Content

O świecie Star Wars

Dawn of the Jedi - seria komiksowa

Ogółem o Galaktyce, i o tym, co pomogło nam ją poznać.

Dawn of the Jedi - seria komiksowa

Postprzez Tzim A'Utapau » 1 Paź 2015, o 17:36

Image


Scenarzysta: John Ostrander
Główny rysownik: Jan Duursema

Gdy usłyszałem o serii, która rozegra się przed powstaniem Republiki, pogratulowałem autorom w duchu odwagi. Nareszcie coś z pomysłem: okres przed wynalezieniem hipernapędu, przed Zakonem Jedi, prawdziwa prehistoria Gwiezdnych Wojen. Później się dowiedziałem, że autorami tymi są ludzie odpowiedzialni za serię Legacy i mój entuzjazm nieco przysłabł. Panowie (i pani, o której dalej) nie zapisali się w moich oczach jako geniusze fabularni. Solidni autorzy tworzący przeciętne komiksy w ciekawych okresach. I w sumie to podsumowanie mogłoby zamknąć moją opinię o Dawn...
Dostajemy trochę więcej informacji o Rakatanach - o ich technologii, kulturze oraz możliwych przyczynach upadku. Dostajemy podane na tacy wyjaśnienie genezy Tythonu i parę ciekawostek, jak Tatooine pokryte oceanami czy fakt, że pierwsi Jedi nie byli de facto Zakonem, a raczej teokratami; oraz że jedną z ras założycielskich Jedi oprócz Twi'Lekków, Selkathów, Wookiech, Kwa i ludzi byli oryginalni Sithowie. Dosyć ciekawym jest koncept Force Hounds - gwiezdnych podróżników w stylu Srebrnego Surfera, którzy wyszukują dla Rakatan planety o dużym potencjale Mocy. No i komiks wyjaśnia coś niecoś o zakonie: skąd tak naprawdę wzięły się świetlne miecze, skąd dualizm w Mocy, skąd nazwy Ashla i Bogan.
Protoplaści strażników pokoju, Je'daii, dosyć mgliście się zarysowują - zwłaszcza ich odmienna od późniejszego Zakonu Jedi filozofia. Widzimy w nich spojone elementy Jedi i późniejszego zakonu Sithów, jest trochę symboliki (jak wspólny kolor mieczy). Szkoda tylko, że bez przerwy wszyscy powtarzają to samo jak zombie... równowaga... równowaga... argh... mózgi... równowaga. Jak na ironię bardziej interesujący od Je'daii są inni mieszkańcy kosmpolitycznego systemu Tython, szczególnie jedna krwiożercza Twi'lekkanka.
Co do bohaterów jeszcze: oprócz niezbyt rozwiniętego psychologicznie protagonisty z amnezją i ogromnymi zdolnościami w Mocy (tysiąc razy to widzieliśmy) mamy całkiem ciekawe postacie: dobrego czerwonoskórego Sitha i racjonalnego szaleńca (a także rzeszę postaci, których nie chce się pamiętać). Sam świat przedstawiony nie jest tym, czego można oczekiwać po Gwiezdnych Wojnach aż 25 tysięcy lat przed Nową Nadzieją. Jedi noszą durastalowe miecze, myśliwce przypominają samoloty, parę nawiązań w nazwach, ale niewiele więcej. Ot, równie dobrze mogłoby to być okres ToRa, wszystko rozmazane i bez charakteru. Zabrakło dobrych pomysłów, zabrakło tego, czego prawdziwy fan EU mógł oczekiwać.
Graficznie widzimy to samo co w Legacy. Panele są ładne - więcej niż ładne, są pełne przesytu, kolorów. Mnie osobiście się podobają, choć w prywatnym rankingu trzymam jej za dziełami Briana Chinga - rysownika odpowiedzialnego za niektóre komiksy z okresu końcowych dni Republiki, Wojen Klonów, Wojen Mandaloriańskich oraz serii Obsesja. W Dawn of the Jedi cierpią przede wszystkim rysunki dotyczące Mocy - wizja rysowników opiera się na megawatach błyskawic. Być może rysowniczka ma problemy z kreatywnością - gdzieś tam nawet się przewinęła twarz długowłosego Cade'a Skywalkera, a sam Xesh/Tau, main hero, wygląda wypisz wymaluj niemal identycznie jak Antares Draco. Szczerze wolałem wcześniejsze rysunki Duursemy. Nie rozwija się w warsztacie.
Scenariusz to wysokobudżetowe hollywoodzkie kino akcji z infantylnym zakończeniem i wrzuconym na siłę wątkiem miłosnym (powtórka z Legacy). Autorzy twierdzą, że ich dzieło powinno się podobać szczególnie fanom Expanded Universe. I fakt, warto komiks przeczytać, jeśli chce się dowiedzieć czegoś nowego o Galaktyce - wszak nikt inny nie próbował swych sił w okresie 26 000 lat (a nawet 36 000) przed Nową Nadzieją, ale też trudno oprzeć się wrażeniu, że gdyby nie znak Star Wars, komiks wypadałby blado jako zamknięta całość.

Ciekawostka: główny bohater komiksu zmienia w trakcie fabuły imię na Tau. Dodawszy fakt, że taż fabuła opiera się na filarze technologii Kwa oraz Gwiezdnych Wrót... mamy Blue Milk Run. Pozwę ich albo coś. :shock:
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1588
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Wróć do O świecie Star Wars