Content

Filmy

Star Wars Episode VIII - The Last Jedi

Re: Star Wars Episode VIII - The Last Jedi

Postprzez Opliko » 8 Sty 2018, o 02:31

Po dość długim czasie w końcu obejrzałem Ostatniego Jedi. I w zasadzie zgadzam się z poprzednikami przy większości:
-Luke jest świetny. Tu już chyba wszystko było powiedziane.
-Rose jest beznadziejna. Naprawdę myślałem, że ta postać ma tylko przekazać jakąś lekcję typu "czasami trzeba pozwolić osobom których kochasz odejść" czy coś takiego Finnowi... Niestety się myliłem. Mechanik znikąd która pilnuje kapsuł ratunkowych powinna mieć chociaż ciekawą historię, a nawet śmierć jej... kto to w ogóle był? Siostra chyba... Nie pamiętam, tak nudne to było.
-Phasma to niewykorzystany potencjał. Tym bardziej, że czytałem komiks (choć jeszcze nie książki), który przedstawił ją jako ciekawą postać. Plus tylko za to, że Finn nie wygrał w bezpośredniej walce, a zaatakował ją od tyłu w czasie kiedy strzelała do Rose. Niestety. ale chyba rzeczywiście jest "Boba Fettem nowej trylogii". Łącznie z tym, że mało w filmach robi, ale w innych mediach jest świetna.
-ten haker z Canto Bright (DJ? Czy jak tam mu było): nie wiem co o nim sądzić. Jeśli chciał tylko pieniędzy, to dlaczego pomógł rebeliantom oddając tę zaliczkę? Myślałem, że to miało właśnie symbolizować rozwój postaci, choć może wciąż to oznaczać jeśli pojawi się w epizodzie IX. No i skąd on wiedział o planie Ruchu Oporu, jeśli nawet Finn i Rose z którymi przyleciał o nim nie wiedzieli?
-Snoke: postać, która mówiąc szczerze bardzo mi się spodobała. Po pierwsze, wydaje mi się wyjątkowa. To już nie standardowy "zły sith" :P Jakoś kojarzy mi się z jakimś bossem przestępczym. No i w sumie jego śmierć też jest ok. Najpewniej zakończyła się jego rola w filmie, a zabiła go zła interpretacji myśli Kylo Rena - co może podkreślać konflikt w nim. On sam nie wiedział, czy jego największym wrogiem jest Rey, czy Snoke.
-Leia: film mnie zaskoczył tym, że nie zginęła. Naprawdę myślałem, że w tej scenie na mostku ona zginie, a jej powrót na pokład był niespodziewany.
-scena z żelazkiem: 9.5/10 :D Te 0.5 punkta traci przez to, że nie mogłem znaleźć jej na YT... Ale duża część pozostałych elementów komediowych nie wyszła zbyt dobrze. Te pingwiny (nie chce mi się sprawdzać jak się nazywały :P Prog? Porg?) mnie co najwyżej denerwowały.
-Jest tu za dużo niepotrzebnych/niepotrzebnie długich scen. Canto Bright trwało za długo, a scena w jaskini z Rey jest niepotrzebna. Ogólnie przez to film wydawał się trwać dłużej niż trwał w rzeczywistości.
-Plusem jest to, że w końcu jacyś czerwoni strażnicy (no, może nie ci imperialni) coś robili w filmie.
-Bombowce w końcu są porządnymi bombowcami! Choć nie oznacza to, że są bez wad. I zdecydowanie były przeznaczone do działań w atmosferze.
-Duży plus za zniszczenie czegoś skaczącym w nadprzestrzeń dużym statkiem :)

Ogólnie jakieś 7.5/10.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#0909
Awatar użytkownika
Opliko
Mistrz Gry
 
Posty: 214
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: Star Wars Episode VIII - The Last Jedi

Postprzez David Turoug » 8 Sty 2018, o 12:39

Miałem iść drugi raz na seans, ale cholera brak czasu nie pozwala, a widzę, że w multikinie grają już tylko 4 seanse w tygodniu (2 dub + 2 napisy). Może w tym tygodniu uda się pójść i raz jeszcze na spokojnie wszystko przejrzeć.
Już teraz chodzą informację, że pod koniec marca ma się ukazać DVD/Blue-Ray, więc nadarzy się kolejna okazja do przejrzenia całości i ewentualnie pousuwanych scen.

Na wczoraj The Last Jedi zarobiły na świecie 1,205,213,602$ więc nie ma nawet co marzyć o powtórzeniu zarobku z The Force Awakens, chociaż moim zdaniem to i tak dobry wynik, który jeszcze jakiś czas będzie rósł. Zdaje się, że w grudniu, w zeszłym roku Disney ogłosił, że zwróciło mu się ponad 4 mld dolarów za zakup LucasFilmu, po 5 latach. Czysty biznes.

Od premiery minęły ponad 3 tygodnie, więc chyba możemy darować sobie zakrywanie spoilerów. Nie mniej poniżej kilka takowych się pojawi.

SPOILER ALERT








Co uważacie o smaczkach/easter eggach w TLJ? Jest tego trochę:

1. Wcześniej pytałem, czy w tym filmie rzeczywiście nie pojawia się zdanie "I have bad feelings about this". Wyjaśnił to Rian Johnson, który powiedział, że prawie nikt tego nie zauważył, a kwestię "wypowiada" BB8, podczas ewakuacji D'Qar po kwestii Poe Darmerona "Happy beeps, buddy! Happy beeps!".

2. Liczne nawiązania do zbioru opowieści z Canto Bigh, która jeszcze w Polsce się nie ukazała, gdy akcja rozgrywa się w kasynie. Ponoć w filmie jest pokazane wiele postaci występujących właśnie w tej książce.

3. Choć nie grałem w Battlefront (ani I ani II), to ponoć w chatce Luke Skywalkera na Ahch-To widać kompas, który zdobył w Obserwatorium na Pillio (Battlefront II)

4. Obok kompasu leży czerwony kryształ kyber. W internecie chodzą słuchy, że to kryształ Dartha Vadera.

5. Kości Hana Solo, które pojawiły się wcześniej tylko w Nowej Nadziei (w scenie gdy w kokpicie jest Luke, Obi-Wan, Han i Chewie).

6. X-Wing pod wodą na Ahch-To - aluzja do Dagobah.

7. Nawiązanie do Rogue One, gdzie Jyn szuka planów Gwiazdy Śmierci, mijając "system namierzania w hiperprzestrzeni", wykorzystany w TLJ.

8. Drzwi do chatki Luke'a są zrobione ze skrzydła X-Winga.

9. Na bombach w bombowcu rebeliantów są wypisane ciekawe pozdrowienia --> klik

10. "Help me Obi-Wan.."

Pewnie z czasem ukazywania się kolejnych materiałów związanych z The Last Jedi, tych smaczków będzie jeszcze więcej. Dlatego też mam kolejny powód by pójść na seans.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4981
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Star Wars Episode VIII - The Last Jedi

Postprzez Kittani Levfith » 13 Sty 2018, o 19:27

Znalazłam jakiś szkic tuż po seansie.

Szczerze mówiąc nie wiem co napisać, mam mieszane uczucia. Jak w przypadku TFA byłam zdecydowanie na nie, R1 w ostatecznym rozrachunku mi się podobał i dał nadzieję tak tutaj siedzę i myślę, co właściwie sądzę o tym filmie. Bardziej skłaniam się ku pozytywnej ocenie, ale porównując chociażby do wspominanego R1 poprzedni film przyjęłam zdecydowanie lepiej.
Oczywiście ten nieszczęsny lot w kosmosie pominę, chociaż z drugiej strony... kto inny jak nie Skywalkerowie mogli coś takiego zrobić? Podobnie banalna śmierć Snoke'a która strasznie się gryzła z tym, co rzekomo potrafił wyczuć i przewidzieć. Strasznie mnie wkurzały te przeciągane sceny i czas na wszystko oprócz ratowania się. Bez problemu zestrzeliliby wszystkie statki podczas rekordowo długiego pożegnania, podczas gdy przez ten urywek gdzie pokazywali jak trafiają w kolejne statki udało im się zestrzelić kilka (nie pamiętam dokładnie ile, ale chyba coś koło 3-5). No ale taka magia i zasady kina... Podobnie jak brak logiki i fakt, że w większości jednak wszystko się kończy pomyślnie przez jakiś ,,wspaniały zbieg okoliczności''. ;)
Podobały mi się smaczki w postaci kostek Hana i wszelkich innych rzeczy nawiązujących do poprzednich części. Ulubiony fragment to zdecydowanie pojawienie się Yody. Na duży plus postać Kylo, która teraz nabrała już trochę więcej charakteru i nie jest taka płaska jak w TFA, gdzie był tylko ślepo zapatrzonym maniakiem. Moim zdaniem świetnie też został przedstawiony Luke jako Jedi, który był już tym wszystkim zmęczony i niektóre rzeczy go zwyczajnie przerosły. Dodajmy na to ciągłą presję otoczenia i uznanie za żywą legendę - nic dziwnego, że po swojej porażce postanowił uciec przed wszystkimi. Podoba mi się jego złośliwość, zmęczenie życiem i podejście do Jedi oraz szkolenia w Mocy. :D Rey nadal mnie za to nie przekonuje. Trochę zbyt idealna postać, nawet jak na uniwersum SW które potrafi wiele wybaczyć.
Ogólnie - lepiej niż TFA ale słabiej niż R1. Do starej trylogii moim zdaniem nie ma sensu przyrównywać. Niby nie jest tragicznie ale daleko mu też do zachwytów, przynajmniej z mojej strony. Dla kontrastu mój chłopak, który cały tydzień mówił jak to nie będzie spał na filmie nie zmrużył oczu nawet na chwilę. ;) Śmiał się w odpowiednich momentach, docenił sceny walk, podpytywał o niektóre rzeczy w trakcie seansu a po wyjściu z sali stwierdził, że całkiem ciekawy film. My jako fani mamy chyba nieco większe wymagania względem filmu a wszelkie niedociągnięcia rażą nas podwójnie.
Image
Awatar użytkownika
Kittani Levfith
Gracz
 
Posty: 283
Rejestracja: 12 Lut 2014, o 17:08
Miejscowość: Poznań

Re: Star Wars Episode VIII - The Last Jedi

Postprzez Tarra Kayn » 21 Sty 2018, o 00:53

Świeżo po seansie więc mogę napisać coś, póki pamięć świeża.


Streszczenie filmu Ostatni Jedi. Według mnie.

Czyli same SPOILERY, SPOILERY I JESZCZE RAZ SPOILERY!

------------------
Początek filmu:
------------------

Początek, typowy STAR WARS opis i pierwszy slajd w kosmosie i statki.

Rozmowa Poe Damerona i tego Hux'a to czysta kreskówkowa pogawędka bohatera z przydupaśnym złoczyńcą, którego się robi w konia. - Od razu mnie to zniechęciło.

Brawurowe umiejętności Poo'a latania i niszczenie wszystkiego co się da wraz z bb-8 przykuwa uwagę, ale jego brak powagi podczas tego tylko potwierdza, że First Order to złoczyńcy z kreskówki.

Bombowce i cała z nimi akcja była kretyńska pod względem samego planu. Nawet mi ich wszystkich nie było żal.

Ta babka, co miała tyle problemów z tym detonatorem była dla nas całkowicie nikim ważnym, a sposób pokazania tego co dokonała pasowałoby na końcówkę filmu. Taka dramaturgia z tyłka.

Pooe nie liczy się z życiem innych, on patrzy by misja się powiodła i by se fajnie postrzelać, póki żyje. Jako postać jest dla mnie bardzo negatywny.

Leia i jej Shooting Stars pomijam. Nie podobało mi się to, ale niech będzie.

------------------
Luke i Rey
------------------


Coś na co czekałoprzez całe TFA i znowu wtrącony humor, gdzie Luke wyrzuca miecz za siebie jak jakiś śmieć. Jiiiiiiiiiiiiiizus... To co ja mam w końcu się śmiać z gadki Poe z Huxem, potem płakać bo babka zginęła, a chwilę później znowu się śmiać bo Luke ma wyjebane? Proszę...

Luke odgrywa typowego typa z każdego typowego fantasy. ''Jestem super pustelnikiem, nic mnie nie obchodzi więc pójdę sobie, ignorując wszystko, ale i tak wiemy, że ci pomogę za kilka minut''

PRZEWIDYWALNE

------------------
Snoke i Kylo
------------------


Snoke przestał być tajemniczy, nie wiem czy to dobrze czy źle, ale wydał mi się taki super zwyczajny. ''Jestem tym dowodzącym i jestem tym mądrym, a wy wszyscy jesteście słabi''... Eh, jestem zdania, że im lepszy czarny charakter tym lepsza historia. Tutaj nie mamy nikogo złego... No chyba, że Poe i jego: ''Lecę postrzelać a wy gińcie XD''

Kylo pokazał to samo co w TFA. Gniewny dzieciak, którego tylko krytykują. Ale kij, może tak miało być, bo ile można oglądać to samo z Sithami i ich tajemniczością.

-----------------
Luke i Rey 2
-----------------


''Hej pamiętasz jak wspominałem, że będę cię uczył? Właśnie coś z tym zrobię... Tak jakby z pewnego punktu widzenia...''

-----------------
Finn i ta azjatka
siostra tej pierwszej z bombowca
Cały wątek
-----------------


Finn ledwo się obudził i już chce spierniczać. Kurde i dobrze murzynie jeden, co jesteś w tym filmie tylko dlatego bo Poprawność Polityczna! RAUS i nie wracaj!
...
Ale i tak został bo poczuł powołanie od małej azjatki, która praktycznie wnosi do filmu NIC!
Odważę się powiedzieć, że cały wątek Finna i azjatki jest zbędny. Kasyna, ucieczki przez miasto, złodziej jako nowy kumpel... Wydawało mi się, że oglądam Indiana Jonesa, tylko takiego znacznie gorszego. Dalsze ich losy były do bólu przewidywalne, a Phasma i cała reszta gromadki FO to ciecie jakich mało. Dla mnie cały wątek Finna i azjatki można było pominąć, i nic by się nie stało. Taki duży Star Wars Bootlecap w środku filmu.

---------------------------
Ogólnie o wątku Luka
---------------------------


Od początku do końca, nie można było odczuć, że Luke to Luke, tylko ktoś całkowicie inny. Jego zachowanie i reszta była przewidywalna. I nie dlatego, że widziło się 4 5 6 część, tylko, że w ogóle nie przypominał tamtego Luka. Historia, że chciał zabić Bena, bo widział w nim mrok nie pasuje ani trochę. Luke, ten sam, który do końca widział dobro w Vaderze, nagle uznał. Ty, zabije go teraz tak co nie będzie przypału później. To nie była chwila słabości, takie coś trzeba przeanalizować za w czasu a nie, zastanawiać się dopiero nad łóżkiem swojej ofiary, nawet jak się zrezygnowało w ostatniej chwili. Tak spierniczył, że co? Uznał o nie, mój błąd udam się na wygnanie i w dupie mnie ćma co dalej. Niech Jedi wymrą bo jesteśmy przeżytkiem. Nie udało mi się...

Yoda zrobił to samo ale jego motyw był ciekawszy. Luke walczył i nie poddawał się a w Last Jedi całkowicie inna osoba.

--------------
Ogólnie o Rey i Kylo
--------------


Marey Sure nadal Marey Sue, ale... O wiele bardziej znośna i to duży plus. Nawet zyskała w moich oczach a to dużo. Jej połączenie z Kylo było ciekawe, jednak było tego trochę zbyt dużo. Przez cały film widzimy kompilację ich wizji ze sobą, aż do ich spotkania gdzie wymieniają się wizjami przyszłości. Co nam spoileruje co się wydarzy przy samym Snoke'u.

Scena Snoke'a, który wielce był taki pewny, że widzi umysł Kylo Rena nie zauważył tego co miał zrobić? Ok, może był bardziej skupiony na monologu czarnego charakteru i wyszło mu jak wyszło... ''W połowie''.

Kylo pokazał więcej charakteru, był o wiele lepszą postacią w ciągu kilkunastu minut i ciekawszy. Może dlatego bo backstory już znam.

Kiedy nastąpiła walka Kylo z Rey i obstawą Snoke'a ( Kurde wyglądali OP w tych zbrojach) miało się na czym zawiesić oko, bo Kylo robił coś więcej niż machanie mieczem na lewo i prawo a Rey nie była taka idealna jak w poprzedniej części.
Ostateczna konfrontacja Kylo z Rey była najciekawszym elementem filmu. Gdy jej zaproponował współpracę, byłoby super posunięciem gdyby się zgodziła. Niespodziewanym. No ale Star Wars to Star Wars, musi być ta jasna strona, wyszło jak zawsze.

Obie postacie są lepsze niż w poprzednim filmie. +


Epilog
----------------
Luke i Kylo
----------------


Ostateczna konfrontacja Luka z Kylo była... nie sycąca. Zabrakło mi w niej czegoś.
Ostateczny tekst Luka także zaspoilerował jego koniec.


TL;DR


Tak więc, osobiście uważam, że film był tego samego typu co Indiana Jones i kryształowa czaszka. Niczym nie zaskoczył mnie. Wiele razy miało się ochotę pominąć wiele fragmentów filmu, bo i tak się wiedziało co potem. Dużo było nawiązań do Powrotu Jedi, Nowej Nadziei i coś tam z Imperium Kontraatakuje. Najlepsze sceny idzie policzyć na palcach jednej ręki.

Snoke i akcja Kylo
Walka z obstawą Snoke'a
Jak ta genderowa generałowa przebiła statek hipernapędem
Walka Kylo z Lukiem

Tyle.

Większość postaci była całkowicie zbędna. Chewbacca, Finn, Azjatka, Hux, Phasma, Poe.
Gdyby tylko zachować sceny Luka, Rey i Kylo to nic by się nie straciło. Bo Chewbacca, azjatka, Finn, bb-8, Phasma, Genderowa Pani generał i Poe byli dla mnie fillerem by dobić tych 2 godzin.

Uważam, że Last Jedi jest najgorszym filmem Star Wars ze wszystkich. I Słabym filmem pomijając sam tytuł.
I mogłoby się nad tym rozwodzić i analizować scenę po scenie, ale i tak wystarczająco tu dużo tekstu.

Pozdrawiam i mam nadzieję, że nie wywołam falę hejtu. Bo nawet mi się już nie chce rozwodzić nad tym filmem.
Awatar użytkownika
Tarra Kayn
Gracz
 
Posty: 15
Rejestracja: 14 Sty 2018, o 22:57

Re: Star Wars Episode VIII - The Last Jedi

Postprzez David Turoug » 29 Sty 2018, o 00:15

Jestem świeżo po lekturze "Słownik Ilustrowany: Ostatni Jedi", który odsłania wiele ciekawostek z filmu, które albo zostały w nim pominięte albo łatwo było je przeoczyć. Już teraz mogę powiedzieć, że owa pozycja łączy zarówno film, jak i książkowe pozycję oraz parę "smaczków" z poprzednich epizodów. Słownik rzuca nieco światła m.in. skąd jest Snoke, ciekawostki o Ahch-To, Phasmie itp itd. Na dodatek świetne grafiki, ale tyle o albumie.

Co do filmu, to widać że bardzo podzielił środowisko starwarsowe. Od skrajnie negatywnych opinii po głosy zachwytu. Ja jestem gdzieś po środku, chociaż moim pierwszym odczuciem po wyjściu z sali kinowej było rozczarowanie. Hmm, teraz jak patrzę na chłodno jest nieco lepiej. Mimo sporej ilości krytyki, zadziwiające są oceny filmu, dla przykładu, dwa pierwsze przychodzące na myśl, portale:
Filmweb: 7,2/10 (ok 82 tysiące oceniających)
IMDb: 7,5/10 (ponad 302 tysiące oceniających)

Może gdyby tak okroić to Canto Bight, pozwolić Lei umrzeć i ograniczyć możliwość rozwalania X-Wingiem Gwiezdnych Niszczycieli, byłoby korzystniej. Coby nie było, na IX epizod i tak czekam i na pewno się na niego wybiorę.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4981
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Star Wars Episode VIII - The Last Jedi

Postprzez Quorn » 24 Maj 2018, o 13:44

Obejrzałem.

Podobały mi się momenty. Dobrze się na nich bawiłem. Ogólnie obejrzałem... i nie wrócę do tego.

Całość zostawia mnie z uczuciem pewnego żalu. Żalu, że zmarnowano potencjał. Historia jest jakby na siłę pompatyczna. Na siłę starają się by była większa niż to co się wydarzyło w "Powrocie Jedi". Całość w pewnym sensie jest wtórna i niepotrzebnie udziwniona.
Oglądając sceny z tego kasyna byłem totalnie wyrzucony z klimatu SW. Zamiast charakterystycznych ras dla tego świata mamy wysyp dziwnych stworów, a całość wyglądała tak jakbym oglądał "strażników galaktyki". Totalnie zdupione.

I to z dupy wyciągnięte działo oblężnicze. Tjaaaa... Rebelia ma super wielką bramę w bazie... a my mamy akurat przypadkiem kieszonkowe działo. Zróbmy nawiązanie do hoth ale udziwnijmy je, żeby było BARDZIEJ


Disney zjebał. Na trzeci film nie czekam już wcale. Choć i tak obejrzę. Dla tych kilku fajnych scen, które na pewno tam będą.


KURWA JAKIM CUDEM PORGI Z TAKIMI SKRZYDŁAMI MOGĄ LATAĆ?
WOOOKI JEDZĄCY GUMOWEGO PORGA TEŻ ZASSAŁ.

Lądujące żelazko zrobiło mi dzień:)
Awatar użytkownika
Quorn
 
Posty: 742
Rejestracja: 2 Lis 2015, o 17:50
Miejscowość: Zakupane

Re: Star Wars Episode VIII - The Last Jedi

Postprzez David Turoug » 28 Lip 2018, o 14:02

Z dwa tygodnie temu przeczytałem adaptację książkową, w sumie czytało się szybko i w miarę przyjemnie. W powieści jest kilka rozszerzeń, tłumaczących motywację bohaterów (której nie zmieszczono w filmie), jedną ważniejszą "scenę" z Rey, gdy nabiera ją Luke. Najbardziej co mnie się podobało, to otwarcie książki, w której jest przedstawiona wizja, gdzie Luke nigdy nie dołączył do Rebelii i ożenił się z Camie. Jeżeli Rian Johnson chciał do końca być przewrotny i zaskoczyć, to szkoda, że owa scena nie znalazła się w "The Last Jedi". Tak btw. w niewykorzystanych scenach "Nowej Nadziei" Camie pojawia się w filmie, jest chyba też w adaptacji IV epizodu.
Ktoś jeszcze czytał książkę "Ostatni Jedi" i ma jakieś ciekawe spostrzeżenia względem filmu? ;)


Gwoli podsumowania, "Ostatni Jedi" zarobił na świecie: 1,332,539,889 $$$
"Przebudzenie mocy": 2,068,223,624 $
"Łotr Jeden": 1,056,057,273 $
"Han Solo": 388,398,898 $ (stan na 26.07.2018 - ale jak dobije do 390 mln to będzie dobrze)
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4981
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Poprzednia

Wróć do Filmy