Content

Opowieści Tom II

Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Image

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Opliko » 6 Lut 2018, o 01:47

-Na pewno nie przewidzieli że zrobi to grupa w której ktoś może naprawdę być jednym ze strażników. Pewnie w obecnej sytuacji zwykłe pokazanie znajomej twarzy wystarczy bez żadnego potwierdzenia tożsamości. Gorzej z głosem, ale to można próbować wyjaśnić problemami ze zdrowiem. - Umbaranin zrobił na chwilę przerwę i sięgnął do przymocowanego do pancerze pasa by znaleźć tam standardowe ładunki wybuchowe.
Najpewniej nie będzie mógł użyć termodetonatora, chyba że od czasu gdy ktoś mu wcisnął jeden taki pozbyto się konieczności korzystania z kodu by go odpalić. A raczej odpalić bez wymienienia dość kilku części, co Yuu zrobił ze swoim dawnym egzemplarzem. Przez pewien czas śledczy szukali szturmowca zakładając, że łatwiej niż złamać zabezpieczenia było kupić detonator bez nich.
Granaty mogą jednak się przydać mimo mniejszego zasięgu. Wystarczy że znajdzie jakiś zbiornik z paliwem i już ten się znacznie zwiększy.
Przydać mogły się też zapasowe ogniwa blasterowe. Te w odpowiednich rękach mogły zostać zamienione w dość prymitywne ładunki wybuchowe. Nawet jeśli nie są najlepsze w tej roli, to większa ilość ładunków = większe zamieszanie.
Po chwili Umbaranin wrócił do mówienia:
-W razie gdyby był jakiś problem ze strażnikami na lądowisku to mogę zająć się odwróceniem ich uwagi z pomocą jakiejś eksplozji.
Image
Ilość eksplozji przetrwanych przez postać:
Ilość przetrwanych rzutów o ścianę:
"There is no escape. Don't make me destroy you." ~Darth Vader
Awatar użytkownika
Opliko
Gracz
 
Posty: 147
Rejestracja: 22 Cze 2016, o 13:59

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Saine Kela » 6 Lut 2018, o 20:01

Trishy udało się znaleźć odpowiednią drogę, którą powinni przebyć, pod warunkiem, że tym razem mapa nie zawiezie ich w ślepą uliczkę. Te plany najwyraźniej nie były kompletne, albo jak domyślała się hakerka, ktoś świadomie nie umieścił pewnych miejsc na mapie. Nie chciała o tym teraz myśleć, tym bardziej, że miała inne sprawy na głowie. Strój szturmowca leżał na niej... właściwie to nie leżał w ogóle. Mało co przypominała żołnierza, a choć może i bardzo drobna nie była to ciężko było ją przyrównać do kiepskiej postury mężczyzny. Niestety tu musiało im wystarczyć.
- Nie wybrałabym nigdy głównego wyjścia, ale z drugiej strony pewnie teraz po korytarzach błąka się pełno żołnierzy, mogą nie zwrócić na nas uwagę, nawet jak będziemy się spieszyć. Z drugiej strony proste wejście do hangaru w dodatku w sytuacji kryzysowej może być jednak ryzykowne... - chrząknęła i poprawiła opadające rękawy.
Powiedzieć, że czuła się mało komfortowo, to powiedzieć za mało. Miała wrażenie, jakby zbroja miała z niej zaraz spłynąć.
Po drodze można byłoby narobić jakiegoś zamieszania, żeby odciągnąć żołnierzy od strefy hangarów, inaczej jak się połapią to będziemy mieć cały batalion na głowie.
Nie mogli liczyć na to, że przemknąć się tak po prostu do hangarów i odlecą, oczywiście mogłoby się tu jakimś cudem udać, ale cuda zdarzają się rzadko, a ona nie chciała liczyć na cud. Musieli dopomóc swojemu szczęściu i zwiększyć swoje szanse. Ich plan miał ręce i nogi, ale wiele rzeczy mogło pójść nie tak. Nadal też nie wiedzieli dlaczego alarm się włączył i co właściwie się działo, bo coś jej się zdawało, że to nie oni byli przyczyną, a przynajmniej nie pierwotną. To tylko potwierdzało jej przekonanie, że im szybciej stąd uciekną, tym będzie lepiej. Cokolwiek się dzieje, ona chciała być od tego daleko. Trzymanie datapadu nie było wygodne, tak samo jak i broni. Do tego jeszcze kask... obawiała się, że mało co będzie przez niego widzieć, a to z pewnością nie ułatwi im sprawy.
- Im szybciej ruszymy tym lepiej. Alarmy nadal wyją, system został zresetowany, co też jest na naszą korzyść, ale jak zamknąć na cztery spusty więzienie, to nawet w przebraniu samego Imperatora się stąd nie wydostaniemy. - ponagliła ich.
W razie czego może obejść zamki, ale to zawsze trochę trwa, a ich przewagą było to, że chyba nikt się jeszcze nie zorientował w ich ucieczce, albo imperialni mieli większą sprawę na głowie. W każdym razie trzeba było działać, póki każdy z nich miał w sobie jeszcze odrobinę szaleństwa.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 543
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Kelan Navarr » 19 Lut 2018, o 06:49

Podporucznik Eior zażywał rozkoszy w towarzystwie dwóch Twi’lekanek, gdy odezwały się syreny alarmowe. Wyrwany ze snu, pchnięty na powrót w szarą rzeczywistość służby na Kessel, był niepocieszony. Obraz jego towarzyszek o doskonałych ciałach rozmył się, ustępując widokowi niewielkiego pomieszczenia o durametalowych ścianach, skąpanych teraz w pulsującym, czerwonym świetle. Pierwszy alarm w ciągu jego dotychczasowych dwóch lat spędzonych na zesłaniu – jak nazywał służbę na tej zapomnianej przez cywilizowane światy skale – całkowicie go zaskoczył. Awaria systemu? Przecież nikt nie miał prawa uciec – myślał, pospiesznie zakładając mundur.
Na korytarzu wpadł na niego sześcioosobowy oddział szturmowców.
- Co się dzieje? – zatrzymał ich Eior.
- Awaria systemów – odpowiedział jeden ze szturmowców – W męskiej części otwarte są wszystkie cele. Wybuchły zamieszki.
Eior przełknął przekleństwo, starając się nadać swej twarzy jak najbardziej obojętny wyraz.
- Ruszajcie, niebawem dołączę do was z posiłkami.
- Tak jest, sir – wyprężył się żołnierz i wraz z towarzyszami ruszyli się biegiem w kierunku męskiej części kompleksu.
- O kurwa – westchnął głośno Eior, gdy białe pancerze zniknęły mu z pola widzenia.
Był przerażony, choć w trakcie rozmowy dawał z siebie wszystko, by nie dać tego po sobie poznać. Obszar objęty zamieszkami był obecnie ostatnim miejscem, w którym chciał się znaleźć. Skierował się więc szybkim krokiem w najmniej używaną część kompleksu, licząc że nie spotka nikogo na swej drodze. Musiał sprawiać profesjonalne wrażenie, więc zaszycie się we własnej kwaterze nie wchodziło w grę. Kolejnej degradacji już by nie zniósł. Zresztą nie był sobie w stanie wyobrazić, że mógłby upaść jeszcze niżej, niż ta dziura.
Przemierzał opustoszałe korytarze już dobrych kilkanaście minut, gdy syreny ucichły. Mężczyzna ożywił się – czyżby oznaczało to, że kryzys został zażegnany? Gdy z najbliższego korytarza wyszła czteroosobowa grupa imperialnych żołnierzy, poczuł ulgę. Nie biegli, a to musiało znaczyć, że sytuacja jest pod kontrolą. Dopiero po chwili zauważył, że prowadzili ciemnoskórego mężczyznę w więziennym uniformie.
- Jak wygląda sytuacja? – spytał, gdy się zbliżyli. – I kto to jest?
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Administrator
 
Posty: 2235
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Nantel Grimisdal » 20 Lut 2018, o 14:40

Wyszli zza rogu i zobaczyli jakiegoś oficera. Stał sam na środku korytarza, co sprawiało trochę wrażenie jego bezradności. Mieli farta. Teraz należało tylko nie spalić swojej przykrywki i odpowiednio zająć się oficerem. Musieli się też spieszyć. Każda chwila zwiększała szanse, że Imperialny dostrzeże niedopasowany mundur kobiety i zorientuje się, że coś jest nie tak. Na razie uśpili jego czujność i taki stan należało utrzymać.
- Sir! Ten tutaj próbował być sprytny i skorzystał z awarii celi i próbował zwiać. Już mu wytłumaczyliśmy, że nie jest wcale taki sprytny, jak myślał - dla lepszego efektu Marcello szturchnął wielkoluda lufą karabinu - przy okazji wyśpiewał nam, że jego kumple z celi pognali do hangaru i tam się gdzieś zadekowali. Prowadzimy go teraz żeby wskazał miejsce. W nagrodę przestaliśmy go bić. Sir, proszę skorzystać z naszej ochrony. Nie wiemy, czy to, co mówi jest prawdą i czy więcej więźniów nie kręci się po korytarzach. Z nami będzie pan lepiej chroniony.
Próbował nawijać jak najwięcej, by odwrócić uwagę oficera i skupić ją na problemie więźniów i bezpieczeństwa. Jednocześnie rozejrzał się po korytarzu w poszukiwaniu kamer. Przy kwaterach oficerów zwykle ich nie było. Jeśli byłoby tak i tym razem, to może jego kumple wykorzystają okazję już teraz i przejmą oficera.

by Kel
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Image

0000
+
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 194
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Saine Kela » 21 Lut 2018, o 17:13

Wyszukała najlepszą możliwą trasę, jaką mogą pokonać i ruszyli w drogę. Oczywiście potrzeba było znaleźć jeszcze jakiegoś oficera, ale na samą myśl o tym, co się wydarzy, aż ją ściskało. Nie wątpiła w to, jak skończy ten nieszczęśnik i nie mogła nic na to poradzić. Działali wspólnie i choć wiele kwestii jej się nie podobało, to znajdowali się w więzieniu, a tu każdy walczyło o przetrwanie. Oni w szczególności teraz o to walczyli. Nikt nie wiedział o ich ucieczce, ale byli jak zwierzyna, która wciąż czekała na czyhające zagrożenie. Ich bezpieczeństwo było względne, wystarczyła drobnostka, by wszystko runęło. Nie musieli biec ani uciekać, ale do którego momentu?
Trisha trzymała się nieco z tyłu. Niedopasowana zbroja bardzo jej uwierała i ograniczała ruchy, do tego przez hełm niewiele widziała, a poza tym, wolała nie być na widoku w razie czego. I słusznie, ponieważ po przejściu kilkudziesięciu metrów i paru skrętach w kolejne korytarze natknęli się na oficera. Ten nie zorientował się w maskaradzie, ale wiedziała, że nie mieli wiele czasu. Stała nieco zakryta przez towarzyszy i starała się nie rzucać w oczy. Wiedziała też, że pozostali zagadają oficera, a potem pewnie go zabiją. Denerwowała się. Nie tylko tym, co zaraz się wydarzy, ale też samym faktem ich planu i tym gdzie brną. Każdy kolejny krok był dla nich ryzykowny.
Zerknęła na datapad, dostrzegając idealne miejsce do zasadzki. Szturchnęła jednego z mężczyzn i wskazała głową przed siebie, mając nadzieje, że zrozumie. Byli blisko, bardzo blisko. Niewiele ich dzieliło od wolności, choć zdawała sobie sprawę z tego, że najtrudniejsze dopiero przed nimi.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 543
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Nicciterra » 22 Lut 2018, o 00:45

- Oni tu są. ONI TU SĄ!!! - w pewnym momencie ryknął. Redolz za bardzo się wczuł w odgrywanie świra, lecz to spowodowało, że oficer cofnął się o krok i następnie zatrzymał, jeszcze tylko dwa kroczki i będą w ślepym punkcie, co wynikało z tego co kręciła głową Trisha. "Szturmowcy" podążyli za oficerem
- Co mu się stało? - zapytał nieco zdezorientowany podporucznik
- Czasami składa zdania bez sensu Sir, acz rozumie co się do niego mówi - Mirt zrobił krok ku oficerowi, by ten znów się odruchowo cofnął. Chwycił za szyję Redolza i znów kolejny kroczek. Oficer zauważył, że jego podkomendni wywierają na niego jakąś presję fizyczną, ale było już za późno. Ciemnoskóry facet w końcu przestał udawać i skoczył nagle na oficera. Przestał trzymać ręce za plecami, jakby miał związane. Uderzył go pięścią w brzuch, potem błyskawicznie obszedł i sprawnym wyuczonym ruchem skręcił kark.
Będąc w ślepym miejscu dla kamer, szybko zaczął się przebierać i jednocześnie zmieniać formę. Proces był tak bolesny że aż syczał z bólu, łatwiej było odzyskać swoją formę, aniżeli przyjąć nową. Wkrótce grupa była bogatsza o oficera, zaś prawdziwy leżał rozebrany przy ścianie, gdzie nie sięgała żadna kamera.
Image
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 208
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Kelan Navarr » 24 Lut 2018, o 16:12

Na tyle, na ile pozwalała im szybkość najwolniejszej w grupie Trish, przemieszczali się w kierunku lądowisk. Zamieszki w więzieniu były wystarczająco rozpraszającym uwagę służb imperialnych czynnikiem, by ryzykować dodatkową chwilę zwłoki. Nadarzyła się wyjątkowa okazja i nie mogli jej zmarnować. Grupę z naturalnych przyczyn prowadził Kehx pod postacią imperialnego oficera. Za nim dwójkami podążali Mirt z Marcello i Umbaranin z Trish, toczącą zawzięty bój ze swym pancerzem.
W ogólnym chaosie panującym w placówce doskonale wtapiali się w tło. Mijały ich dziesiątki strażników w białych pancerzach, lecz nikt nie zwrócił na nich uwagi.
- To może się udać – mruknął Marcello.
- Nie zapeszaj – odparł Mirt, choć sam zaczynał wierzyć w powodzenie przedsięwzięcia. – Patrzcie, to wrota lądowisk.
Faktycznie przed nimi znajdował się ostatni punkt kontrolny stojący na drodze do wolności. Za masywnym panelem kontrolnym siedział chuderlawy mężczyzna o niezdrowej cerze. Wlepił wzrok w zbliżającą się grupę.
- A wy dokąd? – przywitał ich bezceremonialnie, gdy podeszli wystarczająco blisko.
- Sprawy w stolicy – skłamał gładko Clawdite, starając się możliwie najdokładniej imitować głos podporucznika.
Pryszczaty przyjrzał mu się uważnie.
- Myślałem, że dopiero za dwa dni. Jak wygląda sytuacja w kopalni? Pokazaliście tym gnojom, gdzie ich miejsce?
- Tak. Powinni powybijać tych skurwysynów, byłby spokój.
- Racja – zarechotał mężczyzna za panelem. – Wtedy nie musielibyśmy tkwić na tym zadupiu.
Clawdite skinął głową.
- Co w ogóle z twoim głosem, Eior? Brzmisz jakoś… inaczej.
Mirt nieznacznie przesunął dłoń w okolice rękojeści blastera.
- Zwykłe przeziębienie.
- Kogo chcesz oszukać? – drapieżnie uśmiechnął się mężczyzna, po czym dodał po ciągnącej się w nieskończoność pauzie. – Przecież wiemy, że to od towaru. Następnym razem weź dla mnie podwójną działkę.
- Załatwione.
- Dzięki – mężczyzna rozpromienił się i wdusił przycisk sterujący wrotami. – Owocnych łowów.
Wrota za panelem rozsunęły się, ukazując płytę lądowiska i stojący na niej stary transportowiec typu Lambda. Wolność była na wyciągnięcie ręki.

***


Dwóch szturmowców przemierzało korytarze kopalni nr.6 podczas rutynowego patrolu. Zamieszki w części więziennej zostały praktycznie stłumione, nim zdążyły przybrać niebezpieczne rozmiary. Co bardziej opornych wywrotowców wleczono właśnie do karcerów, gdzie przez najbliższe tygodnie mieli czas na przemyślenie swej postawy, bądź na utratę zmysłów.
- … a Twi’lek na to: chyba z twoją starą! – spuentował dowcip jeden z mężczyzn, a drugi wybuchnął niekontrolowanym śmiechem.
- Dobre! Muszę to sprzedać Ryżemu – udało mu się wreszcie wydusić po dłuższej chwili.
Weszli w kolejną odnogę korytarza i wesołość momentalnie uch opuściła. Na posadzce leżało ubrane jedynie w bieliznę ciało podporucznika Eiora.
- O kurwa! On nie żyje – wyszeptał znajdujący się bliżej ciała mężczyzna. – Mamy uciekiniera!

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Administrator
 
Posty: 2235
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Nikt nie żyje wiecznie - sesja specjalna

Postprzez Nantel Grimisdal » Wczoraj, o 12:26

Statek. Wreszcie! Po tygodniach spędzonych w tej zapadłej dziurze możliwość chwycenia sterów statku była jak spełnione dziecięce marzenie. Gdy wrota otworzyły się, ukazując podstarzały prom, musiał powstrzymywać się żeby nie pobiec i nie rzucić się na fotel pilota. Poczuł, że się udało, uciekną stąd.
Kiedy weszli na pokład od razu wybrał fotel pilota i chwycił ster. Nie przeszkadzał mu raczej średni stan jednostki. Była już stara i trochę zdezelowana, ale wyglądała na sprawną. Kontrolki na pulpicie zapaliły się całkiem ochoczo. Od razu zabrał się za przygotowanie do startu.
- Ja się tym zajmę, zajmijcie miejsca - rzucił do pozostałych - Noldo sprawdź poziom paliwa, silniki manewrowe i otwórz klapy.
Przez chwilę zapamowała cisza. Marcello zajął się swoją częścią kontrolek, po czym zdawał się czekać nie wiadomo na co.
- Noldo! Słyszysz, co mówię?! Nie leń się!
Odwrócił się w stronę miejsca, gdzie powinna uwijać się jego wiewiórka. I wtedy do niego dotarło. Jego prxyjaciel nie żył i nie miał z kim już latać. Jego niezastąpiony drugi pilot został w tym przeklętym miejscu. Cała radoś z widoku statku i ucieczki z Kessel nagle zniknęła. Marcello jakby oklapł i z wysiłkiem sięgnął do kontrolek po prawej, kończąc przygotowanie startu. Cieżko mu będzie przyzwyczaić się do latania bez z Nolda. Ich ucieczka była okupiona ciężką stratą, przynajmniej dla niego.
Po cheili poderwał prom donlotu i wzniósł go w górę, ku przestrzeni. Czuł znajome wibracje pracujących silników, pokonujących siłę grawitacji, które jednak nie były już tak przyjemne jak kiedyś.
Image

0000
+
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 194
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Poprzednia

Wróć do Opowieści Tom II

cron