Content

Nar Shaddaa

[Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Image

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Nikh » 20 Lis 2011, o 23:00

-Znasz bajkę o nosie? -Jen spojrzał na barmana który widać chciał się go pozbyć. Mogło się to dla niego źle skończyć, jeśli będzie próbował użyć siły. Natulolan od czasu ucieczki z więzienia nie tolerował ludzi którzy próbowali go choćby dotknąć. Takie skrzywienie. Tym bardziej że miał zamiar się napić a jeśli ktoś szuka awantury to zaraz ostudzi jego zapędy. Jego blastery zdumiewająco szybko wyskakują z kabur.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Mistrz Gry » 21 Lis 2011, o 13:10

Podczas rozmowy mężczyzn, z zaplecza wychyliła głowę właścicielka "Ariela". Spojrzała szybko na sytuację w barze.
- Antares, rusz dupę z obsługą tego klienta, chcemy zaraz kończyć! - rzuciła w stronę barmana i znów znikła na tyłach budynku. Słychać było już tylko jej głośne kroki i trzaśnięcie drzwi od gabinetu. Niewątpliwie Natulolan dostał właśnie mocną kartę w sporze z niepokornym barmanem. Po chwili zapiszczał jego komunikator. Jen mógł zobaczyć, że dostał wiadomość od kontaktu, z którym kiedyś współpracował. Treść wiadomości była szalenie zwięzła i szalenie tajemnicza: Za 15 minut z tyłu baru.
Tymczasem klub prawie całkowicie opustoszał. Krzątała się po nim tylko jedyna zatrudniona sprzątaczka, a ostatni goście wychodzili przez drzwi. Prawie wszyscy zasłaniali oczy, próbując się ochronić przed słońcem atakującym przez dziury w ciemnych żaluzjach. Nowy dzień rzadko kiedy witał pozytywnie nocnych imprezowiczów. Ten nie zapowiadał się inaczej.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6194
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Antares Vermetter » 21 Lis 2011, o 23:54

Przegrał. Przegrał kiedy szefowa weszła do sali i dała mu wyraźny rozkaz. Niezbyt mógł się mu sprzeciwić więc popatrzył na gościa z lekkim zdenerwowaniem i zaczął nalewać do kieliszka wódki z paroma kropelkami soku wieloowocowego. Podał mu trunek i cierpliwie czekał aż łaskawie sobie pójdzie, lub zażyczy coś jeszcze. Chciał być już z Kariną, chciał czuć ta piękną ekstazę, a tu pojawia się jakiś typek który oczywiście musiał wszystko zjebać. Antares był zły i to bardzo. Gdyby był starszy mógłby samą myślą nakłonić go do wyjścia i zostawienia wszystkich kredytów na stole. Ta myśl wkurzała go jeszcze bardziej.
-Podać coś jeszcze? - Wycedził przez żeby. -Dobra, powiem inaczej... - Zamyślił się przez chwilę czy nie pogorszy tym swojej sytuacji, ale był przyparty do muru. Modlił się żeby Natulolan nie był tak chamski jak on sam i zrozumiał sytuację.-Na zapleczu czeka na mnie zajebiście gorąca laska. Jako mężczyzna powinieneś to zrozumieć. Proszę idź już i przyjdź wieczorem. Obiecuje że tego wieczoru będziesz miał wszystkie drinki na mój koszt. - Jego ton głosu zelżał i przypominał wręcz nieco błagalny. Chciał dać gościowi do zrozumienia że naprawdę chce już iść do swojej przesłodkiej ofiary.
Awatar użytkownika
Antares Vermetter
New One
 
Posty: 39
Rejestracja: 13 Lis 2011, o 00:11

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Nikh » 27 Lis 2011, o 21:10

-Widze że pani trzyma pieska na krótkiej smyczy... -Powiedział Jen nie uśmiechając się nawet. Opróżnił szybko szklaneczkę i odezwał się cicho.
-Ojoj czyżby bestyjka miała randkę? To daj mi jeszcze dwa drinki i zmykaj do laski, ja sobie sam tu poradzę, a nikt mnie tu nie zje...
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Antares Vermetter » 30 Lis 2011, o 21:35

Stał tam z proszącym wzrokiem i czekał na rekcje faceta. Na szczęście pozwolił młodemu barmanowi wyjść na zaplecze.
-Dzięki stary! Nigdy ci tego nie zapomnę.-Szybko wyjął z pod lady butelkę wódki i położył na bar.-A to na mój koszt.-Mrugnął do niego znacząco i pędem udał się do szatni. Otworzył szafkę i zaczął przebierać się jak szalony. Po minucie był już w swoim codziennym stroju. Odpalił papierosa i z euforią pobiegł na zaplecze. Nie chciał się spóźnić jeszcze bardziej.
Awatar użytkownika
Antares Vermetter
New One
 
Posty: 39
Rejestracja: 13 Lis 2011, o 00:11

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Mistrz Gry » 1 Gru 2011, o 00:07

Klub nocny kończył swoją pracę i widać było to w każdym jego miejscu. Na zapleczu w szatni i na tyłach przybytku Antares nie spotkał nikogo, dopiero po wbiegnięciu na zaplecze zobaczył sprzątającego mopem starucha.
- Czego tu? - rzucił mężczyzna wrogim tonem, wypłukując narzędzie swojej pracy. Stał obok wyjścia na uliczkę na tyłach budynku. - Nie marz nawet, żeby wyjść tymi drzwiami. Już ta lalunia wybiegła tędy i zapaskudziła mi całą podłogę. Idź przodem, Jenny nie powinien był jeszcze zamknąć. No już, spadaj mi stąd!
Po czym wrócił do zmywania podłogi, cały czas trzymając się pomiędzy chłopakiem, a drzwiami.
Tymczasem Jenowi nie dano w spokoju sączyć niespodziewanego prezentu. Niedługo po wyjściu barmana, do sali wpadła kierowniczka lokalu. Gdy zobaczyła gościa, zwróciła się do niego niezbyt grzecznym tonem.
- Proszę już wyjść. Skoro zamówił pan całą flachę, to równie dobrze może ją pan wziąć na zewnątrz. Miłego dnia - powiedziała, otwierając przed Natulolanem drzwi na oścież. Szeroki strumień światłą, który przez nie wpadł, zatrzymał się tuż obok stóp najemnika.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6194
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Antares Vermetter » 14 Gru 2011, o 21:24

Biegł już do wyjścia, kiedy na zapleczu spotkał sprzątacza. Nie było w tym nic dziwnego, ten staruch zawsze tu sprząta po zamknięciu. Niestety okazało się że pan woźny nie chciał go wypuścić. Antares nie miał czasu lecieć na około, wiec tylko zrobił groźną minę i zaczął mówić.
-Wypierdalaj!-Powiedział, a bardziej ryknął. Z dość dużą siłą odepchną starucha, który walną plecami o ścianę. Nie było teraz ważne czy coś mu się stanie czy nie. Anzata musiał teraz biedź na kolacje. Z uśmiechem popatrzył na sprzątacza i wyszedł przez drzwi spluwając przy tym na świeżo mytą podłogę. Ogólnie Ant nigdy nie był dla nikogo chamski, ani nie miły. Prawdopodobnie gdyby nie owładnęła nim żądza ''zupy'' uśmiechnął by się i wyszedł głównym wejściem. To dowodziło tylko jak niebezpieczny mógł być członek jego rasy kiedy włada nim głód. Chłopak nigdy sobie nawet nie wyobrażał jak można powstrzymywać się od konsumowania tego pysznego dania.
Awatar użytkownika
Antares Vermetter
New One
 
Posty: 39
Rejestracja: 13 Lis 2011, o 00:11

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Nikh » 7 Sty 2012, o 01:39

Spojrzał na kobietę na flaszkę i znowu na kobietę.
-Nie. -To jego nie było z rodzaju "Odpierdol się". Nie chciało mu się znowu kręcić po tych zasyfionych platformach. Odwrócił się od drzwi i usiadł przy barze. Sięgnął przez bar po szklankę i wlał w nią trochę alkoholu. Wychylił jednym ruchem. Trunek palił przełyk i rozgrzewał żołądek. Moocne bydle... Tylko żeby nie przesadzić... Nie pijał dużo dla tego każda większa ilość alkoholu może sprawić że się upije. A jak się upije to wtedy będzie ktoś miał problem...
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Mistrz Gry » 7 Sty 2012, o 02:00

Gdy Atares wypadł przez drzwi z rykiem i pozostawiając wszelkie zasady kulturalnego zachowania za sobą, spodziewał się ujrzeć zupełnie coś innego.
Jednak Nar Shaddaa nie jest najlepszy miejscem by mieć nadzieję, na spełnienie jakichkolwiek nadziei. Młody Anzata dojrzał tylko koniec laserowego pocisku, który ginął w plecach mężczyzny. Błyskawiczna śmierć rzuciła człowiekiem o ścianę, po której osunął się na ziemię w pobliże drugiego ciała. Na stercie śmieci leżała barmanka, po której tak wiele oczekiwał tego dnia Vermetter. Nim mózg chłopaka zdołał przeanalizować tę sytuację, w ścianę tuż obok jego głowy trafił kolejny blasterowy strzał, odłupując kawałki muru.
Kilka z nich uderzyło w Aznatę w policzek, otrzeźwiając go zupełnie. Zrozumiał, że w zaułku jest wystawiony na ataki snajpera, który najwyraźniej obrał go sobie za cel. Z tyłu słyszał syk zamykających się drzwi, które za chwilę miały się zatrzasnąć. Wtedy udałoby się je otworzyć tylko osobie stojącej po drugiej stronie, a w tym przypadku tą osobą był wściekły na młodego barmana woźny.
Czasu na decyzję było coraz mniej.

Tymczasem Jen nie miał zamiaru wykonywać poleceń kierowniczki, co początkowo nie zdenerwowało jeszcze zbyt mocno kobiety. Przez chwilę trzymała jeszcze drzwi, czekając na najemnika, lecz gdy ten nie zrobił ruchu w jej kierunku, skapitulowała. Była przyzwyczajona do trudnych klientów, choć zawsze miała nadzieję, że sytuację uda się rozwiązać pokojowo. Podeszłą więc do Nautolana i stanęła za jego plecami. Założyła ręce i zaczęła lekko tupać nogą. Gdy to nie przyniosło efektów, zwróciła się do barczystych pleców, na które patrzyła.
- Jeśli pan nie wyjdzie, będę musiała wezwać odpowiednie osoby, które panu pomogą. Niestety nie lubię sprzątać krwi po upartych klientach, więc radziłaby się ruszyć - powiedziała spokojnie i dobitnie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6194
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Antares Vermetter » 9 Sty 2012, o 22:08

Był już tak blisko swojego upragnionego obiadu, tak blisko zaznania rozkoszy i tak blisko kobiety którą to ON miał pozbawić życia, a nie jakiś pieprzony pistolet. Tuż po wyjściu za drzwi okazało się że jednak nie dostanie tego na co czekał. Owszem ujrzał swoją kobietę, ale niestety leżała ona bez życia na stercie śmieci. Ludzkie ciała to częsty widok na Nar Shaddaa. Przed tym zobaczył jeszcze jak pocisk przelatuje przez jakiegoś mężczyznę dosłownie wbijając o ścianę. Nim zdążył cokolwiek pomyśleć następna kula leciała wprost na niego. Na szczęście snajper chybił i trafił tylko w policzek. Bolało jak cholera, ale chłopak coś czuł co oznaczało że jeszcze żyje. Nie widział komu mógł narazić się aż tak bardzo żeby ten ktoś chciał go zabić. Zawsze myślał że dobrze zaciera za sobą ślady. Zapewne zaczął by o tym rozmyślać gdyby jego życie nie było w ogromnym niebezpieczeństwie. Już chciał uciekać do środka, kiedy zobaczył że drzwi się zatrzaskują, a jedyną osobą która może je otworzyć jest wredny woźny.
-No to mam przesrane.-Powiedział jak by do siebie i wiedząc że starszy mężczyzna raczej mu nie otworzy schylił się i zaczął biec jak opętany w kierunku frontowych drzwi klubu. Starał się biec slalomem, ażeby snajper miał jak największe trudności z trafieniem go, może nie była to doskonała taktyka na wyszkolonego zabójcę, ale nie mógł zrobić teraz nic innego jak tylko liczyć na trochę szczęścia. Teraz wszystko w rękach opatrzności i strzelca.
Awatar użytkownika
Antares Vermetter
New One
 
Posty: 39
Rejestracja: 13 Lis 2011, o 00:11

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Mistrz Gry » 15 Sty 2012, o 12:36

Nie wiadomo czy snajper był zaskoczony, czy musiał przeładować, czy po prostu kichnąć, jednak następne strzały padły dopiero po kilku sekundach. Choć poczerniły one beton tuż za uciekającym Anzatą, to i tak dało to młodemu barmanowi czas na ucieczkę. Antares przebiegł obok wielkiego pojemnika na śmieci, który chwilowo znalazł się pomiędzy nim a snajperem. Teraz musiał już tylko przeskoczyć na drugą stronę alejki i wpadłby w zaułek prowadzący na główną ulicę.
Kiedy jednak wychylił się minimalnie, by zobaczyć jak wygląda dalsza droga, w pojemnik od razu trafił pocisk snajperski. Najwyraźniej na ten kilkumetrowy odcinek, który pozostał Vermetterowi do poczucia bezpieczeństwa, znajdował się idealnie na celowniku ukrytego napastnika. Pozostanie w prowizorycznej kryjówce nie dawało Antaresowi nic, ponieważ snajper mógł się łatwo poruszyć i miałby barmana wystawionego jak cel na strzelnicy. Jeszcze gorzej skończyłoby się, gdyby postanowił wezwać jakiekolwiek posiłki.
Krótko mówiąc, różnica między życiem a śmiercią Antaresa miała aż i zaledwie cztery metry brudnego betonu.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6194
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Antares Vermetter » 16 Sty 2012, o 00:07

Kiedy już prawie mu się udało jak zawsze coś musiało się spieprzyć. Biegł z nadzieją w sercu że jednak uda mu się jakoś przeżyć i da rade dobiec do końca, lecz jego nadzieja okazała się złudna. Dobiegł tylko do wielkiego kontenera na odpady z baru. Nie wiadomo czemu akurat teraz przypomniało mu się jak wrzucał tam ciało poprzedniego barmana. Bardzo nie chciał żeby historia zatoczyła koło i to jego wrzucali do tego śmietnika. Nie maił teraz za dużo czasu na rozmyślanie, więc postanowił się wychylić i sprawdzić czy może spokojnie biec dalej. Kiedy tylko następna kula świsnęła mu nad uchem i rozwaliła beton okazało się, że dalszy bieg nie będzie dobrym pomysłem.
Musiał coś wymyślić, nie mógł długo zostać w swojej kryjówce ponieważ snajper mógł się przemieszczać. Łatwo można było to wywnioskować po locie pocisków które co chwile nadlatywały z innego miejsca. Nagle Antares wpadł na świetny pomysł. Musiał poczekać aż snajper wstanie i będzie chciał przejść w inne miejsce żeby trafić anzate chowającego się za śmietnikiem. Kiedy już jego niewidoczny przeciwnik się ruszy on ruszy sprintem w stronę alejki. Kiedy strzelec będzie w pozycji stojącej dużo trudniej będzie mu wycelować, a może nawet nie zdąży tego zrobić. Innego wyjścia nie było. Vermetter zamknął oczy i odetchnął głęboko. Kiedy tylko przestał słyszeć strzały porwał się w szaleńczy bieg w stronę wybawienia. W duchu modlił się o to o co musiały się modlić wszystkie jego ofiary. O życie.
Awatar użytkownika
Antares Vermetter
New One
 
Posty: 39
Rejestracja: 13 Lis 2011, o 00:11

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Nikh » 20 Sty 2012, o 02:23

-Moja droga... Uwierz mi, nie chcesz robić sobie problemów. Zanim zawiadomisz odpowiednie służby, ja mogę zrobić ci całkiem darmową operację plastyczną... A z jej efektu nie będziesz zadowolona. Daj więc dopić i zrelaksować mi się a wszyscy będą zadowoleni. -Jen spojrzał na właścicielkę. Pod brudnym płaszczem miał swój pancerz a w kaburze na udzie blaster. Ciekawe czy on szybciej strzeli czy ona wyciągnie komunikator...
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Mistrz Gry » 20 Sty 2012, o 13:00

Trzeźwość umysłu. To była jedyna rzecz, która mogła pomóc Antaresowi i jak przystało na wytrawnego mordercę, udało mu się ją zachować. Czekał za śmietnikiem na odpowiedni moment, spiąwszy się do biegu. Gdy tylko nastąpiła krótsza przerwa w strzałach, rzucił się w stronę alejki prowadzącej na główną ulicę.
Po chwili zrozumiał, że pomylił się, ale też miał rację. Pomyłką było sądzenie, że snajper będzie celował gorzej, gdy znajdzie się pozycji stojącej. Prawda była taka, że celował tak samo kiepsko. Kolejny pocisk rozbił ścianę tuż obok Vermettera wbiegającego w przejście, a odłamki znów poharatały mu piękne lico. W tym właśnie młody Anzata miał całkowitą rację, udało mu się znaleźć chwilowe schronienie pomiędzy betonowymi ścianami.
Szybko przemierzył alejkę i znalazł się na głównej ulicy, tuż obok wciąż otwartych na oścież drzwi od nocnego klubu. Trochę nad nim wciąż migotał zniszczony napis "Ariel's Breath".
Tymczasem właścicielka najwyraźniej nie miała zamiaru rozumieć zagrożenia, które stwarzał niespotykany klient jej baru.
- Tej, chłoptasiu - zaczęła, sięgając do kieszeni. - Jakbym za każdą taką groźbę dostawała jakąś kasę, to twoje grube dupsko siedziałoby w mojej galaktyce! - na chwilę zatrzymała rękę, gdy kątem oka zobaczyła Antaresa tuż za oknami klubu.
- Popatrz, tam idzie kolejny mój pracownik, ochroniarz akurat jest w kiblu. Nie dasz rady trzem, na pewno nie do przyjazdu policji, po którą właśnie dzwonię! - powiedziawszy to i zaczęła sięgać po komunikator, który schowała w kieszeni spodni.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6194
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Nikh » 20 Sty 2012, o 16:00

Nikh naoglądał się wiele filmów o rewolwerowcach. Szybkim ruchem wyciągnął pistolet blasterowy i oddał strzał. Celował w rękę, po chwili oddał drugi strzał w drugą rękę. Teraz powinien rzucić jakiś tekst, dzięki któremu pamiętaliby go wszyscy którzy widzieli to zajście, ale jakoś nie miał weny żeby coś wymyślać.

-Jesteś pewna że nie dam rady? Nie wiesz kim jestem a mnie oceniasz. Ciesz się że mam dobry dzień bo inaczej patolog miałby sporo roboty...
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Antares Vermetter » 21 Sty 2012, o 15:15

Udało mu się. Był uratowany. Dysząc głośno zaczął kierować się w stronę wejścia. Odgłosy które wydawał spowodowane były bardziej przejęciem niż zmęczenie. Teraz wszystko miało już być dobrze. Powie o tym wszystkim szefowej, a potem się okaże że snajper szukał kogoś innego, a Antares po prostu się napatoczył. Chłopak usilnie starał się wierzyć w tą wersję, ale dopiero czas pokaże czy ma rację. Wchodząc do baru zobaczył że niesforny klient któremu to wcześniej postawił alkohol teraz celuje do szefowej. Fakt była wredną suką, ale to nie powód żeby do niej strzelać. Nagle na sali rozległ się dźwięk oddawanego strzału. Mina młodego Anzaty była naprawdę nietęga.
-Kurwa! Znowu?-Powiedział sam do siebie po czym podbiegł do swojej szefowej ignorując przy tym Natulolana. Szybko przeskoczył przez ladę i wziął kobietę na ręce. Czuł jej strach i ból. Coraz bardziej pragnął jej posmakować. Był głodny. Jego niedoszła ofiara leży teraz martwa, a On nawet się nią nie pożywił. Teraz kiedy miał na rękach bezbronną, krwawiąca kobietę jego instynkt mordercy swobodnie szalał. Starał się to powstrzymać, lecz dla niego czas jakby stanął. Powoli z dziurek na krwawiących od postrzałów polikach zaczęły wysuwać się małe macki. Po chwili już były w jej nosie, lecz momentalnie się opanował i szybko schował swoje narzędzie zbrodni. Zapanował na chwilę nad instynktem. Nie mógł teraz tego zrobić. Teraz musiał wiedzieć czemu ktoś chciał zabić jego. Powoli wstał z szefową na rękach.
-Nie wiem o co tutaj chodzi, ale właśnie ktoś strzelał do mnie z dachu, a jakby tego było mało teraz ty strzelasz w moją szefową. Czy ktoś może mi wyjaśnić co tu się kurwa dzieje?- Zwrócił się do nieznajomego rewolwerowca. Był wściekły to tez ton jego głosu również nie pozostawał normalny.
Awatar użytkownika
Antares Vermetter
New One
 
Posty: 39
Rejestracja: 13 Lis 2011, o 00:11

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Nikh » 21 Sty 2012, o 21:59

-Ja pierdole... Mam zły dzień... A ona mnie straszyła... A ja tego nie lubie... -Jen wymierzył w anzata.
-Podaj jeden argument dla czego miałbym cię nie zabić. Widziałem te twoje... coś co ci wylazło z policzków. Nie próbuj na mnie żadnych sztuczek bo cie odstrzele. Przekonaj mnie żebym tego nie robił. -Jen miał zaciętą minę. No i stało się. Uszła z niego cała niechęć i złość. Teraz już był w miare spokojny. W miare... bo roboty jak nie miał tak dalej nie ma.

-Jest tu jeszcze bramkarz? -Rzucił do Antaresa. Przesunął się tak aby móc jednocześnie obserwować barmana i drzwi od łazienki. Niezależnie od tego co powie anzat lepiej mieć całą sytuację pod kontrolą. Tak na wszelki wypadek. Jen nikomu nigdy nie ufał. Nie po tym co przeżył. Nie zamierzał znowu trafić do klatki. Wolałby już zginąć.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Antares Vermetter » 23 Sty 2012, o 15:58

I znów ktoś do niego mierzył z broni i znów chciał go pozbawić życia. W ostateczności chłopak postanowił że użyje ciała swojej szefowej jak żywej tarczy. Był to całkiem niezły pomysł, ale póki co tajemniczy osobnik powstrzymał się od oddania strzałów.
-Szczerze to nie ma żadnego takiego powodu,ale po co mieć na sumieniu jeszcze jedną osobę?-Jego wściekłość nie pozwalała mu wymyślić nic sensowniejszego. Był wkurzony na siebie że dał się ponieść instynktom i ujawnił że nie jest człowiekiem. Kiedy Jean się uspokoił Vermetter odetchnął. Nie chciał zarobić kulki w głowę.
-Gdzieś powinien być jeszcze jeden ochroniarz, ale go tu nie widzę. Pewnie poszedł już do domu, albo siedzi na zapleczy, choć tam też go nie widziałem.-Powiedział spokojnie dalej trzymając swoją szefową. Teraz pewnie facet z bronią zabierze go jako zakładnika i będzie wypytywał skąd ma te macki i kim naprawdę jest. Anzata był przerażony takim scenariuszem. Dziś był naprawdę zły dzień.
Awatar użytkownika
Antares Vermetter
New One
 
Posty: 39
Rejestracja: 13 Lis 2011, o 00:11

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Mistrz Gry » 23 Sty 2012, o 18:53

Szybko umierająca kobieta nie okłamała Jena. W budynku wciąż był ochroniarz, który tego dnia niestety miał potężne rozwolnienie. Szedł z toalety akurat po strzałach Nautolana, więc nie mógł usłyszeć żadnych niepokojących dźwięków. Gdy szedł z zaplecza, dotarły do niego głosy kłótni obu mężczyzn. Powoli zaczął się skradać w stronę drzwi znajdujących się za barem. Przez chwilę podsłuchiwał dalszych słów obcych i postanowił działać. Wyskoczył z zaplecza z blasterem w dłoni i wycelował w Antaressa.
- Nie ruszaj się dziwolągu - krzyknął, a gdy zobaczył postać Jena, jego głos jakby się załamał. Nie zamierzał się jednak poddawać, odkrywszy prawdziwe oblicze Anzaty. - To ty zabijałeś tych wszystkich zagubionych! Odejdź, kurwa od niej, dziwolągu i rozkaż swojemu koleżce złożyć broń, bo cię ustrzelę!
Lufa blastera wykidajły zataczała małe kręgi wraz z trzęsącymi się rękoma. Mężczyzna zaczął się obficie pocić, zdenerwowany całą sytuacją.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6194
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Klub Nocny "Ariel's Breath"

Postprzez Antares Vermetter » 23 Sty 2012, o 19:40

Nagle do sali wpadł ochroniarz, a co najgorsze słyszał i widział wszystko. Był On dzisiaj już trzecią osobą która mierzyła do młodego anzaty. Antares znów zaczął się obwiniać i pluć sobie w brodę. Był jeszcze taki młody i niedoświadczony. Dawał się ponieść i teraz odczuwał tego skutki. Dziwne by było gdyby bramkarz nie domyślił się teraz kto wcześniej powodował te tajemnicze zniknięcia. Vermetter zauważył że jego stary kolega z pracy zaczął się bać, a to dobrze. Postanowił że spróbuje użyć swoich mocy telepatycznych.
-Stary masz przed sobą potwora który zabijał setki razy, nie wiesz nawet co potrafi. Może umie pstryknięciem palców zamienić cię w popiół, albo zrobić z mózgu mozaikę? Tego nie możesz wiedzieć. Nawet jeśli nie potrafi On takich rzeczy to spójrz kto stoi koło niego. To świetny strzelec. Spokojnie ustrzelił by muchę na ścianie z dwustu metrów. Radzę ci uciekać. Nawet jeśli zabijesz jednego to drugi zabije ciebie, a co wtedy z twoją rodziną. Pomyśl o matce. Pewnie będzie płakać za swoim synalkiem. Po co sprawiać jej taką przykrość narażając się na rychłą śmierć z ręki takich potworów. Radzę ci rzucić blaster na podłogę spieprzać jak najdalej się da i modlić żeby już nigdy więcej ich nie spotkać.-Sączył mu do mózgu wszystkie te kłamstwa mając nadzieje że to zadziała. Nie miał jeszcze dobrze rozwiniętych zdolności telepatycznych, dlatego też nie miał pewności czy mu się uda.
Awatar użytkownika
Antares Vermetter
New One
 
Posty: 39
Rejestracja: 13 Lis 2011, o 00:11

PoprzedniaNastępna

Wróć do Nar Shaddaa