Content

Nar Shaddaa

[Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Image

[Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Mistrz Gry » 7 Lut 2013, o 00:10

Image


Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler" jest jednym z najpopularniejszych barów w Sektorze Koreliańskim na Nar Shaddaa. Choć niewielki i stosunkowo ciasny, nieustannie gości dziesiątki klientów tłoczących się przy stolikach i próbujących się dostać do baru, by zamówić piwo czy złocistą whisky. Gości obsługują automaty - unoszące się w powietrzu droidy zbierające zamówienia, a także nalewające i roznoszące trunki ponad tłumem.
W "Uśmiechniętym Szmuglerze", którego nazwa nie wzięła się znikąd, często można spotkać tzw. "niezależnych przewoźników", czyli - mówiąc wprost - przemytników odpoczywających między lotami lub szukających jakiejś pracy. Zasada jest prosta: jeśli musisz wywieźć poszukiwane przez Huttów droidy, udaj się do "Uśmiechniętego Szmuglera".
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5707
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Alice » 1 Mar 2013, o 01:12

Jarael uśmiechnęła się pod nosem. Jak zwykle "Uśmiechnięty Szmugler" tętnił życiem. Mirialianka zastanawiała się czy ta kantyna kiedyś śpi? Nie raz, przychodząc ze swoich "zleceń" do małego, acz przytulnego mieszkanka znajdującego się niedaleko kantyny często widziała jarzące się neony baru. Blask od nich był wręcz burdelowy, jak najlepszych domów publicznych Coruscant, kuszących hologramami kobiet w wyzywających pozach. Jarael czasem miała ochotę zawitać do takiego przybytku i sprawdzić czy dziewczynki, tak reklamowane na wizualizacjach są rzeczywiście odważne i wyuzdane, a także skore do zabawy.
Tym razem jednak nie powinna myśleć o uciechach. Wszak dzisiaj ma się zjawić w "Uśmiechniętym Szmuglerze" aby załatwiać sprawy biznesowe, mówiąc oględnie. Co Jara ma na myśli mówiąc "biznesowe"? Pewnie kolejny raz musi posłużyć się swoimi złotymi rączkami i otworzyć komuś dość oporne drzwi do. Kobieta przypomniała sobie ostatnie zlecenia. Włamania do obrzydliwie bogatych ziomów i wyniesienie z ich apartamentowców i wyniesienia nośników pamięci. Miralianka do tej pory nie wiedziała co się na nich znajduje. Ważne że za ostatnie dwa zlecenia zarobiła naprawdę sporo.
Jara uśmiechnęła się pod nosem na myśl o poprzednich zadaniach. Miała nadzieję, że kolejna oferta będzie również mocno intratna. Z takimi to rozmyślaniami stanęła przed drzwiami "Uśmiechniętego Szmulglera" chcąc wejść do niego.
Image
Awatar użytkownika
Alice
Gracz
 
Posty: 376
Rejestracja: 27 Lut 2012, o 14:43

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Renno Tresta » 9 Mar 2013, o 00:21

Statek przyleciał z: [The Eye] Stacja kosmiczna "Feros"

- ...i na tym właściwie będzie polegać twoja robota. Wyglądaj ładnie, mów mądre rzeczy, kiedy będziesz miała okazję. Proste. Pierwszy raz użyję seksualności jako broni nie trzymając swojego kutasa w garści. - zarechotał gromko Renno, choć żart był co najmniej niepokojący. - Zielona powinna spuścić trochę z ceny, kiedy będzie jeździć ci wzrokiem po całokształcie. Kiedyś napiszę książkę o negocjacjach, cholera.
Ubrany w swoją najlepszą i zarazem jedyną skórzaną kurtkę, czarne spodnie i masywne ciężkopodeszwowce, Pikinier kroczył z Larisą u boku w kierunku "Szmuglera", wcześniej puściwszy przodem Anzatę, swojego nowego ulubionego gada i młodego. Wziął tę trójkę ze sobą po części dlatego, że czuł palącą potrzebę pochwalenia się nowymi podkomendnymi, ale też z tego względu, że operowanie nimi jak organicznym walcem znacznie ułatwiało poruszanie się po Szambie Przemytników. Nikt nie chciał stać temu groteskowemu tercetowi na drodze.
Reszta składu została, żeby przypilnować Zefira.
- Jeszcze jedna rzecz, póki mamy chwilę na osobno. Ty i Rooster jesteście w grupie najbardziej posunięci stażem i w praktyce macie oboje rangę moich zastępców. On oficjalnie, ale ty też się łapiesz. Z tej racji, nie mogę tolerować waszej szczeniackiej ksenofobii. Z tymi dziwakami będziesz walczyć i wygrywać, więc jeśli jeszcze raz najdzie cię ochota, żeby ich opierdolić, przełknij. Od opierdalania jestem ja. A jeśli kiedyś pomyślałaś, żeby kogoś z kompanów się... pozbyć... przypadkiem nawet... - zarzucił dramatyczną pauzę. - ...lepiej się nie przyznawaj. Aha, tekst o naszyjniku z zębów był niezły. Słyszałem lepsze, ale daję mu solidne sześć na dziesięć. - zakończył komplementem.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Larisa Rayne » 9 Mar 2013, o 15:17

- świetnie Tresta, jeszcze by tego brakowało bym wpakowała się w jakiś dziwny romans z tą zieloną lalą…- westchnęła głęboko po czym dodała – dobra, zrobi się co trzeba - Odwiedziny na tym księżycu były miłą odmianą od ostatnich akcji, w których do tej pory brała udział. Wiedziała dobrze, że Nar Shaddaa jest planetą gdzie za odpowiednia cenę można dostać wszystko. Może przy okazji jak będzie chwila, to Duch uzupełni swój asortyment w „pewnych środkach”, sprawiających, że można chociaż na chwilę odlecieć.
- Renno, nie traktuj mnie jak żołnierza bo nim nie jestem. Jestem łowcą nagród, który wykonuje robotę za odpowiednią cenę. Mnie nie dotyczy coś takiego jak ranga, stopień. Jak chcecie to bawcie się w swoje małe wojsko z Roosterem i żółtodziobami. Po wykonaniu głównego zlecenia, mianowicie zabiciu Skywalkera pewnie nasze drogi się rozejdą. No chyba że The Eye ma coś w zanadrzu to może wtedy pomyślę nad tym. Po za tym nie będę leciała z każdym problemem do Ciebie i mówiła „ Hej Renno bo jaszczurka obraziła mnie, zwróć mu uwagę” proszę Cię… swoje powiedziałam. Potrafię ugryźć się w swój język, ale jak się ten gad nie opanuje to prędzej straci swój. Jeśli chcesz by wszystko szło pięknie i po Twojemu „ szefie” to poustawiaj nowych, bo inaczej mleko wokół ust im za bardzo zastygnie… - powiedziała spokojnym głosem kiwając głową i idąc cały czas przed siebie.
- po za tym trzymaj łapy przy sobie. Jak poczuje chociaż przez sekundę jakąkolwiek część Twojego ciała na moim tyłku, to będziemy musieli zmieniać dowódcę – po chwili znaleźli się tuż przed wejściem do Kantyny na której widniał ogromnie świecący napis „Uśmiechnięty Szmugler”
Image
Image

nr gg : 4946534
Awatar użytkownika
Larisa Rayne
New One
 
Posty: 646
Rejestracja: 26 Kwi 2010, o 17:37

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Alex Zafist » 9 Mar 2013, o 15:31

Podróż przebiegała szybko i spokojnie. Statek osiadł bezpieczne, a Nere który się specjalnie niczym nie zajmował podczas lotu, miał teraz podążać przed dowódca. „Jakaś rozrywka, niech tylko ktoś nas zahaczy…” Sytuacja jednak nie miała się ku walce, uzbrojeni ludzie nie straszyli bardzo, to Anzata i Chistori robili swoje. Jedyne na co zwracali uwagę mieszkańcy księżyca, to na „Ducha”, choć tutaj i Zerrak też raz zapuścił oko. Larisa zaraz przywróciła dwudziestoośmiolatka do rzeczywistości swoimi słowami. „Ma trochę racji, ale żeby drzeć się na Trestę?! Dobrze, ze jestem żołnierzem, bo jeszcze za mało rozumiem kobiety… Jeśli je da się zrozumieć” Mężczyzna dalej maszerował w stronę kantyny, gdzie mieli kogoś zwerbować, przynajmniej taka była wersja dowódcy.

Jest mały problem: Popek stwierdził, że na stacji Feros broni nikt nie ma i dostanę ja w poście MG. A na razie nic nie wiem na temat broni posiadanej, oprócz tego, że wezmę każdą na średni i krótszy dystans.
Alex Zafist
Gracz
 
Posty: 231
Rejestracja: 30 Cze 2012, o 18:46
Miejscowość: Studia w Lublinie

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez BE3R » 10 Mar 2013, o 22:16

Grummsh szedł obok snajpera z lekkim niepokojem rozglądając się po zatłoczonym wnętrzu kantyny. Fakt, na widok grupki mężczyzn pojawiała się mała bańka pustej przestrzeni nie zmieniał tego, że do nozdrzy Chostoriego dolatywały dziesiątki jeśli nie setki rozmaitych zapachów niosących najróżniejsze informacje.
- Chora, w ciąży, jadowita, tej nawet nie próbuj polizać. Okres, zdrowa - biedny mózg gada przetwarzał stanowczo zbyt wiele informacji. Chistori nie lubił takich miejsc, zwłaszcza że musiał iść bez zbroi. Niestety charakter misji nie przewidywał udziału w niej opancerzonego i uzbrojonego po zęby szturmowca.
- Nie lubię tłumów, - warknął bardziej do siebie niż do idących obok towarzyszy.
Awatar użytkownika
BE3R
Administrator
 
Posty: 1601
Rejestracja: 27 Paź 2011, o 21:47
Miejscowość: Chorzów

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Nikh » 10 Mar 2013, o 23:49

Wygląd Anzaty z reguły raczej skutecznie odstraszał wszystkich nerwowych lub pijanych typów którzy by szukali zaczepki. A że obok szedł jaszczuropodobny Grummsh to tłum raczej rozstępował się na boki niż robił jakiekolwiek problemy. Brak broni nie był tu raczej problemem. Widział już Grummsha w akcji i jeśli by doszło do bójki to mógłby sam stawać nawet przeciwko większej ilości napastników.

-Strach, gniew, podniecenie... Ja pierdole jak ja dawno nie byłem w takim lokalu. -Mruknął Anzata z lekkim uśmiechem. Dobrze że głód był nasycony, inaczej ciężko byłoby mu nad sobą panować.
-A ja uwielbiam przebywać w tłumie. Zawsze znajdzie się jakiś... smakowity kąsek... -Mruknął Seek do Grummsha.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Renno Tresta » 11 Mar 2013, o 18:45

- Nie śmiałbym. - odparł Larisie łysy, słysząc jej obawy o macanie tyłków. - Poza tym, masz unikalną zdolność kastrowania samymi słowami. Żadnego popędu, jak na ciebie patrzę. Zero, serio. W tę czy we w tę, będę zadowolony, jeśli skończy się plucie jadem, nawet za cenę cichych dni. Łowczyni.
Posłał jej niewyraźny uśmiech, wskazał zarezerwowany wcześniej stolik.
- Siądź już, zamówię drinki i rozstawię chłopaków. - polecił, po czym odwrócił się, i lekko zasłaniając usta, mruknął pod garbatym nosem: - Chuja by trzeba zmieniać. Chyba snajpera. Och, nie jestem żołnierzem, jestem silną kobietą, oszukuję w walce płaszczem-niewidką...
Zbliżając się do reszty nieuzbrojonego oddziału, Tresta wyłuszczył okiem z tłumu Mirialankę. Zamiast bezpośrednio zaprosić ją do siebie, jak normalny, zdrowy człowiek, postanowił rozegrać sprawę nieco inaczej. Bardziej w nadętym stylu The Eye.
- Policzyć wyjścia, zamówić sobie po jednym, obowiązkowym kieliszku, pilnować ewentualnej drogi ucieczki. Nie sądzę, żeby coś się wydarzyło, ale ostatnim razem, kiedy rekrutowałem w mordowni, rozpętał się burdel na resorach i dostałem bolta w plecy. Jebane rykoszety, co? - skinął tercetowi i oparł się o ladę wydymając w zamyśleniu wargi. - Dwa pedalskie ze słomką i jeden porządny, taki drogi. - zamówił z charakterystyczną dla siebie swadą. - Z tym, że tego drogiego i porządnego podacie tej zielonej pani w nieobyczajnym stroju. Z dedykacją, że zapraszam ją do tamtego stolika.
Siadłszy obok Pani Duch przy wskazanym chwilę wcześniej blacie, i podawszy jej jeden z parki kolorowych drinków, kapitan westchnął w rozluźnieniu.
- Zarzuciłem haczyk. - oznajmił również, mieszając rażący kolorystyką koktajl. - Fajnie tak, chodzić w ładnych ubraniach, żądać drogich alkoholi, rzucać ludziom polewane kredytami propozycje. Najlepsza robota, jaką miałem. Dużo zabawy.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Alice » 11 Mar 2013, o 23:37

Jarael, będąc jeszcze przed wejściem do kantyny rozglądała się po przychodzących do Szmuglera. Prawdę mówiąc nie wiedziała za wiele o tym z kim ma się spotkać. Dostała jedynie od zaufanego kontaktu, że The Eye ma dla niej intratną propozycję. Szczegółów miała dowiedzieć się na miejscu.
Uwagę, choć na krótko zwróciła zwarta grupa zmierzająca do kantyny. Na samym jej przedzie zauważyła ohydnego przedstawiciela rasy Anzat. Miralianka nie lubiła za bardzo ich ciemnych oczów, które wzbudzały w niej niepokój. Obok niego szedł inny jaszczurpodobny stwór. Jarael skrzywiła się, widząc dwójkę przybyszów, spośród ras, które nie do końca lubiła. Potem zauważyła czwórkę ludzi. Troje mężczyzn, a także blondynkę. Szli pewnym krokiem. Jarę coś tknęło - A jeśli to oni?
Niemniej szybko porzuciła swoje rozmyślania i weszła za grupką do Szmuglera, w niewielkiej odległości od całej obserwowanej zgrai. Miralianka była jednak za daleko aby usłyszeć o czym mówili.
Tak czy inaczej, kiedy Jarael weszła do baru postanowiła udać sie do lady i coś zamówić. Na pewien czas straciła z oczu obserwowaną przed barem grupę. Ruch w kantynie jak zwykle był spory. Miralianka musiała nieźle przeciskać się aby znaleźć sobie miejsce przy barze. Z zazdrością opatrzyła na wszystkich siedzących, rozmawiających i pijących drinki przy swoich stolikach. Gdzieś przemknęła jej znajoma twarz tej mało inteligentnej blondynki, którą widziała przed wyjściem, ale zniknęła szybko wśród klienteli Uśmiechniętego Szmuglera.
Wtem do Jarael podleciał droid - kelner z drinkiem. Jednocześnie wskazał stolik z którego przyszło zamówienie. Miralianka spojrzała na podany jej trunek. I skrzywiła się jeszcze bardziej niż wtedy jak zobaczyła dwie niehumanoidalne przed barem. Czerwony Karzeł - zamiawiający nie mógł gorzej trafić. Nienawidziła tego drinku. Odesłała ruchem dłoni trunek do stolika zamawiającego. Jednocześnie zaczęła przeciskać się w tamtym kierunku do blondyneczki, a także łysego kolesia.
Czyżby byli to jej pracodawcy? Tego jeszcze nie wiedziała, ale rozwiązanie zagadki na pewno znajdzie się przy tym stoliku.
Image
Awatar użytkownika
Alice
Gracz
 
Posty: 376
Rejestracja: 27 Lut 2012, o 14:43

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Renno Tresta » 14 Mar 2013, o 22:39

- Jarael Carsen - Tresta oszczędził zielonej trudu przedstawienia się. - Nie trafiłem z drinkiem? - krzywiąc się, zgarnął Czerwonego Karła z tacki mechanicznego kelnera. - No cóż, każdemu nie dogodzisz. Wiem, że niedobrze jest mieszać, ale...
Zaraz po siorbnięciu wielobarwnego napoju, chlusnął sobie do gardła odrzuconą przez Miriliankę cieczą. Nic nie powinno się marnować.
Odkasłując, pokazał kobiecie, gdzie powinna teraz usiąść. Nie był to wielki wyczyn, bo przy stoliku zostało tylko jedno wolne miejsce. Jeśli Renno nie miałby zupełnie czystych intencji, można by założyć, że próbuje obrazić czyjąś inteligencję.
- Nie rozumiem, czemu Rooster tyle tego pije. Nie winię za odmowę. - odsunął ze wstrętem szklankę. - No, ale my tu wcale nie czysto rekreacyjnie. Wszyscy wiemy, jaki jest nieudawany cel tego spotkania, skoro siedzimy w tym, a nie innym miejscu. Renno Tresta, przedstawiciel tej organizacji. A mówiąc tej, mam na myśli . Potrzebuję w mojej ekipie profesjonalnej, bardzo dyskretnej i być moooże nie zwracającej uwagi na trwałe okaleczenia na ciele i duszy włamywaczki. Twoje papiery wysunięto najbardziej na wierzch przy propozycjach rekrutacji. Automatem dostajesz do kieszeni najlepszy sprzęt, powiedziałbym... trzydzieści pięć tysięcy kredytów, plus kilkudziesięciotysięczne bonusy za każde kolejne wykonane zadanie, opiekę medyczną, w tym dentystę, tonę prestiżu, inne pierdoły. Dodatkowo, Oko raczej nie zapomina o swoich w dłuższej perspektywie. To wszystko w zamian za wyłączność i całkowite poświęcenie misji na jakiś czas. Pewnie całkiem długi.
- Haczykiem jest miażdżące, zepsute do szpiku kości i całkiem dogłębnie paskudne ryzyko, związane z ostateczną konkluzją naszych zmagań. Proszę, zapytaj mnie, jaka jest ostateczna konkluzja naszych zmagań. - zaproponował, niemal niezauważalnie podekscytowany. Gdyby tylko nie te zdradzające kruchą fasadę spokoju, rozjarzone wesołością oczęta. I podrygująca noga. I palce, nieznośnie zaciśnięte na niespokojnej słomce. - Wielki finał.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Alice » 29 Mar 2013, o 22:09

Miralianka w milczeniu spoglądała na łysego kiedy to ten wychylił drinka przeznaczonego dla niej.
- Cóż, przynajmniej się nie zmarnuje. Szkoda tylko, że tym razem obejdzie się bez picia. - przemknęło jej przez głowę.
W milczeniu również przysiadła się do stolika. Rzuciła jedynie przelotne spojrzenie blondynce siedzącej także przy stoliku. Jarael w zasadzie nie oceniała znajdujących się przy niej osób. Dostała zlecenie i jej głównym celem było jego wykonanie czy też pomoc. W tym momencie miała otrzymać najważniejsze informacje co do celu, tak więc postanowiła się skupić i wysłuchać słów łysego.
Miralianka słuchała w milczeniu. Jej twarz nie okazywała większych emocji. Osiłek o nieco przytępawym wyrazie miał na imię Rennno. Chociaż to musiała zapamiętać, gdyż łysy był całym mózgiem operacji. A może nie był jednak tak tępy na jakiego wyglądał? Oczywiście Jarael wiedziała, że TA organizacja to The Eye.
Co do gratyfikacji finansowych, Jara nie mrugnęła nawet okiem na wysokość. Niemniej w głębi ucha uśmiechnęła się lekko. Zapowiadało się nieźle. Na samym końcu zaś Miralianka zapytała zgodnie z życzeniem Tresty:
- Jaka jest ostateczna konkluzja naszych wspólnych zmagań?
Image
Awatar użytkownika
Alice
Gracz
 
Posty: 376
Rejestracja: 27 Lut 2012, o 14:43

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Renno Tresta » 30 Mar 2013, o 22:23

Niezwykła rzecz. Zielona na starcie nie obraziła Tresty, nie rzuciła mu prosto w kopnięty pysk cwaną w zamyśle obelgą, nie pozwoliła sobie nawet na drobną uszczypliwość. Zazwyczaj standardową reakcją wszystkich, którzy zawiesili wzrok na kpiarskim uśmiechu, wrednej w swej brzydocie fizjonomii i usłyszeli pierwszy pseudo-elokwentny słowotok, było agresywne lekceważenie i zastosowanie wszystkich wyżej wymienionych werbalnych nieprzyjemności. Ale ta jedna się powstrzymała. Renno zakonotował to z zaciekawieniem.
- Widzisz? Bezproblemowo zapytała. Fajnie. - szturchnął Larisę. - Nachyl no się, Carsen.
Najemnik przesunął po blacie swój cyfronotes. Na ekranie widniała znajoma ogółowi galaktyki twarz - jasne włosy, przyjemne oku rysy, wylewająca się nawet z drobnego urządzenia charyzma.
- On jest finałem. - stuknął facjatę paznokciem. - Farmer z Tatooine po wyjebanym awansie życiowym. Pełniący obecnie funkcję Wielkiego Mistrza, broniący swoich akolitów na przygrzewanym Coruscant. Mamy być pierwszymi, którzy zobaczą jego zimne zwłoki, a co za tym idzie...
Przejechał kantem dłoni po gardle.
- Oczekuje się, że rozwiążemy ten problem szybciej niż później. Jesteśmy w pośpiechu, nie dostaniesz dużo czasu na namysł. W zasadzie, oczekuję odpowiedzi już teraz, żebyśmy mogli bezpośrednio zapakować się na statek i kontynuować końcówkę rekrutacji. - Tresta wykrzywił jeszcze bardziej swój nieodłączny grymas źle kojarzącego się zadowolenia. - Skromnie liczę, że owa odpowiedź usatysfakcjonuje wszystkich tu zebranych. Życiowa szansa, jak ta, nie powinna zostać ugnieciona w zarodku.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Alex Zafist » 31 Mar 2013, o 11:52

Tresta rozstawił wszystkich po kątach. Zerrak wybrał sobie widok na bok Mirilianki i siedział blisko wyjścia na zaplecze, miał nadzieje, że Chistori i Anzata zajmą się głównymi wyjściami, w razie ,,jebanych rykoszetów”, jak to określił dowódca. Brak broni nie za bardzo przeszkadzał szeregowcowi, choć miał różne wspomnienia, najgorszy był brak jego ukochanego pancerza. Rozmowa kwalifikacyjna z zielonoskórą najwyraźniej dobiegała końca, a w kantynie dalej był spokój. Zerrak wolał by było trochę więcej luzu, przed tym co go czeka za kilka… właśnie dni, tygodni, lat, przecież nie wiadomo, kiedy się atak na Coruscant skończy, a jeżeli będą szukać Skywalkera w bitwie?? Teraz jednak nie mógł się tym zastanawiać, musiał uważać na okolicę Tresty, Mirilianki i „Ducha”
Alex Zafist
Gracz
 
Posty: 231
Rejestracja: 30 Cze 2012, o 18:46
Miejscowość: Studia w Lublinie

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Larisa Rayne » 3 Kwi 2013, o 14:53

Rayne nie miała zamiaru nic komentować. Przyglądała się uważnie prawdopodobnie nowej członkini załogi. Po za tym ciekawiło ją jak zareaguje na to co pokazał jej Tresta. W końcu nie każdy dostaje zlecenie by zabić samego Skywalkera. Sama dobrze pamiętała jak została zwerbowana do załogi The Eye. Pewnie gdyby odmówiła do tej pory by żałowała swojej decyzji. Nie czekając dłużej na odpowiedź Miralianki, nachyliła się do niej i z lekkim uśmiechem powiedziała
- słuchaj skarbie...jak sama widzisz cel nie jest łatwy, dlatego jesteś jedną z osób, którą jesteśmy zainteresowani by nam ' pomogła ' w pozbyciu się tego blondyna, który myśli że zaprowadził pokój w galaktyce tak jak reszta jego fanatyków. Tak więc, powiedz tak lub nie, bo nie mamy całego dnia na to. Są jeszcze inni w kolejce, a nie bez powodu zaczęliśmy od Ciebie. To jak będzie ? Mamy szukać kogoś lepszego, czy udowodnisz nam, że takiej osoby już nie znajdziemy ? -
odchyliła się, opierając się o oparcie kanapy. Nie zwróciła uwagi na Trestę, który nie lubił gdy Rayne wchodziła mu w słowo. Miała tylko pełnić rolę przyzwoitki, ale Renno dobrze wiedział, że Larisa cicho nie będzie siedziała.
Image
Image

nr gg : 4946534
Awatar użytkownika
Larisa Rayne
New One
 
Posty: 646
Rejestracja: 26 Kwi 2010, o 17:37

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez David Turoug » 5 Kwi 2013, o 12:23

W czasie, gdy przygłupawy kapitan Tresta wraz z chodzącym skarbem Larisą werbowali kolejnego członka załogi Zephyra, MacLeod i Rooster rozgrywali kolejną partię sabaaka w kokpicie, popijając przy tym "Czerwonego karła". Legendy o niepokonanym Peterze były grubo przesadzone, a wynik obecny wynik rywalizacji wynosił dwa do dwóch.
- Cóż dzisiaj chyba nie rozstrzygniemy kto jest mistrzem, chociaż gdyby zorganizowali Mistrzostwa Oka, to moglibyśmy śmiało startować. - mruknął Matt, biorąc spory łyk ze swojej piersiówki - Ciekaw czy mogą sprowadzić kogoś gorszego od tej wyrośniętej jaszczurki. Śmiało może stanąć w rzędzie z innym niewypałem - "Obiektem 237" czy jak on się tam zwał.
- Taa... - mruknął pilot sprawdzając jakieś kontroli, po czym sam sięgnął po szklanicę by przepłukać gardło - To co jeszcze jedna partyjka?
- A jakże... - odparł poważnie blondyn, dodając - Tylko tym razem Alice nie będzie ci pomagać.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4959
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Alice » 7 Kwi 2013, o 20:10

Miralianka usiadła i czekała. Czekała na to, co powie jej kapitan ekipy, Tresta. Kiedy mężczyzna wyjął cyfronotes, Jarael zaczęła przypuszczać, że dowie się więcej odnośnie zadania. Jednak to co zobaczyła przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Wielki Mistrz Zakonu Jedi.
- Oni zwariowali - pierwsza myśl jaka przeszła Miraliance przez głowę - The Eye serio postradało zmysły, chcąc porwać się na jedną z najpotężniejszych person w Galaktyce. I ona, jej skromna osoba ma pomóc w tym karkołomnym przedsięwzięciu.
W tym momencie twarz Jarael przybrała wyraz szczerego zdziwienia. Oczy rozszerzył się, usta lekko otworzyły. Kobieta żałowała, że nie ma w tym momencie żadnego drinka przy sobie, nawet znienawidzonego Czerwonego Karła, którym chętnie upiłaby się. Z jednej strony cało przedsięwzięcie wydawało jej się niewykonalne, wręcz samobójcze. Z drugiej strony poczuła się mile połechtana, że to właśnie ona i jej umiejętności zostały docenione na tyle, że została zwerbowana do takiego zadania.
Myślenie szybko zostało przerwane przez uzyskanie od niej konkretnej odpowiedzi. Dowódca grupy, Tresta, a także landrynkowa blondynka wyłożyli karty na stół i teraz oczekiwali na jej ruch. Decyzja miała być podjęta szybko i zdecydowanie.
Ale ona nie potrafiła od tak powiedzieć czy się zgadza czy nie.
- Zwariowaliście - powiedziała do Tresto i blondynki - Zwariowaliście. Ta misja jest niewykonalna. Podajcie mi jeden dobry powód dla którego miałabym się zgodzić. - Jarael zamilkła w tej chwili i czekała na odpowiedź od reszty ekipy. Choć z drugiej strony ...
- Pal licho - powiedziała po chwili - Zgadzam się, ale musicie podać naprawdę dobry powód, dla którego zgodziłam się z wami wykonać tą misję samobójczą.
Image
Awatar użytkownika
Alice
Gracz
 
Posty: 376
Rejestracja: 27 Lut 2012, o 14:43

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Nikh » 12 Kwi 2013, o 11:09

Anzata zajął wskazane przez dowódcę miejsce niedaleko drzwi, czyli drogi ewentualnej ucieczki. Usiadł tak aby osłaniać plecy dowódcy. Tresta był dość specyficzny i możliwe że w tłumie znalazł się ktoś z kim dowódca miał jakieś stare zatargi. Zamówienie obowiązkowego jednego odbyło się dość szybko, tak samo jak przełknięcie zawartości szklanki którą mu podano. Zapłacił za drinka, jednak nic więcej nie zamierzał pić. Jeszcze tego brakowało żeby się uchlał i załączył agresora. Wtedy z rekrutacji nic by nie było a dodatkowo sam Seek mógłby skończyć z kosą między żebrami.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: [Nar Shaddaa] Kantyna "Uśmiechnięty Szmugler"

Postprzez Jackson Sawyer » 13 Kwi 2013, o 12:12

Jackson od jakiegoś czasu cierpiał na brak zajęcia. Choć może nazwanie tego cierpieniem to duża przesada, bo dzięki temu mógł oddać się swoim małym przyjemnościom. W każdym razie siedział sobie w Uśmiechniętym Szmuglerze i sączył drink za drinkiem, dzień za dniem. Nie miał co narzekać na taki styl życia dopóki kredytów wystarczyło. Problem w tym, że codziennie ich ubywało, więc czas by poszukać nowego zlecenia nieubłaganie się zbliżał.
Jax siedział przy stoliku, ze szklanką złocistej whisky w prawej dłoni i papierosem pomiędzy wskazującym a środkowym palcem lewej. Podniósł dłoń i głęboko się zaciągnął. Lubił ten stan, gdy pomimo tłumu wokół jego mózg włączał bardziej refleksyjny, bądź hermetyczny tryb. Wypuścił dym, patrząc jak szara chmurka wylatuje powolutku z jego ust. Do jego głowy dotarła myśl 'To cię zabija, stary!', ale zbytnio nie wywarła na nim wpływu. Większym pewnikiem było oberwanie w głowę z blasterowej błyskawicy niż śmierć od raka. Podniósł szklankę z whisky i pociągnął z niej dość duży łyk. Połknął, rozkoszując się ciepłem rozchodzącym się powoli po całym ciele. Zadziwiające, że w takim tłumie siedział sam. Może to wina kamizelki, którą nosił - zła sława gangu, którego druga 'odnoga' mieściła się na Nar Shaddaa. Była dużo mniejsza i nieznaczna za czasów istnienia tej na Coruscant, ale teraz nabrała znaczenia.
Zatem Sawyer siedział, pił, palił, myśląc o swojej samotności. Odczuwał ją już od czasów unicestwienia gangu. Nic nie zastąpi tych wielogodzinnych popijaw, wspólnych pijackich wypraw i awantur... To były czasy. Ale cóż, rzeczywistość jest inna.
Image
GG: 7595062
Awatar użytkownika
Jackson Sawyer
Gracz
 
Posty: 205
Rejestracja: 2 Kwi 2013, o 13:45
Miejscowość: Łódź


Wróć do Nar Shaddaa