Content

Nar Shaddaa

[Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Image

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Nikh » 23 Sty 2012, o 23:25

Jen zauważył że ochroniarz drgnął nagle. Bez mrugnięcia okiem pociągnął za cyngiel. Wykidajła padł na ziemię z przestrzeloną ręką. Po chwili padł drugi strzał w drugą rękę.
-Nie wiem co z nim robiłeś, ale nie próbuj tego typu sztuczek ze mną. To twój szczęśliwy dzień. Nie zabiję cie. Powiedzmy że brakuje mi towarzysza do rozmowy. -Jen usiadł przy jednym ze stolików twarzą w stronę drzwi.

Blaster położył przed sobą na stole. Chciał porozmawiać z nieznajomym. Jeśli jest mordercą to może się do czegoś przyda? Jeśli nie pomorze w robocie to może jest za niego jakaś nagroda
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Antares Vermetter » 24 Sty 2012, o 16:48

Nagle usłyszał huk strzałów i ochroniarz już leżał na podłodze z przestrzelonymi rękami. Ten zabijaka który mu to zrobił musiał być całkiem niezłym strzelcem.
-Przepraszam na chwilę.-Powiedział i odrzucił ciało szefowe na podłogę. Powoli podszedł do rannego faceta, nachylił się, a z jego policzków znów wyszły dwie macki. Jako iż rany już się prawie zagoiły nie bolało to tak jak wcześniej. Kiedy jego narzędzie zbrodni było już na zewnątrz uśmiechnął się w twarz bramkarzowi, a dwie długie trąbki weszły mu do nosa. Już po chwili można było usłyszeć stłumiony krzyk ofiary i równie cichy chichot Antaresa. Kiedy już się pożywił wstał znad swej ofiary i zaczął kopać go w twarz. Nie mógł zostawić śladów jakiejkolwiek ingerencji, musiało to wyglądać na zwykłe zabójstwo. Po jakimś czasie kiedy twarz była już dostatecznie zmasakrowana otrzepał nogawkę z krwi i podszedł do stolika swojego nowego znajomego.
-Dziękuje bardzo że nic mi już z twojej strony nie grozi i masz moje słowo że nie użyje na tobie moich mocy. Przecież mnie uratowałeś.-Uśmiechnął się tylko i wyciągnął rękę w stronę Jeana.-Antares Vermetter.-Przedstawił się i czekał aż zabijaka odda uścisk.--Aha i gdyby cię to interesowało to jestem Anzatą. Może i wyglądam jak człowiek, ale mam z nimi mniej wspólnego niż ty.-Nie miał już nic do stracenia i tak pewnie by się tego dowiedział, więc postanowił że nie będzie przed nim tego ukrywał i tak już się wydało. Mówiąc to odpalił papierosa i mocno się zaciągnął wypuszczając dym obok siebie. Nie chciał przecież urazić nowego znajomego.
Awatar użytkownika
Antares Vermetter
New One
 
Posty: 39
Rejestracja: 13 Lis 2011, o 00:11

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Nikh » 24 Sty 2012, o 22:20

Jen spojrzał na Antaresa. Zrobił jakiś dziwny trudny do określenia ruch, kiedy barman dobrał się do ochroniarza. Wyglądało to jakby chciał sięgnąć po blaster, ale w ostatniej chwili podrapał się po ręce.
-Jestem Jen. -Najemnik oddał uścisk ręki
-Co to jest? -Zapytał wskazując na ssawki które przed chwilą były w użyciu. Anzat? Gdzieś o nich słyszał. Tylko to były legendy... opowiadania... Nic z tych podań nie powinno się brać na serio.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Antares Vermetter » 26 Sty 2012, o 17:26

Antares cieszył się że Jean oddał uścisk. Oznaczało to ze nie był gburowatym i bezmózgim najemnikiem z wygórowanym ego i chorobliwą dumą. Kiedy jego kompan zaczął pytać o macki Antares zaśmiał się chicho i znów zaciągnął się papierosem.
-To?.-Wskazał na swoje policzki.--To jest rzecz dzięki której mogę zdobywać pożywienie.-Odpowiedział całkiem szczerze. Choć nie chciał wyjawiać Jeanowi wszystkiego od razu to wiedza o tym jak zdobywa pożywienia nie była jakąś wielką tajemnicom, to też mógł mu to bez problemu powiedzieć.
-Dobra. Na temat mojego pochodzenia pogadamy później. Teraz zastanówmy się co robić. Bo ja nie mam najmniejszej ochoty tu zostać.-Spojrzał na dwa trupy i przybrał zdegustowany wyraz twarzy, choć to On był sprawcą jednego z nich.

//Bardzo przepraszam za poprzednie niedopatrzenie.//
Awatar użytkownika
Antares Vermetter
New One
 
Posty: 39
Rejestracja: 13 Lis 2011, o 00:11

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Nikh » 26 Sty 2012, o 23:56

-szukam roboty... -Rzucił Jen. Pić za co nie było, kasa się kończyła. Wypadałoby podłapać jakieś zlecenie żeby nie wylądować potem w worku jakimś za długi. Albo pod mostem bo kasy będzie brak na pokój.

-Jestem... najemnikiem... robota by się przydała... ściągam też długi... chyba że... przejąć ten przybytek twojej byłej szefowej... -Jen zdobył się na żart.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Mistrz Gry » 2 Lut 2012, o 21:21

Długie rozmowy zazwyczaj są bardzo pouczające dla minimum jednej ze stron i tak samo tym razem dysputa Jena i Antaresa dążyła w podobnym kierunku. Dwójka mężczyzn w barze zapomniała jednak najwyraźniej, że niezbyt ładnie dla osób postronnych wyglądają długie pogawędki nad dwoma ciałami leżącymi w miejscu publicznym, w którym znajduje się dodatkowo przerażony woźny. Reakcję otoczenia na całą tę sytuację dostrzegł kątem oka Jen, gdy zauważył podjeżdżający pod budynek radiowóz. Jak się okazało była to zaledwie część z policyjnej blokady, która po cichu pojawiła się wokół klubu. Najwyraźniej tutejsze służby miały już dość dużo doświadczenia, by nie wjeżdżać wszędzie na sygnale i z fanfarami. Po chwili rozległ się niezbyt miły głos wzmacniany przez megafon:
- Wyjdźcie z budynku z podniesionymi wysoko rękoma lub kończynami chwytnymi. Chcemy widzieć, że są puste!
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6552
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Nikh » 2 Lut 2012, o 23:05

-Zadymaaaa! -Zaśpiewał pod nosem Jen. Dobrze że zawsze nosił przy sobie swoją magiczną torbę. Nie zamierzał oddać się dobrowolnie w ręce władz, chyba że będą mieli przytłaczającą przewagę.

-Jest tu jakieś inne wyjście? -Zapytał podchodząc do porzuconej przy barze torby. Przeniósł swój magiczny tobołek w miejsce z którego będzie widać ulicę, ale jednocześnie będzie dość trudno dostrzec co sam Jen robi. Przejrzał swój sprzęt. Ciężki karabin był w torbie, razem z granatami z tyłu zbroi miał jednak jeszcze jeden ciekawy karabinek. Pamiątka po Imperium. Dobrze że był teraz ukryty pod płaszczem. Teraz wypadało przygotować się do ciężkiej przeprawy która może nadejść. Zmienił ogniwa w pistoletach i schował je do kabur. Na razie nie zdjął płaszcza, wolał nie pokazywać swoich atutów zanim nie będzie to konieczne.

-Domyślam się że tak jak ja wolałbyś uniknąć kontaktu z miejscowymi glinami? -Spojrzał na barmana, jednak domyślał się twierdzącej odpowiedzi.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Antares Vermetter » 2 Lut 2012, o 23:41

Już miał odpowiedzieć na żart Jeana o przejęciu klubu, kiedy nagle zjawiły się gliny. Nie można było popełnić głupszych błędów niż teraz popełnili przymusowi towarzysze. Od tak siedzieli w barze pełnym trupów i jeszcze spokojnie rozmawiali. Antares zastanawiał się dlaczego zrobił coś tak idiotycznego i uzyskał tylko jedna odpowiedź. Jest po prostu idiotom. Średnio wiedział co robić kiedy czarnoskóry zaczął wyjmować broń i coś z nią robić. Vermetter nigdy nie znał się na broni palnej i szczerze mówiąc po prostu jej nie lubił. Wydawał ona mu się strasznie barbarzyńska. Kiedy usłyszał pytanie Jeana odwrócił się do niego i zaczął mówić:
-Jest jedno wyjście na zapleczu, ale kiedy ostatnio próbowałem wyjść z tamtej strony zostałem natychmiast namierzony przez jakiegoś snajpera. Może dalej tam siedzieć, choć pewnie wystraszył się policji. Tak czy siak nie mamy dużego wyboru. Musimy działać szybko-Kiedy skończył mówić podszedł do wysokiego krzesła stojącego przy barze. Jednym szybkim ruchem oderwał siedzisko od nogi. Owej nogi miał zamiar użyć w charakterze broni. Nie była może tak skuteczna jak karabin, czy jego ukochany Rykk, ale zawsze coś.
-Owszem chętnie trzymał bym eis od nich jak najdalej, chociaż niektórzy policjanci są... Smaczni.-Na żart mu się teraz kurwa zebrało. Był to po prostu kolejny przykład jego wisielczego humorku.-Dobra. Tak na poważnie to musimy stąd jakoś spierdolić bo zrobią z nas całkiem stylowe durszlaki.-Kucnął za majstrującym coś Jeanem i czekał na jakikolwiek sygnał lub komendę. Nie miał doświadczenia w otwartych konfrontacjach, więc w tej kwestii zdał się na nowego znajomego. On na pewno był w tym lepszy.
Awatar użytkownika
Antares Vermetter
New One
 
Posty: 39
Rejestracja: 13 Lis 2011, o 00:11

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Nikh » 11 Lut 2012, o 22:37

-Pójdziemy tyłem, mam granat dymny. Jeśli nie ma sprzętu wykrywającego ciepła lub pulsu jakoś sobie poradzimy. Poza tym będę miał dla niego małą niespodziankę. -Jen skinął barmanowi aby ten prowadził do wyjścia. Zanim Jen ruszył do wyjścia zdjął płaszcz. Sprawdził generator pola i zdjął z szyny karabin. Odbezpieczył go. Z torby wyjął granat.

Przez ramię przewiesił sobie torbę, tak aby nie przeszkadzała mu w poruszaniu się. Karabin w "tobołku" ciążył ale dało się wytrzymać.

-Wiesz mniej więcej gdzie jest snajper? Będzie łatwiej nam prysnąć.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Antares Vermetter » 20 Lut 2012, o 18:31

Kiedy patrzył na swojego uzbrojonego po zęby kompana zaczął zastanawiać się czy nie jest jakimś komandosem, lub czymś w tym rodzaju. Normalni obywatele zazwyczaj nie noszą ze sobą całego arsenału, choć w gruncie rzeczy żyli na księżycu przemytników, a taki arsenał zawsze podnosił szanse przeżycia. Na szczęście Jean miał jakiś plan i do tego nie głupi. Co już było jakimś pozytywnym akcentem w dzisiejszym dniu.
-Powinien być gdzieś na dachu strzały leciały z góry.-Antares był kompletnym laikiem co do broni daleko dystansowej to też nawet ocenienie gdzie mógł być strzelec były dla niego trudne. Tak czy siak nie pozostawało już teraz nic innego jak tylko bieg do tylnego wyjścia.
-Dobra możemy już chyba ruszać.-Powiedział wstając. Przeszedł kilka kroków i machnął ręka, aby towarzysz szedł za nim. Może dożyje następnego dnia, a może nie, ale póki co się tym nie przejmował. Teraz musieli uciekać.
Awatar użytkownika
Antares Vermetter
New One
 
Posty: 39
Rejestracja: 13 Lis 2011, o 00:11

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Mistrz Gry » 25 Lut 2012, o 17:29

Niestety, plan Jena został zweryfikowany przez osoby trzecie szybciej, niż można było się spodziewać. Główne drzwi wyleciały w powietrze z efektownym hukiem i blaskiem, a zaraz za ich resztkami do pomieszczenia wleciało kilka granatów dymnych. Jedynym ich wyjściem innym niż zakład karny były teraz tylne drzwi, jakiś czas temu obstawione przez snajpera.
Dwóch mężczyzn musiało podjąć szybką decyzję, choć wszystkie wyjścia wydawały się beznadziejne - zarówno walka z policją, jak i poddanie się, czy to funkcjonariuszom czy snajperowi.

Tymczasem, przez główne drzwi zaczęły wbiegać sylwetki, ledwo widoczne w kłębach dymu wydobywających się z małych puszek...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6552
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Antares Vermetter » 8 Mar 2012, o 23:19

I znów wszystko zaczęło się sypać. Nagle chłopak zobaczył toczące się puszki, a potem już tylko kłęby gryzącego w oczy dymu. Mógł się w gruncie rzeczy spodziewać że nie może pójść, aż tak gładko. Kaszląc złapał Jean'a za rękaw i zaczął ciągnąć w stronę drzwi wypuszczając z rąk swoja prowizoryczną broń. W tej chwili mogli ratować się tylko ucieczką, Ant nie miał zamiaru przesiedzieć parę lat w celi, albo na stole jakich naukowców. Wątpił tez żeby jego kompan chciał się poddać, a walka było całkowicie bez sensu.
-Szybko choć Nie mam zamiaru gryźć się z tymi psami!-Puścił czarnoskórego i nie czekając na niego, zasłonił ręką usta i szybko pobiegł na zaplecze. Jeśli będzie chciał to go dogoni.
Awatar użytkownika
Antares Vermetter
New One
 
Posty: 39
Rejestracja: 13 Lis 2011, o 00:11

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Nikh » 22 Mar 2012, o 23:43

-Nie szarp mnie do kurwy nędzy... -Jen złapał Antaresa i pchnął go w bok tak, żeby nie wyskoczył przez drzwi na zapleczu. Czarnoskóry włączył osobiste pole ochronne i podał torbę Anzatowi.
-Trzymaj i nie upuść, idź od razu za mną. -Jen wyciągnął zawleczkę i rzucił granat tak aby dym umożliwił im wyjście z baru. Wyszedł na ulicę i ruszył przez dym. Szedł bardzo powoli na ugiętych nogach, tak aby w każdej chwili móc uskoczyć w bok i oddać strzał. Dobrze że na tym blasterze ma celownik optyczny, będzie łatwiej zlokalizować snajpera. Jen przyłożył blaster do policzka i szedł dalej. Wiedział że teraz liczą się sekundy a dym się zaraz rozwieje.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Mistrz Gry » 25 Mar 2012, o 08:43

Taktyka Jena wydawała się niemal idealna. Przynajmniej jeśli chodzi o korzystanie z zasłony granatów dymnych, bo relacje międzyludzkie wyraźnie kulały, co odczuł Antares na własnej skórze przy drzwiach na zaplecze.
Znalezienie się w zaułku dwóch przypadkowych towarzyszy broni wyglądało co najmniej kiepsko, jeśli ktoś miał pogląd na całą sytuację. Dym z każdą chwilą rozrzedzał się, ukrywając coraz mniejszy obszar, nie dając Antaresowi i Jenowi już praktycznie żadnej ochrony ani ukrycia, choć byli dopiero w połowie ciasnej uliczki, ciągnącej się przez jakieś kilkanaście metrów między główną ulicą a wejściem do Ariel's Breath.

Zza pleców zaczęły dobiegać ich odgłosy z wnętrza baru - służby porządkowe zbliżały się coraz bardziej, a ich wyjście przez zaplecze wydawało się kwestią czasu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6552
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Antares Vermetter » 25 Mar 2012, o 13:12

Kiedy Jean popchnął go przy wyjściu Ant miał szczerą ochotę go zabić. W końcu przeszkadzał mu w szaleńczej ucieczce bez celu, lecz chłopak zrozumiał później co czarnoskóry chciał zrobić. Kiedy tylko zobaczył unoszące się kłęby dymu ruszył za swoim towarzyszem. Anzata nie był specjalnie wyszkolony do ucieczki przed masą ludzi mogących cię zabić z dużej odległości. On wolał walkę bez użycia broni palnej, ale teraz raczej nie wyjdzie i nie powie żeby szanowni panowie odłożyli blastery i bili się z nim na pięści.
Nagle zza pleców usłyszał odgłos zbliżających się kroków. Zwiastun ich niechybnej śmierci. Musieli coś zrobić. Antares zaczął biec ile tylko miał sił w swoich wyszkolonych podczas mieszkania na Kashyyyk nogach. Policjanci raczej nie powinni go dogonić, aczkolwiek jeżeli umieli dobrze celować czarnowłosy ma ostro przerąbane. Od czasu do czasu spoglądał na Jeana mając nadzieje że coś wymyśli. W końcu On był lepszy w uciekaniu drapieżnikom mieszkającym w tej dżungli.
Awatar użytkownika
Antares Vermetter
New One
 
Posty: 39
Rejestracja: 13 Lis 2011, o 00:11

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Mistrz Gry » 3 Kwi 2012, o 09:31

Antares Vermetter przenosi się do [Nar Shaddaa] Trzy kolory
Jen przenosi się do [Nar Shaddaa] Pustka
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6552
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Mistrz Ind'yk » 2 Paź 2012, o 23:18

Gwiazda przyleciała z: [Nar Shaddaa] Trzy kolory

Wpadłszy do baru, Maili rozejrzała się szybko dookoła. Speluna dawno już zapomniała wydarzenia z poprzednich miesięcy, kiedy to zdarzyło się tutaj morderstwo, najazd policji i gruntowne przeszukiwanie lokalu. Teraz wydawała się solidną miejscówką, ze stałym zapasem narkotyków, zakazanymi alkoholami i damami do towarzystwa. Nic wybiegającego poza normy Nar Shaddaa.
- Barman, jeśli ktoś mnie będzie szukał, powiedz, że jestem przy czwórce! - krzyknęła od wejścia i ruszyła do małej salki oznaczonej numerem cztery. W niej znajdował się dość duży stół i kilka krzeseł. Najwyższy standard tego miejsca. - I podaj to, co zwykle! - dodała przed zasunięciem zasłony, która zastępowała drzwi, Maili. Szybko rozejrzała się po sali i usiadła tyłem do drzwi. Miała zamiar zatrzymywać wszystkich nieznajomych pod wejściem i wypytywać, nie widząc ich twarzy. Po chwili dostała swój towar na małej tacce i szklankę mocnego trunku. Była przygotowana.
Awatar użytkownika
Mistrz Ind'yk
Gracz
 
Posty: 1735
Rejestracja: 21 Cze 2011, o 12:42

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Rewixt Otrrasnir » 9 Paź 2012, o 21:15

Namtih przybył niewiadomo (może jednak wiadomo) jak z BieMeR tu

Teleportacja była straszna. Namtih jakby słyszał jakichś dziwnych ludzi i nie ludzi przez chwilę, która zdawała się wiecznością, aż w końcu, plum, obszarpany, obity, ale z pięknym mieczem na plecach i świetlówką za pasem Kerest pojawił się na Nar Shaddaa. Nie widział nigdzie tej Rattakatanki, czy jakkolwiek się to wymawiało (Namtih często miał problemy z wymówieniem nazw innych ras - niektóre były "zdrowo popieprzone, brzmiące niczym jęki rancora podczas załatwiania potrzeb fizjologicznych", jak to kiedyś stwierdził) ani tego... nie wiedział kim on był, chyba człekiem. Zwał się Bau, Dau, coś w tym stylu. Nieważne, zresztą.
Skoro ich nie było - cóż, nic to. Namtih przypadkiem napatoczył się w ciemnej uliczce na jakiegoś lalusia z cyfronotesem w ręku. Białas tak niefortunnie na niego wpadł, że ów się przewrócił, złamał dwa żebra i rozbił głowę. Cóż, Kerest się tym nie przejmował, tylko powolutku przeglądał zlecenia na cyfronotesie. Kiedy zobaczył zadanie, które ryczało "WEŹ MNIE, STO PIĘĆDZIESIĄT TYSIĘCY KREDSÓW!" od razu, ucieszony niczym dziecko, które dostało nową zabawkę, poleciał do klubu Ariel's Breath.
Kiedy do niego doczłapał, wpadł do środka. Zapomniał o swoim pociętym pancerzu, wszystkich ranach które dobrze się nie zagoiły - jego chciwość osiągnęła apogeum. Dopadł do lady i wyrzucił z siebie potok słów, który brzmiał mniej więcej tak:
-KREYTYZIESOKREYTYDAWAKREYTY - ale, jako że barman nic nie zrozumiał, Namtih się opanował i rzekł spokojnie:
-Ja tutaj za zleceniem od jakiejś kobieciny. Gdzie ją znajdę?
Image
GG: 13827349
Awatar użytkownika
Rewixt Otrrasnir
Gracz
 
Posty: 271
Rejestracja: 21 Lut 2011, o 22:13

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Mistrz Gry » 10 Paź 2012, o 09:19

-Kobiet ci u nas dostatek - barman oparł się o ladę i pochylił w kierunku Kerestanina. - Zanim jednak do jakiejś zajrzysz, może byś się czegoś napił przyjacielu? Aż tak ci spieszno?
Mężczyzna najwyraźniej nie miał pojęcia o co chodzi nowemu gościowi i uznał, że szuka on kogoś do towarzystwa na wieczór, a może i całą noc. Zadowolony z siebie, podsunął Namithowi kartę alkoholi i mrugając okiem kiwnął głową w kierunku trzech prostytutek opierających się o ladę kilka metrów dalej. Zielonoskóra Twi'lekanka ubrana w obcisłe, czarne lateksy, smukła ludzka kobieta w krótkiej spódniczce i bluzce z głębokim dekoltem odsłaniajcym rowek między bujnymi piersiami oraz Rodianka w czerwonym kostiumie kusiły klientów klubu swoimi wdziękami. Namith miał jeszcze okazję, żeby zastanowić się nad skorzystaniem z ich usług zanim podejmie się jakiegokolwiek szalonego zadania.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6552
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Rewixt Otrrasnir » 10 Paź 2012, o 15:36

Namtih chciał kredyty. Kredyty pociągały go w swym misternym kunszcie o podłożu zarówno poetyckim jak i artystycznym, kredyty musiały być jego. Ale Lando Calrissian nie był łatwym celem - oczywiście, Białas mógł go dorwać sam. Ale nie chciało mu się tracić za dużo czasu, CHCIAŁ KREDYTY!
Uwodzicielsko machnął ręką i z syntezatora mowy nagle dobiegł barmana przeraźliwie wysoki i donośny głos:
-Wolałbym ciebie, przystojniaku - po czym Namtih popadł w sporo trwający samozachwyt nad żartem. Oczywiście śmiech był głośny (i dziwny, bo syntezatorowy), a Namtih niemal zwijał się po podłodze. Ale w końcu przestał, machnął ręką (teraz już normalnie) i wyszedł. Ot tak.
Wrócił po paru minutach z wielką sumą stu kredytów w kieszeni i bez cyfronotesu. Żaden lombard nie chciał przyjąć ani świetlówki, ani tego cholernego, ale ładnego, miecza. Cóż, ich strata. Zabrał się za przeglądanie karty z alkoholami, aż w końcu rzekł:
-Dawaj no tego "Szaroburorudego Wojownika Wszechgalaktyki". Ino migiem! I zapowiedz tej całej Jacksonowej, że niedługo do niej wpadnę!
Image
GG: 13827349
Awatar użytkownika
Rewixt Otrrasnir
Gracz
 
Posty: 271
Rejestracja: 21 Lut 2011, o 22:13

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nar Shaddaa