Content

Hyde Park

Chińskie myśli nieprzemyślane

Dla wszystkich, o Wszystkim i o niczym. Przypominamy, że w tym dziale również obowiązują szeroko pojęte zasady kultury osobistej. ;)

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Oto'reekh » 5 Maj 2010, o 17:47

Matt nie mieszka w HGK ^^
Image
Image
GG: 447116
Awatar użytkownika
Oto'reekh
Gracz
 
Posty: 2705
Rejestracja: 3 Gru 2008, o 15:40

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Kelan Navarr » 5 Maj 2010, o 17:55

Hong Kong to nie Chiny... na papierze już owszem, ale rzeczywistość jest drastycznie inna. Zresztą pisałem o Hong Kongu w raczej ciepłych słowach, wspominając nawet o ludziach czekających na autobus w kolejce.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2264
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Fenn Mereel » 6 Maj 2010, o 17:28

Sorki. Nie wiedziałem :? Tam to było fajnie. Z tymi kolejkami to zależy jeszcze gdzie, bo jak wsiadałem gdzieś na jednej z shanty town streets to już tak miło nie było. O.o
Postacie aktualne:
Rayleigh Silvano - Gwiezdny podróżnik

Poprzednie postacie:
Jac Randall - Hapanin; Starszy Szeregowy w 165 Grupie Do Zadań Specjalnych, Grupa Operacyjna "Mgła" - KIA
Desmond Ivey - Pół-Echani; Uczeń Jedi - zginął podczas bombardowania Coruscant
Fenn Mereel - Mandalorianin; Łowca Nagród, aalor klanu Mereel - ash'amur (poległ)
Krusk Sel'thar - Bothanin; Kapitan Floty Nowej Republiki, Republic Class Star Destroyer "Invincible" - KIA

Aldo Cohl - Mirialanin; Mechanik - zginął zastrzelony przez Imperialnych
Awatar użytkownika
Fenn Mereel
Gracz
 
Posty: 604
Rejestracja: 6 Lut 2010, o 12:59
Miejscowość: Warszawa

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Kelan Navarr » 18 Maj 2010, o 15:34

Prosto z pociągu do pracy i na miękkich nogach do domu... w każdym razie wróciłem żywy (półżywy) z pozytywnymi myślami przed piątkowym wyjazdem od Kambodży. Nie mam siły na jakiś obszerniejszy wpis z Sanqingshan i Wuyuan, więc załączam pierwsze fotki na których znajdziecie swojego ulubionego <krztusi się> admina. Że niezbyt wyraźnie to inna sprawa :P

Image Image

Wpis pojawi się "na dniach" :)
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2264
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez David Turoug » 18 Maj 2010, o 16:09

Kelan, fotki zajebiste. Niesamowite widoki, a pewnie przeżycia jeszcze lepsze. Jak znajdziesz czas, to wrzuć jeszcze jakieś widoki, bo bardzo przyjemnie popatrzeć na krajobraz (być może żeńska część forum zwróci uwagę na Ciebie :D ) ;)
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5043
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Kelan Navarr » 18 Maj 2010, o 16:18

Przy okazji wpisu wrzucę jakieś fotki widokowe :) Te dałem, bo i tak mnie na nich praktycznie nie widać, więc pozostaję incognito :P Zdjęcia i wpis jutro, albo pojutrze :)
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2264
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Oto'reekh » 18 Maj 2010, o 17:01

Kapitalne, nierealne i niesamowite ujęcia :P Jakkolwiek to brzmi Kambodża r0x :P
Image
Image
GG: 447116
Awatar użytkownika
Oto'reekh
Gracz
 
Posty: 2705
Rejestracja: 3 Gru 2008, o 15:40

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Kelan Navarr » 19 Maj 2010, o 16:07

Zgodnie z obietnicą zamieszczam wpis dotyczący wypadu górsko – wiejskiego „Wuyuan – Sanqingshan”. Tym razem, żeby było inaczej w formie dziennika ;)

Dzień 0

Prosto z pracy udajemy (ja wraz z pewnym Australijczykiem, którego w późniejszym tekście będę nazywał po prostu Ross) się na główną stację kolejową w Shenzhen. Budynek rozmiarowo przypomina stary terminal lotniska na Okęciu, z tym szczegółem, że jest zdecydowanie bardziej zatłoczony. Z zestawami żywnościowymi od wujka Mc’Donalda (na nic innego nie było czasu) w dłoniach wsiadamy do pociągu. Niestety z powodu dość odległej stacji końcowej owego nie udało się nam zakupić miejsc leżących nawet z 8 dniowym wyprzedzeniem. Zajmujemy więc swoje miejsca w wagonie siedząco – stojącym, otoczeni przez przesadnie zaciekawione spojrzenia skośnych oczu. 12 godzinna podróż nie zapowiada się zbyt optymistycznie. Szczęśliwie nie siedzę z brzegu, więc nie trąca mnie co jakiś czas jeden z wózków z żywnością przetaczający się co jakiś czas przez całą długość pociągu. Siedzenia po pół godzinie stają się cholernie twarde, a jakiekolwiek próby ułożenia głowy do snu kończą się porażką. W końcu po północy z plecakiem na kolanach i głową położoną na nim udaje mi się jakoś zasnąć.

Dzień 1

Jingdezhen – miasto jak prawie każde inne w Chinach. Próbuję dowiedzieć się o autobus do Wuyuan, ale życzliwość miejscowych kończy się na zaprowadzeniu nas do biura podróży, którego są naganiaczami. Kciuk im w wylot, pytam policjanta. O ile moja bardzo podstawowa znajomość języka pozwala mi na zadanie pytania, o tyle ze zrozumieniem odpowiedzi jest już problem. Rozumiem tylko, że dworzec jest w miejscu innym niż się akurat znajdujemy (w internecie wyraźnie ktoś kurna napisał, że dworzec autobusowy wydać po wyjściu z kolejowego). Co najlepiej zrobić w takim przypadku? Oczywiście złapać taksówkę. Bez przeszkód docieramy na miejsce, gdzie nabywamy 2 bilety na autobus wyruszający o 09:40. Pojazd ów, choć nie grzeszący czystością na autostradzie rozwija całkiem znośną jak na standardy chińskie prędkość, dzięki czemu do celu docieramy w niecałe 3 godziny. Szczęśliwie choć panoramicznoocy wykazują ogromną ciekawość przedstawicielami świata zachodniego, to nie mają odwagi siadać w ich sąsiedztwie, chyba że są do tego zmuszeni. Cała podróż upływa więc na 4 rozłożonych fotelach. Wuyuan wita nas chmarą naganiaczy, którzy przejmują nas już od drzwi autobusu. Zaopatrujemy się w mapę okolicy, która niestety zbytnio sytuacji nam nie rozjaśnia (wszystkie nazwy w krzaczkach). Z pomocą przychodzi jeden z „naganiaczy” – całkiem sympatyczny na pierwszy rzut oka jegomość – który rozpisuje nam na mapie nazwy wiosek w pinyin (normalny dla nas zapis chińskiego, dzięki któremu jakiekolwiek próby nauki mogą zakończyć się powodzeniem). Finalnie dochodzimy do porozumienia – zapewniają nam całodzienny transport, za 25zł. Przyczepieni do dwóch motorów, za plecami chińskich kierowcach, ze zgrozą w oczach ruszamy oglądać prowincję. Oglądać jest co, bo obszar uważany przez wielu za skupisko najpiękniejszych wiosek w Chinach. Po całodziennym wytrząsaniu się po drogach, drogach jedynie z nazwy i drogach gruntowych, przeplatanym zwiedzaniem wiosek docieramy do wioski w której mamy zamiar spędzić noc. Okazuje się, że nasi „przewodnicy” także zostają na noc, by rano przed 6 dostarczyć nas na dworzec, gdzie mamy złapać autobus do Sanqingshan. Zafascynowani tym, że nasze tylne części ciała nie poodpadały jeszcze od podróży pociągiem, autobusem i na motorach, w imię zacieśniania stosunków chińsko – międzynarodowych wyruszamy wspólnie w poszukiwaniu jakiegoś posiłku. Ten oferowany przez właściciela domu w którym mieszkamy jest zdecydowanie przesadzony cenowo. Znajdujemy więc przybytek prowadzony przez chińską rodzinę, gdzie za grosze napychamy się nieprzyzwoicie. Co więcej zostajemy zaproszeni na herbatę od domu jednego z miejscowych. Z zaproszenia oczywiście z rozkoszą korzystamy. Oczywiście po angielsku nikt tam nie mówi…

ImageImageImageImage

Dzień 2

Nic nie boli tak jak pobudka po 5 rano, gdy poprzednią noc spędziło się na czuwaniu. Przezornie ubrani w polary wyruszamy w ponad godzinną podróż powrotną. Autobus… khe khe… do Sanqingshan gabarytowo jest skrzyżowaniem autobusu z minibusem. Projektowanym w dodatku chyba wyłącznie na rynek azjatycki, bo siedząc prosto praktycznie wybijam kolanem dziurę w fotelu przede mną. W towarzystwie miejscowych zaopatrzonych w różnorakie tobołki, wiadra i inne sprzęty rolne wyruszamy w kolejną, tym razem blisko 2 godzinną podróż. Docieramy na miejsce, które według mojej starej mapy jest południową stacją kolejki linowej. Okazuje się, że w międzyczasie obiekt wpisany dwa lata temu na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO doczekał się drugiej kolejki linowej, tym razem od strony wschodniej (może doczekał się wcześniej, grzyb go tam wie – na mapie nie egzystowała ;) ) Miła pani w okienku informuje nas, że jedyna droga piesza na szczyt wiedzie od strony południowej, równocześnie przebąkując coś o zamknięciu, kamieniach i innych rzeczach, o których do teraz nie mam pojęcia. O wjeździe kolejką nie chcę nawet słyszeć – to nadszarpnęłoby zbyt mocno moje górskie ego, a w jakimś stopniu także portfele. Natychmiast znajduje się „życzliwa ręka” która chce zostać naszą przewodniczką – w Chinach biały jest przyjacielem wszystkich, bo według utartego schematu to osoba zamożna. Oczywiście odmawiamy i zaczynamy zastanawiać się jak dostać się do południowej stacji. Odrzucamy propozycję podwiezienia wysuniętą przez skośnookiego o orzeźwiającym zapachu alkoholu. Chiński kierowca + górskie drogi + chiński kierowca od którego wali browarem na dwa metry, to nie najlepsze połączenie. W końcu udaje się nam złapać transport (zna ktoś markę samochodów „Gonow”? Ja już znam) , który po uprzednich targach zakończonych zbiciem ceny o połowę zabiera nas do południowej stacji kolejki. Okazuje się, że kamienie i zamknięcie dotyczyły właśnie owej, gdyż znajduje się w stanie kompletnej przebudowy. Ciesząc się z takiego stanu rzeczy – mniej żółtego wokół – ruszamy w górę. Obserwacje, zachwyty nad widokami itp. zastąpię może po prostu zdjęciami. Próba przekimania gdzieś u góry kończy się epicką porażką – cena 250zł za noc przynajmniej poprawia nam humory, a recepcjonistkę pozostawia z zagadką „co tak rozbawiło obcokrajowców”. Próby przeczekania gdzieś do wschodu słońca też nie mają raczej prawa bytu ze względu na opady deszczu. Plany ulegają zmianie i postanawiamy przenocować w Yushan – mieścinie oddalonej od gór jakieś półtorej godziny. Schodzimy na dół już po zmroku i dzięki pomocy właściciela sklepu zamawiamy transport. O podróży Sanqingshan – Yushan mógłbym napisać osobną historię, ale ograniczę się jedynie do podstawowych wniosków:
- cieszę się, że jechaliśmy w nocy
- cieszę się, że siedziałem z tyłu
- cieszę się, że byłem na tyle zmęczony, że nie potrafiłem w pełni ogarnąć tego co działo się wokół
- cieszę się, że na polskiej wsi mamy tak wspaniałe i równe drogi
- cieszę się, że plecak ulokowałem za sobą na trzecim rzędzie siedzeń, gdyż trudno byłoby mu przelecieć nad oparciem mojego fotela
Po prostu wyobraźcie sobie jedną z podlejszych polskich dróg jaką możecie sobie wyobrazić, pomnóżcie to przez dwa, dodajcie stosy kamieni ograniczające czasem drogę o połowę z niewiadomych względów, czasem brak nawierzchni jako takiej i przejedźcie przez to ze średnią prędkością ponad 80km/h. Yushan – nowe transformersy puszczane z DVD na telebimie w środku miasta, hotel za 25zł za noc, ludność miejscowa, która z obcokrajowcami nie miała nigdy zbytnio do czynienia i macie pełen obraz tego uroczego miejsca. Jeśli chcecie się poczuć jak gwiazda filmowa – jedźcie do Chin – przepiękne dziewczyny chichoczące na was widok, a gdy odezwiecie się do nich prawie mdlejące ze szczęścia to pewniak :D

ImageImageImage

Image

Dzień 3

Tu zbyt wiele do opisywania już nie ma. Zastęp chichoczących dziewcząt, ludzi robiących nam zdjęcia w pociągu i finalnie 13 godzinna podróż w wagonie przeznaczonym dla pracowników (brak miejsc i odpowiednie kontakty ;) ). Cholernie cieszy mnie myśl, że już w piątek czeka na mnie jeszcze większa egzotyka :)
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2264
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Dagos Bardok » 19 Maj 2010, o 16:24

Geniusz. Uśmiechałem się od ucha do ucha czytając twój wywód. W dodatku świetne zdjęcia.
Awatar użytkownika
Dagos Bardok
 
Posty: 1017
Rejestracja: 11 Wrz 2008, o 18:42

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Emma Lost » 19 Maj 2010, o 20:48

Ja uwielbiam te zdjęcia :D Cud, miód, malina ;) Opisy też jak zwykle działające na wyobraźnie człowieka.
Awatar użytkownika
Emma Lost
New One
 
Posty: 256
Rejestracja: 18 Paź 2008, o 15:18

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez David Turoug » 19 Maj 2010, o 22:32

Kelan te fotki w połączeniu z Twoimi opisami to genialna sprawa. Jeszcze raz powtórzę, żeby zatrudnić Krystynę Czubuwnę jako lektora i zmontować film dokumentalny (czy tam jakiś przyrodniczy).
Ta wioska nocą, niesamowity widok. Nieźle zaskoczył mnie VW Passat (chyba II). Myślałem, że jakimiś innymi autkami się poruszają w takich rejonach ;)
Co do tych krajobrazów, to nie chcę Cię rozczarować ale chyba bardziej dziewczyny ucieszył (choć nie jesteś frontem :D) niż mnie :P Zdecydowanie wolę tą fotkę z mgłą czy też raczej chmurami. Jak ja chcę takie obrazki, to muszę włączyć National Geografic albo BBC Knowledge, a w wersji uboższej wybrać się na Śnieżkę :D
Czekamy na Twoją relację z Kambodży :D ;)
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5043
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Oto'reekh » 20 Maj 2010, o 01:11

Szok, właściwie relacja jak z jakiegoś programu podróżniczego z TV tylko, że realniejsza i wypełniona rzeczami które dzieją się z "boku". Zdjęcia zapierające dech w piersiach :)
Image
Image
GG: 447116
Awatar użytkownika
Oto'reekh
Gracz
 
Posty: 2705
Rejestracja: 3 Gru 2008, o 15:40

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Darth Slotharius » 20 Maj 2010, o 09:40

Kelan czym dokładnie się zajmujesz? Nie myślałeś nigdy o karierze dziennikarskiej?
Postać główna
Image
Postacie poboczne
Image
Image
Image

Image
gg:3263951
Awatar użytkownika
Darth Slotharius
New One
 
Posty: 518
Rejestracja: 7 Gru 2008, o 20:54

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Kelan Navarr » 20 Maj 2010, o 12:26

Dziennikarze warsztatem pisarskim przerastają mnie raczej dość mocno (nieskromnie nie zaliczę do tego grona piszących dla typowych brukowców o życiu "gwiazd" :D ), więc nie miałbym nawet z czym startować. Nie wystarczy jeździć, trzeba to też odpowiednio umieć przekazać.

A obecnie uczę małe skośnookie dzieci (w wieku 3-6 lat :) ) angielskiego, a sam staram się uczyć chińskiego. Trudno mi powiedzieć komu na chwilę obecną idzie lepiej :)
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2264
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Chaxu'ellenc » 20 Maj 2010, o 14:37

Polak uczący angielskiego dzieci które zapewne posługują się chińskim lepiej niż nauczyciel. Mam nadzieje że ci dużo płacą. Wpis, jak zawsze, wart przeczytania. :mrgreen:
rodzi lęk, ale wciąga jak narkotyk
Chaxu'ellenc
Ryan Azyl
Paradoks dwóch łowców.
Awatar użytkownika
Chaxu'ellenc
New One
 
Posty: 187
Rejestracja: 8 Gru 2008, o 20:29

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Fenn Mereel » 20 Maj 2010, o 14:54

Świetnie piszesz i myślę, że nadawałbyś się na zawodowego tekściarza czy coś. Jak zwykle twoje zdjęcia to istny szok! Jedno ustawiłem sobie na tapetę nawet :D
Postacie aktualne:
Rayleigh Silvano - Gwiezdny podróżnik

Poprzednie postacie:
Jac Randall - Hapanin; Starszy Szeregowy w 165 Grupie Do Zadań Specjalnych, Grupa Operacyjna "Mgła" - KIA
Desmond Ivey - Pół-Echani; Uczeń Jedi - zginął podczas bombardowania Coruscant
Fenn Mereel - Mandalorianin; Łowca Nagród, aalor klanu Mereel - ash'amur (poległ)
Krusk Sel'thar - Bothanin; Kapitan Floty Nowej Republiki, Republic Class Star Destroyer "Invincible" - KIA

Aldo Cohl - Mirialanin; Mechanik - zginął zastrzelony przez Imperialnych
Awatar użytkownika
Fenn Mereel
Gracz
 
Posty: 604
Rejestracja: 6 Lut 2010, o 12:59
Miejscowość: Warszawa

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Kelan Navarr » 20 Maj 2010, o 15:15

Chaxu - mam dwie asystentki, które gdy trzeba tłumaczą na chiński :P Płacą też dobrze, więc da się przetrwać. Nawet można polubić :)

Dziękuję za wszystkie wpisy :) Fajne uczucie wiedzieć, że ktoś te wypociny czyta i się w dodatku podobają :)
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2264
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Oto'reekh » 20 Maj 2010, o 16:06

Bo nam tu w samozachwyt popadnie :P
Image
Image
GG: 447116
Awatar użytkownika
Oto'reekh
Gracz
 
Posty: 2705
Rejestracja: 3 Gru 2008, o 15:40

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez Kelan Navarr » 25 Maj 2010, o 16:02

Wróciłem z Kambodży. Ze wszystkimi kończynami na swoim miejscu i głową pełną wrażeń. Dziś niczego już nie naskrobię, bo jutro znów z małymi chińczykami będę się użerał, ale obiecuję, że wpis pojawi się "na dniach", czyli jutro bądź pojutrze. Mówiąc pokrótce - zachwyciłem się Kambodżą absolutnie. Choć siedzę teraz w rozkosznie chłodnych 30C, co w porównaniu z krajem min jest absolutną rozkoszą - żałuję już, że nie mogłem zostać jeszcze kilku dni. Żeby wpis nie był bezsensowny - wrzucam 3 fotki, które na szybko wyszukałem na karcie pamięci i które są w miarę sensowne.

Image Image Image
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2264
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: Chińskie myśli nieprzemyślane

Postprzez David Turoug » 25 Maj 2010, o 16:07

Ta trzecia fotka najlepsza, najbardziej klimatyczna ;) Myślę, że oddaje moje wyobrażenie o tym kraju (dżungla, jakieś wybrzeże z palemkami, domki na wodzie) ;).
Z niecierpliwością czekam(y) na szerszą relację i więcej zdjęć ;)
Image
Awatar użytkownika
David Turoug
Gracz
 
Posty: 5043
Rejestracja: 28 Wrz 2008, o 01:25

PoprzedniaNastępna

Wróć do Hyde Park