Content

Przestrzeń Huttów

[Nal Hutta] - Śliska sprawa

Image

[Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 19 Kwi 2018, o 22:54

Quinlan Ras'juall przybywa z Geonosis

Reszta drogi na Nal Hutta przebyła bez problemów. Tym razem nikt nie próbował go zabić, ani nawet nie było żadnej awarii! Do tego po przybyciu do układu wszystko dalej szło gładko.
Quinlan przetransmitował więc prośbę o pozwolenie na lądowanie wraz ze specjalnymi kodami zapewnionymi mu przez Vago, dzięki czemu już wkrótce otrzymał odpowiedź:
- Wszystko wygląda w porządku Silver Queen. Możecie lądować w porcie Jiguuna na lądowisku numer 42. Opłata za lądowanie nie obowiązuje.
Jiguuna to miasto przemysłowe kontrolowane przez Hutta Vago. Zostało zbudowane kilka tysięcy lat temu i od tego czasu znacznie się rozwinęło. Nie było oczywiście tak duże jak stolica, lecz bez wątpienia znajdowało się wśród pierwszych 10 największych miast na planecie. Port kosmiczny przyjmował setki statków dziennie - z czego większość była wielkimi transportowcami przywożącymi surowce i wywożącymi produkty z wielkich fabryk, w których pracowała większość mieszkańców.
Tym bardziej imponujące było to, że znajdujący się w jego środku pałac wydawał się nad tym wszystkim górować. Olbrzymia forteca była imponująca już, gdy została wybudowana, lecz przechodząc przez wiele kolejnych właścicieli została znacznie rozbudowana. Kilka kantyn, setki, jeśli nie tysiące pomieszczeń dla gości i przynajmniej kilkanaście sal tronowych.
To co wyróżniało ją jednak wśród fortec innych Huttów, to otwartość. Goście byli dobrzy dla biznesu, poprzednicy Vago dobrze to wiedzieli i on najpewniej też o tym pamiętał. Nie tylko bowiem znajdował się w łatwo dostępnej lokalizacji, ale także praktycznie sąsiadował z portem kosmicznym. Do tego do samego pałacu mógł wejść praktycznie każdy.
Nie oznaczało to jednak oczywiście, że Hutt nie był chroniony - można by nawet powiedzieć, że było zupełnie przeciwnie. Masa strażników obserwowała wszystkich odwiedzających, a audycje z Huttem odbywały się w jednej z wielu dobrze obstawionych i wyposażonych sal tronowych. Przebywający tam przemytnicy, łowcy nagród, czy inni najemnicy zapewniali dodatkowe, bardzo uważnie patrzące na to co się dzieje, pary oczu.
Bezpośredni atak był więc niemożliwy najpewniej nawet dla bardzo bogatych przeciwników właściciela. Bowiem każdy kto by chciał się wedrzeć, miałby do pokonania nie tylko zatrudnionych strażników, ale też równie niebezpieczne osoby które załatwiały tam swoje interesy.
Zostawiało to więc jedynie możliwość skrytobójstwa. Lecz jak można się domyślać, łatwo jest to tylko powiedzieć. Nawet gdyby komuś udało się dostać do jednej z sal tronowych, to wciąż nie ma nawet gwarancji, że to tej akurat użyje Vago. Jedyną okazją było więc spotkanie z nim - ale nawet na to pałac był przygotowany. W każdej chwili generatory tarcz mogły osłonić właściciela w nieprzenikalnym dla normalnych blasterów kokonie.

Silver Queen osiadł na wyznaczonym miejscu. Kiedy Quinlan opuścił pokład swojego statku, na płycie lądowiska czekał już ktoś na niego. Był to inny Chiss.
- Hej! Quinlan! Kopę lat! Ile to już minęło? Na pewno zbyt dużo!
Quinlan jednak nie znał go. Albo nie pamiętał. Coś w jego głosie mu się kojarzyło z akademią, lecz wydawał się za stary, by uczył się tym samym czasie co on i za młody, by mógł być nauczycielem.
- Może pójdziemy w jakieś bardziej prywatne miejsce i powiesz mi czym się w tym czasie zajmowałeś i co cię tu sprowadza, co na to powiesz? - kontynuował niebieskoskóry.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 22 Kwi 2018, o 13:17

Przelot na Nal Hutta zajął im jeszcze trochę czasu. Quinlan już tym razem był bardziej mimo wszystko uważny w stosunku do catharki. Może i darował jej życie, ale ryzyko pozostawało w stosunku do nawet takich małych łowców nagród. Rozważał też jeszcze jedną opcję, wykorzystanie Jaade w swej własnej misji uśmiercenia Vago. Pamiętał o wszystkich zabezpieczeniach jakie były w pałacu Huttów i zdawał sobie sprawę że tam wchodziły w grę tylko dwie drogi ataku – orbitalny ostrzał albo ciche zabójstwo. A do tego drugiego potrzebował czasu i przygotowań. Takiego zamachu nie dało się załatwić w ciągu jednego dnia bez zwiadu, zabezpieczenia dróg ewakuacji, zdobyciu danych i sojuszników. Zwłaszcza teraz, gdy Vago stała się podejrzliwa przez arkaniański bonus na koncie chissa.
Dlatego w wolnym czasie ściągał co mógł na zabezpieczony dysk ze schematów pomieszczeń pałacu, rodzaje zabezpieczeń elektronicznych i możliwości ich zhakowania. Przypominał sobie też wszystkie silne i słabe strony Vago, które już poznał podczas rozmów z nią. Wszystko mogło się przydać.

Lądowanie na Jiguunie było jak zawsze spokojne, bez zbędnych opłat. Quinlan zgarnął ze sobą tylko blaster do kabury, vibronóż schowany z tyłu pasa oraz termodetonator na wszelki wypadek. To, że na płycie lądowiska nie czekał oddział żaden by go zgarnąć mogło potwierdzać jego podejrzenia o braku nagrody za jego głowę. A może po prostu nie było jeszcze łowców w okolicy.
- Shadra, nie wpuszczasz na pokład nikogo jeśli nie będzie posłany przeze mnie z hasłem z Nar Shadda. – mruknął do togrutanki opuszczając kokpit, wolał się zabezpieczyć na wszelki wypadek. – Załatwię sprawy i dam znać czy z Vago jednak mamy ciągle spokój, czy też trzeba wiać.

- Choć Jaade, przejdziesz się ze mną. Zobaczymy co też nam przyniesie ta wizyta u Vago. Przy okazji zdobędziesz te swoje zabawki. – rzekł do Catharki. A potem opuścili statek by Quinlan dostrzegł obcego, który zdaje się jego znał dobrze. Chiss musiał się zmienić, albo używać jakiegoś przebrania bo nie można go było rozpoznać na pierwszy rzut oka. Do tego proponował prywatną pogawędkę, co Quinowi średnio się podobało. Choć ten z Geonosis wspominał o jakimś wsparciu na Jiguunie.

- Widzę doszedłeś do siebie po ostatniej rozróbie. Trudno cię rozpoznać, chyba doktorek przesadził z naprawą blizn. – parsknął z uśmiechem grając swoją rolę. Skoro tamten chciał pogadać, można było to zrobić. Spojrzał na catharkę – Jaade, idź załatwić swoją część. Jak skończę rozmowę to skontaktuje się z tobą przez komunikator. Mam to pogadania, ze starym znajomym.
Chciał wiedzieć co ten nowy ma do powiedzenia, a w razie jakby to była pułapka - wydusić z niego informacje i załatwić.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 108
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 26 Kwi 2018, o 01:05

Chissowie udali się do kantyny znajdującej się niedaleko portu. Tam właśnie "nowy" miał zarezerwowany schowany przed resztą sali stolik. Przez całą drogę prowadzili rozmowę o "dawnych dziejach" które - co raczej oczywiste po tym, że wszystko co Quinlan mówił o nim było potwierdzane, a sam nie znał swojej rzekomej przeszłości - były wymyślane na bieżąco.
- No to przepraszam za to jak do ciebie podszedłem, ale tutaj jestem tylko przyjaznym handlarzem bronią, a lepiej jest mieć zawsze jakąś wymówkę jakby któryś z moich klientów nas zobaczył. Nazywam się Arim Maasim, choć tutaj lepiej byś zwracał się do mnie jako Simari. - przedstawił się Chiss - Mam więc za zadanie dostarczyć ci sprzęt i ewentualne wsparcie w trakcie misji. Już zebrałem trochę informacji o ochronie Vago i mam jakiś pomysł na doprowadzenie do jego śmierci, lecz najpierw chciałbym się dowiedzieć, czy ty sam na coś wpadłeś? Mimo wszystko wymiana idei może pomóc nam wybrać najlepszą opcję. - Maasim przeszedł od razu do konkretów.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 28 Kwi 2018, o 10:21

Quinlan zamówił sobie drinka, gdy zasiadali do rozmowy która początkowo była zwykłą pogawędką bez większego znaczenia. Nim doszedł do końca napoju tamten w końcu zmienił temat na właściwy i można było zacząć coś planować.
- Cały plan pójdzie w diabły, jeśli Vago nie uwierzy w moje słowa i nie zamknie mnie tuż po przybyciu do pałacu. Wysoki bonus od Arkanian za dostawę wzbudził jej podejrzenia i zaczęły już chodzić głosy o wyznaczaniu nagrody za moją głowę. To znacznie utrudni to zadanie. Zatem zanim coś zaczniemy działać, najpierw należy rozwiązać ten problem. - mruknął w odpowiedzi na słowa informatora, choć nie dodał że te kredyty też by przy okazji przyjął jako fundusz dla siebie samego pod rozwój i naprawy statku. Takich sum od wywiadu by nie dostał nigdy, dlatego właśnie ta robota była dla niego tak obiecująca. Wypełniać zadania dla kraju, a przy okazji na boku dorabiać o ile to nie szkodzi interesom Imperium. - Dostęp do kamer ochrony, zapętlone obrazy, załatwienie alibi oraz dowody na winę kogoś innego. Wreszcie główna sprawa i tutaj jedyne co mi przychodzi do głowy aktualnie to pułapka wybuchowa lub subtelna, działająca z opóźnieniem trucizna. Ale słucham twoich pomysłów też. Może wspólnie coś wykombinujemy.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 108
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 2 Maj 2018, o 23:08

- Dobrze myślisz, gdyż mój plan zakładał truciznę. Stworzoną specjalnie na takie okazje. Jak być może wiesz, Huttowie mają wyjątkową odporność na wiele toksyn. To normalnie by nam utrudniało zadanie, lecz teraz je ułatwia. Bowiem mam truciznę, na którą Huttowie są odporni. To jest, na jej normalną odmianę. Sam nie do końca rozumiem jak to działa, ale według tego co mi powiedziano, zmiana jest praktycznie niezauważalna, więc osoba badająca przyczynę śmierci będzie musiała albo przyznać, że trucizna nieszkodliwa dla Huttów zabiła Vago, albo po prostu zrezygnować. Nie będzie niestety niezauważalna, ale jej efekty są widoczne dopiero jakiś dzień po tym jak dostanie się do organizmu. Kolejnego dnia jednak ofiara nie dożyje. Antidotum jest dość proste do wytworzenia i mam trochę na wszelki wypadek, więc nie musisz się martwić jeśli zatrujesz też samego siebie. Jedynym problemem jest więc dostarczenie jej. I tutaj, mówiąc szczerze, wpadłem na ścianę. Nie znalazłem po prostu pewnego sposobu na to. Zadziała nawet w małych dawkach w pożywieniu czy napojach, ale musiałbyś jakoś ją tam dodać. Gdyby ci ufała, mógłbym spróbować wywołać jakieś zamieszanie by odwrócić jej uwagę, tak byś mógł coś zrobić. Ale jeśli ci nie ufa, to może to być pewien problem. - Chiss westchnął - no, ale jakoś sobie poradzimy. Może uda ci się przekonać Vago, że wciąż dla niej pracujesz.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 11 Maj 2018, o 15:15

Trucizna z niewielką ilością odtrutki. To była ich jedyna szansa, ale ciągle pozostawała jeszcze kwestia braku zaufania Vago czy też oskarżenia o zdradę. Najpierw zatem musiał rozegrać tą partię i odpowiednio rozstawić pionki by potem zagrać kartami "Głupca".

- Zachowaj je póki co. Najpierw muszę porozmawiać z Vago bez ewentualnych podejrzanych rzeczy. Zwłaszcza że ktoś chyba mnie nie lubi z otoczenia hutta. - skwitował w końcu słowa swego rozmówcy. - Spędzę tutaj dzień lub dwa, wezmę kolejny ładunek przy dużej dozie szczęścia i zakończę ostatecznie interesy z Vago tym samym.
Nie miał zamiaru dać się ewentualnie złapać z trucizną przy sobie na samym początku. Poza tym ciągle miał zamiar odebrać ten bonus za arkaniański przewóz ładunku. Ta suma kredytów w końcu załatwiła by ostatecznie problem solidnego remontu "Silver Queen" i jej nowego wyposażenia i uzbrojenia adekwatnego do aktualnych standardów.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 108
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 16 Maj 2018, o 22:18

- Dobrze, to zdecydujemy co zrobić dalej jak już załatwisz ten problem. - potwierdził Arim - Więc chyba na razie to wszystko. Jakbyś mnie potrzebował to masz tu moje informacje kontaktowe - podał Quinlanowi niewielką datakartę - lub jeśli nie chcesz, lub nie możesz korzystać z komunikatora, to po prostu zapytaj właściciela tego baru o Simariego Pohskapforian.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 21 Maj 2018, o 10:32

- Trzymaj zatem kciuki i zobaczymy się później. - podsumował Quinlan, nie biorąc jednak karty. Skoro znał już dane swego rozmówcy to mógł go tak tutaj znaleźć. Opuścił w tej chwili bar i skierował swe kroki ku cytadeli huttów. Pora była skonfrontować się z Vago i wyjaśnić parę spraw.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 108
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 23 Maj 2018, o 21:23

Droga do cytadeli była dość prosta, czego można było się spodziewać po miejscu które ma być łatwo dostępne dla potencjalnych partnerów biznesowych. Jednak im bliżej fortecy Hutta Quinlan był, tym więcej widział tutejszego odpowiednika policji. Do tego wszystko wydawało się porządniejsze, bardziej zadbane. Widać było, że Vago raczej nie zajmowała się rozmawianiem z typowymi gangsterami, a raczej z przestępcami z klasą, którzy raczej nie chcieli widzieć zbyt wielu tych pierwszych, kiedy nie potrzebowali akurat ich usług.
Zobaczył to także po wejściu do pałacu. Poza ogólnodostępnym wejściem dla gości - prowadzącym do kantyny z której można było trafić w inne miejsca pałacu - było tam też oddzielne, strzeżone przez kilku strażników wejście dla specjalnych gości. On jednak raczej takim nie był, więc musiał wejść normalnie.
Sama kantyna była... lepsza niż można było się spodziewać. Prawie każdy tutaj był najemnikiem, łowcą nagród, przemytnikiem, handlarzem narkotykami, czy inną osobą która zarabiała na czymś nielegalnym w większości Galaktyki...
Miejsce to było także duże. W porównaniu do większości kantyn, ogromne. Były tu setki miejsc, a także aż 5 barów które się nimi zajmowały. Jak można więc także oczekiwać - znajdowały się tutaj tłumy osób.
Quinlan jednak przyszedł tutaj w konkretnym celu. Chciał zobaczyć Vago... Nie, został przez Vago wezwany tutaj. Dlatego też od razu udał się do rodzaju recepcji, w której kilka osób zajmowało się organizowaniem spotkań z właścicielką fortecy.
- Chcesz się umówić na spotkanie, czy może już jesteś umówiony? - zapytała się go czerwona Twi'lekanka siedząca za biurkiem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 28 Maj 2018, o 20:32

Posiadłość Vago, pełna broni, ochroniarzy, przyjemności i zabezpieczeń. Znał dość dobrze to miejsce od kiedy zaczął się tutaj pojawiać i wolał jednak odejść z tego miejsca w spokoju a nie wpaść gdzieś do lochu.
- Byłem umówiony słonko i pojawiłem się nim minął termin czasowy mi określony. - odezwał się w odpowiedzi do twi'lenki. Kojarzył ją, jako że załatwiała wszelakie papierkowe i zaproszeniowe sprawy. - Quinlan Ras'juall. Powinnaś mieć mnie na liście. - dodał po chwili i podejrzewał że może się tutaj zaraz na głowę mu zwalić ochrona, skoro krążyły plotki o nagrodzie. Ale był też dobrej myśli, że jednak tego uniknie.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 108
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 5 Cze 2018, o 20:07

Przez chwilę robiła coś na ekranie za biurkiem, po czym bez podnoszenia głowy odpowiedziała Quinlanowi:
- Tak, mam. Vago ma obecnie spotkanie, które jednak powinno się skończyć za jakieś 20 minut. Później będzie miała czas. Już cię tam zapisuję... - dodała jednak także pod nosem - No i chyba mogę wykreślić to przypomnienie o nagrodzie...

I rzeczywiście po tych kilkudziesięciu minutach czekania został poinformowany, że Hutt na niego czeka.
Nawet w korytarzu który prowadził do sali tronowej wszystko wydawało się zupełnie górować nad Chissem. Rozwieszone tam obrazy były wyższe niż jakikolwiek człowiek, nie wspominając nawet o rzeźbach. Drzwi były bardziej wrotami, przez które przejechać mogły by nawet większe pojazdy repulsorowe.
Wszystko to było oczywiście tylko prostą sztuczką psychologiczną. Każdy kto tędy przechodził czuł się mały w porównaniu do tego miejsca - a w związku z tym i jego właścicielki... Choć oczywiście ozdoby działały na psychikę także na inne, bardziej wyrafinowane sposoby. W końcu to miejsce nie służyło Vago do podziwiania, a do wprowadzenie gości z którymi będzie prowadziła interesy. Musiało więc jakoś w nich pomagać...
Sama sala tronowa także była oczywiście bogato zdobiona. Można jednak było zauważyć, że część ozdób pełni także praktyczną funkcję: ukrywały się w nich systemy bezpieczeństwa. Kamery, a może nawet jakieś blastery? Trudno było powiedzieć. Na końcu sali znajdował się - co dość oczywiste - bogato zdobiony tron, przy którym stał mieniący się w świetle droid protokolarny. Wyglądał jakby był pokryty aurodium. Być może kolejny element mający zasygnalizować status Vago, a może po prostu jej zachcianka.
Sama Vagu natomiast była dość... małym Huttem. Choć przez odpowiednio skonstruowany tron wydawała się górować nad Quinlanem, to tak naprawdę była niższa niż przeciętny Hutt. Według plotek miała mniej niż 2,5 metra wzrostu. Dla humanoidów to dużo, ale dla Huttów które zwykle mają ponad 3, dorastając nieraz nawet do 4 metrów, było to śmiesznie mało.
Do tego jej skóra nie była zielono-żółta, tak jak wiele osób kojarzyło Huttów, a bardziej szara, może nawet niebieskawa. To już nie było co prawda aż tak rzadkie jak jej mały wzrost, ale też w pewien sposób ją wyróżniało.
- Och, Quinlan. Przybyłeś w końcu. - zaczęła w basicu Vago, na razie dość przyjaźnie... - Czyli albo jesteś zupełnym idiotą, albo masz naprawdę dobre wytłumaczenie. Powiedz mi więc, jak to się stało, że dostarczasz towar, po czym służby bezpieczeństwa nagle zaczynają naloty na firmę do której on trafił, a ty znikasz na kilka dni w czasie których na twoim koncie magicznie pojawiają się duże sumy pieniędzy? Wiesz, gdyby nie to, że zaczęli od placówek o których nie powinieneś nic wiedzieć, a do tego pierwsze wskazówki tego że byli na ich tropie pojawiły się jeszcze przed twoim przybyciem na miejsce, to już dawno miałbyś na swojej głowie nagrodę. Jednak twoja sytuacja mnie... zaintrygowała.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 11 Cze 2018, o 00:16

Wieści jakie usłyszał od Vago były swoją drogą dość zaskakujące. Napastnicy byli sprytni w tym całym planie, choć nie wszystko chyba wzięli pod uwagę.
- Wygląda na to, że ty wielka Vago nie jesteś jedyną, której ktoś nie lubi i pragnie wykończyć. - rzekł w końcu opierając jedną dłoń na biodrze i przechodząc do odpowiedzi. - Lądowanie na Arkanii odbyło się pod ostrzałem myśliwców, ktoś wiedział że lecę tam z cennym ładunkiem. Dwa zestrzeliłem choć nie bez strat, ale towar dostarczyłem co spodobało się odbiorcy i obiecał wysłać na moje konto dodatkowe kredyty za brak uszkodzeń. W mieście gdzie kupowałem części dorwały mnie jakieś służby, próbowali coś ze mnie wyciągnąć o jakichś klonach a potem naszprycowali mnie czymś i obudziłem się z powrotem na statku. O nagrodzie za moją głowę dowiedziałem się od samych łowczyń, gdy próbowały mnie dorwać. Jedyne co mi przychodzi teraz do głowy, że twoi wrogowie wielka Vago postanowili uderzyć w ciebie a na kozła ofiarnego podstawić mnie. Jak sama zauważyłaś twoje placówki oberwały, a ja nie powinienem o nich wiedzieć. W takim wypadku wiedział o nich ktoś inny, ten kto też wiedział gdzie ja lecę. - Quinlan starał się dobrze wszystko opowiedzieć, zaakcentować to, że ktoś wykorzystuje jego do własnych celów, ktoś z otoczenia hutta z większą wiedzą niż on sam. - Winnym zatem nie jestem ja, ale ktoś kto ma większą wiedzę ode mnie o twych planach wielka Vago, bo któż zyska najwięcej na twoim upadku? Ja, zwykły pilot z rozwalającym się frachtowcu? Albo zginę jeśli ty mi nie uwierzysz, albo uśmierci mnie ten ktoś, kto to wszystko ukartował bo byłem świadkiem. W obu przypadkach tracę i nic nie zyskuję. Gdybym rzeczywiście był winny nie wracałbym tutaj by dokończyć kontrakt, uciekłbym z tymi kredytami na koncie. Zamiast tego wróciłem by wszystko wyjaśnić.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 108
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 16 Cze 2018, o 14:38

- Możemy założyć, że ci na razie wierzę - odpowiedziała Vago - Jednak jeśli mówisz, że dorwały cię jakieś służby, to wciąż mogłeś działać przeciwko mnie. Nawet jeśli zostałeś do tego zmuszony, to chyba nie mogę tego po prostu tolerować... Co więc powiesz na to, że jeśli podczas badania sprawy Arkanii nie znajdą się dowody jednoznacznie wskazując na to, że nie brałeś w tym udziału, będziesz mi winny jeszcze jeden darmowy przewóz ładunku? - "zasugerowała" Quinlanowi. Oczywiste było, że raczej nie jest to oferta, którą można odrzucić. - Aby być sprawiedliwą, jeśli te dowody zostaną znalezione, to odpuszczę ci ostatnią część obecnego długu. A przez ten tydzień albo dwa kiedy moi ludzie będą zajmowali się śledztwem, ty poczekasz tu na Nal Hutta. Co więc na to powiesz? - to raczej tłumaczyło, że albo tak naprawdę nie wierzyła w brak udziału Quinlana, albo "jednoznaczne" dla niej dowody są raczej niemożliwe do znalezienia.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 25 Cze 2018, o 12:41

Dla Quinlana był to pasujący układ. Zostawał na miejscu i miał czas załatwić wszystkie swoje sprawy, włącznie ze zleceniem.
- Wedle twych słów wielka Vago. Z pewnością dodatkowy przelot nie będzie niczym wielkim dla mnie i mojego statku. A postój wykorzystam dla drobnych napraw. - odpowiedział po krótkiej chwili rozważywszy wszystkie za i przeciw. - Ale mam pytanie co do kredytów jakie firma z Arkanii mi dała za ochronę ładunku. Doliczone zostaną one do mojego wynagrodzenia? Przydałby się mojemu statkowi porządny remont i naprawy jeśli kolejne dwa ładunki mają dotrzeć bezpiecznie do celu. - może i teraz ryzykował, ale też grał przemytnika, który liczy każdy kredyt zarobku.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 108
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 2 Lip 2018, o 00:58

Pytanie Quinlana chyba zaskoczyło Vago, ponieważ przez chwilę się wyraźnie zastanawiała nad jego pytaniem. Nic dziwnego - pieniądze o które chodzi, choć pewnie nawet by nie były zauważone na kontach Hutta, były też warte więcej niż jego usługi. W końcu jednak odpowiedziała.
- Tak, możesz je sobie zostawić. W końcu to Arkanianie ci je przelali, więc o ile tylko nie okaże się, że ich okradłeś nie są moją sprawą. To chyba więc już wszystko co od ciebie chciałam. Możesz już stąd iść, zostaniesz powiadomiony kiedy będę miała dla ciebie następne zadanie. - "możesz" oczywiście oznaczało raczej "masz", ale i tak Quinlan osiągnął w końcu to po co tu przyszedł. Wyjaśnił sprawę z Vago, nawet jeśli Hutt możliwe że po prostu chciała wykorzystać okazję by zwiększyć jego dług...
Kiedy opuścił salę tronową na końcu korytarza była idąca w drugą stonę recepcjonistka - ta, która wcześniej zapisała go na spotkanie z Vago.
- Zgaduję, że poszło dobrze, nie? Po tym, że wiesz... żyjesz i nie jesteś ranny. Czyli być może ma dobry humor... Oby. - powiedziała do Quinlana lekko drżącym głosem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 10 Lip 2018, o 09:55

- Jesteś zaiste wspaniałomyślną i potężną wielka Vago. - rzekł i pochylił się lekko z szacunkiem do Hutta. Kredyty były jego, miał dwa tygodnie czasu zatem dość na remont jednostki i doprowadzenie jej do stanu używalności z czasów świetności. Dopiero gdy minie termin śledztwa Vago będzie się martwił co dalej, o ile oczywiście do tego czasu ona dożyje. Wiedział już że nie musi wykonywać zadania od razu na gwałt i miał na to sporo czasu.

- Owszem, poszło nawet bardzo dobrze. Żyję, zarobiłem mała fortunę i będę miał dość czasu na remont statku. A czemu pytasz? Obawiałaś się o moje życie? - odezwał się do pytającej z zainteresowaniem. Skoro tak się czegoś obawiała to może coś było na rzeczy i wiedziała coś więcej.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 108
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 20 Lip 2018, o 01:12

- No, może odrobinę, ale teraz chyba bardziej obawiałam się o siebie. Ale mnie uspokoiłeś, dzięki. Może pójdzie dobrze... - odpowiedziała - Ech, chyba trochę przesadziłam, więc i tak nie spodziewam się zbyt dużo... - dokończyła, odchodząc w stronę sali tronowej.
Quinlan też nie został w miejscu i opuścił korytarz, wchodząc ponownie do kantyny. Jak można było się domyślić - w tym krótkim czasie nie zmieniła się zbytnio.
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 31 Lip 2018, o 20:29

Kantyna, miejsce gdzie mógł się w końcu napić, posłuchać plotek i pogadać z innymi pilotami, rozegrać może parę partyjek sabaka ale przede wszystkim zrelaksować się. Do tego miał na koncie dodatkowe 40 tysięcy kredytów, co mógł przełożyć na upragniony remont "Królowej", co też musiał załatwić w doku. Zakup części, wymontowanie starych i zamontowanie nowych, naprawa, ogólna modernizacja. To wszystko według tutejszych cen mu pochłonie większą część tego co miał. Ale przynajmniej jego jednostka znów będzie niemal jak nowa.
Przesłał też wiadomość do togrutanki że wszystko w porządku, uprzedzając to oczywiście hasłem. Podobnie też dał znać catharce, że załatwienie jej sprzętu nie będzie problemem.


A ja mam zawalenie robotą, mniejszy dostęp do netu, zatem też posty idą... wolniej.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 108
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 11 Sie 2018, o 00:00

Po najbliższym barze kręciło się dwóch ludzi i jeden Rodianin, nalewając do szklanek różne napoje, dosypując lodu do drinków i mieszając do nich różne bardziej egzotyczne dodatki. Na szczęście znalazło się tutaj jedno wolne miejsce.
- No, to co dla pana? - zaczął barman (jeden z luczi), gdy podszedł do Quinlana - Jak widzę rozmowa się udała, nie? Ostatnio niewielu wychodziło szczęśliwych. O ile wychodzili. Ponoć były dużo zwolnień wśród strażników... No, ale wracając do napojów: polecam Oddech Niebios, nie jest tani, ale warty każdego kredyta. Z tańszych opcji szczególnie polecam Durindfire i Śrubokręt Soniczny. Wybór jest oczywiście znacznie większy, jeśli chcesz sobie spokojnie przeczytać, - wskazał na leżący na datapad z listą drinków i ich cennikiem - to mogę oczywiście zaraz wrócić.

Poza Chissem przy barze siedziało dziesięć dżentelistot. Z czego czwórka ludzi wydawała się najbardziej interesująca - wszyscy byli dość podobnie ubrani, a do tego rozmawiali o służbie w jakimś rodzaju... wojska? Pewnie byli jakimiś najemnikami.
Wśród reszty była już większa różnorodność gatunkowa. Jeden Rodianin... nie, Rodianka raczej, rozmawiała o czymś z barmanem swojego gatunku. W języku, którego Quinlan nie znał. Jakiś Anx pił duże ilości niezidentyfikowanego napoju - najpewniej alkoholowego. Kilku przedstawicieli innych gatunków spokojnie piła i rozmawiała ze sobą. Nic wyjątkowego.

Wkrótce Quinlan otrzymał także odpowiedź od togrutanki: "Ja czekam, ale Jaade poszła, mówiąc, że musi iść do swojego mieszkania, bo ma tam komputer, na którym może pracować. Dała mi jakiś łańcuszek, mówiąc, że to gwarancja, że wróci i że mnie zabije, jeśli coś się z nim stanie."
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5864
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 13 Sie 2018, o 22:31

Zamówił Oddech Niebios, biorąc pod uwagę sytuację mógł sobie pozwolić na małe świętowanie sukcesów. A potem zabrał się za kolejne poczynania. Pogadać z najemnikami przy postawionym drinku, dyskretnie wypytując co i jak z nimi, czy są tutaj wynajęci, szukają pracy czy też coś innego. Popytać w barze o nowe wieści z regionu i z poza planety. Dać znać togrutance by przygotowała i zaczęła zamawiać miejsce w doku oraz części do generalnego remontu statku skoro już miał na to pieniądze. A potem również z Jaade zająć się sprawą zaszyfrowanych danych sprzed wieków. Mogły to być jakieś stare śmieci, ale też była szansa na coś ciekawego i godnego uwagi.


Nie mam pomysłu na posta, wrzucam go tutaj jako ogólne deklaracje postaci...
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Gracz
 
Posty: 108
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój


Wróć do Przestrzeń Huttów