[Tatooine] Gdzieś w Układzie Tatooine

Awatar użytkownika
Rhel Lok
Gracz
Posty: 22
Rejestracja: 31 sie 2021, 19:53

Wygrana to wygrana i nie było co tutaj dodawać w tej kwestii. Rhel milcząco przyjął odpowiedź odnośnie powiększenia swojego konta, mogło to się wszystkim wydawać nieco nienaturalne, ale Mandalorianina w tym czasie pochłaniała inna rzecz. Cały czas był skupiony na tym co poprzednio zauważył w trakcie wczorajszego przejścia przez uliczki miasta. Ten osobnik w kapturze, czuł już podobną obecność przed laty, ale to nie mogło być możliwe... Przecież zostali wybici do nogi... Chociaż jednostki zawsze mogły się uchować - tak samo jak Prawdziwi Mandalorianie. To nasuwały Lokowi kolejne pytania, na które na ten moment nie potrafił odpowiedzieć. Przykuło to jego ogromną uwagę, aż tak, że nie przejmował się tym co się dzieje wokół niego, co dla najemnika mogło oznaczać śmierć, na szczęście jednak nic się nie stało, więc mógł mówić o sporym szczęściu dla siebie, chociaż kto głupi podchodziłby do Mandalorianina.
Zostawił całą resztę na głównym pokładzie, a on sam udał się do swojego pokoju, chciał mieć kilka chwil w samotności. Usiadł na łóżku i ściągnął hełm, musiał od niego parę chwil odpocząć. Przetarł dłonią po swojej brodzie zastanawiając się jakby mógł znaleźć jakieś dodatkowe informacje o tym co właśnie go spotkało. Spróbował, wiadome było dla niego, że na oficjalnych łączach holonetu nie będzie w stanie sprawdzić nic bo są kontrolowane przez imperialne służby bezpieczeństwa. Jako, że był łowcą nagród to parę dojść do niestrzeżonej sieci posiadał, więc ogólnie chciał wyszukać parę informacji. Głównie skupiał się na jakiś zamieszczonych wypowiedziach osób, które był świadkami jakiś niecodziennych wydarzeń - a to ktoś nagle zachował się inaczej w obecność innej osoby, a to stała się jakaś inna dziwna rzecz. Ogólnie spędził nad tym parę godzin, ale ostatecznie miał już zrezygnować, ale w ostatniej chwili natrafił na coś co przykuło jego uwagę.
Holozdjęcie osobnika w płaszczu, było dosyć niewyraźne a dodatkowo miał na sobie kaptur jednak parę rzeczy można było wywnioskować - humanoidalna postać, prawdopodobnie człowiek, przeciętny wzrost. Momentalnie skupił się na tym obrazku i przybliżył go - broda... Czy by to oznaczała, że ta sama osoba, którą widział tutaj? Jakie to było prawdopodobieństwo? Nikłe, ale miał zamiar się temu przyjrzeć, nie teraz, ale w przyszłości, bo najwyraźniej przeszłość próbowała go doścignąć.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Posty: 143
Rejestracja: 26 sie 2021, 21:59

Gdy wszystko było już omówione, zebrani w mesie członkowie załogi rozeszli się do swoich spraw. Jedynie Dokfin pozostał przy Shinie, jeszcze się nad czymś zastanawiając. W końcu przestał kręcić kieliszkiem z resztką alkoholu i spojrzał na kapitana statku.
- Naboo, co? Sam bym w życiu nie wybrał tego kierunku. Pchać się aż tak pod patrole Imperialnych. No ale... Jak to mówią, najciemniej pod latarnią. Zaufam więc twojemu doświadczeniu, intuicji, czy czego tam używasz, żeby zarobić na życie.
Po tych słowach odwrócił się w stronę kryjącego się gdzieś z boku Pozza.
- Jak ładunek?
- W porządku. Musiałem wyregulować ustawienia, skoro mamy zmienić klimat. Zaraz wgram odpowiednie ustawienia do skrzyń.
- Dobrze, dobrze. Za pół standardowej godziny widzimy się w kajucie, musisz przygotować się do interesów już na miejscu. A teraz, chodźmy wszyscy ostatni raz rzucić okiem na tą kulkę piachu.
Zdążyli wejść do kokpitu, gdy Kara akurat obracała statek i Tatooine przesunęła im się przed oczami. Chwilę później wprowadziła koordynaty pierwszego skoku i przesunęła dźwignię napędu do przodu.

Gwiazdy przed nimi rozciągnęły się i weszli w nadświetlną...
Obrazek
ODPOWIEDZ