Content

Książki

Moc Wyzwolona (Sean Williams)

Moc Wyzwolona (Sean Williams)

Postprzez David Turoug » 20 Wrz 2010, o 00:00


Wczoraj skończyłem czytać "Moc Wyzwoloną" Williamsa, książkę napisaną, na podstawie gry. Jako iż nie miałem okazji, a także możliwości zagrać to nie mam odniesienia do pierwowzoru. We wielu recenzjach zarzuca się, iż publikacja za bardzo przypomina grę, szczególnie na początku gdy Starkiller wykonuje misję o co raz większym poziomie trudności. Mnie jakoś to nie przeszkadzało, być może dlatego, iż jest tutaj sporo znajomych (a także nowych) Jedi, a właśnie wydawnictwa dotyczące użytkowników Mocy najbardziej mnie interesują.
Sama książka wydaje mi się ciekawa i wnosi sporo do "Expanded Universe". Początki Rebelii, motyw budowy Gwiazdy Śmierci, nowe światy, także nowi Jedi którym udało się przetrwać Rozkaz 66, a w końcu sam uczeń Darth Vadera, o którym z filmów nie mamy prawa się dowiedzieć (tak samo jak o Ahsoce). Szerzej fabuły opowiadać nie mam zamiaru, bo kto zechce to sam przeczyta albo zerknie na jakieś streszczenie.
Ciekawi mnie co zainteresowało Was w książce, a co zirytowało. Może ktoś jest i po lekturze i po grze "The Force Unleashed", wiec podejmie się krótkiego porównania do obu tworów projektu Moc Wyzwolona.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4962
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Moc Wyzwolona (Sean Williams)

Postprzez Nikh » 20 Wrz 2010, o 00:18

jestem i po grze i po książce. Jako że troche czasu minęło mi między grą a skończeniem książki, powiem tylko że trochę mnie zdziwiło że książka tak dokładnie przedstawia Starkilera i jego losy. Kiedy potem grałem w TFU czułem się jakbym ponownie "przerabiał" treść książki.

Jest też pewna niezgodność :) w książce Moc Wyzwolona, Starkiler po wylądowaniu w próżni i po procesie leczenia w tajnej placówce Imperium dostał miecz Koty o zielonym ostrzu, zaś w grze miał swój własny o niebieskiej klindze. Twórcy gry zrobili mały błąd :) Kota w mieście w chmurach władał swoim własnym mieczem, tym samym który Galen zabrał mu nad Nar Shaddaa i oddał Vaderowi.


Taka ciekawostka, którą niedawno wyczytałem. Podobno w grze wideo, Imperatora i Galena grała jedna osoba.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: Moc Wyzwolona (Sean Williams)

Postprzez David Turoug » 20 Wrz 2010, o 00:27

Versus napisał(a):jestem i po grze i po książce. Jako że troche czasu minęło mi między grą a skończeniem książki, powiem tylko że trochę mnie zdziwiło że książka tak dokładnie przedstawia Starkilera i jego losy. Kiedy potem grałem w TFU czułem się jakbym ponownie "przerabiał" treść książki.

Jest też pewna niezgodność :) w książce Moc Wyzwolona, Starkiler po wylądowaniu w próżni i po procesie leczenia w tajnej placówce Imperium dostał miecz Koty o zielonym ostrzu, zaś w grze miał swój własny o niebieskiej klindze. Twórcy gry zrobili mały błąd :) Kota w mieście w chmurach władał swoim własnym mieczem, tym samym który Galen zabrał mu nad Nar Shaddaa i oddał Vaderowi.


Należy jednak pamiętać, że Starkiller w książce po odnalezieniu niebieskiego kryształu na Kashyyyku (a także odbyciu podróży w przeszłość, gdy był dzieckiem) rozłożył miecz świetlny Koty i ponownie go skonstruował tym jednak razem podmieniając zielony kryształ na niebieski ;)
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4962
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Moc Wyzwolona (Sean Williams)

Postprzez Nikh » 20 Wrz 2010, o 00:34

W sumie racja, ale w grze jak już wspomniałem Kota ma nadal swój mieczyk o zielonym ostrzu.
Image

"Ludzie mówią że jestem złym człowiekiem, ale to nieprawda. Ja mam serce małego chłopca... W słoiku na biurku..."
Awatar użytkownika
Nikh
Gracz
 
Posty: 607
Rejestracja: 8 Gru 2009, o 22:42

Re: Moc Wyzwolona (Sean Williams)

Postprzez Peter Covell » 21 Wrz 2010, o 12:13

Książkę czytałem jeszcze przed odpaleniem gry, ale mimo to czuło się, że fabuła oparta jest na kolejnych poziomach komputerowego TFU. Być może nie dało się tego uniknąć adaptując grę właśnie, ale budowa poszczególnych części, czy raczej brak płynnych połączeń między nimi, raziła. Generalnie książka, choć połknąłem ją w jeden dzień, do wybitnych nie należy. Językowo stoi raczej na przeciętnym poziomie nie pozostając na poziomie przeciętnych autorów, których pełno w tanich księgarniach. Choć fabuła ciekawa i wciągająca, ciężko za nią chwalić Seana Williamsa, bowiem nie on jest jej autorem ;)
Generalnie, książce dałbym mocne 6,5/10.
Numer GG: 8933348
Nie pisz, jak nie masz po co. Nie pisz, żeby przypomnieć o odpisie Mistrza Gry. Nie pisz, jeśli chcesz pogadać o pogodzie.
I, na Boga, nie zawracaj dupy pytaniami "Co u Ciebie?"
Awatar użytkownika
Peter Covell
Gracz
 
Posty: 4202
Rejestracja: 27 Wrz 2008, o 15:56


Wróć do Książki