Content

Archiwum

[Eriadu] I nie było już nikogo

[Eriadu] I nie było już nikogo

Postprzez Mistrz Gry » 16 Paź 2017, o 15:59

Caril Murey szybkim krokiem przemierzał towarowy kosmoport Eriadu City. Był mężczyzną w późnych latach umownego dla rasy ludzkiej wieku średniego, lecz mimo energicznego kroku jego oddech nie był nawet przyspieszony. Bez względu na późną porę, w placówce panował charakterystyczny ruch i harmider. Kosmoport, podobnie jak cała planeta nie zasypiał nigdy. Żółtawe światła oświetlały niezliczone ilości skrzyń i ułożonych na sobie kontenerów, tworzących obraz przywodzący na myśl miasto usiane masywnymi drapaczami chmur. Korytarzami pomiędzy nimi przemieszczały się całe zastępy wszelkiego typu droidów oraz bardziej organicznych pracowników. Murey skręcił w jedną z mniejszych odnóg, znajdującą się obecnie poza zainteresowaniem załogi placówki. Gdyby nie fakt, że znajdował się właśnie w stolicy planety o kilku trylionach mieszkańców, mógłby się pokusić o stwierdzenie, że miejsce było opuszczone. Reflektory oświetlające korytarz i wszystkie jego odnogi zdawały się być nieco przygaszone, a kilka z nich w ogóle nie działało. Nawet okoliczne kontenery wydawały się gorzej potraktowane przez czas, niż ich bracia znajdujący się kilkadziesiąt metrów dalej. Wymalowany na jednym z nich portret niechybnie przedstawiający imperatora Daalę, podpisany „Pieprzyć imperium” dopełniał obrazu całości.
Trudno powiedzieć, czy mężczyzna najpierw usłyszał, czy szóstym zmysłem wyczuł czyjąś obecność. Odruchowo odwrócił się z blasterem gotowym do strzału.
- To ty… - ciężko wypuścił powietrze, chowając broń do kabury i czując jak razem z oddechem ulatuje z niego całe nagłe napięcie.
Gdy tylko jego palce oderwały się od zimnego metalu rękojeści, poczuł uderzenie pod żebrami, któremu towarzyszył charakterystyczny zapach spalenizny. Ból przyszedł dopiero po chwili, natarczywą eksplozją rozlewając się po całym ciele. Nim Caril w pełni zrozumiał, co się stało, jego oczy zaszły mgłą i bez tchu runął na durabetonową posadzkę. Nie czuł już jak napastnik otwiera mu usta i wpycha do nich pojedynczego kredyta.



Holokomunikator niebieskim blaskiem rozjaśnił niewielki pokój, informując o nadchodzącym połączeniu. Gwendolyn Rothal mruknęła poirytowana i przewróciła się na drugi bok. Urządzenie nie dawało jednak za wygraną, sygnałem dźwiękowym nie pozwalając o sobie zapomnieć. Kobieta usiadła na brzegu łóżka, tocząc wokół siebie półprzytomnym wzrokiem. Zaledwie kilka godzin temu dotarła na Eriadu i wyjątkowo potrzebowała choć kilku godzin snu. Kimkolwiek był nachalny rozmówca, miała zamiar przypomnieć mu dobitnie o fakcie, że była dopiero czwarta nad ranem. W bojowym nastroju odebrała połączenie, uwalniając wyświetlacz, który zmaterializował nad dyskiem ubranego w imperialny mundur mężczyznę o słusznej posturze. Gwen przełknęła przekleństwo, jakim chciała powitać natręta.
- Generale – wydusiła z siebie zamiast tego.
- Mam złe wiadomości – mężczyzna nie bawił się w konwenanse. – Nasza wtyczka na Eriadu została znaleziona martwa w towarowym kosmoporcie.
- Murey? – kobietę momentalnie opuściła senność. – Jak to? A co z danymi, które miał mi przekazać?
- Niestety nie mam żadnych szczegółowych informacji. Będziesz musiała zbadać sprawę. To już drugi agent, którego tracimy w ciągu ostatnich pięciu dni.
- Wyciek danych?
- Niczego nie można wykluczyć. Mam nadzieję, że to ja otrzymam od pani niebawem jakieś odpowiedzi. Na lądowisku czeka na panią policyjny śmigacz, który dostarczy panią na miejsce. Lokalne służby zapewniły nas o pełnym wsparciu.
- Tak jest, sir – skinęła głową do miniaturowego generała.
- Powodzenia kapitanie.
Połączenie zakończyło się, pogrążając pokój kapitan Rothal w ciemności. Kobieta zaklęła pod nosem i zaczęła się ubierać.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5813
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Eriadu] I nie było już nikogo

Postprzez Vestibor Rothal » 20 Paź 2017, o 22:00

Blondynowłosa kobieta powoli odgarnęła lecące na czoło kosmyki włosów, swą zgrabną dłonią. Wydarzenia ostatnich tygodni były dla niej najcięższym okresem życia, chciała zapomnieć, dlatego oddawała się tylko pracy, przerywanej sporadycznymi okresami snu. Tym razem i ta przyjemność została jej wydarta, niczym cząstka bratniego serca, którą niedawno tak boleśnie odczuła. Na szczęście nie pomyślała o tym, skupiła całą swą uwagę na tabletkach pobudzających i powlekając nogami doczłapała do malutkiego blatu, na którym owe się znajdowały. Jasnoczerwony płyn lał się niewielkim strumieniem, napełniając szklankę aż do połowy wysokości.
Nieco się rozbudziła, pozwalając sobie na lekkie, nieskręmpowane niczyją obecnością przeciągnięcie swojego gibkiego ciała, co szybko przeistoczyło się w szybką mechanikę. Jeszcze łyk innego płynu i już zaczęła się szykować. Lata w imperialnej służbie zdały egzamin i wyeliminowały typowo damską dolegliwość, jaką jest długie strojenie się i malowanie. Fryzura, lekki makijaż, elegancko wyprasowany przez robota mundur, opaska, blaster i... nowy atrybut jej garderoby, mały łańcuszek, w którym zaklęte był prochy zbroi, tragicznie poległego brata i już można było zacząć pracę.
Zaczęła powoli schodzić na dół, po schodach, nie praktykowała używania wind, darmowe i praktyczne doskonalenie formy były zawsze dla niej miło widziane. Pełne poparcie lokalnego rządu.
Taaak, słyszała już o tym wielokrotnie, szkoda tylko, że rzadko ukazywało się ono w praktyce. Zaczęła powoli analizować sytuację geopolityczą planety oraz zaistniałą sytuację, kto mógł to zrobić? - to pytanie przede wszystkim dręczyło agentkę, ze względu na mnogość opcji, czemu to zrobił było raczej oczywiste. Wyszła na zewnątrz, dwóch imperialnych zasalutowało jej gdy wychodziła, trzeci siedział za miejscem kierowcy, usiadła obok niego, podczas gdy pozostała dwójka usadowiła się za nimi, obstawy konwoju dopełniało dwóch szturmowców na skuterach.
- Wywiad Floty, stopień zatajony. Jako niższsi rangą, powinieneś się wylegitymować pierwszy, ale na czas transportu możemy zniwelować formalności do niezbędnego minimum, zagadała do kierowcy, który zdecydowanie wyglądał na dowodzącego tą grupą. Zakładam, że zostałeś wprowadzony w dane misji, nie każmy na siebie dłużej czekać. Wiadomo już coś więcej o zajściu?

Równie uprzejmie uprzedzam, że ostrzeżenie to jest zbędne, bowiem sam nigdy ze swojej inicjatywy nie przejawiałem wiedzy znikąd, ani nie ukazywałem, nieujętych w karcie umiejętności, cóż natomiast rzucanie się na przeciwników... kwestia sytuacji.
Dziękuje i mam nadzieję na wiele fajnych chwil.
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 101
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22

Re: [Eriadu] I nie było już nikogo

Postprzez Mistrz Gry » 25 Paź 2017, o 16:45

Mężczyzna przecząco pokręcił głową.
- Mam jedynie dostarczyć panią na miejsce. Nie zostałem wtajemniczony w szczegóły dotyczące sprawy. Wiem jedynie o trupie w towarowym kosmoporcie, ale nie znam żadnych detali. Proszę jednak poczekać – mężczyzna wbił komendę na panelu śmigacza i po momencie pomiędzy pilotem, a Gwendolyn ukazał się holograficzny obraz droida policyjnego z serii szóstej.
- Witam. Jestem…
- Potrzebujemy informacji na temat sprawy IWZ998723 – przerwał mu pilot.
Droid najwyraźniej był przyzwyczajony do obchodzenia standardowego protokołów grzecznościowych, gdyż zareagował już po niecałej sekundzie, potrzebnej na przeszukanie baz danych i policyjnych kanałów łączności.
- Informacje ze wstępnych oględzin zewnętrznych ciała – odpowiedział na żądanie beznamiętnie mechanicznym głosem. - Ofiara to Caril Murey. Mężczyzna, 48 lat. Wzrost: 185cm. Waga 79kg. Włosy brązowe, długości 2cm. Ubrany w czarną kurtkę i czarne, bawełniane spodnie. Brak znaków szczególnych. Przyczyna śmierci: dwie rany postrzałowe, w serce i w czoło, z odległości niecałych czterech metrów. W ustach ofiary znaleziono przedmiot – jeden kredyt. Brak odcisków palców, bądź jakichkolwiek śladów mogących wskazać zabójcę.
- To wszystko?
- Tak – odpowiedział droid. – To jedyne informacje, które pojawiły się dotychczas w policyjnych kanałach komunikacyjnych i bazie danych. Czy jeszcze w czymś mogę pomóc?
Gwendolyn pokręciła głową.
- Lepiej będzie, gdy najpierw sama zobaczę ciało.
- Rozumiem. W razie potrzeby zawsze służę pomocą – oznajmił droid i jego holograficzny obraz zniknął.
Pogrążona w myślach, kobieta wlepiła wzrok w obrazy przesuwające się za oknem. Mimo bardzo wczesnej pory, przestrzeń powietrzna Eriadu pełna była mknących we wszystkich kierunkach pojazdów. Niczym błędne ogniki, ich światła materializowały się i znikały w gęstym smogu spowijającym stolicę. Widoczność ograniczała się do kilkuset metrów, a wskazówki zanieczyszczenia powietrza wskazywały ekstremalne wartości, stanowiące zagrożenie dla zdrowia nieprzywykłych do tego typu środowiska istot. Noszenie masek przeciwpyłowych było na Eriadu koniecznością tyle uciążliwą, co częstą. Mimo ogromnych sum inwestowanych przez lokalny rząd w program oczyszczania powietrza, rezultaty wciąż dalekie były od zadowalających.

Po dwudziestu minutach śmigacz mocno skręcił, kierując się ku powoli materializującemu się gigantycznemu budynkowi, wokół którego uwijała się ogromna liczba wszelkiego rodzaju frachtowców, transportowców i mniejszych jednostek, mających dostarczyć ładunek jedynie na orbitę. Mężczyzna pewnie prowadził pojazd, zgrabnie lawirując wśród pozornego chaosu lokalnego ruchu powietrznego. Jedną z gigantycznych bram wprowadził pojazd do wnętrza budynku kosmoportu i dalej, szerokim kanionem o zboczach utworzonych z niezliczonych kontenerów i pojemników wszelkiej wielkości. Kilkakrotnie skręcali w coraz to nowe korytarze, aż w końcu dotarli na miejsce. Jeszcze zanim wylądowali, momentalnie rzucił jej się w oczy pojazd należący do lokalnej prasy. Nie wiedziała kto dał im cynk, lecz zamierzała pociągnąć winną osobę do odpowiedzialności. Na to jednak dopiero miał nadejść czas. Teraz najistotniejsza była sprawa.
Wysiadła z pojazdu, pewnym krokiem zmierzając w stronę odgrodzonej strefy. Na jej widok, z grupki przedstawicieli lokalnych służb bezpieczeństwa, wyszedł starszy mężczyzna. Pomimo siwizny przyprószającej bujne włosy, sprawiał wrażenie osoby pełnej wigoru.
- Witam. Jestem komisarz Bree. Witamy na Eriadu, to prawdziwa przyjemność.
Kawałek dalej, Gwendolyn dostrzegła rozciągnięte na durabetonowej posadzce ciało. Bree podążył za jej wzrokiem i momentalnie pospieszył z wyjaśnieniami.
- Niczego nie ruszaliśmy, zgodnie z zaleceniami. Zabezpieczyliśmy teren i czekaliśmy na pani przybycie. Całość przeskanowały jedynie droidy.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5813
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Eriadu] I nie było już nikogo

Postprzez Vestibor Rothal » 30 Paź 2017, o 00:38

Kierowca był profesjonalistą, jak większość na tej planecie, co było miło odmianą dla Gwendolyn, która przed niedawną przepustką, musiała użerać się na mało znaczących planetach z imbecylami, niestosujących się do protokołu, a zdarzyło się nawet, że jeden z posterunków w jakiejś dziurze kazał jej się legitymować. Tu nie było chociaż tego problemu, kompetencja ludzi w połączeniu z ich zaangażowaniem dawała wymierne efekty... do tej pory. Zajechali.
Wielki standardowy, energetyczny prostokąt odgradzał uprawnionych od gapiów, których o dziwo nie zdążyło się zebrać jeszcze za dużo. Gwendolyn idąc powoli na miejsce rozmarzyła się o Coruscant i innych centrach galaktyki, w których najnowsza technologia, pozwalała zamaskować całkowicie taką strefę przed wzrokiem gapiów, mimo wszystko nie było żle, pamiętała i miejsca, gdzie strefę zabezpieczano takimi prowizorycznymi środkami jak taśmy, a nawet nie zabezpieczano wcale, po prostu blokując ciałami dostęp ,,do dowodów".

Kolejna dobra wiadomość, prowadzącym dochodzenie był stary, zadbany facet, znała ten model służbisty. Zasalutował i przedstawił się, Gwen uznała, że nie ma sensu stosować przywileju nie podawania swoich personaliów, nie miała w tym calu, a po za tym potrzebowała utrzymać dobre stosunki z prowadzącym sprawę.
- Gwendolyn Rothescul, kapitan wywiadu floty. Możemy mówić na ty, o ile nie ma pan nic przeciwko, przyspieszy to komunikację.
Mówiła całkiem bezpłciowo, jak osoba, na której widok trupa nie robi wrażenia, tak zresztą było. W życiu wzruszyło ją tylko kilka ofiar. Powoli udała się w stronę strefy, zmuszając komisarza do podążania za nią.
- Po pierwsze, zając się tą ekipą filmową, zróbcie to delikatnie powołując się na protokół, tak samo postąpcie z ludżmi, chcę mieć te strefę odciętą chociaż na godzinę, jest was na tyle, dużo, że nie potrzebujecie posiłków. - Oceniła fachowo, spoglądając na kilku szturmowców stojących i rozmawiających ze sobą.
- Jak nie podziała, użyjcie siły, tylko subtelnie, a i przede wszystkim wpierw unieszkodliwcie kamery, widzę że to telewizja prywatna, macie tutaj z nimi problemy?
- Zmieniła nieco temat, gdy starzec wydał przez komunikator stosowne rozkazy. Powoli nałożyła na ręce rękawiczki, uprzednio smarując je specjalnym płynem, tuszującym odciski. Wreszcie przekroczyli strefę i mogła już dokładnie przejrzeć się oznaczonym holograficznie numerkami leżącym na ziemi rzeczom.
- Czy skanowanie wykazało coś o czym powinnam wiedzieć? Od kogo dostaliście zawiadomienie? Istnieje szansa na to, że sprawca przemieścił ciało?
Słuchając odpowiedzi w końcu podeszła do ciała i odsłoniła, skrywające je płachtę. Przystąpiła do analizy obrażeń...
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 101
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22

Re: [Eriadu] I nie było już nikogo

Postprzez Mistrz Gry » 1 Lis 2017, o 16:33

Podwładni Bree posłusznie ruszyli ku niewielkiemu tłumkowi gapiów. Liczba istot obserwujących działania służb imperialnych i tak była relatywnie wysoka, zważywszy porę i miejsce zdecydowanie nie sprzyjające spacerom. Kątem oka Rothescul dostrzegła, jak ekipa holowiadomości posłusznie wyłącza sprzęt i cofa się nieco, pozostając jednak wystarczająco blisko, by w razie konieczności ruszyć do dziennikarskiego szturmu. Grupka złożona z kobiety - będącej prawdopodobnie twarzą wiadomości - Twi'leka, Rodianina i niewielkiego droida lewitującego wokół nich, pogrążyła się w rozmowie, od czasu do czasu posyłając kapitan wywiadu niedyskretne spojrzenia.
Rothescul stanęła nad zwłokami. Nigdy nie miała osobiście spotkać Mureya, lecz portret wyświetlany w jej holonotesie idealnie pasował do martwego mężczyzny. Dane podane przez droida w drodze na miejsce zbrodni były na tyle dokładne, na ile pozwalały zewnętrzne oględziny. Dwa opalone otwory ziały w czole i klatce piersiowej ofiary. Strzały były idealnie wymierzone i kimkolwiek był napastnik, doskonale władał bronią.
- Nic nie wskazuje na to, by ciało przeniesiono z innego miejsca. Ofiara leży dokładnie tak, jak upadła w chwili śmierci - odpowiedział Bree. - Komunikat o ciele wysłał jeden z lokalnych droidów.
Faktycznie, zwłoki zdawały się być nienaruszone. Wyjątek stanowiła blaszka wystająca im z ust; jeden kredyt pozostawiony przez zabójcę. W jakim celu? Tego Gwendolyn jeszcze nie wiedziała, lecz czuła, że rozwiązanie zagadki może zawierać się w tym niewielkim przedmiocie. Choć nie spędziła z ciałem zbyt wiele czasu, była praktycznie pewna, że raporty skanowania były dokładne i sprawca nie pozostawił po sobie żadnego namacalnego śladu. Jedynym tropem, jaki udało się odnaleźć droidom, były określone na podstawie składu cząsteczkowego podłoża odciski butów. Analiza wskazywała, że w momencie strzału napastnik stał cztery metry i osiemnaście centymetrów od ofiary. Rozmiar obuwia wskazywał na dorosłego mężczyznę.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5813
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Eriadu] I nie było już nikogo

Postprzez Vestibor Rothal » 5 Lis 2017, o 22:36

Kobieta rozejrzała się wokół czujnie, badając każdy element swym wywiadowczym okiem, by niczego nie przeoczyć, z pozoru powód zabójstwa wydawał się bardzo oczywisty.
- Najprawdopodobniej mamy tu do czynienia z jednym, z tak zwanych ,,aktów oporu" wobec władzy. Wszystko wskazuje na to, że napastnik doskonale zdawał sobie sprawę z momentu, w jakim będzie przechodził Murey i doskonale zaplanował całą akcję. Tamten natomiast, w chwili śmierci, stał do napastnika przodem, ale pistolet ma wsadzony nadal w kaburę. - Gwendolnyn wskazała na owy blaster.
- Co to za model? Służbowy? Właśnie chcę usłyszeć skróconą wersję o tym kim był, co robił, może to nam pomóc w namierzeniu sprawcy. - Wróciła do wątku z pistoletem.
- Więc albo nie zdążył się obronić, albo nie spodziewał się ataku, stawiałabym na to drugie, pytanie brzmi, czy wiedział, że będzie tu ktoś jeszcze. Wstępnie załóżmy, że tak. Idąc dalej, wtyka imperialna, słysząc w odosobnionym miejscu kogoś kogo się nie spodziewała, raczej wyciągnęłaby broń, a słyszeć musiał, skoro dopuścił go na taką odległość. Zapewne więc się znali. - Zamyśliła się. Agentka przykucnęła nad rozwartymi ustami trupa, mały robocik wyciągnął z ziejącej jamy złoty kredyt. Wzięła go w okrytą sterylną rękawiczką zmęczoną dłoń. Mężczyzna podał jej ,,mechaniczne oko", założyła je i przyjrzała się obu stronom złotego środka płatniczego. Przyjrzała się mu, z pozoru niczym się nie wyróżniał, podała go robotowi.
- Do analizy, skład, dokładna analiza, czy aby nie została coś na nim wyryte, przede wszystkim sprawdzić odciski palców, pod względem, kto miał go ostatni.
Reszta ciała wydawała się nienaruszona, nie był nawet przeniesiony. Gwen powstała i odeszła kawałek od trupa, dopuszczając do analizy i fotografii specjalistów. Razem z nią odszedł mężczyzna, byli daleko od każdego, kto chciałby podsłuchiwać.
- Z tego co widzę, mamy tu do czynienia z działaniem nie tyle, bandytów, co ludzi podających się za bojowników o wolność? Co wiadomo o takich organizacjach na tej planecie, jak są duże, jakimi środkami dysponują, czy są inwigilowani? Chciałabym też wiedzieć, czy ostatnio w jakiś sposób zostały zmniejszone prawa planety, jakiś grup społecznych, etnicznych itd. Wszystko może być ważne. Moneta najprawdopodobniej ma świadczyć o ,,zapłacie", może za zdradę, na to bym stawiała, albo za zdradę, oczywiście biorąc w cudzysłowie ojczystej planety, a może nawet i organizacji. Był wtyką, musiał trochę wiedzieć. Stał jak wcześniej wspomniałam przodem, całkiem możliwe, że spotkał się z informatorem, albo inną znaną mu osobą, której zdrady nie przewidział. Podsumowując, wtyka chciała uzyskać informację, umówiła się w tym miejscu, została zdradzona, spróbujemy dojść przez kogo. Macie inne wtyki w ich organizację? Odpowiemy na to z całą stanowczością, śmierć człowieka pociągnie za sobą niewkalkulowane przez nich konsekwencję. - Ostatnie zdanie wypowiedziane zimno i służbowo miało w sobie coś niepokojącego.
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 101
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22

Re: [Eriadu] I nie było już nikogo

Postprzez Mistrz Gry » 7 Lis 2017, o 16:11

Komisarz Bree był doświadczonym członkiem planetarnych służb bezpieczeństwa, a po drabince hierarchicznej wspiął się tylko i wyłącznie dzięki wytężonym wysiłkom i ciężkiej pracy. Na przełomie trzydziestu jeden lat służby widział wiele, słyszał jeszcze więcej, lecz mimo to ukrywanie zdziwienia przychodziło mu z trudem. Poziom trudności wzrastał wprost proporcjonalnie do kolejnych zdań monologu pani kapitan. Albo używała nieznanych mu mocy, albo była chodzącym dowodem, że dawne dobre czasy imperialnej armii przeminęły dawno temu. Gdyby okazało się, że miała rację, Bree był gotów poświęcić resztę życia medytacji i zgłębianiu sensu wszechświata.
Mężczyzna znany wśród podwładnych ze swego sarkazmu, teraz musiał się pilnować, by nie zaprzepaścić budowanej w pocie czoła pozycji; a miał przeczucie, że stojąca obok kobieta nie byłaby zachwycona jego uwagami. Podczas gdy droid skanował znaleziony w ustach ofiary kredyt, mężczyzna zaczął odpowiadać na zadane mu pytania. Starał się, by jego głos brzmiał możliwie naturalnie. W duchu uspokajał się faktem, że dowodzenie w tej sprawie przejęła kapitan wywiadu Gwendolyn Rothescul, więc wtrącanie się w kompetencje chwilowej przełożonej jest zbyteczne.
- Dane jakie posiadamy o martwym mężczyźnie pochodzą z ogólnodostępnych rejestrów. Dzielenie się przez wywiad informacjami o prawdziwych tożsamościach nigdy nie przynosiło mu żadnych korzyści, wręcz przecownie – narażając misję na niepowodzenie. Z doświadczenia wiem, że tego typu dane lubią niespodziewanie wypływać, jeśli w ich posiadaniu znajduje się większa niż konieczna liczba osób. Myślę, że najlepszym źródłem informacji będą pani zwierzchnicy.
Mimo sugestii Gwendolym, Bree zdecydował się pozostać przy formalnej formie komunikacji. Tymczasem droid śledczy zapiszczał, wyświetlając dane dotyczące znalezionego kredyta.

W OBIEGU OD CZTERDZIESTU DWÓCH LAT, TRZECH MIESIĘCY I OSIEMNASTU DNI. BRAK JAKICHKOLWIEK ODCISKÓW PALCÓW, CZY MIKROŚLADÓW, WYŁĄCZYWSZY ŚLINĘ OFIARY. ŻADNYCH ZNAKÓW SZCZEGÓLNYCH


Komisarz pytająco spojrzał na Gwendoly, jakby podświadomie oczekując kolejnej demonstracji tajemniczej mocy udzielających odpowiedzi na wszelkie pytania. Westchnął więc tylko, gdy kobieta ponowiła pytanie:
- A co z tymi organizacjami?
- Gdybyśmy posiadali informacje na temat tego typu organizacji na Eriadu, wspominałbym je teraz w czasie przeszłym – Bree z pełnym skupieniem ważył słowa, starając się nie zagalopować. - Nie mamy swoich ludzi w tej organizacji, jakakolwiek to organizacja. Proszę wybaczyć, ale nie posiadam danych na temat tajnych operacji przeprowadzanych przez wywiad, stąd trudno mi udzielić odpowiedzi na większość zadawanych pytań. Nie wiem kim jest ten człowiek i czym się na Eriadu zajmował.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5813
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Eriadu] I nie było już nikogo

Postprzez Vestibor Rothal » 17 Lis 2017, o 22:46

Gwendolyn oddaliła się nieco od miejsca niefortunnych zdarzeń, by skontaktować się z centralą i zdobyć potrzebne jej informacje, które jak wcześniej myślała, nie znajdowały się w banku wiedzy na tej planecie... albo nikt nie chciał ją o tym poinformować.
- Tu Gwendolyn Rothal. - Po podaniu kody identyfikacyjnego i odprawieniu szeregu innych formalności, ponowiła pytania, tym razem do ludzi, którzy powinni o tym wiedzieć więcej.
- Proszę o zezwolenie na wgląd danych o tym człowieku i ewntualnie o organizacji, którą, jak mniemam szpiegował? Proszę też o wykaz złapanych i śledzonych celów na Eridau oraz potencjalnych zrzeszeń wywrotowców.
Gwen musiała poznać najpierw odpowiedz na to pytanie, trop był jasny i prowadził w jednym kierunku, ale nie zmieniało to faktu, że były to tylko domysły, wiedziała, że wywiad musi coś wiedzieć. Sądziła, że moneta co nieco rozjaśni w tej sprawie, jednak bandyta musiał być dobrze przygotowany, żadnych śladów... Jeśli wywiad nie będzie miał wystarczająco informacji, przyjdzie jej się nieco zidentyfikować z miejscową społecznością...
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 101
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22

Re: [Eriadu] I nie było już nikogo

Postprzez Mistrz Gry » 1 Gru 2017, o 17:18

Holopad Gwendolyn zapiszczał po kilku sekundach, obwieszczając swej właścicielce transfer danych.

CARIL MUREY (obok podstawowych danych widniało zdjęcie przedstawiające ofiarę)
RASA: CZŁOWIEK, MĘŻCZYZNA
WIEK: 48 lat
WZROST: 185cm
KOLOR WŁOSÓW: BRĄZOWE
KOLOR OCZU: PIWNE
MIEJSCE URODZENIA: KORELIA
SPECJALISTA OD SYSTEMÓW KOMPUTEROWYCH I JĘZYKÓW BINARNYCH

PRZEBIEG SŁUŻBY:
42ABY – WSTĘPUJE DO SŁUŻBY W AKADEMII IMPERIALNEJ NA MUUNILINST.
46ABY – KOŃCZY AKADEMIĘ Z WYNIKAMI STAWIAJĄCYMI GO NA DWUNASTYM MIEJSCU WŚRÓD KADETÓW TEGO ROCZNIKA.
47ABY – PRZYDZIELONY DO SŁUŻBY NA ZEWNĘTRZNYCH RUBIEŻACH. W PRZECIĄGU KOLEJNYCH SZEŚCIU LAT STACJONUJE NA SIEDMIU RÓŻNYCH PLANETACH.
53ABY – AWANSOWANY DO STOPNIA SIERŻANTA.
57ABY – PRZYDZIELONY DO ODDZIAŁY SPECJALNEGO GAMMA, CZYNNIE UCZESTNICZY W WOJNACH MANDALORIAŃSKICH, DOCZEKUJĄC SIĘ AWANSU NA PORUCZNIKA.
60ABY – ZWERBOWANY PRZEZ IMPERIALNY WYWIAD.
60ABY – 66ABY – INFILTRUJE ŚRODOWISKA PRZESTĘPCZE NA NAR SHADDAA.
67ABY – 70ABY – POSZUKUJE OSÓB POWIĄZANYCH Z NIEUDANYM ZAMACHEM NA IMPERATORA DAALĘ. DZIĘKI JEGO DZIAŁANIOM UDAJE SIĘ ROZBIĆ KOMÓRKĘ REBELIANCKĄ NA ORD MANTELL.
71ABY – STACJONUJĄCY NA ERIADU.
Po miesiącu i czterech dniach nawiązuje kontakt z lokalną organizacją przestępczą Czerwony Karzeł i zostaje wcielony w jej szeregi.


Kapitan Rothescul rozwinęła zakładkę grupy, a jej oczom ukazała się krótka notka.

CZERWONY KARZEŁ – GRUPA PRZESTĘPCZA Z SIEDZIBĄ NA ERIADU, GŁOSZĄCA HASŁA ANTYIMPERIALNE. GŁÓWNE OBSZARY DZIAŁALNOŚCI – PRZEMYT, CYBERTERRORYZM I DZIAŁANIA ANTYRZĄDOWE. LICZNE KONTAKTY W PÓŁŚWIATKU PRZESTĘPCZYM, BRAK OTWARTEGO KONFLIKTU Z ŻADNYM UGRUPOWANIEM.
LIDER – NIEZNANY. CZŁONKOWIE GRUPY PRAKTYCZNIE SIĘ NIE ZNAJĄ, KONTAKTUJĄC SIĘ JEDYNIE ZA POMOCĄ SZYFROWANYCH POŁĄCZEŃ.
WPŁYWY – NIEZNANE
FINANSOWANIE – PRZEMYT, SPRZEDAŻ INFORMACJI, CYBERTERRORYZM
LICZBA CZŁONKÓW – NIEZNANA.
GRUPA OTWARCIE PRZYZNAŁA SIĘ Z KOŃCEM ROKU 70ABY DO KRADZIEŻY LISTY OSÓB ZATRUDNIANYCH PRZEZ WYWIAD IMPERIALNY, WŁĄCZNIE Z LISTĄ AGENTÓW PRACUJĄCYCH W TERENIE. NIEZNANY POZOSTAJE KUPIEC LISTY. DZIAŁANIA CZERWONEGO KARŁA ZBIEGŁY SIĘ W CZASIE ZE ZNIKNIĘCIEM DWÓCH AGENTÓW IMPERIALNYCH NA TERYTORIACH ZNAJDUJĄCYCH SIĘ POD KONTROLĄ HUTTÓW.
MOŻLIWE POWIĄZANIA Z KOMÓRKAMI RUCHU OPORU.

Gwendolyn zamknęła zakładkę grupy, wracając do akt Mureya.

WYKONUJE DLA CZERWONEGO KARŁA SZEROKI ZAKRES ZLECEŃ, MAJĄCYCH NA CELU BUDOWĘ JEGO POZYCJI I REPUTACJI W GRUPIE, A CO ZA TYM IDZIE – DOSTĘP DO SZERSZYCH INFORMACJI. RAPORTY OD PORUCZNIKA MUREYA – REGULARNE, CO DWA TYGODNIE. OSTATNI MIESIĄC – BRAK KONTAKTU. CEL POBYTU CARILA MUREYA W MIEJSCU ŚMIERCI – NIEZNANY.
CZĘSTY KONTAKT – TIX MIRSUN
RASA – RODIANIN, MĘŻCZYZNA
WIEK: 33 lata
WZROST: 165cm
KOLOR SKÓRY: ZIELONA
KOLOR OCZU: CZARNE
ZNAKI CHARAKTERYSTYCZNE: BRAK
MIEJSCE URODZENIA: RODIA
SKAZANY NA 10 LAT WIĘZIENIA ZA ZŁAMANIE ZABEZPIECZEŃ DANYCH W FILII KLANU BANKOWEGO NA ERIADU. NA WOLNOŚCI OD DWÓCH LAT, CZTERECH MIESIĘCY I OSIEMNASTU DNI. CZĘSTO WIDYWANY W DYSTRYKCIE DWUDZIESTYM, W KLUBIE NOCNYM „JAMA ROZKOSZY”.

Gwendolyn podniosła oczy znad ekranu, by momentalnie natrafić na świdrujące ją spojrzenie reporterki holowiadomości. Gdy kobieta napotkała spojrzenie imperialnej kapitan wywiadu, zamachała spazmatycznie rękami i zdołała przekrzyczeć szum wypałniający budynek kosmoportu.
- Pani kapitan! Czy to morderstwo jest jakoś związane z działalnością imperialnego wywiadu? Czy macie już jakiś trop? Jakiś komentarz do sprawy?
Autoprezentacja przez komisarzem Bree najwyraźniej została zarejestrowana przez czułe sensory unoszącego się nad ziemią droida holowiadomości.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5813
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do Archiwum