Content

Opowieści Tom II

Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Image

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Nicciterra » 13 Mar 2018, o 23:33

Tym razem facet źle przyjął ponowną utratę świadomości. Łeb go bolał niemiłosiernie, musiał w coś przyrżnąć solidnie. Wszyscy już stali kiedy ten zbierał zadek z podłogi. Błędnik mu szalał i zatoczył się jakby był po kilku głębszych
- ja cieszzz kurw... - nie zdołał dokończyć swojej i tak krótkiej wypowiedzi, kiedy wrota rozsunęły się nagle, zagłuszając jego i tak zbędny komentarz. Wszyscy mieli to na twarzy, nie wiedzieli o co chodzi, ale gdy zobaczył imperialnego droida rozejrzał już miał drzeć się, by wszyscy się kryli. Jednak zdołał zrobić tylko jeden raptowny krok, kiedy rozpoznał, że to protokolarny droid. Tymczasowe zawroty głowy przyćmiły mu jego spostrzegawczość.

- ja ciesz kurwie! - dokończył kiedy usłyszał pierwsze zdania maszyny. Popatrzył się na resztę
- Co jest? Komendant nam załatwił święta czy co? Jakiś ostatni event dla zbiegów? - Marcello wzruszył tylko ramionami, Redolz poszedł za nim. Przez chwilę miał wrażenie, że za mocno przywalił głową i mu się pieprzy przed oczami. Szczególnie jak zobaczył wystawną ucztę
- Tyrmeli!!! - zawołał do nieobecnej małżonki. To musiał być jej jakiś posrany pomysł na romantyczną kolację i po cholerę zapraszała jego znajomych z więzienia... Przecież uciekli... no tak... a potem... No tak nie uciekli, ale musiał spróbować tego żarcia, bo miał wciąż wrażenie, że śni. Po jednym kęsie wybornego czerwonego mięsa i popiciu kielichem półwytrawnego czerwonego wina, ewidentnie z wyższej półki, zmysły mu zwariowały. Zaczął wszystko chłonąć, jakby był głodzony przez lata. W sumie by się zgadzało, dawno nie miał niczego sensownego w gębie, oj bardzo dawno. Nawet nie zorientował się, że zgubił wszystkie maniery po drodze. Przestał dopiero kiedy poczuł moment w żołądku, że jest dobrze.

- O w mordę... - chciał już soczyście zakląć z aprobatą, kiedy podniósł kielich ponownie do ust. Humor mu się poprawił i głowa przestała boleć. Przerwał mu zaś nagle holoprojektor, który to wypluł postać zakapturzonej postaci. Słuchał uważnie i ledwo powstrzymał się od prychnięcia.

- jeśli wiesz kim jestem... - po zaistniałej ciszy odezwał się pierwszy Redolz. Musiał przetrawić zaistniałą sytuację. Szczerząc zęby oficera z Kessel mówił dalej - to wiesz, że całe te zabezpieczenia w moim przypadku były zbędne, chyba, że chcesz mnie na stałe, albo nie chcesz mi zapłacić za zlecenie... nie ładnie... - uniósł brew wyzywająco
- kobieto... nie wiem nawet jak Cię nazywać, ale wiedz, że za darmo pracować nie będę. Dobrze jesteś poinformowana, że jestem najlepszy w swoim fachu i do tego kryję swoje kontrakty. Nie muszę znać Twojej tożsamości, brudna robota? Spoko. Chcesz mnie na stałe zatrudnić, na wyłączność? Oznacza to, że pracuję tylko dla Ciebie. To będzie Cię kosztować - wskazał na nią palcem
- sądząc, po całej szopce odstawionej na Kessel bardzo Ci zależy na wykonaniu roboty. Tajny projekt Imperium?! Nie potraficie wyszkolić własnych ludzi, to sięgacie po specjalistów co?! - zaśmiał się kpiąco na głos. Interesy. Dobre żarcie. Brakowało tylko czegoś miłego w dotyku pod ręką i byłby komplet. Wskoczył w swój żywioł. Groźba zabicia go była duża. Najprawdopodobniej jest to wyprawa w jedną stronę. Ile już takich zadań przyjął... i wygrywał. Uwielbiał wygrywać. Uwielbiał też trudne zadania. Tęsknił za żoną i dziećmi, ale to ich jeszcze odwiedzi przecież. Trzeba kasę zarobić pierw. Nie wróci jak obdartus, a co!

- dwieście milionów kredytów za zadanie dla każdego z naszej piątki i nowe tożsamości dla nich, mi nie trzeba, heh. To tak na osłodę obiecanej wolności i chętnie usłyszę Twoją propozycję stałego kontraktu na osobności. Skoro jesteś w stanie wyciągnąć mnie z pudła, to współpraca długoterminowa byłaby nawet dla nas wskazana. Nie trzeba mnie zabijać. Moją reputację wśród Huttów na pewno znasz. Dla Imperium też zabijałem. Jestem profesjonalistą. Wiem co robię i nie potrzebuję smyczy na karku - powiedział pretensjonalnie, po czym popatrzył na resztę osób z grupy, licząc, że nie są idiotami. Mirt do interesów się nie nadawał. Nerwy i pieniądze nie idą razem w parze. Po drodze się go pozbędzie. Mniej do podziału.
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 255
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Nantel Grimisdal » 14 Mar 2018, o 18:23

Nie za bardzo wiedział, gdzie się znaleźli i kto im zafundował takie atrakcje. Widok imperialnego droida wprowadził jeszcze większy zamęt w jego głowie. Co to wszystko miało znaczyć? Na szczęście droid okazał się tylko zaproszeniem a nie kolejną pułapką. To jednak nie wyjaśniało jego wątpliwości. Noldo wiedziałby, co robić...
Kiedy droid zaprowadził ich do stołu zjedzeniem, poczuł, że jego wątpliwości schodzą na drugi plan. Od dawna nie jadł niczego lepszego poza więzienną strawą, więc pszepyszne zapachy niemal zwaliły go z nóg z wrażenia. Od razu rzucił się do jedzenia, nie zważając na swoich towarzyszy czy to, co działo się dookoła. Dopiero w połowie pustoszenia talerza, gdy zaspokoił pierwszy głód, zaczął się zastanawiać. Jedzenie było ciepłe. Ciekawe, czy przygotował je droid, czy ktoś żywy opuścił statek tuż przed tym, jak się obudzili.
Wtedy pokazała się zakapturzona postać na hologramie. Jej rewelacje i propozycja była kolejną niespodzianką tego dnia. Jakoś nie chciało mu się wierzyć, że nie mieli lepszego pilota, którego nie trzeba było wyciągać z pierdla. Do tego tak gruba akcja... Żeby powierzać ją byłym więźniom zebranych w drużynę samobójców? Na pewno musieli mieć lepszych ochotników. A on sam przecież zajmował się tylko przemytem co jakiś czas...
Ta groźba... Na myśl o wszczepie chciał podrapać się po całym ciele. Co jednak miał do wyboru? Widok sali, w której się obudzili sugerował, że groźba nie była bezpodstawna.
- Taaa, kolega ma rację. I jakieś szczegóły by się przydały. I co za sprzęt byśmy mieli do wyboru? Gołymi rękami niszczyciela nie wysadzimy.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
0000000
+++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 276
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Saine Kela » 14 Mar 2018, o 18:48

Miejsce, w którym się znaleźli było bardzo tajemnicze, a droid, który po nich wyszedł wcale niczego nie wyjaśniał. Był imperialny? Może kiedyś, ale nie wyglądał na takiego. Trisha uznała, że musiał przejść czyszczenie i kalibrację oprogramowania. Była przerażona tym, co się działo wokół, głównie dlatego, że nie miała pojęcia, w co się wpakowali, kto ich porwał i czego chciał, ale odpowiedzi na te pytania, a przynajmniej część z nich mieli poznać wkrótce. Chcąc nie chcąc wraz z towarzyszami została zaprowadzona pomieszczenia, gdzie czekał ich posiłek. Po drodze kobieta obserwowała wszystko, co mijali, ale nie dało jej to żadnych odpowiedzi. Za to na jedzenie rzuciła się równie zajadle jak pozostali. Dawno już nie miała w ustach niczego sensownego.
Wreszcie jednak przyszedł czas na odpowiedzi i wyjaśnienia. Hologram kobiety niewiele jej mówił, za to słowa, które zaczęły płynąć z jej ust wiele wyjaśniały. Od początku wiedziała, że stał za tym ktoś trzeci, tylko aż do tej pory nie miała pojęcia, jak i kto. Właściwie nadal nie wiedzieli, ponieważ ich rozmówczyni się nie przedstawiła. Musieli mieć jednak spore wtyki, bo dostać się na Kessel i sabotować je od środka nie jest łatwo, nie każdy by się na zdecydował, nie mówiąc już o powodzeniu tak ryzykownego planu. Oczywiście podziwiała fakt, że udało im się włamać i sabotować system więzienny - to musiał być majstersztyk. Nadal jednak nie wiedziała jak im się udało wydostać właśnie ich, a konkretnie ją - o ile czwórkę mężczyzn rozumiała, w końcu sami mówili, że jakimś cudem ich cele się otwarły (już wiedzieli jak), to co ona miałą do tego? Tamten oficer mógł wziąć kogokolwiek innego, zamiast nie, a gdyby nie, to co? też otworzyliby jej celę? A może była przypadkowa? No i kobieta wiedziała o szturmowcu - ten musiał pewnie poinformować ich o jej obecności.
Wszystko układało się w miarę logiczną całość, choć największa bomba została zrzucona na sam koniec. Trisha aż pobladła. wpatrywała się w hologram ogromnej gwiezdnej jednostki. Byłą zadziwiająco spokojna, przynajmniej na zewnątrz, w środku wszystko w niej aż krzyczało. To musiała być pomyłka! Potem odezwał się jeszcze Reldoz, a jego słowa sprawiły, że Trisha spojrzała na niego ostro. gdyby jej wzrok mógł zabijać, mężczyzna byłby już kupką popiołu. Czy on zwariował? Nie byli w pozycji do wysuwania żądań. Kobieta uznała, że musi interweniować na swój sposób i przysunęła się bliżej hologramu spychając mężczyznę na bok. Mógł mieć sobie najlepszą reputację wśród największych szumowin Galaktyki, ale tu chodziło też o jej życie.
- Czy ja dobrze zrozumiałam? - odezwała się po chwili - Mamy włamać się na super tajny statek i go zniszczyć? W piątkę? To przecież samobójstwo! A ja nie jestem żołnierzem, moja ucieczka z więzienia była przypadkowa. Nie mam nic do stracenia? Mam, własne życie, które będę musiała ofiarować nie wiedzieć nawet po co i dla kogo. - mówiła spokojnie, choć miała ochotę krzyczeć. - Imperium odebrało mi wolność, choć niczego złego nie zrobiłam, a przynajmniej nie na tyle, by trafić na Kessel, odpłata im się należy, ale chyba za wiele od nas wymagacie. Jeżeli chcesz mnie zapytać, czy byłabym w stanie sabotować system statku i doprowadzić do reakcji łańcuchowej, albo wedrzeć się tam niepostrzeżenie przełamując zabezpieczenia, odpowiem, że tak, prawdopodobnie byłabym do tego zdolna... Ale wymagasz od nas wiele, a skoro udało się wam wedrzeć na Kessel i zaaranżować wszystko tak skrupulatnie, wnioskuję, że macie dość dobre znajomości i duże możliwości działania, zapewne też grupę dobrze wyszkolonych specjalistów gotowych na ryzyko. Nawet jeżeli, powtarzam, JEŻELI nam się uda, to co dalej? Uwolnisz nas i co? Ja na Coruscant już nie wrócę, a każdy z nas zapewne jest już na wszystkich listach gończych Imperium.
Jej zapewnienia były mgliste. Do tego jeszcze te czipy, które im wszczepili. Musiała przyznać, że postarali się i być może byli zdesperowani. Czyżby ich możliwości nie były aż tak szerokie? Ale skoro zdarli się na tak dobrze chroniony teren jak Kessel, to dlaczego nie daliby radę i imperialnym statkiem? Brakowało im ludzi? Kim oni byli? Mózg Trishy zaczął wszystko analizować, szukając luk i pozornych wyjaśnień. Ona, z całej ich piątki zdawała się najmniej pasować do tej misji, choć jej zdolności owszem mogłyby okazać się przydatne, to jednak brakowało jej umiejętności bojowych, mówiąc krótko - mogłaby być ciężarem w razie sytuacji kryzysowej. No i nie miała pojęcia o tym, że informacje o ucieczce więźniów już się pojawiły, jednak mówiły one o czwórce uciekinierów, a nie piątce. Imperium o niej nie wiedziało. Jeszcze.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 596
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Kelan Navarr » 17 Mar 2018, o 10:08

- Cieszy mnie odrobina rozsądku, którą wprowadziła do grupy pani Corse. Moc najwyraźniej postanowiła skrzyżować nasze ścieżki z konkretnego powodu. W jednym założeniu popełniacie jednak wszyscy fundamentalny błąd. Nie ryzykujecie życia, a jedynie otrzymujecie szansę, by je odzyskać. Śmiem wątpić, czy perspektywa spędzenia reszty waszych - zważywszy na miejsce, w którym was umieszczono - krótkich żywotów, była zachęcająca. Jedynie faktowi, że wciąż możecie być oszołomieni, wasz zmiennokształtny przyjaciel zawdzięcza życie. Mój limit cierpliwości został jednak wyczerpany. Ustalmy raz na zawsze to, co zauważyła najwyraźniej pani Corse. Nie jesteście w pozycji do jakichkolwiek negocjacji. Robicie to, czego od was oczekuję, nie zadając zbędnych pytań i nasza współpraca przebiega gładko. W przeciwnym wypadku... - kobieta wzruszyła ramionami - Cóż... nie przebiega.
Z pod kaptura potoczyła wzrokiem po zebranych robiąc krótką pauzę, jakby chciała podkreślić wagę swych słów. Chwilowo nikt nie miał nic do dodania.
- Podejrzewamy - podjęła - że z imperialnej placówki na Jedha, na okręty transportowane są kryształy kyber.
- Bzdura - zaoponował Mirt. - Wszyscy wiedzą, że zasoby planety zostały wyczerpane, a placówka porzucona.
- Znane zasoby. Ponoć rok temu imperialni naukowcy natrafili na nowe, bogate złoże, a baza pamiętająca jeszcze czasy sprzed powstania Nowej Republiki, została błyskawicznie przywrócona do służby. Próba dostania się na pokład celu z powierzchni planety wydaje się najsensowniejszym pomysłem, lecz sposób na wykonanie zadania jest w pełni zależny od was. Podobnie jak dobór ekwipunku. Sporządźcie listę, a w miarę możliwości postaramy się spełnić wasze życzenia.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2229
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Nicciterra » 17 Mar 2018, o 11:47

- niech Ci będzie... PA-ni - odezwał się na zrozumiałe żądanie pozbawione kompromisu. Oparł się mocniej na fotelu, zakładając ręce za głowę. Ledwo powstrzymał poirytowanie i obdarował zakapturzoną fałszywym uśmiechem. Dłońmi dotknął karku mimo woli. Traktowani jak niewolnicy. Kpina jakich mało. Jeszcze jakieś pierdolenie o mocy. Po wszystkim ich po prostu zabiją. Świat kręci się w okół kredytów, a nie słowa honoru. Jeśli nie jest chętna zapłacić, ani go nająć na dłużej, to proste jak dwa plus dwa, że umrą tak czy siak. Misja dla samobójców, albo próba zadania ich kosztem jak największych strat ich wrogowi. Kim oni byli i dlaczego im tak zależało na zadanie takiego ciosu Imperium? To było ciekawe pytanie. Imperium dałoby bardzo wiele za takie informacje... a w sumie nie wiedzieli kogo wpakowali na Kessel. Powołać się na stare relacje? Brzmi jak z deszczu pod rynnę...

Póki co musiał grać w dane mu karty. Gdyby tylko mógł skontaktować się z Zordo... Musiał się nieco zastanowić. Tym razem ostatni się odezwie. Jego sprzęt był banalny. Broń krótka i długa, tarcze energetyczne, kilka strojów na przebranie, które byłyby dostosowane do planu akcji. Datapady i holokomunikator, nieco gotówki i kilka prostych rekwizytów, takich jak papierosy i alkohol. To zwykle mu wystarczało by zinfiltrować niemalże każdą placówkę, by przybrać każdą postać.
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 255
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Saine Kela » 17 Mar 2018, o 18:21

Hologramy mają to do siebie, że są bardzo ubogie w szczegóły, a to niestety utrudniało jakąkolwiek identyfikację. Wystarczyło zarzucić kaptur i można było rozmawiać dosłownie z kimkolwiek. Kobieta nie chciała się przedstawić i nie chciała, by widzieli jej twarz w pełni, wyglądało to więc bardzo tajemniczo i niepokojąco. Mogli się tylko domyślać kto za tym stoi, a skoro chcieli dokopać Imperium... Trisha miała niejasne przypuszczenie, kto mógł ich wyrwać z więzienia, ale to nie byłby powód do tego, by tak bardzo się przed nimi ukrywać. Nie podobało jej się to, jak zostali potraktowani - jakby byli zwykłymi narzędziami do wykorzystania, a fakt, że byli więźniami na Kessel działał na korzyść ich porywaczy. Wszystko przemyśleli, choć nie mogła tego uznać za sprawiedliwe i słuszne. Niestety świat był okrutny. Do tego powołanie się na Moc. Miała ochotę prychnąć.
- Włamanie się na strzeżoną super tajną broń Imperium to duże ryzyko. Jak nas dorwą nie będzie odsyłania na Kessel, tylko egzekucja na miejscu.
Owszem mogliby ich złapać i być może przesłuchać... tu przyszło jej na myśl, że właśnie dlatego ich tajemnicza rozmówczyni niczego nie zdradza, w razie wpadki oni niczego nie wypaplają, bo zwyczajnie nie będą niczego wiedzieć. A domysły to co innego, niż wiedza.
- Mamy się więc dostać do ściśle strzeżonej placówki badawczej - zaczęła wymieniać. - Stamtąd na orbitę na statek, a na końcu go wysadzić i jeszcze zwiać? - pokręciła głową.
Im dłużej nad tym myślała, tym bardziej absurdalne i niewykonalne się to zdawało. Jak mieli tego dokonać? Tajemnicza grupa mogła ich zaopatrzyć we wszystko, czego chcieli i spełnić zachcianki, które umożliwią im wykonanie samobójczej misji? Mogliby sami to zrobić, ale teraz nie było sensu się o to wykłócać. Spojrzała na towarzyszy, może będą mieli jakiś sensowny pomysł, bo ona w tym momencie praktycznie na starcie odpadała. Była hakerką, nie najemnikiem czy żołnierzem. Na pewno będzie potrzebny plan, transport, broń, przebranie i sensowna historia. Tajniacko się tam nie przedostaną. Czego ona by potrzebowała? W jej przypadku pewnie wchodziłaby jakaś prosta broń i rzecz jasna jakiś podręczny komputer. Bez tego się nigdzie nie ruszy.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 596
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Nantel Grimisdal » 18 Mar 2018, o 14:40

Jednak nic nie udało się ugrać. Nie pierwszy raz ktoś próbował go wykorzystać, tylko tym razem niestety nie miał żadnych atutów, które mógłby wykorzystać. Tym razem musiał zrobić to, co mu każą. Wciąż po głowie chodziły mu myśli, kim do cholery jest ta postać. Posiadała tak duże wpływy i tak duże środki, że sama mogłaby zorganizować do zadania swoją grupę. Po cholerę byli jej do tego więźniowie? Na pewno miałaby ochotników do tego zadania wśród swoich ludzi. A może, gdyby to zadanie im się usało... Może to miał być jakiś test, który jeśli zdadzą, to dostaną coś więcej niż wolność? Jako zbieg, był poszukiwany przez całe Imperium, więc nie byłoby głupie przyłączyć się do jakiejś grupy, która potrafiła się ukryć.
- No dobra, dobra. Ale pierwszą rzeczą, jaką chce na misje to porg. Nie mogę bez niego pracować.
Na chwilę przerwał, patrząc jaką reakcję wywołała jego nietypowa prośba. Właściwie nie do końca wiedział, po co o to poprosił, ale czuł, że z jakiegoś powodu właśnie tego potrzebował. Miewał już wcześniej takie dziwne przeczucia. Najczęściej wszystkie kończyły się sytuacjami, przez które później nazywano go dziwakiem. Ale wszystkie też później pozwalały mu jakimś sposobem zrobić coś, czego by się po sobie nie spodziewał. Po chwili konsternacji, którą wywołał, przeszedł do tego, o czym mówiła zakapturzona postać. Trzeba było jakoś ten wielki burdel w Imperium zrobić.
- Plan dostania się z powierzchni nie jest zły, chyba... Możemy robić na przykład za górników z transportem. Mamy w tym doświadczenie... - przerwał na chwilę, nawet jego na wspomnienie kopalni na Kessel przeszedł dreszcz. - Potem, na okręcie moglibyśmy się przebrać a z naszym zmiennokształtnym kumplem łatwiej dostalibyśmy się gdzie trzeba. To chyba będzie generator na okręcie. Trzeba by go wysadzić czy coś. Będzie nam więc potrzebny jakiś imperialny statek, odpowiednie stroje i zbroje żołnierzy, ich broń i sprzęt. Może też ubrania typowe dla imperialnej obsługi, mechaników. No i materiały wybuchowe.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
0000000
+++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 276
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Opliko » 19 Mar 2018, o 20:06

- Samo wysadzenie może nie być specjalnie trudne. Jeśli przez te kilka lat nie zmienił się protokół i te giganty są przygotowane zgodnie z tym dla Niszczycieli Gwiezdnych, to powinno się dać uruchomić mechanizm autodestrukcji w reaktorze. Nie powinno być wówczas też możliwe zatrzymanie go, bo uruchomienie z wewnątrz maszynowni jest przedostatnią rzeczą jaką należy próbować gdy istnieje realne zagrożenie przejęcia jednostki przez wroga i używa się tego protokołu tylko gdy brakuje kodów do zainicjowania standardowego samozniszczenia. Ostatnią jest zamknięcie mostka i skierowanie jednostki na kurs kolizyjny z najbliższym ciałem niebieskim, jakby kogoś to interesowało. I to wszystko ładnie opisane w długim na jakieś 642 strony dokumencie.
Umbaranin się uśmiechnął przypominając sobie czasy gdy specjalnie czytał Imperialne protokoły niemal wyłącznie po to, by sprawić jak najlepsze wrażenie na spotykanych oficerach... No cóż, udało się w pewnym sensie. Ale dość szybko okazało się, że ładunki wybuchowe załatwiają awans znacznie szybciej i mają znacznie krótsze instrukcje. Ale że jeszcze to wszystko pamiętał...
- Jednak ładunki wybuchowe i tak się z pewnością przydadzą. Kilka, może kilkanaście odpowiednio rozmieszczonych detonatorów klasy A powinno dać radę zniszczyć nawet coś tak dużego. Oczywiście najpierw musimy je dobrze rozmieścić.

To wydawało się trochę nierealne, ale jednak ich pracodawczyni miała rację - nie miał nic do stracenia. Teraz nawet nie mogli wracać na Kessel. O ile Trisha nie była naprawdę genialna, to zrezygnowanie skończyłoby się śmiercią. A więc zniszczenie okrętu dawało im największe prawdopodobieństwo przeżycia...
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#0909
Awatar użytkownika
Opliko
Mistrz Gry
 
Posty: 206
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Kelan Navarr » 20 Mar 2018, o 13:54

- Wreszcie doszliśmy do jakichś konkretów. Jako transport musi wystarczyć wam jednostka na której się znajdujecie. Całą resztę wyposażenia znajdziecie w tym punkcie.
Obok kobiety pojawiły się wartości do skoku nadświetlnego. Marcello wbił je do datapadu i z uniesionymi brwiami uniósł wzrok na rozmówczynię.
- Przecież tam niczego nie ma.
- Będzie. Chyba nie spodziewałeś się, że wyślę was po odbiór sprzętu na jakąś planetę, czy tajną stację? We wskazanym miejscu znajdziecie zaopatrzony w nadajnik dryfujący pakunek, który wciągniecie do ładowni. Wewnątrz znajdziecie wszystkie potrzebne akcesoria. Powodzenia.
Obraz nad stołem zamigotał i zniknął, pozostawiając nową załogę frachtowca z własnymi myślami.


Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2229
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Nantel Grimisdal » 22 Mar 2018, o 15:35

No i tyle. Zostali z problemem i musieli go rozwiązać, jeśli chcieli zachować życia. Czekała ich jedna z najsłynniejszych akcji sabotażowych albo całkowita klęska i śmierć z rąk Imperium, w najgorszym razie od tortur. Rozmyślanie o tym wszystkim tylko przyprawiało o zawrót głowy, więc dla zdrowia postanowił przejść od razu do działania i nie marnować sił i zdrowych zmysłów na rozmyślania. Na początek trzeba było określić, czym dysponują.
- Ej ty - zwrócił się w stronę droida - Tak ty, L-1T8. Ty coś potrafisz? Jakie są twoje rozkazy ostatnie?
- Mam pomagać na tym statku, ale tożsamość mojego właściciela została utajniona- wyskrzeczał beznamiętnie droid protokolarny metalicznym głosem.
- To świetnie. Mamy szóstego do pomocy z tym burdelem.
- A...ale...
- Trisha, weź go sprawdź. Ustaw go tak, żeby nas słuchał i nie pyskował. I sprawdź, czy ta zakapturzona nie wsadziła do niego jakichś niespodzianek.
Potem zabrał się za obejrzenie całego statku. Lekki koreliański frachtowiec typu YT-2000 wyglądał na sprawny, chociaż nie był już pierwszej młodości. Osobiście, zanim trafił na Kessel, wolał używać modelu YT-1300, ale i ta wersja była całkiem udana. Najpierw zajrzał do ładowni. Jak można było się spodziewać, poza jedzeniem i środkami czystości, nie znalazł w niej niczego. Tak, dali im mydło. W kostce. Mając wciąż wspomnienia niebezpieczeństw z nim związanych, które groziły wszystkim w więzieniu, dla bezpieczeństwa schował je w jednym z kanałów serwisowych tak, by nikt nie mógł go znaleźć. Dla bezpieczeństwa.
Z ładowni przeszedł do części medycznej, w której wcześniej leżeli, zarezeerwował sobie jedną z kajut i przyjrzał się maszynowni. Perspektywa położenia się na normalnej wygodnej pryczy była kusząca, ale ostatecznie się powstrzymał. Najpierw musieli wykonać skok i zdobyć ten cholerny zasobnik z przedmiotami na misję i innym wyposażeniem.
Usiadł ponownie za sterami statku i wklepał współrzędne do komputera nawigacyjnego. Według danych z maszyny, do wskszanego miejsca powinni lecieć jakieś cztery standardowe godziny. Mieli teraz idealny czas, by zastanowić się, jak mają wykonać swoje karkołomne zadanie.
- To jak? - odwrócił się na fotelu do reszty - To jak to robimy?

***


Wyszli z nadprzestrzeni. Statek zaczął powoli dryfować w próżni, podczas gdy Marcello skupił się na wskazaniach skanera. Gorączkowo szukał paczki, która miała tu na nich czekać. Poza sprzętem, według obietnicy tej kobiety, miał tam znaleźć swojego przyjaciela, Nolda. Spieszył się więc, by jak najszybciej móc się z nim spotkać.
Skaner złapał sygnał i od razu udali się w stronę dryfującej w przestrzeni skrzyni. Wciągneli ją na pokład i od razu rzucili się do rozpakowywania. Każdy znalazł swoje graty, o które prosił, ale on szukał swojego zwierzątka. I było! Zamknięty w specjalnym pojemniku z mieszanką powietrza, porg radoście zaświergotał na widok Marcella. Nie miał pojęcia, skąd ta zakapturzona kobieta go wytrzasnęła, ale nie dbał o to. Najważniejsze, że zespół znów był w komplecie.
- Noldo, tu jesteś! Ale się cieszę! Ty stary bucu, myślałem, że już cię straciłem! Chodź tu do mnie, bierzemy się do roboty. No to teraz możemy zaczynać akcję - zwrócił się do pozostałych z uśmiechem na ustach i porgiem na ramieniu.
- Pyyyyrrrrrr! - zawtórował mu Noldo.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
0000000
+++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 276
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Nicciterra » 23 Mar 2018, o 17:55

- musimy wymyślić gibką historyjkę by dostać się na okręt. Możemy powołać się na to, że to tajny projekt... No i musimy jakoś wyglądać i zachowywać się. Wiecie. Jakbyśmy mieli kija w dupie, jak imperialni. Musimy wymyśli powód dlaczego wlecimy w ogóle w tą strefę, w końcu nikogo tam ponoć nie ma... - powiedział do Marcello, przyjrzał się ponownie zgrai, która miała wykonać charytatywną pracę dla pani X. Wygadany tajemniczy Umbaranin, tak, te typy tak mają. Zagubiona "niewinna" dziewczyna, tak takie zawsze potem najwięcej namieszają. Pilot zdawał się być najnormalniejszy, co jednak w mniemaniu Redolza mogło oznaczać, że równie szurnięty co on sam. Mirt prezentował trochę rozmysłu po dłuższym zastanowieniu się, ale nie ufał mu. Właściwie komu tu mógł zaufać. Nie miało to jednak znaczenia.

***

- Co jest kurwa?! Nosisz obiad na ramieniu? Jakbyś zgłodniał? - zapytał się kpiąco, po czym się zaśmiał, ale Marcello nie było do śmiechu. Facet szybko się przekonał po jego spojrzeniu, że popełnił błąd i od razu wystawił ręce w przepraszającym geście.
- Dobra sorry, rozumiem, to Ci dodaje otuchy, ale lepiej jest odwiedzić, wiesz... krasowy gościniec - wyszczerzył zęby w szyderczym uśmieszku po czym machnął mu głową w stronę Trishy i już miał zamiar przejrzeć ekwipunek, który miał mu się przydać.
Wibronóż, klasyczny imperialny blaster. Kilka paczek fajek i butelek najlepszej whisky. O tak, pani X miała dobry smak. Trochę emblematów i innych ceregieli by przerobić statek na "imperialny" Prawdopodobnie to on będzie odgrywał oficera. Raz jednego, potem drugiego, potem trzeciego, potem czwartego... Jak zwykle, po trupach do celu
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 255
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Saine Kela » 23 Mar 2018, o 20:08

Nie podobało jej się to wszystko. Pakowali się w niezłą kabałę, ale siłą rzeczy nie mieli wielkiego wyboru - ba! - nie mieli wyboru w ogóle. Trisha mogła jedynie przełknąć cisnące się jej na usta przekleństwo i nic więcej. Nie była pewna czy pobyt na Kessel nie byłby jednak lepszą perspektywą niż to, co mogło ich czekać. Nie było jednak czasu na gdybanie, ponieważ jeżeli mieli mieć choćby najmniejsze szanse na powodzenie, trzeba było się przyłożyć i postarać.
Nie byłą przekonana, co do pomysłu, jaki został wysunięty, ale lepszego nie miała, mogła za to zająć się tym, na czym się znała, czyli droidem i jego przeprogramowaniem, co oczywiście wiązało się z głośnym protestem i niezadowoleniem ze strony blaszaka, który za nic w świecie nie chciał, żeby ktokolwiek w nim grzebał. Droid miał nałożone blokady, ale to nie było nic, z czym nie mogłaby sobie poradzić. Oczywiście nic z niego nie wyciągnęła, a tajemnicza postać kobiety pozostawała tajemniczą nadal.
Po tym jak już uporali się z podstawowymi rzeczami, a Trisha przejrzała jeszcze statek pod kątem jego elektronicznych zero-jedynkowych bebechów, mogli odebrać obiecaną przez kobietę paczkę, z całym potrzebnym sprzętem. Trisha ograniczyła się do podręcznego niewielkiego blastera oraz wibronożna, który schowała. Przy okazji miała też czas na przyjrzenie się pozostałym towarzyszom. Każdy z nich stanowił dość nietypowe indywiduum, szczerze mówiąc trochę się ich bała, ale z drugiej strony nie odnosili się do niej z agresją. Do tego odpowiednie przebrania i wszystko, co miało być w pewnym stopniu ich przykrywką. Nie liczyli na wiele, ale wystarczyło choć trochę, by dać im szansę na działanie.
- Maskarada będzie grubymi nićmi szyta, a bez odpowiednich kodów ciężko będzie im udowodnić, że jesteśmy od nich. Bez tego równie dobrze od razu mogą nas zestrzelić na miejscu i to bez pytania. Choć może jak nas pochwycą, uda nam się w ten sposób przedostać dalej...
Problem był i to nie miały, a nawet ona cudów nie uczyni. Z drugiej strony czy musieli udawać imperialnych? Pewnie tak byłoby najłatwiej dostać się na teren placówki, inaczej byłby niemały kłopot, nawet gdyby dostali się na planetę. Nie było dobrego rozwiązania, ale trzeba było zaryzykować.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 596
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Opliko » 25 Mar 2018, o 14:42

Gdy znaleźli sprzęt, Umbaraninowi całe zadanie wydało się nagle bardziej realne. Naprawdę mieli wysadzić Imperialny okręt. I to olbrzymi okręt. Fakt, że dawało to im największe szanse przeżycia tylko dodawał się do absurdu sytuacji...
Yuu, poza małym blasterem i wibronożem, dostał z paczki także trochę materiałów wybuchowych - 4 termodetonatory klasy A, a także 5 małych ładunków sonicznych. Do tego małą torbę na nie. W końcu nie zmieszczą się wszystkie w kieszeniach...
- Jeśli cała ta konstrukcja rzeczywiście jest tak tajna, to najpewniej nie będą mieli czym zestrzelić tak długo jak będziemy się trzymali poza zasięgiem konstruowanych okrętów i wylądujemy w pewnej odległości od bazy. Jeśli mamy dużo szczęścia mogą nawet nas nie zauważyć.
Umbaranin miał naprawdę nadzieję, że to co mówi jest prawdą... Alternatywa nie była zbyt przyjemna.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
Ilość zdrad:
Discord: opliko#0909
Awatar użytkownika
Opliko
Mistrz Gry
 
Posty: 206
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Kelan Navarr » 26 Mar 2018, o 12:24

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2229
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Nantel Grimisdal » 27 Mar 2018, o 20:45

Po tym jak przeżyli przedwczesne święta, każdy według swojej kultury, w której dorastał i rozdzielili między siebie przysłany sprzęt niczym wymarzone prezenty, Marcello siedział razem z innymi we wspólnym pomieszczeniu nad holomapą Jedhy. Porg radośnie świergotał na jego ramieniu. Dziwny człowieczek, który robił im za pilota, nic sobie nie robił z ich skonsternowanych min, które mieli na widok kolejnego zwierzątka swojego "wspólnika" w tym bajzlu, do którego zostali wmieszani. Marcello myślał nad planem operacji. Zastanawiał się nad możliwościami, jakie mieli. Rozważał kilka opcji. Pierwszą z nich było staranowanie niszczycieli skokiem w nadprzestrzeń wprost przez rdzeń reaktora nowowybudowanych okrętów. Szybko jednak odrzucił ten plan jako zbyt śmiertelny dla ich ekipy. Potem pomyślał, że mogą wykorzystać swojego zmiennokształtnego kumpla. Mógłby zmienić się w oficera, który został porwany przez piratów i przypadkiem w tym punkcie się od nich uwolnił i wyszedł z nadprzestrzeni obok okrętów. Noldo podpowiedział mu jednak, że ten plan jest zbyt mało prawdopodobny. Zamiast tego, podał swoją propozycję.
- Łoo, super. Ekstra pomysł - wykrzyknął słysząc słowa Nolda. Ten z kolei zaświergotał z zadowolenia.
- Co się tak dziwaku podniecasz, co?- odezwał się Mirt.
- Noldo dał mi super pomysł!
- Noldo?! Ten porg?!
- Tak, słuchajcie - Marcello pozostawał niezrażony - Noldo rzucił pomysł, że możemy uśpić soę, tak jak nas załatwili ostatnio nasi pracodawcy. Zaprogramujemy współrzędne na Jedhę, a gdy tylko wyskoczymy, droid zacznie wzywać pomocy dla imperialnych naukowców, którzy umierają na skutek awarii układu podtrzymywania życia czy czegoś takiego. Musimy się tylko odpowiednio przebrać. Imperialcy żeby ratować swoich ściągną statek razem z nami na planetę a może nawet i na statek. Tam już się wymkniemy, znowu przebierzemy czy co i dostaniemy jakoś do rdzenia na okręcie.
Plan był dobry, bo tylko takie wymyślał Noldo. Czuł się jak nowo narodzony odkąd Noldo znowu był razem z nim. Siła ich połączonych umysłów była powalająca i razem wpadali na naprawdę genialne pomysły.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
0000000
+++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 276
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Saine Kela » 29 Mar 2018, o 20:37

Zrobiła, co jej polecili, na szczęście przekonfigurowanie systemów droida i diagnostyka komputera tej krypy nie było takie trudne. Jak sądziła to była najłatwiejsza część tej misji, potem robiło się już tylko gorzej, a ona miała wrażenie, że cała ta misja skończy się prędzej, niż się w ogóle zacznie. Pomysłów na to, jak dostać się na planetę i statek mogło być kilka, ale każdy z nich był tak niedorzeczny, że nie miał szans się powieść. Do tego z niemałą trwogą obserwowała swoich towarzyszy - każdy z nich był w pewien sposób szalony i nieobliczalny i nawet nie byłaby w stanie wytypować kto najbardziej. Lepiej było ignorować i udawać się, że nie widzi, choć pewnie psychiatrzy mieliby co robić. Dopóki jednak współpracowali i dążyli do tego, by jakoś to przeżyć... szaleństwo było ich najmniejszym problemem.
Pomysł z uśpieniem był ryzykowny (jak każdy inny zresztą!), ale wydawał się w miarę sensowny, do tego, z tego co zrozumiała nad czym pracują Imperialni, mogłaby się wczuć w rolę "naukowca". Była przecież programistką, a takie projekty, bardzo zaawansowane technologiczne, zapewne potrzebowały potężnego wsparcia informatycznego.
- Tak potężnym statkiem musi zarządzać niezwykle skomplikowany system inaczej byłoby raczej kiepsko dla wszystkich na pokładzie. Twój pomysł z fortelem nie jest taki idiotyczny, mogłabym się w to wczuć, choć pod warunkiem, że nas od razu nie zestrzelą, jak tylko wyjdziemy z hiperprzestrzeni. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, nawet jeżeli maskarada ma trwać krótko.
Było to ryzykowne, ale dawało jakieś tam szanse, choć niewielkie. Ryzyko zawsze istniało i się go nie wyzbędą, nie ważne, co wymyślą, w dodatku na poczekaniu. Ona miała wysokie umiejętności techniczne i dysponowała pewną wiedzą, co siłą rzeczy mogło się przydać, nawet dla zwykłej ściemy. Mimo wszystko fakt, że ma powierzyć swoje życie tym istotom... to było straszne, ale nie miała wyboru. W tym przypadku wszyscy jechali na jednym wózku, a raczej lecieli jednym złomem bez możliwości ucieczki.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 596
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Nicciterra » 29 Mar 2018, o 21:28

Czy ten cały Marcello na prawdę myślał, że to zwierze podpowiedziało mu ten pomysł? Nie miał ochoty debatować z nim. Zadanie było do wykonania i z każdą chwilą coraz bardziej się wkręcał. Może raz na jakiś czas akcja charytatywna mu nie zaszkodzi? Sugestia Thrishy sprawiła, że nasionko planu zaczęło kiełkować w głowie jaszczura.
- moglibyśmy odpowiednio ubarwić tą scenę. Trzeba nieco zdemolować ten statek. Niech ich skanery wykażą, że jest uszkodzony. Zablokować pewne partycje statku i wysadzić je w powietrze, przed skokiem w nadprzestrzeń. Niech wygląda, że piraci nas zaatakowali, albo rebelianci. Spuścilibyśmy sobie krwi przedtem i spreparowali wejście u śluzy. Na przykład wiecie, uszkodzenia spowodowały zawalenie się kilku metalowych obiektów, ktoś oberwał i byłaby krew. Bałagan, uszkodzone migające oświetlenie, porozszarpywane kable. By robiło wrażenie. Większość udawałaby trupy imperialnej załogi. Thrisha byłaby jeszcze ledwo dychającym naukowcem, a ja zaczaiłbym się na nich w przejściu na suficie i zaatakował, jak wejdą do środka. Oficera, najlepiej byłoby pojmać żywcem, może udałoby się przesłuchać. Trzeba się jednak przygotować na strzelaj-by-zabić. Gdyby udało się mi przybrać postać kolejnego oficera, to moglibyśmy się przedostać dalej. Opuścilibyśmy statek z "ranną" Thrishą, idealny kamuflaż. Oddział wszedł na statek i odnalazł osobę co wezwała pomoc. To by mogło sprowadzić na nią przesłuchujących, co nadzorują tajny projekt. I wtedy byśmy ich capnęli i mieli wtyczkę do całego projektu
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 255
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Kelan Navarr » 1 Kwi 2018, o 12:19

Mirt pokręcił głową.
- Panowie, kiedy ostatnio widzieliście się w lustrze? - spytał unosząc brwi. - Bliżej nam do Ludzi Pustyni niż pierdolonych imperialnych naukowców. Stroje szturmowców mogły ukryć naszą aparycję, tutaj nie ma chuja, żeby to przeszło. Pierwsza rzecz jaką imperialni zrobią po przejęciu naszej jednostki, to sprawdzą nas w bazie danych. Jeśli nie wyjebią w nas najpierw prowizorycznie z kilku działek ma się rozumieć. Moim zdaniem musimy ryzykować podchodząc z przeciwległego końca planety. Zapierdalamy ku powierzchni najszybciej jak się da i liczymy, że nie zdążą nas zestrzelić. Jeśli gadający z ptakami faktycznie jest dobry w tym co robi, z nadświetlnej wyskoczymy wystarczająco blisko, żeby mieć szansę. Raz już wróciłem na Kessel i nie chcę dobrowolnie oddawać się w ręce tych skurwysynów.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2229
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Nicciterra » 2 Kwi 2018, o 19:33

- Mirt ma racje, blef nie przejdzie. Nie mamy żadnej opcji, którą można wymyślić, pozostaje nam liczenie na farta. No to co... że dotrzemy na planetę? Przecież dostrzegą anomalię nawet jak nas nie zestrzelą, niby co dalej zrobimy na tym terenie? Jak wylądujemy za daleko czekają nas tygodnie podróży, albo i gorzej. Nie będą nas ścigać?
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 255
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Saine Kela » 4 Kwi 2018, o 18:06

Wyglądało to coraz gorzej. Naprawdę nie mieli opcji, a kolejne omawiane były coraz głupsze. Miała ich czekać tylko śmierć?
- Wygląda na to, że cokolwiek wymyślimy i tak może się to źle skończyć. A jak chcesz z przeciwległego końca dostać się do bazy, a potem na okręt? Samo dotarcie na miejsce może zając nam jak nawet tygodnie! Choć, wcale nie musimy lądować, jak będziemy lecieć nisko, ich czujniki mogą nas nie wykryć. Mogę jeszcze poszperać w systemie, by zwiększyć nasze szanse, może uda mi się stworzyć urządzenie do zakłócania sygnałów, co oszuka ich radary, ale co dalej? Polecimy prosto do bazy? Na Statek? Jak nas nie wykryją na radarach to na pewno nas zobaczą.
Oczywiście plan zakładał, że nie zostaną zestrzeleni, a jak im się to uda to już będzie duży sukces, choć ledwo jeden stopień z wielostopniowych schodów, jakie mają do pokonania, by wykonać tę samobójczą misję. Spojrzał po pozostałych. Nie byłą typem stratega, a ten cały Mirt, skoro był taki mądry i pewny swego, oraz tego, co zrobić imperialni, sam mógłby nakreślić dokładniej swój pomysł.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 596
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

PoprzedniaNastępna

Wróć do Opowieści Tom II

cron