Content

Inne Lokacje

[Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Image

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Mistrz Gry » 20 Sty 2013, o 22:38

Drakkar zdążył uśmiechnąć się w kierunku Qultista, po czym zrobił się blady jak ściana i chwycił się głowy. Chwilę później musiał przykucnąć. Korr nie mógł wiedzieć co się stało, choć w pobliżu nie widział żadnego fizycznego zagrożenia. Nikt nie mógł zaatakować Rune, ani thernbee, ani inna lokalna bestia. Kel Dor widział wyrażny ból i cierpienie na twarzy 50-latka. W końcu siwowłosy mężczyzna delikatnie wstał, ocierając krople potu z czoła.
- Stało się coś strasznego. Usłyszałem krzyk setek istot silnych w Mocy, które w kilka sekund utraciły życie. Moc określana jako jasna strona niebywale ucierpiała. - mówił Opiekun Nieba cichym głosem - Nastąpił jakiś przełomowy punkt w wojnie.
Człowiek ominął swego gościa i na kilka chwil powrócił do pieczary. Gdy z niej wyszedł miał dodatkowy tobołek, a w dłoni zaciśnięty amulet z łusek taozina. Wyglądał nieco lepiej, choć cierpienie nie całkiem opuściło jego twarz.
- Zapomniałeś o tym... Wybacz za chwilę mej słabości. Pytałeś ile nam zejdzie. Przy tej pogodzie jakieś cztery, może pięć godzin. - odpowiedział Drakkar - Hmm, Qultiście wybacz, że zapytam ale miałeś okazję być na Coruscant? Jeżeli tak, czy stało się tam coś niedobrego?
Korr miał pewne informacje, otrzymane od swoich pracodawców, wywiadu Republiki. Dla nich obecnie był uśpionym agentem, do któego mogli zgłosić się w każdej chwili, jednak czy Kel Dor bez mrugnięcia okiem powróciłby do tego ryzykowanego zawodu? Wiedział, że Potrójne Zero zostało zaatakowane, nie mógł jednak mieć danych o tym, iż Świątynia Jedi została w ok 70% zniszczona przez imperialne bombardowanie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Dorhian Q'nirr » 21 Sty 2013, o 21:09

Starzec wyglądał jakby ktoś zranił go dotkliwie. Kel Dor w zasadzie nie zdążył nawet zareagować. Wiele pytań przebiło się teraz przez głowę Qultista. Drakkar zniknął wewnątrz pieczary omijając go. Długo to nie trwało jak pojawił się znów, przepraszając... A za co? Słabość? Odpowiadając na uprzednio zadane pytanie. Korra jednak nie interesowały teraz trywialne sprawy. Widoczne cierpienie dało o sobie znać i wręcz naprowadziło na rewizję swojego życia. Kel Dor wspomniał także swój staż Agenta Republiki, gdy starzec zapytał o jego dom.
- Coruscant - Powtórzył za Drakkarem Kel Dor. Przecież już wcześniej wspomniał Opiekunowi Nieba, skąd pochodzi. Nie miał teraz już nic do stracenia. - Kiedy uchodziłem z Korriban odebrałem powiadomienie o ataku sił Imperium na stolicę... - Powiedział patrząc ze zdumieniem na Rune'a. Starzec smagany był bólem i cierpieniem jakiego on nie potrafił sobie wyobrazić. To tak wielka jest Moc? Tak głęboko związany z Nią jest ten człowiek? Jego gospodarz nie należał do najmłodszych, więc za latami kryło się także doświadczenie. Qultist w pewnym momencie zaczął współczuć swojemu towarzyszowi.
- Wszystko w porządku? - Zapytał wreszcie widząc nadal znamiona cierpienia jakie przed momentem uczuł gospodarz jaskini. - Nie przepraszaj... - Mruknął Kel Dor szykując się do drogi. - Co poczułeś? - Zapytał wreszcie Korr z nutą niepewności w głosie, nawet jeśli polityka nie obchodziła go tak bardzo. Nawet jeśli był egoistą, nie mógł czuć się inaczej, jak zagrożonym. Będąc świadkiem i obiektem traktowania gości przez sithów, nie chciał przecież by podobne wydarzenia miały miejsce w całej galaktyce. Wynik inny niż zwycięstwo Republiki oznaczało koniec świata jaki znał.
Biorąc głęboki oddech Kel Dor wystąpił z groty. Amulet z łusek prawdopodobnie tłumił także to, co czuł teraz. Kosmita nie zamierzał zabierać owego amuletu. - Proszę, jeśli w jakiś sposób uśmierza twój ból, weź naszyjnik. Mi na razie nie jest potrzebny. Nie muszę się ukrywać... Jak na razie. - Powiedział całkiem spokojnie Kel Dor, choć w głębi duszy przejmował się ostatnio prawie wszystkim, łącznie ze "słabością" swojego towarzysza...
Postać Główna
Image
//Sometimes the hardest battle is against yourself...//
Awatar użytkownika
Dorhian Q'nirr
New One
 
Posty: 225
Rejestracja: 20 Sie 2010, o 02:09

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Mistrz Gry » 21 Sty 2013, o 21:59

Drakkar dosyć szybko przywrócił spokój na swoją twarz, choć wewnątrz czuł wzburzenie i ból. Być może sam Qultist coś poczuł, choć jako osoba nieszkolona w kontrolowaniu Mocy, mógł odczuć to po prostu jako podmuch zimnego powietrza. Rune wymownym aczkolwiek nienachalnym gestem podziękować za amulet.
- Dziękuję, jednak mnie w niczym on nie pomoże. Nie jest mi potrzebny. - rzekł Opiekun Nieba - W krótkiej chwili życie straciło wiele, silnych w Mocy istot. Nie jestem pewien, ale chyba na Coruscant stało się coś strasznego. W obecnych czasach niczego nie możemy być pewnie. Czas ruszyć w drogę...
Obaj ruszyli traktem przed siebie, choć łatwa ścieżka trwała tylko kilkanaście minut. Potem zboczyli z utwardzonej drogi, wchodząc na wzgórze, za którym znajdowała się najbliższa wioska. 51-letni mężczyzna był przez długi okres milczący, a z mimiki jego twarzy nie można było nic wyczytać.
- "Opiekunowie Nieba" jako organizacja nigdy nie byli związani z Zakonem Jedi, choć nie da się ukryć, że pojedynczy członkowie w mniejszym lub większym stopniu mieli kontakt z nimi. Ja również, możesz to wywnioskować po moim mieczu świetlnym. W mojej frakcji praktycznie nikt z nich nie korzysta, a ja sam dostałem go niejako w prezencie od Mistrza Jedi. - zaczął opowieść Rune Drakkar - Nie interesują nas wojny, naszym głównym celem jest dbanie o szlaki nadprzestrzenne i niejako zwalczanie piratów. Nie dzielimy tak jednoznacznie Mocy, na jej jasną czy ciemną stronę. Ja osobiście nie popieram działalności Sithów, dlatego tak odczułem śmierć kultystów tak zwanej strony "światła". Zakładam, że w życiu spotkałeś już jakiegoś Jedi bądź Sitha? Na Korriban o tych drugich nie trudno.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Dorhian Q'nirr » 25 Sty 2013, o 02:03

Kel Dor szedł w milczeniu dłuższą chwilę. Wielu rzeczy nie rozumiał. Wiele było jeszcze dodatkową zagadką. W jednej chwili życie straciło tak wiele istot. Dla niego jako nieco obeznanego z sytuacją oznaczało to tragedię jaka musiała rozegrać się podczas ataku na stolicę. Jeśli jednak ginęli niewinni, czemu on jako agent Republiki nie został powołany do walki? Czemu nie wezwano także i jego? Zresztą nie miałoby to znaczenia w obliczu zniszczeń jego frachtowca. Qultist starał się pozbierać do kupy swoje życie. To, co robił i to jak robił. Jego praca była przecież zawsze zleceniem, kto da więcej, kto wykupi swoje życie. Przez moment żałował ścieżki, którą wybrał i podążał.
Drakkar przeprowadził go drogą po czym oboje zboczyli. Miejska flora może i nie była niczym niezwykłym jednak dla Korra żyjącego i funkcjonującego na planecie-metropolii ukazywała się jako to tajemnicze piękno natury. Coś na czym z chęcią zawiesił oko. Teraz jednak liczyła się przeprawa przez wzgórze. Już z oddali łowca nagród mógł dostrzec osadę, do której zmierzali. Starzec jak na swój wiek dość żwawo się poruszał. Z zamyślenia w jakim był Kel Dor wyrwał go wyjaśnieniami.
Korr słuchał uważnie i powstrzymał się od jakichkolwiek komentarzy. Słowa 51-letniego mężczyzny nabierały teraz znaczenia. Organizacja czy też zrzeszenie w jakim się znajdował mało swoje miejsce w galaktyce i dumną funkcję ochrony szlaków nadprzestrzennych. Korr wziął powietrze w płuca.
- Jedi? Gdy mieszkałem jeszcze z ojcem przychodzili do nas. Nie wiem czy chodziło tylko o mnie czy też o nasze przepisy i maści lecznicze. Pewnie, wiedza Al-Dhuuna była szeroka i chętnie służył innym. Mi natomiast tłumaczył, że mnie obserwują... - Bąknął w zamyśleniu kosmita. Wracając do spraw związanych z ojcem i głową Korrów często zatracał się w tym. Śmierć nadal odbijala się echem, a zwłaszcza po śnie, który miał całkiem niedawno. Tu własnie zatrzymał się w swoim zamyśleniu i szukał właściwej odpowiedzi.
- Sithowie... Miałem tę nieprzyjemność poznać jednego z nich... Wtedy po raz pierwszy dziękowałem za "podarunek" jakim był amulet z łusek... - Przypomnienie tamtego feralnego dnia nie było czymś miłym. Choć Korr nie miał silnego poczucia wspólnoty z rodzimymi mieszkańcami Dorinu nadal widział i nadal żałował tamtego Kel Dora. Właściwie od jakiegoś czasu jego sumienie męczy go mocniej niż zwykle... Albo to on zaczął reagować inaczej?
Te pytania i spostrzeżenia mógł zachować na później. Własnie teraz powoli zaczęli opuszczać wzgórze. Wioska stawała się coraz bliższa. A z niej do Stonii. Plan działania był teraz ważniejszy niż cokolwiek innego. Przecież nawet jeśli uzyskają pomoc... Co potem? Jak potem? Gdzie potem? W końcu Kel Dor zada sobie te pytania...
Postać Główna
Image
//Sometimes the hardest battle is against yourself...//
Awatar użytkownika
Dorhian Q'nirr
New One
 
Posty: 225
Rejestracja: 20 Sie 2010, o 02:09

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Mistrz Gry » 26 Sty 2013, o 16:05

Drakkar wiedział, a także czuł że trafił na osobę silną w Mocy, jednakże coś podpowiadało mu, że Qultist Korr nie pasowałby do organizacji "Opiekunów Nieba". Na razie jednak, obaj musieli coś wykombinować by opuścić Almanię. Dla Rune planeta jak każda inna, przez kilka chwil była domem, natomiast Kel Dor znalazł się raczej przypadkowo, uciekając z Przestrzeni Sithów.
- Niebawem dojdziemy do osady, jeżeli szczęście będzie po naszej stronie stamtąd za jakąś opłatą znajdziemy transport do stolicy Stonii. W kosmoporcie nie trudno będzie o jakiś statek, na którym ruszymy na Zewnętrzne Rubieże. - powiedział mężczyzna - Hmm, co do Jedi, nie da się ukryć byli zainteresowani twoim szkoleniem, choć jak wspomniałem obecnie jest w tobie jakaś dwubiegunowość. Nie powinno mnie to interesować, ale w przeszłości nie zawsze postępowałaś z zasadami... nazwijmy to moralnymi czy etycznymi.
Na jednym ze stoków obaj podróżni wypatrzyli stado owco-podobnych zwierząt, pilnowanych przez siwego staruszka. Drakkar życzliwie mu pomachał, okazując tym samym brak wrogich zamiarów. Obecność ludzi świadczyła o to, że zarówno opiekun nieba jak i Korr znaleźli się do terenów umownie należących do istot z osady.
- Qultiście, nie jestem Jedi, więc nie nauczę ciebie zbyt wiele, jednakże gdybyś chciał poznać ogólnie przyjęte podstawy Mocy mógłbym udzielić ci paru porad i lekcji. - mruknął życzliwe Drakkar - Pamiętaj jednak, jeśli się na to zdecydujesz wolałbym, byś wykorzystywał je w dobrej sprawie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Dorhian Q'nirr » 30 Sty 2013, o 02:18

Do Kel Dora nie trafiało z początku nic właściwie. Tak jak zmierzał obraną przez siebie ścieżką, czy raczej podyktowaną krokami Drakkara, tak szedł przed siebie coraz bardziej starając się wyciszyć. Mężczyzna od razu zauważył oczywiste. Życie Korra nie należało do "tych czystych ścieżek". Chłopak wielokrotnie po śmierci ojca wdawał się w bójki czy kradzieże. Przecież nikt ani nic nie zapewniało Qultistowi stałego przypływu gotówki. Jakoś musiał żyć... Fundusze, jakie po śmierci ojca miał starczyły ledwie na opłaty związane z mieszkaniem. Jakby się teraz zastanowić dróg było wiele zanim obrał tę związaną z wykonywaniem zleceń czy też zabijaniem. Jego decyzje najczęściej były katastrofalne. Praca dla różnych typów spod ciemnej gwiazdy zapewniała jednak wynagrodzenie jakie pozwalało żyć na odpowiednim poziomie i odnowić mieszkanie ojca. Dziś zdewastowane i obecnie zatracone. Jeśli Coruscant padło ofiarą ataku Imperium, z dzielnicy, w której żył nie pozostał pewnie kamień na kamieniu. Jedyny holoportret jaki miał znajdował się właśnie w jego pokoju. Jedyna rzecz jaka mogła przypominać o Al-dhuunie. Korr zacisnął mocniej pięści gdy wreszcie zeszli ze stoku.
Jego oczy zwróciły się w kierunku stada, do którego się zbliżali. Staruszek wypasający je był bardzo przyjazny. W geście zapewniającym pokojowe intencje Rune wyprzedził Kel Dora. Qultist spokojnie uczynił podobny do towarzyszącego mu mędrca ruch. Pomachał upewniając o braku wrogich zamiarów. Kosmita spokojnie szedł tuż obok swojego przewodnika.
- Nigdy nie mówiłem, że byłem święty. Życie wyznacza różne ścieżki. Nie będę odkrywcą nowych światów, jak powiem, że popełniłem błąd. Za późno bym mógł cokolwiek zmienić... - Powiedział wreszcie, starając się nie brzmieć pretensjonalnie. Rozmówca Korra zdawał się posiadać niezwykłą zdolność dedukcji, choć może ta była bardziej wynikiem jego doświadczeń życiowych.
Powoli pastwisko zmieniało się w spokojną osadę, której granice Rune wraz z Kel Dorem przekroczyli. Kosmita bardzo długo myślał nad jego słowami. Ów Opiekun Nieba na prawdę czymś niezwykłym. Jeśli życie, los czy jakby nie nazwał siły wyższej, dawało mu okazję i znaki by coś zmienić to właśnie przez tajemniczego Drakkara, mędrca o wielkiej wiedzy.
- Podstawy... Jeśli one pomogą mi choć częściowo zapobiegać tym wszystkim wypadkom... - Przed oczami Korra stanęły wszystkie osoby, które kiedykolwiek doświadczyły "wypadku" z ręki owego kosmity. Szkoła i korytarz. Uczeń spadł ze schodów... Więzienie na Coruscant, faktycznie strażnik był sadystą lecz nikt nie zasługiwał na tę salwę nieposkromionego gniewu jaką poczęstowal go Kel Dor. Nadludzka siła i ta uciecha z zadawania bólu jakie towarzyszyły wtedy Korrowi nadal czaiły się gdzieś tam w jego wnętrzu. Tak niezwykłe i obrzydliwe zarazem...Dalej Felucja i chwila, gdy omal nie pozbawił życia dziewczyny, którą miał ratować. Wszystko to i cała ta adrenalina zaraz wróciło i odbiło się echem. Jego trans i wybuch jakiego doznał w wiosce rdzennych mieszkańców feralnej planety także.
- Chciałbym mieć wreszcie wpływ na to, co się ze mną dzieje... - Mruknął Kel Dor w zamyśleniu. Jego chód dostosował się do tempa Drakkara.
- Opłata... Myślę, że tym nie musimy się martwić. - Były łowca nagród poruszył w sumie istotną kwestię. Republika zostawiła mu spore zaplecze finansowe. Najbardziej zastanawiającym było jednak czy i jak pracodawca sprawdzi na co wydawane są fundusze wywiadu. Kosmita musiał się liczyć przecież z kontrolą i próbą dotarcia do jego osoby...
Postać Główna
Image
//Sometimes the hardest battle is against yourself...//
Awatar użytkownika
Dorhian Q'nirr
New One
 
Posty: 225
Rejestracja: 20 Sie 2010, o 02:09

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Mistrz Gry » 3 Lut 2013, o 22:42

Mężczyźni wkroczyli do osady, choć bardziej trafne byłoby określenie "duża wioska" z uporządkowaną strukturą. W jednej części znajdowały się domy mieszkalne, w innej mini targ dla przybywających ze stolicy kupców, a w jeszcze innej drobne zakłady rzemieślnicze, w których pracowała większość lokalnego społeczeństwa. Qultist mógł być nawet pozytywnie zaskoczony technologią stosowaną w takim miejscu.
Mieszkańcy musieli znać wcześniej Rune Drakkara, gdyż życzliwie witali się z nim, a nawet zamieniali parę słów. Gdyby Korr sam pojawił się w tym miejscu mógłby spotkać się z o wiele gorszym przyjęciem, nie mniej obecność "Opiekuna Nieba" na pewno wpływała na jego korzyść. Niektórzy, szczególnie mężczyźni w średnim i starszym wieku, ściskali dłoń Kel Dora.
- Pewnie ciekawi cię skąd ich znam? Cóż znam się nieco na leczeniu i ziołach. Hmm, ty pewnie też jesteś dobry w tych wszystkich korzonkach i przyprawach. - rzekł wesoło Rune - Przez te parę tygodni spędzonych na Almanii trochę im pomogłem, choć początkowo trudno było przekonać ich o tym, że mam dobre zamiary.
Obaj ruszyli przez wioskę, w znanym tylko człowiekowi kierunku. Po kilkudziesięciu krokach Qultist domyślił się, iż zmierzają do miejsca gdzie powinien być "węzeł komunikacyjny". Tak też była, na uboczu stało kilka przestarzałych swoopów oraz śmigaczy.
- Darta jeszcze nie ma, musimy chwilę poczekać. - mruknął siwowłosy facet - Co do Mocy. Najważniejsze, by mieć dobre nastawienie i nie marudzić po pierwszych nieudanych kontaktach. Moc nie gryzie, jest twoim sprzymierzeńcem, choć niektórzy powiedzieliby że tam mistyczna energia jest oporna. Cóż, moim zdaniem to raczej istoty są oporne. Jeżeli mogę spytać, czy kiedykolwiek samemu doświadczyłeś jakiegoś zdarzenia, w którym świadomie użyłeś Mocy?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Dorhian Q'nirr » 8 Lut 2013, o 03:17

Podróżując przez sporej wielkości osadę Kel Dor nie krył swojego zdziwienia. Na takim odludziu poziom organizacji społeczeństwa był większy niźli mógł przypuszczać początkowo. Zdumienie miało oczywiście charakter pozytywny. Drakkar witał się, a nawet zamienił kilka słów z miejscowymi. Qultista ciekawiło skąd starzec znał tych mieszkańców. Jego pytanie właściwie samo przywołało odpowiedź w postaci bystrego umysłu i wypowiedzi Rune'a
Słowa jakie wydobyły się z ust Opiekuna nieba były dość wesołe. Bagatelizujac nieco dziedzinę cyrulika ów towarzysz Korra rozwiał jego ostatnie wątpliwości.
- Korzonkach i ziołach... - Powtórzył w zamyśleniu Kel Dor. Jego umysł znów zaprowadził go do osoby ojca. Głowy rodu. - Ojciec przekazał mi, a przynajmniej się starał, swoją wiedzę. Nasz ród specjalizuje się właśnie w tej dziedzinie. Swego czasu nawet handlowaliśmy na szeroką skalę z Republiką... Przynajmniej tak mi zawsze opowiadał. Dziś to kwestia kilku mniejszych zakładów w różnych częściach Znanej Galaktyki. - Nawet jak na jego osobę ta odpowiedź była bardzo wyczerpująca temat. Kosmita dziwił się sam sobie, że stał się tak rozmowny.
Razem ze starcem dotarli wreszcie do miejsca będącego swoistym węzłem komunikacyjnym. Przynajmniej takie wrażenie ma sprawiać. Właściciel ślizgaczy miał za chwilę wrócić. Korr chciał już odpływać we własny świat, gdy towarzyszący mu mentor powiedział coś na temat Mocy. "Coś" to w zasadzie niezbyt trafne określenie. Wypowiedź Drakkara była swoistym wstępem do nauki, jaką miał? Mógł? Rozpocząć Kel Dor. Gdy więc dał upust swoim myślom zapytał wreszcie o sprawę najistotniejszą dla całości.
Wtedy właśnie przed oczami kosmity stanęła znów każda z osób skrzywdzonych przez niego przy użyciu tej dziwnej siły. Tej adrenaliny i niepohamowanej żądzy. Coś czego nigdy sam świadomie nie pobudził. Zawsze była to kwestia jego emocji.
- Świadomie... Nigdy. - Odpowiedział dość ponuro Korr. W jego oczach nie był tylko mordercą lecz także sadystą. Strażnik więzienny jest tego przykładem. Czy raczej był. - Po prostu tak jakbym był pod wpływem jakiejś siły, która odpowiada na moje wołania... Nigdy nie potrafiłem świadomie jej przywołać. Zawsze było to związane z bieżącymi wydarzeniami. - Odpowiedział wreszcie. Nie chciał mówić Rune'owi wszystkiego. Nie teraz. Póki nie zapytał. Póki nie zechce się dowiedzieć. Póki Kel Dor nie pogodzi się z tym. Nie będzie potrafił, nie będzie w stanie opowiadać otwarcie o tym. O tej sile, która zdaje się często na jego usługi. O tym, co sprawia, iż potrafi czynić małe cuda...

Przepraszam za zwłokę
Postać Główna
Image
//Sometimes the hardest battle is against yourself...//
Awatar użytkownika
Dorhian Q'nirr
New One
 
Posty: 225
Rejestracja: 20 Sie 2010, o 02:09

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Mistrz Gry » 9 Lut 2013, o 14:15

Drakkar rozejrzał się chwilę i wskazał wiatę, w której był stolik i kilka krzeseł, stanowiących rodzaj poczekalni. Obaj usiedli w niej, by poczekać na zarządce węzła komunikacyjnego. Nikt prócz nich najprawdopodobniej nie wybierał się do Stonii.
- Mimo wszystko nawet nieświadomie jest ciężko użyć Moc. Najmniejszy problem mają z tym dzieci, które przesuwają przedmioty bez użycia dłoni czy niszczą szklane naczynia gdy są zdenerwowane. Tak w tym drugim przypadku czynność jest o wiele prostsza. - rzekł niby od niechcenia Opiekun Nieba - Nie chcę byś poczuł się urażony, ale logicznie rzecz biorąc sądzę, że ten drugi przypadek odpowiada tobie. Czy dziwne rzeczy nie działy się wtedy, gdy byłeś w gniewie, rozpaczy bądź pod wpływem zbyt duże ilości stresu? Jedi określiliby to jak aspekt ciemnej strony mocy, jednak ja nie będę bawił się w dzielenie tej mistycznej energii.
Drakkar przerwał na chwilę, by przywitać się z kolejnym znajomym, charakterystycznym gestem dłoni. Zapadła krótka cisza, podczas której człowiek pogwizdywał cichutku i drapał się po brodzie. Zwykły, ludzki nawyk.
- Wspominałem, że nie jestem w stanie nauczyć cię zbyt dużo. Być może jednak, jeśli zechcesz będziesz umiał kontrolować pewne rzeczy i... samego siebie. - powiedział w końcu Rune - Powiedz mi co teraz czujesz?
Pięćdziesięciolatek nie wykonując żadnych ruchów zaczął przesyłać ku Qultistowi delikatne impulsy Mocy, pobudzając midichloriany znajdujące się w organizmie Kel Dora. Nie było to nic nieprzyjemnego, choć w zależności od czułości Korra, ten mógł odczuwać działanie Drakkara na różne sposoby.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Dorhian Q'nirr » 9 Lut 2013, o 17:46

Razem z Drakkarem Korr usiadł w prowizorycznej poczekalni, jego głowę zajmowały wydarzenia ostatnich dni, a także wspomnienia. Przeszłość pobudzona ingerencją pięćdziesięcioletniego mędrca znów wróciła i znów nękała. Każde najdrobniejsze wspomnienie, każda pomyłka, a także wypadki. Kosmita powoli wpadał w błędne koło, ponownie miał siebie obwiniać za to, co się stało. Porwanie Zanji wraz z córką, zamordowanie strażnika więziennego. Ta burza na Felucji i chwile, w których niemal nie zabił właśnie owej Twi'lekianki.
Z początku podczas eksperymentu Drakkara były łowca nagród był nerwowy, czuł jak energia w nim kursuje pod wpływem emocji, ale wtedy dostrzegł coś jeszcze, poza tym uczuciem, tą "płynnością", wrażeniem, które jest uzależniające i ukazuje pewne pierwotne siły. Coś więcej, coś jeszcze innego, czego nie potrafił określić. Teraz z pewnością nie znalazłby słów.
- Ruch... - Wymamrotał pod nosem Kel Dor, mając w pamięci nadal słowa starca, prawdą jest, emocje są silne, łatwiej coś zniszczyć, niż unieść i skupić się. - Tę samą siłę, która zawsze ujawniała się w najcięższych chwilach życia. Ale, nie jest tak uzależniająca. Nie nawołuje do władzy. - Powiedział wreszcie w zamyśleniu, właściwie nadal nie potrafił znaleźć konkretnego określenia, jakby błądził we własnym umyśle. - Jest bardziej uporządkowana i przez to mocniejsza? Inna na pewno. Po prostu... - Tutaj urwał, nie tyle język plątał się kosmicie, co po prostu pogubił się, to co właśnie odczuł nie było tylko Mocą jaką doświadczał kiedyś, to coś było bardziej usystematyzowane, nie wołało o siłę, nie uzależniało. Jak określić coś, czego w zasadzie samemu nie potrafi się opisać, jest się tylko podatnym na działanie?
Postać Główna
Image
//Sometimes the hardest battle is against yourself...//
Awatar użytkownika
Dorhian Q'nirr
New One
 
Posty: 225
Rejestracja: 20 Sie 2010, o 02:09

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Mistrz Gry » 9 Lut 2013, o 18:18

- Musisz sam rozliczyć się z przeszłością Qultiście. Nie jestem sędzią, to nie przede mną odpowiadasz. Twoje sumienie jest twoją sprawą. Czasem jednak trzeba wybaczyć i oczekiwać na wybaczenie. Przeprosić, hmm choć niektórych rzeczy nie można całkowicie wyrzucić z głowy. Wszyscy uczymy się na błędach, choć byłoby najlepiej gdyby były to wpadki innych. - odparł Drakkar - Jesteś gotowy sam sobie przebaczyć? Rozpocząć coś od nowa? Nie mówię, zacząć nowe życie, bo czasu się nie cofnie, jednak nikt nie zabroni ci otworzyć nowych bram.
Rune mówił nieco jak filozof, jednak nie czynił tego dlatego by wytworzyć więź między mistrzem a uczniem. Już nie raz powtarzał, że nie jest Jedi. Drakkar może jedynie pomóc i ewentualnie wskazać pewną drogę, jednak przez tą drogę Korr będzie musiał podążać sam i o własnych siłach.
- Cierpliwość to jeden z kluczy. Pewne procesy są długotrwałe, ale hmm dość marudzenia. W oczekiwaniu na Darta, możemy spróbować pierwszej praktyki. Mógłbyś zamknąć oczy, uwolnić umysł, nie myśleć o niczym przyziemnym. Po prostu skoncentruj się i pozwól Moc swobodnie przepływać przez ciebie. Skup się na ciszy, spokoju, ładzie i harmonii. - mówił 50-latek - To o wiele trudniejsze niż sięgnięcie po gniew i agresję, jednak właśnie takie działanie może przynieść spokój.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Dorhian Q'nirr » 16 Lut 2013, o 22:52

Kel Dor słuchał swój starego mędrca z zapartym tchem, faktycznie w tym co mówił było wiele prawdy, trud i praca są kluczem do panowania nad sytuacją i Porządku w życiu. Istnieniu. Każde ze słów Opiekuna Nieba miało nieść jakąś wskazówkę. Pięćdziesięciolatek zapewniał Korra, iż nie jest jego sędzią. Qultist powinien sam rozliczyć się z przeszłością, z tym co trzymało go w tamtym życiu. Istnieniu, które sprowadzało tylko katastrofy. Kel Dor myślał nadal o tym, co przeżył, o tym czego dokonał, jakie decyzje podejmował, o ojcu, który był jego mentorem i jedynym z Korrów, który nie odwrócił się od niego. Al-Dhuun, to właśnie on podarował mu ten szczególny dar, swoje zaufanie i miłość ojcowską. Gestem był także miecz, duma rodziny, ostrze jednak zostało zniszczone na planecie Felucjan. Ostatnia pamiątka jaką posiadał.
Z początku bardzo trudno było Kel Dorowi nie myśleć o niczym, właściwie najczęściej wracał do swoich porażek i strat, do miecza będącego tym, co pozostało po ojcu, mieszkania, które najprawdopodobniej zostało zniszczone w trakcie ataku Imperium na Coruscant. Choć apartamentowiec nie był niczym szczególnym, wiązały się z nim przepisy, specyfiki, a także najważniejsze, pamiątki po zmarłym. Korr nigdy nie pogodził się do końca z jego śmiercią, najczęściej wspomina to imię, tak samo jak teraz.
Było ciężko, na prawdę było ciężko odpłynąć i dryfować w kosmosie. Kosmita musiał po raz kolejny stawić czoła samemu sobie. Powoli jednak udało mu się wyciszyć i wytłumić inne emocje, zaczął dostrzegać świat dookoła siebie i słuchać jego rytmu. Węzeł komunikacyjny stał się jego "małą oazą" obecnie. Na chwilę, co prawda krótką, był wolny od zmartwień... Zmiartwień, które znów uderzyły, wylot na Korriban, zabójstwo innego Kel Dora, chłopak ścisnął powieki ukryte pod okularami maski, znów wrócił tutaj, do kłopotów. Słabość Rune'a i jego słowa, w jednej chwili życie straciło wiele osób. Przecież jeśli Coruscant upadnie... Galaktyka będzie wyglądać zupełnie inaczej.
Do tej miałej i spokojne oazy jaką przez moment stał się sam Qultist wkradł się strach i panika. Co jeśli? Jak? Kiedy? Powinien zrobić? A jeżeli jego trud i próby ucieczki stąd także są nic nie warte? Korr starał się walczyć z niepewnością i strachem, wedle przykazań Drakkara trudem można osiągnąć wiecej, jednak jak to zrobić, gdy wszystko ci przelatuje przez palce? Jeśli starzec czuwał nad kosmitą, mógł teraz odebrać cały jego niepokój, emocje, które odczuwał młodszy od niego osobnik zawładnęły znów jego osobą i nie wypuszczały ze swoich objęć...


Przepraszam za zwłokę, pochłonęła mnie praca...
Postać Główna
Image
//Sometimes the hardest battle is against yourself...//
Awatar użytkownika
Dorhian Q'nirr
New One
 
Posty: 225
Rejestracja: 20 Sie 2010, o 02:09

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Mistrz Gry » 17 Lut 2013, o 12:09

Drakkar, który na pewno nie należał do potężnych Mocą, spokojnie wyczuwał burzę jaka rozpętała się wewnątrz Qultista. Nie trzeba było być Mistrzem Jedi, by wiedzieć jak pierwsza próba świadomego kontaktu z mistyczną energią wpłynęła na Kel Dora. Jednak zawsze musiały być jakieś początki, po których mogło być tylko lepiej.
- Niepotrzebnie skupiłeś się na tylu informacjach. Nie ukrywam, iż może w przyszłości swobodnie przywołasz Moc, nie musząc się wyciszać. Zbyt dużo pytań i niepewności. Qultiście musisz się wyciszyć i porzucić gnębiące cię pytania. Rozumiem, twe przywiązanie do przeszłości, jednak pewne etapy musisz zamknąć. - mówił spokojnie Rune - Brak wpływu twojej istoty na pewne rzeczy powinien być dla ciebie katalizatorem spokoju. To co stało się na Coruscant, odczujemy wszyscy, choć na chwilę obecną porzuć to.
Opiekun Nieba zamilkł na chwilę, rozglądając się za Dartem. Najwidoczniej zarządca wypożyczalni swoopów miał inne ciekawe zajęcie. Gdzieś na zachodzie niebo zaczęło się chmurzyć, mimo to ponad pięćdziesięcioletni mężczyzna wykazywał spokój. Wyglądało na to, że burza przejdzie gdzieś obok.
- Jest takie stare, proste szkolenie, pamiętające jeszcze czasy Starej Republiki. Członkowie Zakonu Jedi przekazywali je często na pierwszych zajęciach. Musisz wyobrazić sobie ogromną fortecę, z grubymi murami, a wewnątrz niej jeszcze wysoką, niewzruszoną wieżę. - mówił cicho Drakkar patrząc przed siebie - Ty jesteś w tej wierzy, bezpieczny, odgrodzony od wszelakich złych wpływów. Budowla jest twą osłoną, barierą przez którą ciemna strona i złe myśli nie mogą się przedrzeć...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Dorhian Q'nirr » 10 Mar 2013, o 21:40

Skupienie i jasność umysłu, były tym, czego Kel Dor obecnie nie potrafił osiągnąć, w tej właśnie chwili choć się starał, nie mógł. Korr zamknął oczy raz jeszcze i próbował spowolnić oddech. Równomiernie licząc każdy wdech i wydech w myślach powoli zapadał się w nicość własnego umysłu.
Pływał pośród czerni i braku porządku. Wszechobecny chaos miał być przestrzenią. Słowa Drakkara odbijały się wewnątrz jego głowy. Niby czynnik budujący jego nowy świat. Powierzchnia Coruscant stała się podstawą, fundamentem jego wieży. Monumentalnego apartamentowca, którego nikt nie zamieszkiwał. Kosmita stał u podnóża potężnego budynku. W myślach spacerował zaraz znikając w bramie. Powolnym krokiem zmierzał ku windzie, w końcu schody zdawały się zbyt odległe. Wnętrze kabiny zaprosiło go, a na konsoli wybił nr będący ostatnim w tym wieżowcu. Chwilę później już sunął ku górze. Licznik pokazywał kolejne numery. Gdzieś tam wewnątrz przewijały się słowa Rune'a, gdzieś tam słyszał jego przemowę na temat owego ćwiczenia jakie miało ciekawy dość wydźwięk w jego duszy. Agent Republiki starał się porzucić przynajmniej na chwilę to, co łączyło go z ostatnimi wydarzeniami...
Jego fortecą był Coruscant, nigdy nie przeniknięty w całości przez niego samego. Nigdy nie zdobyty... Aż do teraz. Rolę najwyższej wieży grał apartamentowiec w dzielnicy, w której się wychował i żył większą część swojego istnienia w świecie i społeczeństwie. Winda zasygnalizowała dotarcie na ostatnie piętro. Drzwi otworzyły się wypuszczając go. Kel Dor szedł dość spokojnie, a przed nim mieszkanie, oznaczone znajomymi numerami, jego własnymi, jego ojca. Korr wybił na konsoli kod dostępu, a drzwi ustąpiły z charakterystycznym świstem. Wszedł do środka i rozejrzał się. To miejsce, tak znajome, tak podobne do rzeczywistości. Każde z pięter. Każdy z pokojów. Tym najważniejszym nie był jego własny, nie było nic, poza pokojem i wspomnieniami ojca. Al-Dhuun, po śmierci ten apartament został pusty, Kel Dor przeniósł się do owego pokoju i on właśnie był jego twierdzą w tej wieży, on właśnie miał być tą ostatnią granicą.
Z początku spokojnym krokiem później pędem wpadł do pomieszczenia i zamknął za sobą drzwi. Biblioteczka, szafka nocna i holoportret. Świadkowie jego tęsknoty i próby zapanowania nad sobą samym. Korr usiadł na łóżku w pozycji medytacyjnej. Coś czego od dawna nie praktykował po skończeniu nauki władania ostrzem. Nadal słowa Drakkara były obecne, nadal jego rady i wskazówki były przy nim. Powoli cały ten mały świat ogarniała ciemność, został tylko wyłącznie pokój, a w nim Kel Dor. Hałasy za oknem ucichły, szmery ustały. Qultist powoli starał się po prostu odgrodzić, jego umysł już nie dryfował po wydarzeniach. Odzyskiwał to, co utracił dawno, spokój, ciszę. Nie było to łatwe, nie było to proste, momentami jeszcze łamał medytację zaniepokojony samym sobą. Jego miecz, nieistniejący obecnie, leżał na kolanach przed nim. Trójpalczaste łapy ścisnęły pochwę i rękojeść.
W rzeczywistości jednak Korr nadal siedział tam ze starcem, będącym obecnie jego mentorem. Przynajmniej kimś w tym guście... Jego ciało nie ruszyło nawet z miejsca. "Poczekalnia" jako plac treningowy zdawała egzamin. Korr mógł teraz chociaż na chwilę wreszcie zapomnieć o tym, co miało miejsce. O tym, co się zdarzyło i gnębiło go. Tak jak jego własne poczucie winy. Na moment wszystko to traciło sens...



Więc, bardzo przepraszam za taką zwłokę, nie chcę się wykręcać, po prostu pochłonęła mnie praca.
Postać Główna
Image
//Sometimes the hardest battle is against yourself...//
Awatar użytkownika
Dorhian Q'nirr
New One
 
Posty: 225
Rejestracja: 20 Sie 2010, o 02:09

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Mistrz Gry » 5 Kwi 2013, o 12:35

Gdy Qultist na chwilę się wyłączył i skupił wzrok gdzieś przed sobą, Rune załatwiał w tym czasie formalności związane z wynajęciem swoopów. W końcu pojawił się zqarządca Dart, który bez problemów udostępnił maszyny Drakkarowi. Opiekun nieba powrócił do swojego, jakby nie było, ucznia. Kel Dor ocknął się nagle zaskoczony pojawieniem się człowieka, gdyż wydawało mu się, że ten ciągle siedzi obok niego.
- Robisz szybkie postępy. Hmm Jedi pewnie by powiedzieli, że masz potencjał. Jak na pierwsze kroki bardzo dobrze, jednak wolałbym byś w przyszłości nie utożsamiał swojej mentalnej twierdzy z elementami... przeszłości. - rzekł łagodnie facet - To co ruszamy do stolicy? Tam na pewno znajdziemy jakiś transport w bardziej uprzemysłowione regiony. Mamy dwa jednoosobowe śmigacze, które możemy zostawić w "zajezdni", w Stonii. W hełmach jest interkom, więc swobodnie będziemy mogli się komunikować.
Obaj wsiedli na pojazdy i ruszyli przed siebie, mijając wioskę i przemierzając piaszczysty step, porośnięty rzadką trawą, z nielicznymi drzewami na horyzoncie. Pożółkła roślinność wskazywała, że nadchodzi okres zimowy, choć temperatura powietrza spokojnie wynosiła ponad 25 stopni standardowych.
- Hmm, jak oceniasz Almanię? - spytał niespodziewanie Drakkar przez komunikator - Domyślam się, że i tak jest przyjaźniejsza od Korriban...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Dorhian Q'nirr » 14 Kwi 2013, o 17:16

Kel Dor wraz ze swoim mistrzem ruszyli w podróż do Stonii, comlinki w kaskach zdawały się być błogosławieństwem pośród tego warkotu silników śmigaczy. Korr oglądał piękno Almanii i jej klimatu, pora wyraźnie wskazywała powolne zbliżanie się zimy, jednak powietrze było wyjątkowo ciepłe, fale uderzające o niego nie wprawiały w żadne drżenie. Temperatura przyjemnie okalała jego, pamiętające jeszcze ulewę poprzedniej nocy, skwar Korriban, ciało.
Qultist zamyślił się, słowa starca zdawały się być czymś pokrzepiającym w pewnym sensie. Przecież nie można wiecznie patrzeć w przeszłość. Ćwiczenie z "twierdzą" powinno stać się podstawą jego dnia, jeśli chciał coś zmienić i ustabilizować się. Ucieczka od konfliktu? Może. Teraz jednak miał Almanię i jej dziką naturę do zwiedzania, przynajmniej na moment. Ruszyli w końcu przekraczając piaski.
- Pomijając stworzenia próbujące mnie zabić. - Mruknał przez interkom Kel Dor, wspomniał właśnie swoje obolałe wtedy ciało i starcie z Thernbee, zapalczywe zwierze. - To faktycznie jest tu znacznie lepiej niż na Korriban... - Powiedział nadal będąc zamyślonym. Znów dziękował ludziom, którzy go wynajęli za amulet jaki miał przy sobie wtedy. W końcu Sithowie nie mogli go sondować wtedy. Jeśli jest wrażliwy na moc, o czym przekonał się już niejednokrotnie mógł być zmuszony do nauki ich ścieżki manipulowany, jak władza na planecie Sithów. Korr westchnął dość głośno, nie powiedział już nic więcej tylko depnął gaz za swoim mistrzem. W końcu chciał jak najprędzej znaleźć się w Stonii stamtąd... Gdziekolwiek, jak najdalej.
- Jak daleko do stolicy? - Zapytał przez interkom, nie miał możliwości wyciągnięcia swojego cyfronotesu, obie ręce na sterach, przecież od bardzo dawna nie latał śmigaczami w terenie, musiał sobie sporo przypomnieć, była to cenna lekcja pilotażu... Przynajmniej tego naziemnego...


Przepraszam za krótki odpis... nadal jestem nieogarnięty musimy to popchnąć w końcu.
Postać Główna
Image
//Sometimes the hardest battle is against yourself...//
Awatar użytkownika
Dorhian Q'nirr
New One
 
Posty: 225
Rejestracja: 20 Sie 2010, o 02:09

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Mistrz Gry » 15 Kwi 2013, o 19:16

Za tym pagórkiem zobaczymy pierwsze niskie domki, a dalej kilka wieżowców. Oczywiście w porównaniu z budownictwem Coruscant czy Korelii to mała wioska. - odparł Rune Drakkar, po czym podobnie jak Kel Dor mocniej nacisnął pedał gazu.
Po kilkunastu minutach, Qultist w końcu ujrzał to co o czym wspominał "Opiekun Neieba". Środowisko naturalne powoli zaczęło zmieniać się w rolnicze i trochę zurbanizowane tereny. Lecąc minęli patrol służb bezpieczeństwa, co sugerowało że Stonia, choć na odludziu, jest jak najbardziej cywilizowanym kosmoportem.
- Kierujemy się od razu do doków, chyba nie mamu tutaj więcej do roboty. - rzekł starszy z mężczyzn. Stopnia okazała się przyjaznym miasteczkiem, bez korków czy zanieczyszczonego powietrza choć jak przystało na świat bardzo oddalony od jądra Galaktyki stanowił małą enklawę dla osób niekoniecznie postępujących zgodnie z prawem.
Dzielnica lądowisk była klasycznie zagospodarowanym kosmoportem. Prócz samych doków, znajdował się tu kilka kantyn, sklepów oraz mechaników. Korr śmiało mógł uznać, że to najbardziej zatłoczony rejon Stonii.
- Masz jakiś konkretny świat, do którego podążasz? - spytał Rune - Jeżeli o mnie chodzi nie jestem niczym zobligowany, więc tymczasowo możemy ruszyć według twego zamysłu oraz oczywiście dosyć ograniczonych możliwości jakie daje nam to miasto.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Dorhian Q'nirr » 15 Kwi 2013, o 22:52

Korr oglądał jak szybko przed jego oczami zmienia się krajobraz, oddalona od centrum Galaktyki Almania zdawała się oazą równowagi między urbanizacją, a dziczą. Naturalne tereny powoli przeradzał w obszary rolne i dalej już cywilizowane "drobne" miasta. Kel Dor przyznał rację, a w sumie tylko skinął, że przyjmuje do wiadomości słowa Drakkara. Wieżowce nijak się równały z tym, co znał na Coruscant... Obecnie obleganym świecie. Co i jak? Nie wie, jego pracodawcy nadal nie skontaktowali się z nim. Czyżby stolica padła? A wraz z nią cała znana Galaktyka?
Ruszając żwawo za swoim mentorem minął straże i skierował się do kosmoportu, tam obaj panowie zdali swoje śmigacze, by za chwilę ruszyć w kierunku jakiegoś godnego środka transportu międzygwiezdnego. Proste pytanie? Może jednak nie, skoro Kel Dor miał z nim trochę problemów.
- Nie mam jakiegoś konkretnego typu, Rune. - Rzucił do niego, jakoś powoli oswajał się ze starym człowiekiem i jego podejściem. Może faktycznie to okazja by na prawdę zacząć wszystko od nowa? Tabula rasa. Kel Dor zamyślił się. - Tak na prawdę jedynym życzeniem jest byśmy znaleźli się poza zasięgiem Sithów... - Dodał wreszcie, przecież nie powinno to problemu sprawiać, a jednak. Korr nigdy nie podróżował w odległe krańce Galaktyki. No może poza ostatnimi miesiącami. Wylot na Felucję, podróż na Korriban, gdzie miał śledzić jednego z Lordów Sith, czy też jeszcze jego awaryjne lądowanie tutaj na Almanii.
- Zdaję się na twoją intuicję. Sam niewiele podróżowałem po Światach, nigdy też mnie to nie interesowało... Zlecenia wykonywałem na Coruscant... - Mruknął znów rozpamiętując każde swoje zabójstwo, czy też kradzież, inny przekręt. Alaska, Zanję... Westchnąwszy głęboko starał się już nie myśleć o przeszłości. Przecież kiedyś trzeba się z nią rozstać. Jeśli nie dziś i teraz, to kiedy?
Postać Główna
Image
//Sometimes the hardest battle is against yourself...//
Awatar użytkownika
Dorhian Q'nirr
New One
 
Posty: 225
Rejestracja: 20 Sie 2010, o 02:09

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Mistrz Gry » 20 Kwi 2013, o 00:12

- W takim razie, jeżeli Ci to nie przeszkadza udamy się na Kalamar, czy jak wolisz Mon Calamari. - odparł Rune - Mam tam parę spraw do załatwienia, poza tym jeszcze parę miesięcy temu znajdował się na tej wodnej planecie mały punkt postojowy Opiekunów Nieba.
Nie czekają dłużej, człowiek i Kel Dor ruszyli przez kosmoport by odnaleźć najbardziej dogodne połączenie. Oczywiście bezpośredni lot z Almanii do świata Quarrenów i Kalamarian graniczył z cudem, jednak obojgu podróżników udało się znaleźć mało męczący lot, tylko z jedną przesiadką, na nieznanej stacji kosmicznej.
Statek transportowy, na który nabyli bilety, najlepsze lata miał już daleko za sobą. Nie mniej według zapewnień obsługi należał do najbardziej wygodnych środków transportu, należących do "Niezależnej Floty Transportowej" systemu Mortex. Być może wygodą miała być przedziwna kajuta, przypominająca bardziej magazyn. Nie mniej było tam wystarczająco dużo miejsca by kontynuować szkolenie Korra.
- Nasza podróż potrwa parę dni, więc jeśli nie masz nic przeciwko, przekażę tobie kolejne nauki. - rzekł śmiało Drakkar, rozsiadając się na pryczy - Najważniejsze, że potrafisz przywołać świadomie Moc. Teraz spróbujemy ją ukierunkować. Widzisz tą kartkę papieru? Spróbuj ją unieść, zrzucić albo utrzymać w powietrzu. Wiem, że jej waga jest niewielka, ale na początek nie musimy próbować z głazami. Do dzieła.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5004
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Almania] Niezamknięta przeszłość, otwarta przyszłość...

Postprzez Dorhian Q'nirr » 8 Maj 2013, o 22:36

Frachtowiec ruszył, a panowie znaleźli swoje miejsce w "magazynie" nazwanym przez producenta statku "kajutą". Ciekawe, czy podróżni to bagaże? Albo towar transportowany między światami, tylko, że nawet ten jest lepiej traktowany. Dobry dowcip ze strony owej floty transportowej.
Korr jednak nie zważał na to, w końcu i tak podróżował już w gorszych warunkach, a także miał awaryjne lądowanie, właśnie na Almanii. Gdy już rozsiedli się wygodnie starzec postanowił kontynuować swoje nauki więc z pewnością podróż zleci szybciej.
- Rozumiem. - Powiedział Kel Dor, gdy ten zauważył jak długa będzie podróż. Obaj rozsiedli się wygodnie. Drakkar wskazał kartkę papieru... No może nie jest to wyczyn na dobry początek, czy też jakiś głaz o ironio... Jednak Qultist czuł, że nie pójdzie mu tak łatwo jak z pierwszym zadaniem.
Pełne skupienie, a właściwie znów zwizualizował swoją wieżę, już nie apartament na Coruscant, choć z początku ją przypominała lecz zwyczajną, prostą wieżę, gdzie był on sam. Wyciszony i odcięty od reszty. Siły jakie tętniły w jego ciele dały o sobie znać znów. Kosmita nadal próbował zapanować nad milionem emocji jakie towarzyszyły temu świadomemu krzesaniu Mocy. Przecież nigdy wcześniej nie było to zamierzone działanie, teraz po raz pierwszy w sumie czuł ten przepływ siły tak na prawdę, miał wpływ na ten strumień. Papier właściwie nie był duży, jednak objęcie go zajęło sporo czasu, czy mu się powiodło? W sumie to nie bardzo, mógł wprawić w drżenie ową kartkę, jednak o uniesieniu jej jeszcze nie było mowy, wciąż brak skupienia dominował w jego umyśle i dlatego też papier drżał, gdy unosił się niewiele nad ziemię, za chwilę padał na ziemię. A efekt przecież ma być inny...


Przepraszam za zwłokę, zawalony byłem...
Postać Główna
Image
//Sometimes the hardest battle is against yourself...//
Awatar użytkownika
Dorhian Q'nirr
New One
 
Posty: 225
Rejestracja: 20 Sie 2010, o 02:09

Poprzednia

Wróć do Inne Lokacje

cron