Content

Archiwum

[Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez BZHYDACK » 11 Maj 2016, o 17:46

Próby nawiązania kontaktu z EV spełzły na niczym. Bzhydack szedł więc dalej naprzód, nadal próbując zorientować się w otoczeniu i ignorując muzykę, którą łapał jego odbiornik. Oczywiście Bzhydack nie słyszał jej w fizyczny sposób, dla niego była jedynie ciągiem binarnych danych, ale i tak denerwowałaby go, gdyby był żywy. Otoczenie było ciche i praktycznie martwe.
Nagle Bzhydack zarejestrował zbliżające się kroki. Opadła na niego sieć i spadły dobrze wymierzone uderzenia metalowych przedmiotów. Po częstotliwości uderzeń oraz kroków droid zorientował się, że napastników była dwójka.
Gdyby Bzhydack był w pełni sprawny, do takiej sytuacji nie doszłoby, gdyż zlokalizowałby i zlikwidował napastników zanim by się zbliżyli. Nawet gdyby jednak udało im się zbliżyć, droid nie miałby porblemów z uniknięciem ataku i skuteczną kontrakcją. Teraz jednak Bzhydack był uszkodzony, a o powadze tych uszkodzeń świadczył najlepiej fakt, że dwójka białkowców zdołała podejść tak blisko niezauważona. I to prawie się nie kryjąc.
Bzhydack uruchomił sonar. Ten jego zmysł działał najlepiej spośród wszystkich uszkodzonych, i to teraz pozwoliło mu "widzieć" napastników. Szybkość obliczeniowa Bzhydacka nie ucierpiała właściwie, więc w ułamku sekundy przeanalizował dane. Napastników było dwóch, jeden większy, a drugi mniejszy. Byli uzbrojeni w metalowe rury i wyraźnie mieli wprawę w powalaniu droidów, sądząc po miejscach w które celowali.
Bzhydack przeanalizował różne opcje. Największym problemem była siatka, potem ograniczona mobilność prawej ręki i nogi. Pancerz miał pozbawiony wspomagania ale nawet bez tego beskar zniesie dużo.
Droid przyjął jedno uderzenie, które miało go powalić. Pozwolił mu nadać sobie pęd, równocześnie przyklękając na uszkodzonej prawej nodze i unosząc lewą rękę nad głowę, by uniknąć ciosu drugiego napastnika lub go przechwycić przedramieniem. Prawa ręka droida była zgięta (ludzie powiedzieliby, że przykurczona) więc gdy klęknął znalazła się blisko głowy. Bzhydack włączył palnik wmontowany w prawe przedramię, by przeciąć nim sieć, która, jak liczył, straci naprężenie, gdy przyklęknął. Jeśli mu się uda, wykona przewrót w przód, by zostawić sieć na ziemi, równocześnie się odwracając do napastników. Równocześnie Bzhydack wykorzystał niektóre z niewielu jeszcze działających motorów pancerza i wywołał kontrolowane przepięcie, by uzyskać powłokę pod napięciem. Jeśli w tych warunkach uderzą go metalowe rury, to trzymający je napastnicy będą mieli niespodziankę.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 255
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez Vestibor Rothal » 12 Maj 2016, o 22:06

Obudził się ponownie w tym samym miejscu. Ponownie podjął próbę podniesienia swego ciała, przypomniał sobie o pasach, gdy udało mu się już usiąść. Zdziwił się dość mocno, tym bardziej gdy poruszył prawą ręką, spojrzał się pospiesznie w tamtym kierunku. Wydawało mu się, że to wszystko był sen, nigdy nie był przypięty pasami i nigdy nie stracił ręki. Szczęśliwy zaczął poruszać ręką, raz to zginając, raz rozprostowując palce, zginając całą reke i wyczyniajac z nią przeróżne rzeczy. Wszystko docenia się bardziej, gdy to się straci. Czuł jednak różnice, niewielką, na pierwszy rzut oka nie szło określić, że to nie jego stara ręka, skóra była idealnie naciągnięta, a w szczep musiał być jednym z lepszych możliwych modeli.
A więc to nie był sen.
Podciagnał się na rękach i usiadł zwieszając nogi, spojrzał się w dół. Nie zdążył o niczym pomyśleć, gdy podeszła do niego pielęgniarka.
- Dziękuje za wszelką opiekę. Czy.. Czy mógłbym już się przejść po pokoju, czy za wcześnie na to? - Spytał patrząc się na kobietę, sam na razie nie był w stanie wyczuć ile miał już sił.
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 126
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez Mistrz Gry » 17 Maj 2016, o 21:22

Cios rurki nie zrobił większego wrażenia na robocie, a atak siecią zakończył się jej przecięciem. W ramieniu maszyny był palnik. Dwójka napastników odskoczyła od maszyny zaskoczona pierwszym niepowodzeniem. Z boku nadchodził jeden z tubylców groźnie pokrzykując. Z ataku z zaskoczenia sprawa zamieniła się w potyczkę dwóch na dwóch. Nie wyglądało to na przebiegającą zgodnie z planem akcję.
- Odwal się gościu - w kierunku zbliżającego się mężczyzny poleciał kamień. Nie trafił mijając go o ponad metr. Drugi z niedoszłych zdobywców droidów cofnął się gwałtownie przed zdecydowanie zbyt zwinnym droidem.
- Spierdalamy Matt. Rzucił rurą w Bzydhacka wywołując dość efektowny snop iskier jako osłonę własnej ucieczki. Jego kumpel również zrezygnował z konfrontacji z uzbrojonym w kastet Nantelem i ruszył w ślady kolegi. Droid pozostał na placu boju sam.

Kod: Zaznacz wszystko
... przeciążenie baterii głównej, awaria zasilania. przełączam na zapasowe źródło. 23% mocy. Zwarcie w powłoce zewnętrznej. Awaria...


Droid nie miał najlepszego dnia, ostatni ocalały fotoreceptor spoglądał na zbliżającego się człowieka. W tle widniał szyld warsztatu naprawczego. Droidy, ścigacze itp.. gdyby tylko udało się do niego dostać i nie skończyć z ogranicznikiem.

Z drugiej strony Nantel widział wyjątkowy egzemplarz droida, jego zachowanie jak i sposób w jaki poradził sobie z napastnikami wskazywały na model bojowy. Brak jakichkolwiek oznaczeń wykluczał własność Imperium. Bezpański droid bojowy w tym miejscu i w obecnych okolicznościach mogło oznaczać jedno. Kłopoty.

***


- pułkownik prosił żeby powiadomić go jak pan się obudzi. Chciał z panem porozmawiać. - Pielęgniarka uśmiechnęła się do Zabraka. - Proszę się czuć swobodnie jednak nalegam aby nie opuszczał pan pomieszczenia,
Kobieta wyszła zostawiając go samego. Znajdował się w niewielkim jasnym i schludnym pomieszczeniu. Pokój był niewielki jednak w zupełności wystarczał na salę pooperacyjną łóżko, stolik, dwa krzesła. Niewielka szafla z jakimś napojem i szklankami. Na ścianie znajdował się holowyświetlacz zaś na stole leżał datapad. Zabrak z niejakim zaskoczeniem stwierdził że jego nowe kończyny funkcjonują prawidłowo. Nie wiedział jak długo był nieprzytomny i ile czasu minęło od wydarzeń w siedzibie Vulkarów, mógł jednak być pewien jednego. Imperium wyłożyło duże pieniądze na jego nowe kończyny. Dane z datapadu wskazywały jednoznacznie na jedne z najdroższych dostępnych na rynku protez. Nie różniły się one zbytnio od możliwości jego naturalnego ciała. Jeśli nie liczyć znacznie mocniejszego uścisku dłoni i ograniczonego czucia w kończynach.
Drzwi się otworzyły i do pomieszczenia wszedł znany już wcześniej mężczyzna w asyście dwóch dziwnie wyglądających szturmowców.
- Witam ponownie panie Rothal, mniemam że już pan ochłonął, i będziemy mogli kontynuować naszą rozmowę w cywilizowany sposób.
Szturmowcy bez słowa zajęli miejsca po obu stronach drzwi zaś Mężczyzna w mundurze Pułkownika ISB stanął naprzeciw Zabraka uważnie się mu przyglądając.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6678
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez BZHYDACK » 17 Maj 2016, o 23:55

Manewr uniku zakończył się powodzeniem, Bzhydack uwolnił się z sieci. Mimo uszkodzeń, nadal był dość zwinny, chociaż nie umywał się do pełnej sprawności. Teraz, gdy napastnicy stracili przewagę zaskoczenia, powinien dać sobie z nimi radę. Droid zobaczył oprócz tego, że w pobliżu pojawiła się jeszcze jedna istota, człowiek wyraźnie nie będący powiązany z napastnikami. Bzhydack zauważył, że przybysz był gotów do walki ze złomiarzami.
Dwaj napastnicy jednak nie mieli ochoty na dalszą konfrontację i po prostu uciekli. Teraz na placu pozostał jedynie droid i człowiek, który zainterweniował. Bzhydack przeanalizował najpierw dane ze swojego systemu, wskazujące na awarię baterii głównej i niski poziom energii. Droid odłączył zasilanie od zewnętrznego pancerza, po czym skupił się na otoczeniu.
Pierwszym co zwróciło uwagę droida, był zakład naprawczy i sklep z częściami. To było miejsce, które mogło być dla maszyny bardzo przydatne, choć jako niezaufane groziło ograniczeniem autonomii lub nawet ingerencją w pamięć. Następnie Bzhydack zwrócił baczniejszą uwagę na człowieka, który chciał odpędzić napastników. Jego strój i niektóre elementy wyposażenia świadczyły o tym, że był on mechanikiem, możliwe że pracował w tym zakładzie.
Bzhydack wyłączył palnik i opuścił ręce. Ten człowiek jak dotąd nie był wobec niego agresywny i nic nie wskazywało na to by miał wrogie intencje. Jakby to się jednak zmieniło, Bzhydack nadal był w stanie go zabić, nawet pomimo licznych uszkodzeń.
- Witam. Czy mam do czynienia z osobą mogącą decydować o udostępnieniu części zamiennych z tego warsztatu? - droid wskazał przed siebie. - Pilnie potrzebuję napraw.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 255
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez Nantel Grimisdal » 19 Maj 2016, o 00:56

Nantel nie zastanawiał się zbyt długo, skąd tego typu droid mógł wziąć się na Taris i to w obecnych czasach. Groźba tego, że w każdej chwili zza rogu może wyjść przypadkowy oddział Imperialnych zmuszała do szybkiego działania. Jedna myśl nie dawała mu jednak spokoju. Rzadki droid bojowy, bez oznaczeń, z widocznymi ulepszeniami akurat w momencie kiedy Imperium postanowiło rozprawić się z gangami na tym poziomie? Żaden z gangów takiego nie miał, bo od razu postarałby się, zeby wszyscy wokół wiedzieli. Może wcale nie chodziło o gangi...

Rozejrzał się po okolicy, czy nikt nie przypatruje się całej sytuacji. Tych dwóch wyrostków raczej nie należy się obawiać, ale na tym poziomie pełno było ukrytych oczu i uszu i Nantel miał tylko nadzieję, że przemarsz Imperialnych w ostatnich dniach chociaż na chwile je wypłoszył. Ciężko byłoby się tłumaczyć z celi więziennej, ze tylko pilnował interesu. Schował kastet do kieszeni spodni i cofnął się do drzwi warsztatu tuż po tym jak droid zadał swoje pytanie.

- Tak się składa, że w obecnej chwili decyduję o udostępnieniu części zamiennych, a jak szef nie wróci w ciągu paru następnych dni, to pewnie i całego warsztatu. - Mówiąc to Nantel zaczął zamykać drzwi hali, zostawiając otwarte tylko małe wejście z boku. - Wchodź szybko, zanim zjawi się w okolicy jakiś oddział żołnierzy. Zdiagnozuj swoje uszkodzenia i zobaczymy, co da się zrobić. Albo nie... najpierw powiesz mi, kto zapłaci za naprawę.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Administrator
 
Posty: 430
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez BZHYDACK » 20 Maj 2016, o 20:22

Bzhydack wszedł przez wejście na tyle szybko, na ile pozwalały mu uszkodzenia. Znał swój stan, ale i tak włączył szczegółową diagnostykę całego układu. Równocześnie dokładnie przyjrzał się pomieszczeniu, oczywiście na tyle ne ile mu pozwalał jego stan. Warsztat wyglądał na dobrze zaopatrzony, jak na swoje położenie. Słysząc pytanie człowieka, odpowiedział:
- Sądzę, że będziesz pracować na kredyt. Wprawdzie mam przy sobie 800 peggatów ale nie sądzę, byś reflektował walutę Huttów. Kredyty muszę podjąć z mojego konta, bo nie sądzę by zadowalał cię wirtualny przelew, nawet jeśli masz swoje konto i podłączenie do holonetu, panie... - Bzhydack zawiesił głos, tak jak to czasem robią białkowcy, chcąc dowiedzieć się tożsamości mechanika. Podszedł do gniazda sieci i podłączył się do ładowania.
Niezależnie od odpowiedzi człowieka, Bzhydack wiedział że to miejsce zdecydowanie nie jest zaufane i w związku z tym jego naprawa tutaj się przedłuży, gdyż ingerencje mechanika trzeba będzie ograniczyć tak, by nie było konieczne wyłączanie najważniejszych systemów. Ale jeśli w warsztacie był holonet, to Bzhydack mógł go wykorzystać do wznowienia komunikacji z EV.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 255
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez Vestibor Rothal » 20 Maj 2016, o 22:35

Zabrak nadal siedział ze spuszczonymi nogami. Rozejrzał się po sali, z której przed chwilą wyszła pielęgniarka. Nie widział powodów dla którego miałby jej nie ufać. Patrzył się w ziemie, aż w końcu drzwi rozsuneły się i po chwili ukazała się w nich znajoma twarz oficera i dwóch szturmowców. Widać, że człowiek zdecydowanie bał się przebywać z Vestiborem bez zabezpieczenia, w końcu Rothal był teraz wolny.
- Witam. A więc kto zg... jakiego członka załogi straciłem.
Ewidentnie nie chciał używać słowa ,,zginął. Nie pogodził się z utratą... no właśnie, nie wiedział nawet kogo, a może to była tylko podpucha? Nie był niczego pewien, może jedynie tego, że ręka, którą ruszał nie była niego. W głowie kłębiło mu się mnóstwo pytań: jak stracił rękę, jaki jest stan pozostałych członków załogi... Na razie czekał jednak cierpliwie.
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 126
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez Nantel Grimisdal » 23 Maj 2016, o 02:18

- Nantel. Tak tu na mnie mówią. Brak kredytów stanowi więc pewien problem, bo w obecnej sytuacji wątpię byś miał okazję do wyjęcia ich z konta i dostarczenia mi. Niech jednak stracę. Nudzi mi się tak, że naprawiłbym cokolwiek, a szefa i tak nie ma. Najwyżej powiem, że Imperialni wpadli z wizytą po części. O ile w ogóle ten interes nie upadnie, skoro Imperium postanowiło zająć się naszymi dotychczasowymi klientami. Aż się zastanawiam, czy nie rzucić tego wszystkiego w cholerę.
Nantel wywiesił na drzwiach tabliczkę „Zamknięte” i zamknął je za sobą. Odpiął od ręki ochraniacz i zajął się wynikami diagnostyki droida. Warsztat był całkiem nieźle wyposażony, a przez to, że jego klientami byli głównie członkowie gangów Nantel miał sporo części zamiennych do najróżniejszych droidów bojowych. Ten model był jednak dość rzadki i jeszcze modyfikowany, więc nawet mimo odpowiednich „zapasów” nie wszystkie uszkodzone części będzie dało się zastąpić odpowiednimi zamiennikami. Nantel spojrzał na listę uszkodzeń.
- Fotoreceptor, czujniki będą...popalone obwody da się wymienić...z żyroskopami też coś da się zrobić. Postaram się poskładać ci kończyny do kupy. Jedyny problem będzie z baterią. Mam taką, która będzie działać, ale może nie być do końca kompatybilna z twoją wersja oprogramowania. Daj mi chwilę.
Nantel udał się na magazyn poszukać wszystkich niezbędnych części. Trochę mu to zajęło, utrzymywanie porządku i spisu "co, gdzie leży" nie wychodziło za bardzo ani jemu, ani jego szefowi. Jakoś nie miał do tego głowy. Po kilku kursach między magazynem a miejscem, gdzie podłączył się droid, Nantel zgromadził wszystkie niezbędne części, jakie udało mu się znaleźć w warsztacie. Przyjrzał się jeszcze raz droidowi.
- Jeśli myślisz o podłączeniu się do holonetu to uważaj. Imperialni cały czas go skanują. Jeden z gangów miał całkiem zdolnego hakera, który wiele razy uprzykrzał im życie. A teraz, jeśli pozwolisz, zacznę skladać cię do kupy. - Nantel przysunął bliżej szafę z narzędziami. - A skąd ty się tu w ogóle wziąłeś? Widziałem już droidy typu BX, ale nigdy w całości. Z tego co wiem, składali je jeszcze zanim powstało Imperium.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Administrator
 
Posty: 430
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez BZHYDACK » 23 Maj 2016, o 22:32

Bzhydack dokładnie zapoznał się z rozkładem pomieszczeń, gdy rozpoczął ładowanie a Nantel - jak przedstawił się mechanik - zbierał części. Było pewnym zaskoczeniem, że mężczyzna zdecydował się naprawiać droida za darmo. Bzhydack musiał teraz tylko pilnować, by mechanik nie wprowadził jakichś niepożądanych zmian. Zazwyczaj droid nie pozawalał nikomu poza EV na naprawy, no ale teraz sytuacja była wyjątkowa, Bzhydack potrzebował napraw natychmiast, a z EV skontaktować się nie mógł.
Nantel rozłożył części i narzędzia przygotowując się do rozpoczęcia naprawy, równocześnie też zadał kolejne pytanie, o pochodzenie droida. Bzhydack nie dziwiłby się temu nawet gdyby mógł, było ono przecież zasadne, a w zaistniałych warunkach Nantel musiał być ciekawy swojego klienta.
- Rzeczywiście , moja historia sięga Wojen Klonów. Teraz na mocy mojego kontraktu szukam tutaj pewnych osób.
Bzhydack, co było dość oczywiste, nie chciał zdradzić celu swojej misji. Na utrzymanie w tajemnicy modyfikacji nie mógł mieć nadziei, jak by to powiedzieli białkowcy, ale misja to co innego.
- Posiadam wiedzę odnośnie napraw. Myślę że możemy pracować wspólnie, co przyspieszy proces, nawet mimo ograniczonej mobilności prawej ręki.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 255
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez Nantel Grimisdal » 24 Maj 2016, o 23:25

Wojny Klonów. Nantel nigdy zbytnio nie przejmował się historią, ale czasem zdarzyło mu się przeczytać jakiś artykuł na holonecie, który o nich wspominał. O ile można wierzyć informacjom cenzurowanym przez Imperium, to zakończyły się kolejną zdradą oddziałów, chyba Republiki. Wtedy też miało swój początek Imperium. Ojciec czasem wspominał, że to nie jest prawdziwa historia, ale Nantel nie miał okazji wypytać go, co ma na myśli.
Jeśli nikt nie wyczyścił pamięci droida, musiał on sporo wiedzieć o tamtych czasach. Czyniło go to bardzo niebezpiecznym, szczególnie dla obecnej głównej władzy w galaktyce. Co oznaczało, że musi być naprawdę dobry, jeśli jeszcze Imperium go nie złapało i nie zezłomowało. Nantel nie był pewien, czy dobrze jednak się stało, że zgodził się droida naprawić. Ojciec przecież uczył go, że kłopotów należy unikać jak tylko się da.
- Wojny Klonów? To chyba dobrze, że nie wiem, dla kogo pracujesz. Z tego, co zauważyłem, Imperium niezbyt lubi tych, co zbyt dużo wiedzą o tamtych czasach. - Nantel wrócił do pracy, w pierwszej kolejności zajmując się prawą ręką droida. - Nie będę miał nic przeciwko, jak pomożesz mi szybciej cię naprawić.
Z chwilą, gdy cała sytuacja zdawała się uspokoić, a w okolicy nie było słychać nic podejrzanego, Nantel zajął się kolejnymi uszkodzonymi częściami swojego "pacjenta". Uwagi droida okazywały się pomocne i rzeczywiście przyśpieszały znacznie tempo napraw, choć zdarzało się, że niektóre ze swoich wskazówek droid musiał powtarzać, jakby Nantel pozostawał w zbyt dużym zamyśleniu, koncentrując się na swojej pracy. Co jakiś czas Nantel zadawał pytania o napotkane nietypowe modyfikacje. Niezależnie jednak, czy droid odpowiadał na pytania, czy nie, naprawa systematycznie postępowała.
- Skończone. - Stwierdził Nantel po kilku godzinach pracy.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Administrator
 
Posty: 430
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez BZHYDACK » 29 Maj 2016, o 23:55

- Z Imperium nie mam zatargów, według moich danych.
Bzhydack odpowiedział mechanikowi, gdy ten zabierał się do pracy.
Nantel pracował szybko, sprawnie i dokładnie, pomimo faktu że spora część modyfikacji Bzhydacka musiała być mu nieznana. Droid udzielał mechanikowi potrzebnych wskazówek, często też pomagał w miarę możliwości. Bzhydack zastanowił się, jak bardzo Nantel jest zainteresowany jego modyfikacjami - na pewno system odpierania ataków jonowych był bardzo ciekawy, tak samo jak systemy pancerza wspomaganego.
Wreszcie Nantel ogłosił zakończenie napraw. Bzhydack wstał, uruchomił diagnostykę, po czym szybko zrobił kilka kroków i wykonał kilka ruchów szermierczych. Zrobił to, by z powrotem skalibrować układy ruchu. Nowy receptor był nieco inny niż poprzedni, ale Nantel sprawnie go zamontował, tak że nie było różnicy w funkcjach. Ręka i noga działały bez zarzutu, serwomotory przestały tracić na mocy, żyroskopy dawały znów nieludzką równowagę. Bzhydack bardzo się ucieszył, znów będąc w pełni sprawny - tak, naprawdę droid poczuł radość. Jedyny mankament to bateria główna - aktualna traciła moc nieco szybciej niż dawna. Ale tym Bzhydack się nie martwił - zapasowa bateria była w pełni sprawna i pełna.
- Dziękuję. Jeśli uda mi się dotrzeć do miejsca, gdzie będę mógł podjąć pieniądze lub skontaktować się z moim myśliwcem, to wrócę i ureguluję należność. Za naprawy. I, jeśli się znajdzie, to za jakąś broń.
Bzhydack, teraz będąc w pełni sprawnym i gotowym, podłączył się do holonetu i, teraz za pośrednictwem planetarnej sieci, spróbował nawiązać kontakt z myśliwcem.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 255
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez Nantel Grimisdal » 1 Cze 2016, o 02:12

Nantel odłożył narzędzie na szafkę i uprzątnął resztę części i złomu po naprawie. Droid zbudowany był w niesamowity sposób. Nantel nie widział do tej pory takich rozwiązań, które były w nim zastosowane. Na ile mógł, przyjrzał się wszystkiemu, starając się zapamiętać, jak są zbudowane i jak działają poszczególne części i modyfikacje. Jeśli kiedyś miałby okazję, sam chciałby takiego zbudować.

- Broń? - Nantel zamyślił się na chwilę. - Nie mam tu chyba nic, co mógłbyś za nią uznać. Szef zabrał blaster ze sobą. Może uda ci się zabrać coś jakimś okolicznym szumowinom, o ile któreś wyjdą teraz na ulice. Patrząc na te różne niespodzianki, które masz w siebie wmontowane pewnie i żołnierzom mógłbyś bez trudu broń odebrać.

Mówiąc to, Nantel zastanowił się, jak teraz rzeczywiście wygląda sytuacja na ulicach. Obawiał się, czy w ciągu tych kilku godzin, ktoś nie doniósł jednak o jego najnowszym kliencie. Imperialni mogą właśnie teraz przeszukiwać okoliczne budynki. Podszedł do drzwi warsztatu, uchylił je na tyle, by móc wyjrzeć na zewnątrz. Ulica wyglądała na spokojną. Po przeciwnej stronie jedynie jakiś żebrak snuł się pod ścianą. Nantel już miał wrócić do środka, gdy w dali zobaczył jeszcze jedną grupkę. Serce na chwilę zabiło mu mocniej. Grupka jednak nie wydawała się zmierzać w ich stronę. Nie widział ich wyraźnie, ale chyba się ze sobą o coś kłócili. Po chwili zniknęli w jednej z bocznych uliczek. Nantel odetchnął z ulgą i zamknął ponownie drzwi za sobą.

- Ulica wygląda na spokojną. Może nie będziesz miał większych problemów z wydostaniem się stąd. - zwrócił się do droida. - Ulicę stąd jest też całkiem dobra kantyna, oczywiście jak na tą okolicę. Czasem wpada tam niejaki "Thomas". Z tego, co mi mówili bywalcy, czasem handluje nie tylko złomem, ale i czymś do zbijania.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Administrator
 
Posty: 430
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez Mistrz Gry » 2 Cze 2016, o 19:53

Vestibor Rothal.

Pułkownik milczał chwile po czym spokojnie oznajmił. – Proszę za mną.
Ruszył przodem a tuż za nim szedł Vestibor czując za plecami obecność dwójki szturmowców. Mijając okno w korytarzu spostrzegł że znajdują się na samym szczycie. Byli w jednym z kosmoportów górnego miasta, a za iluminatorem rozpościerał się piękny widok na wieżowce zurbanizowanej planety.

Akcja przenosi się do [Taris] Port Kosmiczny

***


Myśliwiec odpowiedział na wezwanie Droida. Wreszcie udało się nawiązać kontakt. Maszyna nie mogła niestety po niego przylecieć. Strefa walk cały czas była objęta zakazem lotów. Bzydhack Z łatwością mógł natomiast uzyskać dostęp do informacji i swojego konta. Krótkie poszukiwania w sieci zaowocowały odnalezieniem najbliższego lądowiska poza strefą zakazu lotów. Niestety na wyjściu ze strefy walk stały Imperialne patrole. Jeżeli chciał się jakoś wydostać unikając kontaktów z imperialnymi musiał znaleźć jakieś wyjście. Cybermózg z myśliwca przesłał mu również dokładne informacje o lokalizacji jego miecza. Był w okolicy siedziby Ghuli. Tej samej w której zaatakował go spirit guardian. Oznaczało to tylko jedno, ktoś go miał ze sobą. Broń sama z siebie nie zmieniałaby lokalizacji.

Tymczasem Nantel rozejrzał się dokładnie po okolicy umożliwiając swojemu przypadkowo poznanemu mechanicznemu towarzyszowi skomunikowanie się z myśliwcem. Droga była czysta, a ulice bardzo spokojne, zbyt spokojne. Nagle niewielki komunikator mechanika zabrzęczał. Przekaz był pełen zakłóceń jednak mężczyzna rozpoznał głos swojego szefa.
Na<skrr>, słuchaj uważnie <skkrr>..dą po ciebie. Imperialni d<skrrr> się za dużo o naszych klientach <skkr>ać z warsztatu. Z tyłu jest <skrr> z <skrr>ami i tam ukryłem paczkę. <skkr>wieraj tylko przynieś do mnie. Czekam na ciebie na <skkr>u nr 455. Jak dos<skrr> mi paczkę to <skkr> cię nagrodzę. Tylko <skkr> przekaz urwał się gwałtownie, zaś mechanik. Spojrzał na komunikator. Jeżeli jego szef mówił prawdę to nie mieli wiele czasu.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6678
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez Nantel Grimisdal » 4 Cze 2016, o 01:33

- Spadamy! Imperialni tu idą! - Krzyknął Nantel do droida, biegnąc w kierunku gabinetu szefa znajdującego się na tyłach.
Nie miał pojęcia, skąd Diminck wiedział o nalocie. Ten tchórzliwy rodianin mial wprawdzie znajomości w wielu miejscach tego poziomu, ale nikt raczej nie traktował go na tyle poważnie, by próbować ocalić mu skórę. Nantel nie wiedział też, czy może ufać swojemu szefowi. Nie było jednak czasu do namysłu. Oddział żołnierzy mógł tu wpaść w każdej chwili.
Biegnąc na tyły warsztatu, Nantel chwycił łom leżący na jednej ze skrzyń. Doskonale wiedział, gdzie znajduje się skrytka szefa. Raz przyłapał go ukradkiem, jak mocował się z ukrytym w niej sejfem. Chociaż sejf to za dużo powiedziane. Była to raczej bardzo słabej roboty szafka z zamknięciem na szyfr, na tyle źle wykonana, że wystarczyło przyłożyć mocno w odpowiednim miejscu, a bolce zamka same wyskakiwały. Ostatnim razem właśnie tak Diminck ten sejf otwierał.
Nantel wpadł do gabinetu, zlokalizował skrytkę ukrytą za jedną z szafek i w wiadome sobie miejsce przyłożył z wyczuciem łomem. Drzwiczki sejfu wyskoczyły z zamka i Nantel chwycił szybko wszystko, co znajdowało się w środku. Była to średnich rozmiarów paczka, kilkaset kredytów i notes, pewnie z kontaktami szefa. Paczka była całkiem lekka, miała co najwyżej ze 2 kg, ale Nantel nie miał czasu dochodzić, co może się w środku znajdować. Wybiegł szybko z gabinetu, po drodze wpadając jeszcze do swojego pokoju i zabierając też swoje kredyty i po chwili zastanowienia też talię do pazaaka. Może się przyda... Upchnął wszystko do plecaka i zarzucił go sobie na plecy.
- Wiem jak dostać się do lądowiska 455 za strefą zakazu lotów tak, żeby nie być specjalnie na widoku. - Stwierdził Nantel wchodząc z powrotem do hali warsztatu. Droid właśnie odłączał się od holonetu. - Będzie tam czekał na mnie mój szef. Może mieć sposób na ucieczkę przynajmniej z dolnych poziomów Taris. Idziesz ze mną? Bo chyba też byś się chciał stąd wydostać, a mi też przyda się twoja pomoc.
Nantel rozejrzał się jeszcze po warsztacie. Chwycił skrzynkę z narzędziami, w której znajdowała się większość narzędzi potrzebnych do napraw. Była trochę ciężka, ale w razie gdyby Diminck zostawił go na lodzie nadal będzie mógł się z miejsca zatrudnić jako mechanik. Nantel stanął przy drzwiach, czekając chwilę na decyzję droida.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Administrator
 
Posty: 430
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez BZHYDACK » 5 Cze 2016, o 21:46

Połączenie za pośrednictwem holonetu okazało się wreszcie skuteczne. EV odpowiedział na wezwanie, jednak nie mógł przylecieć z uwagi na całkowity zakaz lotów w strefie działań wojsk imperialnych. Równocześnie EV dzięki szerokopasmowemu skanowaniu odnalazł miecz dzięki specyficznej sygnaturze energetycznej jaką miał. Ktoś go prawdopodobnie nosił, skoro teraz znajdował się w pobliżu byłej siedziby Ghuli. Bzhydack mógł tam dotrzeć po drodze na lądowisko, gdzie miał się spotkać z EV, tylko musiał nieco nadłożyć drogi.
W tym momencie nasłuch Bzhydacka, już doprowadzony do porządku po naprawach, przechwycił wiadomość dla Nantela. Droid szybko sprawdził położenie lądowiska i wysłał EV polecenie, by tam, na lądowisku 455, czekał. Bzhydack przesłał mu też listę rzeczy które będą mu potrzebne.
Nantel gorączkowo się spakował i wyraźnie chciał jak najszybciej opuścić teren, skoro zbliżali się imperialni. Bzhydack wprawdzie nie miał powodów by obawiać się szturmowców, ale kontakt mógł skutkować przesłuchaniami lub inną formą utrudnienia zadania przez władze.
- Nie zamierzam opuszczać jeszcze dolnych poziomów. Mam do wykonania zadanie. Jednak muszę uzupełnić wyposażenie, więc będę towarzyszył ci w drodze na lądowisko. Chciałbym jednak, abyśmy idąc tam zboczyli w kierunku pewnej lokacji.
Droid wstał i przeszedł przez warsztat. Ponieważ nie było w nim żadnej broni, Bzhydack wziął łom, którym wcześniej miał Nantel. Potem droid stanął w pobliżu wyjścia i uruchomił skanery na najwyższą czułość. Teraz, gdy już miał naprawiony system łączności i EV znał jego położenie, Bzhydack mógł komunikować się z myśliwcem bez większych problemów. Polecił więc EV by stale monitorował zarówno położenie miecza jak i ruchy imperialnych oddziałów w okolicy.
- Moje skanery nie wykazują śladów żywych istot na zewnątrz. Przechwytuję jednak liczne szyfrowane wiadomości niezbyt daleko stąd.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 255
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez Nantel Grimisdal » 8 Cze 2016, o 01:56

- Jak chcesz. - Nantel wzruszył ramionami. Najważniejszym było teraz oddalić się od tego miejsca jak najszybciej. Jeśli droid będzie przedłużał drogę na lądowisko, to najwyżej się rozdzielą. - Powiesz mi po drodze, gdzie chcesz iść, może będę znał lepsze dojście.
Kiedy wyszli z warsztatu, Nantel skierował się do małej uliczki, biegnącej na tyłach budynku. Nie było w niej nic szczególnego, zwykłe przejście miedzy budynkami, zwężone jeszcze bardziej przez stojące resztki rusztowania przy jednym z budynków. Rusztowanie stało tu od kilku miesięcy całkiem opuszczone, co jakiś czas sukcesywnie rozbierane przez złomiarzy, których nie udało się na czas przegonić Nantelowi czy jego szefowi. Czasami jednak tez pozwalali sobie "pozyskać" z niego dodatkowe elementy do warsztatu.
Nantel zaczął szybko iść wzdłuż rusztowania, co jakiś czas rozglądając się też w górę, czy aby na pewno nikt i nic nie znajduje się nad ich głowami. Po jakichś dwustu metrach dotarli do skrzyżowania, od którego odchodziły trzy inne drogi. Jedna z nich wychodziła na kolejną z większych ulic sektora, dwie były mniejsze i ciągnęły się dalej między budynkami. Nantel skręcił w prawo, w jedną z mniejszych uliczek. Prowadziła ona w stronę części sektora, który najbardziej ucierpiał w ostatnich wojnach i do tej pory nie został całkiem odbudowany. Po kolejnych kilkuset metrach przejście zaczynało zagradzać coraz więcej gruzu, zardzewiałego złomu, szmat i innych śmieci, co znacznie utrudniało poruszanie się. Rzadko która z lamp ulicznych tutaj działała, co pogrążało uliczkę w lekkim półmroku. Nantel szedł dalej, aż zatrzymał się przy jednym, dość sporym budynku, który mógł być kiedyś dużym blokiem mieszkalnym.
Lewe skrzydło budynku było w gruzach, ale jednocześnie zburzone ściany utworzyły tu coś w rodzaju wewnętrznego dziedzińca. Zawalona strona budynku osłaniała wejście przed widokiem osób stojących na uliczce, ale wśród złomu dało się poznać oczyszczone przejście, prowadzące do środka. Nantel przeszedł przejściem na placyk przed wejściem do budynku. Było tu odrobinę jaśniej przez światło pochodzące z żarzącego się koksu w beczkach. Widać było, że jeszcze kilka godzin temu ktoś tu był i być może nadal jest w budynku. Nantel minął beczki, nie zwracając na nie uwagi i wszedł do budynku przez wyrwane drzwi wejściowe.
W środku było całkiem ciemno, więc Nantel wyciągnął ze skrzynki z narzędziami małą latarkę. W niewielkim holu po lewej jako pierwszy rzucił się w oczy zniszczony szyb windy, a za nim kilkanaście par drzwi bądź otworów po nich. Po prawej stronie widać było schody na wyższe pietra, za którymi majaczył korytarz prowadzący do prawego skrzydła budynku. Hol został względnie uprzątnięty, prawdopodobnie przez mieszkańców budynku. Nantel wszedł w korytarz po prawej, po czym przeszedł przez coś, co kiedyś było wejściem do mieszkania oznaczonego numerem 006.
Mieszkanie nie było duże. Nantel szybkim krokiem przeszedł przez korytarz i wszedł do jednego z pokoi, dokładnie wiedząc dokąd ma się kierować. W pokoju, w którym się znajdowali jedynymi ocalałymi meblami był mały stolik i krzesło, zaś na ziemi leżał dywan, który dziś przypominał raczej brudną szmatę. Reszta była albo roztrzaskana albo rzucona w częściach na kupę w rogu. Nantel odstawił skrzynkę z narzędziami i pewnym ruchem odrzucił dywan na bok, wzbijając przy tym tuman kurzu i odsłaniając dziurę w podłodze.
- Prze... - Nantel urwał w pół słowa. W oknie pokoju mignęło światło ścigacza.
Nantel momentalnie przywarł do ściany przy oknie i wyjrzał przez nie ostrożnie. Na ulicy stała grupka żołnierzy, otaczając jakiegoś człowieka. Obok nich właśnie zatrzymał się ścigacz. Z miejsca, gdzie stał razem z droidem, nie było ich raczej widać, ale tez nie słyszał co mówią więzień czy Imperialni. Kiedy jeden z żołnierzy odszedł na chwilę, Nantel zobaczył w końcu twarz zatrzymanego człowieka. Znał go. To Matty, jeden z nielicznych znajomych Nantela na Taris. Pracował w dokach i czasem przywoził im coś do naprawy.
Nagle cała sytuacja się zaostrzyła. Żołnierze chyba nie byli zadowoleni z odpowiedzi Matty'ego. Jeden z nich uniósł karabin blasterowy i strzelił, a ciało znajomego Nantela osunęło się na ziemię. Imperialni po tym odeszli dalej w swoja stronę, ale Nantel jeszcze dobrą chwilę stał osłupiały, wpatrzony w leżące na ulicy ciało i pogrążony we własnych myślach.
- Musimy ruszać. - odezwał się w końcu cichym głosem. - Na dole są tunele biegnące pod sporą ilością budynków. Są z bardzo dawnych czasów, to była chyba jakaś sieć szybów pomiędzy poziomami albo zwyczajnie zabudowali dawne ulice nowymi budynkami. Część przejść jest zawalonych, ale możemy całkiem łatwo omijać patrole. Trochę po nich chodziłem, więc nie powinienem się zgubić. Na dole chowają się też żebracy i złomiarze, ale jak będziemy uważać nie powinniśmy mieć z nimi problemów. - Nantel zszedł na dół przez dziurę, w zebach trzymając latarkę i chwytając się jedną ręką prowizorycznej drabinki, drugą zaś trzymając skrzynkę z narzędziami. - Tunelami możemy pewnie tez dotrzeć do tej twojej lokacji, jeśli mi tylko powiesz, gdzie chcesz iść. - Powiedział, stojąc już na dole.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Administrator
 
Posty: 430
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez BZHYDACK » 11 Cze 2016, o 21:27

Nantel wyszedł z warsztatu i pewnym krokiem ruszył przez zabudowania. Bzhydack podążał za nim, pozwalając się prowadzić mechanikowi, który o wiele lepiej od droida znał teren. Mechanik szedł ostrożnie i uważnie, ale nie zawahał się przy żadnym z zakrętów i przejść. Droid skupił się więc na obserwacji otoczenia, skanując je dokładnie i słuchając najlżejszych szelestów. Równocześnie uruchomił nasłuch radiowy na najwyższą czułość, próbując przechwycić coś użytecznego. Imperium używało tu swojego standardowego kodowania, które poznał już wiele lat temu.
<Drużyna Charlie, przeprowadzić rozpoznanie kwadracie D24>
<Alfa osiem, melduj status>
<Tu Delta trzy, melduję brak potencjalnych celów>
<Tu Alfa osiem, czysto>
<Tu Charlie cztery, nie stwierdzono aktywności wroga>
<Tu Echo jeden, rozpoczynamy procedurę oczyszczania kwadratu A7>
<Centrala do Drużyny Kilo, melduj status poszukiwań>
<Tu Kilo jeden, poszukiwania w toku>

Bzhydack nie przerywał nasłuchu, gdy Nantel wprowadził ich do wpół zwalonego budynku. Wewnątrz było ciemno, więc mechanik zapalił latarkę, oczywiście droidowi nie robiło to żadnej różnicy. Chwilę później na ich oczach rozegrała się scena, która byłaby dla białkowców może szokująca. Oddział szturmowców przesłuchiwał cywila. Bzhydack wyczulił słuch aby usłyszeć o co im chodziło, ale odległość była zbyt duża i nawet on nie słyszał wszystkiego.
-... powiązany. Brałeś udział w ...
-... nielegalnego. Tylko ... transakcje.
- To nadal ... szkodę Imperium. Jednak ... współpracę.
- Niestety nie ... tak blisko. Nie wiem.
Żołnierze porozumieli się między sobą, po czym jeden z nich uniósł karabin i zastrzelił przesłuchiwanego. Nantel wyraźnie przejął się śmiercią tego człowieka, być może go znał. Po chwili ulica opustoszała, pozostało tylko ciało leżące na drodze.
Po chwili Nantel przedstawił swój plan i zszedł do tuneli. Bzhydack, bardziej bezpośredni, po prostu zeskoczył na dół.
- Potrzebuję dostać się w pobliże dawnej siedziby gangu Ghuli. Została oczyszczona już jakiś czas temu, Imperium też ją sprawdziło. Nie sądzę, by teraz było tam coś więcej niż rutynowe patrole. Nie musisz mi towarzyszyć, wystarczy mi pokazanie drogi będącej wystarczająco blisko.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 255
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez Mistrz Gry » 12 Cze 2016, o 20:52

Zajęci opuszczaniem się w głąb tunelu nie zauważyli że patrol postanowił zwiedzić jednak budynek. Szturmowcy ruszyli do środka nie zachowując się specjalnie cicho. Droid niemal w ostatniej chwili zdołał ukryć się w cieniu unikając światła latarki świecącej prosto w otwór do którego zaprowadził go mechanik. Szturmowcy stojący nad dziurą porozumiewali się bezgłośnie, najwyraźniej używali wewnętrznych systemów komunikacji*. Najpewniej naradzali się czy zejść do środka czy zwyczajnie wrzucić granaty burzące i mieć święty spokój. Najwyraźniej pierwsza opcja przeważyła bo jeden z opancerzonych ruszył w stronę wyjścia. podczas gdy drugi pilnował otworu.

Na dole było kilka metrów do przejścia do najbliższego skrzyżowania kanałów. Stamtąd mogli się udać w stronę centrum, lub lądowiska. Mogli również ruszyć w stronę siedziby ghuli, jednak droga tam prowadziła przez niezbyt zachęcający kanał ściekowy. O ile drogi w stronę centrum czy lądowiska były czyste i w miarę suche to kanał wiodący w kierunku miecza był jednym wielkim oślizgłym ściekiem. Różnica poziomów oraz fakt że to właśnie tamtędy płynęła większość nieczystości z pewnością odstraszyłyby niejednego śmiałka.

* informacja przechwycona przez systemy łaczności droida.
<skrr> nie chcę tam włazić.
<skrr> Granaty?
<skkr> Stary się wkurwi kazał wszystko sprawdzać
<skrr> idź po remota, odwali za nas robotę,
<skkr> jak kogoś znajdziemy i tak trzeba będzie zejść.


Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6678
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez BZHYDACK » 17 Cze 2016, o 23:19

Zanim Nantel odpowiedział, do sensorów Bzhydacka doszły podejrzane dźwięki. Dokładniej, były to kroki połączone z chrzęstem plastoidowych pancerzy - odgłos zbliżających się szturmowców. Nad otworem wejściowym do kanału zamigotało światło. Bzhydack uruchomił systemy tłumienia dźwięku, po czym chwycił Nantela i popchnął go poza zasięg wzroku z góry, równocześnie wyłączając jego latarkę. Dwójka towarzyszy pogrążyła się w ciemności.
- Nad nami są szturmowcy - powiedział Bzhydack tak cicho, jak tylko mógł, by usłyszał go tylko Nantel.
Po krótkiej chwili, w której żołnierze porozumieli się między sobą, jeden ze szturmowców oddalił się. Bzhydack pociągnął Nantela trochę w głąb tuneli, skręcając w jedno z odgałęzień, by jeszcze bardziej zmniejszyć prawdopodobieństwo ich wykrycia.
- Musimy się stąd szybko oddalić. Jeden ze szturmowców odszedł, by sprowadzić sondę. Prowadź.
Bzhydack szybko przeskanował otoczenie. Wykrywał sporo żywych istot o małej masie, prawdopodobnie stałych mieszkańców kanałów. Istoty piszczały, woda kapała z sufitu, gdzieś poniżej płynęła strumieniem. Normalne odgłosy kanałów. Bzhydack, nie posiadając zmysłu chemicznego, nie odczuwał dyskomfortu w takich rejonach - choć zauważył takowy u Nantela.
Awatar użytkownika
BZHYDACK
Gracz
 
Posty: 255
Rejestracja: 18 Sty 2016, o 12:29

Re: [Taris] Gdy myśliwy jest zwierzyną

Postprzez Nantel Grimisdal » 19 Cze 2016, o 02:58

Droid pchnął Nantela w szczelinę pomiędzy ścianami tunelu. Pogrążony w ciemnościach na moment stracił całkiem orientację i dopiero cichy dźwięk receptorów głosowych droida pomógł mu zorientować się w otoczeniu. Mało byłoby powiedzieć, że latająca po tunelach sonda Imperium nie ucieszyła Nantela. Wiedząc już, dokąd zmierza droid, planował wskazać mu drogę, a samemu oszczędzić sobie przedzierania się przez cały ten syf. Teraz jednak będzie musiał za nim podążać. Jego własne zmysły to za mało, by w półmroku, nawet przy świetle latarki, zorientować się o nadciągających oddziałach Imperium. Czujniki droida z powodzeniem mogą znacznie wcześniej wychwycić sondę. A gdyby doszło do walki, to właśnie nowy "znajomy" Nantela będzie w stanie zdziałać cokolwiek w tych warunkach.
- Z najbliższego skrzyżowania mamy drogi do centrum, lądowiska i do siedziby Ghuli. Ta ostatnia jest strasznie zasyfiona, jak najgorszy ściek, ale cie przeprowadzę.- odezwał się szeptem. Wzdrygnął się też na samą myśl o tamtym przejściu. - Idź przodem, ja nic nie będę widział, a wolę już latarki nie wyciągać.
Ruszyli powoli ściekiem prowadzącym do miejsca, do którego tak bardzo chciał dotrzeć droid. Brak światła nagle stał się wielkim plusem. Im dalej szli, tym wyżej sięgała cuchnąca breja. Nantel starał się brać oddech jak najrzadziej, aby nie czuć wszechobecnego smrodu. Co chwila ocierało się o niego coś lepkiego albo oślizgłego, a z sufitu kapało coś równie ohydnego. Ręce trzymał wysoko w gorze, próbując nie umoczyć w tym świnstwie skrzynki z narzędziami.
Droid szedł do przodu, co jakiś czas zatrzymując się przy kolejnych rozwidleniach, na których Nantel wskazywał dalszą drogę. Kiedy już poziom brei zaczynał być niebezpiecznie wysoki, dotarli w końcu do miejsca, skąd jak uważał Nantel, dało się wyjść w siedzibie Ghuli. Przy ścianie była pordzewiała drabinka, a nad ich głowami metalowy właz, raczej bez żadnych zabezpieczających plomb czy alarmów. Przynajmniej miał taką nadzieję.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
00
+++++ ++++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Administrator
 
Posty: 430
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

PoprzedniaNastępna

Wróć do Archiwum