Content

Nieznana Przestrzeń

[Nieznana planeta] - Eden

Image

Re: [Nieznana planeta] - Eden

Postprzez Nicciterra » 17 Gru 2020, o 20:15

Koncentracja tutaj przychodziła mu swobodnie. Znaki wyryte w kamieniu pomimo prób odczytania stanowiły zagadkę, której nie był w stanie pojąć umysłem. Czuł jednak, że samo miejsce, jakby chciało jego obecności tutaj. Mamrotał pod nosem znane mu dialekty obcych języków, na przekór starając się zrozumieć. Byt, który dostrzegł w Mocy posiadał nikłą obecność, ale również chciał się spotkać. Tak też złożył swoje ciało w medytację.
***
Seledynowa poświata słońca ułożonego między brązowymi chmurami docierała na powierzchnię, słabo oświetlając bujne trawy na obszarze wolnym od wielkich drzew, na wyżynie. Z tej nie było zbyt wiele widać na wszelkim horyzoncie. Gęsta mgła unosiła się a nad nią korony ogromnych drzew strzelisto wyciągających się ku chmurom. Rothescul nie mógł być pewien, czy to była noc czy dzień. Możliwe, że noc tak wyglądała na tym świecie. Widocznie w układzie, albo nieopodal niego była dostatecznie blisko inna gwiazda, która oświetlała planetę nocą. Na tyle silnie, że nie było widać jednak innych gwiazd na niebie.

Głos odległej od trawiastej wyżyny dżungli wciąż milczał. Zwierzęta nie dawały o sobie znać, podobnie jak zza dnia. Spokój i powiew wiatru. Orzeźwiającego wiatru. Zabrak przyjrzał się lisciom traw. Tak to była ta sama trawa, która powszechnie rosła na tej nieznanej planecie. Możliwe, że w medytacji został zaprowadzony tutaj przez napotkany byt. Aby się spotkać? Lub była to kolejna abstrakcyjna projekcja Mocy, jak wtedy podczas medytacji ze starcem, tyle że bardzo przypominająca rzeczywistość.

"Mów, tutaj jesteś bezpieczny, nikt nikogo nie skrzywdzi"

Rothescul poczuł serdeczność i opiekuńczość jaka go otaczała. Byt tutaj występował, był pewien że to jakaś forma życia, albo emanacja czystej Mocy. Był niemalże namacalny, ale jednak niewidoczny.

"Twoje troski pielgrzymie, mogą spocząć. Nie musisz ich dźwigać, nalegam. Pozwól mi ciebie ugościć"
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 545
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [Nieznana planeta] - Eden

Postprzez Vestibor Rothal » 23 Gru 2020, o 14:19

Długi czas medytował Rothescul pośród bujnej zieleni na zapomnianej przez wszechświat planecie. W jego umyśle przelatywały różne myśli. Śmierć, smutek i zniszczenie co jakiś czas bezsilnie próbowała dać o sobie znać, jednak były one bardzo odległe, znajdywały się jakby na granicy jego umysłu, bezsilnie próbując wtargnąć do jego wnętrza. Poświęcił więc swą uwagę temu co go otaczało, zostawiając za sobą destrukcyjną przeszłość. Wewnętrznie cieszyło go, że cała planeta nie została pochłonięta przez mroczną, tajemniczą siłę. Wnikając coraz głębiej, powoli doświadczał, niemal zapomnianego już uczucia błogości, gdy otaczała go tylko nieprzenikniona wola mocy, wgłębiając się w siebie, próbował rozwikłać tajemnice, otaczającą go na zewnętrz.

Dopiero po dłuższym czasie z upragnionego letargu wyrwał go głos, zabrak z początku sądził, że to on sam zaczął prowadzić wewnętrzny dialog, kilka razy przytrafiło mu się już coś podobnego, gdy był zrelaksowany i skupiony na mocy w sobie. Po chwili zrozumiał, że to nie on mówi, nie otworzył jednak oczu, jego ciało lekko zadygotało, przypominając skupione na zabawie dziecko, dotknięte od tyłu przez troskliwą matkę.

- Jestem synem mocy, jeśli ma to dla ciebie znaczenie, matka nadała mi nazwę - Rothescul. Przybyłem na tę planetę z gwiazd, rozbijając się tutaj zrządzeniem mocy. Nie wiem gdzie jestem, czego ode mnie pragnie ta planeta. Boje się, nie w tym miejscu i nie o siebie, boje się, że nie podołam wyzwaniu i stanie się coś, czemu miałem zapobiec.
Mówił powoli i spokojnie, nie otwierając przy tym oczu, wiedząc, że siła która do niego przemówiła usłyszy go, gdziekolwiek by się nie zwrócił.

- Napotkałem tutejsze istoty, próbowałem odnależć z nimi więż mocy, przypadkowo zabiłem wielu z nich, dzieci tej planety zginęły bowiem nie potrafię odczytać znaków.
Mówiąc to w jego głosie pobrzmiewała nutka smutku i rezygnacji, jednak nie było czuć w niej złości.

- Wiem, że na tej planecie silna jest mroczna siła. Do tej pory sądziłem, że włada ona tą planetą. Jednak cieszę się, że się myliłem, wiem że nie jesteś podstępem, podpowiada mi to sama energia wszechświata, dlatego zdaje się na twoją decyzję. Nie jestem w stanie powstrzymać mrocznej potęgi, nie jestem w stanie oderwać tutejszego ludu od ich połączenia, nie wiem gdzie jestem, nie wiem jak się porozumieć, jak mam zrozumieć.
Mówił jednostajnie, chcąc być dobrze zrozumianym, dopiero wypowiadając ostatnie słowo jego głos zaczął się łamać

Powiedz mi, błagam czego ode mnie oczekujesz, co mam czynić by ocalić tutejszy lud, ten świat i jak mam... ocalić siebie. Wiem, że moje przybycie tutaj i spotkanie z tobą nie są dziełem przypadku, pozwól mi zrozumieć.
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 146
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22

Re: [Nieznana planeta] - Eden

Postprzez Mistrz Gry » 24 Gru 2020, o 11:50

"Pielgrzymie o imieniu Rothescul. Twój podarunek. Twoja szczerość i otwartość została przyjęta i uznana. Postaram ulżyć tobie w trudach. Pomóc w twojej podróży. Ofiaruję jednak tylko prawdę" - Zabrak mógł poczuć, że syci się do pełna, ciało odpręża, jego wewnętrzny głód znika. Przyjemne dreszcze rozchodzą się po całym ciele, aż po same koniuszki palców. Bolączki maleją. Napełnił go spokój. Byt pośredniczył między nim, a jednością z Mocą? Rothescul nie mógł być pewien z czym miał do czynienia, ale intuicja podpowiadała, że to z pewnością nie było pokręcone, ani złe.
"Fałszywy bóg zwiódł lud na drogę ku własnej zagładzie. Przeinaczył prawdę w kłamstwo, zniekształcił. Upośledził. Upodlił. Nie można ich uratować, ale tylko próbując tego dokonać uratujesz siebie.
Fałszywy bóg sprawił, że zamknęli swoje oczy. Sprawił, że zniżyli swoje głosy do szeptu. Sprawił, że oddali odpowiedzialność. Sprawił, że czekają aż wybraniec oczyści ich ze swoich win. Sprawił, że się podzielili, że składają życie w ofierze i piją własną krew.
Przed tobą było wielu, widziałeś ich. Zawiedli samych siebie.
To nie przypadek, że się spotykamy, acz nie mogę oczekiwać od ciebie niczego, to oni cię siłą tutaj przywołali. Nie tutaj twoje miejsce. Co w takim razie uczynisz?"
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6955
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nieznana planeta] - Eden

Postprzez Vestibor Rothal » 28 Gru 2020, o 00:11

- Całe moje istnienie było jednym niekończącym się chaosem. Nie wiem kim jestem, ścierają się we mnie dwie natury - nigdy nie były one bardziej wyostrzone niż na tej planecie. Podejmowałem w życiu wiele złych decyzji, często były one jednak podyktowane dobrymi intencjami. Wszystko co zrobiłem na tej planecie było czynione, wydawało mi się, ku dobremu, jednak kończyło się tragicznie.

Zabrak mimo poważnej tyrady, którą głosił, rozdrapując stare rany, pozostał spokojny. Dopiero gdy je skończył otworzył oczy, bacznie wypatrując anomalii pośród na pozór nieskończonego lasu dżunglowego.

- Niegdyś podejmowałem decyzje kierując się rozumem, o dziwo najczęściej okazywały się one błędne. Gdy zacząłem kierować się emocjami, często na pozór wydawało się, że przynoszą mi klęskę, jednak zawsze oświecał mnie spokój ducha i gdzieś tam - wewnętrznie, czułem że czynie dobrze. Jeśli dajesz mi wybór, co przyjmuje z niechęcią, wolałbym byś upierała się nad jedną opcją, a ja nadal miałbym wybór, by ją odrzucić, ale skoro tak - czuje, że chcę tutaj zostać. Moja więż z mocą nigdy nie była nawet w małej części tak silna, jak jest tutaj. Jeśli nasze życie ma jakieś znaczenie, to jest nim wyznaczenie sobie celu, co do którego los może nam jedynie dopomóc. Rzeczy tego świata, odczytywane zmysłami zawsze wydawały mi się płytkie, pośrednie były emocje, jednak czuję, że jest coś jeszcze - wspaniała prawda, zwana też mocą, która jest pełnym zespoleniem się z wszechświatem, czy to z jego twórcą, czy też z istnieniem od początku - czuję, że tylko poszukiwanie jego ma prawdziwy sens w życiu takiej istoty jak ja. A skoro mogę przy tym pomóc wejść na tą drogę innym zagubionym, nie z własnej woli, a oszukanym, chcę to uczynić. Tak, całym sercem, całym swym jestestwem chcę zostać.

Pozytywne emocje wypełniały polanę, gdy zabrak przemawiał, dopiero ostatnie słowa wypowiedział jednak głośniej z potężną egzaltacją. Wstał mówiąc je, szczerze się uśmiechając, on już wiedział, że ma cel.

- Ale nie podołam samemu. Musisz mi pomóc, wiem, że możesz i chcesz to zrobić. Potrzebuję informacji kto chciał mnie tu sprowadzić, potrzebuję wiedzy o planecie, przede wszystkim o historii tego ludu, potrzebuję mocy i spokoju, bym mógł oprzeć się złu, które niechybnie zatriumfuje nade mną, jeśli zostanę tu sam. Nie chcę już więcej błądzić i czynić zła, chcąc czynić dobro.
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 146
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22

Re: [Nieznana planeta] - Eden

Postprzez Nicciterra » 29 Gru 2020, o 19:10

"Jeśli szukasz wiedzy musisz podjąć fundamenty. Natychmiast. Chaos korumpuje, powoli niezauważenie lub nagle niczym grom. Tylko ład pozwala pojąć mądrość. Zaś bez niej, wiedza zaniesie cię prosto w objęcia obłędu. Nawet się nie zorientujesz." - Głos odpowiedział na jego monolog odnośnie przeżyć. Mgła wokoło niego wciąż się sączyła, zawiał delikatny, przyjemny wiatr. Chmury nieco zasłoniły gwiazdę na niebie, okolica znacząco pociemniała, jakby ktoś przykrył horyzont czarnym całunem, skracając go do najbliższych drzew.
"Mogę tobie towarzyszyć i z pewnością pomogę, ale pierw musisz uwolnić mnie z kamienia, w którym zniewoliłem swój byt. Zniszcz kapliczkę, a pójdę za tobą. Ochronię twój umysł i ciało przed Nim, ale nie obronię przed jego sługami" - Byt zapewniał. Zaś na niebie już całkiem robiło się ciemno. Zabrak przestał widzieć już drzew, tylko paprocie wokoło niego.
"Jest nas więcej, ale nie wiem gdzie są inni. I czy nie zawiedli. Nie dane było mi ich spotkać od na prawdę dawna. Ledwo udało mi się sprawić, że jestem w tym obelisku, a nie w znacznie gorszym miejscu. Nie mamy wiele czasu już... On nadchodzi, wkrótce odeślę cię z powrotem, nie może dowiedzieć się o tym spotkaniu. Musisz wiedzieć jednak kilka rzeczy. Żywi i Moc są tutaj spleceni w pokrętny wzór. To wytwór alchemii. Połączenia mocy i technologii. Mistrzowie tej sztuki dopuścili do aktualnego stanu rzeczy. Ich siedziba znajduje się daleko stąd. Potrzebujesz jednak się przygotować do tej wędrówki. Pomogę ci zrozumieć język i pismo. Nauczę jak korzystać z urządzeń. Uważaj jednak, tubylcy jeśli się zorientują, że coś idzie nie po ich myśli, rzucą się na ciebie. Uważaj na tych w bieli i czerwieni. Musimy działać w tajemnicy, zachować pozory nim wyruszymy. Jak mnie uwolnisz, usłyszę twoje myśli. W skupieniu wtedy przywołasz mnie raz jeszcze, jeśli będziesz potrzebować odpowiedzi. I najważniejsze, wystrzegaj się zakapturzonych, ubranych w błękit. To Alchemicy. Są śmiertelnie niebezpieczni i nieobliczalni. I oszczędzaj moc, oszczędzaj..."

Rothescul nagle otworzył oczy. Przed sobą miał kamienną kapliczkę, a wokoło ciszę, dżunglę i światło dnia.

Od tej pory język i pismo tubylców wydaje się dziwnie zrozumiałe, a urządzenia i kryształy będą "dawać" więcej informacji o sobie w interakcjach.
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 545
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [Nieznana planeta] - Eden

Postprzez Vestibor Rothal » 1 Sty 2021, o 20:27

Perspektywa zniszczenia tabliczki napełniła zabraka przerażeniem. Nie przypuszczał, żeby istota, z którą się komunikował doradzała mu coś złego, jednak wiedział, że jej zniszczenie odbierze temu miejscu moc. Wiedział jednak też, że aby pomóc ludowi musi ruszyć się dalej, a sam nie da rady.

Wyciągnął przed siebie rękę podnosząc do góry przedmiot, w którym zaklęty był ,,dobry duch" i rzucił nim o pobliskie drzewa, rozstrzaskując go.

- Dokonało się, możemy ruszać, gdy wskażesz mi kierunek. Jeżeli jest ktoś, kto może nam pomóc w naszej misji to powinniśmy się do niego zgłosić, każda pomoc jest nam niezbędna. Jeśli jest gdzieś miejsce gdzie mogę zaczerpnąć mocy, czy wiedzy poprowadz mnie tam, proszę. Rozmowa z tobą dodała mi dawno utraconej otuchy i wigoru, mogę dojść daleko bez odpoczynku. A w międzyczasie opowiedz mi coś więcej o wydarzeniach jakie miały tu miejsce.

Rothescul czekał na reakcje swojego nowego towarzysza, powoli zbierając się do udania się w kierunku, który ten wskaże
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 146
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22

Re: [Nieznana planeta] - Eden

Postprzez Nicciterra » 6 Sty 2021, o 01:50

Kamień roztrzaskał się niechętnie. Drzewa stanowiły dobry amortyzator dla twardszej i bardziej zbitej struktury skały. Marmur jednak odpuszczał, kawałek po kawałku, zamieniwszy się w końcu w stertę gruzu. Coś w okolicy pękło, acz nie było to widoczne. Rothescul czuł to w Mocy, coś się zmieniło i coś było bardzo blisko niego. Przylegało do niego, acz nie pchało się do środka. Byt był tuż przy nim, acz wkrótce stał się niemalże niewyczuwalny, gdyby nie intensywne skupienie się na tym.
"Głęboko w tropikach znajdziemy miejsce, gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzał. Dżungla jest pełna owoców i miejsc z wodą pitną. Nauczę cię języka i przekażę opowieść. Kapłani Nuoxhzy zorientują się jednak, że ich ofiara zniknęła na jakiś czas. Pod przykrywką pielgrzymki wierni zaczną poszukiwania. Do tego czasu musimy się przygotować. Potrzebujesz broni na której będziesz mógł polegać. Sama Moc tutaj nie wystarczy. Szczególnie, że kapłani potrafią doskonale kontrolować jej przepływ. Łatwo wyczerpiesz swoje możliwości jeśli będziesz głównie na niej polegać."
Tak też Głos prowadził Zabraka przez nieprzebrnięte tropiki.
"Żeby opowiedzieć ci historię, pierw muszę zacząć od siebie. Jestem Shahasi Shisha, dla ułatwienia możesz mi mówić Shah. Za życia materialnego byłem arcykapłanem Zeastry. Bogini prawa, porządku, kolei rzeczy. Nasz lud żył w swobodzie i dobrobycie wedle odwiecznych reguł zesłanych przez bogów, dopóki nie nadeszło do pierwszego kontaktu z obcymi. Wojna nadeszła natychmiast. Imperium Rataka miało decydującą przewagę w sile i eksterminowało nasze światy z naszego życia jeden za drugim. Niektórzy z nas byli zdesperowani w poszukiwaniu wiedzy zdolnej powstrzymać imperium od zupełnego unicestwienia naszego rodzaju. Grupa ortodoksów takich jak ja, którzy byli u władzy potępialiśmy ścieżki postępowania niezgodnego z naszymi prawdami. Jeśli miał to być kres naszej cywilizacji, byliśmy gotowi ją przyjąć w ogniu walki, ale oni nie. Alchemicy wystąpili przeciwko Zeastrze i poświęcając własne życia w pokrętnych rytuałach splugawili mądrość Zeastry i przywołali w końcu Nuoxhzę o imieniu Athla'giroth. Skorumpowaną manifestację żyjącej mocy, której jedynym celem było zniszczenie. Twór stawił czoła Imperium Rakata plugawiąc galaktykę swoją obecnością. Pochłonął tysiące światów, a lud w swoim strachu o życie uznał Alchemików za bohaterów. Tak to się zaczęło. Imperium Rakata na szczęście w nieszczęściu zdołało jakimś cudem pochwycić Nuoxhzę po wielu latach terroru, ale nie byli w stanie jej ostatecznie unicestwić, a zaledwie wypędzić ze świata materialnego i uwięzić..."

Shah ucichł, kiedy zapędzili się głęboko w dżunglę. Rothescul wkrótce znalazł i owoce oraz wodę. Ta druga zbierała się w ciekawych roślinach, co miały kształt małych dzbanuszków.
Awatar użytkownika
Nicciterra
Mistrz Gry
 
Posty: 545
Rejestracja: 18 Paź 2016, o 11:39

Re: [Nieznana planeta] - Eden

Postprzez Vestibor Rothal » 11 Sty 2021, o 16:11

Rothescul zanurzył się w dżungli razem ze swoim nowym, eterycznym towarzyszem podróży. Na szczęście, skryta obawa Rothescula, jakoby byt starał się przejąć nad nim kontrolę, okazałą się chybiona.

Wdzierając się coraz głębiej do serca leśnego królestwa, zabrak słuchał, gdy jego nowy znajomy opowiadał mu o planach oraz o samej florze, którą miał możliwość w tym samym momencie podziewać. A było na czym zawiesić oko, jeśli było się chociaż troche wrażliwym na piękno otaczającego nas świata. Drzewa były dość różnodne, pięły się ku chmurom, będąc prostymi niczym słupy, lekko zginając się dopiero w swoich wyższych kondygnacjach, które to zgięcia z trudnem można było wypatrzeć. Większość z nich okolona była dziwnym, zółtym naroślem, a u ich podnóży znajdywały się często dziwne paprocie. Gdzieniegdzie rosły krzaki, na których wisiały coraz to bardziej ekwilibrystycznie wyglądające owoce. Na nich siadały dziwne, kolorowe ptako - podobne stwory, a w dziczy zdarzało się uchwycić Rothesculowi kształty, które pierzchały, gdy się zbliżał
Zabrak skupił się dopiero gdy usłyszał wzmiankę o broni.

- O jakiej broni mowa? Domyślam się, że jest to żadna broń konwencjonalna?

Szli dalej, a towarzysz zaczął snuć historie, której to przysłuchiwał się zabrak, jednocześnie podziwiając piękno, nieodkrytego przez galaktykę świata. Rothescul pozowolił sobie na chwilę refleksji, myśląc, jak ta planeta wyglądałaby gdyby historia tego miejsca potoczyła się inaczej.
Historia wyrażnie zaskoczyła gwiezdnego wędrowca. Spodziewał się, ze przybył tu jakiś obcy, albo organizacji która namieszała, ewentualnie że mocowłądni albo inne byty mocy stoczyły tutaj walkę, ale wojna z imperium, o którym niegdyś słyszał - to nie mieściło mu się w głowie. Na chwilę spoczął słuchając dalej.

A więc jednak wojna bóstwa, tak myślałem. Podsumował w swojej głowie to co usłyszał, rozkoszując się znalezionym pożywieniem.
- Czy jest możliwość, by to odmienić? Jak można pomóc ludności, jak można walczyć z tym czymś, nigdy nie widziałem czegoś podobnego. To nawet nie była moc, to było coś przekraczające moje wyobrażenie. jak można walczyć z bóstwem?
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 146
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22

Poprzednia

Wróć do Nieznana Przestrzeń

cron