Content

Filmy

Gwiezdne Wojny - Wojny Klonów - Moje przemyślenia

Gwiezdne Wojny - Wojny Klonów - Moje przemyślenia

Postprzez Vestibor Rothal » 22 Paź 2016, o 23:15

Witam Cie szanowny czytelniku. Z uwagi, na to, że aktualnie moja postać nie bierze udziału w regularnych odpisach, a sam zrezygnowałem z innych pbfów, postanowiłem założyć temat, który już od dawna chodził mi po głowie. Jakiś miesiąc temu obejrzałem większość odcinków serialu wojny klonów. W sumie ten serial zacząłem oglądać dość dawno, wiadomo jakiś odcineczek leciał to obejrzałem. Ostatnio postanowiłem nadrobić zaległość SW (bo rebelsów oglądałem regularnie) i przysiadłem do serialu. Wiedziałem od początku z czym będę miał do czynienia, a jednak... serial mnie urzekł o wiele bardziej niż się tego spodziewałem. Z sezonu na sezon było coraz lepiej. Bardzo dobrze zarysowane postacie, które znamy z sagi, są tutaj przedstawione w inny sposób, kierują nimi inne motywacje itd. Moim zdaniem świetnie wypadły relacje między nimi, podobały mi się też zróżnicowane wydarzenia itd itd. plusów tych produkcji jest sporo, ale jakbym chciał o tym pisać, udałbym się do już założonego tematu, nie taki jednak jest cel tejże wypowiedzi.

Chciałbym podzielić się z wami moimi przemyśleniami na temat niektórych wątków i problemów poruszanych w gwiezdnych wojnach. Ale... przede wszystkich chce zachęcić też was do wyrażania opinii na poszczególne tematy oraz dorzucanie swoich. A zaraz zobaczycie, że jest w czym wybierać.



Relacja padawana jedi z przyszłym lordem sithów oraz mała refleksja na temat zakonu jedi.

Z tymi postaciami mamy do czynienia niemal przez całe 6 sezonów. Jak z początku Ahsoka irytowała mnie niemożebnie, tak z upływem czasu, darzyłem ją coraz większą sympatią. Wiadomo postać stworzona, by młody widz mógł się z kimś utożsamiać, do rzucania żarcików. Wraz z rozwojem fabuły, lekko rozszerza się jednak jej historia i przede wszystkim osobowość. Jej więż z mistrzem jest silna, myślę, że pod koniec jej życia na łonie zakonu bez wahania oddaliby za siebie życie.
No i tak sobie podróżujemy... przeżywamy wspólne przygody wraz z jedi, aż tu nagle... zamach na świątynie. No i się zaczęło. Oskarżona o to Tano, próbuje dowieść swej niewinności, wpadając w coraz większe bagno. Bardzo silnie przeżywa to też mistrz dziewczyny (wybaczcie to uproszczenie), który stara się jej pomóc za wszelką cenę. Starannie uknuta intryga prowadzi w końcu do wykluczenia ,,smarka" z zakonu oraz postawienia jej przed sądem. NIKT, nawet Kenobi nie stanął w jej obronie. Cała rada, której służyła i której zasadom była wierna odwróciła się od niej, ba... była gotowa ją zgładzić. Ostatecznie nie dowiadujemy się czy kanclerz, który sprawował nad nią sąd, wydałby wyrok śmierci, jednak możemy się domyślać, ze byłoby mu to na rękę. Jedynym słowem, republika, za którą walczyła, staje przeciwko niej. Nie dowiadujemy się tego bo... oczywiście Anakin łapie zdrajce z zakonu. I tutaj mały przeskok do refleksji nad stanem zakonu, o którym chętnie napisze jeszcze przy innej okazji. Mianowicie, wynika z tego, że mistrzowie nie mieli żadnej kontroli nad swymi uczniami, a sama rada była ślepa. Oprócz tego była podatna na wpływy republiki, który to nakazał im wydalenie Ashoki.
Toruganka zostaje uniewinniona i może wrócić do zakonu. No to sobie pomyślałem, ehh i cały wątek i tak zakończy się bez zmian, a ona wróci, tam gdzie jej nie chcą. A tu NIE. Definitywnie stwierdza, że nie ma zamiaru dłużej pływać w tym bajorku na Coruscant i rusza własną ścieżką. I dochodzi tutaj do najmocniejszej dla mnie sceny z całego serialu, gdy to Anakin usilnie próbuje przekonać ja do zmiany decyzji, jednak ostatecznie mu się to nie udaje:
https://www.youtube.com/watch?v=aMEUk-lsTdc
Myślę, że miało to znaczny wpływ nie tylko na jej życie, ale i na decyzje podjętą póżniej przez jej mistrza. Ciekawy wątek, który jest rozbudowywany w rebelsach i liczę, ze nie zmarnują potencjału.
Problematyczne jest tylko to, że w sumie nic nie może się stać Vaderowi, no bo wiadomo, że potem dalej żyje. Więc najprawdopodobniej te postacie będą jeszcze nie raz walczyć bez rozstrzygnięcia.


Klony a rozkaz 66

Super, że poświęcono tyle miejsca moralności i uczuciom klonów w całym serialu. Ja chcę jednak tutaj tylko spojrzeć na jeden wątek, pojedynczej jednostki, która wykrywa w sobie czip. Usuwa go i dzięki nieprzeciętnym umiejętnością, ucieka z Kamino i kontaktuje się ze swymi przełożonymi, by o tym donieść. Kończy się niezwykle smutno, bowiem główny bohater ginie, nie wyznawszy całej prawdy, a całe jego poświęcenie idzie na marne. Warto wspomnieć też o fajnej, krótkiej relacji, jaka wykształciła się między nim a droidem - obaj traktowani byli jak niewolnicy. Wiadomo, że nie mogli odkryć prawdy, bo film... ale końcówka jest niesatysfakcjonująca.

Nieścisłości:
- Ashoke można było uniewinnić oglądając nagrania z kamer, tia....
- Wątpię, żeby rada zagłosowała jednomyślnie, przez wzgląd chociażby na Yode, czy mistrz Plo ,,w fantastycznej rzeczywistości"

- Jeżeli klon przed śmiercią prosi Cie o sprawdzenie tych cholernych chepów, o których rada nie wiedziała, to może jednak warto by tak na wszelki wypadek to sprawdzić... co mistrzyni? I Ankainie?


Wątki o których jeszcze myślę napisać: Darh Maul i jego brat, podział Mandalorian, ,,człowieczeństwo" droidów i klonów...

Jak widzicie, można pisać krótko, można pisać długo. Będzie mi bardzo miło, gdy napiszesz w tym wątku cokolwiek, zapraszam szczególnie do podrzucania mi swoich przemyśleń, ewentualnie wątków, o których chcecie bym wyraził swoje zdanie.


Przepraszam za ewentualne błędy, nie chce mi się tego sprawdzać :D
Widzisz do czego mnie zmuszasz puszko?
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 117
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22

Re: Gwiezdne Wojny - Wojny Klonów - Moje przemyślenia

Postprzez Sskirt » 22 Paź 2016, o 23:56

W całym serialu przeszkadzają mi przede wszystkim ciągłe porażki Separatystów, mają dosłownie porażkę na porażce, a przywódcy separatystów są naprawdę nieudolni(na może po za Ventres, ale ona od nich odchodzi), zwłaszcza denarwowało mnie "unieszkodliwienie Grivousa" słynny rzeźnik z Legend stał się czymś, co może co najwyżej pokonać padawana Jedi, nie wspominając o jego utracie wszelkich umiejętności strategii i taktyki, ciągle nie pogodziłem się ze stratą cieżkiego krażownika Malovalence(Grivousowi pozostała jedynie umiejętność zastawiania pułapek i intryg). Przeszkadzały mi rogi na mandaloriańskich hełmach, po zdobyciu władzy przez Dartha Maula, po za tym bardziej niż Maul podobał mi się Savage Opress, ten to miał potencjał, pokłady gniewu i bez miecza świetlnego pokonał dwóch Jedi, szkoda, że zginął. Po za tym dziwne, że pokazywano inteligencję droidów(bojowych) najczęściej w chwili tuż przed ich zniszczeniem. Z dobrego to mógłbym przytoczyć m. in. ten odcinek, kiedy Anakin, Obi-wan i Dooku byli zamknięci w jednej celi i obmyślali plan ucieczki(i je reazowali), bardzo podobała mi się ich interakcja. Ciekawie też robiło się właściwie za każdym razem, kiedy Separatyści zamykali jakąś pułapkę, wypuszczali nową superbroń, typu np. superczołgu czy tej broni, która niszczyła tylko to, co żywe, a droidy pozostawały nienaruszone albo trafiali pod dobre dowództwo, np. tego pająkoidalnego generała, tego neimodiańskiego dowódcę, który nie miał oczu tylko takie google z taką miniaturową antenka satelitarną, dowodził blokadą jakiejś blokady, czy ten broniący Cytadeli. Wybaczcie, że nie napisałem poprawnych nazw ale napisałem to spontanicznie i chciałem to szybko przedstawić.
Image
Awatar użytkownika
Sskirt
Gracz
 
Posty: 183
Rejestracja: 3 Sie 2016, o 21:59
Miejscowość: Września

Re: Gwiezdne Wojny - Wojny Klonów - Moje przemyślenia

Postprzez Vestibor Rothal » 28 Paź 2016, o 22:38

Darh Maul i jego brat - Zdecydowanie najciekawszy wątek. Wreszcie doczekaliśmy się rozbudowania postaci Maula. Jest bezwzględny, władczy, charyzmatyczny i po prostu genialny. Jarałem się każdą chwilą z nim na ekranie. Jego brat przypomina mi za to właśnie postać samego Maula zarysowanego w filmie - kupia mięcha, umiąca walczyć mieczem, słuchająca się szefa i przeznaczona na śmierć. Licze na dobrą kontynuacje.



podział Mandalorian - Bardzo fajnie zarysowane zupełnie różne odmienne postawy dotyczące galaktycznej społeczności. Każda ze stron ma swoje racje, których stara się bronić. Zawsze byłem jednak sercem, po tej ,,wojennej" stronie, toteż zakończenie było z mojego punktu widzenia bardzo dobre.

,,człowieczeństwo" droidów i klonów - Teorytycznie nie powinni mieć oni nawet zarysów osobowości. Jest na szczęście inaczej, klony zmieniają się wraz z wojną. Wykształcają własne myślenie i wykształcają między sobą różne relacje. Podobnie droidy (którym poświęcone jest nawet kilka oddzielnych odcinków) są różne. Mi zarysowanie tych w końcu, najliczniej występujących postaci, bardzo się podobało.


No cóż, chciałem się podzielić takimi moimi, małymi przemyśleniami. Może jak sobie coś przypomnę to dopiszę, ale raczej to by było na tyle. ;)
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 117
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22


Wróć do Filmy