[Tatooine] Gdzieś w Układzie Tatooine

Awatar użytkownika
Shin I'Gami
Gracz
Posty: 57
Rejestracja: 31 sie 2021, 18:43

To było jasne, jak bliźniacze słońca Tatooine w zenicie, że nie obędzie się bez jakiegoś zajścia. W jednej chwili przechadzali się jarmarkiem, w kolejnej Dokfin dźwigał się już ze szczątków straganu, na który wepchnęła go szamocząca się dwójka tubylców. Twi'lek i człowiek walczyli zażarcie, przy czym ten drugi zdecydowanie przeważał. No cóż, przynajmniej do czasu gdy do akcji wkroczył Mandalorianin Lok. Oszczędnymi ruchami rozprawił się najpierw z jednym, potem z drugim ulicznikiem, przy okazji rozbijając kolejny stragan. Shin obserwował całe przedstawienie uważnie - na tyle, że poznał manewr z odwróceniem uwagi poprzez bójkę. Ileż to razy sam stosował podobne akcje? Uśmiechnął się oszczędnie na wspomnienie starych czasów, ale z zaskoczeniem przyjął, że to ich pracodawca trzyma w dłoni zdobycz, na którą polowali tamci. Była to kolejna ciekawa informacja o biznesmenie. Lepkie ręce Kary też nie uszły jego uwadze, ale w tym momencie, w jednym musiał Lokowi przyznać rację - zbiegowisko rosło z każdą chwilą, a prawdopodobieństwo, że złodziejaszki mieli więcej wspólników, było więcej niż pewne. Rozejrzał się uważnie wokół z dłonią na blasterze i podszedł do przetyranego biznesmena. Kilkoma klepnięciami otrzepał go z kurzu i kiwnął na Mando aby wyprowadził ich z placu. Zgarnął przy tym Karę, rzucił rozwrzeszczanej przekupce kilka kredytów i dodał kilka słów:
- Sprawcy całego zamieszania, na pewno wyrównają pani straty! - zapewnił wysuszoną przez życie i mocne słońce ludzką kobietę, która była właścicielką jednego z rozbitych straganów. Oni w tym czasie ulotnili się z placyku, by kilka chwil później wskoczyć do jednej z pierwszych, napotkanych kantyn. Chłodne wnętrze miło kontrastowało z upałem, który zostawili na zewnątrz. Shin poprowadził ich przez salę i bezceremonialnie zajął ostatnią wolną lożę, tuż przed grupą Chadra-Fan'ów, którzy wyglądali na kupców spoza układu. W ciągu kilku minut powinno się okazać kto ich śledzi. No chyba, że I'Gami popadał w paranoję i dziwnym trafem stał się nazbyt podejrzliwy.
- No, to debiut mamy za sobą - rzekł prawie wesołym tonem i kiwnął na kelnerkę. Zamówił dla siebie kufel lokalnego, chłodnego ale, dając pozostałym wolną rękę w wyborze napitku. Gdy kobieta oddaliła się aby nalać napoje, Shin wciąż obserwując wejście znów przemówił:
- Niezły refleks, Dokfin - pochwalił biznesmena, nawiązując do próby rabunku - A Ty moja droga, pochwal się, co ciekawego zdobyłaś? Lok, zauważyłeś kogoś na placu?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 56
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Kara Kamari
Gracz
Posty: 27
Rejestracja: 02 wrz 2021, 10:21
Lokalizacja: pod Kołobrzegiem
Kontakt:

Kara rozsiadła się w loży, zajmując miejsce tuż przy ścianie, w ten sposób miała osłonę w postaci innych, którzy zajmą miejsce od wejścia. Kiedy Shin zamówił swoje ale, Kira zamówiła przy okazji cztery losowe drinki, chcąc spróbować kilka specjałów tutejszego baru. Widziała, że większość towarzystwa jest raczej zestresowana wydarzeniem na ulicy, ale Kara wciąż miała dobry humor, a Shin zdawał się wiedzieć dlaczego.

- Masz sprawne oko, myślałam, że raczej nikt nie zauważy. - uśmiechnęła się, a z jej uniesionej dłoni wyślizgnął się naszyjnik przedstawiający dwa słońca Tatooine. Złapała go w ostatniej chwili za koniec łańcuszka.
- Moja pamiątka z Tatooine, zawieszę ją sobie gdzieś w kokpicie jak wrócę na swój statek. Mam nadzieję, że gdzieś ją jeszcze zmieszczę. - zaśmiała się i szybkim ruchem ponownie schowała naszyjnik w dłoni, a następnie do kieszeni kamizelki.

Musiało wyglądać to komicznie, kiedy kelnerka przyniosła Shinowi jedynie piwo, a młodej chissance, aż cztery, wcale nie takie małe, drinki. Czerwonooka klasnęła w dłonie i wybrała pierwszy z brzegu, popijając co chwilę ze szklanki. Następnie drugi i trzeci, w między czasie rozglądając się po pozostałych, a także sprawdzając zdalnie stan swojego statku, który zostawiła na Nar Shadda.
Awatar użytkownika
Rhel Lok
Gracz
Posty: 13
Rejestracja: 31 sie 2021, 19:53

Mando zajął miejsce na skraju loży, tak aby mógł szybciej reagować być w stanie prędzej wstać i opuścić lożę, albo ją zasłonić. Umysł i ciało Mandalorianina musiało być w takim miejscu w pełnej sprawności, więc miał zamiar darować sobie jakikolwiek alkohol zamówił tylko jakiś sok z egzotycznie brzmiącego owocu i tyle póki co mu wystarczyło. Rhel rzucił tylko okiem na zdobycz Chissanki, ale nie komentował tego, nie chciało mu się, z resztą on jakoś specjalnie nie zbierał jakiś pamiątek z planet. Przemierzył wzrokiem sale i dopiero na pytanie Shina obrócił się ku niemu.
- Ta - odpowiedział krótko Lok, ale miał zamiar za chwilę bardziej obszernie odpowiedzieć. - Zakapturzona postać, brązowe odzienie wierzchnie zdążyłem tylko dostrzec, że ma brodę, ale... Ten wygląd budził wspomnienia, odczucia, których już jakiś czas nie miałem... Dziwne - powiedział ostatecznie Rhel, podniósł nieco hełm i łyknął soku, który okazał się strasznie dziwną mieszanką, bo na początku można było wyczuć straszną słodycz co go odrzucało, a potem przejście w mocną kwaskowatość. Wątpił, że te odczucia kierowały go do niego, to było teraz niemożliwe, ale... W życiu nigdy nic nie wiadomo.
ODPOWIEDZ