Content

Bastion

[Bastion] Ryzyko zawodowe

Image

[Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Mistrz Gry » 17 Gru 2010, o 18:34

Bastion, Imperium Galaktyczne
Podziemia budynku należącego do Zrzeszenia Imperialnych Kombatantów Wojennych.
Teraźniejszość.


Pięść mężczyzny zakutego w biały pancerz szturmowca spadła na twarz Renno Tresty niczym młot. Z rozciętej wargi i dziąseł popłynęła krew, której kilka kropli spadło na kolana przywiązanego do krzesła mężczyzny. Imperialny żołnierz uderzył najemnika ponownie, tym razem nieco mocniej.
-Skoro kurtuazyjne grzeczności mamy już za sobą - powiedział mężczyzna stojący za plecami Renno, tak by ten go nie widział. - Chciałbym wiedzieć co, do ciężkiej cholery, robiłeś w tym budynku?


Orbita planety Bastion
Pokład "Szkarłatnego Atłasu"
24 godziny wcześniej.

-Kraspen Qualto był naszą wtyczką w imperialnym wywiadzie, ale niestety, jego tożsamość została spalona i nie udało nam się go ewakuować z planety na czas. Nie wiemy czy zdążył już coś wyśpiewać, ale pewnym jest, że prędzej czy później zacznie to robić, dlatego The Eye wysyła właśnie ciebie, byś go odbił... lub zabił, jeśli wyciągnięcie go stamtąd okaże się niemożliwe.
Osobnik, z którym rozmawiał Renno Tresta był wysokim Muunem ubranym w złoto-czerwone szaty przywodzące na myśl wysokie rody arystokratyczne. Dla przeciętnego przedstawiciela ludzkiej rasy nie różnił się on zupełnie niczym od swoich pobratymców - z wyjątkiem charakterystycznego tatuażu na wewnętrznej stronie lewego nadgarstka. Planety na tle słońca - Oka.
-Nie wiemy, w którym miejscu go przetrzymują, ale wiemy kto posiada tą informację - Muun rzucił najemnikowi cyfronotes, na którego ekranie wyświetlała się podobizna szpakowatego mężczyzny około czterdziestki. - Pułkownik Rath Clamont z kontrwywiadu. Wysadzimy cię w odległości pięciu minut drogi od jego penthouse'a, więc nawet nie będziesz musiał się wiele nachodzić. Najważniejsze to nie wzbudzić niczyich podejrzeń... Jesteś w stanie nie zwracać na siebie uwagi? Prawdopodobnie wszystkie wielkie giwery będziesz musiał zostawić na statku i poradzić sobie jedynie z blasterem i nożem. Wejdziesz tam, wyciągniesz od niego potrzebne informacje, a potem zabijesz... nieważne, w jaki sposób... Jakieś pytania? Szczególne życzenia?

PS. Żeby nie było wątpliwości - w przypadku, gdy będzie "podział czasowy" odpowiadasz jedynie na to, co większą czcionką - z reguły będzie to retrospekcja, a nie teraźniejszość, którą będziesz musiał potraktować często jako "cutscenki" ;)
Popek
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Renno Tresta » 17 Gru 2010, o 19:44

Tresta obserwował przez dłuższą chwilę specyficznie wyglądającego Muuna, jednocześnie przepłukując gardło whisky. Następnie, milcząc przez cały czas, chwycił cyfronotes, przyjrzał się charakterystycznie nieprzyjemnej twarzy pułkownika Clamonta i odłożył urządzenie razem z opróżnioną w szybkim tempie szklanką.
- Wpadam, przesłuchuję, zabijam, wypadam. Z załatwieniem tego wszystkiego incognito może być problem, bo moje piękne lico i dodające uroku blizny, nie wiedzieć czemu, często rzucają się w oczy. - Renno uśmiechnął się szeroko. - Poza tym nie widzę żadnych problemów. Możecie mnie uszczęśliwić, jeżeli macie na zbyciu granat albo dwa. Do działań dywersyjnych, oczywiście.
Działania dywersyjne w przypadku łysola znaczyły tyle, co powodowanie wielkich, groźnych eksplozji i okaleczanie bliźnich, ale taktowniej było o tym nie wspominać. Na wszelki wypadek.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Mistrz Gry » 17 Gru 2010, o 20:55

-Do działań dywersyjnych? Jakoś nie chce mi się wierzyć, człowieku... - Muun pokręcił wąską głową z niedowierzaniem. - Czytałem twoje akta, Tresta i według nich najpiękniejszą "akcją dywersyjną" twojego życia było wypieprzenie w powietrze kompleksu badawczego na Tatooine za pomocą głowicy nuklearnej. Mam dziwne przeczucie, że i tym razem będziesz chciał użyć granatów raczej do celów, jak ty byś to nazwał, rozrywkowych aniżeli dywersyjnych. Skoro jednak nalegasz, mam dla ciebie całkiem przyjemną zabaweczkę, znacznie lepszą do tworzenia zamieszania niż granaty.
W ręku Muuna pojawiły się dwa spłaszczone z jednej strony cylindry o długości około dziesięciu centymetrów i średnicy jakiś trzech. Spłaszczona ścianka służyła do mocowania ich na najróżniejszych powierzchniach: od ścian budynków, przez kadłuby statków, aż po tunele kopalni. Detonację można było opóźnić czasowo lub uruchomić czujnik ruchu, który po aktywacji zrobi duże "bum".
-Będziesz mógł zostawić to w znacznie większej odległości niż rzucasz granatem. Wolałbym jednak, żeby obyło się bez dodatkowych atrakcji. Przygotuj się, będziesz musiał wyskoczyć, bo nie możemy lądować w tym rejonie - mężczyzna wcisnął w ręce Tresty blaster DL-44, wojskowy nóż i komunikator. - Kiedy skończysz udaj się na lądowisko przy kasynie "Brylant", będziemy tam na ciebie czekać.
"Szkarłatny Aksamit" znacznie obniżył pułap lotu, zaś pilot otworzył znajdujący się z tyłu statku. Kiedy przelatywali nad szeroką platformą przeznaczoną dla pojazdów dostawczych, Tresta wyskoczył ze statku i zwinnie się przeturlawszy przez prawe ramię, wyprostował się niezauważony przez nikogo.
Z wyjątkiem dwóch szturmowców, którzy według zasady "nieszczęścia chodzą parami", pojawili się w najmniej sprzyjającym momencie.
-Hej, ty! - krzyknął jeden z nich - Co ty przed chwilą, do cholery zrobiłeś?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Renno Tresta » 17 Gru 2010, o 21:15

- Wyskoczyłem ze statku kosmicznego. To chyba legalne, nie? - mruknął Renno, strzepując niewidzialny pyłek z ramienia. - Panowie wybaczą, ale śpieszy mi się i nie mogę tracić czasu na czcze pogawędki.
Awanturnik niczym niezrażony ruszył do przodu i pewnym, zdecydowanym krokiem szedł w kierunku szturmowców. Zrobienie im paskudnych dziur w głowach DL-44 z bliskiej odległości nie wymagało wielkiej finezji ani kunsztu, ale postronni świadkowie stanowili istotny problem. Nie można było spieprzyć misji już na samym początku.
- Dodać jeszcze mogę, że udaję się do kasyna. Brak mi szczęścia w miłości, to może hazard pójdzie lepiej! - kapitan zaśmiał się głośno. - Życzę miłego dnia.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Mistrz Gry » 17 Gru 2010, o 21:54

Bastion, Imperium Galaktyczne
Podziemia budynku należącego do Zrzeszenia Imperialnych Kombatantów Wojennych.
Teraźniejszość.


-Widzę, że nie masz ochoty na rozmowy - głos mężczyzny stojącego za Trestą był irytujący. Skrzekliwy, absurdalnie pretensjonalny falsecik działał na bębenki uszne w podobny sposób, co wbijane w nie igła. - Spróbujemy zatem czegoś innego... Nie mam wątpliwości co do tego, że to ty zabiłeś pułkownika Kraspena Qualto i prawdopodobnie od niego dowiedziałeś się o istnieniu tego miejsca. Skoro w tej kwestii nasza wiedza niemal się pokrywa, może zechcesz mi opowiedzieć coś o tym jak go odnalazłeś, zmusiłeś do ga...



Bastion, Imperium Galaktyczne
Okolice penthouse'a płk. Kraspena Qualto.
24 godziny wcześniej.


Szturmowcy nie bardzo wiedzieli co odpowiedzieć. Wysłano ich, by patrolowali okolice luksusowych apartamentowców w poszukiwaniu przestępców i osób łamiących prawo. Człowiek, który ich właśnie minął z bezczelnym wyrazem twarzy nie był ani znanym przestępcą, ani nie zrobił niczego nielegalnego - o czym sam raczył im przypomnieć.
Z drugiej jednak strony, wyskakiwanie ze statków kosmicznych nie należało do zaliczało się do codziennych czynności normalnych mieszkańców galaktyki.
Nim jednak zaskoczeni odpowiedzią szturmowcy zdążyli zareagować, do ich uszu doszły krzyki jakiegoś zdenerwowanego mężczyzny. Słowa "zastrzelę" i "wybuchowe" skutecznie przykuły ich uwagę i pozwoliły zapomnieć o Renno.
Tymczasem najemnik pracujący dla The Eye zdążył oddalić się od imperialnych żołnierzy na taką odległość, by bezpiecznie zniknąć w tłumie. Kilkaset metrów przed nim pięły się w górę trzy bliźniacze apartamentowce będące klasycznym przykładem połączenia stali i szkła, by uzyskać efekt nowoczesności i luksusu. W jednym z nich mieszkał Kraspen Qualto.
Renno mógł albo natychmiast udać się w jego kierunku albo poczekać chwilę i zobaczyć co też tak wzburzyło mężczyznę, którego krzyki przykuły uwagę szturmowców. Słowo "wybuchowe" prawdopodobnie znajdowało się na liście wyrazów szczególnie interesujących Trestę...

Dwie opcje:
1) udać się do apartamentowca: Renno czym prędzej udaje się do budynku, w którym mieszka pułkownik, a jednocześnie całkowicie unika możliwości ponownego zainteresowania ze strony szturmowców. Niestety, nie ma możliwości dowiedzenia się z czego wyniknęło zamieszanie na lądowisku.
2) poczekać chwilę na lądowisku: Renno w ukryciu przygląda się scenie na platformie mając nadzieję, że uda mu się zdobyć jakieś ciekawe informacje, a w najgorszym wypadku obejrzeć "ciekawe przedstawienie". Ryzykuje jednak tym samym ponowne zainteresowanie ze strony szturmowców.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Renno Tresta » 17 Gru 2010, o 22:33

Renno spojrzał na miejsce, do którego oddalili się szturmowcy. Szykowała się pewnie jakaś zadymka, a Tresta, fachowy awanturnik, zadymek nie zwykł omijać. Tym razem jednak tęsknym wzrokiem spojrzał w kierunku rozlegających się hałasów, westchnął ciężko, gwałtownym ruchem łepetyny odwrócił wzrok i skierował się ku apartamentowcom. Wmawiał sobie w duchu, że warto było ominąć zamieszki, czyli potencjalną zabawę, i sprawnie przemieścić się w kierunku celu. Na pewno było warto. Bez wątpienia.
Kapitan zatrzymał się wśród gęstego tłumu ludności wszelakiej i, stojąc nieruchomo, dokładniej przyjrzał się rzeczywiście niebrzydkim apartamentowcom, które jednak wyglądały tak, jakby ktoś produkował je taśmowo, bez krzty oryginalności. Przepychając się wytrwale i wręcz chamsko przez tłum podszedł do w miarę pustego miejsca przy ścianie, oparł się o nią plecami i wystukał krótką wiadomość przez podarowany komunikator.
"Który budynek i apartament?"
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Mistrz Gry » 12 Sty 2011, o 00:10

Członek organizacji "The Eye" zrezygnował z oglądania zaistniałej sytuacji. W tym momencie ograniczył do minimum szansę spotkania z oddziałem szturmowców. Gdy zbliżył się do kompleksu apartamentów przepychając się przez tłum, nieopatrznie potrącił oficera Imperium, który zmierzył wzrokiem Trestę, jednak nie podjął żadnych konkretnych działań i z komunikatorem przy uchu poszedł w swoją stronę.
- Apartament pułkownika kontrwywiadu Imperium - Ratha Clamonta, znającego lokalizację Kraspena Qualto , znajduje się w pierwszej linii budynków. Jest to trzecia lokacja od miejsca, w którym obecnie się zajmujesz. Przy każdym wejściu stoi dwóch wartowników, niestety mogą wymagać przepustek. Warto odwrócić ich uwagę.-
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Renno Tresta » 12 Sty 2011, o 17:10

Przeczytaną i w konsekwencji zapamiętaną wiadomość Pikinier profilaktycznie usunął, istniało bowiem ryzyko, że komunikator mógł zostać zgubiony lub wpaść w łapska nieprzyjaciela. Łysol westchnął ciężko, niepocieszony informacją o dwóch wartownikach stacjonujących przy apartamentowcu. Ich obecności można było się spodziewać i na pewno stanowili uciążliwą przeszkodę, ale sytuacja nie wyglądała dramatycznie - gęsto porozmieszczani przed budynkami mieszkańcy miasta mogli ułatwić dywersyjną robótkę.
- Lub znacząco ją utrudnić... - mruknął niewyraźnie awanturnik, najwyraźniej kierując te pesymistycznie brzmiące słowa do samego siebie.
Tresta obserwował kluczowy dla misji apartamentowiec z opustoszałej, niezbyt zadbanej alejki między innym konstrukcyjnym kolosem a sklepem z jakiejś międzyplanetarnej sieci. Nie była to zbyt dogodna pozycja, ale kapitan nie chciał budzić podejrzeń stojąc nieruchomo w tłumie i przypatrując się uporczywie budynkowi zamieszkałemu przez imperialnego ważniaka z kontrwywiadu. W końcu podjął bardziej aktywne kroki i znów przeciskając się przez tłum zbliżał się stopniowo do celu.
Imperialni żołnierze i ich wypolerowane do błysku, seryjnie produkowane karabiny skutecznie odstraszały przechodniów, co skutkowało niewielką ich liczbą w tym akurat miejscu. Wojskowi wartownicy z pewności należeli do oddanych służbie, odpowiedzialnych facetów, którzy nie chcąc zawieść dowództwa z własnej woli nigdy nie opuściliby posterunku. Ci dżentelmeni raczej nie byli podatni na niezdarną perswazję Tresty (a przynajmniej on sam nie chciał tego sprawdzać), trzeba było więc użyć innych, bardziej wybuchowych metod - jak na przykład dyskretnego umiejscowienia cylindrycznych ładunków wybuchowych w newralgicznym miejscu nieopodal lokum Clamonta i, jako wzorowy obywatel, poinformować o tym niepokojącym fakcie oddanych Imperatorowi żołdaków. Oni zapewne połączyli by te fakty i spróbowali zaradzić sytuacji na wiele różnych sposobów, a to dałoby szansę łysemu na pogawędkę z Rathem.
Był to ryzykowny sposób, ale pierwszy, na jaki wpadł Renno. Przy dużej dozie szczęścia mógł się powieść, pod warunkiem, że znalazłoby się w miarę odosobnione miejsce, gdzie można by podłożyć ładunek, a kamery na zewnątrz nie obejmowały by owego zakamarka zasięgiem widzenia.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Mistrz Gry » 13 Sty 2011, o 01:23

W dzielnicy, gdzie znajdował się Tresta, ciężko było o teren, który byłby poza zasięgiem jakichkolwiek kamer. Mimo to spore szansę powodzenia dawała fontanna znajdująca się na centralnym placu, jakieś 20-30 metrów naprzeciw budynku, w którym swój apartament miał pułkownik imperialnego kontrwywiadu Rath Clamont. Dzięki temu, iż Renno mógł wmieszać się w tłum, raczej nikt nie spostrzegłby że upuścił metalowy cylinder. Niestety wiązało się to z faktem uśmiercenia sporej rzeszy ludzi.
Istniało też drugie miejsce, o zdecydowanie mniejszym natężeniu ruchu. Była to wąska, boczna alejka między budynkami, gdzie znajdowały się m.in. kontenery ze śmieciami oraz ewakuacyjne klatki schodowe. Problem polegał na tym, iż każda z tych uliczek była monitorowana przynajmniej dwiema kamerami.
Członek organizacji "The Eye" mógł też znaleźć inny sposób, bez użycia ładunków wybuchowych, jednak odciągnięcie nawet jednego wartownika sprzed drzwi graniczyło z cudem. Oczywiście same bramy wejściowe również znajdowały się w zasięgu prawie wszechobecnych kamer.




Trzy opcje:
1) wmieszać się w tłum i upuścić ładunek wybuchowy przy fontannie znajdującej się kilkadziesiąt metrów naprzeciw lokum Ratha Clamonta.
+ Wartownicy najprawdopodobniej ruszą na pomoc cywilom, a także zameldują o zdarzeniu innym jednostką, co spowoduje skupienie sił ochrony przy centralnym placu.
- Wybuch pochłonie ze sobą przynajmniej kilkadziesiąt, niewinnych obywateli Imperium.
2) zdetonować ładunek w bocznej alejce, między budynkami.
+ Wartownicy najprawdopodobniej sprawdzą co spowodowało wybuch, a także zameldują o zdarzeniu innym jednostką, co spowoduje skupienie sił ochrony w alejce.
- Istnieje duże ryzyko iż Tresta zostanie wychwycony przez kamery na długo przed tym, niż nastąpi wybuch. Wtedy na wykonanie całej misji pozostałoby mu niewiele czasu.
3) odciągnięcie strażników w sposób niewymagający użycia materiałów wybuchowych bądź wyjaśnienie powodu wizyty w apartamentowcu
+ Możliwość legalnego wejścia do budynku, dzięki czemu Tresta nie musiałby aż nadto ścigać się z czasem.
- Bardzo niskie prawdopodobieństwo odciągnięcia ochroniarzy.
- Spore szansę na aresztowanie Renno i oddelegowanie do najbliższego aresztu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Renno Tresta » 13 Sty 2011, o 18:09

Renno zastanawiał się przez dłuższą chwilę którą ze ścieżek obrać. Zdetonowanie ładunku w alejce było ryzykowne z powodu wszechobecnych kamer, a poza tym pułkownik mógł zostać ewakuowany przez swoich żołnierzy w inne, lepiej strzeżone i nieznane miejsce. To samo ryzyko istniało przy nieco bezpieczniejszym (choć nie dla cywili) wariancie ze spowodowaniem wybuchu przy fontannie - Clamont mógł się słusznie przestraszyć i zażądać przeniesienia go gdzieś indziej. To praktycznie wykluczało obie opcje i mocno komplikowało sytuację.
Tresta rozważył ponownie opcję rozmowy, którą wcześniej szybko odrzucił, a która nagle stała się sensowniejsza. Przypomniał sobie kilka sytuacji z bliskiej przeszłości, kiedy Imperium chętnie zatrudniało najemników - głównie do poszukiwań konkretnych osób - więc dobrze skonstruowane kłamstwo mogło przekonać wartowników, że Pikinier również dla nich pracuje. Żołnierze musieli tylko uwierzyć w dość ogólnikowe informacje i lepiej, żeby nie byli zbyt dociekliwi. Być może monotonne stanie na straży osłabi ich czujność.
Kierując się wprost na strażników apartamentowca łysol uświadomił sobie, że w ciągu niespełna godziny zrezygnował już z dwóch "wybuchowych" atrakcji. Nie było jednak czym się przejmować - wcześniejsza atomowa eksplozja na Tatooine dostarczyła wystarczająco dużych emocji i była powodem do miłych wspomnień.
- Mal Vinag, najemnik z Nar Shaddaa. - przedstawił się wartownikom kapitan. - Przyjąłem zlecenie od jednego z waszych szefów na zdobycie cyfronotesu z danymi gości z Republiki. Dostarczyłem go w odpowiednie miejsce i odebrałem kasę, ale mam jeszcze zdać dodatkowy raport. Ludzi, którzy mnie wynajęli, nie ma na planecie i zostałem poinstruowany, by porozmawiać z pułkownikiem Rathem Clamontem z kontrwywiadu. Podobno siedzi w tym apartamentowcu. Mam oddać wam broń i przekazać mu konkretne informacje. Nie dziwcie się, jeśli nic o tym nie wiecie - ja sam niedawno wylądowałem i dowiedziałem się o wszystkim dopiero kilka godzin temu.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Mistrz Gry » 13 Sty 2011, o 22:53

Strażnicy stojący przy wejściu do budynku nie byli przypadkowymi osobami na tym stanowisku. Gdy Tresta podszedł do nich, jeden automatycznie wycelował w niego swój karabin blasterowy, natomiast drugi podszedł do przodu dwa kroki z wyciągniętą do przodu ręką. Nie było mowy o żadnym osłabieniu czujności imperialnych ochroniarzy.
- To co wiemy, a czego nie wiem to sprawa naszych przełożonych oraz nas samych. Nie będziemy tutaj wpuszczali pierwszego lepszego obdartusa. - odparł agresywnym i stanowczym tonem strażnik - Dokumenty, przepustka oraz nazwisko dowódcy, a także jego numer jednostki w której zostałeś zwerbowany.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Renno Tresta » 14 Sty 2011, o 10:39

- Nie posiadam przepustki, więc machanie dokumentami i wymienianie jakichkolwiek nazwisk czy numerków niewiele mi da. - stwierdził awanturnik spokojnie, nie dając się sprowokować agresywnemu żołdakowi. - Zdaje się, że zdam raport później, kiedy zdobędę odpowiednie papiery. Jak już mówiłem, niedawno wylądowałem i przyszedłem od razu tutaj - pewnie miałem wcześniej odebrać skądś przepustkę. Cóż, i tak już mi zapłacili, więc równie dobrze mogę pójść teraz do kasyna, napić się czegoś mocniejszego i pograć w sabaka. Odwiedzę was jutro, kiedy wszystko będzie jak trzeba. Nie ma pośpiechu, pułkownik może zaczekać, nie?
Pikinier zaczął się wycofywać powoli sprzed wejścia do apartamentowca, ręce trzymał na widoku i uprzejmie się uśmiechał. Przekonani o swojej wyższości imperialni żołnierze mogą teraz ograniczyć się do pogonienia najemniczego męta lub powziąć bardziej zdecydowane kroki, jak zarezerwowanie Treście ciasnej celi w areszcie. W przypadku drugiej opcji sprawy uległyby jeszcze większym komplikacjom, bo w tym wypadku kapitan stawiłby opór.
Zasada "mniej gadania, więcej strzelania" znów potwierdziła swoją użyteczność - skorzystanie z ładunków wybuchowych w pierwszej kolejności pozwoliłoby uniknąć tych problemów. Renno postanowił to zapamiętać i kontynuował swój niezbyt szybki odwrót z pola widzenia strażników.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Mistrz Gry » 15 Sty 2011, o 01:25

Tak jak można było się spodziewać, plan obrany przez Trestę spalił na panewce. Co więcej, gdyby ciągle upierał się, że musi dostać się do apartamentowca, zapewne zostałby aresztowany i osadzony w jednej z placówek na Bastionie. Teraz pozostało mu do wyboru podłożenia ładunków wybuchowych przy fontannie, bądź w bocznej alejce.
Teoretycznie mógł poczekać na następną zmianę strażników, jednak prawdopodobieństwo wychwycenia przez ochroniarzy było równie duże jak przy pierwszej próbie. Mimo tego, nie mógł w tym momencie zrezygnować z wykonania misji.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Renno Tresta » 15 Sty 2011, o 12:27

Renno odwrócił się plecami do wartowników i ruszył w tłum, gdzie miał nadzieję zniknąć z oczu tym służbistom. Podszedł do fontanny, oparł się dłońmi o metalową barierkę i zanucił swoją ulubioną melodię. Czysta, imperialna woda wesoło chlupotała, ludzie toczyli różne, bardziej lub mniej radosne rozmowy z przyjaciółmi, a Pikinier przyczepiał ładunek wybuchowy i, grzebiąc w urządzeniu na ślepo, by nie wzbudzać jeszcze większych podejrzeń, ustawiał czas do eksplozji na półtorej minuty... od teraz.
Łysol odszedł całkiem szybko od fontanny, wymijając sprawnie mieszkańców miasta. Kierował się do kasyna, ale tylko po to, żeby nie oberwać siłą wybuchu i móc zniknąć w jeszcze większym tłumie. Zerknął na cyfronotes - upłynęło wystarczająco dużo czasu. Awanturnik przykucnął i zakrył dłońmi uszy w tej samej chwili, w której nastąpiła eksplozja. Nieprzygotowani ludzie dookoła kapitana będą mieli niezłą niespodziankę...
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Mistrz Gry » 15 Sty 2011, o 23:51

Eksplozja, która powstała w wyniku wybuchu podłożonej bomby, przerosła wszelkie oczekiwania Tresty. Eksplozja pochłonęła ze sobą około 30 cywili znajdujących się w najbliższym położeniu fontanny. Kilkadziesiąt osób zostało rannych po tym jak odłamki oraz elementy otoczenia utworzyły specyficzny deszcz durastali, betonu i marmuru. Renno musiał przyznać iż Muun zaopatrzył go w naprawdę śmiercionośną broń.
Niektórzy ochroniarze stojący przy bramach wejściowych do apartamentowców również zostali ranni. Inni natychmiast ruszyli do pomocy swoim towarzyszom oraz cywilom. Nagle rozbrzmiał charakterystyczny sygnał alarmowy, a zewsząd zaczęły nabiegać nieregularne oddziały szturmowców. Chaos sprzyjał członkowi organizacji "The Eye", który mógł spokojnie przedrzeć się przez bramę i wtargnąć do budynku, gdzie na ostatnim piętrze znajdował się penthouse imperialnego pułkownika kontrwywiadu Ratha Clamonta. Jeżeli Tresta chciał odnaleźć Kraspena Qualto, musiał niezwłocznie wyciągnąć informację od wcześniej wspomnianego oficera.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Renno Tresta » 16 Sty 2011, o 00:54

Pikinier brutalnie rozpychał na boki otumanionych i zaskoczonych mieszkańców, natomiast tych rannych i okaleczonych ostrożne omijał, z niesmakiem spoglądając na odniesione przez nich obrażenia (niekiedy całkiem paskudne, nawiasem mówiąc). Ładunek wybuchowy wykonał swoją robotę, a nawet sprawił się trochę lepiej niż od niego oczekiwano... Kolejną cenną lekcją, jaką wyniesie awanturnik z tej misji, jest poproszenie The Eye o więcej tego typu zabawek - to przecież genialne wynalazki, warto będzie mieć ich przy sobie więcej w kryzysowych sytuacjach!
Tymczasem mały drań siedzący głęboko w trzewiach Tresty, ten w niektórych kręgach nazywany sumieniem, oburzył się i rozczarował, ale nie podniósł głosu. Nie miało to większego sensu - i tak wkrótce zostanie zagłuszony przez strumienie wysokoprocentowych trunków, a wszystkie jego żądania zostaną obrócone w żart, dodatkowo niewybredny i niewysokich lotów, jak to u kapitana "Zephyra" bywało. Sumienie zdobyło się tylko na lekkie ukłucie, po czym powróciło do odpoczynku.
Renno umiejętnie lawirował między roztrzęsioną gawiedzią a rozkrzyczanymi żołnierzami, którzy desperacko starali się zaradzić nieoczekiwanej sytuacji. Przez wszechobecny chaos nie było to trudne zadanie, więc najemnik szybko dotarł do celu. Budynek ukrywający Clamonta stał otworem, łysol długo więc nie czekał i wszedł do środka. Obsługa apartamentowca nie zwróciła uwagi na intruza, rzuciła tylko w jego stronę kilka przelotnych spojrzeń, a ich uwagę o wiele bardziej musiała przykuć eksplozja. Pikinier zrezygnował ze skorzystania z windy i zafundował sobie bieg sprintem po schodach - dłuższy, ale i pewniejszy; maszyna mogła się zepsuć albo zostać zatrzymana w połowie drogi.
Tresta wyciągnął z kabury DL-44 kiedy zbliżał się do lokum pułkownika. Pistolet trzymał mocno w dłoni, z palcem na spuście, gotowy do strzału. Nie bacząc ma kamery szybko podszedł pod drzwi i nie tracąc czasu na rozmyślania otworzył je, planując postrzelić Clamonta w stopę. Tak, ta właśnie część ciała była dobrym celem do ataku z zaskoczenia - boli jak jasna cholera, a ciężko jest od tego umrzeć. Poza tym imperialny szpieg powinien zrozumieć, że Renno nie żartuje i nie będzie się powstrzymywać od przemocy, by wydobyć informacje.
- Nadęte imperialne dranie... Ja im pokażę... - szeptał pogardliwie łysy.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Mistrz Gry » 16 Sty 2011, o 01:40

Bastion, Imperium Galaktyczne
Podziemia budynku należącego do Zrzeszenia Imperialnych Kombatantów Wojennych.
Teraźniejszość.

Nim przesłuchujący oficer skończył zdanie, nerwowy sierżant poraził Trestę odpowiednią dawką prądu. Niestety spowodowało to utratę przytomności u członka organizacji "The Eye". Oficer Josh Rotteh nie był zadowolony ani z postawy swego podkomendego, ani tym bardziej z braku odpowiedzi "łysego najemnika".
- Co żeś zrobił Ooijer... Przez ciebie musimy zrobić przerwę... Kretyn...


Bastion, Imperium Galaktyczne
Kwatera pułkownika Imperium Ratha Clamonta
22 godziny wcześniej.


Pułkownik kontrwywiadu mimo iż doskonale usłyszał wybuch, nie oderwał się od swojej papierkowej roboty. Po chwili podniósł głowę i spojrzał w kierunku drzwi, a następnie podrapał się po gardle, tak jakby chciał ujarzmić silny ból tej części ciała. Jego ruchy wydawały się nieco sztuczne i powolne, co zapewne mogło dziwić. Oficer kontrwywiadu powrócił do swej pracy, dalej wypełniając liczne kartki, z olbrzymim nagłówkiem "Top Secret"...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Renno Tresta » 16 Sty 2011, o 02:22

Drzwi otworzyły się bezproblemowo, nie włączył się żaden alarm, wiązka laserowa nie wystrzeliła ze ściany naprzeciwko, nie mówiąc nawet o nędznym strumieniu ognia - Clamont widocznie nie spodziewał się najemników infiltrujących jego penthouse. Tresta mimo to zachował ostrożność, gdyż Rath mógł mieć w zanadrzu przyszykowanego coś jeszcze gorszego. Żaden nagły atak jednak nie nastąpił - pułkownik spokojnie siedział przy biurku otoczony przez liczne tajne dokumenty, czyli złowrogich pachołków biurokracji. Pikinier zauważył też jego dziwnie sztuczne i powolne ruchy oraz towarzyszące im drapanie gardła; miał nadzieję, że to jedynie jakaś dokuczająca szpiegowi choroba, a nie tony uzbrojenia gotowe do użycia i schowane pod ubraniem powodują jego dyskomfort.
- Cholera, schował stopy... - mruknął cicho Renno, po czym mówił już głośniej i szybciej. - Nie jesteś ciekawskim typem, co, Clamont? Na dole ludzie wybuchają, a ty uzupełniasz papiery... Co kto lubi, nie? Teraz wstawaj i trzymaj kończyny tak, żebym je widział. - awanturnik nie spuszczał celu z oczu, cały czas mierząc do niego z blastera. - To pewnie wkurzające dla takiego tajnego agenta nie mieć pojęcia, jak się nazywam, co? W tej chwili wiem o tobie trochę więcej, więc wniosek jest prosty - dupa z ciebie, nie kontrwywiad. Możesz mi jednak pomóc poszerzyć zasób informacji, szczęściarzu - wyśpiewaj, gdzie przetrzymywany jest Kraspen Qualto, niedawno oskarżony o szpiegostwo i przyłapany na gorącym uczynku?
Kapitan, czekający tylko na okazję do strzału, uważnie obserwował Ratha - mógł spróbować sięgnąć po broń (choć jak dotąd się do tego nie palił) albo w jakiś sposób wezwać posiłki - w tym wypadku starczył ostrzegawczy strzał w biurko, niekoniecznie uszkodzenie ciała.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Mistrz Gry » 16 Sty 2011, o 02:36

Pułkownik Clamont powoli i spokojnie podniósł wzrok na Trestę. W oczach oficera imperialnego kontrwywiadu nie było ani krzty strachu czy paniki. Jego ruchy były rzeczywiście nieco nienaturalne, choć na twarzy Ratha pojawił się nikły uśmiech. Nie było to typowe zachowanie dla człowieka, którego życie jest w rękach dobrze opłacanego najemnika.
- Kraspen Qualto? Tak... Dobry był z niego żołnierz, szkoda tylko że postanowił pracować na dwa fronty. Cóż, prawdę mówiąc obecnie nie wiedzie mu się tak źle. Przebywa w jednym z pobliskich apartamentowców przerobionych na "domowe więzienie" - odparł ospałym tonem Clamont, nie wstając z krzesła i najzwyczajniej w świecie trzymając ręce na biurku - Wątpię, aby ta informacja ci pomogła. Domyślam się, że to ty narobiłeś takiego zamieszania tam na dole... Heh, prędzej czy później jakiś oddział szturmowców cię zatrzyma, a teraz pozwól podrzędnemu pułkownikowi skończyć papierkową robotę i udać się do prawdziwego domu...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5863
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Bastion] Ryzyko zawodowe

Postprzez Renno Tresta » 16 Sty 2011, o 02:51

Tresta spodziewał się całkiem innego zachowania Clamonta, ale nie mógł powiedzieć, że nie spodobało mu się to przesłuchanie. Nie wymagało użycia otrzymanego wcześniej noża i babrania się w krwi, co wiązało się z oszczędzeniem cennego czasu. Ciekawy odskok od zwykłych, rutynowych mordobić i wymian obelg.
- Świetnie. Pracuś. Rozumiem, rozumiem. Brawo, oby tak dalej. Jeśli tylko dowiem się, w którym dokładnie apartamentowcu przebywa Qualto, bezzwłocznie wyjdę i, jak twierdzisz, zostanę aresztowany przez waszych żołnierzy, nie ma problemu. Nic prostszego, ty powiesz, co wiesz, a mnie złapią. Pfff, błahostka.
Zabawna postawa pułkownika nie uspokoiła jednak całkiem Pikiniera, który ani na moment nie przerwał dokładnych obserwacji celu. DL-44 nie zmienił położenia, stale skierowany lufą w okolice barku Ratha.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Następna

Wróć do Bastion