Content

Zewnętrzne Rubieże

[Almania] - Kryjówka Dezzmo

Image

Re: [Almania] - Kryjówka Dezzmo

Postprzez Mistrz Gry » 21 Maj 2019, o 11:33

"My już dokonaliśmy decyzji! Zarzynamy wszystkich ludzi i kogo tam jeszcze chcesz" - poczuł jak po jego sierści przebiega iskra błyskawicy mocy. Zapowiedź masakry. Miał wrażenie, że zaczyna wlewać się w niego coś... Ciężkiego. Gniew zaczął go wypełniać. Miał ochotę na krew, na walkę, przypomniał sobie swąd areny. Poczuł ochotę by to uwolnić, niczym gromadzący się od długiego noszenia ciężar z pleców. Uczucie jednak szybko zanikło a głos się roześmiał
"Nie tak szybko, zraniłbyś się. Nie potrafisz jeszcze z tego korzystać. Do tego nic nie wiesz, a już stawiasz warunki? Zabijaj kogo chcesz, nie ma problemu, ale nie myśl, że zdzierżę litość wobec robactwa, które zobligowałeś się pomóc mi wytępić. Nasz kontrakt jest jasny" - głos zabrzmiał wnet realną groźbą. Monolog istoty przerwało nadejście towarzyszy Grisarlo.

Agresja ze strony Cathara sprowokowała reakcję Goznela i Zanee. Dezzmo i Thurthil byli nadal zdezorientowani całym zajściem i nie za bardzo docierało do nich co mówił ich przyjaciel.
"Chcesz ich pozbawić życia? Jeśli to miałeś na myśli, że decydujesz. Nie stoję na przeszkodzie"
- Grisarlo - głos Zanee był stanowczy i przeszywający. Docierała do niego bardziej niż inni członkowie załogi.
- Przestań. Powiedz co się stało. Teraz - Grisarlo dostrzegł, że Zanee była gotowa do walki. Goznel był uzbrojony w swoje cztery blastery. Jeszcze nie widział pirata w akcji. Jedynie Dezzmo i Thurthil byli wciąż zamotani, jakby zbierali się z naprawdę zakręconej karuzeli. Brakowało tutaj jeszcze squiba. Gdzie on był?
"Spójrz na nich. Boją się Ciebie, ale i martwią się, ale ten który się Ciebie na prawdę boi nie przyszedł. Jak myślisz co teraz robi wasz pokładowy medyk? Po tym jak się dowiedział, że nosisz we krwi błogosławieństwo midichlorianów? Imperium zabija wszystkich którzy sprzyjają nam. Tchórz z pewnością zaczął już działać zanim się obudziłeś. Mamy mało czasu"
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6917
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] - Kryjówka Dezzmo

Postprzez Grisarlo Makk'ala » 23 Maj 2019, o 21:47

Nie potrafił powstrzymać przeczucia, że zjawa miała rację. Nienawidził, kiedy ktoś mówił mu co ma robić. Powoli zaczynając irytować się na sam fakt posiadania drugiej postaci, która będzie podsycała do jego umysłu najbardziej irracjonalne pomysły jakie tylko się dało, próbował wyciszyć swoje wewnętrzne ja.

- On...ja...nie pamiętam. - wybąknął, opuszczając swoje agresywne ja i lekko garbiąc swoją postawną sylwetkę. Starał się wpuścić ich w pole, zachowując spokój jakiego jeszcze nigdy nie widzieli w jego postawie. Wydawał się być zagubiony, choć w rzeczywistości obmyślał w jaki sposób mógłby spotkać się z medykiem pyskiem w pysk. MUSIAŁ wiedzieć, czy tamten będzie trzymał język za zębami. Było mu zdecydowanie niedobrze, bowiem wiedział o wszelakich konsekwencjach jakie za sobą niosła informacja o midichlorianach w jego żyłach. Jego w miarę kontrolowany strach był dość uzasadniony, a przynajmniej tak starał się to sobie wytłumaczyć.
- Wiem, że podszedł do jakiegoś kamienia i wszystko zaczęło się zmieniać, walczyliśmy z...Rankorem? - posłał zdezorientowane spojrzenie w stronę dwójki kompanów niedoli, którzy wyglądali o wiele zdrowiej niż on. Złapał się za głowę, starając pokazać jak bardzo jest zdezorientowany, choć w rzeczywistości miał w planach odprawić całą załogę jak najdalej od siebie.
- Możecie przysłać Lakado? - poprosił ich spokojnie, siadając na meblu, który był okupowany przez niego podczas nieprzytomności. Miał nadzieję, że jego aktorska chwila pokaże im jak bardzo potrzebował spokoju i medyka. Zjawa musiała mieć całkiem niezłą zabawę obserwując jego usilne próby pokazania słabości w celu ugrania spotkania z najbardziej zorientowaną postacią na statku. Makk'ala starał przekonać samego siebie, że squib nie byłby w stanie zdradzić jego zaufania, choć czy była choć jedna osoba, której mógł szczerze zaufać? Przecież przyłączył się do nich stosunkowo niedawno...
Image
Awatar użytkownika
Grisarlo Makk'ala
Gracz
 
Posty: 44
Rejestracja: 1 Maj 2018, o 15:46
Miejscowość: Szczecin

Re: [Almania] - Kryjówka Dezzmo

Postprzez Mistrz Gry » 5 Cze 2019, o 08:15

Zanee chciała wywołać Lakado na naręcznym komunikatorze. Bip, bip, bip. A sygnał nie chciał łapać. Przecież byli na swoim statku!
- Co do cholery – wokabulator zaskrzeczał nieprzyjemnie
- Ja też spróbowałem. Jakby nie było zasięgu, albo ktoś wyłączył całe zasilanie. Nie jestem w stanie połączyć się z komputerem za pomocą datapadu – potwierdził Goznel
“Nadchodzą...”
- Światła są… Goznel idź sprawdź panele sterowania. Chyba coś się spsuło.

***

- Sir? Przecież to szczurowaty obcy. Za pewnie pirat albo jaki I szmugler. Mam wrażenie, że chcą nas od czegoś odciągnąć
- Dlatego wysyłamy pierw zwiad sierżancie. Dane które nam przesłał nie możemy zignorować. Almania to planeta o przeszłości z zakażonymi. Całkiem możliwe, że tacy zaszyli się tutaj. Potem I tak przesłuchamy sierściucha, jak go już zwiadowcy pochwycą.

***

Wszyscy ruszyli szukać Lakado, ale nie było go na statku. Goznel doniósł, że coś się pokiełbasiło z głównym komputerem I nie jest w stanie nic na nim zrobić. Statek nie reagował na żadne komendy. Oznaczało to, że są uziemieni.
“Żołnierze imperium nadciągają, czuję jak się zbliżają. To było do przewidzenia...”
- Grisarlo – Zanee przerwała wewnętrzny monolog istoty
- Co u licha się tu dzieje. Lakado dał dyla. Statek został sabotowany. Naprawa zajmie cały dzień. Trhurthil I Dezzmo nie mogą się pozbierać. Ty zachowujesz się I całkiem sprawnie. Coś ukrywasz. Mów.


Nadal możesz spławić Zanee. Głos uprzedza Cię o oddziale zwiadowców liczących dwunastu żołnierzy Imperium. Wiesz, że następstwo stawienia oporu zwróci ku wam szturmowców w białych pancerzach, albo i nawet myśliwce z okolicznego ISD na odległej orbicie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6917
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] - Kryjówka Dezzmo

Postprzez Grisarlo Makk'ala » 9 Cze 2019, o 20:26

Następstwa były koszmarem, którego Grisarlo nie chciał urzeczywistniać. Kotowaty momentalnie zaczął wyczuwać ogrom niepokoju, który symbolizowały jego najeżone włosy na ciele. Istota dzieląca jego żywot nie dawała mu żadnych złudzeń co do zdrady jednego z kompanów, w co tak ciężko było mu uwierzyć. Patrząc ze smutkiem wypisanym na oczach w stronę Zanee bił się z myślami, czy kobieta powinna wiedzieć, co też stało się w tajemniczej dżungli, czy też nie...
- Uzyskałem pewne...nadprzyrodzone umiejętności. Jesteśmy tutaj w zagrożeniu, trzeba się stąd wynosić. Jeśli ktokolwiek was złapie...możecie tego nie przeżyć. - stwierdził twardo, patrząc na kobietę, która dobrze wiedziała, że przy stresowych sytuacjach nie należało opowiadać całej historii, liczyła się każda sekunda. - Trzeba swingować naszą śmierć, musimy podpalić statek...wszystko wyjaśnię Ci po czasie. - postanowił dość uparcie, nie słuchając wewnętrznego głosu, który kazał mu się wynosić solo.
Nie czekając na żadne potwierdzenie, ruszył przed siebie, zabierając vibrotopór oraz swój pistolet, które wraz z resztą ekwipunku leżały w pokoju. Zgarniając jeden z plecaków w pomieszczeniu socjalnym, miał świadomość, iż najistotniejszym w przetrwaniu było pożywienie, którego zabrał nieco więcej niż wystarczająco. Słyszał odgłos stóp Zanee tuż za sobą.
- Możecie tutaj zostać, tylko nie wiem, czy Imperialni zwiadowcy będą w jakikolwiek sposób delikatni. - stwierdził dość lakonicznie, nawet nie patrząc na wojowniczkę. Ciężko było mu się przyznać do spieprzenia tak idiotycznej sytuacji, jaką było ratowanie dwójki kompanów, tylko czy było mu naprawdę przykro? Od dawna był sam, dopiero wraz z nadejściem tej niecodziennej familii poczuł coś w rodzaju zwyczajnej akceptacji, z czego tak ciężko teraz było mu zrezygnować, tylko czy miał prawo żądać od kogokolwiek podążania za sobą? Nie był przywódcą, a tym bardziej kimś godnym słuchania. Potrafił jedynie walczyć.
Czekając kilka sekund na odpowiedź z jej strony ruszył w kierunku wyjścia. Musiał znaleźć się jak najdalej stąd. Nie było już czasu na patrzenie w tył.
Image
Awatar użytkownika
Grisarlo Makk'ala
Gracz
 
Posty: 44
Rejestracja: 1 Maj 2018, o 15:46
Miejscowość: Szczecin

Re: [Almania] - Kryjówka Dezzmo

Postprzez Mistrz Gry » 16 Cze 2019, o 16:46

- To szaleństwo! - Goznel patrzył na niego jak na jakiegoś wariata
- Prosisz nas o porzucenie całego majątku... bo... masz nadprzyrodzone zdolności?! - Zanee mimo że szanowała Grisarlo jako wojownika, nie mogła tego pojąć. To wszystko było aż za bardzo podejrzane. Thurthil i Dezzmo też zachowywali się jakby nieco im odbiło. Lakado właśnie zniknął, statek stracił funkcjonalność...
- Coś tu nie gra... Zatrzymaj się!!! - Zanee była stanowcza. Wymierzyła dwa blastery w jego plecy. Grisarlo mógł usłyszeć specyficzny klik odbezpieczanej broni.

"Nie ma czasssssu. Tylko Cię sssspowalniają. Nawet sssą gotowi ssstrzelić. Nie powinieneśśś tak po prostu dać się zastrzelić"

Momentalnie zrozumiał swój błąd. Bez żadnego ostrzeżenia zaczął kierować swoje kroki ku wyjściu i zakichanego lasu, z którego dopiero co wrócił.
- Bo kapitan nas zdradził, samemu ulatniając się gdzieś na planecie i nie Zanee. Idziecie ze mną z możliwością przeżycia większą o jakieś 20%...albo zostajecie na pożarcie zwiadowców, a potem kto wie...być może nawet i gorszych oprychów. - stwierdził krótko, starając się zbyt nie emocjonować. Nie podobał mu się ton kobiety, a tym bardziej sama zawartość wypowiedzi. Był zły nie tylko na jej diabelny rozsądek, ale również własną sympatię do wojowniczki. Przez idiotyczny sentyment zamiast przestraszyć się jej gróźb stanął jak wryty, przy każdym słowie zbliżając się do kobiety. Finalnie odsunął jej broń w innym kierunku, by spojrzeć jej prosto w oczy.
- Dobrze wiesz, że cokolwiek by się stało, nigdy bym Cię nie okłamał. Siedzimy w tym gównie razem. - stwierdził dość obcesowo, nawet nie siląc się na nic więcej. - Jeśli zamierzacie zostać...lepiej usuńcie mnie z pamięci, a tym bardziej to co wam powiedziałem. W przypadku decyzji, spotkamy się w głębinach, skąd wróciliśmy z chłopakami.
Czekając na reakcję ze strony Zanee martwił się o jej los. Od początku współpracy starał się ochłodzić relację z całą kompanią, co nie zmieniało faktu, iż jako wojownik miał świadomość ich porozumienia w boju. Była świetnym dopełnieniem jego nie tylko jego stylu walki, ale również bliźniaczą duszą o zimnej, realistycznej krwi, którą utrzymywali w najbardziej kryzysowych sytuacjach. Wiedział, że stała się w tym momencie liderką zgrai przemytników, która od czasu felernego polowania zaczęła powolutku się rozpadać. Chciał wierzyć, że odwracając się do niej tyłem, nie spotka się z uczuciem nagłego ciepła pocisku blasterowego. Cały czas czujnie wysłuchiwał otoczenia, głównie starając się wychwycić pracujący język spustowy jakiejkolwiek broni z obecnych w pobliżu. Bez zbędnych ceregieli zaczął wędrować w stronę lasu. Musiał ich zostawić, a patrząc na dość niekorzystną sytuację, musiał zrobić coś, czego nikt nie spodziewałby się po wyzwolonym przedstawicielu rasy Cathar, zaczął biec na czterech łapach.

Metalowe dłonie Zanee zatrzęsły się, palce zbliżyły się do spustu, ale nie strzeliła. Wokabulator zaskrzeczał nieprzyjemnie i głośno. Machnęła rękami zrezygnowana.
- Uparty sierściuch! - zawołała za nim, ale nic to nie dało, wnet zwróciła się do czterorękiego
- Goznel, patrząc na to, że Thurtil i Dezzmo mają wyprane mózgi, można założyć, że Grisarlo też tego doświadczył. W każdym bądź razie, musimy się upewnić, czy mówi prawdę. Zachowuje się całkiem jak to on ma zwyczaj
- W sensie, że? Rozumiem, że czekamy na impy?
- Tak. Żadnej litości. - odpowiedziała krótko, ruszając w stronę ładowni. Goznel dobrał cztery blastery migiem i zakręcił każdym w dłoniach, niczym cyrkowiec, wykrzywił usta w obrzydliwy uśmiech
- trzeba rozruszać stare kości...

Tymczasem cathar korzystając w pełni ze swojej szybkości bardzo szybko wyrobił sobie dystans od statku w pierwszym lepszym kierunku. Ponura pogoda malowała na szaro niebo, a światło z pobliskiej gwiazdy poczęło słabnąć. Powoli nadchodził wieczór, a cisza lasu zdawała się niepokoić zmysły kotowatego. Nagle poczuł impuls świadomości, ostrzeżenie. Szybko schował się za najbliższym drzewem, jakby wiedział skąd nadejdą.
"Tak... widzę, że szybko łapiesz. Są na prawdę blisko. Z daleka dostrzegli statek. Otaczają go"
Wojownik wychylił się lekko i dostrzegł sondę zwiadowczą, która spokojnie się unosiła i leciała w kierunku statku. Dalej w tle dostrzegł jakiś ruch, od razu skrył się z powrotem za drzewo.
"Niemalże Cię dostrzegli. Widzisz, nie jesteś blastero odporny i jak wyjdziemy im naprzeciw, prawdopodobnie będę musiała interweniować. Wtedy jednak Imperium dostanie jasny znak, że jest tu mocowładny i zrobi się krwawo, bardzo krwawo. Tymczasem możemy spokojnie się stąd wynieść. Twoi przyjaciele kupią nam czas. Ewentualnie uwierzą Twojej historii i porzucą statek, ale nie lekceważ imperialnych. Zwiad nie zaangażuje pełnych sił. Ktoś zostanie w odwodzie i nawet jeśli większość zginie, będą śledzić sytuację z daleka. W skrócie Twoi przyjaciele już nie uciekną. Chyba, że wyrżniemy zwiadowców wszystkich co do jednego. Muahahaha!!!"

Gdy decydujesz się ratować załogę to: Jest 8 zwiadowców i 4 sondy zwiadowcze. Obecność pomoże Ci wyłapać wszystkich pojedynczo, zaczynając od tych z tyłu. Możesz śmiało opisać jatkę w lesie. Mimo wszystko co najmniej jeden zdoła uciec speederem, orientując się, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Zanee wtedy jednak uwierzy Ci. Co prawda nieco za późno...

Gdy decydujesz się uciekać, korzystając z uzyskanego czasu opisujesz swoją drogę przetrwania przez las i kierunek (zakładam, że chcesz dotrzeć do miasta, czyli na południe, by potem do jakiegoś kosmoportu i zwiać stąd) Wtedy jednak żegnasz się ze swoją dotychczasową załogą. Jest to jednak bezpieczniejsze rozwiązanie Szczególnie, że Zanee i Goznel będą stawiać opór, a imperialni skupią się na nich.

Wybieraj.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6917
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] - Kryjówka Dezzmo

Postprzez Mistrz Gry » 7 Sie 2019, o 18:51

Grisarlo wiedział, że trzeba uciekać. Od teraz jego życie było już całkiem inne. Zawsze był odszczepieńcem, teraz jednak miało się to tylko pogłębić... Ruszył w dzicz, w miejsce gdzie ze swoim instynktem mógł przetrwać.

Jego była załoga nie miała tyle szczęścia. Zwiadowcy szybko przekonali się o oporze szmuglerów. Wkrótce pojawiły się tu elitarne oddziały szturmowców. Dezzmo i Thurthil padli ofiarą wymiany ognia. Zanee ostatecznie uchroniła odwrót Goznela, kosztem swojego życia. Besalisk ukrył się gdzieś w dżungli i zdołał uciec. Gdzie? Tego nikt nie wiedział. Lakado padł ofiarą przesłuchań ISB. Same przesłuchania były kompletnie nieefektywne, squib zwyczajnie oszalał z nieznanego powodu.

Cathar dopiero teraz poczuł więź jaką posiadał. Odczuł każdą śmierć w niezrozumiały mu sposób...

Dziękuję za wspólną grę :)
Możesz próbować uzyskać jakiegoś MG jeśli Ci się chce grać w tym temacie
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6917
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Zewnętrzne Rubieże