Content

Zewnętrzne Rubieże

[Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Image

[Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 15 Maj 2017, o 10:11



Astarith przylatuje razem z Tyro z Zordo's Heaven

Statek wyszedł z nadprzestrzeni. Wyczuła to podświadomość łowczyni i z miejsca zaczęła budzić świadomość. Astarith leżała na miękkiej koi w swojej kajucie. Otworzyła oczy tylko po to by stwierdzić, że otacza ją niemalże całkowita ciemność; jedynym źródłem światła była wąska szczelina pod drzwiami przez którą wlewała się do pomieszczenia świetlista smuga z korytarzowego oświetlenia. Srebrzysty Nubian, którym leciała razem z Tyro na Rodię, pracował niebywale cicho i spokojnie. Po hałaśliwej stacji, gdzie wszystko było niewyobrażalnie głośne, rozkrzyczane i rozklekotane, pobyt na takim statku był dla Astarith odrobinę stresujący. Zupełnie nie miała poczucia tego czy statek funkcjonuje jak trzeba ani też czy stoi, leci wykonuje zwrot. Nic. Spokój i ład statku szargał jej nerwy.
Interkom w jej pokoju odezwał się.
- Panno Raus - głos droida protokolarnego należącego do Tyro było standardowo mechaniczny i sztucznie grzeczny - dotarliśmy na Rodię. Czy zechce Pani coś zjeść? Mam przygotować śniadanie dla Pani? Pan Tyro kazał także powiedzieć, że czeka nas kontrola celna. I jeżeli ma Pani coś co należało by ukryć to mam to zanieść do schowka.

***

Albo śniadanie nie było sycące albo późniejsza kontrola legalności przelotu sprawiła, że strawiło się ono szybciej niż zazwyczaj; schodząc po trapie na pokład lądowiska czuła się znowu głodna. Niosła ze sobą swój niewielki bagaż podręczny a obok niej z podobnym tobołkiem szedł Tyro Lanith, który pozbył się modnego i bogatego stroju na rzecz starych spodni z lampasami i kurtki skórzanej. Wyglądali w tym momencie jak dwójka pilotów, która przybyła na Rodię po to by obsadzić jakiś inny statek (taka informacja została podana do wiadomości imperialnej kontroli). Nubian wkrótce wzniósł się w niebo i przecinając ochronne kopulaste pole roztoczone nad lądowiskami ruszył w stronę przestrzeni kosmicznej zostawiając dwójkę przybyszów samych.
- Zjemy coś i poszukamy jakiej siedziby, ok? Jeżeli wszystko dobrze pójdzie zostaniemy tutaj maksymalnie dwa dni. Dobrze byłoby nie spać przez ten czas gdzieś pod mostem. Rodianie strasznie nie lubią tutaj obcych.
Ok renno. Kilka info: co zabierasz ze sobą? Jaką broń i inne gadżety będziesz mieć przy sobie podczas tej misji?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6185
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 17 Maj 2017, o 16:47

– Ej, nie są przecież aż tacy źli.
Lokalny, granatowoskóry pracownik minął Rauss i Lanitha, jedną łapą wyciskając sobie grudy smarków z ryła, a wierzchem drugiej rozsmarowując to, co wypadało, na nabrzmiały brzuch i oblekający ową baryłę portowy uniform.
– No dobra. Może trzymajmy się z daleka.
Ekwipunek. DC-15s z ekstra magazynkiem w kaburze pod kurtką, z lewej strony. DL-44 został na Zordo's Haven, razem z kamizelką boltoodporną. Oprócz tego wibronóż w przegródce plecaka, obok datapada (z kablami, oprogramowaniem do hakowania) i asortymentu batoników energetycznych. Nic, co powinno zanadto rzucać się w oczy patrolom policji tubylczej czy też imperialnej. O ile nie zdecydują się na nagłe łapanki, skubańcy.
– Racja – podęła dialog łowczyni, spacerując ramię w ramię z siwym lisem. - Chodźmy coś wsunąć. A względem bazy wypadowej, jakiś przyzwoity motel gdzieś na tych... szarych obrzeżach. Nic rzucającego się w oczy, ale też nic w slumsach, tak od razu. Dwa pokoje na dwa różne, niepodejrzanie brzmiące, rodiańskie nazwiska, płatność gotówką. Żadnych śladów.
Astarith rozejrzała się za taksówką, może innym środkiem transportu miejskiego. Wokoło - beton, blade światła, podrygujące gdzieniegdzie proporce tutejsze i tamte obcego mocarstwa także. Okolica odstręczała. Przygnębiała. Kopuła tylko potęgowała te uczucia, jakby gwarantując brak ucieczki. Wielkie cholerstwo.
Kobieta parsknęła, wracając myślami do rozmowy.
– Kogo ja uczę. Stary wiarus z ISB pewnie ma to wszystko już od dawna rozplanowane w głowie.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 19 Maj 2017, o 08:44

- Otóż moja droga wiedz, że pewne rzeczy wolałbym robić po Twojemu. Doświadczenie moje może i są przydatne, ale wierz mi, powodują też pewne skostnienie poglądów, pomysłów i zachowań. Rutyna to zło. Dlatego zrobimy tak jak będziesz tego chciała. Pomysł z motelem wydaje mi się słuszny. Skierujmy się w stronę Stare Targowiska, Fionn mieszkał w pobliżu.

Iskaayuma - gdzie wylądowali - była chyba obecnie stolicą planety. Albo Equator nią był. Jedno z tych dwóch miast. Astarith nie wiedziała tego i nawet specjalnie ją to nie interesowało, ważne było tylko to, że miasto było zaskakująco ogromne i na swój sposób ładne. Skryta po energetycznymi kopułami architektura ukazywała swe prawdziwe oblicze dopiero wtedy gdy opuściło się lądowisko i ruszyło między zabudowania. Iskaayuma było wręcz idealnym przykładem tego jak natura powinna być wkomponowana w plany urbanistyczne miast. Wielopoziome, durabetonowe bloki budynków zbudowane na bagnistych dżunglach Rodii zdawały się cały czas walczyć z planetą o przetrwanie; znakomita większość budynków przyozdobiona była pnączami, zasłonami bluszczu, kwiatami czy wreszcie nawet pojedynczymi drzewami. Skwery i parki były tutaj równie powszechne co Rodianie. Pomimo swego "zapuszczonego" charakteru miasto tętniło życiem i było wypełnione dżentelistotami z niemalże całej galaktyki. Było kolorowo, świetliście i głośno. Gdyby nie tropikalne temperatury i specyficzny zapach butwiejącej gleby w mieście było by nawet milej niż na Courscant.

Dwójka pilotów zmęczonych podróżą i szukających jakiegoś dachu nad głową nie robiła większego wrażenia na tubylcach. Nikt nie zaczepiał, nikt o nic nie pytał, nikt nawet nie spojrzał na nich. Ot, kolejni przyjezdni. Nawet rodiański taksówkarz był wyjątkowo mało rozmowny.
Tenże taksówkarz przewiózł Tyro i Astarith swoim wysłużonym X34 wgłąb miasta dając przy okazji sposobność do rozejrzenia się po nim. Miastem rządziły rodiańskie klany i w pewnym sensie znajdowało to odzwierciedlenie w barwach całkiem licznego graffit; wyraźnie dało się odczuć gdzie kończy się terytorium jednego a gdzie zaczyna terytorium następnego. Czasem ta granica była udekorowana jakimś opuszczonym, zarośniętym i przede wszystkim ostrzelanym budynkiem. W plątaninie znaków i barw jeden emblemat tylko miał charakter globalny: znak Imperium.
Pancerze szturmowców - pomimo swych tropikalnych wersji i barw - nadal były doskonale widoczne, a ich patrole liczniejsze niżby panna Rauss tego sobie życzyła. Z drugiej strony jednak: Imperium musiało czuć się niezbyt pewnie na Rodii skoro tak silnie musiało manfestować swą obecność. Faktyczny stan rzeczy potwierdził Tyro.
- Zobacz. Widzisz ich? - Wskazał ręką na kolejny patrol. - Za dużo ich. Wszyscy po bronią. Światy jądra da się trzymać w zaciśniętej pięści ale by sięgnąć po Zewnętrzne Rubieże trzeba dłoń otworzyć. Ech.... To się nigdy nie skończy, co?

Motel do którego ostatecznie trafili był niewielki, dość obskurny ale względnie czysty i miał dostęp do łącz holonetu. Tyro i Astarith nie potrzebowali niczego więcej. Wynajęli dwa pokoje a potem udali się na miasto coś zjeść. Dopiero wieczorem Tyro zapukał do pokoju Astarith.
- Mogę wejść?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6185
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 21 Maj 2017, o 09:07

Stłumiona odpowiedź momentalnie wybrzmiała zza drzwi.
– Śmiało.
Wewnątrz pomieszczenia, naprzeciw łóżka, brzęczał mały telewizor. Astarith co dwie, trzy sekundy klikała pilotem i zmieniała kanał, jej oczy leniwie przeciągały się po tym migotliwym kalejdoskopie własnego rzemiosła. Siedziała przy odrapanym stoliku obok posłania, na krześle o oparciu przysłoniętym skórzaną kurtką i ze stopami wygodnie ułożonymi na leżących na podłodze butach. Skarpety były klasycznego kroju, czarno-żółte.
– W wiadomościach nic o naszym człowieku. Już stare dzieje.
Rauss odłożyła klikacz. Na ekranie ustabilizowała się transmisja na żywo z w pełni żeńskiej adaptacji sztuki Bogo Stokki „Smród w wąwozie”. Właśnie kończyła się rzeźnia na pałki i maczety, erotyczna kulminacja pełnego napięć drugiego aktu. Krytycy na widowni mdleli.
– W ogóle, dzięki za obiad. To co? Ruszamy zbadać apartament Llica jeszcze dzisiaj? Te imperialne posterunki zachęcają do wzięcia d... pośpiechu.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 23 Maj 2017, o 08:46

Tyro wkroczył do pomieszczenia i prawie od razu zatrzymał się w drzwiach. Przez chwilę rozglądał się po pomieszczeniu szukając jakiejś wolnej płaskiej przestrzeni na której mógłby usiąść. Ostatecznie zdecydował się odsunąć krzesło na którym wisiała kurtka Astarith.
- Eee.. Twoje lokum wydaje mi się być ładniejsze. No nic, jak dobrze pójdzie nie zostaniemy tutaj na tyle długo by mieć z tego powodu jakieś przykrości.
Mężczyzna sięgnął do kieszeni po papierosa i odpalił go. Zaciągnął się i dopiero gdy wypuścił z ust konkretną chmurę dymu.
- Co do sprawy to zdziwiłbym się gdyby na Rodii było o niej jeszcze głośno. Zdziwiłbym się gdyby w ogóle podano tutaj jakieś wiadomości o Fionnie. No ale mniejsza.
Tyro znowu zrobił pauzę na kolejną porcję chmury. Astarith nie wiedziała co palił mężczyzna, ale po aromatycznym zapachu jaki wypełniał pomieszczenie dochodziła do wniosku, że specyfiki musi być z górnej półki. Albo nawet z bardzo górnej półki.
- Co do dzisiejszego wyjścia wieczornego - bo to jest oczywista sprawa, że takowe będzie - przychodzą zapytać o radę. Stary się już robię i Twój punkt widzenia może okazać się niebywale pomocny. Są trzy sposoby rozwiązania tej kwestii i nie wiem z której powinniśmy skorzystać. Każda ma swoje mocne i słabe strony. Zatem. Wchodzimy we dwójkę do mieszkania. Zalety: większa szansa na to, że coś dostrzeżemy, ale zostajemy bez pilnowanej dupy. Opcja numer dwa: ja pilnuję tyłów ty wchodzisz do mieszkania. Opcja trzecia to opcja numer dwa tylko na odwrót. Sugestie?
- Mało tego - powiedział po kolejnej błękitnawej chmurze - powinniśmy przejść się po okolicy już teraz by wstępnie zorietnować się czy mieszkanie nie jest obserwowane. Z drugiej strony jednak możemy się w ten sposób pozbawić elementu zaskoczenia. Ot, zgryzoty starego człowieka.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6185
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 25 Maj 2017, o 14:08

– No, widzę to tak – Rith z powrotem chwyciła za pilot. - Ja dostaję wypłatę, ja nadstawiam tyłek, bez dwóch zdań. - pokręciła głową. - Znaczy, ryzykuję tyłkiem. Wiadomo.
Guzikowate urządzenie obracało się w dłoni najemniczki niczym blaster w garści zawodowego rewolwerowca, ledwie muskając opuszki jej palców i zostawiając za sobą, w oczach obserwatora, ślad przypominający rozpędzoną kolistą smugę. Pseudo-broń zatrzymała się dopiero w zdecydowanym, żelaznym uścisku sztywnej pięści kobiety, po chwili dłuższej i bardziej pasjonującej niżby się wydawało. Na skutek naciśnięcia przycisku „WYŁĄCZ”, blisko czubka kolumny innych krągłych i gumowych prztyczków, padł strzał. Ekran telewizora zgasł, śmiertelnie ugodzony niewidzialnym promieniem.
– W idealnym świecie wpadłabym do środka, do apartamentu, zobaczyła, że nic się nie szykuje i zaprosiła cię jak do siebie. Zgarnęlibyśmy to, co Llic ci tam ewentualnie zostawił... i tyle. Ale tak pewnie nie będzie. Jeśli Imperium nie chce, żeby ktoś im się tam pałętał i węszył koło schludnie zaginionego, to obstawiam co najmniej jedną grupę specjalną oddelegowaną do czuwania wokół budynku. Taką do... zacierania śladów. Może nawet mają jakiegoś strzelca wyborowego z karabinem wycelowanym w okna, czemu nie. Musimy spodziewać się wszystkiego.
Wbiła język w plecy dwóch górnych jedynek i zassała ślinę.
– Słusznie sugerujesz. Najpierw dyskretnie zbadamy zewnątrz, całą konstrukcję. Wszystkie wejścia i wyjścia, ewakuacyjne, zwykłe, niestandardowe, czyli takie do zaimprowizowania, na przykład podczas desperackiej ucieczki. Dobrze byłoby też, faktycznie, rozejrzeć się za czujkami szturmowców, jeśli jakieś tam rozstawili. Potem ja wślizgnę się, gdzie potrzeba i poczekam na rozwój wydarzeń. Jeśli nic, puszczę ci sygnał przez komunikator i do mnie dołączysz. Jeśli coś, postaram się zgarnąć z mieszkania cokolwiek, co mogłoby zawierać dane i razem spieprzymy z okolicy.
Łowczyni zmarszczyła brwi.
– Czekaj, coś zapomniałam? Chyba nie. Sugestie? Jak nie, możemy ruszać. Ja gotowa.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 29 Maj 2017, o 09:33

***

Minęła druga godzina spokojnego badania terenu i nic nie wskazywało na to by siły imperium interesowały się mieszkaniem Fionna Llica. Albo byli na tyle dobrze w tym co robią, że Astarith była zupełnie ślepa na te działania. Choć trochę uspokajające było to, że Tyro przez komunikator też nie meldował o żadnej zauważonej aktywności.
Raz tylko - jeden jedyny - w okolicy pojawił się patrol szturmowców. Nie wyglądali jednak na szczególnie zainteresowanych mieszkaniem polityka; oddział należał do garnizonu planety i z całą pewnością był nieświadomy wydarzeń jakie rozgrywały się właśnie w cieniu oficjalnej władzy. Jak to określił sam Tyro:
- My nie lubimy jak trepy mieszają się nam w nasze sprawy.

Mieszkanie Llica zlokalizowane było w dużym bloku z piaskowca. Sam blok jak i dzielnica wyglądały na wpół opuszczone i prawie w całości pochłonięte przez bagnistą dżunglę. Miejsce jednak żyło i kręcących się po okolicy mieszkańców było znacznie więcej niż by można sądzić na pierwszy rzut oka.
Blok był zbudowany na planie kwadratu. Centralnym punktem budynku był plac - a może też i ogród, bowiem rosły na nim liczne ozdobne krzewy i drzewa - od którego schodami wchodziło się na poszczególne balkony i przypisane im piętra. Mieszkanie Fionna znajdowało się na trzecim piętrze. Pięter było pięć.
W pobliżu nie było nikogo kto by się szczególnie interesował tym mieszkaniem. Niemalże. Astarith zaczynała się już robić nerwowa. Nie podobało się jej to. Było za spokojnie. I wtedy zobaczyła jego. Stary, zmęczony i przygarbiony rodianin, który niemalże nieruchomo przesiadywał na ławce w blokowym ogrodzie gdzie dokarmiał kolorowe ptaki. To mógł być tylko przypadek. Z drugiej strony, czy Astarith - otrzaskana łowczyni nagród- mogła jeszcze wierzyć w przypadki?

Nadchodził wieczór. Świat powoli zaczął niknąć w szarościach i cieniach a powietrze bardzo szybko robiło się chłodne. Tyro i Astarith siedzieli przy niewielkim stoliku w niewielkim barze. Lokal był obskurny ale serwował najlepsze szaszłyki jakie kiedykolwiek dane było im jeść.
- Widziałaś coś podejrzanego? Coś więcej? Coś przykuło Twoją uwagę?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6185
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 1 Cze 2017, o 20:01

Wytropiony przez Lanitha lokal trzymał poziom. Przyjemne, nieśmierdzące puszczą – tylko wybielaczem - wnętrze, oświetlenie bez pretensji (bo na świece), mile przygrywająca kapela. Właściwie, mile przygrywające głośniki, niemniej, kto by się przejmował. Ważne, że uszy mogły nacieszyć się tymi gorącymi, aksamitnymi, lepkimi wręcz jizz-aranżacjami, potokiem i chaotycznie rozlewającymi się po okolicy, zupełnie jakby muzycy, w emocjach, nie patrzyli, gdzie grają i brzdękali w co popadnie. Jak to pasjonaci.
– Hm. Dziadek. Rodiański dziadek. Od ptaków. Nie, żeby wyglądał na groźnego, po prostu barwna postać. Najwyżej, gdyby nie chciał zleźć z drogi, ty go przytrzymasz, ja mu wleję. Damy sobie radę.
Trudno było zarzucić staruszkowi z osiedla cokolwiek konkretnego, a człowiek nie chciał przecież spekulować i wyjść na kompletnego paranoika. Z drugiej strony... może, sypiąc ziarnem, tak naprawdę opłacał swoich informatorów? To by był zwrot akcji. Władca zwierząt w jadących naftaliną gaciach.
– Jest zdecydowanie zbyt cicho. Za... spokojnie. Prawie nie wiadomo, co ze sobą zrobić. - łowczyni uniosła szaszłyk do inspekcji. - Raczej podążać za planem, nie? Sytuacja na razie wydaje się oczywista. Nic szokującego.
Powąchała kawałek substancji wetkniętej pomiędzy dwa plastry jakiegoś lokalnego, ciemnozielonego warzywa. W niektórych zakątkach galaktyki nazywano takie specjały "węglem".
- Jak tam ten Nubian, gdybyśmy musieli opuścić planetę? Dostaniemy się do niego? Dałoby radę w razie czego skubnąć cudzy latacz, oczywiście, tyle że swoim byłoby wygodniej.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 6 Cze 2017, o 09:05

- Nubian może nas zabrać z planety w przeciągu godziny. Siedzą na orbicie i zgrywają przed kontrolą lotów, że mają problemy z napędem. Podejrzewam, że zakomunikowali im już, że jeżeli nie naprawią awarii w przestrzeni będą musieli wrócić na powierzchnię. I, że może wydarzyć się to w każdej chwili. Taka sytuacja.
Uśmiech. Chmura.
- Jeżeli jednak trzeba będzie coś zawinąć to będziemy musieli to zrobić. Choć uważam, że byłoby to ładowanie się w jeszcze większe problemy. Więc najlepiej by było gdybyśmy nie ładowali się w nie, nie sądzisz? Jakkolwiek zdaję sobie sprawę, że coś może pójść nie tak. Zgadzam się z Tobą, co do tego, że jest cicho. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Może mamy szczęście?
Uśmiechnął się kolejny raz do Astarith. Oboje doskonale wiedzieli, że coś wisi w powietrzu. Coś się miało wydarzyć.

***

Ciemna postać trzymająca się cienia rzucanego przez ściany i drzewa wkroczyła lekko i pewnie na plac. Ogród jak i cały budynek był uśpiony i tylko sztuczne światło kilku błękitnych latarni w niewielkim stopniu zakłócało ten obraz, świadcząc o tym, że ktoś tutaj w okolicy może mieszkać. Postać zatrzymała się i zaczęła nasłuchiwać. Po chwili, gdy uznała, że jedynym dźwiękiem jaki słyszy jest pomruk jarzeniowych lamp, ruszyła dalej, w stronę schodów prowadzących na wyższy poziom.
Zatrzymała się dopiero przy drzwiach na trzecim piętrze. Drzwi prowadziły do pewnego rzadko używanego mieszkania. Postać otworzyła je bez problemu jednak nie weszła do środka od razu. Coś przykuło jej uwagę. Błysk. Refleks światła. Niewielki ruch. Ktoś lub coś kryło się krzewach i obserwowało każdy jej ruch.

Astrith w ostatniej chwili zauważyła, że jest obserwowana. Renno twoja decyzja. Możesz a) zignorować i wejść do mieszkania i przeszukiwać, jeżeli tak zrobisz to możesz je opisać (bogate, niezniszczone, bez śladów przeszukiwania, ascetyczny wystrój ze smakiem, tu i tam rzeźba) (przyspieszy nam to rozgrywkę) opcja b) próbujesz podejść szpiega. W takim wypadku rzucasz kością d20 w temacie i odpowiednio budujesz odpis. wyniki 1- tajemnicza postać ogłusza astarith, 2-10 postać zniknęła, 11-16 postać ucieka i Astrith widzi w jakim kierunku to robi, 17-20 astartih udaje się zajść postać od tyłu. Opcja c) astrith wycofuje się całkowicie z misji. W zasadzie jest jeszcze opcja d) zaskocz mnie:)

Wyjścia ewakuacyjne. Jako tako nie ma. Do mieszkania można dostać się tylko po tych balkonach. Okna są wąskie; da się przez nie przecisnąć ale nawet jeśli to zrobisz to czeka cię skok na kamienne płyty z trzeciego piętra. Można po schodach wbiec na dach a tam pobawić się w parkour pomiędzy budynkami. W razie pytań PW.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6185
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 10 Cze 2017, o 10:53

Rzut: 10 (9 plus bonusowe 1, jak się umówiliśmy)

Wyglądało na to, że kimkolwiek - czymkolwiek - była ta anomalia utkwiona w plątaninie gałązek, jeszcze nie zorientowała się, iż Astarith kątem oka zdążyła ją już zawczasu wychwycić. Świetnie. Należało kontynuować szaradę.
Łowczyni spokojnie przestąpiła próg i zsunęła z barku szelkę plecaka, po czym, niby ot tak, dla nie wiadomo czym umotywowanej ostrożności, wcisnęła guzik zamykający drzwi do mieszkania. Gdy stęchły mrok dawno nieodwiedzanego apartamentu całkiem owinął i pochłonął kobietę, ta aktywowała komunikator, momentalnie nawiązując połączenie z zestrojonym uprzednio urządzeniem przy uchu jej zleceniodawcy. Pora na następny krok.
– Lanith, mamy widownię. Zielska przy budynku, blisko, gdzie stoję. Zaskocz drania, niech nam się nie wyślizgnie.
Eks-operator z ISB, do tej pory milcząco czuwający w odwodzie, przyjął wiadomość. Ruszył prędko, ciągle cichy, ciągle skryty pod gęstymi połaciami cienia, jak widmo sunący między wąskimi korytarzami chropowatych ścian. Bez żadnych przeszkód czy przygód udało mu się opuścić ów labirynt ciasno stłoczonych budynków i po kilkunastu sekundach pojawić się na placu, w okolicy, którą dość ogólnikowo wskazała panna Rauss.
I wtedy zobaczył...
Nic.
Astarith również zorientowała się, że podglądacz zniknął. Z powrotem otworzyła drzwi i gestem zasygnalizowała, by Tyro wszedł na górę.
– Cholera. Musiałam go spłoszyć. - zabrzęczał znajomy głos w słuchawce mężczyzny. - Ale na sto procent tam był. Znaczy, że może być niedługo więcej. Sprężajmy się z przeszukiwaniem i znikajmy.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 12 Cze 2017, o 11:50

Obserwowała z ukrycia jak Tyro przechodzi przez ogród i wchodzi po schodach kierując się w jej stronę. Emerytowany agent ISB był nadzwyczaj zwinny i sprawny fizycznie. Już wcześniej zauważyła, że Lanith jest krzepkim i dziarskim mężczyzną jednak dopiero teraz - podczas akcji - mogła w pełni to dostrzec. I docenić. Poruszał się zarówno szybko jak i cicho. Nie był pierwszym z brzegu dziadkiem wyrzuconym zza biurka; Tyro musiał często działać w terenie i musiał być przy tym niesamowicie dobrym skoro doczekał się tej emerytury.
Kolejna myśl, która przypałętała się do głowy dziewczyny była mniej przyjemna i w pewnym sensie stanowiła następstwo tych myśli, które wychwalały sprawność Tyre'a. Spochmurniała gdy uświadomiła sobie, że ten kto obserwował mieszkanie był co najmniej tak zręcznym w swym fachu jak eksagent ISB.
- Na pewno tam ktoś był? Na pewno. Nie wołałaś by mnie gdyby było inaczej. - Zapytał agent i od razu
- Co robimy? Nie podoba mi się, że ten obserwator zniknął. - Powiedział cicho. Astrith spostrzegła, że facet w ogóle nie złapał najmniejszej nawet zadyszki.
- Mam złe przeczucia. - Dodał po chwili spoglądając się w oczy dziewczyny.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6185
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 15 Cze 2017, o 21:27

– To normalne. - kiwnęła głową. - Zdarza się najlepszym.
Wsunęła dłoń do plecaka i wyciągnęła z niego cyfronotes, wyposażony w słabą, ale jednak latarkę. Promień światła dość niemrawo uderzył w ciemny apartament Llica.
– Szybko, szybko, wchodzisz ze mną. Będzie tu trzeba dwóch par rąk i dwóch par oczu, jeśli mamy się uwinąć. Nie ma sensu tak od razu uciec z podwiniętym ogonem.
W pomieszczeniu błyskały co raz to kolejne wątle iluminowane przedmioty, niemal oskarżycielsko brane na cel przez miniżarówkę urządzenia Astarith. Najemniczka starała się wyłuskać z tej eklektycznej kolekcji cokolwiek mogącego bliżej przysłużyć się celowi misji – czy to terminalu z danymi, jakichś dokumentów, może wskazówek wymalowanych krwią na suficie.
- Zamknij za sobą drzwi. Cholerny krzakolud. Zepsuł cały plan. Musimy zakładać, że zostały nam minuty, zanim... ktoś... dostanie od tego sukinsyna cynk i przybędzie z raczej wrogimi zamiarami. Najlepiej, żebyśmy dawno wyparowali, zanim pojawią się kłopoty. Hm. Dość oczywiste.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 19 Cze 2017, o 12:42

Mieszkanie Fionna kontrastowało. To było najlepsze określenie jakie rodziło się w głowie Astrith gdy rozglądała się po nim. Było obszerne, jasno rozświetlone i łączyło w sobie konstrukcję rodiańskiego mieszkania z bagien z wystrojem i dekoracjami rodem z Courscant. Widać było, że mieszkał w nim człowiek, który miał pieniądze. Jednocześnie było w mieszkaniu coś co sugerowało, że człowiek ten - pomimo zainwestowanych pieniędzy - nie odwiedzał tego miejsca zbyt często; było ono zakurzone i tylko kilka kubków w kuchni i brudny ręcznik w łazience wskazywało na to, że ktoś tutaj bywał. Astrith szacowała, że mieszkanie ostatni raz było odwiedzane jakieś dwa miesiące temu. W pewnym sensie był to dobry znak, bowiem jeżeli Fionn faktycznie coś zostawił dla Tyra, to to coś nadal mogło tutaj na nich czekać.
- Żadnej dżentelistoty nie było tutaj. - Rzucił w pewnym momencie Lannith, jakby odczytując myśli dziewczyny. A po krótkiej chwili, bardziej do siebie niż do dziewczyny, dodał: - A przynajmniej nikt kto by przeszukiwał to miejsce w brutalny sposób.
Rozglądała się uważnie, nie wiedząc czego szuka przyglądała się wszystkiemu.

Głównym pomieszczeniem w mieszkaniu, zajmującym blisko pięćdziesiąt procent całej powierzchni, był pokój gościnny, który pełnił też rolę reprezentatywnego salonu i niewielkiej galerii wystawowej dla kolekcji rzeźb. Salon łączył się z aneksem kuchennym wyposażonym i wyglądającym lepiej niż niejedno lokum w którym bywała Astarith. (Był też od nich odpowiednio większy). Z pokoju - niewielkim korytarzem - przechodziło się do sypialni Fionna i dużej bajcznie wykończonej łazienki w której wanna przypominała Astarith niewielki basen. Całość sprawiała wrażenie miejsca do którego Fionn zwoził chętne panienki na małe co-nieco. (W sypialni był nawet pilot który sterował muzyką i światłem).
Mieszkanie, pomimo tego, że było odrobinę zakurzone sprawiało wrażenie uporządkowanego. Wszystko miało swoje miejsce i nie było najmniejszej rzeczy, którą można by nazwać zbędną. Żadnych niepotrzebnych bibelotów czy pierdołowatych ozdóbek; nie licząc oczywiście rzeźb.
Tyro chodził po mieszkaniu i zaglądał po kolei do różnych szafek. W ustach miał niezapalonego papierosa, który najwyraźniej pomagał mu się skupić. Uwagę Astarith mimowolnie przyciągały rzeźby. Podeszła do nich i zaczęła czytać plakietki opisujące eksponaty. Lannith od razu to zauważył i od niechcenia rzucił:
- Daj spokój rzeźbom. Fionn miał na ich punkcie fioła i nikomu za żadne skarby nie pozwoliłby ich ruszyć.
Cóż.... Astarith już przy drugiej rzeźbie zauważyła, że są one poprzestawiane. Eksponaty nie zgadzały się podpisami. Mało tego jednej rzeźby nie było. Pusty postument po niej głosił: "Bóstwo Światła. ok. 300 BBY." Obok liter BBY Astrith dostrzegła wydrapane małe litery "nm".
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6185
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 23 Cze 2017, o 12:54

”nm” wybazgrane pod pustym cokołem. Te litery mogły znaczyć tylko jedno.
– „Nie ma”. - szepnęła Astarith.
Aczkolwiek, po namyśle, raczej nie.
Problem prezentował się... malowniczo. Zupełnie jak z łamigłówki w hologrze przygodowej. Najpierw dokładnie obejrzyj poziom, potem najedź kursorem na obłożone lepszej jakości teksturami przedmioty, w końcu klik-klik. Tylko nie pojawiała się żadna urocza maskotka, którą można by pomęczyć o wskazówkę.
– Hm, nie byłabym taka pewna. Coś tu... Wszystko jest nie na miejscu. Poprzestawiane. Dziwne napisy. Burrr... del.
Ktoś – Llic, chyba że nie - zrobił tu porządki. Porządki niezwykle motające sytuację. Nie na tyle, by całkiem zbić z tropu specjalistkę, niemniej jednak niespodziewanie komplikujące sprawę.
– Mhmmm – burknęła, odzyskawszy koncentrację. - Ale zostaw to mnie. Ty, jeśli nie widzisz innych ciekawostek, rozejrzyj się za jakimś komputerem, mobilnym czytnikiem danych, czymkolwiek w tym stylu. Wypruj kości z pamięcią, dyski, będzie można odczytać je później, w motelu na moim cyfronotesie. Nie... mitrężmy.
”nm”. Bóstwo Światła. Rauss cofnęła się o krok, dla perspektywy, i jeszcze raz przyjrzała rzeźbom. Dojmująca pustka nad plakietką miała sugerować, czego należało szukać? To była ta poszlaka zostawiona dla Lanitha? Kto wie. Czy wizerunek bożka faktycznie wyparował, czy spoczywał tuż pod nosem kobiety, tylko że na niewłaściwym fundamencie? Być może. Gapiła się więc, szukała i dalej w myślach deliberowała. Za dużo niewiadomych. Mogło chodzić o coś zupełnie innego niż brakująca statuetka. Coś... abstrakcyjnego. Bardziej ulotny trop.
Zagwozdka. Przez ten epizod z krzakoludem człowiek wciąż był rozochocony, trudno było mu się spokojnie zastanowić.
– Głupota. Hej, Lanith! – zawołała. - Mówi ci coś skrót „nm”?
Agent emeritus wyprostował się znad biurka w sypialni, zawalonego najróżniejszymi gratami, i odwrócił głowę w kierunku znajomego hałasu. Rozbudziła się jego ciekawość – a także niecierpliwość, po którejś już z kolei odezwie najemniczki. Rychło dołączył do niej w salonie, na własne oczy doświadczając tam tajemniczo opróżnionego postumentu, zwodniczego przemieszania eksponatów i enigmatycznej pary liter nakreślonej tuż obok dawno zamierzchłej daty. Głęboko zamyślony, bezwiednie, niczym automat, wyciągnął papieros z ust prosto w igrające niespokojnie dłonie.
- „nm”... - mężczyzna potarł kciukiem podbródek. - Jeśli miałbym ryzykować przypuszczenie, powiedziałbym, że skrót kojarzy mi się z... matematyką? Fizyką? Dawno nie siedziałem w szkolnej ławie, ale...
– Jasna cholera.
Jasna w rzeczy samej. Astarith minęła kompana i pognała po wcześniej przyuważony pilot do muzyki i tak dalej. Odpowiedź była prosta: nanometry. Nieme, dorozumiane podziękowania należały się zleceniodawcy, za naprowadzenie na właściwą ścieżkę rozumowania. A wziąwszy przy tym pod uwagę wyróżniającą się umiejscowieniem liczbę trzysta... rudej już wiadomo było, co robić. Z powrotem w kąciku wystawowym zabrała się za manipulację odpowiednimi pokrętłami, regulującymi natężenie i rodzaj oświetlenia w mieszkaniu.
– Niewidzialne statuetki... Bez przesady. Jak się to... Dobra. Przechodzimy w uv, mam nadzieję. Inaczej będziemy musieli do oporu kombinować z tymi lampami. No, dawaj...
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 29 Cze 2017, o 11:45

Efekt działań Astrith był niemal natychmiastowy. Choć odrobinę nieoczekiwany, bowiem obok ciemności w jakiej utopiło się mieszkanie, z sypialni zaczęła grać lekka i zmysłowa muzyka jizz. Wyłączyła ją od razu.
- Tej... coś Ty zrobiła - mruknął nie mniej zaskoczony Lannith. Z trudem dostrzegała jego sylwetkę i w ogóle jakikolwiek szczegół czy mebel w mieszkaniu.
- Cii... szukaj. Twój Fionn coś nam chce przez to powiedzieć. - Powiedziała szeptem dziewczyna; ciemność sprawiała, że mówienie głośniej niż szeptem wydawało się jej niestosowne.
- Ok, ok. Sprytnie Fionn, sprytnie. - Tyro też przeszedł w szept.
W pierwszej chwili nie dostrzegli niczego. Rozglądali się szukając czegoś co miałby zostawić przyjaciel Tyra. Mogło się okazać, że cała ta zabawa była pozbawiona sensu i w rzeczywistości gonili za czymś nieistniejącym. Ale wtedy dostrzegła delikatny fioletowy poblask. Podeszła bliżej i zobaczyła na jednym z podestów wymalowany był niewielki znak "X" a pod nim krótki ciąg liczb "652410".
- Hej... Tyro. Mam coś. - Rzuciła Astarith.
- Dobrze... - agent podszedł bliżej i rzucił okiem na znalezisko. - X i 652410. Zapamiętane. Co to może oznaczać?
Astarith wiedziona przeczuciem dotknęła znaku. Fragment ściany podestu ustąpił pod naciskiem ukazując ukryty za nią sejf z panelem numerycznym.
W tym momencie do uszu Astarith dotarł dźwięk kroków z zewnątrz; ktoś wchodził po schodach.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6185
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 4 Lip 2017, o 23:04

Nie wyrobili się. Alarm trafił, dokąd trafić miał. Najwidoczniej.
Dystans był po ich stronie, na szczęście. Interesantowi potrzebnych było jeszcze co najmniej kilka chwil, zanim zdoła zebrać się do okienka. Słychać było, jak trzeszczy, włazi powoli po stopniach, ostrożny, choć pewnie zżera go ciekawość. Co dokładnie znajdzie za drzwiami? Broń ciążyła w garści.
Astarith, znaczy się, broń ciążyła w garści. Co z klientem na zewnątrz – nie wiedziała, ale pewnie również był zbrojny. Kobieta uśmiechnęła się w ciemności. W prawicy DC-15s, w lewicy pilot. W wojsku mówią na to: „arsenał”.
– Schowaj się w kuchni – rzuciła półgębkiem do Lanitha. - Na ile ci się uda.
Aneks faktycznie nie był przepastny. Ona zadekowała się w salonie i wskoczyła za kanapę, sofę, coś, po ciemku ciężko było stwierdzić. I zaczęła klikać. Przestawiać. Regulować. Nie blaster, a drugi fragment arsenału. Chciała zdalnie rozjarzyć żarówki w sypialni, jednocześnie pozostawiając resztę mieszkania w mroku, w którym tak sprawnie się z kompanem ukryła. Potem tylko czekać, aż petent wejdzie, gdzie go nie chcą, bezwiednie ruszy ku wabiącemu, samotnemu blaskowi, a po drodze, gdy uwaga odwrócona, dostanie w łeb i padnie ofiarą dwójki dzielnych eksploratorów. I gotowe.
Gorzej, jeśli zabawa pilotem nie pójdzie po myśli i zbliżający się obcy, zamiast klimatycznej zasadzki, zastanie rzygający z naściennych lamp kalejdoskop świateł. Zawsze niewłaściwy guzik można przycisnąć. Cóż. Ryzyko było nierozerwalną częścią zawodu.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 10 Lip 2017, o 14:17

Lannith, ukryty za blatem gestem ponaglał ją by się pospieszyła a tymczasem pilot nie dawał za wygraną i wyczyniał najprawdziwsze cuda z oświetleniem mieszkania (w pewnym momencie udało się jej uruchomić wściekłe stroboskopowe światło a chwilę po nim z sufitu zaczęła wysuwać się szklana kula jaką Astarith często widziała w rożnych klubach). Ostatecznie udało się jej uzyskać to co chciała; w głównym pokoju nastała ciemność a z sypialni widać było zapalone światło.

W tym momencie ktoś zaczął otwierać drzwi do mieszkania. Wskoczyła za jedną z kanap i czekała. Nie minęła chwila gdy drzwi otworzyły się i ktoś wszedł do mieszkania. A w zasadzie wturlał się. To był jakiś niewielki metalowy przedmiot. Najpewniej walcowaty. Astarith nic nie widziała, polegała tylko na swoim zmyśle słuchu. Za metalowym toczeniem zaczęła też słyszeć ciche syczenie jakby ulatniającego się gazu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6185
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 14 Lip 2017, o 17:31

Granat. Nie fair. Widać sekret apartamentu Llica był sekretniejszy, niż sądziła, skoro wart aż takiej fatygi ze strony tajemniczego napastnika. Dobrze wiedzieć.
Gaz sączył się z ładunku z raczej nieprzyjemną uporczywością. Jeszcze tylko kilka chwil, zanim szczelnie wypełni cały lokal i z zabójczą, ewentualnie ogłuszającą siłą wciśnie się w nozdrza, usta, inne otwory. Okoliczność jakże niekorzystna.
Wyskoczyć z okna? Trzecie piętro. Coś się może złamać. Z kulawą nogą ciężko będzie prześcignąć wymierzone w dupsko bolty. Ze zdrową niby też, ale z kulawą to już w ogóle. Poza tym, nie można było uciec z pustymi rękami. Musieli wyciągnąć cokolwiek było w sejfie, pomimo problemów. Taki priorytet.
No cóż.
– Zakrywaj twarz, otwieraj skrytkę – rzuciła w końcu do Lanitha, przez wściekle zaciśnięte, zasłonięte przedramieniem zęby.
Skoro pomysł z bezzwłocznym skakaniem odpadł, musiał urodzić się inny plan; łowczyni prędko wpadła na alternatywę. Należało, krok pierwszy, odblokować drzwi, rozproszyć, rozrzedzić świeżym podmuchem wiszący w powietrzu chemiczny badziew, a następnie, krok drugi, wykopać granat na zewnątrz i wtedy dopiero salwować się ucieczką - z zawartością schowka za pazuchą. Nie z niczym. Z niczym byłoby bez sensu.
Mając nadzieję, że emeryt posłuchał i zajął się wydobywaniem ukrytego skarbu, Astarith wystrzeliła w guzik kontrolujący drzwi. Dokładniej – w całą tę elektronikę, która się za guzikiem musiała chować. W zamyśle chciała w ten sposób otworzyć podwoje z odległości, żeby łatwiej i szybciej pozbyć się syczącego ustrojstwa: z rozbiegu ugodzić w nie butem i posłać na śródbudynkowe podwórze bez żadnej przeszkody po drodze. Wiadomo, żeby zaskoczyć przeciwnika. I może go przy okazji ustrzelić.
Łatwiej pomyśleć niż zrobić. Tak czy siak, przystąpiła do realizacji.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Mistrz Gry » 20 Lip 2017, o 08:43

Gdy tylko Lannith ruszył w stronę skrytki od drzwi wejściowych posypały się w jego stronę bolty. Seria nie była zbyt celna więc emerytowany agent nie ucierpiał szczególnie mocno. Wystrój mieszkania ucierpiał na tym babarzyńskim zabiegu znacznie bardziej. Kilka eksponatów eksplodowało zasypując podłogę masą porcelanowych odłamków.
- Kurwa jasna! Z czego on strzela! - Krzyknął Lannith gdy dopadł do miejsca gdzie była skrytka.
Zamysł Astarith powiódł się połowicznie. Przestrzelony przez nią zamek sprawił, że drzwi zaczęły się otwierać i zamykać. To zaskoczyło napastnika, który zaczął słać z jeszcze większą zaciętością bolty po mieszkaniu. Sądząc po ich intensywności napastnik musiał być uzbrojony przynajmniej w DLT-19. Dym z granatu połączony z czerwienią pocisków tworzył scenerię niczym z jakiegoś koncertu z nowoczesną muzyką.
Kopnięcie granatu zakończyło się za to całkiem sporym sukcesem; biorąc pod uwagę to, że Astarith musiała idealnie zsynchronizować się z otwieraniem i zamykaniem drzwi było to nie lada wyczynem.
- Zabójcy! Potwory! Zostawcie nas! Zostawcie Fionna w spokoju! - Zdało się słyszeć ponad seriami pocisków.
- Dziadku! Dziadku przestań. - Drugi głos niewątpliwie należał do jakiejś dziewczyny.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6185
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Rodia] - Na tropie Fionna Llica

Postprzez Renno Tresta » 23 Lip 2017, o 12:35

Astarith, podkręciwszy niecny gazomiot niemal tak kunsztownie, jak onegdaj udawało się posyłać piłki w siatkę tuzom pokroju Caela Hanarista, od razu uskoczyła bliżej wystawionego na ostrzał Lanitha. Nieco przysłoniła pracodawcę swoją sylwetką, jak w końcu przystało na towarzyszkę niedoli i ochroniarza; trzeba się było wykazać, żeby zasłużyć na wypłatę. Odwagą, inwencją, chłonnością wrogich pocisków.
– Żeby cię krew zalała, dziadu - warknęła cicho, w zasadzie sama do siebie, wciąż z ostrożności przysłaniając usta i nos. - Hobby na stare lata, napieprzanie z armaty... Kurna twoja m...
Należało przyznać, że salwa z karabinu ekspresowo przemeblowała apartament. Strach myśleć, ile – co najmniej – tysięcy kredytów leżało właśnie na podłodze w postaci rozbitych fragmentów fikuśnych rzeźb gospodarza. Wysokiej klasy marnotrawstwo. Kusiło, żeby syf pozbierać i spróbować skleić.
– Nie jesteśmy zabójcami - Rauss podniosła głos. - a zaprzestanie strzelania to bardzo dobry pomysł! Włamaliśmy się, prawda, ale w szczytnym celu. Szukamy Fionna, zależy nam na człowieku! Zniknął bez śladu, przestał dawać znaki życia, tak dalej. Jest ze mną jego stary przyjaciel, rozwieje wasze wątpliwości, jeśli tylko spokojnie tu wejdziecie i skończymy z tym... wszystkim. Słowo honoru i pełne zawieszenie broni!
Entuzjaści oręża automatycznego i zapaleni miotacze granatów to byli... kto? Rodzina Llica? Jego elektorat? Na pewno fani. Mogą rozjaśnić sprawę, warto będzie ich wysłuchać. Coś wiedzą.
– Chyba wszyscy na dzielnicy usłyszeli tę subtelną wymianę ognia. – szepnęła do Tyro. - Pomyślą, że to wojny klanów. Załatwmy to szybko. Minimum informacji, dopóki nie zorientujemy się, kim są. Nie daj im zauważyć skrytki. Na razie.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Następna

Wróć do Zewnętrzne Rubieże