Content

Przestrzeń Huttów

[Nal Hutta] - Śliska sprawa

Image

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 28 Sie 2018, o 00:56

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Quinlan, po otrzymaniu zamówionego drinka, szybko dołączył się do rozmowy najemników. Udało mu się to, kiedy w pewnym momencie zeszli na tematy znane Quinlanowi.
- Ponoć ci z Academi znów zostali wyciągnięci z kłopotów tylko przez tego swojego Givina. Kurna, gość jest niezły. Ponoć tylko dzięki niemu udało im się wyskoczyć z okolic Otchłani. Męczę przełożonych o znalezienie drugiego takiego. - przeszedł do kolejnego tematu jeden z najemników
- My nie rozwalamy naszych komputerów nawigacyjnych w co drugiej walce. - zażartował inny. - I czy naprawdę chciałbyś zastąpić Celicię?
- Ha, nie! Wyglądają jak jakieś szkielety!
- Wiesz, ponoć nasz nowy pierwszy jest obcym. Może dostałeś swojego Givina i to bez zastąpienia blondi. - powiedział inny żartobliwie. - A właśnie, nie pochwaliłeś się jak ci poszło w grze. - zwrócił się teraz do ostatniego, który siedział cicho. - Ile straciłeś?
- Weź przestań, moi przeciwnicy mieli masę szczęścia. Za każdym razem gdy tylko byłem blisko 23 dobierałem albo za dużo, albo ujemną kartę! - odpowiedział wyraźnie zły na swoją sytuację.
W tym momencie Quinlan zauważył dla siebie okazję.
- Być może to przez to, że często gram w gry karciane, ale wydawało mi się, że każdy już potrafi zauważyć, że będąc blisko sakaba prawdopodobieństwo trafienia bliżej jest mniejsze niż przegranej... Czy może miałeś nadzieję na magiczne szczęście? - powiedział kontynuując żartobliwy ton innych rozmów.
- Dobrze powiedziane niebieski. Tylko idiota dobiera gdy ma 20. - od razu dodał jeden z ludzi, nie zwracając uwagi na to, że Quinlan nie był dotąd częścią konwersacji i nie był z nimi jakkolwiek związany.
- Gdybym dostawał układ idioty, to nie miałbym z tym problemu. - dołączył do żartów obrażany
- No, a ty kolego coś wygrałeś? - zwrócił się jeden do Chissa
- Dopiero tu przyszedłem. Nie miałem jeszcze czasu grać. Ale miałem udaną rozmowę z Vago, wynajęła mnie na kolejne zadanie, więc czuję, że mam szczęście.
- O, a co dla niej robisz? Nas wynajęła do ochrony jakiegoś ładunku.
- Hmm... Mnie w pewnym sensie też.
- Konkurencja? Czy masz na myśli coś innego niż eskorta?
- Coś innego. A jaki rodzaj eskorty?
- No, Constellis lata obok jakiegoś transportowca i przegania piratów samą swoją obecnością. Prosta, nie wymagająca dużo pracy robota.
- Constellis?
- Nasz okręt, ekortowiec Sacheen. Niezły okręt, nie wiem jak szefostwo go załatwiło, ale fajnie się nim lata. Zwrotny, odpowiada na każdy ruch kontrolerów. - wyjaśnił. Quinlan słyszał kiedyś nazwę klasy tego okrętu. To była jakaś korweta Nowej Republiki... Pewnie dość rzadki widok, bo większość zniszczono.
- Czyli jesteś pilotem, tak? Zawsze się zastanawiałem jak się lata takimi dużymi statkami...
- To zupełnie inne uczucie niż małe frachtowce czy podobne. Z jednej strony wszystko wydaje się wolniejsze, ale dzięki temu naprawdę czujesz skalę tego czym poruszasz...
Quinlan uczestniczył w rozmowie jeszcze kilkanaście minut, w czasie których dowiedział się sporo o tej czwórce i ich pracy, a także o kilku ich prywatnych sprawach. Seraph, jak nazywał się pilot, był najbardziej otwarty pod tym względem. To głównie dzięki niemu wiedział, że ich okręt ma eskortować jakiś tajemniczy nawet dla nich ładunek od Vago i że wyruszają pojutrze. Ogólnie jednak nic specjalnie ważnego dla jego zadania ani finansów... A przynajmniej takie było dopóki inny z najemników, Leonard, nie rzucił prostego pytania:
- Jak myślicie, Vago znowu przyjdzie w ostatniej chwili na pokład by porozmawiać o czymś z kapitanem? - powiedział, nieświadomy znaczenia, jakie to zdanie mogło mieć dla Quinlana.
- Pewnie tek. Zawsze to robi gdy mamy "tajemniczy ładunek" do eskortowania - odpowiedział mu Harway.

Czyli Vago mogła opuścić swój bezpieczny pałac by porozmawiać z kapitanem Constellis tuż przed odlotem okrętu... To by oczywiście zrobiło z niej znacznie łatwiejszy cel. Ochrona lądowisk była mimo wszystko słabsza niż pałacu... Oczywiście okręt z pełną załogą też nie brzmiał jak prosty cel, ale ta załoga nie była raczej przyzwyczajona do tego, że ktoś ich atakuje na terenie Hutta. Chyba, żę byli tacy przyjaźni tylko przez alkohol... Ale nie wydawali się upici.
Teraz więc przed Chissem otworzyła się nowa możliwość realizacji zadania.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 31 Sie 2018, o 22:38

Otwarty atak na Vago gdy jest poza pałacem nie wchodził w grę dla chissa. Nie miał wsparcia oddziału najemników by taki plan wypalił i ich wynajmowanie było zdecydowanie nie do pomyślenia. Raz że wydałby fortunę na takich, którzy by potem milczeli jeśli już by się zgodzili a dwa i tak by potem musiał ich zlikwidować. Znacznie łatwiej byłoby dokonać małego sabotażu, użyć bomby której eksplozja załatwiła by sprawę. I tutaj w grę już wchodził na przykład mały robot-mysz, jakich tutaj kręciło się trochę. Jedna dodatkowa mogła by umknąć uwagi. Ale nie zamierzał jej kupować, raczej przejęcie kontroli nad jakąś należącą do kogoś lub zdobycie jakiejś ze złomu. Naprawa, mała modyfikacja i umieszczenie w środku dostatecznie silnego ładunku wybuchowego a potem wysłanie na miejsce, gdzie by schowana czekała na swą ofiarę.
Pozostał jeszcze jakiś czas w barze, rozmawiając o rzeczach raczej mało interesujących, typowych jak trasy gdzie można było rzadziej natknąć się na patrole imperialnych czy też informacje na temat szykujących się może gdzieś większych wypraw. Rozpytywał się również o Zewnętrzne Rubieże, zainteresowany możliwościami lotów w tamte rejony. Dopiero po dłuższym czasie opuścił bar by udać się z powrotem na "Królową".
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 145
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 12 Wrz 2018, o 17:49

Pobyt w barze, nie licząc tej groteskowej rozmowy, przez większość czasu okazał się denny i nad wyraz nieatrakcyjny dla niebieskoskórego. Wszelkiego rodzaju mieszanina dżentelistot co prawda gościła tłumnie przy stolikach i barze, ale nie znalazł się nikt szczególnie ciekawy.
Z nudów Quinlan ograł jakiegoś cwaniaczkowatego Bitha, co więcej gadał niż potrafił, zarabiając symboliczne dwieście kredytów. Rozmówcy zwykle gadali o regularnych towarach i ich kursach, transporcie i handlu między układami gwiezdnymi rejonu zewnętrznych rubieży. O tyle ciekawe było, że pewna grupa Zygerrian chwaliła się swoimi nietypowymi podróżami po mało znanych światach i chwaliła sobie łupy nawet niecywilizowanych istot, acz pojętnych. Za dobrych niewolników można było świetnie zarobić. Byli na tyle głośni, że Quin nie musiał specjalnie się wysilać by usłyszeć. Poza tym nikt o tyle o ile nie chwalił się swoimi prawdziwymi sekretami i sposobami na zarobienie dobrej gotówki, o tyle kilku szmuglerów zdawało się szukać roboty. Było też pięciu najemników szukających zatrudnienia. Chiss łatwo wywęszył, że byli raczej mało doświadczeni, choć starali się robić wrażenie.

***

Zbliżał się koniec dnia na tej części globu. Alkohol zdawał się już męczyć chissa od wewnątrz, podobnie jak i pora dnia sugerowała potrzebny odpoczynek. Wrócił na swój statek. Wszystko zdawało się być po staremu... z małym wyjątkiem. Nie pamiętał, by Shadra kiedykolwiek leżała w ten sposób na samym środku messy statku. Quin szybko doskoczył do leżącej. Musiała oberwać czymś mocno w głowę. Straciła przytomność i nie chętnie się wybudziła. Togrutanka jasno stwierdziła, że Jaade z drobnym wsparciem uciekła i pozwoliła sobie zabrać parę rzeczy. Czyżby powodem było odkrycie tajemnej wiedzy? Całkiem możliwe, że wpadło im w rączki coś na prawdę cennego. W końcu co jest cenniejszego od kredytów dla łowcy kredytów.

Drugą rzeczą, której nie było to wielokrotnie szyfrowana wiadomość, która dotarła do jego tajnego komunikatora, schowanego w skrytce jego kajuty. CDEF nadało wiadomość, był tego pewien. Po enkrypcji poznał priorytet treści. I tylko on mógł ją przeczytać. Rzadko się odzywali.

Agencie. W pałacu Vago, odbędzie się wkrótce nieoficjalne spotkanie. W przeciągu sześciu dni zjadą się wpływowe postacie. Kto. Priorytet spotkania jest absolutny. Zawieś swoje dotychczasowe działania i zinfiltruj relacje. Dowiedz się jak najwięcej na poruszany temat i na temat istot, które wezmą udział. Wnet skontaktuj się z Ihreni by zdać relację. Spotkasz ją w nocnym klubie "Ambrozja". Agent Arim jest do Twojej dyspozycji, oczekuje kontaktu. Powodzenia.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 12 Wrz 2018, o 22:34

Sprawy nagle się skomplikowały i wzięły w łeb. Teraz żałował że darował życie lowczyniom nagród, ale gdy je znów spotka nie będzie rozmowy a od razu je odstrzeli. Teraz jednak musiał zmienić wszystkie plany w obliczu nowych rozkazów. Sprawdził też dokładnie co zginęło a potem miał zamiar wyruszyć na małą misję wytropienia złodziei. A odnalezienie tej łowczyni nie powinno być dla niego trudne. Sprawdzenie śladow na statku w poszukiwaniu wskazówek, lądowisk i odlatujących niedawno statków, wypytanie w paru barach dyskretnie.

Infiltracja pałacu huttów nie była łatwym zadaniem ale mając te sześć dni postanowił je dobrze wykorzystać. Shakowanie systemu kamer by podglądać co się dzieje w komnatach było jedną opcją. Drugim planem było wykorzystanie dziewczyny, która z taką troską interesowała się jego losem po wizycie u Vago. Podgląd lądowisk również było dobrą opcją do wykorzystania. Ponieważ poleganie na jednym planie było ryzykowne to postanowił wszystkie trzy uruchomić.

Włamania do systemów wykonać zamierzał spokojnie i nie zostawiając śladów, zwłaszcza że jedynie się podłączał a nie ingerował bardziej inwazyjnie.
Spotkanie i zostawienie pluskwy przy biurku dziewczyny było łatwym zadaniem. Ot podczas zaproszenia na drinka zostawienie przyczepionego urządzonka.
Wszelkie korekty miał zamiar dokonywać w trakcie trwania całej misji. Togrutance zaś zostawiając całość remontu jednostki i nie wpuszczania do środka nikogo bez pozwolenia, zaś łowczynię i jej kumpli w szczególności.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 145
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 14 Wrz 2018, o 13:35

Jaade po prostu się upewniła, żeby to wszystkie notatki i dane na temat znaleziska nie pozostały w łapkach Chissa. Zniknął datapad z całą dotychczasową pracą wykonaną w kierunku wydobycia informacji ze staroci. Nie wykazała się też szczególną wrednością w stosunku do Quinlana. Statek miał się dobrze, nie dokonano żadnego sabotażu i nie było śladów, że przeszukiwała go w celu szczególnej kradzieży. No może zabrała nieco smakołyków z messy statku. Nawet nie była w jego kajucie, gdzie znajdowały się ukryte sekrety, widać działała w pośpiechu...

Od czegoś musiał zacząć. Odnalezienie łowczyni mogło nie być takie trudne, gdyby nie fakt, że miał misję do wypełnienia. Jeśli chciał mieć duże szanse wykonać swoje główne zadanie, musiał odpuścić sobie załatwianie obu problemów jednocześnie. Jeśli Catharki były łowczyniami nagród i miały choć trochę oleju w głowie, to po takim numerze z pewnością będą chciały nawiać, kiedy to Quinlan będzie zajęty.

Twilekanka zdawała się przejmować losem niebieskoskórego. Chiss swoim badawczym spojrzeniem zdołał uprzednio ocenić ją jako wrażliwą i podatną na czyjeś zdanie. Z łatwością mógł jej podrzucić pluskwę. Mógł ją też próbować uwieść, lecz musiał się z tym śpieszyć, jeśli już. Nie było czasu na miesięczne budowanie relacji, co najwyżej kilka spotkań we dwójkę miało mu pomóc w zorientowaniu się o fortecy Vago i kluczowych postaciach w okół samej Hutt. Zaczęcie od niej miało spory potencjał, by rozrzucić swoje sieci szerzej.

Systemy kamer z pewnością były obsługiwane z głównego pokoju ochrony. Pomieszczenie z pewnością znajdowało się w pałacu Vago, ale Chiss nie wiedział jeszcze kto, kiedy, co i jak tam robi, żeby bezproblemowo wejść i dokonać dzieła. Próbowanie przejścia przez systemy od zewnętrznej sieci niekoniecznie mogły się powieść, szczególnie jeśli ochrona jest na jakimś wyższym poziomie i cała jej integracja jest zbudowana na intranecie i nie ma dostępu z zewnątrz.

Same lądowiska były pozornie proste. Najliczniejsze regularne doki zdawały się aż prosić by wpakować w system kamer jakąś własną addycję w postaci urządzenia zbierającego informacje. Ochrona była nieliczna, o tyle by nie kradli statków, gotowa podnieść alarm. Quinlan jedynie musiałby sobie poradzić z pojedynczym Gammoreańskim ochroniarzem pilnującym wejścia do posterunku nadzoru doków i ewentualnie z gościem co był w środku. Gorzej było z dokami prywatnymi i dla VIP. Vago oferowała znacznie bezpieczniejsze warianty zostawiania statków w oddzielnych dokach, gdzie pilnowano, by nikt nie powołany się nie kręcił. Straż była gęsta i systemów obronnych nie brakowało. Wszystko by lukratywni goście czuli pełen komfort. Musiałby dowiedzieć się gdzie jest pomieszczenie sterujące i wszystko na temat ochrony, albo... samodzielnie wmontować kamerki. Co prawda jeśli miał szczęście, to intranet ochrony był zarówno dla doków jak i dla kamer w loży i korytarzach. Załatwiając jedno potencjalnie mógł załatwić drugie.

Jeśli wybierasz się do seksownej Twilekanki <3 zacznij dialogiem, albo wybierasz się pogadać z Gammoreańskim strażnikiem to wystartuj z koncepcją (następnego dnia). Jeśli ścigasz łowczynie, zapodaj szerszy pomysł działania. Rozbudowane konkrety i warianty działania od sytuacji. Wiesz, że mogły wybrać się do jakiegoś innego doku, by opuścić układ, albo uciec gdzieś na planecie. Pamiętaj, że z racji swobody jaką dałeś Jaade, mogły sobie obie coś nieźle uknuć i równie dobrze wznoszą się właśnie jakimś statkiem w stronę końca atmosfery Nal Hutta. W końcu Jaade uciekła kilka godzin temu, a to dużo czasu, jak na zorganizowaną akcję.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 15 Wrz 2018, o 11:08

Miał tego wieczora jeszcze dość czasu, który mógł poświęcić na ściganie złodziejki. Skoro się spieszyła to była zdenerwowana zatem mogła popełnić błędy. Sporo czasu spedziła w domu co wskazywało komunikację z kimś, zapewne ustalanie drogi ucieczki. Udał się do spaceportu wraz z astromechem, by dokonać małego śledztwa. On miał zamiar rozpytać trochę o ściganą zaś deoid włamać się w razie czego do systemu i sprawdzić statki a w szczególności czy przyleciał ten, na którym była siostra Jade. Rozmowa z Gammoraninem była zatem do tego odpowiednia, podobnie jak parę kredytów na łapówkę, choć odciągnięcie uwagi z pomocą droida by dostać się do środka było również dobrym pomysłem.
Do środka pomieszczenia kontrolnego miał zamiar wejść gdy nikogo w nim akurat nie będzie, a to wymagało krótkiego rekonansu i wyciągnięcia informacji choćby od robotników czy pomniejszych strażników.
Pobyt na lądowiskach zatem załatwić mógł zarówno próbę wytropienia łowczyni jak i cel priorytetowy - zaimpletowanie urządzeń zbiorczych.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 145
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 15 Wrz 2018, o 14:18

Astromech Quinlana zrobił kilkakrotnie bip i bop kiedy to wychwycił miejsce do wpięcia się. Mógł spokojnie zasięgnąć informacji z ogólnodostępnej sieci i próbować się włamać do bazy danych lądowisk. Zajmie mu to chwilę. Przydałoby się, żeby też nikt z okolicznych w korytarzu istot nie zainteresowało się za bardzo jego droidem. Chodziło raczej o pracowników. Klientów kosmoportu jak zwykle gówno obchodziło co się dzieje z nie ich sprzętem. Każdy szedł w swoją stronę.

- Dobry człowieku powiedz mi no kiedy przyjdzie drugi Gammorean. Mam dla niego małe co nieco - Quinlan uniósł brwi dwukrotnie. Na co człowiek, zwykły pracownik kosmoportu, zareagował niemalże szablonowo
- Co masz dla niego? I nie ma drugiego Gammoreana, za Muga staje Maco, Nikito.
- Tak? Kurde myślałem, że Big tutaj robi. Miałem dla niego coś specjalnego, za pomoc w klubie - Quinlan wyciągnął uprzednio kupioną wódkę. Nie byle jaką wódkę. Sześćdziesiąt osiem kredytów za pół litra to dość dużo.
- Big? Nie znam go.
- No niech to, nie mogę go znaleźć... a chuj, latam za nim jak głupi. Walić. Może napijesz się ze mną? - powiedział na wpół sfrustrowany na wpół przejęty Quinlan. Nie zabrakło w wypowiedzi uniesienia rąk i klapnięcia nimi o nogi z rezygnacji.
- A dej no łynia - wyprostował się brodaty facet. Miał spokojnie czterdzieści pare lat, pierwsze siwe włosy gościły wśród jego nieuczesnanej brązowej czupryny. Piwne oczy były podkrążone, za pewnie od nocnych aktywności. Trochę widać że styrany robotą, skorzystał z uprzejmości losowego gościa i otworzył zapieczętowaną butelkę. Mug, ciemnozielonej skóry postawny Gammoreanin, ważący spokojnie dwieście kilo, zobaczył, że ktoś otwiera flaszkę nieopodal. Rozejrzał się czy nikt istotny nie idzie. Na gammoreańskich bogów, przecież nuda tutaj była okrutna, ruszył bez zastanowienia. Szturchnął Chissa by się posunął i kwiknął coś na przywitanie. Facet zaś łyknął zdrowo, krzywiąc się do tego równie mocno.
- Aaach. Kurde dobra, ładnie wchodzi. Szkoda, że nie schłodzona. Masz Mug chlapnij sobie - podał butelkę osobnikowi, który ją niemalże wyzerował jednym tchem. Kiwnął głową na uznanie. Quinlan mógł począć poruszać tematy takie i inne.

Nie bój się wyprowadzać dialogów i budować wstępnej sceny wedle uznania w regularnych miejscach. Wysil się nieco. A jak nie wiesz czy to regularne miejsce i czy Ci wolno jakiś pomysł zrealizować to PW.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 15 Wrz 2018, o 17:17

Przynęta złapana, pora była na delikatne wyciąganie zdobyczy.
- Szkoda że nie mam więcej. Chociaż moja pracownica powinna bez problemu dostarczyć mi większą ilość. - podrapał się po głowie zakłopotany - Nie widzieliście jej przypadkiem? Catharka, gdzieś ją licho podziało...- rzekł dodając jej opis, a rozmowa niby swobodna to jednak dawała czas astromechowi na jego działania.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 145
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 17 Wrz 2018, o 20:54

- Taka kobita? Hmmmmmm... - człowiek przeciągle wysilał szare komórki. Gammorean ledwie tylko wzruszył ramionami, znudzony wrócił z powrotem na wartę.
- Nie nie widziałem - odpowiedział, po czym wrócił do szorowania podłogi
- A co to... niebieskoskórzy lubią kocice, że się za nimi uganiają? - zapytał. Quinlan zaś kątem oka dostrzegł, że jego astromech zakończył robotę. Tą rzecz miał załatwioną. Miał dane na temat kosmoportu, ale wciąż nie wmontował urządzenia które by stale ściągało widoki z kamer z publicznych doków. Musiałby wejść do środka pomieszczenia pilnowanego przez Muga.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 21 Wrz 2018, o 21:35

Gamorrean na straży jedynych drzwi. Chiss oddalił się kawałek, by pokręcić się po okolicy znudzony ale w zasięgu wzroku centrali. Strażnik należał do rasy wielce pobutliwej i łatwej w sprowokowaniu do bójki. Rozejrzał się wokół szukając odpowiedniego osobnika. Wieczorną porą nie kręciło się ich tutaj wielu, ale też jeszcze dość do planu. Zwłaszcza na pijanych skupił swój wzrok. Odpowiednio takim pokierować i Quinlan zyskałby dostęp do pomieszczenia. Potrzebował tylko odpowiednio dużo czasu na włam z pomocą R7. Wystarczyło tylko poczekać...
Chwilę dłuższą trwało nim nastąpiła odpowiednia okazja, gdy nie jeden a dwóch ludzi - pilotów sądząc po strojach - zataczając się zbliżało do miejsca gdzie stał gamorreanin. Chiss ruszył niespiesznie w ich kierunku wraz z astromechem podążającym za nim. Minął pijaków a gdy ci zrównywali się ze strażnikiem droid miał wjechać w jednego z nich i pchnąć go na drugiego by obaj wpadli na pilnującego drzwi. Jeśli Quinlan dobrze to zaplanował to bójka powinna dać dość czasu. W ostateczności astromech miał panikując wokół porazić prądem gamoreanina by pijacy mogli go znokautować.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 145
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 26 Wrz 2018, o 23:03

- co jessst kuuu...rwa! - wyrzucił ten pchnięty przez swojego przyjaciela, po czym odbił się od brzucha znacznie cięższego od siebie strażnika. Mug coś kwiknął pogardliwie, machając do nich ręką, by natychmiast stąd sobie poszli. Pchniętemu przez droida podłoga zdawała się pasować. Była taka płaska i świetnie zorientowana wobec męczącej człowieka grawitacji. Odurzony alkoholem nawet odetchnął z ulgą, że mógł się w końcu położyć.

- co prosiaku tak stoisz szeroko, co?! - zapytał ten co się od odbił od Muga. Był dość trzeźwy, żeby zachować równowagę, ale nie dość trzeźwy by nie dokonać wkrótce fatalnego błędu. Gammoreana nie pierwszy raz ktoś go tu próbował obrazić. To machnął ręką i wysilił się na zrozumiałe krótkie spierdalać w basicu.
- co spierdalać? Co spierdalać? Ja ci zaraz spierdoole - Zaczął się unosić facet, szeroko rozstawiając ręce, na co Mug tylko pokręcił łbem. Ten jednak uderzył go w twarz, co Gammorean ledwo poczuł. Cierpliwość jednak z tym aktem mu się ostatecznie skończyła. A miał taki dobry dzień. Nawet jakiś niebieskoskóry gość z czerwonymi oczami poczęstował go zacnym trunkiem i jak na dziwnego obcego był nawet miły. Oj tak zacny był to trunek, rzadka to była okazja. Było tak dobrze, a tu się zawsze musiał ktoś przyjebać... Bez ogródek wyprowadził prawy prosty, który poniósł człowieka prosto pod przeciwległą ścianę korytarza. Ten uderzył z takim hukiem o podłogę, że Quin mógł stwierdzić, że chyba sobie coś połamał. Zostawił po sobie dwie jedynki, które jako jedyne pozostały na placu boju przy stopach rosłego Gammoreana. Tymczasem drugi z potencjalnych napastników zdawał się polubić chłodne oblicze betonowej płyty i zdecydował się zdrzemnąć.

Astromech Quinlana nawet nie mógł za bardzo zaangażować się do walki. Nie było kiedy. Pijani piloci padli po prostu za szybko. Jedynym plusem całej aranżacji było to, że Mug postanowił gdzieś wynieść dwa ciała nieprzytomnych osobników. Pewnie zaniesie ich do jakiegoś pokoju ochrony na wytrzeźwienie, albo coś. Nie szczególnie mu się śpieszyło, ani też nie przejmował się ich stanem. Złapał każdego za nogę i zwyczajnie zaczął ich ciągnąć po podłodze po korytarzu. Chiss miał dzięki temu spokojne dziesięć minut bez strażnika. Podszedł do drzwi, a te się otworzyły. Ujrzał w pomieszczeniu małego Ortoliana, który słodkimi oczkami patrzył w górę, ku twarzy mężczyzny. Miał brązowe spodenki i wsadzony w nie biały podkoszulek. Najwidoczniej hałas go zainteresował, ale od razu nie wyszedł zobaczyć co się działo.
- co tu się stało? Co się stało z Mugiem? - zapytał przejętym nieco drżącym głosem, drapiąc się po wystającym brzuszku. Quinlan dostrzegł we wnętrzu pomieszczenia niemały bałagan. Oprócz paneli kontrolnych i wielu licznych ekranów, na głównym stole jak i na samych panelach, pałętały się przeróżne opakowania po szybkim żarciu, albo pustych kubkach po kawie.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 27 Wrz 2018, o 10:14

Quinlan zmrużył lekko oczy widząc operatora sprzętu. Ortolianin był najmniej spodziewaną osobą w takim miejscu, ale też był dobrą wiadomością w całym planie. Mógł teraz bez problemów albo go zmusić strachem do współpracy albo... rzucił kątem oka na stos pustych pudełek... jedzeniem. Uznał, że lepiej w tej chwili spróbować tego drugiego sposobu. Nigdy bowiem nie wiadomo, kiedy przyda mu się taki informator.

- Mug właśnie odprowadza dwóch pijaków na stronę za wszczynanie bójki. A ja mam sprawdzić czy wszystko w porządku systemami. I przy okazji też zapytać czy nie potrzebujesz czegoś do jedzenia. - odezwał się przyjaznym tonem do Ortolianina.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 145
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 28 Wrz 2018, o 16:32

- Masz sprawdzić systeeeemy? - zapytał z przekąsem, ale na dźwięk słowa jedzenia zaczął drapać się po brzuszku jakby nieco szybciej
- Nie znam Ciebie. Rob miał dziś przyjść - ciągnął dalej jakby chciał by jednak gość już sobie poszedł. Najwidoczniej nieco krępował się przybysza.
- I dlaczego mnie pytasz o jedzenie - gdy sam powiedział to słowo, również zaczął drapać się nieco szybciej.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 28 Wrz 2018, o 21:50

Rob. Znał zatem imię jego zamiennika, a włamanie do systemów mógł wykonać przy kolejnej zmianie. Albo wykorzystać do tego Ortolianina, który zdawał się być łasy na jedzenie.

- Rob? Najwidoczniej pomyliłem dni. - chiss podrapał się po głowie w zamyślenie udając nad swą pomyłką. - No to nic, będę się zatem zabierał. A co do jedzenia to miałem ci dostarczyć większą porcję w nagrodę za twoją pracę. Chyba też coś pomieszałem i z niespodzianki nici... Hej, zawsze mogę ci coś dostarczyć później, tak by Mug nie widział i nie zjadł ci połowy. - Quinlan kusił operatora widokiem sporej ilości żarcia.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 145
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 29 Wrz 2018, o 11:30

Do tej pory słodkie oczka małego słonika patrzyły niewinnie w twarz Quina, gdy nagle zwęziły się one niebywałą chciwością.
- taaaak Mug łakomczuch wszystko mi wyżera. Widzisz ten bałagan. Nawet nie posprząta! -zaczął się skarżyć przybierając postawę smutną i pokrzywdzonego.
- tylko wrzuca prosto do brzucha... nawet nie zapyta... a Ty widzę musisz być nowy - entuzjastycznie wyciągnął rączkę na przywitanie.
- jestem Danan.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 30 Wrz 2018, o 11:03

- Jestem Ras. Wynajęto mnie do sprawdzenia paru systemów i sprawdzenia czy wszystko w porządku. - odpowiedział z uściskiem ręki po chwili. Grał dalej swoją rolę, rozważając parę opcji. - Skoro przyszedłem w złej chwili to też nie będę ci przeszkadzał. A co do jedzenia to przyniosę ci je jak przyjdzie zamiennik Muga. On chyba nie jest tak żarłoczny?
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 145
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 2 Paź 2018, o 12:33

- Tak, tak... eee przyjdź za półtora godziny i przynieś więcej, lubię się dzielić z Maco. Nikito jest miły i uprzejmy. Zawsze mnie pyta o zdanie - wyjaśnił mały słonik.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 2 Paź 2018, o 15:00

Chiss skinął głową i opuścił pomieszczenie z astromechem. Miał już w głowie plan a ortalianin zdawał się sprzyjać jego zamysłom i był podatny na wpływy. Miał półtorej godziny, dość zatem czasu na zorganizowanie wszystkiego. Zakup jedzenia które powinno starczyć dla trzech osób, biorąc pod uwagę że słoniowaty jadał za dwóch. Do tego butelka czegoś dobrego znów, by przełamać ewentualną niechęć zmiennika.
Półtorej godziny podczas której zdążył również wpaść na "Królową" po minipluskwy jako dodatkowe zabezpieczenie. Chciał jedną podrzucić temu drugiemu strażnikowi, a kolejne mogły się przydać w razie natrafienia na kogoś interesującego. Do tego również sfabrykował odpowiednie zezwolenie o którym wspomniał wcześniej podczas rozmowy. Na Hutta nie było to problemem, bowiem nie licząc głównych miejsc jak pałace czy miejsca dla vipów nie pilnowali się tak bardzo. A Quinlan znał się na robocie i wiedział jak to zrobić. W końcu nie działał tutaj od jakiegoś czasu zatem znał większość kruczków i numerów, choć z niewielu jeszcze korzystał.
Na miejscu planował ciągnąć dalej swoją rolę jaką przedstawił ortalianinowi, odwrócić uwagę od szczegółów, gdy R7 będzie przy rutynowym skanowaniu poprawności programów jednocześnie aplikował hakerskiego wirusa śledzącego i podpinającego się pod kamery. Przyjacielski Chiss.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 145
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Mistrz Gry » 4 Paź 2018, o 19:13

Tak to też Quinlan z całym plecakiem smakołyków, w towarzystwie astromecha, wybrał się ponownie ku pomieszczeniu kontrolnemu doków publicznych. Co ciekawe, nie było żadnego strażnika, a jak zbliżył się nieco ku drzwiom, te same się otworzyły i bardzo powoli uchyliły. Przez małą szparkę wyglądał jednym szeroko otwartym oczkiem słonik.
- Psssst! Chodź! - syknął w stronę Chissa. Ten no cóż wszedł i tak miał wejść.

Ponownie był w pomieszczeniu kontrolnym. Ekranów było na prawdę wiele i jakimś cudem burdel był jeszcze większy.
- Masz towar? - zapytał konspiracyjnie Ortolian, zacierając rączki. Quinlan chyba nigdy nie widział tak łasego na żarcie osobnika. Jego wyraz twarzy zdawał się być jakiś obrzydliwy nie wiadomo czemu.
- Zgodnie z obietnicą Dan. Gdzie Nikito? - zaczął Quin kładąc plecak na środkowy stół obok komputerów. Zrzucił przy tym kilka pustych opakowań. Nikt tym się specjalnie nie przejął. Danan ledwo hamując pośpiech dorwał się do plecaka i począł to wyjmować zawartość
- Maco? Będzie za pół godziny, coś mu się spóźnia dziś. - wytłumaczył Danan.
- W sumie możesz zająć się swoją robotą - powiedział pałaszując pożywienie. Coś we wzroku małego słonika było rzeczywiście przebrzydłego, przypominającego Hutta. Widział to kiedy ten pochłaniał kolejne porcje jedzenia. Intuicja Quinlana podpowiadała mu, że ten konkretny przedstawiciel swojego gatunku nie z byle powodu zajmował tak newralgiczne miejsce jak to. W końcu miał widok na wszelkie machloje, które mogły się dziać w publicznych dokach, a i pracował pośrednio dla Vago.

Bez problemu wmontujesz to co masz wmontować za pomocą astromecha. Następnie zadecyduj co dalej
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 6056
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Nal Hutta] - Śliska sprawa

Postprzez Quinlan Rasjuall » 7 Paź 2018, o 15:22

Quin z miejsca zabrał się za swoją robotę, testując sprzęt do spółki z R7 który też splikował dodatkowe oprogramowanoe szpiegowskie. W ten sposób mógł poźniej widzieć to co tutaj kamery z bezpiecznej odległości i nagrywać ważniejsze rzeczy. Pilnował jednak czasu by zniknąć zanim wróci Maco.
- Widzę że świetnie sobie tu radzisz. Jakbyś jeszcze kiedyś chciał dobrej wyżerki z prawdziwymi smakołykami to daj znać. Z pewnością się dogadamy. - chiss zostawiał sobie opcję na przekabacenie ortalianina na swoją stronę. Sprawdził przy okazji nagrania, filtrując na przyloty i odloty z dnia dzisiejszego, sprawdzając czy nie było na nich czasem statku sióstr/łowczyń.
Gdy skończył pożegnał się z technikiem i powrócić zamierzał na statek. Potwierdzenie przelewu na konto czterdziestu tysięcy kredytów, przelew na kolejne prywatne konto tej sumy z oficjalnie podanego huttom. Kolejny dzień zapowiadał się na początek długiego tygodnia, zatem pragnął złapać jeszcze parę godzin snu, na które później może nie być czasu.
Monitoring tych, którzy przylatują na peywatne lądowiska, zapisywanie ich po rozpoznaniu. To była połowa zadania, musiał jeszcze dowiedzieć się o czym będą rozmawiać a to należało do drugiej cześci zadania, w której mogła mu pomóc twi'lenka. Dowiedzenie się paru szczegółów o jej osobie od lokalnych nie powinno stanowić problemu. Tutejszy kontakt, którego spotkał za pierwszym razem powinien mu dostarczyć potrzebnych informacji i planów pałacu.
Do tego jeszcze zamówienia i opłaty za części dla "Królowej" która w końcu doczekała się remontu pod uważnym okiem togrutanki. Ten remont stanowił świetną przykrywkę dla aktualnej działalności Quinlana.
"Ci których oczy są ślepe widzą nieraz więcej, niż ci którzy wzrok posiadają"
Dharkosis, Lord Sith, Miraluka
Awatar użytkownika
Quinlan Rasjuall
Mistrz Gry
 
Posty: 145
Rejestracja: 26 Sie 2017, o 21:45
Miejscowość: Busko-Zdrój

PoprzedniaNastępna

Wróć do Przestrzeń Huttów