[Tatooine] Piach między koła zębate

Awatar użytkownika
Rogue Rushi
Gracz
Posty: 46
Rejestracja: 29 wrz 2021, 01:25

Gdy wszyscy wsiedli z powrotem na pokład piaskoczołgu, Rogue odpaliła silnik pojazdu i ruszyła do przodu. Jej mózg buzował. Imperialni. Szlag. Tego jej tu tylko brakowało. Znaleźli ją? Tak szybko? A może to po prostu jakiś niepowiązany biznes?
Szlag, a co jeżeli Imperialni byli tutaj po tego droida? Może Jabba miał z nimi układ w tej kwestii? Umysł Rogue pracował i niezależnie z jakiej strony na to patrzyła - musiała się zmyć jak tylko dostanie się do Mos Eisley.

Rogue nie zatrzyma się po wypłatę - postanowiła. Odstawi piaskoczołg i zniknie. Miała złe przeczucia co do tego wszystkiego. A czy Miya się z nią zabierze? To jej sprawa. Kredyty by się jej przydały, ale nie były warte jej życia albo wylądowania w łapach Imperium. W myślach, Rogue rozrysowywała już sobie kolejne kroki. Jak dostanie się do Kocura bez rzucania się w oczy? Nie jest aż tak rozpoznawalna. Jeżeli zacznie się skradać, będzie się rzucała w oczy każdemu kto ją zauważy. Może gdyby była noc? Ale to nie była noc. Więc, wtopić się w tłum tak szybko jak tylko będzie mogła. Fakty były takie, że w piaskoczołgu były co najmniej trzy osoby które mogłyby ją sprzedać Imperium. Jeszcze jedna w Korelianie, która może konkretów nie zna, ale widziała wystarczająco dużo, żeby rzucić na nią podejrzenia. Ktoś się wygada. A Rogue nie mogła-

Nie. Rogue nie chciała im robić krzywdy. Szlag by trafił tą jej zasraną moralność.
Awatar użytkownika
Miya Kamari
Gracz
Posty: 52
Rejestracja: 14 wrz 2021, 00:52
Lokalizacja: pod Kołobrzegiem
Kontakt:

Miała co chciała i mogła dać nogę w każdej chwili, ale prawdę mówiąc, kiedy przyjazny pilot wspomniał o imperium...coś się święciło. Może chodziło o któreś z nich? Może o tego droida? Pewnym było, że ucieczka byłaby od razu podejrzana - co za najemnik ma przedmiot umowy i ucieka bez dostarczenia go i wypłaty? No właśnie... Musieli odstawić piaskoczołg do Jabby i zgarnąć wypłatę. Zanim zorientują się, że może tam nie być tego czego szukali, oni będą już daleko. Poza tym zawsze mogli zgonić winę na tamtych martwych rabusiów i wskazać szczątki droida. Ot wypadek przy pracy. Jabba nie wspominał nic o dostarczeniu droida.

- Wracajmy, zgarnijmy nagrodę i ulotnijmy się nie zwracając na siebie niepotrzebnej uwagi. A Jabba...kto go tam wie, może ma do niego sentyment. Swoje zrobiliśmy. Jeśli będą się pytać, to zaatakowali nas tamte barany i rozwalili tego droida. Damy mu współrzędne, niech sobie radzi. W umowie nie było nic o droidzie. Ja następnie chętnie skorzystam z transportu, nawet zapłacę za bilet, tylko czekaj na mnie w Mos Eisley, zgoda? - zwróciła się na koniec do nowo poznanego pilota.

- Rogue, ty rozumiem masz swój transport? Czy zabierasz się ze mną? - była świadoma jej potencjału, ale nie zamierzała poddawać innych w podejrzenia co do niej. Poza tym...branie na siebie takiej odpowiedzialności...czy była na to gotowa? Rodzice nauczyli jej wiele, ale nigdy nie była dobra w Kodeksie i jego przestrzeganiu, postępowała po swojemu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 191
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

Pojawiające się na horyzoncie zabudowania Mos Eisley przysłoniła, powiększająca się z każdą minutą, chmura kurzu.
W stronę piaskoczołgu zbliżała się stosunkowo duża grupa pojazdów - jak się niedługo okazało - w większości speeder bike'ów oraz dwóch zdemolowanych grawiciężarówek. Przynajmniej jedna z nich wyglądała jak wybudowana na Tatooine z tego, co było tu dostępne - czyli głównie tego, co zostało po innych, wysadzonych lub zezłomowanych, pojazdach. Między nimi, niczym majestatyczny flagowiec, sunęła barka żaglowa produkcji Ubrikkian Industries.
Na ciężarówkach i barce wymalowane były symbole klanu Desilijic Tiure.
-Jabba - krótko rzucił Aiden.

Khetanna, jak nazywała się barka Jabby, zatrzymała się około stu metrów od piaskoczołgu. Trzydziestometrowy jacht rozmiarem niewiele ustępował tradycyjnemu środkowi transportu Jawów. Jakkolwiek jednak zjawiskowa, barka żaglowa, pod względem pancerza i odporności, nie mogła się równać mobilnej fortecy. Aiden przyglądał się odległemu pokładowi, na którym krzątali się uzbrojeni pracownicy hutta, jednak samego wielkeigo, oślizgłego ślimaka nigdzie nie było widać. Prawdopodobnie, w całej swojej arogancji, spał w prywatnej kajucie i nie zamierzał zaszczycić ich swoją obecnością podczas przekazania tego, na czym mu podobno tak bardzo zależało.
W stronę piaskoczołgu ruszyła jedna z grawiciężarówek. Zatrzymała się może dwa metry od, górującego nad nią, pojazdu. Na dach kabiny wylazł jakiś człowiek.
-Udało wam się! - krzyknął - Niesamowite! Ilu was przeżyło?
Obrazek
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
Posty: 71
Rejestracja: 27 sie 2021, 01:09
Lokalizacja: Wroclavtooine

W takim razie do zobaczenia w kantynie, w Mos Eisley. - odparł krótko Quercus i wbrew początkowemu niepokojowi, nie ingerował w zdobycz grupy. Sam nie miał zamiaru zbytnio zwracać na siebie uwagi, szczególnie że siły Imperium przebywały na Tatooine. Chwilę później siedział w kokpicie swojego koreliańskiego frachtowca, wzbijając tumany piasku odleciał we wcześniej ustalonym kierunku.
Tom miał nadzieję, że tej dość nietypowej zbieraninie łowców uda się dokończyć misję dla Jabby, a "śliski" Hutt nie wykiwa ich na ostatniej prostej. Ostatecznie tylko Moc wiedziała, jak potoczą się ich dalsze losy.
ODPOWIEDZ