pomieszczeniu.
- Gdzie jesteśmy? - zapytał w starożytnym basicu.
Obrazek
ODPOWIEDZ