[Shili] Cena wyboru

Awatar użytkownika
Karen
Gracz
Posty: 32
Rejestracja: 30 mar 2022, 09:41

Karen musiała dość mocno się wysilić, aby przypomnieć sobie imię tej córki, trochę ich miała, a stary projektor wyświetlał w niebieskim świetle sylwetkę. To znacznie utrudniało jej identyfikacje. Starsza twi'lekanka posiadała liczne potomstwo, ale miała zbyt słabą pamięć do imion. Głównie po pigmencie identyfikowała swoje córki, gdyż każda z nich w tej kwestii była wyjątkowa.
- Nie widziałam Cię od prawie dekady... wstąpiłaś w szeregi Imperium?! Jestem dumna, że wychowałam taką ambitną i porządną córkę - Karen starała się rozładować nerwową atmosferę, ale miała ochotę zapaść się pod ziemię. Nie bardzo wiedziała co powiedzieć. Zabrakło jej słów, dostrzegła córkę, którą sprzedała w niewolę w dzień jej dziesiątych urodzin. Tętno mocno jej zabiło. Karen miała świadomość, że jej córka może najprawdopodobniej skończyć z nią i odpłacić się za niewolniczy żywot. Wyrodna matka zdała sobie sprawę, że jej los był w rękach córki.
- Kayla... czy Rayla!? Wytłumacz im, że to jakieś nieporozumienie. Niech mnie wypuszczą! - zrozpaczona twi'lekanka zaczęła błagać o litość. Chociaż miała świadomość, że nie na wiele to pomoże.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 166
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

Rayla (tak, to raczej była Rayla), wpatrywała się w matkę z wyrazem obrzydzenia na twarzy.
- Popatrz na siebie - powiedziała, taksując Karen wzrokiem. - Stara i brzydka. Nawet wagi ci się nie udało zachować. Pieniądze za mnie chyba mogłaś lepiej spożytkować.
Młoda Twi'lekanka skrzyżowała ramiona na piersi.
- Trochę czasu zajęło mi namierzenie cię - kontynuowała Rayla. - Pięć lat, żeby być dokładnym. Ale wysiłek się opłacił. Teraz mi się nie wywiniesz.
- Panie Kovalsky. - Rayla zwróciła się do mężczyzny, który do tej pory starał się udawać, że go nie ma. - Proszę wydać odpowiednie rozkazy i przetransportować pojmaną na Dantooine, do mojej rezydencji. Tam porozmawiamy osobiście. Proszę się pospieszyć.
Holo zniknęło nagle, a Karen czuła się, jakby grała w filmie, do którego nie przeczytała nawet scenariusza. Rayla nie dała jej nawet wykrztusić usprawiedliwienia, żadnej historyjki, które przygotowywała sobie w myślach. Po chwili poruszył się pan Kovalsky i wezwał strażników.
- Zaprowadźcie pojmaną na statek pani Taslan i przygotujcie do podróży. Przyjdę za godzinę.
Szturmowcy skinęli głowami, złapali Karen pod ramię i wyprowadzili z posterunku. Zmierzali w stronę doków.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Obrazek
Awatar użytkownika
Karen
Gracz
Posty: 32
Rejestracja: 30 mar 2022, 09:41

Starsza twi'lekanka zasyczała wściekla i wygieła swoje lekku w wulgarnym geście, kiedy usłyszała słowa rodzonej córki. Emerytowana influencerka pozbawiona dietetyka, trenera, liposukcji i kosmetyków nie miała najmniejszych szans, aby zatuszować wieku i uniknąć nadwagi. Nieregularne posiłki i śmieciowa dieta zruinowała jej figurę.

- Przeklęty, roszczeniowy bachor! Powinnam była ją wyskrobać! - oznajmiła Kovalsky'emu, kiedy razem udali się na imperialny statek. Starsza twi'lekanka nie kryła rozczarowania i pretensji do własnej rodzonej córki.

- I pomyśleć, że niegdyś zmieniałam jej pieluchy i harowałam po dwa etaty w najgorszych kantynach, aby wykarmić tą niewdzięczną smarkulę - Karen nie stawiała oporów. Z jednej strony chciała zobaczyć się z córką, spróbować wytłumaczyć kryzysowe ekonomiczne okoliczności, w których sprzedała swoje dzieci. Chociaż tej decyzji Karen nigdy nie żałowała. Kiedy szturmowcy prowadzili ją na statek, ta zawahała się co do decyzji. Z jednej strony obawiała się zemsty ze strony sprzedanej w niewolę córki, ale z drugiej strony ucieczka i bezdomne życie i na Zewnętrznych Rubieżach również nie napełniały jej entuzjazmem. Szturmowcy wprowadzili ją na statek i odprowadzili do więziennej celi. Kiedy przekroczyła próg, grodzie zatrzasnęły się za jej plecami. Nie mając wiele do roboty, Karen położyła się, starając się przespać podróż.


Czując przeciążenie, siedząca w celi Twi'lekanka rozumiała że statek opuścił stację, a chwilę później nastąpił skok. Karen zrozumiała, że już za niedługo zobaczy się z córką. Sama nie wiedziała jak z tego wszystkiego wybrnąć i jak się usprawiedliwić.
- Może to nawet dobrze że ją sprzedałam? W niewoli przynajmniej nauczyła się fachu, a nawet gdybym pracowała na 3 etaty, nie oszczedziłabym na jej studia... - Karen czując, że jej los jest przesądzony, starała się uderzać w zamknięte drzwi celi więziennej. Drzwi nie chciały ustąpić pod naporem jej pięści. Jej rozpaczliwa szamotanina narobiła dość hałasu, aby wkurzyć eskortujących ją szturmowców. Niebawem drzwi otworzyły się, a postać w białej zbroi szturmowca jednym uderzeniem pięści pozbawiła ją przytomności.

***

Kiedy twi'lekanka ocknęła się i otworzyła oczy, nie znajdowała się już na statku, poczuła naturalną grawitację. Twi'lekanka dostrzegła, że znajduje się w wielkiej rezydencji, której najprawdopodobniej jako rodzona matka była pełnoprawnym spadkobiercą. Karen szybko zdała sobie sprawę, że jeśli tylko pozbędzie się córki, zięcia i reszty personelu to przy pomocy dobrego prawnika zdoła zawłaszczyć ten lokal. Zaczęła zastanawiać się jak wydostać się z opałów.
ODPOWIEDZ