Content

Korelia

[Korelia]-->[Giju] Ciekawość się nie opłaca

Image

[Korelia]-->[Giju] Ciekawość się nie opłaca

Postprzez Mistrz Gry » 3 Lis 2012, o 22:41

Zlecenie #33 (klik)

Klejnot Korelii, Koronet, nie był kamieniem szlachetnym, który świecił jasno. Koronet był architektonicznym bękartem, wzorowane na antycznych rzygacze zdobiły stupiętrowe wieżowce, a kolejki mknęły przez miasto z prędkością tysięcy kilometrów na godzinę. Z tego miejsca, będącego przecież swoistą wyspą wśród nieciekawego krajobrazu planety, biły zderzenia przeciwstawieństw. Koreliańskie zamiłowanie do staromody i nie mniej koreliańskie zamiłowanie do najnowocześniejszej technologii zawsze toczyły ze sobą bój, tworząc niepowtarzalną syntezę.
Synteza ta znajdowała ujście w międzygwiezdnych statkach najnowszej generacji pilotowanych przez zawadiaków w skórzanych kurtkach. To była esencja koreliańskiej kultury. Kultury, która przecież przez wielu była uważana za najdoskonalszego przedstawiciela cech ludzkich.
Coruscant było stolicą galaktyki. Korelia była stolicą najpopularniejszego w galaktyce gatunku. A także whiskey, miotaczy, ścigaczy i bryczesów. Tu się rodzili najlepsi kosmiczni kowboje.

***


Vrath Aryn przybył na do Koronetu, ponieważ zainteresowała go praca oferowana w tutejszym porcie za pośrednictwem stacji Hutta Zordo. Nagroda wynosiła dwadzieścia pięć tysięcy kredytów, chodziło o transport. I tylko tyle, łatwa kasa.
Zabrak osadził frachtowiec w porcie, opłacił lądowisko na ledwie trzy godziny (Koronet dyktował zbójeckie ceny za opłaty portowe) i był już o krok od przyjęcia zadania. Sprawdził jeszcze raz warunki umowy. Wszystko wydawało się jasne.

Zadanie jest bardzo proste. Anonimowy zleceniodawca zostawi w magazynach na Korelii (w magazynie numer 2 na lądowisku numer 3) paczkę - kamienny sarkofag oraz 5 000 kredytów. Przesyłka ma wymiary 2,5 m x 1,7 m x 1 m u podstawy i kształt graniastosłupa.
Wystarczy odebrać sarkofag i przetransportować go wzdłuż Szlaku Handlowego Hergliców na planetę Giju (tam zostawić w magazynie numer 3 na lądowisku numer 2). Trasa jest krótka i bardzo łatwa w nawigacji. Lądowanie na planecie też nie sprawi trudności, a lądowisko jest zwolnione z kontroli celnej i jakichkolwiek opłat.
Sarkofag nie może zostać otwarty. Zleceniodawca uprzedza wszelkie domysły co do wysokiej nagrody - przesyłka nie powinna sprawiać kłopotów z prawem, nikt też nie będzie próbował jej przejąć. 25 000 to kwota mająca stłumić zwyczajową dla dżentelistot ciekawość. Zleceniodawca nie udzieli więcej informacji. Aby móc wykonać zadanie, wystarczy się zgłosić do Zorda (nie trzeba się stawiać osobiście na stacji, wystarczy projekcja).
Zleceniodawca wierzy w uczciwość zleceniobiorcy i nie boi się, że jego przesyłka zostanie skradziona. To wszystko.

Inne informacje:
- 5 000 z góry i 20 000 po wykonaniu zadania. I ŻADNYCH pytań.


Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6679
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Korelia]-->[Giju] Ciekawość się nie opłaca

Postprzez Vrath Ravage » 6 Lis 2012, o 15:09

Wszystko się zgadzało, powinno pójść łatwo.
Vrath poprawił blaster w kaburze przy pasie i ruszył w stronę głównej hali, a tuż za nim jego NX, który mógł się okazać pomocny.
Zabrak nie był wcześniej w Koronet, ale już sama architektura portu była dla niego zaskakująca. Połączenie klasycznego stylu z nowoczesną technologią, sprawiało, że port wyglądał niesamowicie. Obszerny i wysoki hol główny, przez który, przewijały się dziesiątki istot z różnych zakątków galaktyki, robił kolosalne wrażenie, na kimś kto odwiedza go pierwszy raz.
- Przynajmniej nie będę zwracał na siebie uwagi. - uśmiechnął się na tą myśl i zarzucił kaptur na głowę.
Miał lekki zapas czasu, więc czemu go nie wykorzystać. Postanowił odwiedzić kantynę
" Skok W Nadprzestrzeć " i napić się szklaneczki Koreliańskiej Whisky, która była miejscowym specjałem. Spory neon nad wejściem wyróżniał się na tle reszty portu.
- Zaczekaj tutaj, niedługo wrócę - nakazał swojemu astrodroidowi, który odpowiedział wysokim piskiem, a sam wszedł do lokalu.
Wystrój nie przypominał tego co widział wcześniej. Bar urządzony był raczej w klasyczny sposób, niż ten którym mogło się pochwalić Koronet. To zapewne celowy zabieg właściciela, który dążył by wszyscy klienci czuli się tu neutralnie, a przez to pozbywali się większej ilości kredytów.
Vrath usiadł na stołku przy barze i zwrócił się do barmana:
- Szklankę Koreliańskiej proszę.
Barman krzywo spojrzał na Zabraka, ale podał trunek zgodnie z zamówieniem.
Vrath wyciągnął z kieszeni należną ilość kredytów i położył na ladzie, które barman zabrał w mgnieniu oka.
Chłopak uniósł szklankę do ust i wziął łyk napoju. Skrzywił się lekko, gdy whisky rozlała mu się w gardle.
- Cholera, mocne. - zaklął pod nosem. Odłożył trunek na ladę i spojrzał na ekran wiszący w kącie sali.
Wiadomości w Holonecie aż wrzały na temat walk na Coruscant. Co rusz sceny z pola bitew, przeplatały się z relacjami ocalałych świadków i komentarzami wątpliwej jakości specjalistów.
Vrath przyglądał się przez chwilę tej burzy informacji, dopijając ostatni łyk napoju, którego sława okazała się być całkowicie należna. Wstał ze stołka i wyszedł z kantyny.
Na zewnątrz czekał na niego NX, nie ukrywając swojego oburzenia z powodu czekania.
- Ruszamy.
Zabrak spojrzał na holomapę portu na której szybko odnalazł umówione lądowisku numer trzy. Musiał pokonać jeden długi korytarz, a następnie skręcić w prawo do następnej sekcji hangarów. Łatwo zapamiętać.
Szedł spokojnym krokiem, a tuż za nim toczył się NX.
Droga minęła szybko i spokojnie, bez żadnych "niespodziewanych wypadków", co wziął za dobry znak.
Zabrak odnalazł umówione miejsce.
- Jest i lądowisko trzecie . - szepnął do siebie, przechodząc przez spore wrota.
RIP:
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Vrath Ravage
Gracz
 
Posty: 387
Rejestracja: 23 Paź 2012, o 20:13
Miejscowość: Wrocław

Re: [Korelia]-->[Giju] Ciekawość się nie opłaca

Postprzez Mistrz Gry » 15 Lis 2012, o 00:53

Lądowisko było puste. Nie gościli tu ani żaden statek, ani nawet obsługa portowa. Szereg skrytek ciągnął się na dobre pięćdziesiąt metrów z pogmatwanymi oznaczeniami.
Skrytka numer dwa jednak się wyróżniała. Stał przy niej samotny droid o humanoidalnym kształcie, przypominał protokoła. Patyczakowaty, nieco skorodowany, widać było, że spędził w jednym miejscu dużo czasu. Kto wie, być może pełnił rolę odźwiernego przy skrytce już długie lata. A może nawet dekady? Jak długo tajemniczy zleceniodawca zlecał transport swej pieczętowanej przesyłki? I czym właściwie ta przesyłka była?
Stacja Zorda nie dała żadnych konkretnych wytycznych, ale łatwo było się domyślić, że to właśnie droid odpowiadał za zaliczkę i wydanie ładunku. Blaszak wydawał się dezaktywowany, w jednej chwili jednak odpalił żółte fotoreceptory, wyprostował kończyny. Zamachał do Zabraka niezgrabnym gestem. I nie tylko do niego. Na lądowisko trzecie wparowała kolejna osoba. Rudowłosa kobieta w polowym kosmicznym kombinezonie. Niestety Vrath nie rozpoznał oznaczeń emblematów na jej ramionach.
- Zapraszam białkowców - zachęcił droid.
Ruda skierowała się prosto do robota, pewnym krokiem, pośpiesznie. Prawie biegła. Czyżby chciała zgarnąć zlecenie przed Vrathem?

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6679
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Korelia]-->[Giju] Ciekawość się nie opłaca

Postprzez Vrath Ravage » 28 Lis 2012, o 15:30

Vrath nie zamierzał odpuścić zlecenia. Na widok niespodziewanego gościa poczuł się lekko zaniepokojony, ale ruda nie stanowiła teraz wyraźnego zagrożenia, jednak będzie ją dokładnie obserwował. Może i w chwili obecnej była sama, ale za drzwiami hangaru mogło się czaić kilku jej towarzyszy. Musi zachować ostrożność przynajmniej do czasu, kiedy dowie się czegoś więcej.
Gdy dziewczyna przyśpieszyła kroku, Zabrak zrobił to samo. To zlecenie należało do niego.
Spojrzał na robota. Musiał naprawdę długo tu czekać, co oznacza, że przesyłka też. Musiało się w niej znajdować coś czego nikt nie chce przewieź, tylko dlaczego ? Może to jakaś pułapka ?
Vrath odrzucił te myśli, cokolwiek by to nie było da rade.
Był już obok od robota, a rudowłosa krok za nim.
- Przyszedłem po zlecenie. - oświadczył droidowi.
Nie musiał tego robić, bo robot na pewno już o tym wie, ale chciał zaakcentować przed kobietą, że to jego zlecenie.
RIP:
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Vrath Ravage
Gracz
 
Posty: 387
Rejestracja: 23 Paź 2012, o 20:13
Miejscowość: Wrocław

Re: [Korelia]-->[Giju] Ciekawość się nie opłaca

Postprzez Mistrz Gry » 29 Gru 2012, o 11:43

Widok ścigających się białkowców być może wydał się zabawnym droidowi. Vrath nieomal widział błysk drwiny w fotoreceptorach. Ruda pacnęła dosyć drobną dłonią w udo w wyrazie złości. Ale nie odeszła, zastrzygła ciekawsko uszami. Droid nie okazywał emocji. Jak to droidy.
- Proszę o odcisk kciuka w tym miejscu - sztuczny wyciągnął datapad z czytnikiem. - Port kosmiczny Giju. Magazyn numer 3 na lądowisku numer 2. A oto i towar.
Skrytyka po lewej stronie serwomotorowej kończyny robota stanęła otworem, ukazując rzeczony ładunek w kształcie graniastosłupa. Nic specjalnego, ot pojemnik czy też sarkofag. Nie o kształt i wygląd zewnętrzny chodziło. Wszystko kręciło się wokół zawartości.
- Przypominam, że ładunku nie wolno otwierać pod żadnym warunkiem. Również dla własnego dobra - dodał droid. Wyciągnął też metalowe palce z chipem. - Pana zaliczka wynosi 5 000 republikańskich kredytów. Jeśli dojdzie do dalszej współpracy, będę w tym samym miejscu.
Droid nie miał do powiedzenia nic więcej zleceniobiorcy. Obrócił się ku rudowłosej.
- W czym mogę pani pomóc?
- W niczym - odrzekła młoda kobieta. Zabrakowi nie uszło uwadze, że według standardów gatunku ludzkiego jest bardzo atrakcyjna. - Tylko się rozglądam.
Ruda czmychnęła, spłoszona. Vrath został sam z pozbawionym poczucia humoru droidem i ładunkiem. Trzeba było jakoś przetransportować sarkofag na statek...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6679
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Korelia]-->[Giju] Ciekawość się nie opłaca

Postprzez Vrath Ravage » 25 Sty 2013, o 22:29

Vrath przyjął od starego droida chip z kredytami, które wsunął do kieszeni spodni. Zlecenie było już jego. To pierwsze drobne zwycięstwo. Spojrzał na rudą z wyższością, ale już wychodziła. Chciał zadać jej parę pytań, ale teraz i tak by już nie zdążył Odprowadził ją wzrokiem do wyjścia z hangaru. Cóż, mimo tego, że teraz zniknęła mu z oczu, nie wykluczone, że jeszcze ją zobaczy. Miał przeczucie, że spotkają się całkiem niedługo. Ciekawe czy to, że pojawiła się w tym hangarze to tylko przypadek.? Pewnie nie, ale nie miał czasu zawracać sobie przesadnie tym teraz głowę.
Spojrzał do wnętrza skrytki na przesyłkę, nie wyglądała ona jakoś wyjątkowo specjalnie. Jedyny problem stanowiło teraz przewiezienie jej na pokład statku, potem będzie już z górki. Sam nie mógł jej zanieść, więc dlaczego by nie wynająć do tego obsługi.
- Musimy to jakoś przewieźć do statku. Zaczekaj tu, wynajmę ludzi z portu do tego. - rzucił do NX.
- Pilnuj przesyłki. - robot zagwizdał potwierdzająco na jego słowa.
Vrath ruszył w stronę wrót, oglądając się na boki, ostrożność nie zaszkodzi.
Tuż za wyjściem podszedł do jednego ze stanowisk obsługujących klientów portu.
- Chciałbym wynająć transport z jednego z magazynów na pokład mojego statku.
RIP:
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Vrath Ravage
Gracz
 
Posty: 387
Rejestracja: 23 Paź 2012, o 20:13
Miejscowość: Wrocław


Wróć do Korelia