Content

Archiwum

[Tatooine] Mos Espa

[Tatooine] Mos Espa

Postprzez Mistrz Gry » 16 Maj 2013, o 17:39

Image

Mos Espa to miasto położone na granicy Północnego Morza Wydm, znane przede wszystkim z toru wyścigowego, na którym organizowane są coroczne zawody Boonta Eve Classic. Większość mieszkańców osady zamieszana jest w brudne interesy, sprawujących władzę nad miastem Huttów lub żyje z małych sklepików lub farm wilgoci. Prawdopodobnie najlepsze miejsce na Tatooine, by zakupić używane części do statku, niemal nieuszkodzone droidy czy innego rodzaju działający złom.
Znaczna część życia mieszkańców kręci się wokół wyścigów i związanym z nimi hazardem. Nierzadko śmiertelne w skutkach, zawody ścigaczy cieszą się niesłabnącą popularnością - również wśród odwiedzających miasto gości z innych planet.
Na targowisku, za kredyta lub dwa, usłyszeć można opowieści o nawiedzonym statku "Dusty Duck" rdzewiejącym na obrzeżach miasta od stu lat lub tajemniczym Nobocie, wałęsającym się bez celu droidzie protokolarnym rzekomo otoczonym przez złe duchy i Ciemną Stronę Mocy.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6553
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Kelan Navarr » 4 Mar 2014, o 16:50

Akcja przenosi się z: [Coruscant] Lądowiska Westport


„Jastrząb” wyskoczył z nadprzestrzeni.
- Witaj na Tatooine – mruknął Keren do zajmującej fotel drugiego pilota Kittani.
Jaśniejąca w promieniach dwóch słońc pustynna planeta poznaczona była tu i ówdzie bruzdami kanionów i pasm górskich. Jej powierzchnia mieniła się wszelkimi odcieniami żółci i jasnego brązu. Próżno było tu szukać blasku promieni odbijających się w wodzie, bądź zielonych połaci lasów. Tatooine nie ukrywała swojego prawdziwego oblicza – nie była gościnna dla istot nie mających pojęcia o przetrwaniu na jej powierzchni. Prawie jak w domu – pomyślał Keren i skierował statek w stronę połowy planety otulonej jeszcze objęciami nocy.

Nieliczne światła rozświetlające ulice Mos Espa, wskazywały że są we właściwym miejscu. Uzyskawszy pozwolenie na lądowanie, Caldon podszedł płynnie do wskazanego okręgu i delikatnie posadził frachtowiec na płycie jednego z lądowisk kosmoportu. Gdy silniki statku ucichły, a pustynny kurz wzbity w powietrze podczas lądowania nieco opadł, rampa Jastrzębia opuściła się z cichym sykiem. Choć był środek nocy, gorące powietrze momentalnie wdarło się do wnętrza statku, a na twarzach przybyszów już po chwili zalśniły mikroskopijne kropelki potu. Zeszli na płytę lądowiska. W mroku spowijającym część obszaru rozbłysnął na chwilę płomień zapalniczki, a po chwili czerwony punkt rozjarzył się mocniej, gdy właściciel papierosa zaciągnął się dymem.
- Wybacz mi na chwilę – rzucił do towarzyszki przemytnik i ruszył na spotkanie z ukrytym w ciemności obserwatorem.
Rozmawiali dłuższą chwilę, aż Caldon wyciągnął z kieszeni niewielkie zawiniątko i podał je otulonej w ciemne szaty istocie. Czerwony punkcik papierosa poszybował ku ziemi i skonał pod naciskiem obcasa. Keren pożegnał się z rozmówcą i wyraźnie zadowolony wrócił do Kittani.
- Jutro odbywa się tu wyścig Boonta – poinformował kobietę – Będę musiał się w jego trakcie z kimś spotkać i przyda mi się dodatkowa para oczu. Miałabyś ochotę mi towarzyszyć, czy masz własne plany?
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Kittani Levfith » 16 Mar 2014, o 14:48

Brunetka tylko przytaknęła na słowa mężczyzny, podziwiając frachtowiec w całej okazałości.
- Mój ojciec byłby zachwycony. - dodała na koniec, nim opuścili lądowisko by udać się do wnętrza maszyny. Tutaj dziewczyna czuła się już dosyć znajomo - poznała częściowo kadłub pochodzący z YT-1300FP, więc szybko obejrzała całe wnętrze badawczym wzrokiem. Widząc zainteresowanie mężczyzny jej dosyć nietypowym zachowaniem, Kittani odwróciła się do niego z uśmiechem.
- Nie zrozum mnie źle, nie wątpię, że Jastrząb nie da sobie rady w przestrzeni. To w pewien sposób... moje zboczenie zawodowe. A raczej mojego ojca. - mówiła przemierzając wnętrze statku i co jakiś czas odwracając wzrok od mężczyzny na różne elementy statku. - Mój tata jest konstruktorem i bardzo chciał, żebym poszła w jego ślady podobnie jak mój starszy brat. Z tego powodu znam większość modeli produkowanych do 65 ABY oraz ich konstrukcję i potrafię naprawić drobne usterki. Dlatego właśnie pytałam, kto go budował. - dodała już z delikatnym uśmiechem, niejako usprawiedliwiając swoją wścibskość w oczach Kerena.
Spotkanie z droidem zupełnie zbiło ją z tropu i zaskoczyło, chociaż nie jest to dobre określenie dla jej obecnego stanu. Brunetka przeniosła spojrzenie to na NG3R, to na mężczyznę nie bardzo wiedząc co zrobić w tej sytuacji. Aż zamrugała kilka razy oczami, by następnie leciutko nachylając się na droidem zmrużyć je jak kot upatrujący swoją ofiarę w pełnym słońcu.
- Uważaj, żebym nie przemalowała Cię na biało gdy zostaniemy razem. - dodała z uśmiechem, tym samym obnażając rząd białych zębów i wyprostowała się, spoglądając na towarzysza.
- Mogłeś uprzedzić... - dodała tylko na odejście krzyżując ręce na klatce piersiowej i ruszyła w swoją stronę, trzymając się z dala od kabiny i innych urządzeń.

***

Mimo wszystko brunetka ostatecznie znalazła się w kabinie, nie mogąc znieść obserwującego ją droida która raz po raz upominał się o niedotykanie absolutnie niczego. Dziewczyna z założoną nogą na nogę, trzymając w prawej dłoni wisiorek i spoglądając na planetę zza szyb.
Lądowanie w rzeczy samej przebiegło nadzwyczaj sprawnie, co też Kittani odnotowała i zapamiętała, tym samym Keren zyskał uznanie w jej oczach. Brunetka przeprosiła mężczyznę i wcześniej opuściła kabinę, tym samym po drodze zdejmując z siebie ciepłą bluzę. Temperatura na zewnątrz dała już o sobie znać, a ona sama zdecydowanie lepiej czuła się w dopasowanej, czarnej bokserce która zapewniała jej więcej swobody.
Mimo, że wydawało się to być końcem ich wspólnej podróży Kittani nagle została osamotniona, stojąc przed Jastrzębiem niezbyt świadoma tego, co się dzieje. Założyła ręce na biodra niezadowolona z takiego obrotu sprawy, rozglądając się po lądowisku i okolicy. W pewnym momencie rozważała nawet cichą ucieczkę pod osłoną leniwie ustępującej nocy, jednak została widząc pakunek wręczany tajemniczej postaci. Gdy ciemnoskóry mężczyzna powrócił, kobieta spojrzała w dal za znikającą postacią i ponownie spojrzała na Caldona, opierając się o statek.
- Mogłabym pomóc... Mogę liczyć na jakieś korzyści z tego zadania? - spytała mężczyznę.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 333
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Kelan Navarr » 23 Mar 2014, o 07:45

Przemytnik wbił w kobietę twarde spojrzenie, wyraźnie nad czymś myśląc. Keren nie lubił się dzielić kredytami, na które z narażeniem zdrowia i życia zapracował. W tym przypadku sprawy miały się jednak inaczej. Mógł co prawda niepostrzeżenie dorwać Zirrxa, ale w razie jakiejkolwiek wpadki jego dalsza kariera mogłaby napotkać niepotrzebne komplikacje. Naturalnie należało również uwzględnić możliwość, że Twi’lek nie będzie miał nośnika danych przy sobie, a możliwość szczegółowego wypytania ograniczana była w znaczącym stopniu przez świadków. Drań zajął ponoć jeden z pokojów w hotelu, utworzonym w dawnej sezonowej rezydencji Hutta Jabby, wynajmując na dodatek kilku goryli do ochrony. Kitty ze swoją aparycją mogła zdecydowanie ułatwić całą operację.
- Dwa tysiące kredytów – odpowiedział Caldon – Będziesz jednak musiała na te pieniądze zapracować.
Kobieta pytająco uniosła brew.
- Oto mój dawny znajomy – Keren uruchomił wyświetlacz i zademonstrował kobiecie portret Twi’leka w średnim wieku – Obecnie rezyduje w jednym z tutejszych hoteli i posiada rzecz należącą do mnie. Jak pewnie się już domyśliłaś, chciałbym ją odzyskać. W tym celu udasz się do hotelowego kasyna, w którym lubi ponoć przesiadywać, zawrócisz mu w głowie i sprawisz, że zabierze Cię do swojego pokoju. Dosypiesz mu do drinka coś na sen i dokładnie przeszukasz apartament. Przedmiot o który mi chodzi jest niewielkich rozmiarów, więc nie będziesz miała problemów z jego ukryciem. Naturalnie trzeba będzie Cię zaopatrzyć w jakiś strój stosowny do miejsca i zadania. Co ty na to?
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Kittani Levfith » 25 Maj 2014, o 16:59

Ona też nie lubiła się dzielić swoimi kredytami, ale skoro zwietrzyła dobry interes już mu nie odpuści. Niezbyt interesowało ją z kim ma zatargi i jaka w tym jest jej rola, ale jako że nie miała stałej pracy i dorabiała gdzie popadnie nie miała skrupułów zapytać się o wycenę jej pomocy. Tym bardziej, że ledwo się poznali.
- Dwa tysiące to uczciwa oferta. - kiwnęła głową na znak, że akceptuje taką wycenę jej pomocy. Przysunęła się nieco bliżej aby dokładnie przyjrzeć się portretowi, który mężczyzna pokazał jej na wyświetlaczu. Dla niej prawie każdy Twi'lek wyglądał tak samo więc szukała jakiś charakterystycznych cech, dzięki którym będzie mogła go rozpoznać.
- Masz szczęście że dobrze znam Twilekański... - dodała po chwili namysłu, uważnie wysłuchując słów Caldona. W sumie zadanie nie okazało się być aż tak wymagające i ciężkie, jednak zawsze istniało ryzyko niepowodzenia ich swoistej misji. Plan działania przedstawiony przez mężczyznę spodobał jej się i uważała, że jest dosyć dobrze przemyślany. Gdzieś w połowie aż uśmiechnęła się z satysfakcją, zakładając ręce na piersi.
- Gdzie diabeł nie może tam kobietę pośle... Sądzę, że nie będzie większego problemu z przedostaniem się do jego pokoju i wsypaniem mu niespodzianki do drinka. A... co masz na myśli mówiąc stosowny strój? - zapytała jakby nieco zbita z tropu, unosząc na niego zielone tęczówki. Ona raczej myślała o jakieś sukni z głębokim wycięciem, ale kto wiedział co Keren miał na myśli. Tym bardziej, że niektórych mężczyzn czasami ponosiła fantazja w kwestii ubioru.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 333
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Kelan Navarr » 27 Maj 2014, o 16:03

- Zirrx lubuje się w obcisłych, skórzanych strojach. Łańcuchy, niebotycznie wysokie obcasy, a jeśli w pokoju wyciągniesz pejcz, będzie wniebowzięty. – pośpieszył z wyjaśnieniami. Odczekał chwilę, obserwując jak wyraz niedowierzania na twarzy kobiety staje się coraz bardziej wymowny. – Spokojnie, żartowałem – sprostował z szerokim uśmiechem, którego nie był już w stanie powstrzymać. – Najlepsza byłaby jakaś suknia, odsłaniająca równie wiele, co zasłaniająca. Coś z klasą, dającego wyobraźni pole do popisu. Nic wulgarnego. Mówiąc krótko, obawiam się że coś, czego nie można kupić na tym zadupiu.
Przemytnik przeciągnął spojrzeniem po sylwetce Kittani. Był to raczej odruch, gdyż przez kilka ostatnich zdążył się przekonać, że podróżuje z wyjątkowo piękną kobietą. Twi’lekowie przeważnie preferują kobiety z głowoogonami, lecz przedstawicielki innych ras o wyjątkowej urodzie również znajdowały uznanie w oczach sporej części z nich. Choć w przypadku Kitty nie potrzeba było nawet wyjątkowego stroju, wymagało go miejsce, w którym Zirrx przebywał. Szczególnie na dzień przed wielkim wyścigiem, gdy na planecie pojawiali się jacyś goście i Tatooine było marginesem galaktyki w odrobinę mniejszym stopniu niż zwykle.
- Spakowałaś może coś, co może się sprawdzić w tej roli? – Caldon pytająco spojrzał w zielone tęczówki kobiety.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Kittani Levfith » 2 Cze 2014, o 12:44

Prawda, że Kittani przeraziło pierwsze zdanie Caldona. Spojrzała to po nim, to po sobie, jakby nie była pewna czy to właśnie do niej skierowana była ta odpowiedź. Na jego szczery uśmiech brunetka zmarszczyła brwi i ściągając je ku środkowi, wyciągnęła palce celując w żebra mężczyzny. Niech ma nauczkę za takie głupie pomysły! Zaraz jednak jej wyraz twarzy stał się obojętny, a ona sama z dezaprobatą wzruszyła ramionami spoglądając gdzieś za nim.
- Szkoda, bo właśnie to spakowałam. I kajdanki. - dodała powracając wzrokiem na mężczyznę. Tym razem to ona czekała na jego reakcję, ale po chwili sama uśmiechnęła się do Kerena, tym samym zdradzając swoje intencje. Rozumiała że każdy ma jakieś fetysze, ale osobiście takich osób nie znała.
Brunetka założyła ręce na biodra, usilnie myśląc nad zawartością swojego plecaka. Raczej na takie podróże starała się ograniczyć swój bagaż do minimum, jednak jakaś sukienka powinna się znaleźć. Ukucnęła ściągając plecak i zaczęła w nim przebierać, szukając czegoś odpowiedniego na tą okazję. Zapewne gdzieś tam ujawnił się blaster Q2 i jej DataPad, ale ona sama była bardziej zafascynowana poszukiwaniami niż tym, co Keren mógł dojrzeć stojąc nad nią.
- Mam... Czerwoną sukienkę z rozcięciem. I pas z pończochami, ale to się raczej nie przyda. - dodała unosząc na niego wzrok i pokazała mu kawałek sukni. Głównie brała ją z tego względu, że materiał z którego była wykonana nie gniótł się i zachowywał swój kształt, a metaliczny odcień czynił ją nieco bardziej awangardową od zwykłej, czerwonej sukienki. Wyciągnęła sukienkę na wierzch, dzięki czemu łatwiej było jej poszukać butów na obcasie. Damskie torebki to czarna dziura.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 333
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Kelan Navarr » 3 Cze 2014, o 16:50

- Doskonale. – skinął głową Keren. – W takim stroju doskonale wkomponujesz się w towarzystwo, które wieczorem wypełni kasyno hotelowe. Niestety sam nie będę mógł się pokazać nigdzie w pobliżu, bo cała sprawa weźmie w łeb. Zirrx, bądź jego ludzie z łatwością mnie rozpoznają, a takie spotkanie nie zakończyłoby się miło dla którejkolwiek ze stron.
Niebo na zewnątrz nieznacznie zaczynało się rozjaśniać. Za jakieś dwie godziny ta część planety skąpana miała zostać w morderczych promieniach bliźniaczych słońc. Caldon wziął głęboki wdech suchego, pustynnego powietrza, wdzierającego się do wnętrza statku i w jakiś sposób przypominające mu rodzinny dom. Nie był typem wrażliwego faceta z rozrzewnieniem wspominającego dawne czasy, czy tęskniącego za rodziną. Stoga była w jego pamięci dziurą jeszcze większą niż Tatooine i cieszył się, że udało mu się z niej uciec. W końcu nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Charakterystyczny zapach napełniał go jednak swego rodzaju spokojem.
- Rzeczy zostaw póki co na statku. NG3R może nic z nimi nie zrobi, a Ty nie będziesz musiała bezcelowo nosić ze sobą całego bagażu. Nie wiem jak Ty, ale ja jestem cholernie głodny. Co powiesz na lokalne śniadanie?
Nie czekając na odpowiedź skierował się w stronę trapu opuszczonego na zakurzone lądowisko.
- Ah! - Zatrzymał się w pół drogi, oglądając się na Kitty, która wyciągnęła potrzebne na później rzeczy, a resztą skrupulatnie pakowała na powrót do torby. – Pończoch nie chowaj zbyt głęboko. Kto wie, czy się w bliskiej przyszłości nie przydadzą.
Na jego ustach zaigrał zawadiacki uśmiech. Powolnym krokiem, by kobieta mogła do niego dołączyć nim opuści lądowisko, ruszył w stronę sfatygowanych durastalowych drzwi odgradzających tę część kosmoportu od ulic Mos Espa.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Kittani Levfith » 5 Cze 2014, o 13:32

- Rozumiem. Jeśli wszystko dokładnie ustalimy to później bez problemu się odnajdziemy. Tylko musimy mieć wszystko dobrze rozplanowane, i to na kilka przypadków. - pokiwała głową, tym samym przytakując na jego słowa. Wierzyła, że im się uda ale zawsze lepiej mieć jakiś plan awaryjny w razie, gdyby pierwszy spalił na panewce. Ona natomiast nie znała zbytnio planety, więc dla niej pustynne powietrze było czymś nowym i nieco drażniło jej gardło, chociaż zapach był dosyć przyjemny.
- Jeśli wrócimy tutaj i NG3R będzie miał moją bieliznę na sobie uznam, że zleciłeś mu rewizję mojego bagażu. - brunetka uśmiechnęła się, szczerze rozbawiona wizją droida w jej ubraniach. - Umieram z głodu.
Na jego kolejne słowa brunetka uniosła jedną z brwi, a jego uśmiech wiele jej sugerował. Podbiegła do niego i nawet wysunęła się nieco do przodu, odwracając się i tym samym idąc przodem do niego.
- Doprawdy?- spytała zakładając ręce na piersiach - Nie byłabym tego taka pewna, nawet bliska przyszłość jest nam nieznana. - podsumowała z nieco złośliwym uśmiechem na ustach i zapewne razem z nim udała się do drzwi.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 333
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Kelan Navarr » 11 Cze 2014, o 17:42

Jedynym komentarzem swej końcowej uwagi jaki otrzymała Kittani, był czarujący uśmiech przemytnika. W pozytywnych nastrojach opuścili zakurzone lądowisko, by zanurzyć się w budzącym się do życia Mos Espa.

Miasto nie było zbyt okazałe, lecz po Tatooine trudno było spodziewać się czegoś innego. Na ulicach powoli zaczynali pojawiać się pierwsi mieszkańcy, korzystający z ostatnich chwil relatywnego chłodu. Nim miasto wypełniło się różnego rodzaju hałasami, dwójka przybyszy usiadła przy pamiętającym lepsze czasy stoliku w jednej z lokalnych jadłodajni. Mieli sporo czasu, więc nie śpieszyli się.

Spoglądając na sprawiający wrażenie pogrążonego w kompletnym chaosie kolorowy tłum, Keren wziął do ust ostatni kęs ciasta Eopie. Z pełnym żołądkiem, piękną kobietą siedzącą naprzeciw i perspektywą odwetu na Zirrxie, czuł się doskonale. Niewygody miejsca, w którym się znajdowali nie przeszkadzały mu kompletnie. Wychował się w końcu w gorszych warunkach.
- Dobrze. - zagadnął towarzyszkę, gdy wszystkie talerze zostały opróżnione i uprzątnięte ze stolika - Przejdźmy do sedna sprawy. Twi'lek o którym wspominałem, posiada nośnik danych z ważnymi dla mnie informacjami. W gruncie rzeczy nigdy nie powinien stać się jego posiadaczem, ale to już historia na inną okazję. Jak już wspominałem, zatrzymał się w hotelu utworzonym w dawnym pałacu Hutta Jabby i zatrudnił kilku goryli do ochrony. Mógłbym sam zrobić tam zadymę, ale takie działania na terytorium Huttów mogą nie spotkać się z ich zbytnym entuzjazmem. Tutaj pojawia się Twoje zadanie.
Mężczyzna położył na stoliku niewielki holoprojektor. Urządzenie zamigotało i oczom Kittani ukazał się Twi'lek. Nie wyróżniał się w jej oczach niczym specjalnym - ot typowy przedstawiciel swojego gatunku.
- Wieczorem lubi ponoć przesiadywać w tamtejszym kasynie i tam powinnaś zainteresować go swoją osobą. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zaprosi cię do swojego apartamentu, a tam już wiesz co zrobić.
- A jeśli coś pójdzie nie tak? - spytała Kitty.
Keren delikatnie pokręcił głową.
- Cóż... wtedy będę musiał narazić się na nieprzychylność Huttów. Postarajmy się jednak do tego nie doprowadzić. - uśmiechnął się ciepło, wskazując na hałaśliwą ulicę. - Mamy do dyspozycji praktycznie cały dzień. Nie ma tu nic do oglądania, lecz jeśli chcesz się trochę powłóczyć po mieście, masz teraz doskonałą sposobność. Spotkajmy się na pokładzie Jastrzębia koło piątej. Dostarczymy Cię wtedy do hotelu, zgoda?
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Kittani Levfith » 18 Cze 2014, o 14:07

Dla Kitty całe Tatooine było czymś nowym. Owszem, podróżowała i to całkiem sporo, ale nigdy tutaj nie była. Być może miasto nie było najładniejsze i nie zachęcało swoim wyglądem, ale nawet ona była w stanie poczuć klimat jaki tutaj panuje. Z pewnością było to coś niecodziennego, a wizja wypełnienia tutaj powierzonego jej zadania napawała ją ekscytacją.

Po pierwszej od wielu godzin pierwszej porcji jedzenia, brunetka wreszcie mogła poczuć się swobodnie i w pełni najedzona. Przez to od razu miała lepszy humor, więc wsłuchała się uważnie w słowa mężczyzny co jakiś czas przytakując głową na znak, że go słucha. Gdy jej oczom ukazał się Twi'lek, brunetka wydęła usta w bliżej nieokreślony grymas, ściągając nieco brwi ku środkowi. Liczyła na nieco bardziej charakterystycznego przedstawiciela tego gatunku, coby łatwiej zlokalizować go później w tłumie.
- Ma jakieś znaki szczególne? Albo chociażby jak się nazywa? - spytała wpatrując się w hologram. Faktycznie, że osobnik ten nie wyróżniał się niczym szczególnym. Calodn szybko jednak przeszedł do sedna sprawy i omówił wszystko to, co było potrzebne. Rozwiał również jej wątpliwości, więc Kittani spojrzała na niego uważnie, chwilę analizując jego słowa. Piąta była optymalną godziną, by brunetka mogła zapoznać się z miastem i jego mieszkańcami. Przytaknęła głową na znak, że wszystko zrozumiała i nachyliła się nad stołem.
- Co do tego dodatku, który mam wsypać mu do drinka... Idealnie, gdyby ta substancja sama się rozpuściła w kontakcie z inną cieczą i była bezsmakowa i bezzapachowa. Jeśli musiałabym coś wymieszać, dźwięk mieszania albo wirująca ciecz mogłyby wzbudzić jego podejrzenia. Jesteś w stanie załatwić coś takiego do piątej? - spytała unosząc na niego wzrok.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 333
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Kelan Navarr » 22 Cze 2014, o 07:50

Kittani nie znała Kerena na tyle dobrze, by wiedzieć, że jest on posiadaczem różnych substancji tego typu. Przemytnik czasem podejmował się zleceń innej natury i był w tym naprawdę niezły. Odpowiednia trucizna była często najbardziej bezproblemowym sposobem załatwienia sprawy. Brak narzędzia zbrodni, brak sprawcy.
- Nie będzie z tym problemu. – skinął głową Keren. – Do zobaczenia o piątej na statku.

***


Było już kilka minut po umówionej godzinie, gdy przemytnik pojawił się na lądowisku. Dzień mógł zaliczyć do grupy tych pełnych zajęć. Tatooine było może dziurą, lecz równocześnie pełniło istotną rolę na czarnorynkowej mapie. Przemytnik dbający o swoje interesy powinien znać tu odpowiednie osoby i dbać o dobre relacje z nimi. Mężczyzna był przekonany, że dotarł na statek przed swoją towarzyszką i już układał w głowie krótką mowę o profesjonalizmie, gdy jego uszu odbiegły odgłosy z wnętrza statku.
- Na stwórcę! Moje receptory tego nie wytrzymają! – metaliczny głos NG3R’a był charakterystyczny – Biała khragh bhak utu goji statku… Niczym w niskiej klasy burdelu.
Keren wszedł do głównego pomieszczenia Jastrzębia i bezwiednie zatrzymał się w drzwiach. Kittani na pokładzie pojawiła się już wcześniej i w dodatku postanowiła przygotować się do wyjścia. O ile wyciągnięta z bagażu nie robiła ogromnego wrażenia, na kobiecie suknia prezentowała się olśniewająco, podkreślając wszystkie zagłębienia i wypukłości sylwetki właścicielki. Czerwień doskonale współgrała z ciemniejszym odcieniem skóry Kittani, a krój sukni wspaniale eksponował atuty kobiety. Po kilku sekundach przemytnik zreflektował się, że musi wyglądać niepoważnie stojąc i wpatrując się w swoją świeżo upieczoną wspólniczkę.
- Panie Keren! – zaskrzeczał droid – Niech pan zabierze to stworzenie z pokładu, nim przewody mi się poprzepalają!
- Zajmij się statkiem 3R. – uciszył go mężczyzna. - Nie zabawimy tu zbyt długo.
Gdy przeklinając w różnych językach droid zniknął z pomieszczenia, Caldon lekko uśmiechnął się do kobiety.
- Wyglądasz fantastycznie. – raz jeszcze obrzucił ją wzrokiem. – Zaczynam się obawiać, że zwrócisz na siebie aż zbyt wiele uwagi. Gotowa?
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Kittani Levfith » 21 Lip 2014, o 15:47

Kittani czekała już nawet kilka minut przed umówioną godziną, a skoro Kerena nie było na miejscu... Cóż, postanowiła się rozgościć w jego statku w myśl, że mężczyzna nie będzie miał nic przeciwko temu. Inną sprawą był głos NG3R'a, który skutecznie wyprowadzał ją z równowagi i sprawiał, że Levfith najchętniej pozbyłaby się go z pokładu w trybie natychmiastowym, nawet jeśli oznaczałoby to walkę z droidem i mnóstwo epitetów skierowanych pod jej adresem. Ostatecznie jednak ignorując jego słowa brunetka przebrała się w sukienkę i... pozostało jej czekać. Dopiero po chwili poczuła na sobie wzrok mężczyny, który wydawał się być trochę... nieobecny? Brunetka wygładziła sukienkę na udach i spojrzała po sobie krytycznym wzrokiem - może ma gdzieś dziurę, albo co gorsza plamę oleju? Na słowa droida rasisty uniosła nieco gniewne spojrzenie na niego, marszcząc brwi.
- Jeszcze słowo, a przyrzekam... PRZYRZEKAM, że następnym razem wyleję na Ciebie całe wiadro białej farby bez najmniejszych skrupułów. - dodała unosząc palec ku górze aby potwierdzić, że nie są to żarty a całkiem realne groźby. Na słowa mężczyzny Kittani już nieco oprzytomniała i przeniosła na niego wzrok, nieco się... rumieniąc? Nie wiadomo, bo gwałtownym ruchem głowy na jej twarz opadły brązowe fale włosów skutecznie zasłaniając jej policzki.
- Jeszcze tylko upnę włosy i jestem gotowa. - dodała nieco niewyraźnie trzymając spinkę w zębach i potakując głową.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 333
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: P-ń

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Kelan Navarr » 2 Sie 2014, o 10:06

Jak na warunki panujące na Tatooine, kompleks hotelowy sprawiał całkiem przyjemne wrażenie. Nie było tu naturalnie mowy o luksusach, lecz trzeba było przyznać, że właściciel z popadającego w ruinę dawnego pałacu letniego Hutta Jabby, stworzył coś umiarkowanie estetycznego. Kittani pewnym krokiem weszła do kasyna, obrzucając wzrokiem zebranych gości. Przy jednym ze stolików do Pazaaaka, zauważyła niebieskoskórego Twi’leka. Stos metalowych płytek spoczywający obok niego, sugerował że ma dobrą passę. Kittani stanęła po przeciwnej stronie stolika i zaczęła przyglądać się grze, wprowadzając przy okazji w szeregach graczy odrobinę rozkojarzenia. Twi’lek kilkakrotnie unosił wzrok na kobietę, za każdym razem natrafiając na spojrzenie jej zielonych oczu. W końcu podziękował pozostałym graczom i wstał od stolika, kierując się wprost do panny Levfith.
- Witam – wyciągnął dłoń do Kittani – Jestem Zirrx.
- Kitty – delikatnie, jak przystało na kobietę z klasą uścisnęła jego dłoń.
- Niewątpliwie. Co tak piękna kobieta robi tutaj sama?
- Szuka towarzystwa na wieczór – odpowiedziała bez ogródek, uśmiechając się zachęcająco.
Zirrx przeciągnął po niej spojrzeniem, w którym tliło się pożądanie.
- Może pójdziemy do mnie i opowiesz mi o sobie trochę więcej?
Zbliżyła się do niego i objęła jedną ręką, układając dłoń na jego biodrze. Mężczyzna nie potrzebował dodatkowej zachęty.
- Niech nikt nam nie przeszkadza – rzucił do dwóch goryli, którzy umiejętność pozostawania prawie niezauważonymi opanowali do perfekcji.

***

Zirrx postawił przed sobą dwa kieliszki i napełnił je niebieskim płynem.
– Za nowe znajomości.
- Mógłbyś nieco przygasić światło? – obietnica w spojrzeniu jakie mu posłała, sprawiła że mężczyzna bez wahania podążył w stronę przełącznika.
Gdy tylko odwrócił się do niej plecami, błyskawicznie wrzuciła do napoju tabletkę ofiarowaną jej przez Kerena. Powłoka w ułamku sekundy reagowała z alkoholem, zaś płynne wnętrze zapewniało szybkie rozprowadzenie substancji w napoju. Bez buteleczek i pozostawiania śladów. Kittani była pod wrażeniem. Światło w pokoju przyciemniło się, zatrzymując na poziomie wydobywającym jedynie kształty otoczenia. Twi’lek wrócił do swojej towarzyszki.
- Wyglądasz oszałamiająco – szepnął, przyciągając ją do siebie. Jego dłonie poddały się nienagannym kształtom opiętym czerwoną tkaniną.
- Napijmy się najpierw – uśmiechnęła się do niego słodko, odsuwając krok do tyłu. Poruszyła się na tyle niefortunnie, że zahaczyła o stolik na którym spoczywały drinki. Oba kieliszki zachybotały się i z brzękiem tłuczonego szkła roztrzaskały na podłodze. Kobieta zaklęła.
- Nic się nie stało moja droga. – uspokoił ją Twi’lek, ponownie przyciągając ku sobie. – Może pominiemy jednak etap wznoszenia toastów i po prostu uwolnimy się z tych zbędnych ubrań?


Wątek od tego momentu przejmuje Mistrz Gry.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Mistrz Gry » 15 Wrz 2015, o 12:38

Akcja przenosi się z [Coruscant] Dystrykt Imperialny

Prom transportowy z Coruscant podszedł do lądowania. Mimo budzącego przerażenie pasażerów wyglądu, na trasie z jądra radził sobie bez większych problemów od wielu lat. Prowadzony pewną ręką jednookiego zabraka, miękko osiadł na tym co zwykle lądowisku. Gdy warkot silników ucichł, a kurz wzburzony przez maszynę wreszcie opadł, opuszczono trap. Pasażerowie z wyraźną ulgą wytoczyli się na zewnątrz i jeden po drugim zniknęli w drzwiach wyjściowych lądowiska. Ainslie postawiła pierwszy krok na zakurzonym podłożu, zastanawiając się nad swoim kolejnym krokiem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6553
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Mistrz Gry » 17 Wrz 2015, o 16:07

Dwa słońca Tatooine płonęły jasno na bezchmurnym niebie, bezlitośnie paląc powierzchnię planety. Gorące powietrze, nieporuszone nawet najmniejszym podmuchem wiatru, wypełniało wraz z setkami tysięcy istot miejscową arenę. Stadion zmienił się w rozległe morze barw, pośród martwej pustyni. Między rzędami ławek przechadzali się sprzedawcy napojów i jadła oraz bukmacherzy przyjmujący ostatnie zakłady.
- Z piątego rzędu wystartuje zawodnik z Felucii, Baku Feckle!
Głos komentatora potoczył się nad trybunami, wywołując żywiołową reakcję tłumu. Coroczny wyścig Boonta stał się w ciągu ostatnich kilkunastu lat wydarzeniem słynnym w całej galaktyce, a jego transmisje przyciągały przez wyświetlaczy miliardy istot. Niektórzy twierdzili, że w tym wszystkim chodziło o chęć imperium do przypodobania się, a przez to poprawę stosunków z Huttami, do których kieszeni spływała spora część dodatkowych dochodów.
- Obok niego, jedyna kobieta w dzisiejszych zawodach! Z planety Sevarcos II, piękna Atria Onone!
Odpowiedział mu wrzask tysięcy gardeł. Ogolona krótko z jednej strony głowy kobieta, uniosła się w swojej maszynie i pomachała zebranym swoim hełmem. Powietrze nad torem drgało od żaru nagrzanego piasku, zniekształcając widok pierwszego zakrętu, prowadzącego na Rozgwieżdżone Równiny. Zagrały rogi. Odpowiedział im krzyk tysięcy gardeł, gdy na łukowato sklepionym balkonie pojawił się Hutt Yarlo, sprawujący władzę na planecie. Pozdrowił zebranych gestem pulchnej reki i pławił sie przez chwilę w ryku tłumu. Dawny zwyczaj prezentacji zawodników przez rządzącego Hutta już wiele lat temu odszedł w zapomnienie. Obecnie Yarlo dawał jedynie znak do rozpoczęcia zawodów.
– Kaa bazza kondee da tam hdrudda! – zagrzmiał w końcu. – Niech rozpocznie się wyścig!
Widzowie odpowiedzieli aplauzem, w który wmieszał się grzmot uruchamianych silników, by po chwili bez problemów zagłuszyć wrzawę. Z toru znikali w pośpiechu ostatni mechanicy. Czerwone światło płonące na olbrzymim łuku wciąż wstrzymywało przepełnione mocą maszyny, czekające tylko, aby wyrwać się do przodu. W końcu światło zmieniło się na zielone. Wyścig się rozpoczął.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6553
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Atria Onone » 17 Wrz 2015, o 17:46

Jak powszechnie wiadomo, ludzie nie odnosili nadzwyczajnych sukcesów w wyścigach ścigaczy. Można powiedzieć, że w ich wypadku jeden błąd oznacza szybki koniec kariery. Atria nie była dobra z historii, ale słyszała co nieco o jakimś gówniarzu, który poustawiał po kątach przeciwników dawno, dawno temu. Farciarz. Atria prócz szczęścia (jak przynajmniej sama sądziła) miała też umiejętności i doświadczenie od najmłodszych lat. Po zwyczajowym przywitaniu się z kibicami, usiadła ciężko na swoim fotelu, poprawiła włosy i założyła kask. Upał dawał się jej we znaki, zdążyła odzwyczaić się od temperatury stepów na Sevarcos i szczerze polubiła tworzący gęsią skórę chłód.
- No, zaczynajmy już. - wymamrotała błagającym tonem pod nosem sprawdzając raz jeszcze czy wszystkie kontrolki na kokpicie są tak jak powinny. Wzięła głęboki oddech i zacisnęła dłonie na drążkach sterowniczych. Wzrokiem wyszukała dwóch gwiazdorów dzisiejszego wyścigu.
W porównaniu do innych ścigaczy, pojazd Atrii był jednym z mniejszych. Całość długa na pięć metrów pozwalała na manewry, o których tylko pomarzyć mogli posiadacze większych maszyn. No i skoro ścigacz jest mniejszy, to i szansa na przypieprzenie w coś nieco spada.
Przyśpieszenie lekko wbiło Atrię w fotel. Teraz tylko nabrać prędkości, nie rozbić się, uniknąć nieczystych zagrań reszty i zostawić ich wszystkich w tyle. Plan wydawał się banalnie prosty.
Image
Awatar użytkownika
Atria Onone
Gracz
 
Posty: 3
Rejestracja: 14 Wrz 2015, o 14:52

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Mistrz Gry » 18 Wrz 2015, o 15:25

Pojazdy wystrzeliły przed siebie, wzbijając w powietrze tumany kurzu. Tłum oszalał w ekstazie, lecz jego krzyk zagłuszył grzmot silników. Atria maksymalnie wychyliła dźwignie do przodu, wydobywając z silników pełną moc. Gran startujący z pozycji obok, wysforował się nieznacznie do przodu. Obłok kurzu poważnie ograniczył widoczność. Kierując się bardziej instynktem, niż zmysłem wzroku, który rejestrował jedynie zarysy pozostałych maszyn, lekko przyciągnęła lewą dźwignię ku sobie, zmuszając ścigacz do delikatnego skrętu. O centymetry minęła pojazd jednego z uczestników. Najwyraźniej odmówił współpracy już na starcie, grzebiąc nadzieję na jakikolwiek wynik. Fakt, że jakiś zawodnik nie opuszczał stadionu, stał się niepisaną tradycją wyścigu Boonta. Pojawiły się nawet zakłady, w których można było wytypować tegorocznego pechowca. Za plecami kobiety rozległa się eksplozja. Najwyraźniej ktoś nie zauważył zepsutego pojazdu. Liczba uczestników zmalała do szesnastu.

Rozległa pustynia pławiła się w oślepiającym blasku, a rozpalone powietrze drżało ponad płaską jak stół, piaszczystą powierzchnią, wznosząc się następnie wyżej, pomiędzy ściany olbrzymich urwisk i samotne góry. Ogłuszający ryk rozdarł znieruchomiałe powietrze, gdy uczestnicy wypadli na Rozgwieżdżone Równiny, pozostawiając za sobą zgiełk areny. Atria wiedziała, że płaski odcinek pustyni był najlepszym miejscem, by przesunąć się w górę stawki. Miejsce przed nią zajmował aktualnie Gran startujący podobnie jak ona z piątego rzędu. Pochłaniał przestrzeń z rykiem trzech potężnych silników, swojego wściekle zielonego pojazdu. Momentalnie wykonał manewr blokujący, gdy zobaczył, że Onone próbuje przesunąć się przed niego.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6553
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez Mistrz Gry » 5 Lut 2016, o 21:54

Jakieś trzy czy cztery tygodnie po wydarzeniach, które przeszły do historii Mos Espy jako "Dzień Hancorda" w mieście ciągle było o nim głośno. Jakkolwiek nie chodziło już tylko o zwycięstwo w nielegalnym turnieju karcianym. Chodziło o coś więcej.
Hutt Ottor zginął. Został uduszony łańcuchem. Tak przynajmniej głosiła najczęściej powtarzana plotka. Nikt nie wiedział jak to się mogło stać, ale i tak każdy obstawiał, że stał za tym tajemniczy przybysz z Korelli. W półświatku przestępczym zawrzało i atmosfera zrobiła się równie gorąca co ciągnące się na pustynnej planecie dni. W rozsypkę poszły wszystkie powiązania i zależności jakie były w ręku Hutta. Pomniejsi przestępcy, którzy do tej pory byli trzymani na krótkiej smyczy, zaczęli skakać sobie do gardeł, walcząc o pozyskanie jak najlepszej pozycji nim sytuacja zdąży okrzepnąć. Wielu zyskało na tych zmianach, znacznie większa liczba straciła, ale największym przegranym okazał się być Gauss.
Zemstą cieszył się krótko, a niewielkie zyski w postaci statku Hancorda i jego dwóch droidów astronawgacyjnych nie mogły zrównoważyć strat jakie poniósł przez rozpad organizacji Hutta. Gauss miało to nieszczęście, że doczekał się kilku oficjalnych wyroków nadanych przez imperium i - najpewniej za sprawą donosu - w niedługi czas po śmierci Ottora został aresztowany i przewieziony na posterunek w Anchorhead; nikt go później na Tatooine nie widział. Mandoloriański najemnik i tajemnicza kobieta rasy Falleen uciekli z planety statkiem Hancorda znikając z radarów służb imperialnych i półświatka piaszczystej planety.
W całej tej zagmatwanej aferze jaka zaczęła panować w Mos Espie IG87F został zapomniany i zostawiony w magazynie w kryjówce Gaussa. Z założonymi ogranicznikami musiał siedzieć i czekać na jakieś polecenie, z tego powodu nudziło więc mu się śmiertelnie.
Kryjówka Gaussa była kryjówką tylko z nazwy. Nie miała za wiele wspólnego z utrzymywaniem jakiejś tajemnicy. Był to tak naprawdę większy dom z kawałkiem własnego podwórza i warsztatem oraz dość obszernym podziemnym magazynem. Dom co prawda długo się nie ostał w spokoju i już w dwa dni po tym jak Imperium zabrało właściciela został ograbiony i wszystko co miało jakąś wartość zostało z niego wyniesione. Do magazynu jednak nikt nie zszedł. Raz, że zamknięty był solidnymi drzwiami z zamkiem cyfrowym, a dwa pilnować go miał jakiś niebezpieczny droid. "Ponoć pilnuje go ten straszny ydżi, co to tuzin ludzi ostatnio pod Zieloną Grotą wystrzelał, ja tam nie idę, dej mi spokój, sam se idź na grabież. ".
Tym droidem miał być IG właśnie. Tyle tylko, że żadną miara nie mógł być niebezpieczny. Musiał siedzieć i czekać, a na ewentualnego intruza mógł co najwyżej spojrzeć. Zdziwił się więc, gdy pewnej nocy drzwi od magazynu otworzyły się. Nikogo nie dostrzegł w pierwszej chwili, jednak ktoś, obdarzony lekkim chodem, wszedł właśnie do ciemnego pomieszczenia i zaczął się po nim buszować. Dla obsypanego kurzem i pyłem droida było to bardzo emocjonujące wydarzenie. Żałował tylko jednego. Nie miał przy sobie broni, choć i tak na wiele by mu się w tej sytuacji nie przydała.
Po krótkiej chwili pojawił się przed nim intruz. Była to łysa kobieta. Droid pamiętał jej imię. Seena. Najwyraźniej szukała właśnie jego.
- Jesteś wreszcie. - podeszła bliżej i zaczęła oglądać droida.
- Założyli Ci ograniczniki... może to nawet lepiej. Nie będziesz chciał mnie zabić... Rozkazuję Ci odpowiadać na moje pytania. Słyszysz mnie? Odpowiadaj.
IG możesz odpisywać. Jak masz jakieś pytania to dawaj pw lub gg
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6553
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Tatooine] Mos Espa

Postprzez IG-87F » 5 Lut 2016, o 22:32

Dużo czasu minęło od tamtej strzelaniny. IG-87F po krótkiej acz wiernej służbie człowiekowi o nazwisku Hancord, wrócił na służbę do Tillirra. Zamontowano mu ograniczniki przez co nie miał już wolnej woli, choć z czasem został zapomniany w magazynie... Zapomniany i zostawiony.
Bez właściciela tak właściwie jego istnienie było bezcelowe, szczególnie w tym stanie. Potrzebował komuś służyć, choć to może nigdy się nie zdarzyć. Jednak podczas jednej z wielu nocy, które Droid przeczekał w magazynie drzwi się otworzyły. IG nie zadawał sobie pytania "Jak?", był zbyt podekscytowany tym, że cokolwiek się dzieje. Pożałował, że jednak nie ma broni. Choć nie był pewien, czy w tym stanie dałby radę nawet wystrzelić.
W końcu tajemniczy Jegomość wszedł do magazynu i zaczął buszować, jednak trudno powiedzieć co szukał. Po jakimś czasie intruz znalazł się przed nim, widocznie to nie był mężczyzna tylko kobieta. IG skądś ją kojarzył, ale szybko skapnął się skąd. To była Seena. Czyżby w końcu znalazł sens istnienia i służby komuś? Widocznie tak, szczególnie po usłyszeniu jej słów.
- Jednostka IG-87F gotowa do służby! - powiedział nie na temat, swoim monotonnym, automatycznym głosem. Była to podstawowa kwestia gdy ktoś właśnie brał go w posiadanie.
- Słyszę głośno i wyraźnie pani Seeno! - tym razem odpowiedział na temat, przy okazji używając jej imienia, bo jako iż zwykle mówił Pan/Pani i nazwisko, to w tym przypadku znał tylko imię. A jakoś zwracać się musiał.
Image
Awatar użytkownika
IG-87F
Gracz
 
Posty: 162
Rejestracja: 19 Sty 2016, o 00:18

Następna

Wróć do Archiwum

cron