Content

Przestrzeń Huttów

[Gamorra] - Gambit Knurów

Image

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Nantel Grimisdal » 26 Lip 2018, o 15:49

Zaskoczyło go to, jak bardzo panicznie zareagowała kobieta siedząca przed nim, która jeszcze przed momentem tryskała uśmiechem i pewnością siebie. Wiedział, że jego słowa będą wstrząsające, na to przecież liczył, ale nie sądził, że uchodźcy z Taris wzbudzą aż taki strach przez działania Imperium. W każdym razie osiągnął to, co chciał, chociaż nie w sposób, który by chciał. Alex była teraz pewna, że najgorszą z jego tajemnic jest pochodzenie z Taris, więc przez myśl nie przejdą jej rebelianci czy jakiekolwiek próby szpiegowania gubernatora. Teraz tylko musiał załagodzić jakoś sytuację.
- Alex, czekaj!
Liczył na odruch organizmu, który słysząc tego typu słowa, mimowolnie przystanie. To da mu czas, by sklecić coś więcej niż jedno zdanie. Gdy to się stało wskoczył przed kobietę na moment jeszcze ją zatrzymując.
- Słuchaj. To, co ci powiedziałem, to prawda. Przyleciałem z przypadkowymi najemnikami, którzy odlecieli z Taris jeszcze przed tym, zanim Imperium pomyślało w ogóle o postawieniu blokady. Nikt ich nie szukał. Nie kłamie ci, bo już powiedziałem rzecz, którą raczej chciałbym ukrywać, prawda? Teraz o tym wiemy tylko ty i ja, więc nikt inny nie będzie robił problemów. Zaufałem ci, sprawę traktuję naprawdę poważnie.
Teraz pozostawało mu czekać na jej reakcję.
Jeśli Axel mimo to ucieka, to Nantel krzyczy jeszcze za nią: "Jak zmienisz zdanie, to znajdziesz mnie w motelu u Trottiego!" Jeśli Axel zostaje, to po prostu wraca z nią do stolika, chyba że gdzieś go zabiera.
Image

Piękno tkwi w oku patrzącego. Strach też...
0000000
+++
Awatar użytkownika
Nantel Grimisdal
Mistrz Gry
 
Posty: 280
Rejestracja: 26 Kwi 2016, o 19:55
Miejscowość: Koszalin

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Saine Kela » 29 Lip 2018, o 13:03

Działo się coś niedobrego, a fakt, że ponownie pod dłuższej przerwie odezwała się ONA, wiedziała, że coś jest na rzeczy. Aż dreszcz przeszedł jej po kręgosłupie na sam dźwięk jej głosu. Jej zła strona nie dawała o sobie zapomnieć i siłą rzeczy Mirax wiedziała, że ciągle musi się mieć na baczności. Jej walka, choć niewidoczna trwała nadal. Wiedziała, po prostu wiedziała, że musi wznosić się na kolejne wyżyny i ciągle się rozwijać.
Jej rozmyślania zostały przerwane przez towarzyszy. Wysłuchała ich uważnie. To nie wyglądało najlepiej.
- Trzeba poszukać śladów i prześledzić ich trasę i to gdzie się udali...
Nie wyglądało to dobrze, ale na tym właśnie polegał zwiad - mieli szukać, obserwować, zbierać informacje i interpretować je tak, by wiedzieć, co przekazać dalej. Jednak to nie był koniec problemów. Gdy Pato zwrócił jej uwagę, skupiła na otoczeniu, rzeczywiście wyczuwając, że ktoś się zbliżał i zdecydowanie nie był to żaden z knurów.
- Chować się i nie pokazywać. - Powiedziała od razu. - Obserwować i nie dać się znaleźć, niech pochodzi i poobserwuje, zobaczymy, co zrobi i ruszymy dalej. Naszym zadaniem jest obserwacja, nie walka. - wyraźnie podkreśliła ostatnie słowa.
Było to o tyle znaczące, że wychodzi na to, iż nie tylko o Gamorrean powinni się martwić. Jeżeli kręciło się tutaj imperium, to sprawa była bardziej skomplikowana i bardziej poważna, niż można byłoby sądzić. Pytanie jednak brzmi - czy imperialni interesowali się tylko tym klanem, czyli szukali informacji o ostatnich potyczkach i po nitce do kłębka chcą dojść do Rebelii? Muszą się dowiedzieć, czy maja się martwić knurami czy knurami i Imperium.
Machnęła łapkami by wszyscy się rozproszyli i pochowali. Ona, Pato i Ej nie mieli z tym problemów, z Utto było trochę gorzej, ale on był tubylcem, na pewno wiedział jak się chować, by nie było go widać, nawet pomimo dość znacznych rozmiarów.
Trzeba będzie okrążyć obóz i poszukać śladów, ale najpierw imperialny... czego on szuka? Czego chce? Gdzie pójdzie? Jeżeli też ruszy za knurami, będziemy musieli uważać, jeżeli nie... hmm...
W swojej głowie zaczęła rozważać następne kroki. Rozdzielą się, by zbadać sprawę, czy może w całości skupią na knurach? Dobrze byłoby przecież wiedzieć, co zamierzają imperialni. Mają dość problemów z Gamorreanami, jak jeszcze miejscowa władza się włączy, będzie ciężko. Mirax przymrużyła oczy, a jej futro zlało się barwą z otoczeniem. Wysiliła wszystkie zmysły i rozprzestrzeniła siatkę Mocy, by wiedzieć o kolejnych posunięciach, jednocześnie wysłała także impuls w stronę Eja, by nie interweniował i spokojnie czekał w zaroślach. Jaszczur był jednak dziką bestią, a jak zaatakuje żołnierza, może być różnie. Czekała. Obserwowała.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 602
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Gambit Knurów

Postprzez Gweek » 7 Sie 2018, o 20:56

- Co tu się dzieje? Co tu się do paskowego chuja dzieje? - pytał sam siebie, widząc przed sobą zmaterializowaną bestię, stojącą na dwóch "nogach", niemal na wyciągnięcie ręki. - O kurwa, wygrałem galaktycznego jackpota! - wrzasnął zaskoczony bez reszty Gweek. Opadający na cztery "łapy" potwór dopiął swego. Jest wielki i potężnie zbudowany. Skóra na plecach miejscami pękła, rozlatując się na strzępy pod naporem przerośniętych włókien mięśniowych. Głośny wrzask pokracznej bestyji wystraszył i tak już zgłupiałego gamorreanina. Kompani stojący za nim byli sparaliżowani ze strachu, niezdolni ruszyć się nawet z miejsca, a co dopiero zaatakować. Smród zgnilizny, bijący z kłapiącej paszczy ocuciłby nawet zmarłego. Gdyby istota poddana jego bezpośredniemu działaniu czasem nie pachniała podobnie, wykręciłaby swój żołądek jak szmatę, pozbywając się przez przełyk i usta jego zawartości. Całe szczęście skończyło się na mdłościach.

Mózg mimowolnie rejestrował kolejne plugawości w zasięgu sprawnego oka i kalkulował. Jeden taki i klanowa grupa rozpada się na kawałeczki. Kilka takich i klanowa grupa znika pożarta dosłownie w całości. Rozważania te przerwał kobiecy głos. Jej właścicielka miała w sobie coś znajomego. Gdy się zbliżała, Gweek był w kropce. Pierwsze pytanie zbiło go kompletnie z tropu. Chciał odpowiedzieć niemal od razu - We dupie! We mglistej dupie, gdzie i my jesteśmy!, lecz się powstrzymał, nie wiedząc o kogo lub co chodzi. Poziom irytacji narastał niewspółmiernie. Nie mógł cofnąć się ani o krok, powstrzymywany przez bliskość drapieżnika ani też go zaatakować. Nie miał pewności czy jeden cios w kark wystarczy, by go skutecznie obalić i uśmiercić. Drugie pytanie nakreśliło pewien kierunek, do którego zmierzała jego rozmówczyni, choć i na nie - nie odpowiedział. Sylwetka uśmiechniętej postaci była jakby odbiciem tej, która stała za szarym futrzakiem, gdy pierwszy raz Ją spotkał. Trzecie, ale nie ostatnie pytanie jednoznacznie identyfikowało postać, o którą jej chodzi. Ostatnie zapytanie skierowane bezpośrednio do niego, wymagało odpowiedzi.

Łypiąc głęboko swoim jedynym okiem raz w jedno, raz w drugie identyczne ślepie człowiekowi, miał wielki dylemat. Nie mogąc się do końca zdecydować w które ma patrzyć, obrał sobie za centralny punkt nos, jako środek odległości między jednym a drugim oczodołem, zsyłającym na niego zło i mróz, bijący z ich wnętrza czy też spojrzenia. - Nie wiem. - wypalił beztrosko i bezceremonialnie. Źle zadała pytanie, z czego zamierzał niewątpliwie skorzystać. Była to prawda, gdyż nie był w stanie określić jej dokładnego położenia lub gdzie teraz przebywa. - Ano spotkaliśmy ją. - i tu też odpowiedział zgodnie z faktami, gdyż było tak, jak bardziej stwierdziła, niż zapytała piękna dama. - Jest... yyy... gdzieś... chyba... tam. Albo...aaa... tam. Ta mgła... - wskazał palcem lewej, wolnej ręki nieokreślony punkt we mgle. Zakreślił nim naprawdę szeroki kąt na boki, z lewej strony na prawą i z powrotem, nie mogąc jasno określić dokładnego kierunku. Nawet jakby chciał jej odpowiedzieć na to pytanie zgodnie z prawdą, to nie byłby w stanie. Warunki pogodowo-atmosferyczne sprzyjały jego tokowi rozumowania, gdyż w istocie się zgubili, a niska widoczność powodowała, że nie wiedzieli nawet skąd przyszli.

Gweek wiedział i czuł, że dzieje się coś nie na miejscu. Każdy czyn lub słowo mogło zadecydować o ich dalszej egzystencji. Nie miał jak wciągnąć swojej rozmówczyni między wojowników, by ją pochwycić. Chłopaki poużywały by se do woli hłe hłe. I to po kilka razy albo... albo nawet wzięliby ją ze sobą. Starczyłaby na dłużej, tak dla "rozładowania" napięcia. Długo klanbracia długo musieli pościć... zresztą on sam też, ale na całe szczęście miał przy sobie Nurrę.

Pokraki krzyżowały mu misterny plan. Ten i kilka innych. W razie czego mogliby ją użyć jako karty przetargowej, choć w przypadku tych bezmózgich tworów mogło być różnie. Tanio skóry nie sprzeda, oj nie. Najwyżej zabierze ją ze sobą po celnym ciosie do świata duchów, o ile takie istnieją według wierzeń Jego Ludu. Ale póki co dalej grał głupa, jakim niegdyś był przez wiele, wiele lat i dalej mógł nim być, o ile tylko chciał. Nie będzie wyprowadzać swojej rozmówczyni z błędnego toku myślenia, a może nawet ona pomoże im się wydostać z tego banga, w jakim utknęli. Nie było przypadkiem to, że się spotkali akurat w tym miejscu, przy słabej widoczności i na kompletnym odgamorreanidziu.
Image

gg 5214304
Awatar użytkownika
Gweek
Gracz
 
Posty: 239
Rejestracja: 13 Sty 2016, o 15:10
Miejscowość: Wrocław

Poprzednia

Wróć do Przestrzeń Huttów