[Nieznana przestrzeń] Próżnia

Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 167
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

Wszyscy zebrani w ładowni wpatrywali się w zjawisko przed ich oczami. Drobne cząstki falowały, co chwila zmieniając swoje położenie. Nie pozostawiały jednak złudzeń, to "coś" przed ich oczami musiało być świadome, a przynajmniej posiadać pewną formę świadomości, najpewniej przez nich niezrozumiałą.
Nagle, bez żadnego ostrzeżenia, cząstki zafalowały znacznie mocniej i kształt błyskawicznie zmienił się w twór z wieloma kończynami doczepionymi do kuli po środku. Nim jednak ukształtował się do końca, nim zdążyli zastanowić się, co to za kształt, cząstku powróciły do poprzedniego, tego bardziej humanoidalnego. Całemu procesowi towarzyszyły nieprzyjembe wibracje, dźwięk na granicy słyszalności roznosił się w powietrzu wokół nich.
Shin spostrzegł po chwili, że ma już wyciągnięty i wycelowany blaster. W nagłym odruchu jego ręce zadziałały jak automat, ale na szczęście powstrzymał palce od naciśnięcia spustu. Tak samo mandalorianie. Zachowali zimną krew i nie wystrzelili, ani nie rzucili się do ataku.
Za ich plecami Lesser poruszył się. Przez pewien czas stał w bezruchu, jak podczas licznych analiz statku.
- Ta niezidentyfikowana jednostka wysyła pewien rodzaj bazowego sygnału. Jest na długości fali ledwo wyczuwalnej przez zmysły białkowców. Jest też dla was niezrozumiały. Mogę mu jednak przypisać odpowiedni kod, który pozwoli przełożyć to na osobliwą bardzo uproszczoną formę komunikacji.
- To co to niby mówi? - odezwał się Rhel.
- KONSENSUS JEST OSIĄGANY.

W tym czasie Kara dotarła do kokpitu i z lekkim wysiłkiem oklapła na fotel pilota. Teraz nieco nadpalony i stopiony po niedawnym wybuchu. Wzdrygnęła się na myśl, o tym, co się stało i o swoich ranach. Od razu zabrała się do pracy, by nie musieć o tym myśleć.
O dziwo większość kpntrolek nadal reagowała. Szło to tak samo opornie jak przed wybuchem, ze względu na problemy z elektryką statku, ale była w stanie zdjagnozować statek. Chłopaki poradzili sobie całkiem nieźle, biorąc pod uwagę sytuację. Wyciek został załatany, stanilność kilku systemów przywrócona i nie groziło im już uduszenie czy zamarźnięcie. Jedynie nadal cała elektryczność na statku była w opłakanym stanie, nie reagując prawidłowo praktycznie na nic. Musili uporać się z tym, co zostało spalone w ładowni i zakłócało też pracę wszystkiego na statku. Inaczej ich najbliższy skok skończą rozsmarowani po połowie Galaktyki.
Kara spróbowała też uruchomić cokolwiek z monitoringu lub komunimatorów, by mieć lepszy ogląd sytuacji. Udało jej się tylko na chwilę z jedną kamerą przy kajucie Dokfina. Dosłownie na sekundę, by mogła zobaczyć, że ich pracodawca też ma się już lepiej i właśnie wychodzi z pomieszczenia wraz ze swoim pomocnikiem.
Obrazek
Awatar użytkownika
Shin I'Gami
Gracz
Posty: 85
Rejestracja: 31 sie 2021, 18:43

Konsensus jest osiągany, co? - pomyślał cierpko Shin nadal ściskając w dłoni swój blaster. Choć dobycie go była niejako odruchem automomatycznym, to lata doświadczeń wstrzymały jego palce przed oddaniem strzału. Wibrujące dźwięki, które towarzyszyły niezwykłej istocie, a które przełożył im Lesser, nie należały do najprzyjemniejszych. Umowną ciszę przerwało nadejście komunikatu Kary. Fakt, że dziewczyna wróciła do siebie dobrze wróżył - zawsze to jedna para rąk więcej do wygrzebania się z tej parszywej sytuacji. Kapitan "Ronina" kiwnął głową w kierunku jednego z Mando:
- Sprowadź mi tutaj Poza i Dokfina - rzekł - albo chociaż Poza, bo nie wiem czy Dokfin odważy się tutaj wejść - dodał jeszcze. Istniała szansa, że błękitnoskóry będzie miał jakieś dodatkowe dane, które pomogą im rozszyfrować czy tajemniczy konstrukt stanowi realne zagrożenie.
- Kara, jesteśmy w ładowni, wysyłam do ciebie Dexona, żeby sprowadził mi tu naszego pracodawcę - rzucił do komunikatora - Nasza sytuacja jest odrobinę lepsza niż jeszcze kilka kwadransów temu.
Jeden z Mandalorian opuścił ładownię a Shin dał znać drugiemu aby ten opuścił broń. Był niemal pewny, że gdyby miało dość do ataku, niezwykły twór już by to zrobił.
- Lesser, możesz się z nim skomunikować w sposób jaki on nadaje? Zadaj mu te pytania, które ja przedstawiłem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 167
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

Lesser nic nie odpowiedział, a jedynie zwrócił swoje receptory w kierunku niezwykłego droida. Nic jednak się nie wydarzyło. Po krótkiej chwili ciszy do uszu Shina dobiegły dziwne trzaski z Lessera, po czym jakby zakłóconym głosem droid odezwał się.
- Komunikacja z tym tworem jest niemożliwa na poziomie fal radiowych, elektromagnetycznych lub poprzez jakiekolwiek impulsy sygnałów. Żaden ze stosowanych przeze mnie języków kodowych nie został przetworzony przez tą anomalię. Nie mam danych, czy celowo, czy wynika to z tak znacznej różnicy oprogramowania.
W tym samym czasie wrócił jeden z mando, niemal ciągnąc za sobą Pozza. Ten jakby stracił nieco na odcieniu skóry, jak tylko zobaczył z czym mierzą się w ładowni. Odruchowo chciał coś kliknąć w swoim przenośnym komputerze, ale ze stresu nie trafił w klawisze. Wpatrywał się jedynie w twór, który miał przed sobą. A ten nieustannie, ciągle w ten sam sposób falował masą miniaturowych kulek, układając się w jakąś humanoidalną postać, choć o nadal niesprecyzowanych kształtach.
- Co, co to jest? - wystękał chiss.
- Ty nam lepiej powiedz - mando wydyszał mu to pytanie w kark, tuz przy jego uchu, ale na tyle głośno, by reszta mogła to usłyszeć.
- Ja na prawdę nie miałem pojęcia o tym, jak to wygląda. Podczas transportu miałem dopilnować, żeby skrzynie pozostały zamknięte i schłodzone. Próbowaliście zmrozić to coś strumieniem chłodziwa z systemu statku?

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Obrazek
Awatar użytkownika
Shin I'Gami
Gracz
Posty: 85
Rejestracja: 31 sie 2021, 18:43

Shin potarł skronie starając się zebrać myśli. Nie wiedzieli czym jest twór, jaki jest cel jego istnienia, czy jest zagrożeniem, czy raczej dopiero nim będzie. Zatrważający brak danych nie poprawiał ich sytuacji. Bełkot Pozza, który albo na prawdę nic nie wiedział albo postanowił ukrywać informacje jak długo się da, nie poprawił kapitanowi zrujnowanego "Ronina" humoru. Mężczyzna podszedł do Chissa, który nadal tkwił w miejscu, dzięki żelaznemu uściskowi Mando.
Kapitan spojrzał na niezdrowo bladego przydupasa i bez pardonu wyrwał mu z dłoni datapad.
- Jeśli jednak wiesz COŚ więcej to doskonały czas żeby powiedzieć - rzekł chłodno i rzucił okiem na ekran urządzenia. Jak mniemał Lesser wyciągnie z tych danych zdecydowanie więcej niż on, toteż przekazał pad droidowi.
Sprawdź czy z tego coś wyciągniesz - polecił i znów odwrócił się ku więzionemu Chissowi.
- System chłodzenia jest już i tak w mocno nadwyrężonym stanie technicznym, więc wolałbym pominąć dalsze rozszczelnienie i ubytek chłodziwa.
- Lesser, jak przebiega analiza danych?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 167
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

Chiss podał pad droidowi, ten jednak przez chwilę stał w bezruchu, nie reagując na ten gest. Dopiero po paru sekundach sięgnął po niego. Wyglądało na to, że wszystkie swoje moce obliczeniowe przekierował na procesy analizy widzianego przed sobą zjawiska.
Stwór złożony z metalicznych kulek wciąż wydawał ten nieprzyjemny wibrujący dźwięk. Jego tony i natężenie czasami się zmieniały, nikt jednak, może z wyjątkiem Lessera, nie miał pojęcia, czy cokolwiek to znaczy.
- Analiza trwa - odparł droid. Nie zaczął jednak przeglądać zawartości datapada. - On wciąż powtarza te same słowa. O ile tak to można wam, białkowcom, wytłumaczyć. To bardziej przekaz na poziomie energetycznym. On też coś analizuje, ale nie mam danych, by określić obiekt tej analizy.
Dopiero teraz Lesser sięgnął do pada chissa i podpiął się pod niego.
- Chwila, to są...
Droid nie zdołał jednak dokończyć, zaś wszystkich w pomieszczeniu przeszedł krótki, choć bardzo dotkliwy ból głowy. Obraz rozmazał im się odrobinę, oczy zapiekły i załzawiły. W tym właśnie momencie stwór przestał wibrować, jego kulki na moment znieruchomiały, po czym znów ruszyły, tworząc ruchliwą masę w humanoidalnym kształcie. Korzystając z chwili zaskoczenia, Pozz spróbował się wyrwać, ale uścisk mando trzymał go w miejscu.
Lesser wyglądał, jakby stracił kontrolę nad swoimi receptorami i kończynami. Znieruchomiał, po czym wydobył z siebie tylko:
- ZGODA I POKÓJ.
Po tym jakby na nowo ożył, jego odruchy wróciły do normalności. Nie zdążył nic powiedzieć. Jedynie odsunął się pół kroku w tył, tym samym ruchem jak człowiek nagle odzyskujący świadomość. W tej samej chwili dziwny stwór wysłał ze swej masy lancę z połączonych kulek wprost w Pozza, przebijając pierś nieszczęśnika na wylot. Resztki kości, tkanek i krew spłynęły po pancerzu mando, który jednak nie został przebity. Kulkowa lanca zatrzymała się tuż przed nim.
Obrazek
ODPOWIEDZ