Content

Przestrzeń Huttów

[Ylesia] - Na Umrzyka Skrzyni

Image

Re: [Ylesia] - Na Umrzyka Skrzyni

Postprzez Nantel Grimisdal » 30 Sty 2018, o 22:16

Odpowiedź Sharii trochę rozczarowała Nantela. Liczył na jakąś konkretną pomoc, wskazówkę czy pokierowanie. Ta stwierdziła, że do treningu musiał najpierw pozbyć się rzeczy, które go rozpraszały, przez które żył w pośpiechu. Wiedział, że teraz nie może tego zrobić. Nie w sytuacji, w której się znaleźli. Na pewno jednak mistyczka wiedziała, co mówi i chciał posłuchać jej rady. Co prawda trochę się jej dziwił, bo z tych dobrych opowieści o jedi słyszał, że zawsze pomagali, a to na pewno musiało u nich wywoływać pośpiech i życiowe zawirowania. A może właśnie przez to potem czynili tyle złego, na równi ze swoimi wrogami? Może to chciała mu Sharia przekazać? W każdym razie będzie musiał zwolnić ze swoją chęcią zrozumienia Mocy. Miał tylko nadzieję, że sprosta wyzwaniu. Postanowił na razie na spokojnie przyjrzeć się, jak Moc działa, może to coś pomoże?
- Mistyczko Shario, nie mogę porzucić tych dwóch spraw, bo ktoś na mnie liczy. Posłucham jednak twojej rady. Nie będę robił nic na siłę i na szybko. Na razie przemyślę sobie to wszystko. Dziękuję.
Obraz mistyczki skinął głową i holokron się wyłączył. Nantel ułożył się wygodnie na łóżku i w końcu poszedł spać.

***


Od razu po obudzeniu spakował się i przygotował do wyjścia. Swoje graty wrzucił do kajuty na Shooting Starze, za którego sterami już siedziała Ka'aval, przygotowując statek do poszukiwań. Nantel zostawił ją jeszcze na chwilę i poszedł załatwić wszystko ze swojej listy. Kiedy wrócił, twi'lekanka już czekała na niego tupiąc nogą.
- Pamiętasz, jak znalazłem was na Taris? Teraz też spróbuję wyczuć, gdzie jest Nadia. Czuję ją cały czas. Czy Besadi przysłał kogoś do pomocy?
Kiedy usiedli już za sterami, Nantel skupił się na odnalezieniu Nadii. Wciąż wyczuwał ją gdzieś w dżungli i zagłębił się w Mocy i tym odczuciu, próbując się nim kierować. Starał się tylko za nim podążać. Tym razem podszedł do tego zupełnie inaczej niż wcześniej. Starał się jakby obserwować Moc i to połączenie, niczym obserwator przyglądający się z boku. Starał się zrozumieć, jak działa.

Mistrzu Mój, do listy zakupów chciałbym dorzucić części do małego ustrojstwa, które da się na magnes przyczepić do kadłuba i które będzie wysyłać małe impulsy zakłócające elektronikę. Nantel sam sobie takie skonstruuje.
Image

0000
+
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 193
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Ylesia] - Na Umrzyka Skrzyni

Postprzez Mistrz Gry » 3 Lut 2018, o 09:57

Towary, które zamówił Nantel miały zostać dostarczone w przeciągu dwóch dni na lądowisko towarowe 2A zlokalizowane niedaleko tego, na którym stał "Shooting Star". Numer listu przewozowego: 254. Odbiór osobisty.
- Przynajmniej o pieniądze póki co nie muszę się martwić. - Mruknął do siebie, patrząc na kwotę 500 000 kredytów, które wpłynęły na jego konto wczoraj. - Przynajmniej narazie...

Tuż przed startem, w momencie gdy statek był już gotowy do lotu, na pokład "Shooting Stara" przybył Ishi Tib w towarzystwie dozbrojonego sześciosobowego oddziału ludzi wyglądających na doświadczonych łowców i myśliwych (mieli przy sobie pancerze, noże, miotacze środków nasennych, piki paraliżujące i, przedewszystkim, groźne zakapiorskie miny twarzy i blizny tu i tam).
- Chyba nie chciałeś lecieć w lasy Ylesii bez obstawy, co? - Zaskrzeczał kapłan rozsiadając się w fotelu za Ka'aval i Nantelem.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5430
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ylesia] - Na Umrzyka Skrzyni

Postprzez Nantel Grimisdal » 6 Lut 2018, o 00:32

- Nie, ale nie zamierzałem tracić czasu na czekanie na was. - odgryzł się Nantel, próbując utrzymać maskę profesjonalnego zabójcy, który pewnie nie pozwoliłby sobie na takie przytyki.
Napełniony nową energią po nocnych przemyśleniach, obiecał sobie, ze nie da się zbić z tropu byle tekstem ludzi hutta albo niebezpiecznym wydarzeniem. Przeżył piekło Taris, w tym podziemną scenę masakry na ukrytej osadzie, co dawało mu prawo do stwierdzenia, że potrafił sobie jakoś w gównie takim jak dżungla poradzić. Wiedział, że tu co innego mu zagraża, ale przynajmniej bywało przewidywalne, w porównaniu z rozwścieczonymi rakghulami.
Kiedy Ka'aval przygotowywała statek do startu, rozejrzał się po obecnych na pokładzie łowcach. ich uzbrojenie robiło wrażenie, a z twarzy wyglądali na starych weteranów łowów. Zastanawiały go z kolei umiejętności Ishi Tiba. Niewiele, a właściwie nic, nie wiedział o tej rasie i roli, jaką mógł pełnić. Pomijał oczywisty fakt wysłannika hutta do pilnowania jego - inwestycji, którą musiała się zwrócić - ale co kalpan będzie robił podczas walki? Zaprawieni łowcy nie wyglądali na takich, co potrzebują dowódcy na tyłach do koordynowania działań. Zdolności kapłana pozostawały więc niewiadomą. W międzyczasie podszedł też do swojego plecaka i sprawdził swój sprzęt, dość mizerny w porównaniu do sprzętu wojowników, ale za to miał inne przewagi. Wątpił, by byli w stanie wyczuć Nadię i "to coś" tak dokładnie, jak on. Miał tez holokron bezpiecznie tkwiący w kieszeni. Kiedy miał już zamknąć plecak, w jego wnętrzu dostrzegł coś, czego nie używał od dawna. Swój odtwarzacz muzyki. Ile to już czasu minęło, kiedy uspokajał myśli swoją ulubioną muzyką? Może nie był to taki głupi pomysł teraz, odprężyć się jeszcze przed startem. Złapał za słuchawki i od razu odpalił pierwszy kawałek. Tylko przez moment zastanowił się, czy ludzie Besadiego uznają to za dziwne. uznał, ze nie. Jako "profesjonalista" mógł mieć dowolne metody na skupienie przed zadaniem. Dobry był i ten, którym mógł przykryć swoje myśli o Mocy, Nadii i nadchodzących niebezpieczeństwach.
Gdy poczuł znajome wibracje, odłożył słuchawki i wyłączył muzykę. Zaczynali. Uczucie, które cały czas kryło się gdzieś z tyłu głowy, a które cały czas czuł, wyłowił na wierzch swoich myśli. Skupił się na kierunku, z którego je czuł. Kierunku, w którym należało lecieć, by odnaleźć Nadię. Nie traktował go tak, jak ostatnio. Ze strachem i nerwami. Przyglądał mu się jakby z boku, próbując zrozumieć i wyłapać wskazówki. Patrzył dokąd prowadzi go ta cała Moc. Bez pośpiechu. Zgodnie ze wskazówkami Sharii nie robił nic na siłę, a dawał się prowadzić przeczuciu, w którą stronę mają lecieć.
- Tam - wskazał dłonią kierunek - Leć w tamtą stronę.
Zerknął na pozostałych. Ciekawe, czy zastanawiali się, skąd wie, gdzie lecieć. Zauważył natomiast, ze całkiem łatwo przyszło mu teraz wyodrębnienie przeczucia, które miało go kierować ku Nadii. Musiał jeszcze przemyśleć, czy pomogło odprężenie się muzyką, czy jego determinacja, spokojne, ale stanowcze dążenie do celu. Może były to obie te rzeczy?
Image

0000
+
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 193
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Ylesia] - Na Umrzyka Skrzyni

Postprzez Mistrz Gry » 16 Lut 2018, o 09:44

Po czterech godzinach powolnego przepatrywania okolicy z pokładu "Shooting Star" wszyscy mieli już serdecznie dosyć. Wszyscy, oprócz Nantela bo tylko on wyczuwał Nadię. Nikt już za bardzo nie wierzył w jego przeczucia i nawet Ka'aval coraz częściej wywracała oczami i wzdychała ciężko, przyłączając się tym samym do niezadowolonego chóru jęków i utyskiwań jakie wydobywali z siebie łowcy; tylko Ishi Tib siedział cicho.
Latali nad rozległymi połaciami lasów wypatrując ruchu na leśnych duktach i polanach, wlatywali nad rozległe łąki obsiane prawdziwym morzem traw sprawdzając czy gdzieś nie zauważą sylwetki Nadii, wzlatywali nad okoliczne wzgórza gdzie pomiędzy szczytami wiły się kręte strumyki licząc na to, że dostrzegą ją gdzieś machającą do nich ze szczytu wzgórza.
Liczyli na wiele a jedyne co udawało im się dokonać to masowe płoszenie zwierzyny, które podrywało się do biegu (bądź lotu w przypadku awifauny) i wydobywając z siebie rozmaite odgłosy przerażenia próbowało oddalić się od stalowego potwora z nieba.
- Wow... - Ka'aval rzuciła sterem w prawo, wymijając tym samym kolejną grupę kolorowych skrzydlatych gadów, która chcąc się ratować ładowała się centralnie na ścieżkę lotu "Shooting Stara". - Co za tępe stwory... Ech... Nantel... Czy czujesz coś jeszcze? Nadia jest w pobliżu? Bo wiesz... Może byśmy zrobili sobie przerwę, co?
- Nie. - Zaskrzeczał Ishi Tib zanim Nantel zdążył coś powiedzieć. - Może już znaleźliśmy. Patrzcie tam.
Nadia zawiesiła "Stara" w powietrzu tak by wszyscy mogli lepiej zobaczyć to co wskazał Ishi Tib. Nad brzegiem szeroko rozlanej rzeki, która toczyła leniwie swe wody wśród wysokich traw, leżały trzy martwe rogate reeki.
- Ma Ylesii nie ma tak dużych drapieżników by powalić trzech rogaczy na raz. - Skrzekliwy głosy kapłana był dziwnie złowieszczy.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5430
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ylesia] - Na Umrzyka Skrzyni

Postprzez Nantel Grimisdal » 18 Lut 2018, o 14:25

Byli coraz bliżej, wyczuwał to. Niestety Moc dawała mu jedynie wskazówki co do okolicy, w której była Nadia, a nie dokładne co do metra miejsce. Mimo to wiedział, że byli coraz bliżej. Nie zwracał uwagi na narzekania innych. Mógł spodziewać się, że będą marudzić w tak długim oczekiwaniu. Łowcy pewnie woleli by być już na ziemi i tropić własnymi metodami niż wierzyć jego nienamacalnym przeczuciom. Cały czas też pilnował się żeby nie wyjść z roli. Sam był pewny drogi, którą wskazywała mu Moc, ale wiedział, że musi dodatkowo tą pewność pokazywać. W końcu znaleźli ślad.
- Ka'aval, wyląduj w pobliżu. O tam, przy rzece - wskazał miejsce - Czuję, że Nadia jest już gdzieś w najbliższej okolicy. Dalej będziemy szukać z ziemi. Obejrzymy ciała, chce wiedzieć, co i jak je załatwiło.
Odwrócił się w stronę reszty i udał w stronę trapu. Ishi Tib nadal pozostawał niewzruszony, nie dając nic po sobie poznać. Łowcy natomiast się ożywili. Tak, jak się spodziewał, woleli działać na dole, w swoim terenie.
Wylądowali i wyszli na zewnątrz. Ka'aval od razu po tym poderwała statek i zapewniała im wsparcie z powietrza, gotowa przyjść z pomocą, gdyby coś z lokalnej fauny się do nich zbliżało. Nantel pozwolił działać ludziom hutta. Ci zabezpieczyli teren i pierwsi podeszli w stronę martwych stworzeń. Do piero za nimi udał się Nantel. Chciał obejrzeć dokładnie ciała i teren. Nie miał o tym zbyt wielkiego pojęcia, ale może znajdzie coś, co pozwoli mu wspomóc jego wyczuwanie przy pomocy Mocy. Cały czas bowiem starał się wyczuć, w którym kierunku powinni teraz iść, a jednocześnie przyglądał się na spokojnie, jak te odczucia w Mocy wyglądają i starał się je zrozumieć, powiązać ze sobą.
Image

0000
+
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 193
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Ylesia] - Na Umrzyka Skrzyni

Postprzez Mistrz Gry » 22 Lut 2018, o 11:28

- Samiec i dwie samice. - Powiedział szef łowców podchodząc do Ishitiba - żadnych obrażeń fizycznych. Nie walczyły ze sobą. Nie mają też żadnych zewnętrznych oznak chorób. Więc teoretycznie wszystko z nimi jest ok.
- Oprócz tego, że tak jakby nie żyją, prawda?
Łowca nie skomentował uszczypliwości zakapturzonego kapłana i spokojnie kontynuował swoje profesjonalne wywody.
- Samice nie miały rui więc samca nie powinno przy nich być. To nie jest ich naturalne zachowanie.

Nantel stał obok i słyszał rozmowę kapłana i szefa łowców ale nie skupiał się na niej. Zamiast tego rozglądał się po okolicy. Ciągle czuł obecność Nadi, a od momentu wyjścia ze statku wrażenie to nasilało się. Póki co jednak nie dostrzegał żadnego śladu jej obecności.
Nie widział jej wśród rozkołysanych i szumiących pól wysokiej trawy. Nie widział w pobliżu pojedynczych zgrupowań drzew które przypominały mu wyspy na wzburzonym zielonym morzu. Podobnie płytko rozlana kamienista rzeka, wartko tocząca swoje krystalicznie czyste wody nie potrafiła wskazać w swej pieśni miejsca gdzie ukryła się Nadia.
A po mimo to czuł ją coraz silniej. I zaczął też czuć coś więcej. Jakąś dodatkową emanację związaną z jakimś miejscem. Miejscem, które na pewno nie było rzeką, trawą ani drzewem. Ten dodatkowy ślad w mocy utwierdzał go w przekonaniu, że był na dobrym tropie.

- A tak wogóle. - Łowca zbierał się do zakończenia swoich wywodów przed Ishi tibem. - Tutejsza odmiana Reek woli się chować po lasach. Nie chodzą na otwarte przestrzenie jeżeli nie muszą.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5430
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Ylesia] - Na Umrzyka Skrzyni

Postprzez Nantel Grimisdal » 22 Lut 2018, o 19:20

Nantel przyglądał się w zamyśleniu padłym stworom. Ich śmierć była zagadkowa, na pozór niewytłumaczalna. Zostało mu jednak powiedziane, że Mocą można wiele rzeczy, zgadywał więc, że Nadia a raczej ta dziwna istota, która nią zawładnęła coś im zrobiła. Biologami nie byli, więc pewnie nie dowiedzą się, jak stwory zzmarły.
- Znaleźliście ślady tych stworzeń? Wiemy, skąd przyszły? Może tak jak zwierzę, które mnie wcześniej zaatakowało, też uciekały z lasu. Nie wiem przed czym, ale chciały się stamtąd wydostać. Wtedy następnym naszym celem powinien być las. Tam może się znajdować.
Słyszał silniki statku krążącego nad ich głowami, w którym Ka'aval nad nimi czuwała. Nie zgłaszała im żadnych zagrożeń, co nie znaczy, że żadnych niebezpieczeństw w okolicy nie było. Musieli być stale czujni i gotowi. Zastanawiało go, co Nadia robiła tym zwierzętom. Jakoś na nie wpływała. Nie wiedział, czy były przez nią kontrolowane, czy tylko uciekały w przerażeniu, wyczuwając to złowrogie coś, co ją opętało. Czy miało jakiś cel?
Skupił się na nowym dziwnym odczuciu w Mocy. Emanacja wskazywała jakieś konkretne miejsce i może należało się nią kierować. Starał się podążyć za nowym śladem, wyczuć źródło emanacji, ale jednocześnie zrozumieć jej naturę. Całą swoją uwagę skupił teraz na tym tropie, chcąc tej Mocy zaufać, skoro do tej pory kierowała go coraz bliżej. Podszedł do padłych reeków szukając punktu zaczepienia, okrążył najbliższą okolicę, sprawdzając, czy odczucie nie staje się silniejsze.
Image

0000
+
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 193
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Poprzednia

Wróć do Przestrzeń Huttów