Content

Archiwum

[Taris] Wycieczka do piekła

Re: [Taris] Wycieczka do piekła

Postprzez Mistrz Gry » 19 Lut 2019, o 15:52

Wystarczyła chwila przerwy w ogniu z jednej ze stron barykady, by zaczęło robić się gorąco. Cholerny karabin zaciął się w najgorszym momencie, gdy akurat trzy bestie wyskoczyły zza stosu trupów i pomknęły w ich stronę. Nim Brial zdążył chwycić za broń boczną, rakghule były już przy nich. Tylko dwa szybkie strzały uchroniły Avaraada przed zostaniem pokarmem dla bestii, ale zaraz po nich musiał odskoczyć w tył, by martwe cielska nie zwaliły się wprost na niego. To dało dodatkowego pola do manewru dla trzeciego z szarżujących stworów. Przeskoczył przez barykadę, sięgając pazurami w stronę jednego z ludzi. Ten nie zdążył strzelić, ale w ostatniej chwili zasłonił się za stertą połamanych mebli. Rakghul jednak nie odpuszczał i już próbował się przedrzeć.
Brial właśnie wracał do równowagi. Przed sobą miał najemnika, który rozpaczliwie próbował ratować swoje życie. Z drugiej jednak strony ten rakghul był zajęty i trochę jeszcze będzie, co dawało szansę na odstrzelenie pozostałych atakujących stworów i zmuszenie ich do ucieczki. Gdyby nie zacięty karabin już teraz zaczęłyby uciekać.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6582
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] Wycieczka do piekła

Postprzez Avaraad Brial » 19 Lut 2019, o 19:33

Sprawa zaczynała się robić coraz bardziej napięta. Armia - bo to już nie zwykła grupa - rakghuli napierała z każdej ze stron, a przyszpileni najemnicy mieli coraz mniejsze pole do popisu. Zwłaszcza teraz, gdy jednemu z nich wypadła z rąk ulubiona zabawka. Dosłownie sekunda zawahania wystarczyła, aby prawie nie stracić życia, które przemknęło Brialowi przed oczami prawie tak szybko jak pazury bestii, która go zaatakowała. Jedynie odskok pozwolił zachować mężczyźnie równowagę ale i to zbyt wiele nie pomogło. Z każdą chwilą sytuacja nabierała coraz mroczniejszych barw. Zwłaszcza, że kolejny najemnik został wyłączony z walki.
Szybka kalkulacja pozwoliła 24601 wyliczyć, że bez tego człowieka nie mają szans odeprzeć następnych ataków. Wymierzył więc swój pistolet w rakghula przyklejonego do mebli, wymierzył i strzelił. Tylko po to żeby po chwili wrócić do ostrzeliwania pozostałych, nadbiegających bestii.

3+1=4
Co w przypadku remisu?
Awatar użytkownika
Avaraad Brial
Gracz
 
Posty: 21
Rejestracja: 22 Lis 2018, o 21:51
Miejscowość: Warszawa

Re: [Taris] Wycieczka do piekła

Postprzez Mistrz Gry » 22 Lut 2019, o 15:35

Jeden celny strzał nadszedł w samą porę, by uratować ludzkiego najemnika od niehybnej śmierci z rąk rakghula. Albo gorzej, nikt przecież nie chciałby zmienić się w jedną z tych bestii. Meble odgradzające nieszczęśnika puściły, zamieniając się w jeszcze mniejsze drzazgi. Razem z nimi na podłogę upadło martwe cielsko bestii.
Pomoc udzielona człowiekowi nie spowolniła jednak reszty stworów. Nie przestały ich atakować a to chwilowe wyłączenie z ogólnej walki dwójki najemników pozwoliło im przebić się bliżej, szczególnie od strony, gdzie stał Brial. W efekcie cała grupa została zmuszona do opuszczenia barykady i cofnięcia się. Krok za krokiem, wciąż strzelając i pilnując swoich pleców, przechodzili do tyłu, w stronę schodów na wyższe piętro holu.
Gdy Avaraad już stawiał nogę na pierwszym stopniu, stało się coś nieprzewidywanego. Rakghule w jednym momencie zatrzymały się jak na komendę. Te, które były pod osłoną lub poza zasięgiem i nie zostały przez nich od razu zestrzelone, zaczęły wyraźnie węszyć i szukać czegoś w otaczających ich zapachach. Coś musiały wyczuć, bo w jednej chwili zawyły i rzuciły się do ucieczki. Te, które jeszcze były w stanie, wybiegły z budynku, jak tylko się dało, drogami, którymi ledwo przed chwilą próbowały się do nich dostać. Kilka sztuk, które dogorywały jeszcze na podłodze, również wydało z siebie dziwny pisk i ostatnimi ruchami zdradzało próby ucieczki.
- Ej, co jest - odezwał się w ich komunikatorach głos dowódcy - Raghule zaczęły uciekać. Co zrobiliście?
- Nic, nagle zaczęły spierdalać. A już zaczęły nas spychać z pozycji.
- Tu też było gorąco. Sprawdźcie budynek. Skanery nic nowego nie wykryły, ale chcę się upewnić.
- Zrozumiałem. Ej ty, jaszczurze, idziemy dwójkami. Ty z Grawem - wskazał na człowieka, któremu Brial uratował życie.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6582
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] Wycieczka do piekła

Postprzez Avaraad Brial » 22 Lut 2019, o 19:17

Nareszcie jakiś sukces!
Gdy tylko rakghul zwalił się na podłogę przykrytą resztkami barykady Brial odczuł ulgę. Dobrze było nie stracić człowieka już na samym początku misji. Zwłaszcza, że teraz mógł liczyć z jego strony na lepsze spojrzenie. Chyba.
To chwilowe zwycięstwo nie zatrzymało jednak pozostałych bestii, które krok za krokiem coraz bardziej zaczęły zbliżać się do barykady. Nie było mowy o dalszym utrzymywaniu pozycji, skończyłoby się to masakrą i to nie najemnicy byliby po tej lepszej stronie. 24601 odskoczył kiedy pazury jednego z rakghuli o mały włos nie przecięły mu klatki piersiowej. Mężczyzna nie pozostał dłużny i wysłał w stronę zwierzęcia - bo żadnym innym mianem nie mógł teraz nazwać tego stwora - kilka strzałów z pistoletu, kończąc jego marny żywot. Może to i lepiej, kto wie czy resztki świadomości nie pozostały w tym czymś, co niegdyś było istotą rozumną.
- Co do... - mruknął Brial kiedy atak nagle ustał. Profilaktycznie przestał strzelać nie chcąc sprowokować rakghuli do wznowienia walki i najwidoczniej dobrze zrobił. Bestie uciekły w popłochu jakby przed czymś uciekając. Na pewno nie przed najemnikami, ci zdecydowanie nie byli w pozycji żeby prowadzić dalszą walkę. Więc przed czym? Cokolwiek to było musiało być cholernie ciężkie do zabicia skoro zdołało wystraszyć hordę. Zapowiadało się niezbyt ciekawie.
- Tak jest - potwierdził otrzymanie rozkazu od dowódcy. - Sprawdzę tylko czy żaden z rakghuli nie przeżył i idę. - Po tych słowach kiwnął głową w stronę swojego ludzkiego towarzysza i zaczął chodzić po niedawnym polu bitwy, sprawdzając czy nic się nie rusza. Musiał przyznać, że ubili naprawdę ogromną ilość tych potworów. Trup ścielił się gęsto, przykrywając niemal w całości podłogę. I kiedy 24601 miał już skończyć obchód zobaczył lekki ruch gdzieś przy ścianie budynku. Tak jak myślał jeden z rakghuli dostał kilka razy z blastera ale nie wystarczyło to żeby go uśmiercić. Klatka piersiowa stwora unosiła się niespokojnie, jednak nie był w stanie się ruszyć. Zbyt wiele ran. Pewnie i tak by zdechł z czasem ale lepiej być przezornym. Krótki strzał z pistoletu wystarczył żeby zakończyć życie rakghula i nie pozwolić mu wydać z siebie żadnego dźwięku.
- Parter czysty, idziemy dalej - powiedział do komunikatora. - Ehart, Droma, jak stoimy z prądem? - zapytał, mając nadzieję, że zebraki mają włączone komunikatory. Mieli się tym zająć już dawno. W czasie walki odrobina światła mogłaby się okazać zbawienna. Cholerne nieroby. Nie zastanawiał się nad tym jednak bardziej, nie on tu był w końcu od wydawania rozkazów. Czym prędzej zebrał się do przeczesywania reszty pomieszczeń, w międzyczasie próbując zreperować zacięty blaster. Jak się mógł domyślać kawałek barykady, za którą się schronili najwidoczniej odprysnął nieszczęśliwie i utkwił przy jednym z ogniw przez co cały sprzęt się przegrzał. Brial zawsze zastanawiał się dlaczego nie zakryć tak ważnego elementu ale ktoś kto się na tym bardziej znał powiedział, że przeszkadzałoby to w naturalnym chłodzeniu mechanizmu. Gówno prawda, bardziej to przeszkadzało niż pomagało. Byle pierdoła mogła dostać się do środka i unieszkodliwić broń.
- Więc, Graw... - zaczął Brial kiedy zalegająca cisza zbytnio zaczęła mu ciążyć - Po prostu najemnik czy gdzieś wcześniej służyłeś? - zapytał, próbując nawiązać jakąś nić porozumienia. Może trochę głupio ale jednak jeśli mają ze sobą pracować, nawet chwilowo, to dobrze jakby chociaż nie próbowali się pozabijać. Nieważne czy otrzyma odpowiedź czy nie zatrzymał się w miejscu. Cały teren został już przetrząśnięty. Nic nie znaleźli. I to go najbardziej martwiło.
- U nas czysto. Wracamy do bunkra - powiedział do komunikatora, po czym skierował swe kroki w stronę miejsca zbiórki. Nagła reakcja rakghuli wciąż go zastanawiała i mimo, że nic nie znaleźli wciąż chodził napięty jak struna, w każdej chwili będąc gotowym na ewentualny atak.
Awatar użytkownika
Avaraad Brial
Gracz
 
Posty: 21
Rejestracja: 22 Lis 2018, o 21:51
Miejscowość: Warszawa

Re: [Taris] Wycieczka do piekła

Postprzez Mistrz Gry » 26 Lut 2019, o 00:13

- Ja? - odpowiedział zdawkowo jego towarzysz, najwyraźniej zdziwiony pytaniem - Całe życie włóczyłem się po statkach i układach. Wychowałem się sam i sam też nauczyłem się zabijać.
Zmierzali już z powrotem w stronę schodów na wyższe piętro, gdy Graw postanowił jednak rozwinąć trochę rozmowę. A przynajmniej podjąć taką próbę. Na chwilę skinieniem głowy zatrzymał Briala. Nie chciał też chyba obecności kogoś więcej.
- Ej, dzięki - słowo ledwo przeszło mu przez gardło, ale jednak się z niego wydobyło - Nie boje się śmierci, ale nie chce stać się tym czymś. Jakby mnie ugryzł, możesz bez wahania strzelić mi potem od razu w łeb.
Było to aż nadto, jak na podziękowania od tego typu najemnika, jakim był Graw. Najwyraźniej jednak miał na tyle dużo oleju w głowie, by w tak paskudnych miejscach nie strzelać do swoich towarzyszy broni. Wydawał się myśleć na tyle, ze dało się z nim porozmawiać. Teraz jednak nie powiedział już nic więcej, a obydwaj najemnicy dotarli do bunkra w chwili, gdy Kruger wraz z resztą ekipy schodzili schodami z dachu. W tym samym momencie w końcu wróciło oświetlenie. Najwyraźniej zabracy nareszcie zrobili coś pożytecznego ze swojej obecności. Gdy wszyscy dotarli do drzwi, dowódca podszedł do nich.
- Dobra robota, panowie. Na dole musiało być piekło. Nie pękajcie jednak z dumy, bo jeszcze conajmniej kilka takich akcji nas tu czeka. teraz bestie uciekły, ale pewnie wrócą. Najgorsze jest jednak to, ze nie wiem, kurwa, czemu zwiały. Czy ktoś ma jakieś pomysły?
Po chwili z klatki schodowej wyszła też cywilna część ekipy. Nieśli pierwsze pakunki, prowadząc jednocześnie ze sobą droidy, taszczące jeszcze więcej rzeczy. Profesor wyglądał jeszcze całkiem spokojnie. W przeciwieństwie do własnie wchodzących jego pomocników.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6582
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] Wycieczka do piekła

Postprzez Avaraad Brial » 26 Lut 2019, o 19:43

- Będę pierwszy, który strzeli, nie martw się - odpowiedział lekko na słowa Grawa. Zupełnie szczerze, gdyż wolał nie mieć za plecami zmieniającego się towarzysza, który w każdej chwili może rzucić się z zębami na jego kark. Brial chciał dorzucić coś jeszcze ale w tym momencie reszta ekipy zaczęła się zbierać. Nie było więc czasu na nadmierne czułości jakimi się obdarzali przed chwilą najemnicy.
- Cokolwiek to było było groźniejsze od całej hordy rakghuli - 24601 sam zastanawiał się nad przyczyną nagłej paniki bestii i do niczego konkretnego nie potrafił dojść. W życiu nie słyszał o takiej nagłej panice wśród rakghuli. - Coś jest tutaj z nami i nie jestem pewny czy chcę dowiadywać się co to jest.
Jedno było pewne - teraz kiedy światło wróciło, a pierwsza fala została odepchnięta rakghule dwa razy zastanowią się przed przypuszczeniem kolejnego ataku. Przynajmniej chwilowo mieli spokój i był to najlepszy moment na przejrzenie pozostawionych przez poprzednią grupę zapasów i zastanowieniem się co dalej.
- Jakie rozkazy? - zapytał krótko, czekając na to co Kruger miał do powiedzenia.
Awatar użytkownika
Avaraad Brial
Gracz
 
Posty: 21
Rejestracja: 22 Lis 2018, o 21:51
Miejscowość: Warszawa

Re: [Taris] Wycieczka do piekła

Postprzez Mistrz Gry » 5 Mar 2019, o 08:12

Spoglądając po cywilnej części ekipy, Brial nie omieszkał zauważyć, w jak różnych nastrojach po tym ataku się oni znajdowali. Droidy miały chyba wyłączone na tą misję zachowania behawioralne, bo zachowywały się jak w pełni zautomatyzowane maszyny przemysłowe, ale to nie o to chodziło. Ta żywa część ekipy tak bardzo się różniła. Jedną skrajnością był przykry widok doktorantów Duaana. Kobieta wyglądała, jakby dopiero chwile temu przestała płakać. Szła z pochyloną głową, włosami zasłaniając czerwoną od łez twarz i kurczowo trzymając w rękach datapad. Ledwo powłóczyła nogami. Jeszcze gorzej wyglądał mężczyzna. Dasti sprawiał wrażenie całkiem nieobecnego, jego krzykliwy ubiór był wymięty, już brudny w niektórych miejscach, a gdy podszedł do nich bliżej, wszyscy skrzywili się na ostry zapach moczy dobiegający od niego. W miarę wypośrodkowane nastroje mieli tragarze. I ludzie, i rodianin wyglądali na poruszonych, ale zajęli się pracą, przez co ręce się im nie trzęsły. Byli wstrząśnięci, ale Brial widział już nie raz takie zachowanie i była szansa, że jeszcze trochę i się przyzwyczają. Pierwszy szok. Natomiast profesor sprawiał wrażenie, jakby cała ta sytuacja w ogóle na niego nie wpłynęła. Ze spokojem godnym podziwu zajął się porządkowaniem znoszonego sprzętu i rozstawianiem już co niektórych rzeczy. Nawet dla żołnierzy walka z rakghulami, gdzie wystarczyło małe zadrapanie, by zmienić się w to coś, była trudna i stresująca, ale profesor wyglądał, jakby w podobnych sytuacjach był juz nie raz. Nie przejął się też losem swoich doktorantów. Musiał być człowiekiem ulepionym z naprawdę twardej gliny.
- Chyba nie mamy wyboru i musimy poczekać, czy to, co przegnało rakghule, do nas nie przylezie - Kruger z niesmakiem spojrzał na jednego z pomocników profesora - Czwórka z nas obstawi to piętro, reszta pomoże naszej ekipie badawczej zatargać sprzęt do bunkra. Znajdźcie sobie tez kawałek miejsca, bo wyruszymy na miasto dopiero za kilka godzin. Odpoczynek nam się przyda.
Brial, wraz z dwoma zabrakami i swoim nowym ludzkim znajomym trafili do grupy, która miała osłaniać tragarzy na dachu i dopilnować, by cały sprzęt dotarł nowo uruchomioną windą na niższe piętro. Poza samym sprzętem mieli też sporo zapasów, które szczególnie były ważne, jeśli cała ta akcja miałaby się przedłużyć. Nigdy nie wiadomo, co jeszcze przyszykowało dla nich Podmiasto.
Cała akcja transportowa była dla odmiany nudna w porównaniu z niedawną walką. Bestie rzeczywiście zostawiły ich w spokoju i pognały gdzieś daleko. Nigdzie nie zauważył też nic podejrzanego, co mogłoby dać choć cień pomysłu, co zmusiło stwory do ucieczki. Transport z dachu poszedł sprawnie i piloci imperialnego pojazdu wzbili się w powietrze, by po chwili skierować się w górę, w stronę wyższych poziomów miasta a potem już samego okrętu na orbicie. Brial wraz z resztą zwinęli się zaś już na pierwsze piętro, gdzie stał przeniesiony sprzęt. Przy nim też Avaraad ponownie spotkał profesora Rasta.
- Słyszałem, że dał pan popis naprawdę sporych umiejętności bojowych. - zwrócił się do niego - To znaczy, podsłuchałem, jak pan Kruger mruczał coś do siebie z zadowoleniem. Naprawdę wyróżnia się pan tu od innych najemników. Myślałem też, że moi doktoranci będą bardziej pomocni na wyprawie, ale chyba się jeszcze nie otrząsnęli. Dlatego miło by mi było, gdyby ktoś taki jak pan mi pomógł, kiedy oni już całkiem wymiękną. Wydaje się pan bardzo bystry. Chciałbym też, żeby to pan był moim osobistym ochroniarzem, gdy już wyjdziemy na miasto.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6582
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] Wycieczka do piekła

Postprzez Avaraad Brial » 9 Mar 2019, o 13:53

Widok przerażonej ekipy badawczej lekko załamał najemnika. Siedzieli sobie bezpiecznie na transportowcu, a wyglądają jakby przeżyli największą masakrę na świecie. Co będzie kiedy naprawdę zobaczą rakghule w akcji? Przecież oni wszyscy - a główni doktorzy już zwłaszcza - zupełnie stracą głowę. 24601 pokręcił głową, zastanawiając się na ile wykonalna w tym momencie jest ta misja. Cała nadzieja pozostawała w droidach i w Raście, bo tylko oni nie wyglądali jak strzępki nerwów. I o ile przy droidach nie było to absolutnie żadne zdziwienie to naukowiec wykazywał się nienormalną wręcz odpornością na stres.
Patrolowanie dachu o ile było nudne o tyle było naprawdę dobrą odskocznią od niedawnego napięcia. Co prawda Brial wciąż był w pełni gotowy na ewentualny atak ale wypatrywanie przeciwników z bezpiecznej pozycji to zupełnie co innego niż bycie otoczonym. Gdy tylko statek wzbił się w powietrze 24601 pomachał pilotowi krótko, mając nadzieję, że jeszcze go zobaczy. Teraz był czas żeby odpocząć i cholera jasna, Avaraad tego odpoczynku potrzebował.
Niestety nie dane mu było odwiedzić swojej pryczy, gdyż przerwał mu Rast. Co prawda w ten raczej przyjemny sposób - każdy komplement, nawet od cywila był zawsze mile widziany. A i propozycja osobistej ochrony wyjątkowo mu się spodobała. W końcu lepiej mieć na głowie jedną, ogarniętą osobę niż całą bandę ludzi, którzy uciekną przy pierwszym objawie niebezpieczeństwa.
- Oczywiście, może pan na mnie liczyć - powiedział 24601, prostując się. - Zarówno w ochronie jak i innych rzeczach. Ma pan na myśli jakieś konkretne zadanie?
Awatar użytkownika
Avaraad Brial
Gracz
 
Posty: 21
Rejestracja: 22 Lis 2018, o 21:51
Miejscowość: Warszawa

Re: [Taris] Wycieczka do piekła

Postprzez Mistrz Gry » 12 Mar 2019, o 13:58

Rast wyraźnie rozluźnił się, gdy Avaraad szybko zgodził się na jego propozycję. Najwyraźniej ulżyło mu, gdy najemnik, którego najwyraźniej uważał za kompetentnego, będzie tuż przy nim.
- Doskonale. Na razie nic konkretnego. Po prostu pilnuj moich pleców, gdy wpadniemy w jakieś bagno. Dobra... Nie zatrzymuje cię dalej. Na pewno chcesz odpocząć po walce. Czas, by jajogłowi w końcu zajęli się swoją robotą, prawda? - Brial pierwszy raz widział, jak profesor się uśmiechnął.
Nikt nic od niego więcej nie chciał, warta też mu żadna na teraz nie przypadła, mógł więc w spokoju zabrać się za odreagowanie walki z rakghulami. Pomieszczenie z przygotowanymi pryczami szybko zostało ponownie zaadaptowane jako to socjalne i towarzyskie. Najemnicy byli przyzwyczajeni do odpoczynku w sali pełnej innych osób, nikomu więc nie przeszkadzało dość mało przestrzeni. Avaraad wybrał dla siebie jeden z wygodniejszych materacy, wydawał się mało zleżany i nie wyglądał, jakby poprzedni właściciel miał się na nim wykrwawiać. Teraz, gdy mógł zobaczyć całe pomieszczenie z bliska i na spokojnie, widział, ze na niektórych łózkach widać ślady krwi. Być może żołnierze, ranni na różne sposoby, doczekali tu swoich ostatnich chwil. Ciał jednak nigdzie nie było, więc ich ostatni żyjący towarzysze musieli się ich pozbyć. Poza tym pozostało całkiem sporo prywatnych rzeczy, jak książka, fajki, wisiorek czy zdjęcia rodzin. Rodzin, które już nigdy nie zobaczą tego swojego członka rodziny. Mimo, ze to miejsce było bezpiecznym bunkrem, ciągłe wrażenie zagrożenia nie odpuszczało.
Odespać walkę i robotę z transportem jednak było trzeba, więc Brial pozwolił sobie odpłynąć na kilka chwil, wygodnie układając się na pryczy. Obudziło go dopiero większe zamieszanie w pomieszczeniu. Gdy otworzył oczy, dowódca właśnie zwoływał swoich ludzi na środek holu dawnego biura.
- Wstawać, robimy naradę!
Poganianie nie było potrzebne, ale Kruger najwyraźniej chciał pobudzić swoich ludzi. Wszyscy zebrali się wokół biurka, które kiedyś zajmowała jedna z sekretarek nadzorcy sektora. Dowódca wyświetlił im mapę Podmiasta Taris okolicznego terenu.
- Tu jesteśmy - wskazał jeden z budynków na mapie - a tu prawdopodobnie musimy dojść. Nie idziemy wszyscy. Część sprzętu, tragarzy i dwójka z was zostaje w schronie. Reszta robi dziś pierwsze podejście. Poprzednia ekipa wybadała część drogi, ale nie dotarli do końca. Dlatego dzisiaj przeprowadzimy raczej zwiad niż właściwe dotarcie do placówki. Nie wiemy, co zastaniemy na miejscu oraz czy bestie nadal będą stąd zwiewać. Profesor odradził próbę dotarcia kanałami pod miastem, bo też jest takie dojście. To właśnie stamtąd wedle wszelkich relacji wyłaziły pierwsze rakghule. Jakieś ostatnie życzenia? Sugestie?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6582
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] Wycieczka do piekła

Postprzez Avaraad Brial » 18 Mar 2019, o 19:39

Sen, nawet jeżeli krótki, okazał się być zbawienny w skutkach. Nawet komenda Krugera nie potrafiła wyzwolić Briala z rozluźnienia, w które wpadł. Co prawda wciąż znajdowali się w niesamowicie niebezpiecznym terenie ale teraz miał chociaż odrobinę więcej sił na walkę ze wszystkim, co czaiło się w mroku. I o ile "narada" nie przekazała zbyt wiele informacji, teraz chociaż wiedział mniej więcej co mają zrobić.
- Kto ma zostać? - zapytał bez ogródek 24601 na pytanie dowódcy. Miał cichą nadzieję, że to nie on będzie częścią tylnej straży. Siedzenie na tyłku i czekanie aż przeciwnicy sami podejdą nie było w jego stylu. Chciał już wyjść w pole i mieć to wszystko za sobą.
Awatar użytkownika
Avaraad Brial
Gracz
 
Posty: 21
Rejestracja: 22 Lis 2018, o 21:51
Miejscowość: Warszawa

Re: [Taris] Wycieczka do piekła

Postprzez Mistrz Gry » 22 Mar 2019, o 20:36

Kruger wyłączył hologram dając tym samym znać, że krótka odprawa dobiegła końca. Cywile już zaczynali szykować się do wymarszu.
- Zabracy zostają. Przy okazji sprawdzą resztę sprzętu w bunkrze. Droid idzie przy mnie na przedzie. Reszta ochrania cywilów. Na razie idą w czwórkę - dowódca wskazał przy tym na profesora i trzech tragarzy. Najwyraźniej pomocnicy Rasta potrzebowali więcej czasu na odreagowanoe lub dostali od swojego szefa inne zadanie.
Według wskazań mapy czekało ich teraz przynajmniej kilka godzin wędrówki i kluczenia po zniszczonym Taris w obie strony. Pewne było to, że po ataku rakghuli i ogólnej panice cześć ulic może być nieprzejezdna a budynki naruszone lub zawalone. To właśnie znalezienie przejścia dla ciężkiego sprzętu będzie teraz ich głównym zadaniem. Z pewnością profesor będzie też chciał ocenić możliwe szkody dla tajnego kompleksu i czy to, po co idą jest całe. A musiało być bardzo ważne, skoro Imperium dołożyło starań, by to odzyskać.

***

Wyruszyli grupą o siódmej lokalnego czasu. Czterech cywili i ich ochroniarze. Grupa najemników osłaniała ich przejście, zaglądając w każdą uliczkę. Na przodzie szedł Kruger z droidem, który pewnie skanował też najbliższą okolicę w poszukiwaniu wszelkich śladów ruchu. Sam Brial szedł tuż obok profesora.
Taris było wymarłe. Przynajmniej z pozoru, bo rakghule gdzieś tam się kręciły. Poza nimi, ukrytymi gdzieś w cieniach, w Podmieście nie było widać ani śladu życia, nawet najmniejszego. Żaden gryzoń, robak czy tym bardziej małe zwierze nie przetrwało plagi, jaka spadła na planetę. Nigdzie nie widzieli też nawet kości czy pozostałości po nich. Bestie zjadły wszystko. Samo miasto również było w ruinie. Zniszczenia były spore, wywołane przez walki i panikę dżentelistot już na samym początku. Część budynków było zawalonych, niektóre miejsca spalone, na ścianach widać było ślady po postrzałach. Na niektórych wąskich uliczkach ustawiono prowizoryczne barykady, z których część nawet się ostała. Gdy odeszli też mniej więcej kilometr od swojego schronienia, dotarli do uliczki, gdzie pierwszy raz ujrzeli liczne zaschnięte plamy krwi. Ciał nie było, ale cała uliczka nabrała rdzawoczerwonego koloru. Wszystko urywało się nagle, jakby ofiary wpadły w śmiertelną pułapkę, z której nikt nie uszedł nawet o krok. Minęli ją i przeszli kolejne kilkanaście metrów w stronę kolejnego placu.
Był znacznie mniejszy niż ten, gdzie stał budynek ich bunkra. Z trzech stron ograniczały go budynki, z czwartej parking ze zniszczonymi ścigaczami. Z każdej z czterech stron docierała do placu jedna ulica. Po rozwalonych straganach widać było, że kiedyś gromadzili się tu handlarze. Teraz jednak pozostały tu tylko złom i rupiecie. Wtedy Kruger wskazał jedno z miejsc pośród byłych straganów. Wyróżniały się tam resztki białego pancerza. Pierwszy ślad imperialnych żołnierzy, jaki tu poza schronem znaleźli.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6582
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Taris] Wycieczka do piekła

Postprzez Mistrz Gry » 5 Maj 2019, o 19:25

Zaginął razem z całą ekspedycją.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6582
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Archiwum