Content

Archiwum

[Manaan] Ahto City

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Jack Welles » 3 Sty 2017, o 13:54

- Dlaczego ja po prostu nie dokończyłem tej ryby - przemknęło Jackowi przez myśli, gdy pokazywał rodianinowi, że jednak jest w stanie wykręcić rękę w odwrotnym kierunku. Co prawda łączyło się to z nieprzyjemnym dla ucha odgłosem rwania i trzasku oraz rosnącej plamy krwi na jego ubraniu, ale zawsze. Poza tym kosmita całkiem nieźle sprawdził się jako osłona przed bronią swojego ludzkiego towarzysza. Ten bowiem nie miał specjalnych oporów przed otwarciem ognia do Jacka, czego rezultatem było bezwładne opadnięcie rodianina na podłogę.

Ogólnie Jack nie jest zwolennikiem zabijania kogokolwiek jeśli da się tego uniknąć. Rozumie, że agenci ISB prywatnie mają za pewne swoje pragnienie i troski. Czasami jednak są takie chwile, że nie ma zwyczajnie czasu na takie rozterki.

Model 434 zyskał swój przydomek DeathHammer nie bez przyczyny. Choć był pistoletem blasterowym, to jego sile ognia ustępowała spora część karabinów. Poza tym był duży i brzydki - zupełnie jak jego właściciel, który właśnie sięgnął po niego. Może się wydawać, że strzelanie w tłumie rozhisteryzowanych osobników płci męskiej odmiennej orientacji seksualnej jest trudne i szanse na trafienie wybranego celu są stosunkowo niskie. Jednak Jack miał pewnego asa w rękawie, którego zdołał już raz wykorzystać tego wieczoru. Jakieś pięć sekund później, do leżącego na podłodze rodianina, dołączyło kolejnych dwóch agentów ISB.

- Na zewnątrz czeka na nas jeszcze trzech... Dwóch agentów - rzucił do Davisa, z którym biegli ku wyjściu z baru. Bywalcy lokalu zgodnie schodzili im z drogi, nie chcąc najprawdopodobniej skończyć jak agenci imperium. Mimo to parę osób wpadło na Jacka, ale równie dobrze mogli zderzyć się ze ścianą - Welles nie zachwianie sunął na przód. - Zajmij się tym po prawej. Będzie on na godzinie drugiej - dodał stając za drzwiami.

- Gotowy? - spytał się i kiedy dostał potwierdzenie, potężnym kopniakiem wykopał drzwi na zewnątrz. Będący na zewnątrz agenci nie mieli żadnych szans. Owszem rozstawili się na wygodnych pozycjach, ale wcześniejszy strzał Nigela odwrócił na chwilę ich uwagę od drzwi. A to wystarczyło by Jack wraz z Davisem wyeliminowali ich.

- Leć ratuj swoją podopieczną, a ja w tym czasie zbiorę resztę - rzekł do rebelianckiego pilota - Powiedz tylko gdzie mamy się udać?
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2509
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Mistrz Gry » 11 Sty 2017, o 21:52

Kanonada w środku była słabo słyszalna na zewnątrz, z knajpy wybiegło kilku mężczyzn jednak nikt nie próbował ich powstrzymać. Na odgłos strzałów, 434 nie należy do najcichszych broni, agenci na zewnątrz błyskawicznie zajęli pozycje. Dowódca akcji wyjął komunikator...
Strzał zlał się z widokiem padającego ciała, z tej odległości karabin był niezawodny. Nadajnik wypadł z martwych rąk i rozbił się o ziemię. Doskonała decyzja snajpera zapobiegła wezwaniu posiłków. Reszta akcji potoczyła się błyskawicznie, z baru wypadł Jack w towarzystwie innego mężczyzny i dokonali szybkiej egzekucji na pozostałych przy życiu agentach. W celowniku Nigela przez chwilę znalazła się twarz Davisa, szybko jednak przesunął go na dalsze i potencjalnie bardziej niebezpieczne obiekty.
- Spotkamy się na lądowisku 53, dzisiaj wieczorem. Znajdę cię. - Davis uruchamiał speeder stojący przed barem. - Jeżeli nie dacie rady dotrzeć do 24 lecimy bez was
Wyjąć silnikiem pracującym na najwyższych obrotach speeder ruszył w kierunku centrum miasta. Z kolei Jack zaczął wycofywać się na z góry upatrzone pozycje. Właśnie zepsuł sześciu imperialnych agentów. Poprzednich dwóch pewnie jeszcze nie wyszło ze szpitala, nieźle jak na dwudniowy pobyt..

W celowniku pojawił się patrol policji, dwóch krawężników zwabionych odgłosem strzałów, biegło w kierunku baru z wyciągniętymi blasterami. Nigel miał się wycofać, ale gliniarze mogli wpaść na Jacka. Nie miał wątpliwości kto wyjdzie ze starcia cało. Czym innym było jednak mordowanie imperialnych agentów, a czym innym przedstawicieli prawa. A może nie było różnicy...

***

Stukot butów na obcasach rozlegał się w wąskiej pustej uliczce wypełniając przestrzeń i zdając się osaczać Saine ze wszystkich stron. Niby alejka miała tylko kilkaset metrów, a w dali widziała już pojazdy śmigające jedną z większych ulic. Światła miasta kusiły swoim blaskiem, w pewien sposób hipnotyzując złudnym poczuciem bezpieczeństwa. W ostatniej chwili uniknęła uderzenia w głowę, jednak szarpnięta bluzka puściła w szwach rozdzierając się z trzaskiem. Kela przekoziołkowała tracąc równowagę i wylądowała na kolanach tyłem do ulicy a przodem do napastnika, torebka zsunęła się jej z ramienia upadając na ziemię. W blasku dojrzała stojących przed nią czterech obcych. Mieli w dłoniach jakieś rury czy pałki i nie wyglądali na ludzi...

Wypadł na zewnątrz i niemal natychmiast stracił trop. Smród ryb z pobliskiej knajpy zawsze go denerwował. Na szczęście Chest doskonale znał okolicę, nie musiał kierować się węchem. Właściwie odgłos kroków uciekającej kobiety był tak głośny że nie potrzebował wyczulonych anzackich zmysłów. Ruszył szybkim sprintem niemal bezszelestnie zbliżając się do swojej ofiary gdy nagle! Między nim a kolacją stanęła czwórka jakichś zbirów. Zapewne zamierzali się "trochę zabawić" Nie pozwoli na to, żądza zupy była zbyt silna, i cały czas miał przewagę zaskoczenia. Nicolas rzucił się na stojącego najbardziej z prawej strony mężczyznę wbijając mu wibronóż głęboko w kark.

Saine ujrzała cień który spadł na jednego z prześladowców przy akompaniamencie przeraźliwego krzyku ofiary. Pozostali trzej ruszyli nie do końca tak jak przewidywał to napastnik. Jeden zamierzył się na nią, zaś dwóch rzuciło się w kierunku Anzata.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Jack Welles » 13 Sty 2017, o 10:59

Jack miewał lepsze i gorsze okresy w swoim życiu. Zdarzało mu się żyć jak król, ale i stoczyć się do poziomu kloszarda. Zwyciężał każdą walkę, ale i wielokrotnie leżał na łopatkach. Ostatnie dwa dni jeszcze nie potrafił zakwalifikować do żadnej z tych kategorii, choć z pewnością walka z imperialnymi agentami sprawiała mu dziką satysfakcję. Od dawna nie czuł się tak dobrze i nie miał takiej motywacji do działania. Jego stara znajoma za pewne byłaby z tego powodu bardzo zadowolona...

Nadbiegających policjantów dostrzegł nim oni to zrobili. Choć stwierdzenie, że ich dostrzegł jest sporym nadużyciem. Rezultat był jednak ten sam i nim go zobaczyli zdołał schować swoją broń.

- Stać! Policja! - krzyknął jeden z funkcjonariuszy celując w Wellesa.

- Ręce tak byśmy je widzieli - dodał drugi.

- Spokojnie - zaczął Jack opanowanym głosem. Miał przed sobą dwójkę prostych pracowników służb porządkowych i wiedział, że poradzenie sobie z nimi nie będzie wymagało użycia przemocy. Wystarczy jego urok osobisty i siła perswazji.

- Nie jestem tym kogo szukacie - rzekł skupiając się na policjantach.

- To nie jego szukamy - powtórzył jeden z mężczyzn.

- Proszę opuścić to miejsce - kontynuował Jack.

- Proszę opuścić to miejsce! - rzekł drugi.

- Tak jest - odpowiedział Jack i nie tracąc czasu wznowił swój trucht. Na plecach czuł celownik swojego kolegi i był pewien, że choć nie słyszał tego co mówił to z pewnością widział jak machał dłonią jak jakiś debil... Czeka go na prawdę dużo tłumaczenia.

- Jestem za stary na to gówno - mruknął Welles, po czym odsunął klapę włazu do kanału, którym mógł się dostać do kryjówki "rebeliantów".

Czasu na pakowanie było nie wiele. Głównie za sprawą tego, że Davis kazał im się stawić na lądowisku dzisiaj wieczorem, a już była ciut ponad godzina po zmroku. Sprawa była prosta - jego nowi koledzy i koleżanki będą musieli zostawić praktycznie wszystko. Ewentualnie mogli sobie pozwolić na wzięcie jakichś drobiazgów mieszczących się do torby na ramię, ale nic więcej. Zwłaszcza, że było trzeba przetransportować rannego Natana.

- Na prawdę jestem za stary na to gówno - mruknął ponownie Jack, biegnąc tunelem.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2509
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Saine Kela » 13 Sty 2017, o 18:48

Działała szybko, nie miała nawet czasu na zbytnie przemyślenia oraz planowanie. Zresztą plan sam w sobie był prosty - miała dobiec do statku. Zawiadomiła Davisa, miała przy sobie nadajnik i korzystała z tych opcji, choć do końca miała nadzieje, że nie będzie musiała. Teraz jednak poniewczasie zorientowała się, że popełniła błąd. Znała Manaan dość dobrze, ale silne emocje sprawiły, że skręciła nie w tą stronę, w którą miała. To znaczy byłaby to nie najgorsza decyzja, gdyby nie pora jaka obecnie panowała, czyli wczesny wieczór.
Zauważyła grupę osób, którzy najwyraźniej nie mieli zbyt dobrych zamiarów. Nie zamierzała się zatrzymywać, tylko skręcić w kolejną ulicę, która jak sądziła, prowadziła do głównych arterii Ahto City, a tym samym miałaby o rzut kamieniem do portu. Niespodziewany atak jednak pokrzyżował jej szyki, a Saine musiała gwałtownie skręcić, żeby nie zostać powaloną na ziemię. Z czterech przeciwników, trzech było zajętych niespodziewanym atakiem, czwarty postanowił zająć się nią. O nie, nie mam czasu na zabawy!
Nie namyślała się długo, właściwie zareagowała odruchowo. Wyszarpnęła broń z torebki i wystrzeliła wiązką laseru w stronę nadchodzącego przeciwnika. Jeżeli uważał ją za łatwą zdobycz, to się mylił, Saine nie była pierwszą lepszą kobietą. Potrafiła o siebie zadbać, sporo już starć miała na swoim koncie, choć mało kto mógłby się tego spodziewać.
Nie chciała się też dowiadywać kim był tajemniczy cień, który dostrzegła. Miała co do niego złe przeczucia i bardzo chciałaby się w tym wypadku mylić. Uznała jednak, że to jej szansa. Tych trzech zajmowało się tamtym, a ona na karku miała jednego, mogła więc uciec. Po oddaniu paru strzałów ponownie zaczęła biec, przy okazji sięgając po komunukator.
- Davis! Przydałbyś się! - wysapała
Adrenalina krążyła jej w żyłach. Do portu naprawdę nie było daleko, ale droga dłużyła jej się strasznie. Byłą wkurzona, ale i zdeterminowana.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 588
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Mistrz Gry » 20 Sty 2017, o 23:34

Pierwszy strzał był celny, mężczyzna oberwał w brzuch, jednak zaskoczenie było silniejsze, parł dalej zbierając kolejne bolty, trzeci z nich definitywnie zakończył żywot mężczyzny. W tym samym czasie Anzata zabił kolejnego z przeciwników, ostatni z nich zdołał go jednak trafić rurką. Chest zachwiał się, ciskając ostrzem w kierunku gardła przeciwnika. Trafił ale metalowa rura z impetem walnęła go w głowę. Przysiadł na chwilę zamroczony, kiedy odzyskał sprawność wokół niego były tylko trupy bandytów. Saine w podartej bluzce dobiegała właśnie do głównej arterii. Jej ochroniarz powinien tu być lada chwila, jeśli nie...

Manifestacja mocy była zbyt oczywista, teraz będą go szukać. Jack biegł tunelem skupiony na dotarciu do celu. Ciemna strona buzowała w żyłach dodając energii i tłumiąc zmęczenie, chciał walczyć. Czuł że coś się stało, daleko a jednak jego moc znacznie wzrosła, wydał rozkaz dwójce gliniarzy jakby byli dziećmi. I posłuchali go, do tej pory manipulacja umysłem kosztowała go znacznie więcej wysiłku. Coś musiało się stać...

Nigel zwiał ze swojej wysuniętej pozycji zacierając za sobą wszelkie ślady. Obmyślona droga ewakuacji była idealna. Pozostało mu tylko dotrzeć do ukrytych w tunelach rebeliantów. Nie było to trudne zadanie. Wpadł do pomieszczenia chwilę po swoim towarzyszu. Jack wyglądał złowrogo, bardzo złowrogo.
Szybko podał numery doku w którym mieli się znaleźć, nie było czasu do stracenia, noc zapadała nieubłaganie, a oni mieli do przebycia kilka kilometrów i to z rannym. Droga nie była łatwa, zdołali jednak dotrzeć na czas, tyle że w doku nikogo nie było.

Saine rozglądała się przerażona, Davisa nigdzie nie było, nagle w akompaniamencie ryku silnika pojawił się rycerz na czarnym swoopie.
- Wskakuj
Ruszyli niemal natychmiast w kierunku lądowisk. Davis wiedział że są spóźnieni, cisnął więc ile mógł ale w granicach prawa. Zgarnięcie przez policję było ostatnią rzeczą jakiej potrzebował. W końcu dotarli do kosmoportu i swojego doku. W środku czekała już grupa ludzi. W dłoni Davisa pojawiła się broń. Ruszył w kierunku swojego frachtowca...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Saine Kela » 22 Sty 2017, o 19:15

Nie zastanawiała się wiele nad swoimi działaniami, wiedziała doskonale, że czas mógł grać na jej niekorzyść, więc zbytnie marudzenie i doglądanie co i jak się dzieje, nie będzie dobrą opcją. Zamiast więc przekonywać się o skutkach swoich działań, czy też patrzeć co dzieje się w pozostałymi napastnikami, pobiegła przed siebie, czując boleśnie, jak torba obija się o jej udo. Czuła również bolesne kłucie w klatce piersiowej świadczące o zdecydowanie zbyt dużym wysiłku jakie podejmowała. Adrenalina jednak robiła swoje. Wybiegła na główną drogę i zatrzymała się raptownie rozglądając na boki. Davisa nie było widać. Mogłaby pobiec do portu, ale zajmie jej to więcej czasu, a to nie było wskazane.
Nie zdążyła podjąć jakiś konkretnych kroków, gdy usłyszała silnik i wołanie. Wskoczyła zaraz na pojazd za plecami mężczyzny i objęła go. Była uratowana.
- Musimy odlecieć jak najszybciej. - wykrzyczała tuż przy uchu mężczyzny.
Może i tamten drań dał jej 24h bez informowania imperium, ale jak sama się przekonała, nie dotyczyło to jego samego. Kustosz wisiał jej na ogonie, choć jak na razie miała względny spokój. Nie chciała tego zmieniać, dlatego wolała, żeby opuścili Manaan jak najszybciej.
W końcu trafili do portu. Saine zeskoczyła z siedzenia i poprawiła torbę. Widzą jak mężczyzna chwyta za broń, odruchowo zrobiła to samo.
- Co jest? Coś się stało? Nie mamy czasu, musimy uciekać. Już. - położyła silny nacisk na ostatnie słowo.
Spojrzała w stronę, w którą patrzył Davis i dostrzegła nietypową grupkę osób. Co to miało znaczyć? Co robił Davis przez cały dzień, gdy ona była w muzeum?
- Davis, streszczaj się migiem. - spojrzała na grupę. - A wy to kto?
Jako że Saine dopiero co dotarła i cały ostatni dzień robiła co innego, nie miała pojęcia o tym, co się działo i co zaplanował Davis. Ba, nie wiedziała nawet, że miał on jakieś poboczne rozkazy do wykonania na Manaan, dlatego też widok grupki ludzi bardzo ją zdziwił. Miała więc nadzieje, że szybko wyjaśnią kim są, co tu robią, dlaczego i będą mogli ruszyć dalej. I czy przypadkiem ta zbieranina nie zwiastuje jeszcze większych kłopotów.
Spoglądała na nich nieufnie, trzymając broń póki co lufą skierowaną do ziemi. "Podopieczna" Davisa nie była w nastroju na niespodzianki.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 588
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Jack Welles » 24 Sty 2017, o 14:49

Ktoś w odległym miejscu zachował się bardzo niedyskretnie. Na tyle niedyskretnie, że zamanifestował swoją obecność na sporym kawałku Galaktyki i Jack mimo, że dawno nie wsłuchiwał się strumień Mocy, to z łatwością popłynął na jej fali. Nie był co prawda Sithem, ani nikim w tym stylu, ale nie był też Jedi. Był pod tym względem zbyt praktycznym człowiekiem by się zamykać w czarno-białych określeniach. Wiedział za to, że stało się coś bardzo niedobrego. Coś co może zburzyć istniejącą obecnie równowagę. Wszystko jednak w swoim czasie - najpierw było trzeba się ewakuować z tej planety i zejść z radaru ISB.

- Zbierać dupy - rzekł krótko do swoich towarzyszy. Sam również nie popisał się dyskrecją zajmując się policjantami, ale w gruncie rzeczy było to niczym w porównaniu do ilości zabitych przez niego dzisiaj agentów ISB. Dodajmy do tego współpracę ze znanymi służbom wywrotowcami i mamy gotowy list gończy. Tak czy inaczej na martwienie się przyjdzie jeszcze czas, a tymczasem trzeba uciekać.

Gdy pojawili się Davis i Saine, Jack tylko kiwnął głową temu pierwszemu. Zaniepokoiło go to, że gdy przybyli na miejsce to nikogo nie było, ale wyraźnie odetchnął z ulgą. Wystarczyło mu już na dzisiaj niespodzianek. Oczywiście wraz z Nigelem nie stali jak ciołki, czekając aż napatoczy się jakiś pierwszy lepszy patrol by ich zgarnąć, a w miarę możliwości monitorowali okolicę. Jack przy tym wykorzystywał swoje ukryte przed towarzyszami atuty. Wiedzieli, więc że para na swooperze nadjeżdża na dłuższą chwilę nim ci ostatni pojawili się w doku.

- Znajomi twojego opiekuna - odpowiedział Jack krótko z miną, z której jasno wynikało że nie ma czasu na pogaduszki. Były przemytnik nie wiedział na ile podopieczna Davisa jest świadoma tego czym zajmuje się Davis. Jej pytanie sugerowało, iż najprawdopodobniej nic nie wie na temat spotkania w barze, więc jeśli pilot ruchu oporu nie zamierzał jej wprowadzać, to Welles tym bardziej nie.

- Mam nadzieję, że możemy od razu odlatywać, ponieważ niedługo może się zaroić tu od białych hełmów - zwrócił się do Davisa.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2509
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Saine Kela » 25 Sty 2017, o 17:49

Ta sytuacja mocno ją zaskoczyła. Nie tego się spodziewała w tym wypadku, ale chyba nie powinna się aż tak dziwić. Wprawdzie wiedziała, że działa na zlecenie człowieka, który współpracował z rebelią, ale nie sądziła, że jej zadanie będzie furtką do wykonania innej misji, o której Davis nie raczył jej nawet wspomnieć. Nie lubiła takich niespodzianek, bo jak mają działać, to przydałoby się choćby minimum zaufania. Jak widać, jej tego poskąpiono. Spojrzała ostro na mężczyznę, co mogło być preludium do ochrzanu, na razie jednak Saine ugryzła się w język. Nie czas i nie miejsce.
- Pogadamy o tym jeszcze. - zagwarantowała swojemu towarzyszowi i spojrzała na nieznajomego i grupkę, która nie napawała optymizmem. - Jeżeli przynosicie jeszcze większe kłopoty...
Machnęła ręką i westchnęła. Kimkolwiek był ten facet, w jednym miał rację, powinni się zwijać i to jak najszybciej, a choć Saine nie spodziewała się szturmowców, to zawsze nie ona mogła być powodem pościgu, jaki by urządzili. Ci ludzie wyglądali właśnie na takich, co starają się uciec z planety i to niepostrzeżenie. Rebelianci? Jak tak, to kiepsko wyglądają, a przynajmniej większość z nich.
- Dobra, wszyscy na statek, nie ma co przeciągać. Chce się stąd wreszcie wydostać.
Ruszyła do pojazdu, który zapraszał ich otwartym trapem. Im szybciej wyruszą tym lepiej. Kela nie spodziewała się większych kłopotów, ale lepiej nie zapeszać i nie zapraszać tarapatów, gdy nie są chciane. Z Davisem pogada sobie później - trochę się na nim zawiodła, choć z początku wydawał się być całkiem w porządku. Ruszą od razu, gdy tylko zapakują się do środka.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 588
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Jack Welles » 2 Lut 2017, o 09:57

- Kłopoty to nasza specjalność - odpowiedział Jack z szerokim uśmiechem. Następnie dźwignął z płyty lądowiska Natana i skierował się do wnętrza statku za Saine. Teraz pozostało tylko opuścić tę planetę oraz system gwiezdny. W dalszej perspektywie planował zaszyć się gdzieś na uboczu na Zewnętrznych Rubieżach. Było trzeba się trochę przyczaić, zwłaszcza że imperialne psy najprawdopodobniej wyczuły już jego trop... No i ostatecznie zająć się tym zaburzeniem równowagi. Plany na temat emerytury należało więc odłożyć do szuflady.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2509
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Saine Kela » 3 Lut 2017, o 10:26

Powiedzieć, że jej się to nie podobało, byłoby niedopowiedzeniem, ale zdawała sobie sprawę z tego, że co ma być to i tak będzie, a działać trzeba szybko. Pani archeolog zakasała więc rękawy i wkroczyła na pokład statku od razu ruszając do kokpitu. Wprawdzie to raczej Davis zajmował się pilotażem, ale na chwilę obecną nie bardzo chciała się stykać z pasażerami na gapę. Musiała jeszcze chwilę ochłonąć, tym bardziej, że sama przed chwilą dosłownie uciekła spod kosy zwariowanego dyrektora muzeum. Kto by się spodziewał, ponoć muzea są nudne.
- Davis, odlatujemy natychmiastowo! Rusz tyłek! - w jej głosie brzmiała irytacja, ale nie ma się co dziwić.
W końcu Saine ochłonie, ale na razie nie zamierzała odpuszczać Davisowi oszustwa jakiego się dopuścił, bo tym właśnie było zatajenie jego własnego zadania. Może i nie byłoby to takie złe, gdyby nie fakt, że to, co on robi, wpływa także na nią. Gdy pojawił się Davis zrobiłą mu miejsce.
- Startuj teraz, potem pogadamy. Nie tylko ty coś znalazłeś.
Nie chciała na razie wnikać w szczegóły swojej wyprawy do muzeum. Na to przyjdzie jeszcze czas, najlepiej jak znajdą się w stosunkowo bezpiecznej przestrzeni kosmicznej z dala od planety i imperialnych żołnierzy. Wyszła z kokpitu, czując przyjemne drżenie pod stopami, świadczące o gotującej się do startu maszynie. Oczywiście pozostawała jeszcze kwestia gości, jej wzrok spoczął właśnie na nich.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 588
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Jack Welles » 3 Lut 2017, o 11:08

- Głowa do góry! Teraz to już będzie tylko z górki - rzekł Jack z uśmiechem do Alioone. Kłamał oczywiście jak z nut, ponieważ przed nimi najprawdopodobniej najtrudniejszy etap ucieczki, ale widok przestraszonej na śmierć kobiety był niemal niemożliwy do zignorowania. Z resztą odczuwał ,nie wiedzieć czemu, pewnego rodzaju odpowiedzialność za losy rebeliantów-amatorów.

- Czemu po prostu nie dokończyłem tej ryby? - przeszło ponownie mu przez myśli. We wzroku Nigela widział, że temu podobne pytanie również krążyło po głowie. Najwyraźniej na starość stali zbyt sentymentalni. Tak czy inaczej już niedługo pożegnają się pewnie z rebelią i będą mogli zająć swoimi sprawami.

- Domyślam się, że i twój pobyt na Manaan był ciekawy - rzekł do Saine, która weszła do mesy. Nie zdążył jeszcze wyrobić sobie na jej temat zdania, choć już teraz domyślał się, iż była to temperamentna kobieta. Przemawiał za tym sposób w jaki traktowała Davisa oraz jej drobna postura. Otóż może to po prostu stereotyp, ale jakoś zawsze tak wychodziło, że niewysokie dziewczyny, jakie Welles napotykał na swojej drodze, były najbardziej drażliwe.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2509
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Saine Kela » 3 Lut 2017, o 11:44

Miała nadzieję, że uda im się spokojnie wystartować, choć wolałaby nie wyrażać takich myśli na głos, zachowując je tylko i wyłącznie dla siebie. Davisa zostawiła samego, niech startuje i niech odlatują. W razie kłopotów i tak będą mogli szybko zareagować, z nadzieją, że nie będzie takiej potrzeby.
Spojrzała na zebranych. Poza dwójką mężczyzn wyglądających powiedzmy, że na zawodowców, reszta tej zbieraniny wyglądała dość marnie, do tego mieli jednego rannego.
- Widzę, że też mieliście jakieś przygody. Jak tak ma wyglądać rebelia, to ja podziękuję.
Westchnęła ciężko i usiadła. Torbę wcześniej wrzuciła do swoich rzeczy, żeby przypadkiem nie wpadła w ręce osób niepowołanych, a obecnie mieli na pokładzie grupę osób, o których nie wiedziała nic.
- Nie powiem, żeby był ciekawy, ale z pewnością bardziej emocjonujący, niż bym sobie tego życzyła.
Odchyliła głowę i ostatecznie pozbyła się przeklętych soczewek zmieniających kolor oczu. Wróciła do swoich naturalnych różnokolorowych, ale nie to było ważne. Spojrzała na Jacka, który najwyraźniej przewodził grupie, a przynajmniej na to wyglądało.
- Dobrze byłoby wiedzieć, z kim mam do czynienia, skoro już znajdujemy się na jednym pokładzie.
Przydałoby się jeszcze krótkie przedstawienie z kim ma do czynienia. Fakt, że nie zrobiła Davisowi awantury za taką niespodziankę poniekąd wynikał z tego, że jednak w jakimś stopniu mu ufała i uważała, że ten raczej nie narażałby głupio wszystkiego dla garstki nieznajomych.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 588
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Jack Welles » 3 Lut 2017, o 12:04

- Nazywam się Jack Welles - odpowiedział były przemytnik. Po nim przedstawiła się reszta "rebeliantów" i Nigel.

- W każdym razie jeśli jesteś zainteresowana usługami jednoosobowych przedsiębiorstw oferujących usługi militarne to dobrze trafiłaś - podjął z uśmiechem - Oczywiście teraz pracujemy pro bono, ale w normalnych warunkach oferujemy niewygórowane ceny... A tak bardziej serio to wraz z Nigelem zajmujemy się różnymi rzeczami, na których da się zarobić - dodał.

- A ty jesteś pewnie jakimś superduper szpiegiem prawdziwej rebelii? - spytał się - Chociaż może lepiej nie odpowiadaj, bo pewnie musiałabyś nas później zabić.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2509
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Saine Kela » 3 Lut 2017, o 12:21

Chyba będzie ich czekał ciekawy lot, choć Saine wolała nie przesądzał o niczym jak na razie. Krok po kroku i wszystko się okaże w swoim czasie. Najpierw poznanie nowych towarzyszy. Przedstawili się, choć kobieta nie miała wątpliwości, że zaraz nazwiska wypadną jej z głowy, chyba że czymś się wyróżnią. Jack Welles się jak na razie zdecydowanie wyróżniał, tak jak ten cały Nigel, choć był raczej mało rozmowny.
Nie kryła zdziwienia, gdy mężczyzna ponownie się odezwał. To by wiele wyjaśniało.
- Innymi słowy jesteście najemnikami i przypadkowo trafiliście na komórkę rebelii... super.
Kobieta zerknęła w stronę kokpitu. Zaraz wylecą z planety, opuszczą tą przestrzeń, a Saine z ogromną przyjemnością wzięłaby kilka dni wolnego. No i jak wrócą ponownie na Estfandię, to będzie musiała z kimś poważnie porozmawiać.
- Saine Kela. Jestem naukowcem, nie żadnym szpiegiem. Mówiąc dokładniej jestem archeologiem... babranie się w starociach i włażenie tam, gdzie się nie powinno. Nie jestem z rebelii.
Do rebeliantki było jej daleko, ale jeden z czołowych członków rebelii uratował jej życie, to i zdecydowała się na wykonywanie zleceń z jego polecenia, a że sam był koneserem sztuki oraz staroci, to ich zainteresowania pokrywały się w bardzo wielu miejscach. Oczywiście zdawała sobie sprawę z tego, że stwierdzenie "nie jestem z rebelii" wcale jej nie pomoże, jak zetknie się z imperialną władzą. Niestety czasy swobodnych lotów, gdzie tylko chciała, do tego z błogosławieństwem obecnych władz, dawno minęły. Była trupem. Przynajmniej oficjalnie.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 588
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Jack Welles » 3 Lut 2017, o 13:50

Choć określenie go najemnikiem było pewnego rodzaju potwarzą dla niego, to nie skomentował tego. Zwalił to na karb bycia amatorem, jakim niewątpliwie była młoda kobieta. W każdym razie tylko uśmiechnął się na ten komentarz Saine i puścił oko do Nigela.

- Nie wiedziałem, że rebelia prowadzi badania archeologiczne - rzekł z szczerym zainteresowaniem - I to zwłaszcza tutaj na Manaan. Przecież penetrowanie dna tego wszechoceanu to musi być całkiem trudne przedsięwzięcie. Zwłaszcza tak w obecności imperium. Wydaje mi się jednak, że wykopaliska nie były zbyt udane... Mam na myśli, że nie widziałem żadnych skrzyń z artefaktami, ani niczego w tym stylu - kontynuował.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2509
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Saine Kela » 3 Lut 2017, o 14:08

Może i była amatorką, ale nie orientowała się w tych sprawa. Zresztą, gdy jeszcze prowadziła w pełni legalne badania i wyprawy nie raz werbowała ludzi podobnych do Jacka i jego towarzyszy. Nie byli to najemnicy na zasadzie "weź i zabij", tylko kimś w rodzaju obstawy i ochrony. Jej doświadczenie więc nie było aż tak ubogie.
- Było to raczej zlecenie osobne i niezwiązane z działalnością tego ugrupowania. Można powiedzieć, że przypadkowo przyłączyło mnie do współpracy. - uśmiechnęła się lekko, może i ona byłą amatorką w profesji Jacka, ale za to on był amatorem w kwestii badań archeologicznych i szeroko pojętej historii. - Trzeba umieć szukać, a prowadzenie badań to mimo wszystko nie tylko kopanie dołków w ziemi. Wiele ciekawych rzeczy o wartości historycznej można znaleźć w najmniej spodziewanych miejscach.
Nie zamierzała prostować jego przekonań o tym czy coś znalazła czy nie. Artefakty to nie tylko wielkie zaplombowane skrzynie ze starociami. A co do wartości tego, co znalazła przekona się dopiero jak dotrą na miejsce i będzie mogła przejrzeć znalezisko wraz z McManaman'em, czyli jej zleceniodawcą. Oby było to coś warte.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 588
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Mistrz Gry » 7 Lut 2017, o 21:03

Frachtowiec wystrzelił w niebo szybko oddalając się od planety. Davis znał się na rzeczy. Wiedział też że jak tylko opuszczą atmosferę...

- Imperialna kontrola lotów wzywa frachtowiec VCCX-24255 Podajcie przyczynę wcześniejszego startu
- Przyczyny osobiste, dostaliśmy wezwanie z uniwersytetu.
- Rozumiem, przygotujcie się do rutynowej kontroli, wyłączcie silniki i czekajcie na desant.
- zrozumiałem.


Wbrew komunikatowi Pilot nie zamierzał pozwolić na wejście na pokład celników. Ponadplanowi pasażerowie, dwóch uzbrojonych po zęby mężczyzn z których jeden był conajmniej mocopozytywny, tak zdecydowanie nie zamierzał poddawać się kontroli celnej. Wycie silników doszło do uszu pasażerów niemal równocześnie z silnym szarpnięciem i śmigającymi za iluminatorami smugami energii. Pilot robił dzikie uniki, tym samym pokazując ścigającej ich Korwecie celnej, że zdecydowanie przewozi coś nielegalnego. Imperialny okręt był jednak na to gotowy. Może i frachtowiec był szybki, nie był jednak dość szybki. W ślad za jednostką pomknęły dwie rakiety z głowicami jonowymi. Procedury były w takim przypadku dość jasne.

Trzymajcie się!! - krzyknął Davis a gwiazdy zlały się w smugi równocześnie z hukiem eksplozji głowic jonowych. Statkiem szarpnęło a po chwili wszystkie światła zgasły. Mimo to maszyna nie wyszła z nadprzestrzeni,

- Mamy problem
- Wiemy -
Nigel nie był zbyt zabawny. Davis wyszedł z kokpitu i pojawiły się awaryjne światła pokładowe
- Udało mi się skoczyć, niestety nie miałem zbyt wiele czasu na wbicie koordynat, lecimy na ślepo. Torpeda usmażyła nam silniki jonowe, Nie gwarantuje więc bezpiecznego lądowania. W zasadzie nic nie gwarantuje.
- Jak duże mamy zapasy.
- miesiąc
- Luzik...
- dla dwóch osób.
- gorzej, ile będziemy lecieć?
- Nie mam pojęcia...


Podróż trwała trzy dni. Wyskoczyli nagle nad piękną błękitną planetą, wokół niej nie było żadnych stacji czy statków. Ot oceaniczny świat ze sporym kontynentem po środku. Zapewne nie mieli by większego problemu z wylądowaniem gdyby działały silniki. Grawitacja zaczęła robić swoje, uszkodzony frachtowiec powoli zbliżał się w stronę planety.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5752
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Saine Kela » 9 Lut 2017, o 20:06

Statek wystartował, ale to co działo się potem było w sumie do przewidzenia. Nie mieliby problemów ze startem, gdyby nie nadliczbowa załoga osób, które z pewnością być tu nie powinny, a Davis zrobił dokładnie to, co ona sama by zrobiła. Postanowił uciec przed kontrolą. Zrobiło się gorąco, a Saine musiała się naprawdę mocno trzymać, żeby nie obijać się o wszystkie ściany statku jak szmaciana lalka. Jej towarzysz był lepszym pilotem niż sądziła, bo choć oberwali i to porządnie, to jednak udało im się uciec. No powiedzmy.
Trzy dni trwało, nim wyskoczyli na nadprzestrzeni. Dobrze, że tylko trzy dni, bo potem mogłoby być gorzej. Saine starała się w miarę dobrze zagospodarować ten czas, mieli także okazje do lepszego poznania się i omawiania kolejnych kroków, które podejmą, jak im się uda z tego wykaraskać. Dodatkowo należało również wykonać podstawowe naprawy, bo niestety imperialni trochę ich uszkodzili. Saine mechanikiem nie była, choć liczne loty z ojcem i wiele wypraw, które przeszła nieco podszkoliły ją w tym zakresie. To jednak było stanowczo za mało.
Kobieta nawet przekonała się do tej grupy, choć rebelianci z Manaan wyglądali raczej marnie, nic dziwnego, że potrzebowali pomocy. Sama nie wróżyłaby im długiego życia.
Jako że utknęli w nadprzestrzeni, mieli czas i na prowizoryczne naprawy i na lepsze zapoznanie się.
- Co dalej planujecie? Jak uda nam się wrócić, to pewnie będzie was czekało prześwietlanie, tak jak mnie, gdy przypadkowo trafiłam na komórkę rebeliantów. Chodzi oczywiście o względy bezpieczeństwa.
Dobrze byłoby wiedzieć, co będzie dalej, choć na razie takie gdybanie niewiele da, skoro wszyscy utknęli na statki nie wiadomo gdzie i kiedy wyskoczą. Trzeba było oszczędzać zapasy i rozsądnie je gospodarować, choć jednocześnie mieli ranną osobę na pokładzie, która potrzebowała nie tylko opieki, a i więcej jedzenia, by szybciej się wyleczyć. Na razie jednak lecieli już kilka godzin, a Saine właśnie zagadywała do Jacka, mężczyzny, który mimo wszystko wysunął się przed szereg tej grupy i był kimś w rodzaju "reprezentanta".
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 588
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Jack Welles » 15 Lut 2017, o 09:46

Sytuacja w której się znaleźli nie była najwyraźniej nowością dla Jacka. W prawdzie mówiąc zdarzyło mu się parę razy znaleźć w gorszych tarapatach i ich obecne położenie nie było dla niego aż tak tragiczne. System podtrzymywania życia przecież wciąż działał, nieprawdaż?

Na pewno musiał oddać Davisowi to, że na prawdę bardzo dobrze sobie poradził z ucieczką. Nie było jednak czasu na pierdoły. Jack w prawdzie nie był mechanikiem, ale spędził niezliczone godziny przy naprawach jednostki, na której wcześniej latał, i wiedział to i owo. Na pewno wiedział, że by przywrócić temu statkowi możliwość samodzielnego latania, konieczna będzie wizyta w doku... Ale mogło być gorzej - znacznie gorzej...

- Nie wiem jak reszta, ale ja chyba zobaczę po prostu co przyniesie przyszłość - odpowiedział Saine. - Mam nadzieję, że trafi mi się jakaś porządna robota w tej całej rebelii, bo przecież i tak już pewnie widnieje w kartotekach jako jej członek. Plus pewnie ISB naśle na mnie pewnie jakichś moich kolegów po fachu. A jak nic z tego nie wyjdzie to polecę pewnie na jakieś bezludzie. Słyszałem, że na Dagobah jest całkiem przyjemnie - dodał uśmiechając się szeroko, choć nie był do końca przekonany czy żartował.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2509
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: [Manaan] Ahto City

Postprzez Saine Kela » 15 Lut 2017, o 18:33

Mieli więc trochę pecha, że żadne z nich nie było jakimś wybitnym mechanikiem, Saine posiadała tylko podstawy niestety, chyba że wśród pozostałych był ktoś, kto znał się na tym w zakresie szerszym niż tylko "podstawy". Już nawet pytała Davisa, co mogą na tę chwilę zrobić, gdy jeszcze przebywają w hiperprzestrzeni. W końcu można jakoś spożytkować ten czas i wykombinować sposób przetrwania. Całe czasu jednak na pracy przy silnikach nie spędzą, dlatego też, także poniekąd żeby nie przeszkadzać, ucięła pogawędkę z Jackiem.
- Rozumiem. Zobaczymy, najpierw musimy się jakoś wydostać, a potem pewnie czekać nas będzie orientowanie się w sytuacji powrót do punktu startowego. To też może potrwać. - skrzywiła się lekko, a na jej twarzy przez moment pojawiło się zatroskanie.
Nawet jeżeli nie spędzą reszty życia na statku w hiperprzestrzeni, to nie wiedzą gdzie wylądują i jak daleko od miejsca, do którego zmierzają. Jako że silniki mają w opłakanym stanie powrót może zabrać im nieco więcej czasu, oczywiście przy założeniu, że nie pojawią się jakieś nieprzewidziane sytuacje, które ten czas jeszcze bardziej wydłużą i utrudnią im znacząco powrót. Innymi słowy była to opcja najbardziej optymistyczna. O najbardziej pesymistycznej wolała nie myśleć.
- Jak widać rebeliantom brakuje ludzi - tu zerknęła znacząco na zmarniałą grupę. - Więc pewnie pomysłów na pracę dla wac by nie brakowało. Najemniczką nie jestem, ale jak widać też się odnajduję. I jestem w podbnej sytuacji co ty, tyle że ja formalnie umarłam, a gdyby się dowiedzieli, że jednak mi się nie zmarło, to jak nic przyrównaliby mnie z nimi - ruchem głowy ponownie wskazała grupkę rebeliantów z Manaan.
Statek nie był duży niestety, a na osiem osób zdecydowanie za mały, jednak znalezienie odrobiny wolnej przestrzeni bez tłoczenia się jedno na drugim było w granicach ich możliwości. O tyle o ile. Saine zdążyła już wrócić zarówno do naturalnego koloru oczu, jak i włosów, które znów były ciemnego blondu, zamiast jasnego platynowego odcienia.
- Nie wiem ile nam zajmie podróż i kiedy wyskoczymy, ale trzeba coś z silnikami zrobić, przynajmniej prowizorycznie. Może ty, Nigel, albo któryś z nich coś potrafi więcej, bo nie zazdroszczę Davisowi roboty, którą właśnie odwala.
W oddali dało się słyszeć głośne przekleństwo. Davis najwyraźniej nie był zadowolony ze stanu w jakim znajdowały się ich silniki. Każdy z obecnych mógł jednak cieszyć się z faktu, że jedynie na tym zakończyło się spotkanie z oddziałem imperium, bo mogło być o wiele gorzej, a ich martwe strzępy dryfowałyby w przestrzeni. Nadal mogą, jeżeli źle wyskoczą.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 588
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

PoprzedniaNastępna

Wróć do Archiwum