Content

Archiwum

[Korelia] Kantyna "Cichy Joe"

Re: [Korelia] Kantyna "Cichy Joe"

Postprzez Saine Kela » 23 Gru 2013, o 19:32

Pomimo zmęczenia dość ochoczo zabrała się do jedzenia, możliwe, że zmęczenie tylko spotęgowało głód, podobnie jak dość irytująca rozmowa z Estwoodem. W każdym razie raczyła się posiłkiem, przy okazji maja teraz czas na spokojną rozmowę.
- Nie narzekam. - uniosła zaraz widelec z kawałkiem mięsa, który zniknął w jej ustach. - Przywykłam do podróży w różnych warunkach, z ojcem podróżowałam mając już jakieś kilkanaście lat.
Nigdy nie była skora do zwierzeń, ale to akurat nie było niczym nadzwyczajnym. Poza tym, pomimo faktu, iż wspólnie spędzili kilka tygodni, w głównej mierze ich rozmowy dotyczyły raczej pracy i jej postępów i czasu na zwykłe pogawędki raczej nie mieli. Pytania Williama były całkiem normalne, więc nie było powodu by na nie nie odpowiadać.
- Pochodzę z Quellor, choć od paru lat bawię na Coruscant. - powędrowała za wzrokiem Williama, dostrzegając wchodzących studentów. Całkiem normalny widok. - Dziękuję za propozycję, w prawdzie nie mam tu żadnego zakwaterowania, ale zapewne coś znajdę na kilka dni.
Szczerze nie chciało jej się teraz wracać, choć oczywiście wiedziała, że musi, i że ma do zrobienia pracę i dopiero po niej będzie mogła myśleć co dalej. Czasy studenckie jednak były o tyle lepsze, że pomimo nauki na głowie, było to nic w porównaniu z tym, z czym teraz mają do czynienia.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 588
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Korelia] Kantyna "Cichy Joe"

Postprzez David Turoug » 23 Gru 2013, o 21:14

Hunt nie zmartwił się odmową Keli, widocznie mogła uznać to za dwuznaczną propozycję, chociaż oboje mieli wspólny barak przez ponad miesiąc na Almanii. Dyskutując spokojnie dokończyli danie wybrane przez Saine, co więcej w ramach niespodzianki, właściciel zaserwował wszystkim obecnym w kantynie lampkę tarizjańskiego wina, należącego do jednego ze słodszych trunków.
- Ja urodziłem się właśnie w stolicy Korelii, Koronecie, aczkolwiek jak to w Światach Jądra bywa, nierzadko gościłem na Coruscant. Nawet w ramach wymiany studenckiej przez pół roku tam się uczyłem. Nie jestem z tego specjalnie dumny, ale przez ojca było mi nieco łatwiej dostać się na uczelnie, choć już w Akademii taryfy ulgowej nie było. Niestety dla mego rodziciela, nie podzielam jego poglądów i nie obściskuję się z dygnitarzami ustroju. - rzekł William, jakby przepraszającym tonem - Już od dłuższego czasu staram się zorganizować coś większego, na własną rękę albo z prywatnymi sponsorami. Niestety, ponownie przez tatkę, często jestem kierownikiem wypraw pod auspicjami imperialców. Mam jednak nadzieję, że po tym incydencie, powoli o mnie zapomną.
Korelianin sięgnął po trunek, delektując się jego smakiem. Nie był specjalnym koneserem win, ale to najzwyczajniej w galaktyce mu smakowało. Może dlatego, iż nie było takich rarytasów podczas prac na Zewnętrznych Rubieżach.
- Na pewno masz się gdzie zatrzymać? To, że wpadło ci parę kredytów na konto, nie znaczy żeby nimi szastać na lewo i prawo. - dodał z uśmiechem na twarzy William, prosząc kelnera o rachunek.
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4961
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: [Korelia] Kantyna "Cichy Joe"

Postprzez Saine Kela » 23 Gru 2013, o 22:16

Doceniała propozycję Williama i chodziło jej raczej o nie naprzykrzanie się zbytnio, a poza tym, była przyzwyczajona do radzenia sobie sama, a może zwyczajnie jej to nie bardzo pasowało. Mimo wszystko przez ostatnie tygodni byli na siebie skazani, wraz z całą resztą ich zespołu.
- Zazwyczaj tak jest, że rodzice i dzieci różnią się w poglądach. Ja z moim ojcem również miałam sporo zatargów, choć przecież zajmowaliśmy się tym samym i właściwie byliśmy zespołem. Choć w moim przypadku nie chodziło o różnice poglądów politycznych.
Idąc za przykładem Hunta również wzięła do ręki podarowany przez właściciela knajpy trunek. Nie przepadała za podobnymi rzeczami, ale wypić od czasu do czasu można było, a skoro był za darmo, to tym bardziej.
- Ja sama często jestem uzależniona od uniwersytetu, który mnie finansuje, ale gdy mam czas, staram się sama organizować podróże badawcze, prowadzone z własnej kieszeni. Niestety... często na takie podróże muszę długo zbierać. - powiedziała z żalem.
Każdy zarobiony grosz odkładała właśnie na podróże własne i za każdym razem po takiej wyprawie mijało sporo czasu nim mogła się zdobyć na kolejną. Uniwersytet nie płacił najlepiej.
Dopiła do końca trunek i skończyła jeść stek. Nad propozycją Williama musiała się jeszcze nieco zastanowić.
- Zgoda - westchnęła bezgłośnie. - Te kilka zaoszczędzonych kredytów z pewnością będę mogła odłożyć na kolejną podróż własną. - te kilka dni jej nie zbawi, a przynajmniej będzie miała dach nad głową i więcej oszczędności na koncie. Kwestie pieniężne przeważyły szalę.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 588
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Korelia] Kantyna "Cichy Joe"

Postprzez David Turoug » 24 Gru 2013, o 14:15

Mężczyzna uregulował rachunek, po czym razem z Saine opuścili kantynę, zachwalając obsługę oraz serwowane dania. Oczywiście nie obyło się, bez sutego napiwku, po którym załoga lokalu na pewno następnym razem będzie równie wyśmienita. Hunt po wyjściu spojrzał na plac, leżący naprzeciwko knajpki, gdzie w centralnym punkcie znajdował się pomnik ku czci Imperium. Przed dziesiątkami laty, jego miejsce zajmował cokół, a na nim wizerunek niejakiego pułkownika Liama Skiddera, bohatera Republiki. Rzeźbę z wiadomych względów usunięto po 27 ABY.
- Cóż w takim razie zapraszam do siebie. Powoli się już ściemnia, więc nie ma sensu się tu szlajać czy robić zakupy. - mruknął Hunt ruszając w kierunku jednego z osiedli - Mam nadzieję, że będzie ci się podoba.

Saine Kela i William Hunt przenoszą się do: [Korelia] Coronet City
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 4961
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Poprzednia

Wróć do Archiwum