Content

Pozostali

[Biografia] Rune Drakkar [Opiekun Nieba]

[Biografia] Rune Drakkar [Opiekun Nieba]

Postprzez David Turoug » 25 Gru 2012, o 16:50

1. Nazwa postaci: Rune Drakkar

2. Rasa: Człowiek

3. Profesja: Opiekun Nieba

4. Data urodzenia: 24 BBY

5. Usposobienie: Otwartość to chyba główna i podstawowa cecha charakteru Rune’a. Początkowo była powodem licznych problemów Drakkara, jednak z wiekiem nauczył się ją kontrolować i stopniować. Nigdy nie odmawia pomocy potrzebującym, chyba że są to gwiezdni piraci. Nie wspiera, ani nie bruździ żadnej frakcji, choć jest przeciwny metodom i praktykom stosowanym przez Sithów. Ze względu na profesję swoim domem nazywa każdy statek, a także planetę na której gości dłużej niż kilkanaście dni.

6. Wygląd: Średniego wzrostu, siwowłosy mężczyzna o nieco wychudzonym wyglądzie. Ma interesujące, szare oczy, przez które przemawia zarówno mądrość starców jak i dziecięca radość. Nie przywiązuje większej wagi do swojego ubioru. Najczęściej wdziewa szaro-brązową szatę w stylu Jedi, z głębokim kapturem.

7. Umiejętności: Rune Drakkar wyznaje zasadę, że człowiek uczy się przez całe życie. W ciągu ponad pół standardowego wieku swojego żywota, świetnie opanował pilotaż i nawigację małych i średnich jednostek, od myśliwców, przez frachtowce po nieco większe statki transportowe. Ponadto ma wrodzoną zdolność wtapiania się tłum, co jest charakterystyczne dla Opiekunów Nieba. Opanował także wiele technik Mocy, z naciskiem na głęboką medytację, perswazję, a także telekinezę oraz leczenie. W odróżnieniu od innych członków wcześniej wspomnianej organizacji posiada miecz świetlny, jednak nie potrafi określić techniki jaka się posługuje, gdyż jest samoukiem.

8. Ekwipunek: W jego życiu rzadko zdarzało się, że posiadał majątek nie mieszczący się w podróżnym plecaku, pasie ekwipunkowym oraz kieszeniach płaszcza. Najczęściej znajdują się w nich przedmioty pierwszego użytku, jak racje żywnościowe i medpakiety oraz kredyty, które w zależności od okresu życiu Drakkara wahają się od zera nawet po dwa trzy tysiące.

9. Środki komunikacji: -

10. Historia:

Rune Drakkar od zawsze kojarzył swój dom ze statkami. Początkowo nie wiedział nawet czy urodził się na jakiejś planecie, czy może przyszedł na świat na pokładzie jednego z milionów statków galaktyki. Słowo „tułaczka” najlepiej oddawało jego dzieciństwo, okres nastoletni, a także lata późniejsze. Drugim skojarzeniem byli niezwykli „rodzice”, wpajający mu od początku przeróżne nauki i tajniki Mocy. Był przekonany, że znajduje się w gronie Rycerzy Jedi, którym udało się umknąć przed wielką czystką, po przejęciu władzy przez Imperium Galaktyczne. Dopiero jako nastolatek zaczął rozumieć ideę swych opiekunów oraz brak charakterystycznych, mieczów świetlnych u pasa. Był jednym z Opiekunów Nieba.
----
- Rune jak osłony? Załatwisz go? – spytał zachrypły, kobiecy głos.
- Wszystko w porządku. Zajmę się tym pirackim łajnem, potem będziemy mogli przechwycić naszego poszkodowanego. – odparł Drakkar, ścigając cały czas mocno przestarzały i zdezelowany, lekki koreliański frachtowiec YT-1210. Uciekający pilot nie raczył odpowiedzieć na wezwania Opiekunów Nieba. 30-letni mężczyzna o stalowo-szarych oczach nie zdziwił się, w końcu nie pierwszy raz przyszło mu zwalczać piratów. Pościg nie trwał dłużej niż trzydzieści, może trzydzieści pięć sekund. W końcu było po wszystkim i nowszy od kilkadziesiąt lat YT-1300 zdmuchnął swojego poprzednika.
- Przejmujemy kapsułę. Wyczuwam wewnątrz dwie żywe istoty. – wtrąciła kobieta, a po chwili przerwy dodała – Dobra robota, jesteś prawie tak dobry jak ja…
- Już dawno cię prześcignąłem staruszko. – odpowiedział zawadiacko Rune.

***

- … stanowiliśmy eskortę dla tych ludzi. To przesiedleńcy, najpierw gnębiło ich Imperium ze względu na różnicę rasową, potem piraci. Choć ci pierwsi po bitwach o Yavin i Endor mocno osłabli, to tych drugich nigdy nie brakuje. Mieliśmy dostarczyć ich na Coruscant. – mówił łysy mężczyzna z blizną na twarzy,.
- Myślałem, że Palpatine z Vaderem całkowicie unicestwili Jedi. Jesteście nimi prawda, eee Mistrzu Belek? – spytał wręcz dziecinnym tonem Drakkar, nie będąc pewnym czy powinien tytułować rozmówcę per „Mistrzu”.
- Wielu z nas pochowało się po najgłębszych zakamarkach Galaktyki. Niektórzy zupełnie porzucili zasady Zakonu, zakładając rodziny i prowadząc w miarę spokojne życie. Inni do końca walczyli, ginąc wytropieni przez Vadera, jeszcze inni czekali. Tak, właśnie ja wraz z Dorą Thinks i Fibem San-Baa należeliśmy do tej grupy. – odparł Edgar Belek – Nie jestem z tego dumny, jednak we troję nie zbawilibyśmy Galaktyki. Cóż za ironia teraz gdy wszystko zaczęło się kończyć, Fib stracił życie w starciu z piratami.
- Na pewno był godnym uczniem. Co teraz zamierzacie? – spytała siwowłosa Georgia Kecbaja – Jesteście silni w Mocy, może dołączycie do Opiekunów Nieba?
- To miłe słowa , jednak razem z Dorą będziemy czekać, teraz bardziej aktywnie…
- Na co? – wtrącił Rune Drakkar.
- …na reaktywację naszego Zakonu. Czuję, że Moc nie znajdzie nam jeszcze nie jeden akt, w którym wystąpimy, prawda Doro?
- Tak Mistrzu Belek. Myślę, że Fib zgodziłby się z nami. – odpowiedziała Thinks – A wy co zamierzacie?
- To co robimy od tysiącleci, będziemy strzegli szlaków. – mruknęła Georgia, choć wyczuła, że Rune miałby ochotę dołączyć do Mistrza Jedi. Nie umknęło to też samemu Edgarowi Belekowi, jednak z szacunku do Kecbaji nie próbował skaperować mężczyzny w szeregi organizacji, którą przed Galaktyczną Wojną prowadził Yoda.
- Możemy liczyć na wasz transport do pierwszego cywilizowanego i demokratycznego kosmoportu? – spytał łysy mężczyzna.
- Jak najbardziej, lecz tam nasze drogi się rozejdą. – rzekła Georgia, kończąc rozmowę w mesie YT-1300.

Rune Drakker nawet nie starał się kryć swego zafascynowania spotkanymi Jedi. Dzień rozstania z Mistrzem Belekiem i Rycerzem Dorą Thinks nie był dla niego radosny, choć w głębi serca nie chciał też zawieść swej mentorki. Gdy powrócił do swej kajuty, postanowił solidnie wypocząć, po emocjonujących dniach, obfitych w walkę z piratami i spotkanie z prawdziwymi członkami Zakonu Jedi. Ogromne zaskoczenie zagościło na jego twarzy, gdy poduszka okazała się twardsza niż zwykle. Pod nią znalazł metalowy cylinder i kartkę, która okazała się być tradycyjnym listem.

Jestem przekonany że byłbyś świetnym Rycerzem Jedi Rune. Wiedz, też że szanuję i podziwiam Twoją lojalność wobec swojej Mistrzyni. Choć z Waszych opowieści wywnioskowałem, iż nie korzystacie z mieczy świetlnych to zgodnie z Dorą przekazuję w twe ręce oręż Fiba San-Baa. Będzi ci dobrze służył, a duch jego właściciela wesprze cię w trudnych chwilach. Niech Moc Będzie z Tobą, Mistrz Edgar Belek.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4981
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Wróć do Pozostali