Content

Archiwum

PUSTKA - sesja specjalna

PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Kelan Navarr » 14 Kwi 2019, o 16:21

Image


Witajcie w trzeciej odsłonie moich sesji specjalnych. Tym razem nie nawiązuję do żadnych eventów mgławicowych – po prostu realizuję swój pomysł. Jak zaznaczałem we wstępnym temacie organizacyjnym, całość będzie utrzymana w zdecydowanie mrocznych klimatach, często zahaczających o szeroko rozumiany horror, więc jeśli ktoś liczy na radosną rozwałkę z mieczem świetlnym w ręku, ta sesja nie jest dla niego. Ze względu na charakter opowieści postaci muszą być z góry narzucone, choć to od graczy będzie zależała ich osobowość. Postaci do wyboru znajdziecie poniżej, lecz pamiętajcie, że przedstawione profesje nie zawsze pokrywają się z faktycznymi. O pewnych kwestiach dowiecie się dopiero z ogólnych historii postaci, które otrzymacie drogą prywatną, jeśli dołączycie do rozgrywki. Nie są to rozbudowane teksty, gdyż takowe są tu zbyteczne. Ot kilka zdań istotnych dla motywacji postaci, jej postępowania itd. Jeśli czegoś nie uwzględniłem w historii, uznajemy to za białą kartkę, którą sami możecie - jeśli chcecie - wypełnić wedle własnej woli. Co chyba oczywiste - zapleczem fabularnym postaci dzielimy się jedynie w samej przygodzie za pomocą dialogów między postaciami. Co ujawnicie innym graczom zależy od was.
Część postaci posiada też zdolności specjalne determinowane rzutami kością, pozostali swe umiejętności wykorzystywać mogą niezależnie od losu. Jeśli wykorzystujecie umiejętność specjalną w tekście wpisujecie tylko „UMIEJĘTNOŚĆ SPECJALNA” w konkretnym momencie i w temacie z rzutami kością wykonujecie próbę. Dodatkowo wysyłacie mi Pmkę precyzującą co dokładnie Wasza postać stara się zrobić. Ja opisuję konsekwencje. Każdą z postaci opatrzyłem też kilkoma silnymi i słabymi stronami. Pamiętajcie tylko, że przesadna brawura i taktyka na przebój będą się przeważnie kończyły śmiercią postaci. To szczęśliwie nie sesja specjalna z Tygodnia z Rebelią i nie musi zostać doprowadzona do konkretnego zakończenia :) Starajcie się jednak mimo wszystko przetrwać, gdyż wtedy odkryjecie więcej z tego, co zostało przygotowane.
Tempo odpisów nie będzie tak ambitne jak w przypadku Martwego Nurtu, ale postaram się, by całość przebiegła w miarę sprawnie. Wyjątkiem będzie okres 26.04 - 05.05 gdy wyjeżdżam i nie będę miał dostępu do sieci. Jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało na PW. Posty z wybraną postacią i uzupełnionymi brakami w opisie, umieszczajcie poniżej. Jeśli jakaś postać została już wybrana, naturalnie zwiększycie swoje szanse wybierając tę dostępną, jednak jeśli wszystkie zostały już zaklepane, wskażcie po prostu tę, która najbardziej wam odpowiada. Nie obowiązuje zasada kto pierwszy ten lepszy i w przypadku większej ilości chętnych zostawiam sobie możliwość wyboru składu.
Mam nadzieję, że będziecie dobrze się bawili.




DRAMATIS PERSONAE
___

Image
Imię i nazwisko: uzupełnij
Rasa: Człowiek
Płeć: Mężczyzna
Rok urodzenia: 37 ABY / 35 lat
Zawód: Dziennikarz
Wygląd: 181cm , 79kg
Opis wyglądu: uzupełnij


___

Image
Imię i nazwisko: uzupełnij
Rasa: Człowiek
Płeć: Kobieta
Rok urodzenia: 51ABY / 21 lat
Zawód: Mechanik, Pilot swoopów
Wygląd: 150cm , 46kg
Opis wyglądu: uzupełnij

___
Image
Imię i nazwisko: uzupełnij
Rasa: Człowiek
Płeć: Mężczyzna
Rok urodzenia: 20ABY / 52 lata
Zawód: Przedstawiciel handlowy
Wygląd: 192cm, 96kg
Opis wyglądu: uzupełnij

___
Image
Imię i nazwisko: uzupełnij
Rasa: Człowiek
Płeć: Mężczyzna
Rok urodzenia: 49ABY / 23 lata
Zawód: Turysta
Wygląd: 178cm, 75kg
Opis wyglądu: uzupełnij

___
Image
Imię i nazwisko: uzupełnij
Rasa: Człowiek
Płeć: Mężczyzna
Rok urodzenia: 17ABY / 55 lat
Zawód: Pilot kompanii przewozowej Silver Lines
Wygląd: 182cm, 87kg
Opis wyglądu: uzupełnij
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Grisarlo Makk'ala » 14 Kwi 2019, o 21:13

    Imię i nazwisko: Saggy Colander
    Rasa: Człowiek
    Płeć: Mężczyzna
    Rok urodzenia: 20ABY / 52 lata
    Zawód: Przedstawiciel handlowy
    Wygląd: 192cm, 96kg
    Opis: Pierwsze co przychodzi na myśl, to proste określenie - obleśny starzec, który zamiast normalnych zębów posiada złote imitacje takowych. Ciemne, brązowe spokojne oczy, które dość mocno kontrastują z czerwonym, kartoflanym nosem, który przyciąga najwięcej uwagi, zaraz po uśmiechu! Siwe loki średniej długości w dość dziwaczny sposób dopełniają wizerunek jego podróżniczej mości, która ewidentie dopiero co przeżyła jakieś niesamowite przygody w barze.
Awatar użytkownika
Grisarlo Makk'ala
Gracz
 
Posty: 45
Rejestracja: 1 Maj 2018, o 15:46
Miejscowość: Szczecin

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Astad Bat'rai » 14 Kwi 2019, o 22:50

Imię i nazwisko: Al'edo Pennorth
Rasa: Człowiek
Płeć: Mężczyzna
Rok urodzenia: 17ABY / 55 lat
Zawód: Pilot kompanii przewozowej Silver Lines
Wygląd: 182cm, 87kg
Opis wyglądu: Wygląda jak typowy pilot kosmiczny w średnim wieku, żadnych bardziej widocznie zarysowanych mięśni czy tym podobnych rzeczy. Jednak jego oczy zdradzają, że mógł widzieć w życiu całkiem sporo.
Image

Mhi draar baati meg'parjii se
Kote lo'shebs'ul narit
Awatar użytkownika
Astad Bat'rai
Gracz
 
Posty: 62
Rejestracja: 6 Lip 2018, o 11:50

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Gweek » 15 Kwi 2019, o 10:26

Imię i nazwisko: George Ermav
Rasa: Człowiek
Płeć: Mężczyzna
Rok urodzenia: 49ABY / 23 lata
Zawód: Turysta
Wygląd: 178cm, 75kg
Opis wyglądu: Na pierwszy rzut oka wygląda jak typowy student. Młody i szczupły człowiek z plecakiem na plecach, odziany w luźne ubrania, a twarz przyozdabia zarost zwany potocznie kozią bródką. Włosy w stylu "długo z przodu, krótko z tyłu".
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 282
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Saine Kela » 15 Kwi 2019, o 19:29

Imię i nazwisko: Ashlyn Zih
Rasa: Człowiek
Płeć: Kobieta
Rok urodzenia: 51ABY / 21 lat
Zawód: Mechanik, Pilot swoopów
Wygląd: 150cm , 46kg
Opis wyglądu: Niska i szczupła młoda kobieta tuż po dwudziestce. Ma ciemniejszą karnację skóry, czarne oczy i równie czarne krótkie włosy sięgające nieco poniżej podbródka. Delikatnie zarysowane kobiece kształty, zwykle zakryte kombinezonem mechanika.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 653
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Alice » 16 Kwi 2019, o 22:17

Imię i nazwisko: Robert A. Moric
Rasa: Człowiek
Płeć: Mężczyzna
Rok urodzenia: 37 ABY / 35 lat
Zawód: Dziennikarz
Wygląd: 181cm , 79kg
Opis wyglądu: Robert to mężczyzna w sile wieku o smukłej i lekko umięśnionej sylwetce. Często ubiera się w lużne koszule, nieco przydługie spodnie oraz ciemnozielona, znoszoną marynarkę. Marynarka to jego znak rozpoznawczy z którą się nie rozstaje. Najczęściej nosi ze sobą brązową teczkę, gdzie można znaleźć sporo kartek, długopisów i innych nośników informacji. Mężczyzna ma ciemnobrązowe włosy oraz brodę i wąsy, które rzadko goli. Robert posiada niezwykłe jasne oczy, pełne melancholii na które zwraca się zazwyczaj uwagę przy pierwszym kontakcie.
Image
Awatar użytkownika
Alice
Gracz
 
Posty: 383
Rejestracja: 27 Lut 2012, o 14:43

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Kelan Navarr » 17 Kwi 2019, o 09:52

Wszyscy powinni otrzymać już karty swoich postaci, także możemy rozpoczynać zabawę. Pierwszy post rozgrzewkowy na przedstawienie postaci, obserwację współpasażerów itd.


Słońce powoli kryło się za widnokręgiem Onderonu. Skąpana w karmazynie ostatnich promieni gazowego giganta świątynia Unifar, z imperialnymi flagami zlewającymi się po murach obu jej wież, dumnie górowała nad stolicą. W cieniu jaki rzucała na Iziz było coś symbolicznego.
Niewyróżniający się niczym mężczyzna rzucił okiem w stronę budynku sprowadzonego do rolu pomnika reżimu i z rękami wbitymi w kieszenie, ruszył przed siebie. Typowy gwar przechodniów mieszał się z beznamiętnym głosem lektora filmów propagandowych wyświetlanych tu i ówdzie przez holoprojektory. Minął kilku sprzedawców ulicznych zachwalających swe produkty i oddział szturmowców w swych charakterystycznych, białych pancerzach, marszowym krokiem patrolujący miasto. Był mężczyzną przeciętnego wzrostu, o przeciętnej posturze i nie wpadającej w oko twarzy. Ot gość, którego próbując opisać, podaje się rysopis sporej części populacji. Również w jego ubiorze trudno było dopatrzyć się jakichś wyróżniających cech. Był jednością z miastem, był niewidzialny. Jedynie osoba, która zapatrzyłaby się dłużej w jego oczy, dostrzegłaby w nich coś ostrzegawczego. Zło czające się w głębi.
W mieście za murem znajdował się od ponad dwóch miesięcy i doskonale poznał układ jego centralnej części. Szedł pewnie i energicznie, z każdym krokiem zbliżając się do budynku kosmoportu. Jak zwykle panowała tu atmosfera gorączkowości. Spóźnienie pasażerowie starali się w ostatniej chwili dostać na pokład swojej jednostki, mijając poruszających się spokojniej prywatnych właścicieli statków, którzy sami dyktowali sobie porę odlotu.
- Pasażerowie lotu TS-OL817 na Coruscant - nad obecnymi popłynął komunikat beznamiętnie wygłoszony przez droida - proszeni są o przygotowanie biletów i ustawienie się w kolejce przy bramie drugiej.
Mężczyzna przeciskając się przez tłum, skierował się we wskazane miejsce. Choć wydawał się być zwykłym pasażerem, jego oczy bez wytchnienia lustrowały otoczenie. Ustawił się w miejscu, z którego miał doskonały widok na istoty zbierające się przy bramce z numerem drugim, sam pozostając niezauważonym. Kolejka posuwała się sprawnie, wpuszczając uczestników lotu TS-OL817 na lądowisko, na którym oczekiwał już wysłużony prom pasażerski kompanii przewozowej Silver Lines. Określenie go mianem niezbyt urodziwego byłoby sporym niedopowiedzeniem. Blisko dwustu pasażerów kolejno znikało w odrapanej, kanciastej konstrukcji by rozpocząć dwudniowy lot. Mężczyzna w końcu wypatrzył swój cel wśród tłumu. Beznamiętnym wzrokiem obserwował, póki ten nie zniknął na pokładzie i dopiero gdy silniki okrętu zagrzmiały i konstrukcja wzniosła się w powietrze, uniósł do ust komunikator.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Astad Bat'rai » 18 Kwi 2019, o 03:20

Al'edo Pennorth skończył ostatnie przygotowania kokpitu do podróży i rozsiadł się wygodnie w fotelu pierwszego pilota. Wklepał jeszcze kilka komend do komputera pokładowego, upewnił się, że wszystkie kontrolki świecą na odpowiedni kolor, bądź nie świecą w ogóle i zerknął na ekran po swojej prawej stronie, znajdujący się na panelu sterującym. Pokazywał on obecnie czarno-biały, nieco ziarnisty obraz z kilku kamer umiejscowionych na zewnatrz i w środku statku. Bardzo... zdezelowanego statku. Al westchnął. Kolejny lot, za tak samo niewygórowaną stawkę. To paradoks, pomyślał. Za latanie takim złomem powinien dostawać dużo więcej. To żadna sztuka pilotować nowiutki, czyściutki frachtowiec, tymczasem to właśnie piloci takich maszyn brali na rękę ze trzy razy tyle, co on. No ale cóż – tak działa Galaktyka.
Ekran pokazywał tłum pasażerów, wciskający się niestrudzenie przez główną śluzę. Al'edo otrząsnął się z refleksyjnego nastroju i potarł zarost, przypominając sobie, że przecież cieszy się z tej roboty. W wystarczającym stopniu. To już nie ten czas dla niego, żeby woził nadzianych oficjeli do planet-kasyn. Był za stary na takie bajery, takie firmy szukały młodych, czarujących pilotów.
Mimowolnie zerknął na D34D, siedzącego po jego prawej. Robota-pilota tyle razy modyfikowanego, że jedyne, co informowało obserwatora o pierwotnym modelu był kształt głowy i rąk. Może lepiej zamiast "modyfikowanego" powiedzieć "naprawianego"? Tak, zdecydowanie. Ponadto robot "świecił" oprócz swoich fotoreceptorów nie tylko paroma oczywistymi częściami z innych modeli, ale również wieloma powierzchownymi otarciami spowodowanymi nieuważnym poruszaniem się po pokładach promu pasażerskiego, których najwidoczniej nikomu nie chciało się wygładzać. Tak, to nie była firma do transportu bogatych oficjeli.
– Dee-Dee. – Tak Al zwykł przezywać przymusowego towarzysza każdego lotu. Droid nie wydawał się wiązać z tym jakichkolwiek emocji. – Wszyscy pasażerowie dostali się na pokład? – Obrazy z kamer nie pokazywały już żadnej istoty w pobliżu drugiej bramy, ale zawsze trzeba było się upewnić.
– Nie, panie Pennorth. – Droid albo uparł się, że zawsze będzie tak tytułował Al'edo, albo miał to wpisane jako protokół. Albo może był tak zepsuty, że nie potrafił inaczej. Niezbyt to mężczyznę interesowało, dość powiedzieć, że kilka miesięcy temu całkowicie zrezygnował już z prób nawiązania koleżeńskich relacji z maszyną. – Tak, panie Pennorth – dodał po chwili droid, kiedy ostatni, spóźniony pasażer wszedł szybko po kładce na pokład.
– Świetnie, co z rozlokowaniem?
Chwila ciszy. D34D zamrugał fotoreceptorami i zwrócił się do pilota, nie odwracając głowy od swojej części pulpitu sterowniczego:
– Droid pokładowy właśnie się tym zajmuje.
– Doskonale. Silniki? – spytał Al, sprawdzając tymczasem stan komputera pokładowego i interfejsu.
- Sprawne, gotowe do lotu.
- Świetnie, rozpoczynam proces startowy - poinformował mężczyzna D34D, po czym wdusił jeden z osobnych przycisków na panelu i pochylił się nad pulpitem.
– Witajcie na pokładzie promu należącego do Silver Lines – rzekł wyćwiczonym, profesjonalnym tonem. – Nazywam się Al'edo Pennorth i podczas tej podróży będę państwa pierwszym pilotem. Razem ze mną wita was drugi pilot, D34D – wspomnienie droida po numerze "modelu", którego i tak nikt nie rozpozna, zawsze dodawało wrażenia profesjonalizmu i uspokajało tych pasażerów, którzy zaniepokojeni byli wyglądem zewnętrznym jednostki. – Proszę słuchać poleceń załogi i przestrzegać zasad bezpieczeństwa, a gwarantujemy państwu bezpieczną drogę do celu. Za pięć minut rozpocznie się sekwencja startu, proszę zająć miejsca siedzące.
Al'edo oderwał palec od przycisku, czym skończył nadawanie i zajął się przygotowanem maszyny do startu. Z pewnym żalem opuszczał planetę, bo lubił jej spokój i tę... statyczność, której wrażenie potęgował wizerunek świątyni, wielkiej i nienaruszalnej.
Ale praca to praca, pilot zwrócił się więc do kontroli lotów, prosząc o pozwolenie na start, podając swój kod transpondera i przedstawiając cel podróży. Po uzyskaniu pozwolenia poinformował pasażerów o rozpoczęciu sekwencji startowej.
Kiedy prom odrywał się od podłoża i powoli unosił w powietrze, Al'edo uderzyło to samo uczucie, które zawsze towarzyszyło mu w tym momencie. Uczucie wzrastającej swobody, ale i odpowiedzialności za przewożonych pasażerów. Skupił się na wyprowadzeniu statku z portu i już po chwili prom linii Silver Lines mknął coraz szybciej w kierunku nieba, kosmosu i celu podróży.
Image

Mhi draar baati meg'parjii se
Kote lo'shebs'ul narit
Awatar użytkownika
Astad Bat'rai
Gracz
 
Posty: 62
Rejestracja: 6 Lip 2018, o 11:50

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Alice » 18 Kwi 2019, o 22:20

Robertowi było tak naprawdę wszystko jedno. Patrzył na duży tłum przed sobą tłoczacy się do wejścia na pokład. Spojrzał się za siebie, gdzie zobaczył jeszcze większa liczbę pasazerów. Obojętny na to co działo się wokoło odruchowo sięgnał do kieszeni, jednak został szybko złapany przez swojego towarzysza. Spojrzał nienawistnie na osobę obok siebie. Wysoki, dobrze zbudowany meżczyna ubrany w ciemny strój delikatnie pokręcił głową, dajac Robertowi do zrozumienia, aby nie sięgał do kieszeni. Robert, pomimo wielkiej chęci przywalenia mięsniakowi, rozlużnił uścisk i wyjął dłoń. Mężczyzna stojący obok niego wyjał dwa bilety dla siebie oraz Roberta.

Coruscant ... jego ziemia obiecana, a obecnie przekleństwo. Miejsce do którego nie chciał wrócić za żadną cenę. Wiedział, że jego przybycie nie skończy się dobrze. Powróci o wiele większy ból i wspomnienia od których tak bardzo uciekał. Życie stanie się jeszcze bardziej nieznośne. O ile jeszcze będzie żył ...

Moric, chcąc uspokoić pesymistyczne i szaleńczo płynące myśli skupił sie na znajdujacych się obok niego ludziach.Robert najpierw beznamiętnie patrzył po tłumie, nie zwracając uwagi na żadną konkretną osobę, ale z czasem zaczął baczniej obserwować co ciekawszych ludzi. Zauważył drobna, ciemnowłosą dziewczynę, która znajdowała się przed nim i prawie niknęła w tłumie wysokich postaci. Dodatkowo niedaleko obok niej Robert zauważył męzczyznę, który przykuł jego uwagę. Ów człek systematycznie przeciskał się przez tłum, idąc bliżej wejścia. Wiele osób przepuszczała go, ponieważ wzięło go za pasażera, jednak Robert skupił na nim całą swoją uwage. Zainteresowanie wzbudziło to, że męzczyzna ten wyglądał jakby kogoś szukał. Uważnie obserwował każdego z pasażerów. Robert wyczuł w nim drapieżnika, który to lustruje i obserwuje stado w poszukiwaniu swojej ofiary.

Kiedy ich spojrzenia się spotkały Moric poczuł się nieswojo. Wzok mężczyzny świdrował go, chcąc wejść w jego umysł. Spowodowało to poczucie dyskomfortu, wiec Robert szybko skierował wzrok w inną stronę. Kiedy mężczyzna stracił nim zainteresowanie Moric ponownie zaczął bacznie obserwować jego ruchy. Wiedział że ten człowiek może mieć coś za uszami.
Image
Awatar użytkownika
Alice
Gracz
 
Posty: 383
Rejestracja: 27 Lut 2012, o 14:43

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Gweek » 19 Kwi 2019, o 15:38

George kluczył w tłumie, przemykając po kosmoporcie, między istotami wszelakich ras, byle tylko zdążyć na pokład. Zakup biletu odkładany na ostatnią chwilę nie był najlepszym pomysłem pod względem finansowym jak i organizacyjnym. Komunikat o odprawie pasażerów jego lotu, wydobywający się z głośników tylko pogorszył sytuację. Ruchy człowieka stały się jeszcze szybsze i w dodatku nerwowe. Co jakiś czas odbijał się od przypadkowej osoby, przepraszając w biegu. Ominął szerokim łukiem pracowników kosmoportu, widząc w nich tylko problemy. Kolejne poziomy bezpieczeństwa i wstępnej weryfikacji pasażerów starał się mijać szybki krokiem, nie biegiem. Wreszcie ustawił się na końcu kolejki i czekał, aż nadejdzie jego kolej. Po chwili nie był już ostatni, ba, w środku stawki. Bacznie patrolował swoje otoczenie, dysząc ciężko. Kilku jegomościów i parę urodziwych dam wymgało więcej uwagi, niż reszta pasażerów. Na swoje szczęście nie spotkał nikogo znajomego.

Kolejka żwawo poruszała się do przodu, okazał więc bilet, kartę pokładową i z wielką ulgą przekroczył symboliczny "próg" pokładu.

Coruscant - stolica wszystkiego i niczego zarazem. Będzie to nowy początek czy koniec przygody Ermawa - to się okaże.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 282
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Grisarlo Makk'ala » 20 Kwi 2019, o 01:31

Znienawidzona kaskada siwych loków znów zasłoniła mu pole widzenia, sprawiając, że niemalże wpadł na średniego wieku, wymuskaną damulkę. Nienawidził swoich włosów, jednakże jak to w biznesie bywa, czasem należało coś zmienić, żeby poprzedni klienci, którzy nie przepadali za jego usługami, mieli trochę trudniej w odnalezieniu Saggy. Pamiętał swoje wzloty i upadki, jednakże ani razu nie mógł sobie przypomnieć, kiedy tak spieszyło mu się na inną planetę. Bez żadnego ociągania, z jedną, podręczną walizką przeciskał się przez tłum, jak cała reszta hołoty, niewiele martwiąc się o innych pasażerów, po prostu parł naprzód. Na swoje nieszczęście porty takie jak ten miały wiele przywar, jedną z nich był rozbestwiony tłum, który nie myślał odpuścić handlarzowi ani kwadratu swojej powierzchni. Tkwiąc między śmierdzącym na kilometr futrzastym Catharem oraz młodą matką, która nieporadnie starała się uspokoić swoje wrzeszczące dziecko, Saggy myślał jedynie o wydostaniu się z tej przeklętej planety.
Powoli kolejka zaczynała się zwalniać, a duchota, którą odczuwał, na początku znikała z kart historii. Pasażerowie pakowali swoje manatki, coraz bardziej dopominając się o dobre miejsce, choć tym razem w pojedynkę, jednakże cóż złego można powiedzieć o przypadkowym napieraniu na kształtną przedstawicielkę płci pięknej, która nie miała ani dziecka, a tym bardziej futra. Dopiero przy wsiadaniu Saggy zauważył, że owa piękność nie miała krzty owego kobiecego seksapilu. Mógł chyba jej śmiało pogratulować równie interesującej twarzy, jednakże nim jakkolwiek zdołał się do niej odezwać, został pociągnięty przez tłum do wejścia.
Wybierając miejsce, niespecjalnie zajmował się lustrowaniem obecnych, bo też wszystkie twarze wydawały mu się być bardzo jałowe, choć któż wie, czy przypadkiem jedna z tych osób nie była jego konsumentem! Zawsze warto było sprawiać dobre wrażenie, choć mając świadomość swoich naturalnych przywar, jaką jest czerwony, kartoflany nos, raczej niewiele mógł się spodziewać po społeczeństwie, tym bardziej że jego znoszona kurtka wciąż pachniała rozlanym w przeddzień piwem. Jedynym czym mógł zająć się na dobre było usadzenie swojego kupra i podwinięcie długich nóg, o które mógł zahaczyć niejeden pasażer.
Słuchając wstępu pierwszego pilota rozsiadł się na krzesełku i bez chwili zawahania zaczął odliczać pieniądze, które jako jedyne mogły go uspokoić. Z każdą sekundą oczekiwania na wylot jego twarz nabierała coraz to bledszego odcienia. Latanie było katorgą, a jeszcze gorsze były niespodziewane turbulencje, których miał nadzieję nie poczuć, upijając łyk Tarisjańskiego ale, które zdołał przemycić pod kurtką.
Image
Awatar użytkownika
Grisarlo Makk'ala
Gracz
 
Posty: 45
Rejestracja: 1 Maj 2018, o 15:46
Miejscowość: Szczecin

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Kelan Navarr » 21 Kwi 2019, o 17:11

Główne pomieszczenie jednostki wypełniał typowy dla wszystkich zbiorowisk istot harmider. Pasażerowie nieposiadający własnych kajut, porozkładali się na podłodze i teraz zabijali czas tocząc ożywione dysputy, grając w kości i sabaaka, czy po prostu śpiąc. Gran i dwóch Rodian kłóciło się o wyniki ostatniego rozdania, zarzucając sobie nawzajem oszustwo. Sytuacja gładko ewoluowała w kierunku rękoczynów.
Pod jedną ze ścian siedział chłopiec. Na oko ośmiolatek, tak naprawdę niedawno obchodził dwunaste urodziny. Wyjątkowo drobnej postury, ubrany był w szarą, wiszącą na nim koszulą i zbyt duże spodnie. Jego ciemne, gęste włosy opadały na wpatrzone w jeden punkt jasnobłękitne oczy.
- Jesteś głodny? – drgnął słysząc nagle głos matki.
- Nie, dziękuję – pokręcił głową, wciąż wpatrując się w przestrzeń.
Kobieta usiadła obok i czule zmierzwiła mu włosy. Uśmiechnął się pod wpływem znajomego dotyku.
- Jak myślisz? – spytał nagle. – Polubi mnie?
- Oczywiście, to przecież twój ojciec.
- Nie pamiętał o tym przez ostatnie dwanaście lat – mruknął chłopak pod nosem. – Myślisz, że to przez to? – Przesunął dłonią przed twarzą.
Matka ujęła jego dłoń i mocno przytuliła ją do policzka.
- To nie tak. Po prostu…
Przerwał jej, nagle unosząc dłoń.
- Czujesz? – spytał głosem pełnym napięcia.
Kobieta zamilkła, wsłuchując się w otoczenie.
- Nie – odparła w końcu. – Airon co się dzieje?
- Nie wiem. Mam przeczucie.
Ledwo wypowiedział te słowa, wszystkie światła na pokładzie zamigotały, a do uszu pasażerów dobiegł odgłos eksplozji. Na pokładzie zapadła cisza pełna napięcia i nerwowych oddechów. Wszystko zmieniło się po kolejnym, o wiele potężniejszym wybuchu, który wstrząsnął jednostką. Airon słyszał jak wokół fruwają bagaże, a pasażerowie krzyczą i wpadają na siebie. Niewidzącymi oczami wpatrywał się przed siebie, kurczowo trzymając dłoń matki i czuł jak ogarnia go rosnące przerażenie. Czuł zbliżającą się śmierć. Śmierć wielu istot.
I wtedy wszystkie systemy okrętu przestały działać, a świat dla pozostałych pasażerów również pogrążył się w ciemności.

***


Kontrolki i wskaźniki na panelu kontrolnym okrętu rozjarzyły się niczym Coruscant nocą. Jednostką zatrzęsło i rozmyty błękit tunelu nadświetlnego za szybami ustąpił miejsca upstrzonej bezmiarem gwiazd pustce przestrzeni kosmicznej.
Pennorth zaklął głośno, sprawdzając dane wyświetlane na ekranie.
- Uwaga! – odezwał się wpięty do systemy okrętu droid. – Awaria hipernapędu, konieczna naprawa.
- Co ty nie powiesz – mruknął mężczyzna gorączkowo operując pokrętłami i przyciskami, starając się ograniczyć zniszczenia.
Druga eksplozja zniweczyła jego wysiłki. Wszystkie systemy jednocześnie przestały działać, pozostawiając okręt w kompletnym bezwładzie.
- Uwaga! Krytyczna awaria – D34D oznajmił głosem, którym mógłby równie dobrze zapowiadać pogodę. – Wszystkie systemy niesprawne i nieresponsywne. Obszerne zniszczenia generatora, brak zasilania, przyrządy nawigacyjne nie działają. Naprawa niemożliwa.
Pennorth siedział oszołomiony, próbując zebrać myśli. Gwiazdy powoli wędrowały za szybami, w miarę jak prom obracał się wokół własnej osi.
- D34D, mamy łączność?
- Nie, panie Pennorth. Brak możliwości nawiązania jakiegokolwiek połączenia.
W myślach mężczyzna zaczął gorączkowo poszukiwać jakiegoś rozwiązania. Przy zasilaniu z generatora awaryjnego, systemy podtrzymywania życia będą działać przez jakieś dziesięć godzin, powietrze skończy się po kolejnych dwóch. Mógłby przekierować pozostałe rezerwy mocy do napędu, lecz w czym miałoby to pomóc? Znajdowali się pośrodku niczego.
Jakby w odpowiedzi na jego myśli, za szybami ukazała się masywna sylwetka planety, znajdującej się tuż pod nimi. Szara pierzyna chmur, lub gazów otulała cały glob, nie dając promieniom słonecznym najmniejszych szans na dotarcie do powierzchni.
- D34D, co to za miejsce? Mamy jakieś dane?
- Nie, panie Pennorth – powtórzył droid. – Moje rejestry nie zawierają żadnych… – jakieś zakłócenie przerwało odpowiedź. D34D odwrócił głowę w kierunku pilota i wpatrując się w niego swymi fotoreceptorami, odezwał się obcym głosem – PROM TS-OL MA ZGODĘ NA LĄDOWANIE. CZEKALIŚMY NA WAS.
Wiadomość zakończyło ciche pyknięcie i metalowy korpus droida znieruchomiał, a jego fotoreceptory zgasły. Pennorth został sam.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Astad Bat'rai » 23 Kwi 2019, o 03:16

Cisza.
Pierwsze piętnaście sekund Al spędził w totalnym bezruchu i bezmyślności. Potem, nagle, jakby w jego umyśle pękła jakaś tama, przyszły wspomnienia.
Wybuchy...
Coraz bliżej...
Uwaga...!
– Kurwa mać! – Al'edo zerwał się z fotela i oparł obiema rękami o blat panelu sterowniczego. – Wszystkie te lata akkowi w dupę! – wydusił przez zaciśnięte zęby, po czym ze wszystkich sił wypchnął niepożądane myśli ze świadomości. Niemal natychmiast odetchnął głęboko i spojrzał w przestrzeń przed sobą. Tajemnicza planeta zdążyła z powrotem skryć się za krawędzią przedniego iluminatora. No tak, wciąż robili pieprzone kółka wokół własnej osi.
– D34D? Dee-dee?
Droid nie zareagował. W jego bezruchu było coś przerażającego, kiedy tak siedział, wpatrzony w Ala martwymi fotoreceptorami. Al'edo podszedł do niego od tyłu i otworzył klapkę. Przyjrzał się wnętrzu głowy, gmerając palcami w przewodach, choć wiedział, że praktycznie nie zna się na elektromechanice droidów. Dość jednak, że na jego oko w pewnym miejscu jeden z układów został uszkodzony. Wspaniale...
Wrażenia strachu wcale a wcale nie psuł tajemniczy i dziwny komunikat wygłoszony chwilę przed "śmiercią" robota. Kimkolwiek byli mieszkańcy planety, pilot szczerze wątpił, żeby mieli dobre zamiary, a już szczególnie wobec niego. Pennorth czuł się bardzo nieswojo. I bardzo mu się to nie podobało, tym bardziej, że zaczął odczuwać skutki całej sytuacji w okolicach żołądka. Nie stracił jednak ani na chwilę zimnej krwi.
– Jak, do cholery, ja mam teraz... – mruknął do siebie. Nagle go olśniło: – ...wszystkich bezpiecznie dowieźć... Dowieźć...
Wszystkich bezpiecznie dowieźć. Wszystkich... uratować. Uratować wszystkich. Tak, to jest twoje zadanie na tę chwilę, Al, więc weź się do roboty!
Pozbywając się dzięki tej auto-motywacji resztek rozpraszających go myśli, pilot przeszedł się po całej kabinie, sprawdzając dokładnie odczyty z komputera pokładowego na całej konsoli sterowniczej. Niestety, nie ulegało wątpliwości, że główny... no, że generator został uszkodzony. Nie, nie tylko "uszkodzony" – zniszczony w wybuchu, doszedł do wniosku Al'edo. Dalej metodycznie sprawdzając odczyty zastanowił się nad tym faktem. Teoretycznie istniały dwie opcje – usterka bądź zamach bombowy. To pierwsze raczej by go nie zdziwiło. Ale biorąc pod uwagę całą sytuację, czyli wyskoczenie promu tuż obok planety, zdalnie nadany poprzez D34D komunikat tuż po wybuchach oraz jego ewidentnie spersonalizowana treść... To nie była usterka, a w każdym razie nie przez nikogo nieoczekiwana.
Przerwał rozważania, skończywszy przegląd kontrolek i ekranów. Trzeba uspokoić pasażerów, natychmiast. Całe szczęście, że awaryjny generator zasilał oprócz napędu podświetlnego i systemów podtrzymywania życia również pokładowy interkom. Al dał sobie pięć sekund na namysł i przycisnął odpowiedni guzik.
– Uwaga, uwaga, mówi kapitan statku i wasz pierwszy pilot, Al'edo Pennorth. Pojawiły się... komplikacje związane z systemem hipernapędu, ale proszę się nie martwić. Obsługa robi co w jej mocy, by państwa podróż nie została bardzo przedłużona. Za odniesione szkody i dyskomfort przepraszamy, ale dla dobra sytuacji prosimy, by uwagi i skargi przekazali nam państwo już po zakończeniu lotu, w porcie na Coruscant. Dziękujemy za wyrozumiałość. – Al cofnął palec.
Nic więcej nie przychodziło mu do głowy. Przez chwilę wahał się, czy nie próbować uruchomić kamer, ale nie wiedział nic o możliwych uszkodzeniach również zapasowego generatora, więc wolał maksymalnie go oszczędzać, przynajmniej na razie. Spróbował połączyć się z droidem pokładowym i droidem-mechanikiem, wracając do rozważań.
A więc zamach. Tylko po co? Jedyne sensowne wytłumaczenie byłoby takie, że zamachowcy interesują się kimś lub czymś na pokładzie, bo z pewnością nie samym statkiem. Kimś lub czymś...
Nie było czasu na myślenie o przyczynach, należało zająć się skutkami. Bądź co bądź, to Al'edo Pennorth był kapitanem tej jednostki i był odpowiedzialny za każdego pasażera. Tym razem mu się uda. Tym razem kogoś uratuje, komuś pomoże, zamiast...
Znowu to samo! Ponownie usunął natarczywie powracające myśli i skupił się na zadaniu. Wiedział, jakie ma obowiązki, wystarczyło je wszystkie wykonać tak, jak trzeba. Wszelkie sentymentalne bzdury były w tej sytuacji zbędne.
Napłynęły raporty od droida pokładowego. Al uruchomił opcję wyświetlenia ich w konsoli tekstowej na głównym ekranie panelu.

> Uruchomiło się oświetlenie awaryjne;
> Pasażerowie wzburzeni, przestraszeni;
> Nadzwyczajny bałagan na pokładzie, przewrócone bagaże i podręczne przedmioty pasażerów;
> Ranni;
> Krzyki i płacz;
> Kilkoro pasażerów nie reaguje na bodźce;
> Agresywni pasażerowie, domagają się wyjaśnień i rozmowy z kapitanem, pilotami;
> Werbalna i fizyczna agresja względem mojej jednostki;
> Zalecane zablokowanie wszystkich drzwi wyjściowych z pokładu dla pasażerów, natychmiastowa pomoc medyczna i uspokojenie pasażerów;
> Ruszam po apteczkę pokładową;
> Werbalna i fizyczna agresja względem mojej jednostki;
> Werbalna i fizyczna agresja względem mojej jednostki;
> Wyjmuję apteczkę pokładową;
> Werbalna i fizyczna agresja względem mojej jednostki;


Podobne raporty przychodziły co kilka sekund. Wydawało się, że kilkoro pasażerów rzeczywiście jest co najmniej nieprzytomnych. Mężczyzna zablokował pokład pasażerski, jak mu zalecił droid pokładowy. Droid-mechanik wciąż nie odpowiadał. Al'edo miał nadzieję, że nie został zniszczony ani uszkodzony.
Zdecydował, że poczeka jakiś czas, aż pasażerowie się uspokoją. Może w tym czasie przyjdzie raport od mechanika. Chmurna planeta z powrotem ukazała się za iluminatorem, przypominając o ruchu obrotowym statku. Mimo to Pennorth nie uruchamiał na razie silników manewrowych, oszczędzając jak się da zapasowy generator. Na decyzję, co robić dalej przyjdzie czas, kiedy pasażerowie przestaną panikować. Pochylił się nad panelem i znowu wdusił przycisk.
– Drodzy Państwo – rzekł stanowczo – tu kapitan. Proszę natychmiast zająć miejsca siedzące i pozwolić pracować załodze okrętu. Pomoc medyczna jest w drodze, ale w celu umożliwienia jej nadejścia, muszą Państwo zachować spokój i opanowanie. Na razie, w czasie oczekiwania na pomoc, niech każdy, kto ma jakiekolwiek doświadczenie medyczne, wspomoże załogę w opiece nad poszkodowanymi. Pomoc jest w drodze. – Zakończył nadawanie.
Mężczyzna poczuł się dziwnie. Wiedział jednak, że musiał okłamać pasażerów.
Teraz jedyne, co musiał, to czekać.
Image

Mhi draar baati meg'parjii se
Kote lo'shebs'ul narit
Awatar użytkownika
Astad Bat'rai
Gracz
 
Posty: 62
Rejestracja: 6 Lip 2018, o 11:50

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Gweek » 23 Kwi 2019, o 12:49

Ermav leżał pod scianą głòwnego pomieszczenia pasażerskiego, mając plecak pod głową. Nie mógł zasnąć, choć był już mocno zmęczony. Burczenie w brzuchu podobne być mogło do chrapania, bo młodzian miał zamknięte oczy, a na twarz położył czapkę ze sztywnym daszkiem. Wmawiał sobie, że to jeszcze za wcześnie na posiłek. Nie zdążył zabrać ze sobą tego co chciał, ale i tak jest dobrze. Z obchodu ogólnodostępnych pomieszczeń dla pasażerów jednostki zapamiętał tylko drogę do odświeżacza, z którego wcześniej skorzystał.

"Dżo dżo" myślał o ostatnich wydarzeniach, tuż sprzed wylotu. Przecież wszystko było zaplanowane perfekcyjnie, a i tak coś poszło zdecydowanie nie tak, jak sobie to wyobrażał.
Wycieczka do stolicy miała wszystko zmienić. Uspokoić skołatane nerwy, a może też przestanie palić. Korzyść będzie podwójna - finansowa i zdrowotna, a póki co, chciało mu się jarać tak, jak gamorreaninowi ruchać. Ostatni szlug, w pogniecionej paczce, spokojnie spoczywał obok żarowej zapalary. Sen nadchodził powoli, był na wyciągnięcie ręki. Światełko w tunelu powoli gasło, a stłumiona eksplozja wydała się czymś zupełnie normalnym, wyłącznikiem prądu. Potężny, wtórny wstrząs podrzucił do góry luźne i wiotkie ciało. Przed utratą przytomności uchronił Ermava zwinięty plecak - poduszka.
W ciemnościach zdążył tylko się skulić. Nie dość szybko, aby uniknąć pierwszych istot tratujących w panice wszystko, co mieli przed sobą i pod sobą. Kolejny atut leżenia pod ścianą - ograniczył strefę otrzymywania ciosów do trzech stron. Gdy światło na powrót się włączyło, zdołał się podnieść, cicho pojękując z bólu. Usłyszał też głos pilota jedostki, czyli nie było tak źle, jak myślał. W ogólnym chaosie stał na uboczu, upatrując dla siebie szansy. Podniósł plecak, otwierając delitaknie suwak. Rozglądał się uważnie dookoła, co jakiś czas zerkając też na podłogę. Część pasażerów wrzeszczała i panikowała. Inni gdzieś szli, pomstując na Kapitana. On stał pod scianą i czekał.

I wtedy zamknęły się wszystkie drzwi przedziału pasażerskiego. Kilka osób leżało niepytomnych, innym z głów lała się krew. Zamieszanie zaczęło się potęgować. Głos z interkomu już spokojniejszy, niż za pierwszym razem, wydawał ogólne instrukcje postępowania i prosił o uspokojenie.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 282
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Saine Kela » 23 Kwi 2019, o 17:23

Na odprawę lotu szła z mocno bijącym sercem, które lada moment miało wyskoczyć jej z piersi. Była zdenerwowana, podekscytowana i przerażona. Miała na sobie czysty, choć skromny strój, który sugerował, że parała się prostymi pracami naprawczymi. Czarne włosy miała upięte w sztywny kok, a na plecach dźwigała niewielki plecak ze skromnym bagażem. Nie miała wiele i nie potrzebowała wiele, a tam gdzie leciała miała szanse na zdobycie tego, czego pragnęła. Wiedziała, że czeka ją długa droga, ale była gotowa ją przejść, nawet jeżeli będzie ciężko. Nie da się zdeptać byle komu.
Na moment pojawił się w jej oczach błysk, który zaraz zgasł. Poszła za tłumem ludzi, nerwowo się rozglądając, ale wokół nie działo się nic szczególnego. Dostała się na statek, okazując bilet, który wcześniej otrzymała. Nikt jej nie zatrzymał. Znalazła swoje miejsce i usiadła, na moment odchylając głowę i wypuszczając powietrze z uczuciem ulgi. Nie było już odwrotu.

Denerwowała się lotem, ale zaszła na tyle daleko, że teraz już nikt by jej nie mógł zatrzymać. Swobodnie poczuła się jednak wówczas, gdy statek na dobre oderwał się od planety i opuścił atmosferę wskakując w hiperprzestrzeń. Mogła się odprężyć i wreszcie rozejrzeć spokojnie wokół siebie. Ludzi i innych istot było sporo, byli różni, niektórzy całkiem zwyczajni, względem innych czuła odruchową niechęć i wolałaby im nie wchodzić w drogę. Wszyscy jednak zdążali do jednego miejsca. Była na pokładzie, choć mało brakowało, a by się nie dostała. Czy żałowała? Jej myśli odpłynęły na moment... nie, nie żałowała, zrobiła wszystko, co trzeba...

Nagle światła zgasły i zatrzęsło statkiem. Wszyscy spadli w panikę, Ashlyn także. Zerwała się ze swojego miejsca, próbując coś dostrzec. Wybuch? Jak to? Zamarli, a potem nastąpiła kolejna eksplozja.
- Co jest kur...? - jednostka się zatrzęsła, a Ashlyn straciła równowagę zataczając się lekko.
Zaklęła w myślach siarczyście, choć podobnie jak inni była przerażona. Dlaczego teraz? To miała być jej szansa! Dostała się! Nie chciała tutaj ginąć! Zaczynała panikować, ale jednocześnie włączył się jej tryb analizy i tego, co mogło się wydarzyć, co się popsuło i jak mogło dość do awarii i eksplozji. Skąd doszedł ten hałas, z jakiej części statku? Ten wstrząs... z pewnością wyskoczyli z hiperprzestrzni. Czyżby hipernapęd padł? Ale jak?
Zaczęła się przedzierać między istotami, chcąc wyjść z przedziału pasażerskiego. Niestety drzwi się zatrzasnęły, a Ashlyn znów zaklęła. Nie, nie, nie, nie, nie! Uderzyła w drzwi wściekle. Głos kapitana, który po chwili się rozległ, wcale nie napawał jej optymizmem.
- Wszyscy umrzemy...
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 653
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Grisarlo Makk'ala » 24 Kwi 2019, o 16:37

Od samego początku wiedział. Cholerne statki zawsze miały w sobie ten procent niepewności, który nie pozwalał zaufać żadnemu pilotowi, bo cóż teraz fachowcy pilotażu mogliby zrobić? Przeczuwając zbliżającą się śmierć nie miał ochoty poddawać się tak łatwo! Wierzył, że była jakaś droga wyjścia, od której z pewnością pilot będzie chciał ich odciąć samemu uciekając w kapsule.
Wystarczająco podchmielony poderwał się z ziemi. Naturalnie butelka, którą wcześniej dzierżył w dłoni, połamana na części robiła całkiem niezłe zamieszanie u robota, który zamiast zajmować się ludźmi, wolał zabezpieczać teren, a tuż obok jego kanciasta torba. Dość nieprzystępny i bardzo zdecydowany, co do swoich czynów robot nie miał nawet myśli pozwolić mu przedostać się w okolicę rozwalonego szkła, co Saggy przyjął z ogromną złością. Bez zbędnego cackania się ze stalowym mechanizmem, pociągnął go na ziemię, kopiąc jego twarz i odbierając swoją własność w postaci torby, którą wcześniej zasłaniał. Ani mu się śniło pozostawać dłużej w miejscu, gdzie był jeden, wielki chaos. Jego podświadomość podszeptywała mu, że demony przeszłości tradycyjnie muszą się na nim mścić, jakby był prawdziwie niesprawiedliwym handlarzem...
Zdobywając się na większą odwagę niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, z pewnością powodem była (znikoma) ilość procentów we krwi, ruszył w kierunku drzwi, w które uderzał zewnętrznymi częściami dłoni.
- Idioto! Wypuść nas stąd! Co się do cholery dzieje! Gdzie są kapsuły! - wykrzykiwał bezradnie, nawet na chwilę nie patrząc na resztę pasażerów, których i tak musiał ominąć po drodze, co nieraz przyprawiło go o ból głowy. Swoje słowa kierował głównie do kamer, które z dość pokaźną intensywnością wydawały mu się przemawiać do jego osoby. Byli w pułapce i nawet nie było wiadomo, jakie były szanse przeżycia! Tym bardziej pogorszył sprawę, podsuwając niektórym, bardziej ogarniętym pasażerom własny pomysł, którym była ucieczka kapsułą ratunkową, które zawsze powinny znajdować się na takowych statkach.
Image
Awatar użytkownika
Grisarlo Makk'ala
Gracz
 
Posty: 45
Rejestracja: 1 Maj 2018, o 15:46
Miejscowość: Szczecin

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Kelan Navarr » 25 Kwi 2019, o 16:17

Zawieszony w pustce prom powoli obracał się wokół własnej osi. Szare cielsko planety po raz kolejny zniknęło z pola widzenia Pannortha, gdy coś innego przykuło jego uwagę. Na czarnym bezmiarze przestrzeni kosmicznej pojawił się nowy punkt. Rósł z każdą sekundą, zbliżając się z ogromną prędkością. Choć powinien się cieszyć z faktu, iż zostali odnalezieni, pilot czuł jedynie rosnący niepokój. Ktokolwiek się do nich zbliżał, musiał wcześniej wiedzieć, że znajdą się właśnie tutaj. Wszystko nastąpiło zbyt szybko, by mogła to być zwykła ekipa ratunkowa. Nim tajemnicza jednostka zbliżyła się wystarczająco, by dostrzec jakieś charakterystyczne detale, na skutek rotacji zniknęła Pennorthowi z oczu. Dopiero delikatny wstrząs zakomunikował mu, że do promu podłączono zewnętrzny rękaw. Mężczyzna podniósł się z fotela pilota. Kimkolwiek byli ich goście, Pennorth był jedyną decyzyjną osobą na pokładzie, upoważnioną do podjęcia dialogu.
Nim dotarł na miejsce, usłyszał syk otwieranego włazu i odgłosy ciężkich kroków na metalowej posadzce. Jakkolwiek głupio to brzmiało, miał obowiązek powitać przybyszów na pokładzie. Wyszedł przed cztery odziane w czarne pancerze istoty, które zatrzymały się na jego widok.
- Witajcie na pokładzie promu Silver... – przerwała mu brutalnie kolba karabinu, która niespodziewanie spadła na jego twarz, łamiąc nos.
Dalej wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Pozostawiając jednego na straży w korytarzu, trzech mężczyzn weszło do pomieszczenia wspólnego. Ubrani byli w jednakowe, czarne pancerze, zwieńczone hełmami o nietypowym wyglądzie w tym samym kolorze. Jedynym, co rzuciło się Pannorthowi w oczy, było logo wybite na prawych naramiennikach – czarny okrąg wpisany w żółty. Z niewielkiego przedmiotu trzymanego przez jednego z mężczyzn wystrzelił holograficzny obraz. Przedstawiał szczupłego chłopca o ciemnych włosach opadających mu na oczy.
- Poszukujemy tego dzieciaka – oznajmił trzymający projektor mężczyzna zniekształconym przez wokabulator głosem.
Oczy najbliższych sąsiadów bezwiednie skierowały się w stronę Airona. Nie zostało to niezauważone. Dwóch napastników momentalnie doskoczyło do chłopca, bezceremonialnie unosząc go w powietrze i ciągnąc w kierunku wyjścia.
- Zostawcie go! – matka chłopca poderwała się na nogi, w desperackim ataku próbując powstrzymać napastników.
Osobnik pilnujący wejścia bezceremonialnie uniósł karabin i nacisnął spust. Samotny bolt energetyczny poszybował przez pomieszczenie i zniknął w czole kobiety. Jej głową szarpnęło w tył i martwe ciało runęło na posadzkę. Nikt więcej nie ośmielił się zaprotestować. Nikt z wyjątkiem chłopca, który krzycząc energicznie rozdawał kopniaki otaczającemu go powietrzu.
Gdy wołanie o pomoc stało się tak odległe, że prawie niesłyszalne, do pasażerów dołączył Pennorth, którego brutalnie wrzucono do środka. Drzwi zasunęły się za nim. Po chwili pasażerowie promu usłyszeli szereg cichych wystrzałów. Ze zgrozą Pannorth uzmysłowił sobie, że właśnie stracili wszystkie kapsuły ratunkowe.

***


- Zostawcie mnie! Puszczajcie! – Airon bezskutecznie próbował wyrwać się ze stalowego uścisku miażdżącego mu ramiona.
Jego apele nie przynosiły najmniejszego rezultatu, nie prowokowały żadnej reakcji. Niczym bagaż przeniesiono go na pokład innej jednostki i przypięto do zimnego, metalowego fotela. Nie wiedział gdzie się znajduje, ani kim są jego porywacze. Ich statek pachniał inaczej, niż przesiąknięty wonią pasażerów prom. Było w nim coś sterylnego. Chłopiec poczuł niespodziewanie ukłucie na szyi, poparte cichym sykiem aplikatora. Dźwięki stały się jakby przytłumione i nim Airon pogrążył się w całkowitej ciszy, usłyszał jak jeden z mężczyzn stwierdza, że przy obecnym kursie, za pół godziny prom bezwładnie wejdzie w atmosferę planety.
Image
Awatar użytkownika
Kelan Navarr
Gracz
 
Posty: 2280
Rejestracja: 28 Gru 2008, o 00:13

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Alice » 27 Kwi 2019, o 15:01

Sama odprawa była dla Roberta czymś ciekawym, a zarazem przypominającym mu o nieuchronnym końcu. W pierwszej chwili było mu wszystko jedno co się z nim stanie i gdzie trafi, jednak gdy procenty wywietrzały z głowy i wytrzeźwiał, nie chciał skończyć jak robak rozgnieciony pod stopą wielkiego olbrzyma. To, że kiedyś miał naprawdę pecha i niewiele pamiętał po alkoholu nie oznaczało, że ma zginąć. W pierwszej kolejności musiał pozbyć się tego dupka, który go złapał - Ricka Morrisa, jak zdążył się dowiedzieć. No i tych przeklętych kajdanek, które krępowały mu każdy ruch. Mechanizm był jednak bardzo zmyślnie wymyślony, że pozostali ludzie nie zwracali na to zbytniej uwagi. Nawet podczas odprawy kontrolerzy nie dopytywali za bardzo o powód posiadania przez niego kajdanek. Ciekawe ile zapłacono im na przymknięcie oka i dokładne skontrolowanie tej dwójki przybyszów.
Na statku Robert oraz Rick (Dick nazywany w myślach przez Roberta) mieli dwa miejsca na samym tylnej części statku. Powód był prosty – mieli nie zwracać na siebie uwagę i w miarę bezproblemowo dotrzeć na Coruscant. Nasza dwójka usiadła przy osobach, które albo spały, albo też miały kompletnie gdzieś kim są ich współtowarzysze. Robert, po zajęciu miejsca, zaczął dość bardzo ostrożnie i niezauważenie przyglądać się swoim współpasażerom i innym osobom na pokładzie. Mężczyzna miał pewien dziwny nawyk polegający na obserwowaniu ludzi oraz wyobrażaniu sobie kim są i o czym myślą.
W tym przypadku Robert robił to, aby nie myśleć o swoim położeniu. Jednak czynność ta tak go znużyła, że zasnął. Obudziło go mocne szarpnięcie i kołysanie statkiem. W pierwszej chwili myślał, że są to przejściowe turbulencje, ale drgania i migania świateł stały się coraz mocniejsze i silniejsze. Mężczyzna zaczął z niepokojem rozglądać się co się dzieje. Nie był jedynym, którzy przestraszyli się całej sytuacji. Pozostali pasażerowie byli mniej lub bardziej zaniepokojeni. Detektyw Dick również wyglądał na poruszonego. Dał jednak znać Robertowi, aby ten został na swoim miejscu i nie wykonywał żadnych niepożądanych ruchów. Inaczej mogło się to dla niego źle skończyć. Robert, choć niechętnie posłuchał go. Wtem z głośników dobiegł głos kapitana uspokajający i mówiący o tym co się stało. Robert na chwilkę uspokoił się, choć w głębi duszy miał wrażenie, że to nie jest tylko mała awaria.
I przeczucie go nie myliło…
Jakiś czas po awarii i zgaśnięciu silników Robert zauważył w oknie statek, który przybliżał się do ich jednostki . Mężczyzna nie poczuł ulgi, czuł niepokój i bliżej nieokreślony lęk. Jednostka ta była niczym duch, który to pojawił się naprawdę bardzo szybko. Robert poczuł lekki wstrząs sugerujący, że nowy pojazd podłączył się do ich statku. Po kilku minutach, wielu krzykach i zamieszaniu zobaczył dziwnie wyglądające i opancerzone postacie, które weszły do środka. Mężczyzna, siedząc z tyłu, nie za bardzo mógł im się przyjrzeć. Słyszał jednak i widział holograficzny obraz w którym szukano jakiegoś dzieciaka. Robert, widząc obraz skojarzył sobie niewielkiego wyrostka, którego widział przy wsiadaniu. Zapamiętał jego niewielką posturę, wystraszoną twarz oraz matkę, która nie odstępowała go na krok. Pomimo tego nie zamierzał pomagać w rozpoznaniu dzieciaka.
Pomoc Roberta nie była jednak potrzebna, ponieważ nieprzyjaciele sami znaleźli go. Krzyk, wrzawa oraz zamieszanie towarzyszące temu wszystkiemu powodowało jeszcze większy niepokój i strach w Robercie. Kiedy usłyszał krzyk kobiety oraz delikatny syk wiązki z broni stało się jasne, że znalazł się w jeszcze gorszym położeniu. Nie zamierzał udawać , ze się nie bał. Bał się cholernie, a jego sytuacja sprzed wejścia na statek wydawała mu się śmieszna.
Osobą, która nie straciła zimnej krwi był jego towarzysz, detektyw Rick Morris (lub też na takiego wyglądał). Ten kazał Robertowi pozostać na miejscu, sam zaś udał się do przodu pomieszczenia, chcąc zobaczyć co się dzieje. Robertowi przez ułamek sekundy zdawało się, że Dick ma ze sobą jakąś broń, którą chowa za połami płaszcza. Posłuchał prośby mężczyzny, z napięciem czekając na dalszy rozwój wypadków.
Image
Awatar użytkownika
Alice
Gracz
 
Posty: 383
Rejestracja: 27 Lut 2012, o 14:43

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Saine Kela » 29 Kwi 2019, o 18:19

Ashlyn niewiele zarejestrowała. Wszystko działo się zbyt szybko, niewątpliwie jednak odcisnęło na nie swoje piętno. Odskoczyła od otwierających się wrót, przez które przeszło trzech mężczyzn. Zapamiętała czarne kombinezony, tajemnicze logo, złowrogie słowa, krzyk, wrzask, szamotaninę i wystrzał oraz padające ciało. Była w szoku, jak zapewne każdy z pasażerów, który był świadkiem tego zdarzenia. Nikt z nich nie miał pojęcia co właściwie zaszło, o co chodziło i dlaczego ich to spotykało. Nie mogła nic zrobić i nie zamierzała, chciała jeszcze żyć. Niemal przykleiła się do ściany, nie chcąc zwracać na siebie uwagi i szukała drogi ucieczki, rejestrując nie tylko ludzi i konkretne zdarzenia, co otoczenie i coś, co mogłoby im pomóc. Mogłaby spróbować się przemieścić i jakoś ich ominąć... nie, to kiepski pomysł, mogło być ich więcej. Nieruchomiała.
A potem poszli, zabrali dzieciaków, wrzucili chyba kapitana i poszli. I ten syk. Ashlyn w pierwszym momencie nie wiedziała o co chodzi, zaraz potem jednak dotarło do niej co się wydarzyło. I to ją przeraziło, bo oznaczało, że napastnicy nie zamierzali dawać im szans na przeżycie. Zaczerpnęła powietrze, a uparta myśl o tym, że zaraz wszyscy umrą powracała do niej jak bumerang i stawała się coraz bardziej realna.
- Nie! - dopadła do drzwi, a potem do panelu z zamiarem jego wyważenia i otwarcia wrót. - Szlag! - w psuciu była równie dobra co w naprawianiu, jak wywoła spięcie, drzwi powinny się ponownie otworzyć.
Niewiele przy sobie miała, a jej skromny dobytek to kilka drobnych narzędzi, parę kredytów i jakieś ubranie na zmianę. Teraz jednak nie miało to znaczenia, w dodatku czas im się kurczył i to niemiłosiernie.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 653
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: PUSTKA - sesja specjalna

Postprzez Astad Bat'rai » 30 Kwi 2019, o 20:54

– Kurwa mać – mruknął pilot, leżąc bez ruchu na podłodze. Natychmiast tego pożałował, gdyż jego nos zapulsował nieznośnym bólem. Oczywiście mógł oddychać tylko przez usta i między innymi z tego powodu nie mógł dłużej wylegiwać się na posadzce, chociaż ta w jego sytuacji była dość wygodna. Podparł się rękami, wzniósł do pozycji na czworaka i przysiadł na piętach. Z nosa wciąż kapała mu krew. Otarł ją delikatnie rękawem, ignorując wpatrujących się w niego i rzucających komentarze pasażerów.
W ogóle nie wiedział, co myśleć. Siedział tak, wpatrzony w pokład i niemal nie słyszał niczego, co działo się dookoła. Myślami był jeszcze w kokpicie, kiedy nic nie robił, zamiast... Kiedy zwlekał i przyleciał tamten statek. A teraz... Chuj, teraz za pół godziny się rozbiją, jeśli on nic nie zrobi. Tylko czy w ogóle powinien? Czy nie powtórzy się...? Nie. Nie powtórzy się. Jest już zupełnie innym człowiekiem. Poza tym – był trzeźwy. No, nie do końca, bo złamany nos przyniósł z sobą oczywiście okropny ból głowy, jakby ktoś wwiercał się mu wibrokrętem do czaszki. Potrząsnął głową i oczywiście natychmiast tego pożałował. Cholera, będzie musiał pamiętać, żeby nie robić gwałtownych ruchów. Ignorując pulsujący ból, podparł się rękami i wstał chwiejnie, trzymając się ściany. Któryś z pasażerów uczynił ruch, jakby chciał mu pomóc, ale nagle się rozmyślił. Al'edo zmusił się, aby skierować uwagę na to, co dzieje się naokoło, zamiast na myśli siedzące mu w głowie.
– Pan jest pilotem?
– Kim byli tamci ludzie?
– Co to do cholery ma znaczyć?!
– Ludzie, dajcie spokój, nie widzicie, że go zranili?
Pennorth starał się rozróżnić istotne informacje nadchodzące od pasażerów z trzech stron od tych nieistotnych. Nie potrafił jednak. Widocznie kiedy zobaczyli, że jest przytomny, większość pomyślała, że magicznie umie odpowiedzieć na ich wszystkie pytania. Rozejrzał się wobec tego jedynie po pokładzie w poszukiwaniu robota pokładowego. Pasażerowie otoczyli go jednak ciasnym kręgiem, tak, że nie wiedział, ilu ich dokładnie jest i w jakim stanie jest reszta. Nagle jednak zdał sobie sprawę, że obok niego ktoś wciąż i wciąż próbuje coś zrobić, wiercąc się przy tym i przeklinając pod nosem. Przyjrzał się przez załzawione oczy ciemnoskórej kobiecie w jakimś kombinezonie. Wciąż oparty o gródź, wytarł oczy rękawami i jeszcze raz się jej przyjrzał. Kombinezon był ewidentnie roboczy, a mimo to elegancki. Jego właścicielka grzebała właśnie przy panelu otwierającym drzwi, którymi przed chwilą wleciał. Swoją drogą, jednak nie mylił się co do zamiarów mieszkańców planety. Skurwysyny.
– Będziesz tak dobra i powiesz mi... – urwał, bo nagła wypowiedź spowodowała nasilenie się bólu. – Kim jesteś? Nie, czekaj... Co ty robisz? Znasz się na tym?
W czasie, kiedy do niej mówił, rozglądał się w poszukiwaniu dobrych stron sytuacji, a raczej czegoś, co mogłoby odwrócić nieuchronną śmierć dla większości osób na pokładzie.
– Przepraszam... – powiedział stanowczo, lecz niezbyt głośno. – Przepraszam wszystkich! – wysilił się, by krzyknąć i natychmiast skulił się z bólu. Zaraz jednak wyprostował się. – Ludzie! Pasażerowie! Czy możecie zawołać do mnie droida pokładowego? Teraz?! – Rozejrzał się po twarzach dookoła i kolejny raz wytarł krew prawym, a łzy lewym rękawem swojego kombinezonu pilota. – Droid pokładowy, teraz!
Znów zacisnął oczy, czekając, aż fala zwiększonego bólu przepłynie przez czaszkę.
– Jeśli byłby tutaj jakiś lekarz, jestem zobowiązany za pomoc – dodał nieco ciszej. Po chwili jednak zorientował się, co mówi. – Najpierw jednak zajmijcie się tymi bardziej poszkodowanymi...
– Co? – Zmarszczył brwi, kiedy jakaś starsza kobieta wciąż zadawała mu masę pytań, z mieszaniną gniewu i zdziwienia na twarzy. – Tak, tak, tak! Ludzie! Jestem kapitanem... jestem pilotem tego statku. Tego... promu. Jestem pilotem! Tak, kurwa, pilotem jestem, zamknijcie wszyscy wreszcie mordy! – Gdzieś z tyłu świadomości Al zdał sobie sprawę, że właśnie wkroczył do akcji stary-on. A raczej temperament starego-jego. Szybko odetchnął kilka razy i kontynuował: – Ludzie, proszę...! Jesteśmy wszyscy... Wszyscy w takiej samej sytuacji. Musimy coś zrobić, zamiast bezsensownie pierdolić o Dupie Marynie – rzekł bardziej z bezsilnością niż ze zdenerwowaniem. – Widział ktoś tego droida?
Al'edo nie wiedział, jak się to wszystko skończy, ale pierwszy raz od dawna... Pierwszy raz od bardzo dawna zmierzył się z sytuacją, kiedy realnie groziła mu śmierć. I to nie tylko jemu. Także jego pasażerom. Za których był odpowiedzialny. Odpowiedzialność. Tak, to było coś, co w sumie mu pomogło. Ale teraz mogło oznaczać zgubę. Musiał jednak coś zrobić. Trzeba było coś zrobić, i to zaraz.
Nagle usłyszał, jak ktoś przeciska się w jego stronę. Zaciekawiony zaczekał na tę osobę, zerkając tymczasem na ciemnoskórą dziewczynę, która nadal dłubała w panelu sterującym drzwiami prowadzącymi na korytarz.
Image

Mhi draar baati meg'parjii se
Kote lo'shebs'ul narit
Awatar użytkownika
Astad Bat'rai
Gracz
 
Posty: 62
Rejestracja: 6 Lip 2018, o 11:50

Następna

Wróć do Archiwum