Content

Hyde Park

Co z tymi Mandalorianami?

Dla wszystkich, o Wszystkim i o niczym. Przypominamy, że w tym dziale również obowiązują szeroko pojęte zasady kultury osobistej. ;)

Co z tymi Mandalorianami?

Postprzez Tzim A'Utapau » 29 Maj 2013, o 11:20

Po restarcie znaczny procent Kart Postaci mierzy w jedną, konkretną grupę. I spotyka się to z dosyć ostrą krytyką oceniających. Jako wielki fan zarówno kanonicznych Mandalorian, jak i kultowego Boby Fetta, chciałbym się podzielić wnioskami. Jeśli ktoś uważa, że jest to wjazd bezpośrednio na jego osobę, to po prostu powinno mu to dać do myślenia.

Oto i osiem powodów, dlaczego Karty Postaci Mandalorian zaczynają wkurzać czytelników, zamiast budzić zainteresowanie i aprobatę, że ktoś się zdecydował grać przedstawicielem tej zacnej grupy.

(cytaty za Mandalorians: People and Culture Karen Traviss. Osobiście nie cierpię autorki i uważam, że to ona jest w znacznej części odpowiedzialna za rozpieprzenie całego wyobrażenia o Mandalorianach, ale to niestety kanon, więc:)

1. Mando nie żyją, ale mój przeżył.

Although Mandalore is regarded as their home world, many Mandalorians were not born there and many have never even seen the planet.


Fabuła Mgławicy do restartu nie powstała po to, by ją olać, tylko by ją brać pod uwagę. Skoro Zieloni napisali, że Mandalorianie jako nacja niemal przestali istnieć, ich planeta została zbombardowana, a mieszkańcy eksterminowani, to wniosek jest prosty: chcesz grać Mandalorianinem, nagimnastykuj się. Jedi w ogóle nie są dopuszczani do gry, bo fabularnie byłoby to nielogiczne. Sry, ale w tym momencie Mando są właśnie takimi forumowymi Jedi sprzed restartu.

Po kiego robić Mandalorian zawsze według tego samego, do granic wyeksploatowanego schematu, skoro trzon kanonu opiera się na fakcie, że są frakcją rozproszoną? Czemu lecicie po najgorszej linii, skoro proste rozwiązania są pod ręką?

Naprawdę tak trudno nieco ruszyć głową? Mnie z marszu pojawia się mnóstwo możliwości.

- Rozwalono Mandalorę, zrobię Mando z innej planety, po kłopocie. Może taki bohater nawet nie wie, że jego nacja jest bliska wyginięcia? Może w ogóle go to nie obchodzi i dalej zajmuje się swoimi sprawami?
- Zrobię Mandalorianina, który wyrzekł się kultury, by przeżyć. Wyrzucił Beskargam, przestał używać języka i wszystkim wciska, że tak naprawdę jest Korelianinem ze strachu przed Imperium.
- Zrobię postać, która chce zostać Mandalorianinem, ale nigdy nim nie była i na dobrą sprawę, nie ma pojęcia od czego zacząć. Zamiast Beskargamu wezmę sobie zbroję troopera z Clone Wars.
- Zrobię Mando w podeszłym wieku, który z konieczności wraca do korzeni. Na start mam doskonałą zahaczkę: poszukam innych Mando i skompletuję zbroję.

2. Moja postać to Mando, ale poza tym niewiele można o niej powiedzieć.

Mandalorians are people of contradictions. They have an unmistakable identity, yet they’re not a true race.


Bycie Mandalorianinem to tylko część osobowości postaci. Jeśli nie jesteście w stanie powiedzieć o swoim bohaterze nic poza tym, że nosi zbroję i praktykuje kulturę Mandalorian, to znaczy, że pomysł na postać jest do dupy.

Wśród Kart Postaci bardzo spodobał mi się motyw, że bohater często zdejmuje hełm, bo lubi pokazywać swoją twarz. To jest fajne, mamy zupełne przeciwieństwo Fetta - coś nowego. Mała rzecz, a cieszy. Im więcej podobnych zagrań, tym ciekawszy jest bohater.

Boba Fett nie był interesujący dlatego, że był Mandalorianinem. Jeśli ktoś naprawdę ma o tym bohaterze pojęcie, to Fett na początku w ogóle NIE BYŁ Mando. Był osobą, która używała mandaloriańskiego sprzętu, a sami Mandalorianie uchodzili w starym kanonie nie za nację tylko za organizację. Kanon się rozszerzył, ale to nie znaczy, że trzeba przerabiać Mandalorian z tajemniczych, nomadycznych wojowników o skomplikowanej kulturze na bandę maniaków bez instynktu samozachowawczego w tęczowych pancerzach.

Fett był cool, bo oprócz tego, że fajnie wyglądał, był enigmatyczny. Książki ukazały go jako osobę kierowaną totalnie pokręconym (i wyjątkowo logicznym) poczuciem sprawiedliwości. Fett miał silnie zarysowane cechy charakteru: był największym materialistą w Galaktyce, chłodnym i niemal bezwzględnym badassem, a przy tym skrajnym paranoikiem. Na pierwszym miejscu był u niego zdrowy rozsądek: nigdy nie podejmował się zadań, jeśli ryzyko było zbyt duże. Mandalorianie nie są bandą idiotów, którzy na widok przeciwnika wpadają w szał i rąbią dookoła toporem. To doskonali wojownicy, a autorzy KPków na siłę próbują z nich zrobić doskonałe mięso armatnie. Mandalorianie TO NIE klony z Clone Wars. Klony były mięsem armatnim, bo po to je stworzono.

No i oczywiście, w ramach oryginalności, wszyscy forumowi Mando to ludzie. Zróbcie Wookiego w mandaloriańskim pancerzu - założę się, że z miejsca pójdzie na to akcept. Bo będzie oryginalnie.

3. Jestem Mando, więc mam Beskargam.

Armour is not what makes a Mandalorian. Armour is simply a manifestation of an impenetrable, unassailable heart.


Odziedziczyłem po przodku. Szkoda, że do innych aspektów tej nacji nikt nie odnosi się równie skrupulatnie, co właśnie do tych zabawnych kolorowych zbroi. Opisywane są obwódki pancerzy, ale już o naprawdę porządne wytłumaczenie, skąd w ogóle postać pancerz wzięła i jakim cudem przez lata zachowała w stanie do użytku, się nie silicie. BTW: skoro wszyscy chcą grać wojownikami, a nikt nie pokusił się o zrobienie np. Mando zbrojmistrza, to wszyscy powinni latać w dziurawych pancerzach.

Beskargam to Ferrari wśród pancerzy. Jest wart tyle, że można go wymienić na statek. Robicie postacie, które totalnie olały zemstę na Imperium, a trzymają z sentymentu jakiś durny pancerz. What for?

Beskargam to nie tylko część kultury. To pancerz bojowy. Nawet kanoniczny Skirata nie latał w nim podczas Wojen Klonów, bo po prostu nie zawsze go potrzebował. Robicie rycerzy, którzy 24 na dobę łażą w pełnej płytowej zbroi. Fett łaził bez przerwy w swojej zbroi, ale Fett był pieprznięty (za to go lubimy).

4. Jestem Mandalorianinem milionerem.

Nie, skoro grasz Mando, to jesteś ledwo wiążącym koniec z końcem frajerem od brudnej roboty. Robisz dla każdego, kto zechce ci rzucić parę kredytów. Podejmujesz się brudnej roboty, bo tylko to umiesz robić. Jesteś najmusem, ludzie tobą gardzą, a za garść kredytów będziesz narażał życie. Jesteś kosmicznym wiedźminem w śmiesznym, archaicznym opakowaniu.

Nie masz statku, bo wszystkie twoje kredyty idą na utrzymanie cholernie drogiego pancerza, którego naprawa i tak graniczy z cudem. W ogóle cudem też jest fakt, że do tej pory swojego beskargamu nie sprzedałeś, żeby mieć co jeść.

Nie masz domu, bo jesteś cholernym nomadem.

Nie masz niczego, jesteś kosmicznym powodzianinem, tylko zamiast powodzi spotkało cię orbitalne bombardowanie.

Generalnie w ogóle nie powinno Cię być, więc i tak idziemy na kompromis.

5. Biorę zalety, nie biorę wad.

Jesteś Mandalorianinem, więc mamy następujące zależności:
- Jesteś dobrze wyszkolonym wojownikiem
- Masz beskargam (jeśli uzasadnisz go w historii)

I stawiane są następujące warunki:
- Jesteś tchórzem, zdrajcą i konfidentem, bo inaczej nie żyjesz.
- Jesteś honorowy i mściwy, więc twoja postać generalnie cierpi na depresję w związku z faktem, że Imperium zamordowało Ci rodzinę, a ty z tym nic nie zrobiłeś.

6. Jestem Mando, bo tak napisałem w polu "rasa".

Mando’ade regard the following six acts – known as the Six Actions, or Resol’Nare – as central to Mandalorian identity: wearing armour, speaking the Mandalorian language, defending themselves and their families, raising their children as Mandalorians, contributing to the clan’s welfare and rallying to the Mand’alor when called to arms.


Karty Postaci wklejanych na Mgławicy spełniają jeden z tych sześciu warunków. Jeden i w gruncie rzeczy najmniej istotny. Pragnę zauważyć, że:
- Wszyscy pamiętają o tym, by dać ten durny pancerz, o czym zresztą już było wyżej.
- No, poza pancerzem jeszcze wśród must have jest pełne szkolenie bojowe. I zbiór porypanych umiejętności, totalnie niewspółmiernych do zaplecza fabularnego.
- Mało kto już pamięta, by do umiejek dopisać język Mandalorian.
- Nikt, dosłownie nikt nie wpadł na to, żeby zrobić postać o silnym akcencie rodzinnym, na przykład ojca wychowującego syna w kulturze mandaloriańskiej. To dopiero byłoby coś - bohater obciążony wykonywaniem fachu najemnika i wychowywaniem syna naraz.
- W gruncie rzeczy wklejane są KPki zdrajców Mandalorian według kanonicznych kryteriów.

Dla mnie wniosek jest prosty. Nie robicie Mandalorian, bo to barwna nacja z ciekawym zapleczem fabularnym. Dlaczego się decydujecie na takie, trudne przecież w odgrywaniu postacie - nie wiem. Ale wiem, że obierana jest zła droga, bo ja, jako odbiorca, zamiast być zaciekawiony, ze znudzeniem scrolluję kolejny zbiór oklepanych motywów.

Chcecie grać Mando, spełnijcie w historii wszystkie sześć kryteriów, zamiast jedno, najwygodniejsze. I zróbcie to logicznie zamiast na siłę.

7. Jestem Mandalorianinem, czyli łowcą nagród.

Albo najemnikiem.

A potem wychodzą kwiatki w stylu "profesja: łowca nagród", a w historii brak jakiejkolwiek wzmianki o pracy w tym zawodzie. Łowcy Nagród nie są bandą pierwszych lepszych obszarpańców z pistoletem i fajną zbroją. Jeśli ktoś chce grać łowca nagród, niech ma chociaż podstawowe o tym pojęcie.

Łowca Nagród w świecie SW to ktoś, kto zajmuje się trudną, specyficzną pracą. Musi mieć przy tym licencję i kontakty, musi mieć informatorów. Albo gracie z Thrakiem jako ostatnia banda fanatycznych Mandalorian wspominających lepsze czasy i narzekających na wszystko niczym sarmaci, albo gracie niezależnymi jednostkami w stylu Fetta. Połączenie tych dwóch rzeczy jest niemożliwe.

Chcecie być łowcami nagród - pracujecie albo jako licencjonowani łowcy Imperium, albo jako osoby powiązane ze światem przestępczym, albo jako freelancerzy. Tak czy inaczej, aby być łowcą nagród, trzeba ten fach wykonywać.

Mandalorianie byli kojarzeni głównie jako łowcy nagród i najemnicy, ale to nie znaczy, że zajmowali się wyłącznie tym. Nota bene, mandaloriańskich łowców nagród nie kojarzymy zbyt wielu, prawda?

Mandalorianin handlarz bronią, który dorabia się na nieszczęściu swojej planety, sprzedając unikatowe bronie jest dziesięć razy ciekawszy niż kolejny, taśmowy wojownik.

I jak rany, jeśli ktoś się decyduje na najemnika, to vide: punkt 4.

8. Przecież Thrak zrobił KP Mando i przeszła.

Sry, Thrak był pierwszy. Każdy, kto jedzie po tych samych motywach, co Thrak, po prostu dokonuje fabularnego plagiatu. Thrak zrobił wyjątkową postać. Jeśli chciało się lecieć tym samym modelem, trzeba było go wyprzedzić i wtedy to on miałby problem.

Wysilcie się na oryginalność. Nawet jeśli forumowi Mando mają być w jednej drużynie, nie znaczy to, że wszyscy polecą na tym samym wytłumaczeniu. Robicie wyjątkowe postacie, czytelnik oczekuje równie wyjątkowego wytłumaczenia, dlaczego w ogóle do gry ma zostać dopuszczona postać, która na logikę powinna nie żyć.


*
I na końcu uwaga: to tylko prywatne wnioski, opinia po prostu. Tak czy inaczej, każda postać Mandalorianina, która będzie po prostu nieciekawa, dostanie moje NIE, nawet jeśli KP będzie dobrze napisana. Bohaterowie w grach fabularnych mają być interesujący i bogaci fabularnie dzięki pomysłowości gracza.

Jeśli się jedzie po czymś, co z marszu jest już uznawane za kiepski wybór, to ma się pod górkę. Może lepiej sobie odpuścić i zdecydować się na coś prostszego?
Image

Postacie archiwalne:
Image
Image
Tau z Lakonów - stoczniowiec, infant Fondoru
Sate Nova (ERG 1212) - imperialny gwardzista
Asa-Lung - zmiennokształtny
Korjak z Malastare - Feeorin, windykator Czarnego Słońca
Awatar użytkownika
Tzim A'Utapau
Gracz
 
Posty: 1585
Rejestracja: 4 Lis 2010, o 20:34

Re: Co z tymi Mandalorianami?

Postprzez Shas » 29 Maj 2013, o 14:28

No Dziewic, pojechałeś.

Ale dobrze pojechałeś, trzymałeś się pewnie zakrętów i dobrze je ścinałeś. Trudno się też z tobą nie zgodzić. Mandalorianie złapali syndrom jedajca, którego kwintesencję można zawrzeć w kapeku psa13. Właściwie jego kapek też zaczął pasować do Mandalorian. Bo samo stwierdzenie że odgrywa się Mando oznacza bycie zajebiaszczym, cool pan Proper, miotogłazem i do tego rozpierdzela się samym patrzeniem. Ma się beskargam i woooowwwww... potęga! Brak głębi, brak człowieka czy innej rasy za tym T wizjerem. Porównanie do klonów trafione w 100%
I know what dude I am I'm the dude playin' a dude disguised as another dude.
Shas
New One
 
Posty: 477
Rejestracja: 7 Mar 2010, o 19:29

Re: Co z tymi Mandalorianami?

Postprzez Jackson Sawyer » 29 Maj 2013, o 15:49

Podpisuję się obiema rękami, mimo że lewą nie umiem.
Image
GG: 7595062
Awatar użytkownika
Jackson Sawyer
Gracz
 
Posty: 205
Rejestracja: 2 Kwi 2013, o 13:45
Miejscowość: Łódź

Re: Co z tymi Mandalorianami?

Postprzez Jack Welles » 30 Maj 2013, o 12:33

W sumie τ napisał dokładnie wszystkie moje odczucia co do Mando - nic dodać, nic ująć.
Image
Image
Image
Awatar użytkownika
Jack Welles
Gracz
 
Posty: 2518
Rejestracja: 31 Gru 2008, o 21:04
Miejscowość: Olsztyn

Re: Co z tymi Mandalorianami?

Postprzez Thrak Skirata » 30 Maj 2013, o 18:34

Wzruszyłem się normalnie. Tyle uwagi poświęcacie, w zasadzie kulturze z SW, która w warunkach forumowych jest wyeliminowana.

Tau ma w kilku miejscach w 100% racje. W zasadzie ułamek Mando'ade pochodziło z Mandalore albo na planecie żyło. Ogólnie stała populacja wahała się w okolicach 4 mln.
Dalej, były planety klanowe np. Ordo.


Kod: Zaznacz wszystko
Boba Fett nie był interesujący dlatego, że był Mandalorianinem. Jeśli ktoś naprawdę ma o tym bohaterze pojęcie, to Fett na początku w ogóle NIE BYŁ Mando. Był osobą, która używała mandaloriańskiego sprzętu, a sami Mandalorianie uchodzili w starym kanonie nie za nację tylko za organizację. Kanon się rozszerzył, ale to nie znaczy, że trzeba przerabiać Mandalorian z tajemniczych, nomadycznych wojowników o skomplikowanej kulturze na bandę maniaków bez instynktu samozachowawczego w tęczowych pancerzach.


Fett nie umiał mówić w Mandoa.
W zasadzie to była kultura, która charakteryzowała się struktura klanową.

Odziedziczyłem po przodku. Szkoda, że do innych aspektów tej nacji nikt nie odnosi się równie skrupulatnie, co właśnie do tych zabawnych kolorowych zbroi. Opisywane są obwódki pancerzy, ale już o naprawdę porządne wytłumaczenie, skąd w ogóle postać pancerz wzięła i jakim cudem przez lata zachowała w stanie do użytku, się nie silicie. BTW: skoro wszyscy chcą grać wojownikami, a nikt nie pokusił się o zrobienie np. Mando zbrojmistrza, to wszyscy powinni latać w dziurawych pancerzach.


Sam zastanawiałem się nad kowalem Beskaru, ale się wycofałem z jednej przyczyny. Każda nacja by go szukała gdyby o nim wiedziała. W zasadzie, jak ktoś nie zrobi takiej postaci, to już nie będzie więcej Beskar'gamów.
Beskar nadal w galaktyce jest.

Karty Postaci wklejanych na Mgławicy spełniają jeden z tych sześciu warunków. Jeden i w gruncie rzeczy najmniej istotny. Pragnę zauważyć, że:
- Wszyscy pamiętają o tym, by dać ten durny pancerz, o czym zresztą już było wyżej.
- No, poza pancerzem jeszcze wśród must have jest pełne szkolenie bojowe. I zbiór porypanych umiejętności, totalnie niewspółmiernych do zaplecza fabularnego.
- Mało kto już pamięta, by do umiejek dopisać język Mandalorian.
- Nikt, dosłownie nikt nie wpadł na to, żeby zrobić postać o silnym akcencie rodzinnym, na przykład ojca wychowującego syna w kulturze mandaloriańskiej. To dopiero byłoby coś - bohater obciążony wykonywaniem fachu najemnika i wychowywaniem syna naraz.
- W gruncie rzeczy wklejane są KPki zdrajców Mandalorian według kanonicznych kryteriów.


To ostatnie oskarżanie boli, ale jest prawdziwe. Ktoś pisze, że nie brał udziału w tej wymyślonej przez Adminów wojnie, nie ma prawa się tak tytułować.

7. Jestem Mandalorianinem, czyli łowcą nagród.

Albo najemnikiem.

A potem wychodzą kwiatki w stylu "profesja: łowca nagród", a w historii brak jakiejkolwiek wzmianki o pracy w tym zawodzie. Łowcy Nagród nie są bandą pierwszych lepszych obszarpańców z pistoletem i fajną zbroją. Jeśli ktoś chce grać łowca nagród, niech ma chociaż podstawowe o tym pojęcie.

Łowca Nagród w świecie SW to ktoś, kto zajmuje się trudną, specyficzną pracą. Musi mieć przy tym licencję i kontakty, musi mieć informatorów. Albo gracie z Thrakiem jako ostatnia banda fanatycznych Mandalorian wspominających lepsze czasy i narzekających na wszystko niczym sarmaci, albo gracie niezależnymi jednostkami w stylu Fetta. Połączenie tych dwóch rzeczy jest niemożliwe.

Chcecie być łowcami nagród - pracujecie albo jako licencjonowani łowcy Imperium, albo jako osoby powiązane ze światem przestępczym, albo jako freelancerzy. Tak czy inaczej, aby być łowcą nagród, trzeba ten fach wykonywać.

Mandalorianie byli kojarzeni głównie jako łowcy nagród i najemnicy, ale to nie znaczy, że zajmowali się wyłącznie tym. Nota bene, mandaloriańskich łowców nagród nie kojarzymy zbyt wielu, prawda?

Mandalorianin handlarz bronią, który dorabia się na nieszczęściu swojej planety, sprzedając unikatowe bronie jest dziesięć razy ciekawszy niż kolejny, taśmowy wojownik.


Nawet by gra głupim piratem trzeba mieć opisane zaplecze itd.
W zasadzie po 40 ABY oni tylko dorabiali jako łowcy i najemnicy.
Image
Awatar użytkownika
Thrak Skirata
Gracz
 
Posty: 672
Rejestracja: 15 Cze 2011, o 18:57


Wróć do Hyde Park