Content

Archiwum

[Światy Jądra] Cona

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Mistrz Gry » 8 Lut 2016, o 13:06

IMPERIALNA PLACÓWKA

Znajomym korytarzem Gabriel w towarzystwie szturmowców dotarł do znajomych drzwi gabinetu komendanta Eive’a. Siedział dokładnie tam, gdzie wczoraj, gdy żegnał Gabriela, jakby nie ruszył się od tego czasu. Identycznym gestem wskazał na fotel po drugiej stronie durastalowego biurka.
- Dobrze się spało panie Raabe? – spytał z udawaną kurtuazją i nie czekając na odpowiedź, kontynuował. – Zaczynam dochodzić do wniosku, że pańskie pojawienie się w tej bazie było dla mnie darem od losu. Poznał pan już Kerena Caldona, zdrajcę Imperium Galaktycznego. Mam podstawy przypuszczać, że jest on w posiadaniu niezmiernie cennych informacji, dotyczących działań ruchu oporu i jego nowej liderki, Jainy Solo. W tym miejscu chciałbym zaoferować panu układ. Jeśli zdobędzie pan dla mnie te informacje, zapomnimy o całej sprawie ze katastrofą, śmiercią gubernatora i nieprzyjemnymi dla pana spekulacjami co do pańskiego udziału w całej sprawie. Co pan na to?


POKŁAD KRUKA


Astarith wkroczyła do centralnego pomieszczenia frachtowca, zastając tam pozostałych członków załogi, pochylających się nad jakimś holoplanem. By uściślić, jeden z załogantów, stojący na pokładowej kanapie, trójwymiarowy model miał na poziomie świecących żółto oczu. Zebrana trójka stanowiła dość ciekawy widok, a przecież do kompletu brakowało jeszcze towarzyszy Rauss. Potężny Wookie skierował na kobietę swe jedno oko, po czym na powrót skupił się na planie. Vuuu’ur prezentował typowe dla dobrze odżywionego samca swej rasy cechy, sprawiając, że większość istot starała się trzymać od niego z dala. Mechaniczna opaska z dwoma, słabo świecącymi żółtym światłem puntami nie dodawała mu potulności. Sierść na głowie miał nastroszoną i w większości niesfornie wskazującą sufit pomieszczenia.
- Dobrze, że jesteś. – przywitał Kelen Astarith, nie spoglądając nawet w jej stronę. – Plan jest taki: Lecimy wprost do Tylcarros i stosujemy się do standardowych procedur celnych. Imperialni, jeśli monitorują przestrzeń wokół planety, nie powinni niczego podejrzewać, a nie chcemy alarmować ich przed naszym przybyciem. Gdy będziemy już blisko powierzchni, zmieniamy kurs i lecimy wprost ku celowi, starając się utrzymywać maksymalnie małą wysokość. Przy odrobinie szczęścia ich radary nas nie złapią. Lądujemy tutaj – wskazał na punkt na mapie, odległy od bazy o jakieś pół godziny marszu. – i resztę drogi pokonujemy pieszo. Da to nam niezbędny element zaskoczenia. Brzmi sensownie?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5944
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Gabriel Raabe » 8 Lut 2016, o 17:09

Nie mógł w to uwierzyć! Jak niewielkie pojęcie o tym, co dzieje się wkoło nich mają tacy prości ludzie, jak jego rozmówca! Przez moment Raabe liczył na żywą i interesującą rozmowę z czarnoskórym, lecz szybko zorientował się, że jednak nie jest on zbyt obyty na salonach politycznych i nie mieliby wiele wspólnych tematów. Nie wdawał się zatem w jałową dyskusję i na propozycję odpoczynku zareagował skinieniem głowy. Gdy jednak rozłożył się na pryczy, nie mógł zasnąć. Po części dlatego, że nie tak dawno spał, a po drugie dlatego, że choć Keren wzbudził zaufanie polityka, nadal czuł się trochę nieswojo w jego obecności. Leżał zatem na plecach, z rękami splecionymi na brzuchu, jak jakiś dygnitarz z Naboo wykuty w kamieniu swojego sarkofagu.
Z czuwania, rozmyślań i cichych spacerów po klaustrofobicznej celi wybudziło go dopiero przybycie żołnierzy. Posłusznie spełniał ich polecenia, odwrócił się jeszcze by zobaczyć, czy Kerena również zabrano z celi. Wszystko wskazywało na to, że jednak chwilowo chodziło tylko o polityka.

Szedł równym, posłusznym krokiem za swoją eskortą, nie odzywając się ani słowem. Po niewielu znajomych punktach rozpoznał drogę do siedziby Eive’a. „A więc nie prowadzą mnie od razu do sali egzekucji”, pomyślał z gorzką ulgą.

Zasiadł, zgodnie z poleceniem mężczyzny i wysłuchał jego oferty z kamienną twarzą. Ledwie powstrzymał się od grymasu, gdy usłyszał – ponownie – nazwisko Jainy Solo. Nie ulegało zatem wątpliwości, że zostali wciągnięci wraz z Kerenem w bardzo szemrane interesy.

- Mam wierzyć, że współpraca zapewni mi bezpieczeństwo? – zapytał niepewnie. Wiedział jednak, że nie ma wyboru i musi wyrazić zgodę. Pozostawała jednak mu próba ustalenia jakichkolwiek warunków współpracy – Jeżeli to pana ucieszy, to nieco informacji od Kerena wydobyłem już w trakcie naszego krótkiego wspólnego pobytu w celi… wygląda na to, że mężczyzna na swój pokrętny sposób mi już zaufał. - powiedział, uśmiechając się teatralnie. Postanowił jednak nie rzucać od razu wszystkich kart na stół (zwłaszcza, że poniekąd blefował) i po reakcji rozmówcy dowiedzieć się, jak bardzo zależy mu na jakiejkolwiek informacji o tej Jainie Solo i jak silną kartą będzie dysponować, w przypadku współpracy z Imperium.
Image
Awatar użytkownika
Gabriel Raabe
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 28 Gru 2015, o 19:03

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Renno Tresta » 8 Lut 2016, o 18:27

- Jak najbardziej. Poczekaj, tylko chłopaków zawołam.
Jedno kaleczące zmysł słuchu gwizdnięcie później, Barabel i Sakiyanin zwlekli się do centralnego pomieszczenia, opuszczając zacienioną norę, w której spędzili dotychczasową część podróży. Gdy obaj usłyszeli koncepcję dyskretnego dotarcia na planetę, opracowaną przez Starbringera i powtórzoną przez Astarith, przytaknęli zgodnie. Jedynie Fell, na wieść o konieczności spędzenia pół godziny po lądowaniu na marszu, z niesmakiem obejrzał podeszwy swoich lekkich butów.
- Więc to mamy z głowy - mruknęła Rauss, wwiercając się wzrokiem w holoplan. - ale pozostało jeszcze trochę palących kwestii. Mówiłeś, że ile jest tam stałej obsady? Pięćdziesięciu, sześćdziesięciu hełmów? Za dużo. Nie widzę żadnych kroczących sukinsynów, to myśliwce? Wgraj szczegółowy widok na kompleks, nie będziemy musieli psuć sobie oczu, a poza tym i tak trzeba wryć rozmieszczenie budynków na pamięć.
- Sześćdziesięciu... - Grim pocierał palcami wystający podbródek. - Część będzie pewnie poza bazą, na patrolach. Może dałoby radę odciągnąć więcej? Wokół posterunku są jakieś puszcze, jakaś dżungla? Wookie i Sekka mogli by oddzielić się i zwabić część trepów w gęstwinę, zająć ich walką na jakiś czas. Nie ma sensu, żebyśmy skradali się całą szóstką po tym więzieniu. Ja i tak najlepiej pracuję w pojedynkę.
Doradin syknął głośno. Brzmiał, jakby w jego gardle miotał się wściekły grzechotnik.
- Ten podoła. Lubi podchody w lesie. Tak wygodnie. Ale nie da się zostawić razem z Vuuu'ur na odstrzał. Ktoś musi pilnować statek. - tupnął w podłogę. - Przybyć i ewakuować. Gdy nastanie czas.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Mistrz Gry » 10 Lut 2016, o 20:22

IMPERIALNA PLACÓWKA
- Doprawdy? – Eive nachylił się w stronę Gabriela – Zdążyłem poznać Caldona chyba lepiej niż pan i sądzę, że chyba ceni pan swe zdolności zjednywania ludzi trochę zbyt wysoko. Cieszyć będę się dopiero, gdy dostanę informacje, których potrzebuję. Facet jest inteligentniejszy, niż na to wygląda i proszę nie mieć złudzeń, zamordowałby pana z zimną krwią gdyby miało mu to jakoś pomóc. To morderca bez żadnych zasad i skrupułów, za którego głowę wyznaczono nagrodę w większości systemów. Gdyby nie jego wiedza, za swe występki już dawno stanąłby przed plutonem egzekucyjnym. Właśnie takie śmieci sympatyzują z ruchem oporu.
Komendant z dezaprobatą pokręcił głową i sięgnął po szklankę w połowie napełnioną niebieskim płynem. Najwyraźniej godzina nie grała tu roli.
- Ma pan jeszcze jakieś pytania, czy od razu może zająć się zadaniem? Proszę pamiętać, jedynie konkretne informacje o Jainie Solo i rebeliantach wzbudzą we mnie wystarczająco duży entuzjazm.


POKŁAD KRUKA

- Ktoś musi zostać na pokładzie, to prawda – zgodził się Kelen – Standardowo byłby to Ooli, ale tym razem będzie nam potrzebny. Patrzcie.
Wyświetlany obraz zmienił się, prezentując dokładny plan placówki.
- Lądujemy nocą i do kompleksu podchodzimy z tej strony. Tutaj – najemnik wskazał palcem miniaturowy punkt – znajduje się wylot szybu wentylacyjnego, prowadzący min. do centrum zarządzania obiektem. Znajdować się tam powinno kilku pracowników obsługi. Szyb jest na tyle mały, że nie zmieści się w nim żadne z nas.
- Skoro żadne z nas…
- Z wyjątkiem Ooliego. – dokończył Starbringer, wskazując na Jawę, który wyprostował się dumnie. – Wchodzi do środka i załatwia obsługę gazem. Nawet nie zauważą, że giną. Każde z nas będzie naturalnie wyposażone w maskę tlenową, więc nie robi nam to różnicy. Gdy Ooli przejmie kontrolę nad systemem, blokuje wszystkie drzwi prowadzące do baraków, kantyny i wszystkich miejsc, gdzie będzie można odciąć personel. To powinno zostawić nas z jakimiś dwudziestoma strażnikami i piętnastoma minutami, nim reszta zdoła sforsować zablokowane drzwi. Podczas gdy Ooli będzie zajmował się centrum dowodzenia, Vuuu'ur podłoży ładunki wybuchowe pod wszystkie stacjonujące w bazie myśliwce. Zająć trzeba się też będzie nadajnikami, które znajdują się tutaj. – palec mężczyzny wskazał na kilka obiektów usytuowanych nieco na uboczu. – Myślę, że jeden ładunek z czasowym zapalnikiem uniemożliwi im wezwanie posiłków do momentu, gdy będziemy już daleko stąd. Pytania?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5944
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Renno Tresta » 11 Lut 2016, o 17:10

Nim Astarith zdążyła zabrać głos, Fell zbliżył się do niej i mruknął coś do jej zakolczykowanego ucha, przy okazji łapiąc łowczynię za bark i odchodząc w jej towarzystwie w kąt pomieszczenia. Szeptali o czymś gorączkowo, stojąc naprzeciw siebie i machając w górę i w dół pięściami.
Szczęśliwie, Sekka swoim gadzim warkotem przerwał niezręczną ciszę przy holoprojektorze.
- Mmmm. Dobry plan. Lepszy niż tamtego niebieskiego. Ten ma pomysł, nie pytanie. - wyglądało na to, że nożyce Rith przegrały z kamieniem Grima. - Sądzi, że powinien osłaniać Vuuu'ur przy podkładaniu bomb. Kiedy Starbringer będzie uwalniał więźnia. Tak szybciej pójdzie. Tak oni zdążą też wysadzić nadajniki. Oprócz myśliwców.
Sakiyanin klasnął radośnie, jego stłumiony okrzyk tryumfu zirytował nieśpieszącego się w mowie Barabela. Kobieta przeklęła natomiast parszywie, chyba po huttyjsku, choć może podchwyciła jakieś jawaskie plugastwo od Ooliego.
- Wygląda na to, że ja zostaję na statku, o ile gospodarzowi to nie przeszkadza. - chudy złodziej szczerzył zęby. - Będę czuwał i odpowiadał na wszelkie wasze potrzeby.
Rauss w złości pokręciła głową. Fell, agresywnie zadowolony z siebie, oberwał od niej łokciem w bok.
- Dobra, słyszałam, co tam knuliście. Zobaczymy, jak będzie na placu boju, albo przyłączę się do Kelena w infiltracji więzienia, albo pomogę chłopakom-zwierzakom w montowaniu ładunków. Poza tym, wszystkie sprawy już chyba z głowy. Zestrajamy komunikatory, zbieramy sprzęt, najważniejsze maski, sprawdzamy raz jeszcze spluwy. Nic się nie może zaciąć, imperialni ostatnio nie są w nastroju na branie jeńców.
- Nigdy nie są - burknął Grim, rozcierając siniaka i podając koleżance po fachu swój ulubiony przybornik z wytrychami. Na wszelki wypadek.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Gabriel Raabe » 11 Lut 2016, o 18:44

Miał w rękach przepustkę do swojej wolności. Raabe ledwie panował nad tym, żeby nie zacząć wykonywać niekontrolowanych gestów lub dać się ponieść emocjom. Westchnął głośno, tym samym zbierając myśli.
- Doskonale zdaję sobie sprawę, że Keren to nie jest pierwszy lepszy rzezimieszek z kantyny w Ahto City. - uciął, dając do zrozumienia mężczyźnie, że jest wystarczająco ostrożny. - Tak, mam pytanie. Całe przedsięwzięcie ma mieć miejsce tutaj, w więzieniu? Czy to oznacza, że zostaniemy w jakiś sposób wciągnięci w tutejszą rutynę i pracę? Bo jestem pewien, że gdy Keren zostanie zmuszony do przebywania przez kilka tygodni w jednej ciasnej celi w nieznajomym, który wydaje się być dziwnie zainteresowany rebelią, to szybko zwietrzy podstęp. Jak sam pan zauważył - Gabriel uśmiechnął się kwaśno - Nie możemy go nie doceniać. W tym kontekście warto też omówić sposób, w jaki miałbym się z panem kontaktować. Jeżeli od czasu do czasu pańscy oficerowie będą mnie gdzieś zabierać, to Keren szybko dojdzie do oczywistych wniosków: niemożliwe, żebyście mieli aż tyle cierpliwości do mnie, więc albo zacząłem sypać, albo wprost z Imperium współpracować.

Oparł się swobodniej o poręcz krzesła, na którym został usadowiony, usiłując zbudować w ten sposób wrażenie, że już całkowicie zgodził się na propozycję Eive'a, a teraz przystąpili jedynie do negocjacji warunków i omawiania szczegółów. Zależało mu na tym, by nadzorca więzienia mu zaufał, gdyż sam polityk wcale nie podjął decyzji, czy ma ochotę współpracy z Imperium. Oczywiście, jeżeli pozwoli mu to wydostać się z tej dziury, to nie wahałby się ani chwili. Jeżeli jednak miałby wydobyć informacje, a potem zostać wrzuconym do jeszcze gorszej celi, to wolał dwa razy rozważyć jakiekolwiek konszachty.
Image
Awatar użytkownika
Gabriel Raabe
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 28 Gru 2015, o 19:03

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Mistrz Gry » 12 Lut 2016, o 22:02

IMPERIALNA PLACÓWKA
- Chyba nie zakłada pan, panie Raabe, że wypuszczę was wolno i będę czekać, aż wrócicie tu, żeby donieść mi o wynikach? Oczywiście, że informacje zdobędzie pan tutaj, w placówce. Mimo iż galaktyka obwołała pana martwym, nie dysponujemy nieograniczonymi zasobami czasu.
Pochwycił nieufne spojrzenie polityka, sięgnął więc po holonotes leżący na biurku i podał go rozmówcy.
- Nie pan zobaczy, jeśli ma pan jakieś wątpliwości, co do prawdziwości moich zapewnień.
Polityk ujął urządzenie w dłonie i natychmiast dostrzegł własne zdjęcie. Załadował artykuł.

Image

- Sam pan widzi, że sytuacja stała się bardzo klarowna. Naprawdę mam nadzieję, że pomożemy sobie nawzajem. Pan pomoże mi w uzyskaniu awansu i wyrwaniu się z tej dziury, a ja przywrócę pana do życia. Ma pan również całkowitą rację, co do zdobywania zaufania Caldona. Pańskie wycieczki poza celę nie mogą być podejrzane, dlatego pozwólmy mu wierzyć, że jest pan w takiej samej sytuacji jak on. Cieszę się niezmiernie, że wyraził pan chęć współpracy, dzięki czemu tę część wizyty ograniczymy do niezbędnego minimum.
Na ułamek sekundy powędrował wzrokiem ku stojącym przy wejściu szturmowcom. Nim Gabriel zorientował się, co się dzieje, cios kolbą w tył głowy pozbawił go przytomności.


Światło zaatakowało jego zmysły z dziką furią, próbując rozsadzić głowę. Uniósł ręce do twarzy i jęknął, wyczuwając opuchliznę na skroni.
- Witamy na Conie. – mruknął gdzieś obok niego znajomy głos. – Pamięć mi szwankuje, czy wczoraj wspominałeś coś o obiecanej ci taryfie ulgowej?




POKŁAD KRUKA
- Czyli wszystko ustalone – skinął głową Starbringer – Grim zostaje na Kruku, Vuuu’ur i Doradin podkładają ładunki i dołączają do mnie i Astarith. Ooli bierze na siebie centrum sterowania. W ładowni, w skrzyniach jest trochę sprzętu, hojnie ofiarowanego przez naszego zleceniodawcę. Wybierzcie, co będzie wam potrzebne. Załatwmy to sprawnie, wytłuczmy trochę tego imperialnego ścierwa i wracajmy do domu.

Procedura lądowania przebiegła bez najmniejszych problemów. Kruk, zgłoszony jako standardowy frachtowiec typu YT-1760, otrzymał pozwolenie na lądowanie w kosmoporcie Tylcarros. Pod osłoną nocy zbliżając się do miasta, Kelen skierował maszynę na wschód, ku mocnemu niezadowoleniu pasażerów ostro nurkując ku powierzchni planety. Niecałe dwie godziny później, niewychwycony przez żaden radar czarny YT-1760, osiadł na powierzchni planety, kryjąc się w ciemnościach spowijających dżunglę.

Z maską tlenową na twarzy, Starbringer spojrzał na resztę swojej drużyny. Zebrani przed rampą skinęli głowami na znak, że są gotowi i Kelen uruchomił mechanizm opuszczający trap.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5944
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Renno Tresta » 13 Lut 2016, o 17:05

Fell odprowadził wspólników wzrokiem i szczelnie zamknął trap, nie zazdroszcząc reszcie paczki perspektywy pieszej wycieczki po Conie. Kruk posadzony został w tej raczej tropikalnej części planety, pomiędzy rozlicznymi, smukłymi drzewami wyrastającymi z wilgotnej, mlaskającej pod twardymi podeszwami butów gleby, a pomimo faktu, że zapadła noc i w okolicy ciemniej było niż pod kloszem, temperatura skoczyła do góry nie na żarty. W ruch prędko poszły więc latarki i spomiędzy zroszonych potem ust zaczęły wydobywać się modły o nagłe ochłodzenie powietrza.
Astarith i Kelen, przedstawiciele wyłysiałej rasy ludzkiej, chyżo szli na szpicy, ze Ścierą nerwowo próbującym dotrzymać im tempa. Gęsto pokryty futrem Vuuu'ur człapał nieco w tyle, z uprzejmym Barabelem zapewniającym mu dodające otuchy, acz milczące towarzystwo. Gad i psowaty (niedźwiedziowaty?) taszczyli ze sobą na dodatek pęczniejące od poutykanych w środku materiałów wybuchowych torby, z czego Rauss usilnie starała się jakoś zażartować. Niestety, jak na złość nie potrafiła ubrać swoich przemyśleń we właściwe słowa. "Uwielbiam mężczyzn z wielkimi worami"? Nie, zbyt oczywiste. "Nie wiem, czy sama poradzę sobie z całym tym sprzętem"? Żenada. W końcu odpuściła rozmyślania nad kolejnymi świństwami, obiecując sobie jednakże, że co się odwlecze, to nie uciecze.
Korciło ją też, by pomęczyć pokurcza, żeby ten trochę poutinnił dla rozluźnienia atmosfery, ale na szczęście rychło znalazła sobie lepszą rozrywkę. Postanowiła bowiem poobserwować Starbringera. Musiała stwierdzić, że facet wcale nie wyglądał na zbrodniarza wojennego, co zarzucał mu tamten socjopata, Owip; chód miał żołnierski, owszem, widać to było nawet wtedy, kiedy podobnie jak reszta cywilnych pętaków z drużyny grzązł w zwałach mokrych liści. Sylwetkę również prezentował wyćwiczoną, prostą, jakby kija nie tyle połknął, co wstawił go sobie na stałe w bebechy, zamiast kręgosłupa. Tym niemniej, jakoś specjalnie krwiożerczym imperialnym potworem od niego nie śmierdziało. Sztywniakiem może, lecz nie potworem.
Z drugiej strony, może nie było w tym nic dziwnego, że taki przyzwoity się wydawał, mimo, iż zbrodniarz. Verpin wspomniał, że cud chłopię zrobiło kuku nie byle jakim biedakom, a komuś konkretnie - Mandalorianom. Tamtych przecież tak naprawdę żadne międzygalaktyczne konwencje nie dotyczyły, no i piekielnie trudno było znaleźć kogoś, kto choć odrobinę przejmowałby się ich losem. Nie bez powodu nazywano gierojów psami wojny - bo przecież można było w nich na wojnie tłuc jak w psa, zupełnie bez uszczerbku na sumieniu. Oni (a przynajmniej ilu ich tam zostało) i tak non stop gadali o walce, krwi i flotach, więc strzelać w te ich przyciasne kaski i rżnąć nożem pordzewiałe gardła - nawet na masową skalę - to tak jakby im przysługę robić, jakby nałogowca następną działką przyprawy karmić. Tatuś już przecież kiedyś mówił: po to Matka Natura dała Mandalorianom kolorowe zbroje, żeby łatwiej w nich było trafić. Nie mógł kłamać, nie? To dlatego pewnie Starbringer mógł sobie tak swobodnie funkcjonować bez widocznego poczucia winy, nawet, jeśli coś tam w przeszłości nabroił. Komu szkoda jakichś przemądrzałych pariasów bez planety.
Łowczyni spojrzała na zegarek. Prawie dziesięć minut marszu za nimi.
- A w ogóle, to skąd załatwiłeś sobie, to znaczy, jak poznałeś małego? Oni zasadniczo poza Tatooine nie wyściubiają nosów. - zapytała lidera, poprawiając uciskającą w biuście kamizelkę.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Gabriel Raabe » 14 Lut 2016, o 18:34

Zamknięty w klaustrofobicznej celi miałby zdobyć zaufanie Kerena? To wydawało się niemożliwe, lecz Raabe nie był w pozycji do stawiania warunków. Granie talią kart rzuconą mu przez naczelnika więzienia była póki co jedyną szansą na pomyślny rozwój wypadków. Miał zamiar zapytać o coś jeszcze, gdy Eive niespodziewanie zawalił cały grunt pod jego nogami.
- Ni... nie żyjemy? - zapytał, przełykając głośno ślinę i blednąć jak ściana. I tym razem nie była to reakcja udawana, retoryczny zabieg, lecz szczere przerażenie i dziwne, niemożliwe do opisania uczucie. Miał wrażenie, że jakiś dziwny wirus nagle ścisnął wszystkie jego wnętrzności i pozamieniał miejscami. Przed oczami mignęło mu tysiące obrazów, setki twarzy, dziesiątki wspomnień i jedna wizja: jego bliskich zebranych nad pustą trumną na Manaan, nieświadomych, że Raabe nadal żyje. Informacja ta oznaczała jeszcze jedno:

nikt go nie będzie szukał. Oficjalnie już nie istnieje. Jest zdany na łaskę i niełaskę Eive'a który wprost uświadomił politykowi, że to od niego zależy (dosłownie) jego życie i cudowne zmartwychwstanie.

Ten pociąg myśli przerwało jednak brutalne uderzenie w potylicę. Ostatnią wizją przysłoniętą mu przez umysł w tej dziwnej sytuacji była sylwetka Kerena i Eive'a pochylonych nad jego grobem i szepczących coś między sobą. Ile w tej wizji było symboliki, a ile po prostu zwichrowanej i wykręconej ostatnimi wydarzeniami wyobraźni - nie było mu dane się już dowiedzieć.


-------------------------------------------------------------------

Kiedy się obudził miał ochotę zerwać się na równe nogi i bić na oślep, chociaż na dobrą sprawę nawet nie wiedział dlaczego. Na szczęście jego umysł i ciało były na tyle oszołomione, że stać go było co najwyżej na konwulsyjny spazm. Przez parę minut jeszcze leżał, czując, jak wymiociny podchodzą mu pod gardło. Otarł oślinioną twarz i otworzył jedno oko niepewnie, rozglądając się wkoło.

- Jak... jak długo? - zapytał Kerena, gdyż spodziewał się, że to głos jego towarzysza był pierwszą rzeczą, którą rozpoznał po wybudzeniu - Jak długo spałem? Mówili coś? Jak tu trafiłem? Co się stało? - zasypał rozmówcę pytaniami, choć w jego stanie była to raczej seria pomruków i bliżej nieartykułowanych jęków oraz stęknięć.
Image
Awatar użytkownika
Gabriel Raabe
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 28 Gru 2015, o 19:03

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Kelan Navarr » 15 Lut 2016, o 18:27

- Niezbyt długo – odpowiedział Keren – Przynieśli cię jakieś kilkanaście minut temu. Nie byli zbyt rozmowni, a sam też o nic nie pytałem. Sam zresztą pamiętasz jak się to kończy.
Umysł Raabe’a ponownie zaczynał funkcjonować sprawnie. Polityk powoli, nie wykonując żadnych gwałtownych ruchów, podniósł się na pryczy do pozycji wertykalnej. Głowa pulsowała mu tępym bólem, lecz był w stanie trzeźwo myśleć. Uniósł dłonie do twarzy, palcami sprawdzając jak bardzo go obito. Z ulgą odkrył, że poza rozbitą skronią nie wyrządzono mu większych szkód. Siedzący naprzeciwko i wpatrujący się w niego Caldon, był w zdecydowanie gorszym stanie, choć w porównaniu do wczorajszego dnia opuchlizna z oka lekko mu zeszła.
- Czego od ciebie chcieli? – spytał przemytnik – Jeszcze wczoraj byłeś pewien, że zostajesz tu tylko tymczasowo, a dziś zbierasz łomot. Zdążyłeś już kogoś wkurwić?
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2254
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Kelan Navarr » 15 Lut 2016, o 18:28

Kelen odwrócił się spoglądając na truchtającego, by dotrzymać kroku reszcie Ooliego.
- Kiedyś miałem na Tatooine zlecenie. Nic wielkiego, ot jacyś przemytnicy wgryzali się Huttom w biznes, co nie spotkało się z ciepłą reakcją. Kompletnym przypadkiem i z nieznanych mi powodów, te szumowiny pojmały jednego Jawę i postanowiły z zabijania go uczynić zabawę. Nie dałem im okazji, a mały, nie rozumiejąc moich tłumaczeń, był święcie przekonany, że przybyłem go ocalić i nie chciał się odczepić. Niebawem okazało się, że jest całkiem niezłym mechanikiem i dobrze radzi sobie z Krukiem, tak więc został. Jak udało mi się zrozumieć po jakimś czasie wspólnego podróżowania, na Tatooine wygnano go z plemienia, ale nie wiem co było powodem.
Przekroczyli niewielki strumień, z każdym krokiem zbliżając się do celu. Starbringer miał nadzieję, że Sakiyanin był istotą godną zaufania. Nie czuł się zbyt dobrze zostawiając Kruka w obcych rękach. Chwilę szli w ciszy.
- A w ogóle – odezwał się ponownie Kelen kopiując styl mówienia Astarith – Ty zawsze tyle gadasz, czy to coś w stylu sprytnego kamuflażu dla sprawnie działającego umysłu?
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2254
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Gabriel Raabe » 16 Lut 2016, o 18:09

Odpowiadał powoli i z wysiłkiem. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz tak oberwał - o ile w ogóle kiedykolwiek - a tępy ból czaszki znacząco utrudniał zebranie myśli. Z pewną ulgą zanotował, że nic mu nie jest (najwidoczniej żołnierz, który go ogłuszył, miał już wprawę) i poza solidnym guzem nie pozostanie mu żadna pamiątka po tym zajściu.
- Ta, sezon ochronny minął - mruknął kwaśno, pocierając ostrożnie tył głowy - Wierzą, że nie zabiłem Busrina, ale pozostaje otwarta kwestia artefaktów i wiadomości od jakiegoś jedi, które przy mnie znaleziono. Miałem, kurwa, farta, że jeszcze jakiegoś miecza świetlnego w tej chacie nie było - wytłumaczył gorzko, starając się tym samym ukryć faktyczny cel jego rozmowy z Eive'm. Nadal nie podjął decyzji, czy chce współpracować z oficerem, a paradoksalnie w ten sposób zmniejszał ryzyko wzbudzenia u Kerena wątpliwości. Niemniej nie mógł powitać żołnierza słowami "hej, mam na ciebie zdobyć haki!". Dobre intencje Gabriela mogłyby nie uchronić go wówczas przed uduszeniem poduszką w nocy.
- Pieprzeni jedi - warknął raczej w przestrzeń niż do czarnoskórego.
Image
Awatar użytkownika
Gabriel Raabe
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 28 Gru 2015, o 19:03

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Renno Tresta » 16 Lut 2016, o 18:54

Rauss chytrze wykrzywiła pysk (chytrość objawiała się głównie figlarnym wywaleniem na wierzch języka, i to tak gwałtownym, że tlenowa maska cała na moment zaparowała) i wizaż swój, pracowicie wcześniej skomponowany, uniosła ku niebu. Następnie, rozległo się entuzjastyczne - chyba - parsknięcie. Pytanie musiało więc albo wyjątkowo przypaść łowczyni do gustu, albo swoją treścią spowodować nagłe zwarcie jej zwojów mózgowych.
Wtem, bez ostrzeżenia, kobieta odwróciła się na pięcie i, krocząc tyłem do celu wycieczki, odezwała się do Sekki, ostrożnie przestępującego akurat nad szemrzącym strumykiem.
- Hej, Dori, a co ty myślisz, czy tyle gadam, bo jestem głupia, czy tyle gadam, bo jestem cwana?
Barabel sapnął gromko, zamiast od razu odpowiedzieć wprawił w ruch wolną łapę i potrząsnął Ścierą, usiłując w tenże nieortodoksyjny sposób pomóc kurduplowi osuszyć zmoczone poły śmierdzącego płaszczyka. Przy okazji potrząsania zabrzęczały zarówno pokaźne protezy najemnika, jak i ciasno poupychane w ciężkiej torbie egzemplarze ładunków wybuchowych - dobrze więc, że umieszczony w nich materiał nie był z gatunku tych, co reagował na wstrząsy.
- Nie wie. Stara się dużo nie myśleć.
- Ha! - uśmiechnęła się Astarith do Starbringera, powracając do zwyczajowej formy chodzenia, frontem do wrogiej bazy, jak Moc przykazała. - No to się dzisiaj nie dowiesz co i jak, nerfboju.
Odruchowo sprawdziła, czy bronie w kaburach przepiętych na biodra dobrze się trzymały. Nadto, jej dłonie zawędrowały upewnić się, czy zapasowe magazynki były na swoich miejscach, a nie wypadły gdzieś przypadkiem podczas spaceru po dżungli.
- Czekaj, idziemy teraz lasem, multikulturową grupą, żeby jak jakaś partyzantka zaatakować przeważające siły Imperium i uwolnić bothańskiego szpicla. Ta. Całe szczęście, że robimy to za pieniądze, bo inaczej jak nic byłaby z nas Rebelia.
Wzdrygnęła się.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Kelan Navarr » 18 Lut 2016, o 19:33

- Pieprzone imperium – odpowiedział Keren – i pieprzony Marcus Eive.
Mężczyzna zacisnął dłonie w pięści, wpatrując się w ścianę nad pryczą współwięźnia.
- Słowo daję, że dostanę tego sukinsyna w swoje ręce nim stąd zniknę, choćby była to ostatnia rzecz, jaką zrobię. Gnój stoi przed szeregiem, nawet jeśli weźmie się pod uwagę jego imperialne korzenie. Jedi nie mają z tym nic wspólnego. Zresztą widziałeś kiedyś na własne oczy jakiegoś żywego?
Gabriel przecząco pokręcił głową.
- No właśnie. Ja też nie, a zlatałem pół galaktyki. Nie istnieje coś takiego jak Moc. Mówię ci przyjacielu, całe to gadanie o jedi i mocy nie jest nic warte. W akademii też karmiono nas tym gównem. Źli jedi, którzy kontrolując słabe umysły polityków Nowej Republiki chcieli przejąć kontrolę nad galaktyką i Imperium Galaktyczne, które nas wszystkich ocaliło, ofiarowując wolność i pokój. Chłonę tę wolność pełną piersią.
Przemytnik splunął z niesmakiem w stronę otworu w podłodze, bezbłędnie trafiając do jego wnętrza. Chwilę milczał, analizując pozostałą część wypowiedzi Raabe’a. W końcu uważnie spojrzał na współwięźnia i spytał:
- W jakiej chacie? Mówiłeś wcześniej, że trafiłeś tu, gdyż wasz statek został trafiony przed skokiem w nadprzestrzeń, co zaowocowało poważnymi uszkodzeniami i przymusowym lądowaniem na planecie.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2254
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Kelan Navarr » 18 Lut 2016, o 19:34

- Jest mi wszystko jedno. – odpowiedział Starbringer – Rebelia, czy Czarne Słońce, dopóki kwota się zgadza i nie jest wypłacana przez imperialnych, mogę pracować nawet dla kogokolwiek.
Chciał jeszcze coś dodać, lecz nad ich głowami rozległ się typowy dla myśliwców typu TIE dźwięk i dwie maszyny lecące na niskim ciągu przeleciały gdzieś nad ich głowami. Najemnik zatrzymał grupę uniesioną w górę pięścią.
- Jesteśmy już chyba bardzo blisko. Ta placówka nie widnieje w żadnych oficjalnych rejestrach, więc prawdopodobnie nie chcą się rzucać w oczy. Ostrożnie, żeby nie zaalarmować ich o naszej obecności, zanim nie zjawimy się wewnątrz bazy.
Tempo marszu spadło, ucichły wszystkie rozmowy i żarty. Nawet Astarith po raz pierwszy samowolnie zamilkła.

Niebawem dotarli na miejsce, o czym powiadomiło ich otaczające placówkę, żarzące się niebieskim światłem ogrodzenie energetyczne. Konstrukcja miała około trzech metrów wysokości, a jakakolwiek próba jej brutalnego sforsowania zakończyłaby się prawdopodobnie postawieniem całego personelu bazy na nogi. Za niebieską taflą rosły kolejne drzewa, pomiędzy którymi kilkadziesiąt metrów dalej, dawało się dostrzec fragment konstrukcji wtulonej w niewysoki pagórek. Jak pamiętał Kelen z planu holograficznego, był to hangar. Wejście do głównej części placówki musiało znajdować się gdzieś na lewo.
- Ten zastanawia się, jak przedostaniemy się przez ogrodzenie. Żywi i bez uruchamiania alarmu. – odezwał się Barabel.
Starbringer nie odpowiedział. Spojrzał na Ooliego, po czym przeniósł wzrok na Vuuu’ura i uśmiechnął się szeroko. Jawa podążył za jego wzrokiem, spojrzał na ogrodzenie i gwałtownie potrząsnął głową na znak protestu. Gdy silne łapy Wookiego uniosły go z ziemi, wciąż wyrażał swój brak aprobaty dla planu.

***

Stali przed ogrodzeniem już kilkanaście minut i Kelen zaczynał się niecierpliwić. Nie chciał przyznać przed sobą, że martwił się o Ooliego. W końcu gdyby złapano pokurcza, natychmiast ogłoszono by alarm. Tymczasem baza wciąż trwała w mocnym śnie. Vuuu’ur zamruczał poirytowany.
- Cierpliwości – uspokoił go Starbringer – Załatwi sprawę. Nigdy do tej pory nie nawalił.
Jak na zawołanie, niebieska tafla oddzielająca ich od terenu bazy imperialnej zniknęła. Ooli musiał dostać się do środka i wykonać swoją część zadania. Teraz należało działać szybko i sprawnie.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2254
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Gabriel Raabe » 19 Lut 2016, o 17:55

Co najmniej zaskoczył - a nawet nieco przestraszył - nagły wybuch agresji ze strony jego rozmówcy. Keren nie był typem człowieka, którzy rzucał słowa na wiatr. I jeżeli właśnie groził, że zabije jakiegoś drania to nie ulegało wątpliwości, że gdyby obiekt jego frustracji był w zasięgu ręki, to mocarne dłonie mężczyzny już okładałyby lub dusiły ofiarę.
- Żywego nie - Gabriel pokręcił głową przecząco - Ale słyszałem o nich. Widziałem nagrania, czytałem książki. Nie wiem, na ile prawdą są doniesienia o ich zdolnościach i talentach, ale sukinkoty stoją za każdym większym chaosem w galaktyce ostatnich... od zawsze. - wytłumaczył gniewnie.

Pytanie o chatę nieco zbiło z tropu Gabriela, ale zachował zimną krew. Nie widział powodów, dla których miałby okłamywać swojego rozmówcę.
- A mówiłem, że skończyłem opowieść? - zapytał, po czym opowiedział czarnoskóremu wszystkie wydarzenia od momentu, w którym został obudzony przez rodzimego mieszkańca planety aż po chwilę, w której został pojmany - Nie wiem do końca kim był gospodarz domostwa, o ile to on był autorem nagrania... świta mi, że to jakiś ważny zawiadaka i dawny kompan Skywalkera. To mi wystarczy żeby chcieć trzymać się z dala. Niestety, to też wystarczy Imperialnym żeby traktować mnie jak zdrajcę, który ma jakieś cenne informacje - prychnął. - Sam widzisz, że jestem klasycznym przykładem człowieka w złym miejscu o złym czasie. Oto moja wina.

Celowo zataił fakt zamordowania Busrina. Być może Keren, jako wojownik, zrozumiałby intencje i sytuacje Raabe, lecz ex-polityk wolał nie zrażać do siebie mężczyzny. Być może poczucie sprawiedliwości i praworządności było u niego silniejsze niż zrozumienie dla woli przetrwania.
Image
Awatar użytkownika
Gabriel Raabe
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 28 Gru 2015, o 19:03

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Renno Tresta » 19 Lut 2016, o 23:00

Chłopakom-zwierzakom nie trzeba było już nic więcej mówić. Sekka mocniej niż zwykle zacisnął stalowe kły, żeby w czasie drogi do hangaru nie zdradzić się ich luźnym, metalicznym klekotem, a Wookie stuknął kosmatym palcem w wystający ze słuchawek komunikatora mikrofon, zapewniając w ten sposób kompanów, że ma w planach utrzymywać z nimi kontakt. Korzystając z osłony gęstych krzewów, drżących od ciężaru pokrywającego je robactwa, rośli najemnicy poczęli zbliżać się do skrywającego myśliwce gmachu. Nie spuszczali przy tym z oczu pary krzątających się wewnątrz, pracujących na nocnej zmianie mechaników; mechaników, którzy, choć na razie o tym nie wiedzieli, mieli przed sobą najgorsze chwile swojego życia.
Tymczasem, Astarith i Kelen zajęci byli infiltracją dalszej części obozu. Minąwszy szarą płytę sąsiadującego z hangarem lądowiska, nie napotkali żadnego oporu i, ośmieleni tak przychylnym obrotem spraw, zapuścili się bliżej poszarpanych druzgoczącą kombinacją wody i wiatru skalnych ścian. To do nich bowiem ciasno przylegały nieliczne na powierzchni imperialnej bazy budynki militarnego użytku, tropem których można było, przynajmniej wedle informacji Verpina, dotrzeć do utęsknionego celu misji, prawdziwej oazy wykwitającej na pustyni tępych, czarno-białych, plastoidowych pysków: podziemnego więzienia, łączącego się, jeśli najemniczka dobrze zrozumiała holoplany, z najniższymi kondygnacjami kompleksu administracyjnego.
Rauss, przekradając się z iście złodziejskim kunsztem, w myślach odnotowywała każdą miniętą przez duet konstrukcję: wieża strażnicza jeden, wyłączony reflektor, ktoś jest; wieża strażnicza dwa, wyłączony reflektor, ktoś jest; barak jeden; barak dwa; stołówka, zapalone żarówki, strzępy rozmów; chyba zbrojownia, może zasilanie. Naliczyła się też ośmiu hełmów lawirujących to tu, to tam między mieszkalnymi bryłami, frajerów, którzy dostali najgorszą robotę - patrolowania po ciemku. Ponadto, wyglądało na to, że jak do tej pory nikt nie próbował ani znikąd wychodzić, ani nigdzie wchodzić i fakt, że drzwi do każdego z pomieszczeń były zablokowane, nie został odkryty. Jak głupim trzeba było być, żeby tego nie zauważyć? Jak osioł? Jak but? Jak chuj? Jak szturm...
Trzask molestowanego przełącznika i nagle rozbłyskający snop białego światła nie pozwoliły łowczyni dłużej się napawać. Reflektor numer dwa, a co za tym idzie jego operator, gapił się wprost na połać gruntu, na której jeszcze przed chwilą monotonnie pulsowała wysoka na trzy metry tafla energetycznej bariery.
- Pomyślą, że to awaria. Zajrzą do generatorów, a potem do Ściery, do centrum. - szepnęła do towarzysza Rith. Oboje skuleni byli akurat za obsmarowanym logami Imperium kontenerem, z dala od zamieszania. - Zaczną kombinować.
Ochoczym pstryknięciem otworzyła kaburę z DC-15s. Dyskrecja jakby zeszła na drugi plan.
- Prowadź, wodzu.
Image
Postać archiwalna:
Renno Tresta
Awatar użytkownika
Renno Tresta
Gracz
 
Posty: 575
Rejestracja: 3 Kwi 2010, o 14:30

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Kelan Navarr » 25 Lut 2016, o 17:17

Kelen wymamrotał pod nosem kilka zdań niegodnych obecności damy. Jak jednak zdołał już w ciągu krótkiej znajomości z Astarith, miała z damą tyle wspólnego, co kopalnie na Kessel z luksusowym kurortem wypoczynkowym. Plan holograficzny, który otrzymali od insektoida nie uwzględniał wieżyczek strażniczych. Najwidoczniej imperialni sukcesywnie modyfikowali placówkę. Oczami wyobraźni ujrzał strażnika, próbującego nawiązać kontakt z centralą i odpowiadającego na wezwanie Ooliego. Nie zastanawiając się długo, wcisnął po lewej stronie maski tlenowej przycisk odpowiedzialny za komunikację na otwartym kanale.
- Ooli! Przywróć zasilanie w barierze! – zarządził najemnik.
- Kurruzza? – z komunikatora dobiegł znajomy głos Jawy.
- Tak, napraw. Inaczej połapią się, że tu jesteśmy, zanim w ogóle wejdziemy do środka.
- Ibana!
- Zostań tam i czekaj na mój sygnał. Gdy będziemy zmierzali do wyjścia, nastaw tam czasowy ładunek wybuchowy i dołącz do nas.
- Jar kosa ha’mfoo! Utini!
Nawet w ciemności mężczyzna dostrzegł delikatny uśmiech, jaki zakwitł na twarzy Astarith.


Szturmowiec zajmujący wieżę strażniczą numer dwa, przez chwilę spoglądał na działającą barierę, po czym wzruszył ramionami i wyłączył reflektor. Krótkie przerwy w dostawie energii nie były niczym nowym, choć wydawało się, że ostatnio problem został zażegnany. Nie będąc świadom, że od chwili każdy jego ruch śledzi przez celownik karabinu blasterowego niezbyt życzliwy mu najemnik, wrócił do swojej standardowej czynności, czyli bezmyślnego gapienia się w przestrzeń.
- Wygląda na to, że się uspokoił. – poinformował Kelen towarzyszkę. – Vuuu’ur i ten z problemami stomatologicznymi powinni załatwić już swoją działkę. Czekamy na nich przy wejściu do głównego kompleksu i gdy tylko się pojawią, wkraczamy do środka.


Placówka pogrążona była w błogiej nieświadomości zbliżających się wydarzeń. Personel znajdował się w kojących objęciach snu, bądź walczył z sennością w trakcie znienawidzonej, nocnej warty. Jedynie załoga centrali wyłamywała się z tego schematu, lecz żaden z jej członków nie miał już okazji podzielić się swoimi obawami z kimkolwiek.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2254
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Kelan Navarr » 25 Lut 2016, o 17:18

Ooli stojąc na krześle przed konsolą sterującą, studiował dokładnie przyciski i ich funkcje. Wyciągając szyję, by dostrzec kontrolki położone najdalej od niego, poczuł w pewnym momencie, jak jego dłoń przypadkowo wdusza jeden z przycisków. Panicznie rzucił się do ekranu monitorującego wszystkie systemy placówki. Nie mógł przegapić migającej na czerwono informacji głoszącej, że wszystkie cele więźniów zostały otwarte. Jawa westchnął cicho i po chwili wzruszył ramionami. I tak miał otwierać cele, a że kilka minut wcześniej… trudno.



Keren uważnie wysłuchał opowieści Gabriela, nieustannie studiując mowę ciała rozmówcy. Jako przemytnik nauczył się podświadomie wyczuwać, czy komuś można ufać, czy nie. W przypadku Raabe’a, całą historia – choć mocno nieprawdopodobna - zdawała się trzymać kupy. Chciał już wygłosić jakiś komentarz, gdy drzwi do celi rozsunęły się cicho. Oczy obu mężczyzn zwróciły się w kierunku widocznego przez otwór drzwiowy korytarza, który nie wiedzieć czemu był tym razem pusty. Przemytnik podniósł się z pryczy i wyjrzał na zewnątrz, napotykając widok kilkunastu współwięźniów wykonujących dokładnie tę samą czynność. Na niższym poziomie dały się słyszeć krzyki strażników. Z uśmiechem igrającym mu na ustach zwrócił się do Raabe’a.
- Wygląda na to, że mamy okazję wynieść się stąd wcześniej niż sądziłem.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2254
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: [Światy Jądra] Cona

Postprzez Gabriel Raabe » 25 Lut 2016, o 18:57

Podczas swojej opowieści obserwował mężczyznę. Zależało mu na tym, żeby Keren mu ufał, ale z drugiej strony - czuł wewnętrzną potrzebę podzielenia się z kimś jego historią. Czarnoskóry wzbudzał jego sympatię i zaufanie, której Gabriel nie potrafił wyjaśnić. Co prawda lubił tego typu kompanów - jakże odmiennych od niego, porywczych zawadiaków, nie przebierających w słowach i nie przejmujących się konwenansami - lecz nie ulegało wątpliwościom, że w obecnej chwili i w obliczu widma współpracy z Imperium, nie mógł za bardzo się spoufalać.

Szczerą rozmowę dwojga więźniów przerwało jakieś zamieszanie na zewnątrz celi. Raabe spojrzał badawczo na Kerena, uśmiechając się nawet półgębkiem, jak gdyby spodziewał się, że to jego plan.
- Zaraz... co się... - zapytał, powoli idąc w ślad za swym towarzyszem. - Co robimy?! - rzucił spanikowany, zdezorientowanym wzrokiem wyglądając niepewnie zza otworu na korytarz, jak gdyby obawiając się, że gdy tylko wyjdzie z celi, spotka go jakaś niewyobrażalna kara. Postanowił jednak iść w ślad za Kerenem - jeżeli czarnoskóry zacznie uciekać, to Gabriel biegnie za nim. Jeżeli czeka na coś lub kogoś, czeka razem z nim. Czuł, że sam ma niewielkie szanse na przeżycie, podczas gdy jego towarzysz z pewnością ma jakiś plan. A nawet jeśli nie, to co zrobiłby Gabriel sam, gdyby uciekł z więzienia? Wrócił do wioski tubylców? Zaczął błąkać się po okolicy? Padł na kolana przed najbliższym żołnierzem Imperium błagając o litość i zarzekając się, że nie stał za ucieczką z więzienia?

Keren był jego biletem na zewnątrz i szansą na przeżycie.
Image
Awatar użytkownika
Gabriel Raabe
Gracz
 
Posty: 50
Rejestracja: 28 Gru 2015, o 19:03

PoprzedniaNastępna

Wróć do Archiwum