Content

Przestrzeń Huttów

[Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Image

[Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Mistrz Gry » 29 Kwi 2019, o 01:09

Nar Shadda, planeta księżyc przyciągający do siebie wszystkich chcących się przed czymś ukryć bądź od czegoś uciec wieczną obietnicą szansy na powodzenie.
Także obecni mieszkańcy tego nigdy nieśpiącego miasta mieli przed sobą tę obietnicę. Kiedyś może być lepiej. Jedna wygrana w kasynie. Jedna świetna umowa. Jedna transakcja. Jeśli tylko by trochę poczekali, to miejsce wydawało się wręcz gwarantować nowe, lepsze życie.
Jednak jedna rzecz, której dowiadywało się zawsze zdecydowanie za późno, to to, że obietnica od Hutta jest tyle warta co ty dla nich. Dla większości lepsze czasy nigdy nie nadchodziły, zostawiając ich w niższych poziomach na zawsze odcinając od naturalnego światła nadziei.
Ale niektórzy brali sprawy we własne ręce, nie polegając na losie. Wyłamywali się z kryminalnego świata, który w przestrzeni gangsterów nie był nawet trochę ukryty. Znajdowali w sobie stłamszony wcześniej optymizm i prowadzeni przez swoją wiarę w lepsze jutro udawało im się znaleźć to obiecane, nowe życie. Albo umierali próbując.
To właśnie próbowała zrobić Riley. No cóż, pierwszą z tych dwóch rzeczy, mimo że wyglądała trochę jak chodzący trup przez brak snu, do trumny się jej nie śpieszyło – nie to, że było ją na jedną obecnie stać. Ale niedługo… Jak tylko zbierze pieniądze na transport do swojego celu…

***


Klub Horizon był średniej wielkości kasynem, które nie różniło się praktycznie w żaden sposób od wielu tych do których kiedyś uczęszczała. Także było to stosunkowo słabo oświetlone miejsce, w którym co chwila błyskały jakieś automaty, zaprojektowane tak że łatwo było się w środku zgubić. Proste i skuteczne triki psychologiczne, które w połączeniu z alkoholem miały na celu zatrzymać nieszczęśników myślących, że się obłowią, jeśli zagrają jeszcze kilka razy.
Trudno powiedzieć by na dziewczynę nie działały, ale z drugiej strony – trzymanie jej chyba nie działało na korzyść tego przybytku.

Mimo, że dziewczyna dawno nie grała w Pazaaka i nie miała już swojej starej talii, szczęście jej dzisiaj nie zawodziło.
- 19 – powiedziała kładąc karty na stole. Najbliższym wynikiem było 14, więc bez problemu zgarnęła wartą 80 kredytów pulę.
Nie grała obecnie o bardzo duże pieniądze, bo by to robić trzeba było najpierw je mieć, jednak ziarnko do ziarnka i jej majątek się zwiększał.
- Kurwa, oszustka! 18, 20, 17, 19, ty myślisz, że jesteśmy idiotami!? – wykrzyknął energicznie podnosząc się ze stołka jeden ze współgraczy.
- Nie wykryto żadnych oznak oszustwa. – skomentował to droid-krupier – Proszę o ponowne zajęcie miejsca lub odejście od stołu.
Oczywiście, że Riley nie oszukiwała. Mogła – te droidy były chyba zaprojektowane przez idiotów i pewnie dało by się im wstrzyknąć złośliwy kod przez podanie zmodyfikowanej karty ze zbyt dużą ilością danych do zeskanowania. Bo po cholerę komu izolacja. Nie było by dla niej problemem sprawić, że droid nigdy nie zauważy nawet oczywistych oszustw z jej strony. Ale teraz nic takiego nie robiła. Potrafiła wygrywać bez takich sztuczek, nawet jeśli mogła nauczyć właścicieli tego miejsca powodu, dla którego nie kupuje się najtańszych droidów. Dzisiaj po postu karty jej szły.
- Pieprzyć to – powiedział wkurzony osobnik, wybierając drugą z zaproponowanych przez droida opcji i odchodząc od stołu.

Po dwóch kolejnych rozdaniach – z których jedno dziewczyna niestety przegrała, zmniejszając sumę zdobytych kredytów z ponad 300 do 250 – to wolne miejsce zostało zajęte przez kolejnego mężczyznę. Był na oko 30-paro letnim człowiekiem, który ogólnie nie wyróżniał się jakoś znacznie, wyglądając po prostu bardzo przeciętnie. I pewnie Riley by na niego nie zwróciła specjalnie uwagi, gdyby nie to co zrobił trochę później.
Po kolejnej przegranej rundzie – tym razem zmniejszającej jej wygraną o 30 kredytów – zagadał do niej człowiek, który przed chwilą się dosiadł:
- Co taka młoda dziewczyna robi w miejscu takim jak to? – zapytał, nie dając jednak czasu na odpowiedź – Zgaduję, że przed czymś uciekasz? Każdy przed czymś ucieka.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6630
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Riley » 29 Kwi 2019, o 17:55

Riley musiała wejść do kasyna, korzystając z fałszywych dokumentów. Jej prawdziwe dane osobowe tkwiły w kartotece nieproszonych gości. Nie chciała zbytnio zwracać na siebie uwagi, ale dotychczas karty szły świetnie. Nie musiała wykorzystywać nawet żadnych hakerskich sztuczek, aby zarobić trochę kredytów. Problem tkwił w tym, że jej chciwość nie miała końca. Z początku miała dobrą passę, pomimo braku swojej talii.

- Zapewne jedno i drugie! - powiedziała i ziewnęła, zakrywając usta. Obrażeni gracze opuszczali jej stolik i to dawało jej złośliwą satysfakcję.
Starała się skupić na grze, a rzucane pod jej adresem obelgi przegranych graczy rozpraszały ją.

Pierwsza dotkliwa porażka zirytowała ją. Jej twarz pobladła jeszcze bardziej. Pokazywała mimowolnie grymaz niezadowolenia. Zaciśnięta szczęka mówiła wszystko gestem niewerbalnym. Kolejna porażka sprawiła, że jej dłoń zaczęła drżeć. Zaczęła bać się, że jej plan ją zawiedzie. Wściekła na samą siebie i wyeksowała drinka.

- Uciec?! Jak każdy w kasynie... uciekam przed ubóstwem! Aktualnie zbieram na większy biust i figurę celebrytki... - ziewnęła po raz drugi. Żadna lepsza odpowiedź nie przyszła jej do głowy.

Nie przybyła tu dla towarzyskich rozmówek, ale traktowała pobyt w kasynie jak pracę. Miała dość problemów... Huttowie, Imperium i przestępcy. Nie chciała niczego o sobie zdradzać, aby nie wepchnąć się w poważniejsze tarapaty. Traciła kredyty, a jej tętno rosło.

- Wrócę za jedną rundę, popilnuj mi miejsca. - powiedziałą do mężczyzny, uśmiechając się fałszywie.

Kolejne porażki sprawiły, że kobieta uderzyła pięścią w stół i poszłą po następnego drinka. Nosiło ją i kroczyła agresywnym tempem. Potknęła się niezdarnie, pozorując upadek i przyczepiła do droida rozdającego karty miniaturowy nośnik danych, wielkości paznokcia. W słabo świetlonym pomieszczeniu raczej nikt nie zauważył niczego podejrzanego. Chciała być dyskretna i upozorować to mądrze. Inni bywacy nie stronili od alkoholu, więc nie było to nic dziwnego, że ktoś się potknął.

Dziewczyna podniosła się i ruszyła w stronę baru, a potem skręciła do toalety. Zamknęła się w kabinie i włączyła swój datapad. Połączyła się z zawirusowanym droidem i zaczęła łamać zabezpieczenia. Nie miała czasu, aby bawić się w uczciwą grę i powolne zdobywanie pieniędzy. Miała nadzieje, że tanie droidy nie były zabezpieczane przed przyjmowaniem zewnętrznych nośników danych.

Chciała połączyć się z zawirusownaym droidem i zacząć eksploitację. W swojej wcześniejszej pracy często skanowała tego typu maszyny, więc rekonesans miała już za sobą. Riley spędziła w toalecie więcej czasu niż przypuszczała. Miała nadzieję, że niczego nie spaprała. Wróciła do gry z kolejnym drinkiem i rozsiadła się wygodnie na swoim wcześniejszym miejscu. Ominęły ją dwie partie i zaczynała się trzecia.

Jeśl wszystko poszło pomyślnie to Riley mogłaby za pomocą swojej posrebrzanej branzoletki komunikować się z droidem. Wystarczyło wysłać mu numer miejsca w kolejce i wartości swoich kart, a automat ułatwiał rozgrywkę. Dziewczyna zamierzała podłożyć się kilka razy, aby nie wzbudzać podejrzeń i zgarnąć większą pulę. Nie miała pewności, czy program zadziała.

Wcześniej testowała kod tylko na zwirtualizowanym środowisku. Wykonała wszystko jak napisał w manualu jej Rodiański znajomy z Shadow Network, w łamanym Basicu. Blondyna nie zamierzała jeszcze korzystać ze swojego asa w rękawie. Postanowiła przyjżeć się lepiej talii swojego najbardziej niebezpiecznego oponenta i wywnioskować jakiś plan.
Awatar użytkownika
Riley
Gracz
 
Posty: 30
Rejestracja: 19 Kwi 2019, o 17:35

Re: [Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Mistrz Gry » 2 Maj 2019, o 00:15

Jak się okazało, jej przeczucia były jak najbardziej poprawne - droid okazał się gorszy niż wiele zabawek pod względem zabezpieczeń.
No cóż, okazał się nawet łatwiejszy do złamania niż te z którymi wcześniej miała doświadczenie, bo był zaskakująco otwarty na świat... Cóż, szybkie sprawdzenie ujawniło tego powód - nie była pierwsza i ktoś już zapewnił sobie backdoora, a najpewniej też zainstalował trojana mającego dołączyć droida do jego botnetu...
No cóż, nie było to jej sprawą. Ułatwiło to jej zadanie i nic nie zyskała by na usunięciu wirusów, więc wrzuciła tylko swój program i skończyła z maszyną.

Kiedy wróciła do stołu nikt nie zauważył, że tasowanie talii przez droida wyglądało odrobinę inaczej. Zdobyte przez nią oprogramowanie miało zapewnić, że na jej rozkaz maszyna będzie rozdawała karty tak, by jak najbardziej zbliżyć ją do 20, zupełnie pomijając element losowości.
Oczywiście, droid nie był niczego świadomy. Inteligencję miał jedynie na poziomie pozwalającym wykonywać swoje zadanie, więc nie uznawał nawet możliwości wystąpienia błędu po jego stronie.

Ale jeszcze nie oszukiwał. Jeszcze czekał na sygnał od swojej nowej pani, kiedy ta wolała wygrywać inteligentnie.

Pierwsze dwie rundy po powrocie pozwoliły Riley ocenić, że nieznajomy miał dość dobrą talię. Nie genialną, ale miał kilka kart +/-, w tym nawet jedną +/- 1 lub 2 - która była jednak dość rzadką kartą.
Ale nie była to jakaś potężna talia z którą nie miała szans nawet bez oszukiwania. Wciąż była chyba w większości złożona ze standardowych kart i brakowało jej jakiejkolwiek naprawdę unikalnej typu podwojenie czy odwrócenie.
Na pewno jednak była znacznie lepsza niż jej obecna...

- Wydajesz się bardzo pewna siebie jak na kogoś, kto przegrał ostatnie kilka rund. - zauważył pomiędzy rozdaniami - Wierzysz w swoje szczęście?

Z perspektywy obserwatora miał dużo racji. Jej wygrana stopniała w większości, ale ona wiedziała, że to może się bardzo szybko obrócić...

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6630
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Riley » 3 Maj 2019, o 16:23

Riley była zdezorientowana. Jej rywal mógł być bardziej niebezpieczny, niż mogła się tego spodziewać. Miał lepsze karty, a droid został już wczesniej zawirusowany. Przypomniała sobie legendy o tajemniczych kuglarzach w kasynach, łapanych przez Imperialną Bezpiekę. Chwile wahała sie, czy nie warto byłoby zmienić stolik. To nie bylo jej na rekę. Lubiła wyzwania, jesli faktycznie meżczyzna był oszustem i miał zdalną kontrolę nad droidem to zawsze mogła ponownie udać sie do toalety, przeanalizować procesy i zlokalizowac jego backdoor'a.

Miała nadzieje, ze jej wersja oprogramowania jest nowsza i lepsza. Teraz była najlepsza okazja, aby sie o tym przekonać.
Odstawiła drinka na stół, a nastepnie skorzystała z gumy. Żałowała, że nie skasowała wczesniejszych wirusów.

- "O świcie odlatuje mój statek. Muszę zdobyć dość kredytów lub modlić się o ofertę Last Minute. Szcześcia nigdy dość." - odparła, ziewając i zasłaniajac otwarte usta taliom kart.

Zdała sobie sprawe, że była to jedyna osoba, z która musiała sie liczyć. Reszta graczy to płotki lub amatorzy. Wcześniej znacznie lepiej jej szło. Nachyliła sie nad uchem mężczyzny. Zaczeła szeptać prowokatorsko.
- "Podłuż sie... oddam Ci twoja dzialkę. Bedziesz miał u mnie wielki dług." - Wyszeptala skrycie, unoszac zmysłowo kaciki ust. Nie zamierzała, żalic mu się i opowiadać o rodzinnych problemach.

Poprostu skorzystała z uroku. Ataki socjotechniczne opieraja sie na ludzkiej chciwosci, wabiąc ofiary do różnego rodzaju oszustw. Sama niegdyś pisała phishingowe wirusy. Była ciekawa jego reakcji. W przeciwnym wypadku musiała skorzystać z trojana. Powoli sączyła drinka, czekając na odpowiedź. Meżczyzna sam do niej zagadał, wiec istniał jakiś cien szans, że przyjmie jej oferte. Poza tym, miała na Nar Shadda tyle problemów, że jeden więcej nic nie zmieniał.
Awatar użytkownika
Riley
Gracz
 
Posty: 30
Rejestracja: 19 Kwi 2019, o 17:35

Re: [Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Mistrz Gry » 15 Maj 2019, o 23:15

Mężczyzna nie odpowiedział, a jedynie uśmiechnął się w stronę Riley. I rzeczywiście przez następne dwie partie się praktycznie podłożył, znacznie podbijając stawkę i dwukrotnie przekraczając limit wartości kart... Chyba próbował zwiększyć tę działkę dla korzyści ich obu.
Taka prosta "sztuczka", a tak dobrze działała. Kobiety miały w pewnych wypadkach wręcz niesprawiedliwą przewagę nad mężczyznami pod względem możliwości socjotechnicznych. Być może miały te moce przez swoje miejsce w kulturze większości Galaktyki, a może powód był bardziej przyziemny.
W każdym razie - słowa wypowiedziane przez dziewczynę wydawały się udowadniać, że działanie testosteronu może zakłócić zdrowe myślenie. W końcu co mu powiedziała? Że odda mu jego działkę i to on będzie miał u niej dług.
Pomijając brak definicji "działki" - co w razie czego mogła wykorzystać, gdyby się o to upomniał - przynajmniej w teorii wkręciła go w dług za pomoc jej.

W kolejnym rozdaniu chyba postanowił nie rzucać się aż tak w oczy - w końcu wielokrotne ryzykowanie i przegrywanie jest podejrzane. Więc po prostu wyszedł ze średnimi kartami. Nie bardzo słabymi, ale słabszymi niż karty Riley i jednego z innych graczy. No cóż, to wyglądało już bardziej jak pech.

Jednak czwarta runda po "umowie" przyniosła zmianę. Na początku starał się - i to z niezłym sukcesem - wciągnąć resztę w wyłożenie dużej ilości kasy. Riley dostała niezłe karty i postanowiła podążać za tym trendem.
Więc kiedy przyszła pora by wyłożyć karty, była dość pewna siebie. Sumowały się do 17 - jedynie 3 poniżej celu. No cóż, byłoby świetnie, gdyby nie to, że jej "partner" miał 19...
Straciła co prawda mniej niż zarobiła w ostatnich 3 grach, ale niewiele...

Na pocieszenie - dalej była sporą ilość kredytów do przodu od momentu gdy weszła do kasyna, a jeszcze nie wykorzystała swojego asa w rękawie.

- Drobna rada - powiedział mężczyzna po zebraniu dużej wygranej - Na wyższych poziomach miasta będziesz się musiała raczej bardziej postarać, o ile nie trafisz na turystę lub kogoś desperackiego. Nawet tutaj większość osób działa trochę inaczej niż na dole. Mniej bezmyślnych gangsterów, a więcej "inteligentnych" zbrodni. Ale pewnie szybko załapiesz różnicę.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6630
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Riley » 18 Maj 2019, o 20:12

Riley uśmiechnęła się, widząc że socjotechnika działa. Maślane oczy w połączeniu z chirurgią plastyczną robiły piorunujące wrażenie. Tak przynajmniej myślała na początku, kiedy nie dostrzegła prawdy.
Pod wpływem zdrady, blada twarz blondyny nie zmieniła odcienia. Była to jednak wina tapety, a nie opanowania. Kobieta rozgniewała się, a nawet szczęka jej opadła gdy tylko zorientowała się, że została zdradzona.

- Kurła, tyle kredytów poszło na ciuchy, tapetę i implanty, a wszystko to jek krew w piach! - warknęła dziko.

Oczywistym był fakt, że na księżycu grawitacja była słabsza. Nienaturalnie mały potencjał grawitacyjny plus siedzący tryb życia drastycznie zwiększał jej predyspozycje do obrastania sadłem. Zabawa w kokietowanie się skończyła. Musiała teraz pokazać swoje prawdziwe oblicze.

- Miałeś szansę pomagać mi dobrowolnie... - uśmiechnęła się ponuro i nacisnęła na swoją branzoletkę, aktywując wirusa.

Chciała zgarnąć pulę i jak najszybciej opuścić to miejsce, aby uniknąć podejrzeń. Zamierzała wygrać następne dwa rozdania, przegrać jedno, a następnie wygrać 3 kolejne z rzędu i opuścić to miejsce.
Riley śpieszyła się mając na uwadzę fakt, że ktoś może zobaczyć jej miniaturkowy nośnik danych.

- Nie mam dość dobrych kart, aby pchać się na wyższe poziomy... ale myślę, że możesz sprzedać mi karty, za które wkrótce zapłacę twoimi pieniędzmi! -

Riley była pewna, że ktoś hazardzistów będzie gotów sprzedać jej karty, którymi będzie mogła zwyciężyć na wyższych poziomach.
Chciała wygrać pulę i zmyć się jak najszybciej. Zamierzała odwiedzić i ogołocić jeszcze jakieś inne miejsce o lepszej reputacji i większych stawkach.
Awatar użytkownika
Riley
Gracz
 
Posty: 30
Rejestracja: 19 Kwi 2019, o 17:35

Re: [Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Mistrz Gry » 1 Cze 2019, o 23:02

Plan Riley się trochę udał, bo rzeczywiście zaczęła wygrywać tak jak chciała, jednak wyraźne się stało, że mężczyzna zrozumiał po jej reakcji, że będzie oszukiwać. Mimo tego nie udał się zgłosić ją do władz kasyna, a zaczął ją wyraźnie bardziej uważnie obserwować, szukając sposobu w jaki to robi.
Po 4 rozdaniu według jej planu chyba coś zrozumiał, bo zwrócił się do niej prowokacyjnie:
- Chyba powinni kiedyś wymienić tego starego droida, prawda?

Mimo tego dalej przegrywał. Czyli najpewniej nie wiedział wszystkiego. To jednak było to już zbyt ryzykowne.
A Riley nie chciała ryzykować, kiedy już zgarnęła sporą ilość pieniędzy. Z gry ostatecznie wyszła mając 6 razy tyle pieniędzy co na początku.
- Co boisz się, że ktoś zauważy? - powiedział jej "przeciwnik" kiedy tylko ta zrezygnowała z kolejnego rozdania.
I to okazało się zbyt oczywiste dla reszty stołu. Dwie osoby się zerwały z miejsca i Riley już spodziewała się, że rzucą się na nią, czy coś, jednak zarzucili oni pytaniami o to mężczyznę, oskarżając go o to, że nic nie powiedział i jest w zmowie z oszustką.
To dało jej kilka sekund na odejście od stołu i szybkie wmieszanie się w tłum (mimo, że ktoś coś za nią krzyczał), zanim ci idioci zwrocą się w stronę sprawcy, a nie rzekomego współpracownika.

Udało jej się więc wydostać z kasyna, z łącznie 680 kredytami. Nie był to może olbrzymi majątek, ale wciąż było to znacznie więcej niż miała na początku i jak na jeden dzień było niezłym zarobkiem.
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6630
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Mistrz Gry » 4 Cze 2019, o 10:19

Kasa jak na jeden dzień może i była dobra, ale Riley nadal wiedziała, że to za mało na wyprawę poza Nar Shadda.
Noc na księżycu przemytników trwała w najlepsze. Słusznie można było zauważyć, że na ulicach i w liniach komunikacyjnych istot i speederów było znacznie więcej niż za dnia. Było też znacznie burzliwiej. Zza dnia mało kto się awanturował, a teraz gdzie ciemniejszy róg można było dostrzec zamieszanie. Szczególnie poza lokalami, gdzie "dokończano interesy".
Riley wyszła z kasyna. Drobny zastrzyk adrenaliny ożywił ją. Znów była gotowa na więcej. Normalnie padła by ze zmęczenia, ale hazard i oszukiwanie było jak paliwo, które trzymało ciało w szyku. A noc była jeszcze młoda.

Przeglądając na datapadzie holonet i oceniając dystans od lokacji, porównawszy go uprzednio do swojej ochoty do podejmowania dużych dystansów, miała parę lokacji do wyboru. Najbliżej z wyższego poziomu Nar Shadda dostępne było kasyno "Żmijtaj". Z informacji dostępnych jest to oczywiście doskonałe miejsce do pomnożenia majątku. Najwidoczniej menadżer zainwestował w budowanie renomy. Często można było napotkać reklamy zrobione z niemałym rozmachem, zaś na forach, nawet tych nieco mniej popularnych nie było złych ocen ze strony gości lokalu. Wszyscy goście byli zadowoleni z wizyt, a średnia ocen wynosiła 4,9/5. Samo lokum było dość popularne wśród tych bogatszych przedstawicieli galaktyki
Kolejnymi jakże to świetnymi miejscami na szybką gotówkę, były okoliczne kasyna z tego poziomu. Riley wiedziała, że z łatwością powinna znaleźć jakiś sposób, by sobie tutaj dorobić, jednakże okolice były statystycznie bardziej niebezpieczne.
"Moneciarz", "Spadkobierca" i "Wesoła Loteria". Kasyna te podobnie jak ten lokal, z którego wyszła, miały nadszarpniętą reputację. Niewiele reklam i kretyńską stronę główną w holonecie. Tak jakby celowali w niezbyt inteligentne grono konsumenckie, albo kopiowali techniki sąsiadów. Najgorzej było z "Wesołą Loterią" średnia ocen na forach niezależnych wynosiła 2,1/5. Ponoć łatwo można było nabić tam sobie guza. Łatwiej niż gdzie indziej. Nie brzmiało to najlepiej, nawet jak na standardy księżyca przemytników.

Grzebiąc w datapadzie, nie minęła chwila jak się ktoś jej napatoczył. Była sama, była kobietą, była na niskim poziomie Nar Shadda w środku nocy. Chociaż w tłumie, ten ktoś swoją dużą postawą skutecznie zagrodził jej drogę w kierunku w którym sobie szła. Istoty mijały ich, nie zwracając na nich szczególnej uwagi. Póki co wyglądało to na spotkanie dwóch osób.
Postawny wyższy Zabrak z pewnością w gębie skrócił dystans, z widocznym zamiarem złamania jej przestrzeni osobistej. Łachy, które nosił, wskazywały, że mógł to być jakiś okoliczny gangus. Niestety nie znała tego typka.
- hej mała - zagadał z kretyńskim uśmiechem numer 3. Oczy miał wytrzeszczone i źrenice nienaturalnie rozszerzone. Pewniakiem był na prochach. Gangus trzymał lewą dłoń za plecami a prawą już miał sięgać za jej ramię. Nie miał kabury z blasterem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6630
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Riley » 4 Cze 2019, o 14:15

Po niewielkim zwycięstwie przyszła pora na dalsze decyzje. Zdobyła solidny podkład, aby grać o wyższe stawki. Na jej konto wpłyneła drobna sumka, ale to nie zaspokajało jej chciwości. Ludzie i kosmici wychodzili na miasto, raczej w celach rozrywki. Hakerka z grymasem na ustach porównywała lokale, które miała do wyboru. Po krótkim rozważaniu i liczeniu swoich oszczędności, dziewczyna wybrała "spatkobiercę". "Moneciaż" wydawał się jej miejscem niebezpiecznym. Kasyno "Żmijtaj" było zbyt luksusowe, dziewczyna obawiała się, że jej możliwiości pentesterskie nie wystarczą na włamanie się bez wcześniejszych przygotowań. Oczywiście zamierzała przeprowadzić Biały wywiad i dobrać się im do kieszeni, ale nie dziś. Wypiła już dwa drinki i jej zdolności informatyczne spadły. Tańsze maszyny w gorszych lokalach oferowały jej zdecydowanie bardziej niezawodny sukces.

Dość długo grzebała w swoim datapadzie, szukając informacji na temat droidów i ich wersji oprogramowania. Pobrała kilka nowych eksploitów, które mogłyby się jej przydać. Pierwotnie, pogrążona mentalnie w holonecie nawet nie zwróciła uwagi na Zabraka. Zablokowała swój datapad, gdy gangster ją zaczepił. Riley nie wierzyła, aby jej stary gang mógł wysłać kogoś, aby ją sprzątnął. To byli tylko drobni złodzieje droidów. Riley zrywając z przestępczym procederem nikogo nie zakablowała. Schowała datapad do torby.

Kobieta uśmiechnęła się, widząc nienaturalnie rozszerzone źrenice.
- Ty też masz słabość do igiełek?! - objęła ćpuna delikatnie i chwyciła za rogi. Nawet dała buziaka w wytatuowany policzek. Błyskawicznie doszła do wniosku, że nie trzymał za plecami pierścionka zaręczynowego. Wszystko potoczyło się szybko. Riley kolanem kopnęła ćpuna w kroczę, aby Zabrak zgiął się wpół. Kolejny kopniak z jej strony poleciał w żołądek. Poprawiła ten ruch dwukrotnie, gdyby ćpun był na wyjątkowo mocnym znieczuleniu.

Dziewczyna rzuciła się do ucieczki, wyrywając się z objęć wbiegła w tłum. Chciała wtopić się w tłum i uniknąć kłopotów. Sprintowała, przepychając przechodnich. Biegła, szukając jakiejś wąskiej uliczki, gdzie mogłaby się schować i bezpiecznie przeczekać zagrożenie lub zgubić pościg. Ponownie sprawdziła datapad, aby zerknąć na mapę. Pobiegła w przeciwnym kierunku niż zamierzała. Najbliższym lokalem okazał się niesławny "Moneciarz", więc tam postanowiła się udać. Podróżując, omijała wszystkich Iridonian szerokim łukiem.
Awatar użytkownika
Riley
Gracz
 
Posty: 30
Rejestracja: 19 Kwi 2019, o 17:35

Re: [Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Mistrz Gry » 5 Cze 2019, o 11:49

Rzeczywiście przyjemniaczek nie miał za plecami ni kwiatów ni pierścionka, a ręczny paralizator. Zachowanie kobiety jednak nieco zaskoczyło mężczyznę, spodziewał się raczej, że będzie próbowała się wyrywać. W głowie miał wesoło, to podłapał pierwszą sugestię atrakcyjnej kobiety. Wnet zaskoczenie miało go wyrzucić z wycieczki do krainy fantazji. Tak też się stało. Seria uderzeń sprawnie skuliła osobnika. Dupek był jednak twardy i jeszcze stał na nogach. Musiał być rzeczywiście znieczulony. Trzeba było mu poprawić jeszcze kopniakiem w twarz, by go wywrócić. Był pochylony, więc nie stanowiło to szczególnego problemu. Potem zniknęła w tłumie i ulotniła się tak by nie mógł on jej złapać.

Zanim Zabrak się zebrał z ziemi i ogarnął co się stało, jego niedoszła kochanka zupełnie zniknęła mu z pola widzenia. Musiał odpuścić, albo poszukać sobie łatwiejszej ofiary. Zwrócił też uwagę innych na siebie. Miało to pójść łatwo i szybko, a teraz Ci co tu pilnowali porządku na swoim terenie zainteresowali się przegrywem. Porywacz postanowił zwiać.

Droga do Moneciarza, była nieco spokojniejsze, w sensie nikt się do niej nie przyczepił. Do tego wypatrywała ewentualnych zagrożeń. Nie było nikogo, kto by próbował ją szczególnie zatrzymać. Kilka pytań od przechodnich, czy ma papierosem się podzielić, żebracy i jakiś pierdolnięty akwizytor, który nie chciał odpuścić przez pierwsze pół minuty, aż w końcu usłyszał solidną groźbę.

Same kasyno zapowiadało się nie aż tak źle. Wielki neon sugerujący sypiące się monety na rękę nad strzeżonym wejściem działał nieco wadliwie. Strażnik w postaci palącego cygaro Devarona wypatrywał gwiazd, nie za bardzo zwracając uwagę kto wchodził, kto wychodził. Wyglądał na wyluzowanego i znudzonego.
Po przekroczeniu progu przed Riley wyłoniła się sala w stylu retro. Ciemno brązowe drewniane panele były mocno pościerane. Pomieszczenie było zorganizowane tak, że stoliki dla niegrających zajmowały wszystkie przyciemnione rejony przyległe do ścian lokalu. Na samym środku był bar, a dookoła niego maszyny do grania wszelakiej maści: stoły do pazzaka, ruletki i nawet długa gablota z mini areną, gdzie walczyły ze sobą jaszczurki. Ciepłe oświetlenie paneli na suficie gwarantowało wszelką widoczność grającym oraz komfort zacienienia tym, którzy siedzieli przy stolikach. Światła leniwie przechodziły między barwą czerwieni a żółcią. Buzujący bass był swego rodzaju muzycznym tłem, które uzupełniało klimat pomieszczenia.
Istot było dużo. Wiele stolików było zajętych, przy barze też był niemały ruch. Kelnerki z tacami śmigały z obszernego okrągłego baru ku gościom przy stolikach z grami jak i tych przy ścianach. Ochroniarze dwójkami stali nieruchomo w kątach sali z założonymi rękami za plecami.

Jak rozpoczynasz swój debiut w kasynie? Czego szukasz, co wstępnie robisz. Pierw rozglądasz się za czymś z dystansu, czy może od razu dosiadasz się do gry? Szczegóły będą się ujawniać im dłużej będziesz eksplorować lokal. Oczywiście konkretne czynności mają swój limit w uzyskiwaniu informacji. Z samego patrzenia dużo się dowiesz, ale w rozmowie na pewno więcej.

Powodzenia
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6630
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Riley » 6 Cze 2019, o 14:21

Bójka dodała blodynie jeszcze więcej adrenaliny. Harazd, oszustwa akceptowała, ale przemoc... atakowanie przechodnich i bezcelowe szukanie guza nie było w jej stylu. Zwykła była walczyć jedynie w samoobronie. Wychowała się na tym księżycu i doświadczenie nauczyło ją czego się spodziewać. Przeklinała żebraków, którzy nie dawali jej spokoju. Musiała nawet podnieść głos, aby odczepił się od niej wyjątkowo natrętny akwizytor, próbujący wcisnąć jej jakiś szajs.

Ochroniarze nie trzepali gości na miejscu. Dobrze, bo wtedy zobaczyliby jej zaawansowany datapad i trzymali na nią oko. Wadą były jedynie świry z blasterami, którym szajba mogła odbić po porażcę. Riley należała do osob, które nie umiały przegrywać. Można było zaliczyć ją do grona niedojrzałych emocjonalnie.

Kobieta ominęła szerokim łukiem mini arenę, przy której zajęty był tylko jeden stolik. Siedział przy nim wyjątkowo znudzony Wookie. Riley nie należała do dostatecznie odważnych graczy, aby narażać swoje kończyny dla garstki kredytów. Inni gracze również nie byli dostatecznie odważni lub nietrzewi. Zamówiła sobie niezbyt mocnego do picia i usiadła w nieoświetlonym zakątku sali.

Połączyła się z siecią holonetu i szybko puściła skan, z zamiarem przeszukania urządzeń w sali i otwartych portów. Dziewczyna podejrzewała, że maszyny nie były podłączone dla sieci przeznaczonej dla klientów kasyna. Dlatego też zdecydowała się na atak słownikowy wobec wszelkich dostepnych w jej zasięgu punktów dostępu. Po wszystkim schowała datapad do torby. Czekała na wyniki skanu, który trwał dość długo ze względu na jej anonimowe restrykcje.

Riley w tym czasie krzątała się po lokalu, starając się wypatrzeć graczy, którzy mogliby dzielić jej przestępczy proceder. Obserwowała wszelkich cudaków i cwaniaków, którzy grzebali przy datapadach lub mniejszych gadżetach. Starała się nawet zwracać uwagę na tiki nerwowe graczy i ich gestykulacje. Największą podejżliwość wzbudało w niej machanie otwartą dłonią w garach opartych na ruletce i kościach.
Obserwowała grających, siędząc w nieoświetlonym miejscu, odziana w czerń. Szpiegowała ich wzrokiem, niczym mroczne widmo.

Poprzedni jej rywal sprawiał wrażenie osoby czytającej w myślach. Wiedział, że oszukiwała...
Nie była laikiem w cyberprzestępczym świecie. Umiała panować nad mimiką, a on przejrzał ją na wylot.
Kości ją nie interesowały, jaszczurki były grą strategiczną, a stolik był tymczasowo okupowany przez Wookich. Nie mogła oszukiwać, bez zakończenia rekonesansu.

Chwile przyglądała się automatom do gier, szukając otwartych interfejsów z zamiarem przeprogramowania sterowników. Czekając ze znudzeniem na wynik skanu, dosiadła się do ruletki, upewniając się że żaden z graczy nie wymachuje rękami, niczym z mitów o Republikańskiej Intergalaktycznej Bezpiecę. Postawiła możliwie małą kwotę. Była to tylko gra dla zabicia czasu.

- Wchodzę za 50 kredytów! - jej głos zdawał się ledwo słyszalnym szeptem w głośnym lokalu.
Awatar użytkownika
Riley
Gracz
 
Posty: 30
Rejestracja: 19 Kwi 2019, o 17:35

Re: [Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Mistrz Gry » 7 Cze 2019, o 22:39

Grających w Pazzaka było dużo, nie było wolnego stołu. Zdecydowana większość była oblegana przez amatorów. Stawki były żenujące. Łatwo było ich rozgryźć a Riley zauważyła, jak wygrywa zwykle ten sam osobnik, który potrafił się zachować przy stole. Najłatwiej było jej rozgryźć ludzi, ale i z humanoidalnymi obcymi wychodziło to też nawet dobrze.
Arena jaszczurek nie cieszyła się dziś popularnością. Wookie miał w klatce najwidoczniej swego faworyta. Chyba czekał, aż ktoś przyjdzie ze swoim, albo czekał na kogoś konkretnego. Tymczasem, miejsce te było wręcz smutne w porównaniu z resztą lokalu, gdzie aż szumiało.
Przy maszynach dla jednorękich bandytów siedzieli znudzeni i pijani klienci. Ich oczy nieruchomo wpatrywały się w skaczące ikonki co innego to wyświetlacza. Gdy tylko ekran zaświecił się, informując, że koniec gry, osobnik podłączał kolejny chip z kredytami i znów naciskał guzik.
Dla kontrastu przy barze było dość żwawo. Dżentelistoty niemalże przekrzykiwały się jeden przez drugiego, a alkohol lał się równo. Niektórzy narzekali na coś, inni zaczepiali kelnerki na tyle na ile mogli sobie pozwolić. Klasyczni goście lokalu. Zarobić, przepić, zapomnieć.

Riley dostrzegła kilku podejrzanych osobników. Nieopodal niej siedział wlepiony w datapad Kubaz. A dosłownie stolik od niej siedziała całkiem osobliwa grupka. Devaron, Pantoran i Gamorrean oraz siwy staruszek, który wyglądał na prawdę staro. O tyle o ile zauważyła detali w tym cieniu. Z pewnością miał z dziewięćdziesiąt lat! Szczytem było dziecko, co może miało dziesięć lat i siedziało w najciemniejszym miejscu. Tak ciemnym, że nie mogła określić jakiej rasy. Cała grupka musiała o czymś żwawo dyskutować.

Poza tym wszyscy zachowywali pozory kultury i dobrego wychowania, nie licząc tych nawalonych przy barze. Riley mogła być pewna, że któryś z tych mistrzów pazzaka oszukiwał. Intuicja wypracowana przez praktykę. Nie mogła się mylić, trzeba było tylko ogarnąć dokładnie przy którym stoliku siedział spryciarz. Zaś sam Kubaz mógł być tym który miesza z dystansu.

Atak ruszył. I trwał, kiedy to kobieta dla nie poznaki, czy też z nudów ruszyła zagrać w ruletkę.
Samo urządzenie, nie licząc elektronicznego panelu do obstawiania, wydawało się być zupełnie mechaniczne. Nie wiadomo jednak, czy nie było do czegoś podłączone, od dołu i kontrolowane jakoś. Stół do gry był masywny i nie dało się go ruszyć.
Półsfera zakręciła się, a piłeczka rzucona przez wystającą rurkę, zastępującą krupiera, zaczęła fikać. Riley z niedowierzaniem zobaczyła jak zatrzymuje się na obstawionym przez nią polu. Gdyby obstawiła swój numer wygrałaby właśnie 1800 kredytów. A tak to tylko jest o 100 do przodu za obstawienie kolumny. Przy jej siedzeniu otworzyła się komora i wysunęły się kolejne żetony. Kilku graczy popatrzyło się na nią, a przystojniaczek z prawej skomentował:
- widzę, że to szczęśliwy dzień masz! - blondyn uśmiechnął się przyjaźnie. Miał w sobie nieco uroku nie mogła mu tego odmówić, to też mimo woli odwzajemniła gest.
- no dobra to gramy dalej?!
- powiedzmy dwanaście, ale obstawiam czerwone! - wziął wskaźnik i wskazał na panelu obstawień odpowiedni diagram.
- dwunastka za zero, a 200 kredytów na czerwone, a co mi tam!

Raport donosił, że niektóre porty z pewnością nie przechodziły testów penetracyjnych. Wyliczyła też ile jest dostępnych portów. Udało jej się już za pierwszym razem włamać do kilku osobistych datapadów. Była też masa portów, których id nie za wiele z początku mówiło. Taaak mnóstwo istot tu miało swoje datapady. Jednak było kilka zestawień numerków, które musiały odpowiadać za porty urządzeń w kasynie. Taaaak to było osiem portów. Jeden z pewnością odnosił się do komputera przy barze. Były tutaj trzy ruletki, kupa maszyn do grania i sześć stołów do pazzaka. W sensie sześć droidów tasujących. Ruletki, które były zupełnie zautomatyzowane nie potrzebowały droida. Maszyny to losowania cytryn, czy wisienek również nie. Arena, pewnie obsługiwana była ręcznie.


***

- Ty, ktoś mi się włamał na datapad!
- Co?!
- Przecież zmieniałem hasło...
- Heee?
- Wcześniej miałem złe hasło i było to 1234
- A na jakie zmieniłeś?
- 4321
- Felmax, kurwa i Ty masz być naszym tutaj mózgiem operacji? Dobrze, że doktor nie słyszy, bo by zszedł na zawał! Co Ty?... - pantoran zauważył w końcu, że jest obiektem żartu.
- Jestem profesor, a nie doktor... - zbulwersował się człowiek, który już samym wiekiem zasłużył na szacunek. Nikt oczywiście staruszka nie usłyszał w tym hałasie. Devaron zaś nadal miał wymalowany kpiący uśmiech i ledwo powstrzymywał śmiech.
- Nadal sobie ze mnie żarty stroisz, za tamto?! Że Ci się dowcip normalnie zaostrzył!... ale poważnie teraz. Na prawdę uważasz, że dobrze było tu zostać? Nex Zitt będzie chciał Ci z dupy nogi powyrywać za tamten numer. Ukradłeś jego statek! Ten Mando ma renomę, a Ty mu nadepnąłeś na odcisk w najgorszym momencie!
- Teraz go ścigają, mam go z głowy póki co. Ważne, że przy nim jest Chaari i jestem pewien, że nic jej nie grozi z nim... Ehh... nie mogę tak tu siedzieć idę zagrać, ale najpierw dobry drink! Zajmij się swoim siostrzeńcem Vicho - Pantoran szybko zareagował i posadził małego na kolanach starca, po czym już leciał za Devaronem.
- doktorze Zdrówko, popilnuj małego - rzucił jeszcze
- Jestem profesor, nie doktor...
- Wio koniku! Wio koniku! - zawołał malec, licząc na zabawę. Starzec zaś popatrzył na Gamorreana, a tamten założył ręce i prychnął jednoznacznie, komunikując, że nie będzie się zajmował nie swoim potomstwem.
- Wio koniku! - chłopczyk nie chciał odpuścić. A profesor z doświadczenia wiedział, że nie odpuści.
- Za stary już na to jestem...

Dwójka panów z osobliwego stolika wybrała się do baru, by coś się napić. Tymczasem...

Obstawiasz w ruletkę dalej? Tutaj masz zasady jakby co. Udanej gry :)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6630
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Riley » 9 Cze 2019, o 18:12

Dziewczyna snuła się po klubie, podgwizdując. Uśmiechnęła się złośliwie, kiedy dostrzegła, że jakiś nieznany Rodian grający przy maszynie do jednorękiego bandyty wylosował naraz trzy gizki. Wylosowanie szkodników okrętowych pozbawiło go połowy majątku. Nieszczęśnik trafił na Czarnego Piotrusia. Kobieta zagapiła się w gęstym tłumie, sturchnęta przez kogoś stąciła drinka ze stolika jakiemuś kosmicie, ale na szczęście on jak i całe jego towarzystwo było zbyt nawalone, aby zareagować dostatecznie szybko. Dziewczyna zniknęła w tłumie na dobre, nim zaczęła sie kolejna awantura.

- Ahhhh! Te pieniążki! - Mruknęła niezrozumiale, poniecona kolejną stówką, którą dzisiaj zdobyła. Noc zapowiadała się naprawdę dobrze.

- Widziałeś! Gamorrean w kasynie... i to nie ochroniarz. Zawsze myślałam, że świniaki mają zbyt niezdarne racice, aby naciskać guźiki, a co dopiero trzymać karty przy sobie. - rzuciła do przystojnego blondyna.

Hackerka myślała nad śledzeniem pakietów, to pomogłoby jej zlokalizować oszustów, ale teraz była zajęta grą. Ludzie nabraliby do niej podejrzeń. Datapad musiał zostać schowany w torbie. Ruletka zdawała się być grą nie do oszukania, przez amatora. Na pazaaka nie miała jeszcze ochoty. Pierw musiałaby prześledzić pakiety, aby wyeliminować oszustów. To zamierzała uczynić w bardziej dyskretnym miejscu. Ostatecznie jakieś urządzenie zostało zdobyte. Riley włożyła do ucha bezprzewodową słuchawkę i zaczęła nasłuchiwać dialogi, które docierały do niej z mikrofonu wbudowanego przez zdalnie opanowany datapad.

- Wio koniku!? - powtórzyła sama do siebie z niedowierzaniem. W kasynie nie było żadnych zautomatyzowanych karuzeli. To nie był lunapark. Nie dosłyszała wszystkiego, ponieważ towarzyszył jej śmiech graczy i głośna muzyka. Jednak wciąż starała się jednym uchem nasłuchiwać przejęte urządenia. Dziewczna zawiesiła się, nie wiedząc co obstawić. Prawdopodobieństwo było jednakowe, stół był idealnie wyważony. Kulka nie była metalowa, więc indukcja magnetyczna nie mógł niczego zmienić.

- To gra dla jasnowidzów! Czy ja wyglądam jak jakieś pieprzone Iktotchi?! - Uśmiechnęła się, eksując drinka. Odstawiła szkło robo-kelnercę i pochyliła się nad tarczą. Miała dość rozumu, aby obejrzyć się, czy żaden reprezentant oczernianej rasy nie stał za jej plecami, ani w pobliżu.

- Czarne, parzyste. Niech będą trzy stówki! - koniec ostatniego drinka, wprawił dziewczynę w stan lekkiego otępienia umysłowego. Uśmiechała się głupkowato, nawet gibała się w rytm muzyki. Otumaniona alkoholem, wpatrywałą się w wirującą piłeczkę ruletki z podnieceniem większym, niż dziecko gapiące się na wirującego bączka.
Pot ściekał jej po czole, kiedy pochylona nad stołem gapiła się w wirującą kulkę. Czas zwolnił, oddychała coraz ciężej. Serce podskoczyło jej do gardła, kiedy w tak idiotyczny sposób wahał się los jej majątku.

- Jak wygram... to przeznaczę połowę na pomnik Palpatine'a! - żart mógł się nie przyjąć. Ktoś mógł się zbulwersować, ale większość graczy również była podpita. Z satysfakcją i figlarnym uśmieszkiem na twarzy oczekiwała na wynik kolejnych rozdań.
Awatar użytkownika
Riley
Gracz
 
Posty: 30
Rejestracja: 19 Kwi 2019, o 17:35

Re: [Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Mistrz Gry » 13 Cze 2019, o 14:38

- Widziałeś! Gamorrean w kasynie... i to nie ochroniarz. Zawsze myślałam, że świniaki mają zbyt niezdarne racice, aby naciskać guźiki, a co dopiero trzymać karty przy sobie.
- Serio przylazł tu świniak w coś pograć? Hah, a to Ci dopiero!

Widząc jak nowa towarzyszka gry stawia śmiało pieniądze, poszedł za jej przykładem i również postawił trzysta kredytów.
- No to stawiamy ten posąg razem. Może impy dofinansowanie nam zrobią, co?

Piłeczka się kręciła i kręciła. Riley się patrzyła na to i patrzyła, kiedy to piłeczka wylądowała na pożądanym polu. Blondyn wzniósł jej ręce do góry i krzyknął
- Łoooo!!! Pierwszy raz Cię widzę, a już Cię polubiłem! - reszta graczy nie była zachwycona, a Riley w sumie miała już o 350 kredytów więcej niż tu weszła. Czyli 1030 w sumie z całego wypadu tej nocy.

Wnet w klubie zdarzyło się coś niespodziewanego. Większość sali przycichła i było słychać jeden jazgot. Kobiecy jazgot.
- Dziecko do kasyna zaprowadziłeś!? Miało już dawno spać!!! Nie można Cię nawet z dzieckiem zostawić!!! Degeneracie!!! Pijaku!!! - pantorańska kobieta wrzeszczała najwidoczniej na swojego męża, który niewinnie siedział przy stoliku baru zaraz obok Devarona, który również robił co mógł by wyglądać możliwie niewinnie. Dziecko trzymało się nogi kobiety, kiedy ta kontynuowała ochrzan.
- O tej porze!!! Czego go uczysz?! Tu jest niebezpiecznie, durniu!!!
- Kami, skarbeczku, wytłumaczę, spokojnie... - spróbował facet wyciągając ręce w geście poddania się. Ochroniarze podśmiewali się obserwując to zdarzenie.
- SPOKOJNIE?! Wróciłam późno z pracy, a w domu bałagan, ani Ciebie i ani dziecka!!! Mówisz, że mam być SPOKOJNA!?
- Kami, posłuchaj...
- JA CI ZARAZ POSŁUCHAM!!! - pantoranka nie wytrzymała, podeszła do mężczyzny, chwyciła go za ucho i wytargała z przed baru
- Ała! Ała! No kurde, puść! Co dziecko sobie pomyśli... Felmax... ratuj...
- Idziemy stąd!!! - i tak rodzina opuściła kasyno, a reszta bywalców wybuchła śmiechem i wszystko miało wrócić do normy.

Riley zauważyła, że podejrzany Kubaz zniknął ze swojego siedziska. Reszta istot siedziała jak siedział, podczas przedstawienia. Dla Riley od samego początku typ zachowywał się dość podejrzanie.
- To co? Gramy dalej? - przystojniak podał jej kolejnego drinka, który mimo woli jej właśnie postawił.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6630
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Riley » 24 Cze 2019, o 17:10

Wszyscy bywalcy kasyna śmiali się z szopki, która wystawiła jednego z hazardzistów na pośmiewisko. Prawie wszyscy, ponieważ Riley nie było do śmiechu. Było jej żal dziecka. Spojrzała na matkę, jak na swe ostrzeżenie. Było oczywistym że dziewczyna skończy tak samo, jeśli pozostanie na Nar Shadda.

Ta smutna rodzinna sytuacja przywróciła hazardzistce rozum. Przybyła tu, aby ograbić ten przybytek, a nie łajdaczyć się na najniższych poziomach Nar Shadda. Miała robotę do zrobienia. Filt mógł poczekać. Chciała oderwać się od stolika, ale jej uzależnienie od hazardu oraz zaoferowany drink sprawił, że zaczęła się wahać i szybko podjęła kolejną rundę.

- Niech będzie 300 kredytów na szósteczkę!-
Prawdopodobieństwo było małe, ale ona chciała dziś przetestować granicę swego szczęścia. Zaczęła pić drinka dopiero, gdy kulka zaczęła skakać po polach. W lepszych klubach były automaty mogące zbadać skład substancji, ale tu nic takiego nie widziała.

- Mam nadzieję, że nie marnujesz na mnie tanich dragów-
Czuła się ubezwłasnowolniona, hazard, alkohol. Nałogi gwczesnej młodości zaczęły do niej wracać.

Grałaby jeszcze do świtu, ale widok Pantoranki z dzieciakiem, który nabierał od początku złych nawyków, był dla niej nie do przyjęcia. Miała ochotę opuścić tą zdemoralizowane społeczeństwo, aby nikt z jej rodziny nie musiał dorastać w tym kryminalistycznym bagnie. Podniosła się od stolika po kolejnej parti i przeprosiła partnera, pozostawiajc mu dane kontaktowe.

Dopiła drinka i zaczęła rozglądać się dyskretnie za podejrzanym Kubazem. Jej krok był chwiejny i doszła do wniosku, że nie wykona zaawansowanych ataków po trzech drinkach. Kręciło jej się w głowie i nie miała ochoty na nic. Pijana pentesterka nie umiała znaleźć przestępcy, więc przysiadła się do stolika, przy którym znajdowało się szemrane towarzystwo z dziewiędziesięcioletnim staruszkiem. Usiadła stolik obok, i opuściła głowę na blat stołu, pozorując mocno podpitą dziewczynę. Nie była trzeźwa, ale starała się podsłuchać kolejny fragment ich rozmowy.
Awatar użytkownika
Riley
Gracz
 
Posty: 30
Rejestracja: 19 Kwi 2019, o 17:35

Re: [Nar Shadda] Prędkość Ucieczki

Postprzez Mistrz Gry » 27 Cze 2019, o 17:57

Drink smakował niesamowicie i wcale ją nie położył. Facet nie zapodał jej narkotyku, tak jej się wydawało. Kulka znów zatrzymała się na wyznaczonym przez nią polu. Wybuchła euforią. Sama zamówiła kolejnego drinka i dała się ponieść sprzyjającej fortunie...

Wątek przenosi się ... tutaj
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6630
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02


Wróć do Przestrzeń Huttów

cron