Content

Książki

Wojny Klonów - Karen Travis

Wojny Klonów - Karen Travis

Postprzez Yarin Lanex » 18 Lut 2011, o 00:48

Przyznam się bez bicia, że Wojny Klonów to chyba najmniej pasjonujący mnie okres w uniwersum SW. Niby nie powinien być, gdyż finalnie kończy się wymordowaniem prawie wszystkich Jedi, ale jednak. Zbyt idealny Anakin, cała marketingowa machina The Clone Wars skierowana do młodszych fanów, czy też maksymalne uproszczenie walki dobra ze złem. Nie sięgnąłbym (czytaj, nie kupiłbym) książki dotyczącej tego okresu, chociaż skoro piszę te kilka zdań o Wojnie Klonów Karen Travis, musiałem ją przeczytać. Zgadza się. Po wygraniu owej pozycji na StarForce2010, wraz z cennym, jakby nie było, wpisem Anny Hikiert, nie wypadałoby się nie zapoznać z jej zawartością.
I jakie wrażenia? Ano kiepskie. Niestety. Zaczynając od historii, która nie jest powalająca, jednak trzyma się kupy, wydaje mi się, że można było te niecałe trzysta stron zmieścić spokojnie w opowiadaniu na około siedemdziesiąt. Nie rozpisując się nad treścią nadmienię jedynie, że akcja toczy się w kilku miejscach, a przede wszystkim na Christophsis, w pałacu Jabby oraz w klasztorze na Teth. Separatyści porywają syna Jabby i starają się zdobyć wpływy Huttów na Zewnętrznych Rubieżach oraz kombinują jak tu manewrować faktami, by wina spadła na Republikę i Jedi. Większym spoilerem chyba nie będzie jeśli napisze, iż zacnemu Anakinowi udaje się wywinąć z tej intrygi. Oprócz Wybrańca w książce ważnymi postaciami są Rex, Palpatine, Padme, Jabba, Hrabia Dooku oraz Ashoka Tano, która w tej historii spotyka po raz pierwszy swoje Mistrza, Skywalkera. Relacja między nimi jest praktycznie kalką tego, co łączyło Anakina z Obi-Wanem. Przekomarzanie się, dokuczanie, czy też rywalizacja w kwestii liczenia, ile to się zabiło droidów. Choć to kopia i nic świeżego, jednak wyszło całkiem naturalnie. Gorzej jednak z opisem walk. Jeśli z początku na Christophsis jest całkiem nieźle, to już podczas szturmu na klasztor Teth, a także w jego wnętrzach opisy starć są straszliwie… nie obrazowe. Uważam, że mam jakąś tam wyobraźnię i zawsze staram się zobrazować to, co czytam, to jednak tym razem miałem ogromne trudności z tą czynnością. Musiałem wracać do wcześniejszych zdań, rozczłonkowywać treść na czynniki pierwsze, by móc jakkolwiek wyobrazić sobie sceny walk.
Jeśli zaś chodzi o tłumaczenie, nie mam żadnych zastrzeżeń. Jedynie co trzeba nadmienić to kompletna ignorancja osoby, która po otrzymaniu polskiego tekstu, robi poprawki i puszcza do druku. No jak, do stu diabłów, można sprzedawać coś z takim błędem jak odmiana imienia bohatera?! No ja się pytam! Bohater: Rex, odmiana: Reksa, Reksowi. Epitety na określenie tegoż pozostawiam wam. Na zakończenie dodam, że ciekawostką jest fakt przeniesienia tej historii na szklany ekran, a dokładniej stworzenie prawie półtora godzinnego minutowego filmu animowanego, w stylu serialu The Clone Wars. Dobre uzupełnienie lektury, która docelowo okazuje się bardzo słaba.

Jeśli naprawdę nie masz co czytać, albo ktoś niepoinformowany sprezentował ci tą pozycję, sięgnij, przeczytaj i pożałuj.
Postać główna:
Image
Postaci poboczne:

ImageImage
Image
__________________________________________________


..najważniejsze jest to, by nigdy nie zawieść samego siebie..
Awatar użytkownika
Yarin Lanex
New One
 
Posty: 717
Rejestracja: 2 Lip 2010, o 20:33
Miejscowość: Gdynia

Re: Wojny Klonów - Karen Travis

Postprzez Kelan Navarr » 18 Lut 2011, o 01:09

Fajnie Yarin, że chciało Ci się ten tekst sklecić. Gdyby pojawiło się takowych recenzji/zapowiedzi więcej - można by było założyć dział Amberowski, co ze strony jednego z naszych sponsorów byłoby na pewno mile widziane. Good job Yarin, choć osobiście do książek z uniwersum mam uraz - po przeczytaniu starej trylogii, sięgnąłem po jakieś bzdury z serii "Han Solo" i "Kryształową Gwiazdę" będącą ponoć jedną z najgorszych książek gwiezdnowojennych. Zły dotyk boli całe życie.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2264
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Wojny Klonów - Karen Travis

Postprzez Yarin Lanex » 18 Lut 2011, o 11:14

pojawiło się takowych recenzji/zapowiedzi więcej - można by było założyć dział Amberowski, co ze strony jednego z naszych sponsorów byłoby na pewno mile widziane

W przyszłym tygodniu mam trochę wolnego i napewno napiszę coś podobnego na temat pewnej trylogii, którą niedawno skończyłem. Ja sobie założyłem coś takiego, że jak skończe książkę, to napiszę, w formie <pseudo>recencji, co na jej temat sądzę. Bez ogródek i szczerze :D I skoro może to jakoś wpłynąć pozytwynie na MM, to sobie pozwolę je umieszczać.
Good job Yarin

A gdzie candys w nagrodę? :P
osobiście do książek z uniwersum mam uraz

Właśnie - nie przeczytałem ich wiele, ale zapoznałem się z opiniami tych, którzy je przekartkowali. Poziom jest faktycznie bardzo nierówny i skrajny. Ale uważam, że jeśli jest ochota i czas, warto się samemu o tym przekonać.
Postać główna:
Image
Postaci poboczne:

ImageImage
Image
__________________________________________________


..najważniejsze jest to, by nigdy nie zawieść samego siebie..
Awatar użytkownika
Yarin Lanex
New One
 
Posty: 717
Rejestracja: 2 Lip 2010, o 20:33
Miejscowość: Gdynia

Re: Wojny Klonów - Karen Travis

Postprzez Tzim A'Utapau » 25 Lut 2011, o 16:20

no jak, do stu diabłów, można sprzedawać coś z takim błędem jak odmiana imienia bohatera?! No ja się pytam! Bohater: Rex, odmiana: Reksa, Reksowi. Epitety na określenie tegoż pozostawiam wam.


W Miejscowniku to prawidłowo po polsku musi być "Reksie" (Miejscownik jest spolszczany w przypadku odmiany prawie WSZYSTKICH obcych imion, nazwisk, nazw własnych etc). Według co najmniej silnej grupy językowej inne przypadki zależne z nazw (imion i nazwisk) zakończonych na "x" powinno się pisać z "ks". Czyli faktycznie Reksa, Reksowi (idealnie widać to na przykładzie Hendriksa, gdzie spolszczona odmiana jest popularniejsza niż "Hendrixa"; a w mianowniku zachowuje oryginalne "Hendrix").

Błędem nazwać więc tego nie możemy (można pisać i Rexa i Reksa), w sumie drugie rozwiązanie ma więcej sensu gdy się przyjrzymy zestawieniu:

M. Rex
D. Rexa
C. Rexowi
B. Rexa
N. Rexem
Msc. Reksie (sic!!!)
W. Rex [niedobrze] (a. Reksie!)

vs.

M. Rex
D. Reksa
C. Reksowi
B. Reksa
N. Reksem
Msc. Reksie (sic!!!)
W. Reksie!

a książki nie czytałem :D
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1585
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Re: Wojny Klonów - Karen Travis

Postprzez Yarin Lanex » 25 Lut 2011, o 17:18

Tau w swoim żywiole :D nareszcie 8-)
Skoro mi tu miejscownikujesz, to i tak uważam, że konsekwencja być musi - niech piszą Reks:Reksowi, lub Rex:Rexowi.
Postać główna:
Image
Postaci poboczne:

ImageImage
Image
__________________________________________________


..najważniejsze jest to, by nigdy nie zawieść samego siebie..
Awatar użytkownika
Yarin Lanex
New One
 
Posty: 717
Rejestracja: 2 Lip 2010, o 20:33
Miejscowość: Gdynia

Re: Wojny Klonów - Karen Travis

Postprzez Tzim A'Utapau » 25 Lut 2011, o 17:38

to i tak uważam, że konsekwencja być musi - niech piszą Reks:Reksowi, lub Rex:Rexowi.


Reks i Rex jako słowo podstawowe to dwa zupełnie różne imiona. A nawet gdyby traktować je jako jedno imię, pierwsza wersja jest spolonizowana i tak czy inaczej należy do niej podchodzić jak do zupełnie nowego rzeczownika, jak np. Angelika --> Andżelika albo jeszcze lepiej: Violeta --> Wioletta --> Wioleta ;) Różne zapisy, ta sama rodzina, różne imiona lub różne formy zapisania w mianowniku tego samego imienia. Tak czy inaczej w praktyce w słowniku to dwa hasła.

Tymczasem sama odmiana Rex -> Reksa jest całkowicie zgodna z naszą fleksją i tylko pozornie powinna być zgodność przypadków zależnych z mianownikiem. Przypadki zależne stąd zresztą wzięły swoją nazwę, że są... zależne, zależne od szerszej myśli fleksyjnej i składni konkretnie. Choć intuicyjnie wydaje nam się inaczej, większą konsekwencją jest właśnie: Rex --> Rexa/Reksa, niż Reks --> Reksa (ten drugi przykład to po prostu inne imię, a przynajmniej inny leksem (słowo), jak powyżej wspomniano.

Inna sprawa, że ja sam stosuję raczej Rexa (nie ma wątpliwości co do poprawności i generalnie lubię "x"). Jeśli ktoś jednak konsekwentnie używał w przypadkach zależnych "ks" to też jest poprawne (w tym konkretnym wypadku, bo w innych to różnie bywa).

Porównać można jeszcze słynny przykład podręcznikowy: Joyce [dżojs]

M. Joyce
D. Joyce'a
C. Joyce'owi
B. Joyce'a
N. Joyce'em (sic!)
Msc. Joysie (!!!) [wtf?]

ale już w D. Joysa byłoby źle.

Odmiana nazwisk/imion i nazw obcych w naszym języku jest niełatwa i w sumie w wielu kwestiach nadal wątpliwa, a osoby zawodowo się tym zajmujące zamiast dać jakiś porządny, jednoznaczny schemat jedynie obserwują jak użytkownicy języka sobie sami radzą i to opisują. Lingwiści powinni albo być dyktatorami albo w ogóle zniknąć :D
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1585
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Re: Wojny Klonów - Karen Travis

Postprzez Bart » 30 Cze 2011, o 13:39

Yarin Lanex napisał(a):Na zakończenie dodam, że ciekawostką jest fakt przeniesienia tej historii na szklany ekran, a dokładniej stworzenie prawie półtora godzinnego minutowego filmu animowanego, w stylu serialu The Clone Wars. Dobre uzupełnienie lektury, która docelowo okazuje się bardzo słaba.

Zasadniczo, choć książka wyszła przed filmem, to była na tym drugim bazowana. Są jednak pewne nieścisłości, bo w "finalnej" wersji filmu, trochę rzeczy pozmieniano.

Film i serial kierowane są do młodszych i starszych dzieci (choć serial zdecydowanie się rozwija w coś, co imho może zadowolić wiele grup), nie ma się co dziwić, że z książkami jest podobnie.

Co do samej pozycji, czytałem tylko kilka pierwszych rozdziałów, metodą "empikowskiego sępa" ;) Styl lekki, miejscami aż za bardzo, ale przyznam rację Yarinowi - bardzo często całkowicie brak wszelkiej sugestywności, wszystko jest często aż zbyt literalne. To nieco mnie dziwi, bo np. książki Traviss z cyklu "Dziedzictwa Mocy" były wielokrotnie lepsze. Widać, tematyka ogranicza.
Kelan Navarr napisał(a):choć osobiście do książek z uniwersum mam uraz - po przeczytaniu starej trylogii, sięgnąłem po jakieś bzdury z serii "Han Solo" i "Kryształową Gwiazdę" będącą ponoć jedną z najgorszych książek gwiezdnowojennych.

Pamiętam o tym i także tutaj mogę stwierdzić, że bardzo łatwo się naciąć na literaturze gwiezdnowojennej. Połowa książek to miła, przyjemna lektura dla fanów, ale druga połowa to skok na kasę.
Bart
 
Posty: 2
Rejestracja: 13 Sty 2011, o 13:20
Miejscowość: Poznań


Wróć do Książki