Mnie ten serial zmęczył, ale po wielu niewypałach Disneya, to nie miałem już większych oczekiwań. Fajnie, że nawiązali jakąś postacią do książek z Wielkiej Republiki (Vernestra Rwoh), ale sama historia o tych bliźniaczkach, czy to, że bardzo szybko wiadomo kto jest mistrzem jednej z sióstr... cóż. Mnie nie przekonał, a raczej utwierdził, iż Disney dryfuje ku mieliźnie.
Nawet pomijany w książkach Wielkiej Republiki, Yoda jest tam częściej, a nie takie byle jakie cameo w ostatnich sekundach, ostatniego odcinka. Podobnie zrobili z Darth Plagueisem, imo lepiej by było dla fandomu, by nieco bardziej skupić się na takich hmm mocnych postaciach. Gdy jakieś wątki są ciekawe, to są potraktowane po łebkach.
Poza tym w wielu scenach miałem wrażenie, że serial jest budżetowy.
Co mogę pochwalić? Na pewno to o czym Peter wspomniał - Zakon (szczególnie w tych czasach Wielkiej Republiki) jest pokazany jako instytucja nie zero-jedynkowa. Jest tam od groma Jedi, którym daleko do idei jakimi powinni się kierować. Nie chciałbym za daleko z tym pójść, ale trochę przypominają polski kościół katolicki

Fajnie było zobaczyć kilka scen pojedynkowych, obsada też wydawała się dobra.
Ostatecznie nie jestem fanem tego serialu, w skali 10 punktowej, dałbym temu 4 oczka. Ogólnie do momentu Skeleton Crew, Akolita był/jest serialem o najniższej oglądalności jeżeli chodzi o uniwersum Gwiezdnych Wojen. Nie ukrywam też, że jakoś lepiej bawię się by wspomnianej Załodze Rozbitków.