[Nar Shaddaa] Port Kosmiczny

Awatar użytkownika
Sskirt
Mistrz Gry
Posty: 57
Rejestracja: 31 sie 2021, 20:16

Dotarcie na Nar Shaddaa okazało się zadaniem niespecjalnie skomplikowanym. Obie lokalizacje nie były zresztą od siebie specjalnie oddalane. Ruusan bowiem był zapomnianym zadupiem między uczęszczanymi szlakami i światami.
Co zaś do Vremeniego, to systemy łowcy nagród dodały mu m. in. etykietki: "nieproszony towarzysz" oraz "skłonny do krasomówstwa". Jego zaś wypowiedzi wystawiały na próbę popędliwą część zaprogramowanej świadomości Hangmana, która proponowała rozwiązania pokroju "wyrzucenia w próżnię". Niemniej rozum i wola miały w wojowniku pierwszeństwo nad morderczymi zapędami. Wszak mieli dobry interes do zrobienia. Zwłaszcza, że akurat dostał ofertę na cel, który jeszcze był żywy, ale już niedługo miał być martwy.
Niejako w odpowiedzi podał Vremeniemu datapad z wyświetlonym na nim zleceniem:
Gungański najemnik
Status: aktywne

Nagroda:
10 000 kredytów

Cel: Reef Faas, Gungan

Opis zlecenia: Były najemnik, który w czasie Wojen Klonów zabił ludzką kobietę - żonę zleceniodawcy, który po latach domaga się sprawiedliwości. Jedyne na czym mu zależy to śmierć Reefa Faasa, a pojmanie żywcem nie wchodzi w grę. Obecnie Gungan ten właściwie cały czas przebywa w swoim domu-fortecy.
Uwaga, rezydencji Reefa chroni wierny mu oddział najemników, weteranów różnych ras. Absolutnie nie należy ignorować zagrożenia, jakim mogą być.

Lokalizacja: Naboo, Selton

Daj znać czy Ci odpowiada takie zlecenie. Jeszcze nie weszło w sieć, więc będziesz miał przewagę czasową nad konkurencją. Uważaj, bo ma poparcie miejscowych służb porządkowych.

J.X.
- Co prawda nie zwykłem atakować w pojedynkę miejsc dobrze ufortyfikowanych i uzbrojonych, w dodatku na terenie Imperium, ale teraz jest nas dwóch i mamy większe możliwości... Jest 12:24 czasu standardowego. Trzeba wylecieć przed końcem dobry, zanim inni łowcy uzyskają dostęp do zlecenia. - Hangman przerwał, można było odnieść wrażenie, że wzrokiem czerwonych fotoreceptorów lustruje rozmówcę, a po chwili podjął wątek.
- Wyglądasz jak łachudra, a nie łowca nagród, czy choćby najemnik. Trzeba by Ci skompletować ekwipunek, choć wtedy jedno zlecenie nie pokryje twojego rachunku... - wokabulator przerwał, jak gdyby łowca się namyślał - chyba że znasz się na działach sztuki, a w willi naszego celu znajdą się rzeczy warte "skolekcjonowania". Taki wariant wymaga jednak bardzo siłowego podejścia do sprawy, żeby móc w spokoju skupić się na rabunku, a dodatkową komplikacją będą też lokalne siły bezpieczeństwa.
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
Posty: 36
Rejestracja: 05 wrz 2021, 23:09

„Łachudra” brzmiało nie na miejscu z wokabulatora łowcy nagród, który w ciągu ostatniej doby osiągnął sukces jedynie jako złomiarz, ale Reise poniechał komentarza. Przytakiwał również każdej ze skądinąd celnych taktycznych obserwacji droida, jednak równocześnie błądził wzrokiem gdzieś daleko w przestrzeni, zaprzątając umysł innymi, bardziej perspektywicznymi deliberacjami. Palec wskazujący wampira stukał w tył obudowy datapada, naśladując rytm jego podobnie uporczywych myśli.
- Jeszcze nie weszło w sieć...
Vremeni umieścił cyfronotes z powrotem w metalowej dłoni.
- Będzie nam potrzebny kontrolowany wyciek informacji. Z pewnością poprzez Gildię dysponujesz jakowąś listą kontaktów. Rozpuść wici do... Pięć to dobry numer. Prześlij to ogłoszenie do pięciu innych najemników, anonimowo. Najlepiej potrój oryginalną nagrodę w swojej wiadomości. Dwóch, góra trzech chciwych desperatów połknie przynętę.
Mężczyzna pocierał w zamyśleniu podbródek.
- Wyruszymy pierwsi. Zanim, hm... konkurencja przybędzie na Naboo, zdążymy przeprowadzić zwiad okolic posiadłości i wypunktować słabe ogniwa obrony Gunganina. Jeśli dopisze nam szczęście, podpuszczeni łowcy istotnie się pojawią i odwrócą uwagę wartowników oraz policji. Kto wie, może nawet zmiękczą obstawę, pozbędą się gliniarzy i spenetrują willę. Wtedy pozostanie nam wykończyć niedobitków.
Reise spojrzał wreszcie w czerwone ślepia towarzysza, schował ręce za plecami i wyprostował się, przybierając postawę człowieka, który szykował się do skonkludowania swojej linii argumentacji.
- Aktualnie brak nam jakiekolwiek przewagi, ale myślę, że moim sposobem stworzymy interesującą dywersję. Co do uzbrojenia... Pozwolisz, że pożyczę jedno z wibroostrzy, które trzymasz na stanie. Wybacz wścibstwo. - przekrzywił lekko głowę. - I nie kłopocz się plądrowaniem nabooańskich artefaktów. Ciężko je przegapić. Niemal wszystkie charakteryzują się nachalnym, opalowym blaskiem i frapującym kształtem nabrzmiałych jąder.
Awatar użytkownika
Sskirt
Mistrz Gry
Posty: 57
Rejestracja: 31 sie 2021, 20:16

Taki wariant rozwiązania nie został wzięty przez systemy Hangmana pod uwagę. Przyczyny były proste. Będąc jednym z malutkich i nie najważniejszych trybików kolosalnej armii, jaką rozporządzała Konfederacja Niezależnych Systemów, zazwyczaj sam przyjmował polecenia i zadania, a nie je rozdysponowywał. Miał co prawda pewne zdolności taktyczne i uprawnienia dowódcze, ale też doświadczenie, że jeżeli coś ma być zrobione, to należy zrobić to samemu, bo podrzędne droidy, pokroju modeli B1 i B2, najpewniej zawalą na całej linii.
Takie było zaplecze toku rozumowania Łowcy Nagród. Teraz jednak, gdy Reise Vremeni przedstawił propozycję, której systemy w ogóle nie brały pod uwagę, wszystko zostało przeanalizowane ponownie, a nowe argumenty, jakkolwiek pochodzące od podrzędnej istoty organicznej, wzięte pod uwagę. Oby wspomniał też o braku jakiejkolwiek przewagi... cóż, najwidoczniej nie widział jeszcze w akcji prawdziwego i zupełnie sprawnego droida modelu IG-100 MagnaGuard. A zazwyczaj było na co popatrzeć. W normalnym wypadku, jeśli konieczność by tego wymagała, pewnie sam przebiłby się do celu, zostawiając za sobą kolejne trupy. Oprogramowanie musiało jednak przyznać, że nieco subtelniejsze podejście Anzaty, mogło się tutaj lepiej sprawdzić.
- Sensowny plan - stwierdził głos z wokabulatora - w miarę.
Następnie poprowadził obcego pod zamknięte drzwi naprzeciwko siedzeń bezpieczeństwa. Te posłusznie rozstąpiły się przed właścicielem. Po chwili ciemne pomieszczenie rozbłysło rażącym oczy sztucznym światłem, które dało pogląd na jego zawartość. Pod ścianą naprzeciw wejścia znajdował się dość szeroki blat roboczy, zastawiony różnymi przedmiotami. Nad nim były zamocowane wszelkiej maści przedmioty, z których korzystał łowca nagród: zapasowe płytki pancerza, ułożone dość analogicznie do pancerza noszonego przez Hangmana, różne termodetonatory, drugi blaster EE - 3, a po prawej stronie różnej maści i długości wibroostrza: od wibroskalpela aż po wibromiecz. Naprzeciwlegle nich znajdował się specyficzny fotel. Obrazu dopełniały liczne skrzynki ułożone pod blatem i dwa wejścia do malutki cel, po lewej ręce (manipulatorze) wchodzącego.
Powroźnik - jak Reise w myślach nazywał łowcę - wykonał, umiarkowanie zachęcający, gest w kierunku części ściany z kolekcją wibroostrzy. Komunikat był niewerbalny, ale dość jasny: wybierz coś sobie pókim dobry.

W jednym z podrzędnych sklepików-warsztatów, na dolnym poziomie mega miasta została dokonana mało uczciwa transakcja; kredytki, uczciwie wytargowane, zostały wymienione na generator nieuczciwie zrabowany, ku umiarkowanym zadowoleniu obu stron, jak to zwykle w takich sytuacjach bywało.
Jeśli chcesz jeszcze coś na szybko załatwić na księżycu droga wolna, jak nie to możemy opuścić ten przybytek, a Hangman na orbicie, przed skokiem w nadprzestrzeń wyśle sfingowane propozycje do kilku napalonych na kredytki łowców
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
Posty: 36
Rejestracja: 05 wrz 2021, 23:09

Termodetonator? Nie, nie idziemy na wojnę. Vremeni cofnął dłoń wiszącą nad małą, bijącą chłodem kulą i podszedł do wyeksponowanej nieopodal giwery: EE-3. Kształtna, krągła lufa, na której widok każdy nagle robił się nieśmiały. Dopasowana kolba, czule wtulająca się w twoje ramię i drżąca lekko, gdy zdejmowałeś kolejnych nieszczęśników. Celownik, co słodko szeptał: „Patrz na mnie, tygrysie”. Kusząca opcja. Reise miał jednak swoje zdobyczne DL-44 i nie chciał nadużywać gościnności gospodarza.
Ściana ostrzy - dopiero tutaj Anzata pozwolił sobie bez skrępowania degustować. Dobierał i ważył w prawicy rozmaitych gabarytów kosy, dla przyjemności i pomocy w procesie decyzyjnym tnąc i perforując sztychami stęchłe powietrze zadokowanego frachtowca. Wreszcie dokonał wyboru. Głownia dziesięć cali, nieco przykrótki jelec, przyjemnie szorstki chwyt, prawie sześćset gramów wagi. Bez żenady.
Ostatnimi przedmiotami, które pożyczył wampir, były zapasowa płytka do pancerza IG-101 i rolka taśmy izolacyjnej. Vremeni przyłożył durastal do swojej klatki piersiowej, na wysokości serca, i tamże przykleił metalową osłonę za pomocą oderwanego paska izolacji. Tym sposobem dopełnił swoją stylizację à la bezdomny gladiator i zadowolony przestał pałętać się po zbrojowni Executionera.
W porę wrócił również eks-Separatysta, a brak świeżej posoki na jego manipulatorach sugerował, że opchnięcie generatora zastoju poszło jak najbardziej pomyślnie. Droid usiadł za sterami, poprowadził statek na skraj atmosfery i bez zbędnego paplania przystąpił do realizacji pomysłu swojego zadłużonego kompana, to jest puścił w ograniczony obieg zlecenie na Gunganina.
Dłużej nie mitrężyli.

Dłużej nie mitrężąc, IG-101 i Reise Vremeni obierają kurs na: [Naboo] Zawsze znajdzie się większa spluwa
Awatar użytkownika
Sskirt
Mistrz Gry
Posty: 57
Rejestracja: 31 sie 2021, 20:16

W blasku glorii i chwały wykonanego zlecenia Reside Vremeni i Hangman powracają na Nar Shaddaa. Zanieczyszczone powietrze tego silnie zurbanizowanego księżyca stanowiło solidną odmianę po naturalnie czystej atmosferze Naboo. Podobnie i lokalne przepisy portowe. Nie trzeba było już wypełniać wielu irytujących rubryczek: wystarczyło tylko wyciągnąć chip kredytowy o odpowiednim nominale.
Łowca miękko osadził Executionera na lądowisku i wyruszył w miasto uzupełnić braki materiałowe oraz porozumieć się w sprawie nagrody za osiągnięcia dokonane w Selton, tudzież żeby zaopatrzyć się w następne zlecenie. Podobnie Wampir miał teraz czas, żeby spożytkować zarobione kredyty.

***

Jeszcze w przestrzeni kosmicznej kapitan lekkiego frachtowca przedstawił Anzacie kusząca ofertę, która nosiła też pewne oznaki ultimatum: Vremeni może dalej współpracować z Hangmanem albo na Nar Shadda wziąć dupę w troki z jego okrętu i pójść swoją drogą.
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
Posty: 36
Rejestracja: 05 wrz 2021, 23:09

Reise w milczeniu wysłuchał ultimatum droida i wyciągnął z kieszeni swoją nowo wyrobioną kartę identyfikacyjną. Poręczenie przez oficjalnie zarejestrowanego łowcę nagród (i trochę gotówki pod stołem) pozwoliło przekonać imperialnego urzędnika, że blady seryjny morderca był w istocie poszkodowanym weteranem relatywnie niedawnego intergalaktycznego konfliktu, który w wyniku wojennej zawieruchy pozostał bez dobytku, dokumentacji i nadziei na sprawiedliwą przyszłość. Nabooański trybik reżimu bez zbędnych oporów wpisał do bazy danych fałszywe imię i nazwisko - „Ratham Venn” - ale pomimo usilnych nalegań przeprowadził też na Vremenim rutynowy skan robotem medycznym. Anzacie nie przypadło do gustu, że figurował w ogólnodostępnym rejestrze właśnie jako, no cóż, Anzata. Ciężko być tajemniczym, kiedy przydzielono ci osobisty numer ewidencyjny.
- Nie mamy wobec siebie już żadnych zobowiązań – odezwał się w końcu wampir, obracając w dłoni plastikowo-holograficzny dowód tożsamości. - aczkolwiek wciąż głoduję. Z kolei ty w toku swoich łowów mus napotkasz szereg esencjonalnych istot.
Reise wstał z pasażerskiego fotela, wygładził podziurawiony płaszcz.
- Poczyńmy może tak. Potowarzyszę ci podczas kolejnego zlecenia, na dotychczasowych zasadach, a gdy zaspokoję apetyt, rozstaniemy się w zgodzie. Co, muszę dodać, byłoby imponującym ewenementem pośród podobnych nam istot.
Vremeni skinął głową.
- Spotkajmy się za dobę. Da ci to czas na znalezienie adekwatnego celu, a ja mam sprawunki.

***


Sullustanin dokonał finalnych sznytów, postąpił krok w tył i raz jeszcze ocenił sylwetkę klienta, od stóp do głów.
Solidne buty na lekkiej podeszwie, piechur nie będzie zwracał na siebie niepotrzebnej uwagi. Bojówki z demobilu, bardzo przyzwoita ilość kieszeni. Krótka kurtka wzmocniona na łokciach. Czarny pulower ze stuprocentowo syntetycznych materiałów. Najemnik jak się patrzy.
Fałdogęby wyświetlił na ekranie ostateczną postać rachunku i podsunął datapad pod nos kontrahenta.
- Wiesz, gościłem już kiedyś w tym przybytku. Znałem poprzedniego właściciela. Twojego pradziadka.
Sprzedawca sceptycznie zmrużył oczy. Bladawiec wzruszył ramionami.
- Dobrze się starzeję. Piłem z twoim przodkiem w barze tuż za rogiem, „Złamany róg”? Tak, dokładnie. Szczyl żalił mi się, że ciążyła na nim ogromna pożyczka. Wierzyciel wymusił obrzydliwy procent, wiedząc, że młody desperacko pragnął rozkręcić własny biznes. Po kilku głębszych zmiękło mi serce, więc poprzysiągłem biedakowi, że pomogę mu w niedoli. Nazajutrz lichwiarzowi przytrafił się okropny wypadek. - mężczyzna przekrzywił głowę. - Po twojej twarzy widzę, że słyszałeś już tę historię.
Sullustanin pozwolił obcemu wprowadzić parę zmian na ekranie minikomputera. Wszelki ślad po zainicjowanej transakcji został wymazany z pamięci maszyny.
- Wspaniale. Dziękuję.

***

Reise położył na ladzie zdobyczny DL-44.
- Praktycznie nieużywany. Chciałbym wymienić na coś bardziej... eleganckiego.
Rusznikarz gruchnął o blat lekko zaśniedziałym E-851.
- Teoretycznie nieużywany. Wymienię na coś mocniejszego.

***


Fałszerz uniósł wzrok nad karty identyfikacyjnej i utkwił gały w Anzacie.
- Więc chcesz być zwykłym, szarym Coruscantczykiem w wieku rozrodczo-produkcyjnym... Da się poprawić. I w tym plastiku, i w bazach danych. Oczywiście... będzie kosztować.
Vremeni wytrząsnął z kieszeni resztkę posiadanych czipów kredytowych.
- Wystarczy?
Fachowiec pokręcił głową.
- Ale... jeśli to prawda, co mówią o twoim, eee... rodzaju, możemy zapomnieć o pieniądzach, pogadać o przysłudze. Moja asystentka, bystra, zbyt bystra dziewczyna, złożyła wypowiedzenie, odeszła na swoje. Otworzyła własną firmę, podbiera mi klientów, dobrze płacących klientów. Gdyby na przykład... miała wypadek...
Długowłosy westchnął. Czas płynie, na Nar Shaddaa po staremu.

***

Równo dobę później, Reise zameldował się z powrotem na statku IG-101 – w nowych ciuchach, z nową giwerą i z nowymi papierami.
- Dobry. Jakże więc, szykuje się dla nas świeże mięso?
Awatar użytkownika
Sskirt
Mistrz Gry
Posty: 57
Rejestracja: 31 sie 2021, 20:16

Hangman bynajmniej nie próżnował przez cały ten czas, który dał sobie Vremeni na zrobienie sprawunków. Podczas gdy niektóre płytki czarnego pancerza przechodziły na pokładzie Executionera regenerację przy pomocy specjalistycznej aparatury pod uważnym spojrzeniem astromecha, noszącego miano Hycel, kapitan jednostki wyruszył, ażeby uzupełnić poniesione na Naboo straty materiałowe: rozpoczął od nawiedzenia znanego sobie zbrojmistrza:
- ...termodetonator klasy B, granat odłamkowy, granat błyskowo - hukowy, 2 rakiety do wyrzutni RPS-6. To będzie jakieś - podliczył w pamięci, policzył sobie odpowiedni dodatek za robociznę, postukał chwile w klawiaturę i wyświetlił wcale nie mały rachunek, który metalowy łowca musiał uiścić, jeżeli chciał wejść w posiadanie wymienionych wcześniej "dodatków". Android zarejestrował wysokość kwoty spojrzeniem czerwonych fotoreceptorów, które, choć nie mogły okazywać żadnych emocji, wydawały się dość jasno informować o morderczych zapędach obsługiwanego tutaj klienta.
- A zniżka dla stałych klientów? - dobył się syntezowany głos z wokabulatora.
- A tak - odparł sprzedawca - zapomniałem...
- Łajno banthy, zawsze zapominasz i próbujesz orżnąć mnie na swoim towarze z lewego obiegu! - dla podkreślenia wagi swoich słów kupujący uderzył metalowa pięścią w blat. Nie na tyle mocno, żeby mebel uszkodzić, ale wystarczająco, żeby grzmotnięcie rozległo się po sklepie. Choć z boku sytuacja mogłaby się wydawać napięta, to w rzeczywistości ta wymiana "uprzejmości" była częścią swego rodzaju rytuału, który rusznikarz i łowca nagród podejmowali prawie przy każdych zakupach tego drugiego. Kończyło się to zazwyczaj ustaleniem kwoty, która czyniła jedną i drugą stronę umiarkowanie zadowoloną oraz utyskiwaniem rusznikarza, że przy tak parszywych klientach prędko zbankrutuje, choć inkasowana przez niego kwota wcale się do niskich nie zaliczała. Tak samo skończyło się i tym razem.
Po dokonanej transakcji android skontaktował się ze swoim pośrednikiem w Gildii Łowców Nagród; miał w końcu, przynajmniej na papierze, do odebrania jakieś dziesięć tysięcy kredytek, a dobrze by było przy okazji przyjąć i nowe zlecenie.

***

Boczny właz Executionera otworzył się, jak gdyby zachęcając Anzatę do przekroczenia progu. Kapitana jednak za nimi nie zastał. Mogło to oznaczać, że jego blada fizys została dodana do systemu okrętu jako ta, którą teoretycznie, w pewnych sprzyjających okolicznościach, można wpuścić. Oznaczało to też, że ktoś musiał sobie zadać ten minimalny trud, ażeby tą zmianę poczynić.
Tym, co zwróciło uwagę obcego na pokładzie, było oświetlenie. Normalnie na pokładzie lekkiego frachtowca panował lekki półmrok, teraz zaś było widno jak w dzień. Drzwi, prowadzącego do kokpitu jednostki, nie otwarły jednak przed dżentelmenem swych podwoi i wampirowi pozostało tylko podążyć dalej dobrze doświetlonym korytarzem. Daleko nie musiał iść.
Drzwi do zbrojowni zastał otwarte. Pomieszczenie również było normalnie oświetlone, ale tym, co przede wszystkim zwróciło uwagę przybysza, była zawartość: na stołku, przy roboczym blacie, siedział mężczyzna, nie mniej dystyngowany od Reisa Vremeniego. Był wysoki i dobrze umięśniony, jego strój, podobnie jak nowo nabyte rzeczy obcego, wskazywał, że jest łowcą nagród. Była jednak między nimi zasadnicza różnica. Ubiór człowieka był z wysokiej półki, z pewnością kosztował srogie kredyty, a jego stan był nienaganny. Przy pasie, w kaburze miał pistolet ciężki blaster RSKF-44 - piękną broń i doskonale zadbaną. Obok niego, na arkuszu foli rozłożone były zdobycze z Naboo: oko Gunganina oraz wycięty nekrolog z lokalnej gazety, informujący o śmierci tegoż.
Mężczyzna obrócił twarz ku wchodzącemu; okazało się, że ma brązową, nie aż taką krótką, ale utrzymaną w porządku brodę i niebieskie oczy.
- Pan musi być Ratham Venn - siedzący wstał, wyciągając rękę, ażeby uścisnąć prawice obcego w geście powitania.
- Hangman wiele, przynajmniej jak na niego, opowiedział mi na Pana temat. Wierzę, że możemy podjąć owocną współpracę, ale przejdźmy do konkretów. W środowisku jestem znany jako Blad Novdar. Z ramienia Gildii Łowców Nagród jestem pośrednikiem między nią a Hangmanem - tu wskazał ręką na stojącego pod ścianą pomieszczenia androida - w tym i zleceń.
- Dzięki temu otrzymuję zlecenia zanim konkurencja się zleci - odezwał się spod ściany robot.
- Oczywiście nie ma nic za darmo, ale i stawka do zgarnięcia tym razem wydaje się... - mężczyzna usiadł z powrotem na zajmowanym wcześniej stołku i wskazał podobny mebel rozmówcy na przeciwko siebie, po czym ułożył ręce w piramidkę i chwilę jakby się zastanawiał - ...na podstawie pewnych przesłanek bardzo obiecująca.
IG-101 podszedł i zajął miejsce stające obok nich, po czym wręczył Vremeniemu włączony datapad. W jego pierwszej, otwartej właśnie zakładce, znajdował się opis pewnej planety.
- Więc Panie Venn, czy wiadomo Panu coś o planecie Arkania?
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
Posty: 36
Rejestracja: 05 wrz 2021, 23:09

Vremeni pobieżnie zlustrował encyklopedyczną notkę podsuniętą mu przez MagnaGuarda i wzruszył ramionami.
- Tyle, co zdążyłem przeczytać. - odpowiedział Novdarowi. - Słyszałem za to więcej o samych Arkanianinach. Ponoć smakują plastikiem. Cyberwszczepy, terapie genowe... Sama chemia. Trzeba wbić się głęboko, by liznąć witamin.
Reise oddał datapad droidowi.
- Przejdźmy może do szczegółów zlecenia. Wysokość nagrody, prestiż, benefity związkowe, to przedmioty zainteresowania naszego opancerzonego kolegi. Ja chciałbym wiedzieć, czy na miejscu zastanę coś... kogoś, kto zadośćuczyni znojom podróży.
Wampir uśmiechnął się na swoją wpół kurtuazyjną, wpół drażniącą modłę.
Awatar użytkownika
Sskirt
Mistrz Gry
Posty: 57
Rejestracja: 31 sie 2021, 20:16

Na mężczyźnie lekko irytujące zachowanie obcego nie zrobiło większego wrażenia. W końcu nie z takimi ciężkimi przypadkami miał już do czynienia podczas swojej kariery w Gildii Łowców Nagród.
Novdar położył na blacie holoprojektor i włączył go. Po chwili urządzenie wyświetliło krótkie nagranie. Zaczęło się ono od wściekle wirujących cząstek, najwidoczniej trwała właśnie śnieżyca. Niespodziewanie w zasięg holokamery weszły trzy istoty, ich sylwetki były podobne do ludzkich, ale znacznie masywniejsze i potężnie zbudowane; na oko w siłowaniu się na rękę mogliby wygrać i z Wookieem. Wszyscy mieli porządny ekwipunek: specjalistyczną zimową odzież, zasłonięte twarze, ochronne gogle i ciężkie karabiny blasterowe. Środkowy płynnym ruchem podniósł broń i wystrzelił, co zaowocowało urwaniem się nagrania.
- Władze na Arkanii zmagają się z grupą rewolucyjną, która napada na ich konwoje z diamentami, a są w tym tak dobrzy i nieuchwytni, że władze gotowe są zapłacić srogie kredyty dla tych, którym uda się ich zlikwidować. Z pewnością są wśród nich kompetentni żołdacy o dobrej zupie, skoro nikomu się to jeszcze nie powiodło. Czy nie jest Pan zainteresowany sprawdzenie tego?
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
Posty: 36
Rejestracja: 05 wrz 2021, 23:09

Reise przytaknął.
- Owszem. I zawsze marzyło mi się zostać cynglem na usługach bandy wyblakłych technokratów.
Ton głosu Anzaty sugerował sarkazm.
- Wspaniale. Panowie, jeśli to wszystko, tuszę, że mamy plan. Potrzebne mi będzie grube palto. Na szczęście znam dobrego krawca.
Vremeni demonstracyjnie strzepnął wyimaginowany pyłek z rękawa kurtki.
- IG, wracam za chwilę. Potem możemy obrać kurs na Arkanię. Miło było poznać. - wampir na odchodne skinął w stronę Novdara.
Awatar użytkownika
Sskirt
Mistrz Gry
Posty: 57
Rejestracja: 31 sie 2021, 20:16

Hangman, dla odmiany i nieco niespodziewanie, wtrącił się w tok myślowy - czynowy Anzaty:
- Tym razem nie wybieramy się na wycieczkę, którą była wyprawa na Naboo. Novdar, za spodziewany udział w zyskach, oferuje pomoc w znalezieniu i pokryje koszty naszego wyposażenia i przygotowania na tą pieprzoną lodową pustynię. Chyba, że chcesz się tam wybrać na błędnego Mandalorianina...
I w tym momencie, chociaż łowca nie wykonał najmniejszego gestu, obraz nad holoprojektorem się zmienił; przedstawiał teraz fragment zimnego pustkowia, na którym pysznił się równy rząd dzid, czy innych szpikulców, na które nabite były głowy przedstawicieli różnych ras, a także modeli droidów. Nie trudno było się domyślić, że byli to wspomniani wcześniej "którym się nie powiodło".
Jeżeli się zgodzisz na pośrednictwo Novdara, to zacznę kilka scenek równocześnie, podczas których to będziemy się przygotowywać sprzętowo i technicznie na wyprawę na lodową pustynię, po których to będziesz mógł słusznie wpisać sobie w KP umiejkę "polarnik". Możesz też wziąć "kartę debetową" i przygotować się na własną rękę. Twój wybór.
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
Posty: 36
Rejestracja: 05 wrz 2021, 23:09

- Rozumiem. - odparł Anzata, przypatrując się szwedzkiemu bufetowi nadzianych głów. - Cóż, brak pulsu i konsekwentnie brak śladu ciepła czynią mnie doskonałym kandydatem do swawoli na śniegu, jeśli jednak tak stawiacie sprawę, być może konieczne będą przygotowania gruntowniejsze niż zakup kożucha.
Reise błagalnie rozłożył dłonie.
- Oddaję się w ręce profesjonalistów.
Okej, skoro masz pomysł na montaż treningowy i jaki sprzęt wybrać, to śmiało.
ODPOWIEDZ