Content

Przestrzeń Huttów

[Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Image

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Mistrz Gry » 20 Lis 2017, o 14:17

- Wiem, że mnie słyszysz... - Nagła obecność Zła w jej świadomości była niczym wskoczenie do lodowatej wody. Zdążyła już zapomnieć o Taris. - ...czuję Twoją obecność. Jesteś gdzieś daleko... ale to nic. Wyczuwam Cię i Twoje słabe ciało... Wyczuwam też Twoje żałosne próby używania Mocy. Śmieszą mnie one... Możesz próbować uciekać, ale nie uda Ci się to. Nie unikniesz przeznaczenia. Pokonam Cię. Już teraz jestem silniejsza niż Ty! Kiedy ja z każdym dniem będę wzrastać w potędze Twoje niewielkie siły będą Cię opuszczać. W końcu znikniesz. Umrzesz... Twoja nędzna egzystencja się skończy. Muahahahahaha... Ciesz się tymi ostatnimi resztkami, życia które Ci zostały! Hahahahaha!

***

- Mira? Nic Ci nie jest?- Zapytała Tori gdy zobaczyła, że idąca przed nią potknęła się o korzeń i wyciągnęła na ziemi jak długa.
Mirax nie odpowiedziała. Podniosła się i ruszyła dalej przez Gamorreańską dżunglę. Czuła jak jej ciało drży a w głowie wciąż słyszała złowrogi śmiech Królowej Rakghuli.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5643
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Saine Kela » 28 Lis 2017, o 14:30

Nagły kontakt z jej złą częścią, mocno wytrącił Mirax z równowagi. Była w szoku, bo prawie już zapomniała o zdarzeniach na Taris, a przynajmniej miała tyle rzeczy na głowie, że zwyczajnie nie było czasu na głębsze przemyślenia i zastanawianie się. Wstrząsnęło to nią porządnie i sprawiło, że musiała powrócić do tej sprawy, choć bardzo nie chciała. Pomimo tak wielkiej odległości nadal nie była bezpieczna, a co więcej, czuła się kompletnie bezsilna. Niczego nie mówiła Tori, bo to nic by nie zmieniło, ale za to mogła zacząć działać w inny sposób.
Podróż jaka ich czekała potrwa co najmniej kilka dni. Wprawdzie nie była to duża odległość, ale gęsta dżungla skutecznie ich spowalniała, do tego nastolatka dźwigała ich zapasy, przez to też szła wolno i musiały często odpoczywać. Nie było to wygodne, ale dzielnie szły posuwając coraz dalej i przebywając kolejne kilometry. Mirax postanowiła też, że będzie musiała wrócić do treningu. Nie była to łatwa decyzja.
Została pozbawiona mistrza, który ją zdradził, ale który mimo wszystko wiele ją także nauczył i do końca w nią wierzył. Miała część jego wiedzy, choć zdawała sobie sprawę z tego, jak bardzo wiele jej jeszcze brakowało. Do tego jeszcze pamięć mistrzyni Jedi, której działo zajęła. Jak się zorientowała, umiała władać doskonale mieczem świetlnym, ale co jeszcze miała w zanadrzu? Kim była? Jak się nazywała? Mirax żałowała, że tego nie wie, chciałaby choćby częściowo jakoś się jej odwdzięczyć, nawet przez pamięć.
Spięła się w sobie i choć boleśnie była świadoma swoich ograniczeń, musiała wykorzystać całą wiedzę i zdolności jakie posiadała. W trakcie odpoczynków postanowiła wrócić do medytacji, której uczył jej Mistrz Ind'yk. Otwierała się na Moc i skanowała otoczenie, przewijała się wokół, poznawała każdy szczegół, roślinę, najmniejsze zwierzątko. Czuła życie tętniące z dżungli, cykl życia i śmierci, głód i pierwotny instynkt drapieżników oraz strach i wolę przetrwania całej reszty. Czuła to wszystko, jakby sama była tego częścią. Sięgała coraz głębiej, zatapiała się w Moc i zgodnie z poleceniami nieżyjącego już mistrza starała się pojąć naturę rzeczy, dotknąć jej, zrozumieć, kontrolować. Jeszcze w czasie treningów na Taris szło jej to kiepsko, ale Ind'yk nie dawał za wygraną, a ona teraz była zdesperowana.
Medytowała, gdy Tori odpoczywała albo spała. Chciała też trenować i władanie mieczem. Starała sobie przypomnieć kolejne ruchy, niemal jak w tańcu wykonywać krok za krokiem. Czasem robiła to gdy mała spała, czasem dziewczyna obserwowała ją i dziwiła się. Nie chciała tylko polegać na pamięci mięśnowej i na tym, że nagle coś jej się uda nie wiadomo jak. Chciała mieć pełną kontrolę nad swoimi czynami i mieć pewność, co do swoich umiejętności. Nie chciała polegać na szczęściu.
Nie ma czegoś takiego jak Jasna i Ciemna Strona. - przypominała sobie słowa mistrza. -Mam kierować się głosem swojego wnętrza i wsłuchiwać się w Moc, rozumieć otaczający mnie świat, wiedzieć co się wokół mnie dzieje i kim się osoby, które znajdują się wokół mnie. Każde działanie rodzi konsekwencje, korzystanie z Mocy niesie konsekwencje. Kontakt z żywą Mocą, zrozumienie jej... Starała się przypomnieć wszystkie nauki mistrza i doświadczenia, przez które przeszli oboje, to czego sama się nauczyła, czasem bardzo boleśnie.
Czas więc mijał dość monotonie. Podróż, przerwy na jedzenie, na spanie, medytacje, trening walki i opanowywanie ruchów, w trakcie którego też wchodziła w swego rodzaju trans. Przypominanie sobie kolejnych nauk, ciągła czujność i pilnowanie okolicy. Starała się też wspierać Tori, czasem używała Mocy by podtrzymywać ich ekwipunek, który dźwigała dziewczyna, a który lekki nie był. Mirax weszła już w taki tryb działania, który powoli wchodził jej w przyzwyczajenie. Do tego nie wiedzieli, gdzie dojdą, co za tym idzie, czujnym trzeba być podwójnie.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 565
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Mistrz Gry » 12 Gru 2017, o 13:27

Pod wieczór dnia następnego dżungla nagle się skończyła. Po prostu. Drzewa wszędzie wokół nagle zniknęły. Niespodziewanie znalazły się na granicy dżungli mając nad sobą błękitne niebo po którym sunęły łagodnie obłoki zabarwiane na pomarańczowo przez gwiazdę układu. Na wpół oślepione nagłą zmianą natężenia światła zaczęły rozglądać się wokół by lepiej rozeznać się w nowej sytuacji. Zamarły w bezruchu gdy odkryły, że jeden krok więcej mógłby je zabić.
Stanęły na krawędzi głębokiego wąwozu którego dnem płynęła błotnista i cuchnąca mułem rzeka. Drzewa gamorreańskiej dżungli ustępowały miejsca wielkiej pustej przestrzeni i podobnie jak podróżniczki zatrzymywały się w równym szpalerze nad krawędzią przeszkody. Mirax nie mogła się uwolnić od porównania wąwozu do ropiejącej rany na zielonym ciele planety. Zapach butwiejącej materii organicznej i unoszące się w powietrzu chmary moskitów tylko potęgowały to wrażenie.
Do tej pory udało im się pokonać w dżungli trzy podobne przeszkody, te były jednak znacznie mniejsze i wystarczyło zejść po skarpie na dno i wspiąć się z powrotem na górę już po drugiej stronie. Za każdym razem na takiej przeprawie traciły dużo czasu i musiały trochę nadłożyć drogi szukając dogodnych zejść, ale w ostatecznym rozrachunku dawały radę. Tym razem zapowiadało się znacznie, ale to znacznie gorzej.
- Mira - jęknęła Tori a w jej głosie słychać było przerażenie wymieszane z niedoweirzaniem. - To ma jakieś sto metrów szerokości... I głęboko jest...
Tori wychyliła się odrobinę podnad krawędzi by zobaczyć lepiej co czeka na nie na dole.
- Nie damy rady... - Powiedziała dziewczyna i spojrzała na wskazania ich improwizowanego lokalizatora sygnału. - A musimy przejść na drugą stronę... Tak pokazuje mapa.
Mapa. Mirax i Tori studiowały już ją wiele razy podczas postojów i według niej dotarły właśnie do rzeki przy której planowały odpoczynek. Więc wychodziło na to, że nie pobłądziły i póki co trzymały się idealnie wytyczonego szlaku. Mapa jednak nie pokazywała tego jak wyglądają brzegi rzeki, a te mogły je zatrzymać na długo.
Skalne ściany przeszkody były pokryte grubymi - i wyglądającymi na śliskie - korzeniami drzew. Ich zwoje dosięgały samego dna rozpadliny i nurzały się w ciemnej brei jaka tam płynęła. Mirax miała przeczucie, że jej szponiaste dłonie i nogi dałyby radę zejść po korzeniach na dół wąwozu bez większego problemu, jednak Tori z pewnością nie utrzymała by się i roztrzaskała na dnie.
Nigdzie też w zasięgu wzroku nie było łagodniejszego zejścia, pomostu czy choćby przewróconego pnia. Nic co by ułatwiało przedostanie się na drugą stronę. Nawet drzewa po obu stronach skarp nie sięgały do siebie koronami więc opcja z przejściem "górą" odpadała.
- Mira... i co teraz?
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5643
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Saine Kela » 19 Gru 2017, o 20:44

Podróż trwała kilka dni, aż w końcu natrafiły na wąwóz. Kolejny zresztą na ich trasie, ale tym razem zdecydowanie większy, bardziej niebezpieczny i o wiele trudniejszy do przejścia, o ile w ogóle było możliwe jego pokonanie. W pierwszym momencie Mirax jedynie się rozglądała, a jej uszy wyraźnie opadły, a futro zrobiło się szarawe. Były na dobrej drodze, ale bez przerwy coś rzucało im kłody pod nogi, do tego jeszcze kwestia jej własnej wewnętrznej walki. Ćwiczył, a trenowała, zagłębiała się w Moc, starając się ją wyczuć jak najlepiej. Szło jej nieźle, choć wiedziała, że wielu rzeczy jeszcze nie wie i nie rozumie. Teraz jednak stanęła przed poważnym dylematem i problemem.
Gdy Tori się odezwała, uniosła łapkę, żeby zamilkła. Musiała to przemyśleć i to poważnie. Rzeczywiście było głęboko, do tego strono, o bezpieczne zejście będzie bardzo trudno, a ostatnie czego by chciała to roztrzaskać głowę o dno wąwozu. Choć może ona dałaby rade? Ale co z Tori? Nie chciała ryzykować życia dziewczyny, choć zawracanie nie miało sensu, tyle kilometrów już pokonały i nie była to łatwa droga. Poszukać obejścia albo łatwiejszego zejścia? Mogą nadłożyć sporo drogi przy poszukiwaniach i nic nie znaleźć.
Stanęła wpatrując się w wąwóz. Szukała sensownego rozwiązania, może sam wąwóz coś jej podpowie? Wysokie, grube konary, do tego śliskie, w dole błotnista wąska rzeka, po drugiej stronie równie strony stok. Nawet jak uda im się zejść, to będzie ich czekało ponowne wejście na górę, a to też nie będzie łatwe. Może jednak było jakieś wyjście? Jeżeli ktoś poruszał się podobną trasą, to może jakieś zejście było. To środek dżungli! Głowiła się nad tym, rozważając opcje, których nie było za wiele.
Istniała jeszcze możliwość użycia Mocy. Dałaby radę spuścić Tori używając do tego mistycznej siły? Teoretycznie tak, w praktyce, nie byłą pewna czy jej możliwości na to pozwalają. Sięgnęła poprzez Moc starając się wybadać najbliższą przestrzeń wąwozu, być może poruszą się wzdłuż urwiska, żeby znaleźć bardziej dogodne miejsce.
- Tori? Mamy coś w naszym ekwipunku, co mogłoby pomóc nam w wspinaczce? Mogłabym też spróbować cię znieść używając do tego Mocy. Chyba że znajdziemy jakieś bezpieczne zejście. Uszy do góry Tori, tyle przeszłyśmy, teraz też damy radę! Jakieś rozwiązanie się znajdzie, trzeba go tylko poszukać.
Starała się być bardziej entuzjastycznie nastawiona niż to czuła w rzeczywistości, ale to przede wszystkim było dla dziewczyny, nie chciała, by nastolatka się podłamała i choć Mirax wierzyła, że Tori jest silniejsza niż mogłoby się wydawać, to nadal pozostała dzieckiem.
-Przejdziemy kawałek i poszukamy dogodnego zejścia, jakieś musi być, potem będziemy schodzić. Nie bój się, będę się ubezpieczać. Zacznę schodzić pierwsza i szukać najlepszych miejsc, żeby było najbezpieczniej, zgoda?
W razie czego będzie zejście modyfikować. Korzenie drzew były grube, jakby robiła na nich nacięcia mogłoby to pomóc w lepszej przyczepności i poszukiwaniu stabilniejszego oparcia dla nóg i rąk. Dodatkowo, jak miała nadzieje, w razie nieszczęścia da radę chwycić Tori przez moc, by ta nie spadła. Musiała wierzyć w to, że da radę.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 565
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Mistrz Gry » 27 Gru 2017, o 01:37

Ruszyły. Nie mając lepszego pomysłu zdecydowały się iść w górę rzeki, gdyż ten kierunek marszu wydawał się być mniej wyboisty i bardziej przystępny. O słuszności dokonanego wyboru dodatkowo przekonały się gdy po kilkunastu metrach znalazły między drzewami wąską i ledwie widoczną ścieżkę. Była zarośnięta i zdawała się być malo używana, ale to zawsze jednak była ścieżka; zawsze to odrobinę ułatwiało życie. Mirax miała nadzieję, że istoty, które mogły taką ścieżkę wydeptać, nie znajdowały się gdzieś w okolicy. Tori zdawała się myśleć podobnie.
- Mira, to wygląda trochę jak ścieżka, co? - Zapytała w pewnym momencie cicho. Nuta niepewności i naiwności, brzmiąca w jej głosie, dziwnie kontrastowała z otaczającą je scenerią; z każdą chwilą ubywało światła dnia i coraz dłuższe cienie kładły się pomiędzy pniami drzew. Mirax nie odpowiedziała, choć w duchu zgadzała się z dziewczyną. Miała też nadzieję, że twórcy ścieżki - jeżeli znajdowali się gdzieś w pobliżu - nie byli z góry wrogo nastawieni do gości. Albo, że nie były to jacyś zębaci i wygłodniali drapieżnicy.
Szły dalej w milczeniu bacznie zważając na to by nie poślizgnąć się na wilgotnych korzeniach i błotnistej ziemi. Ścieżka w przerażający sposób trzymała się krawędzi wąwozu i każde - nawet najmniejsze potknięcie - mogło zakończyć się na jego dnie. Cały czas rozglądały się też za jakimkolwiek łagodniejszym zejściem na dno wąwozu. Jednak póki co ich nadzieje pozostawały niespełnione. Z każdym kolejnym zakrętem rzeki, gdy znowu okazywało się, że nie ma dla nich łagodnej drogi na dół, czuły wzrastającą rezygnację.
Przejście od dnia do nocy i na odwrót na Gamorrze następował wyjątkowo szybko. Światło dnia kończyło się nagle jak ręką odjął i cała okolica momentalnie pogrążała się w mroku nocy. Nie inaczej było tym razem. Gdy ostatnie promienie zachodzącego słońca zniknęły niemalże natychmiast ciemność wypełzła ze swoich kryjówek, a nocne niebo przyzdobiło się mrowiem gwiazd, a chwilę po nich znad linii drzew wychyliły się dwa sierpowate księżyce, które zaczęły słać ku powierzchni planety srebrzysto blade światło.
Noc zapowiadała się bezchmurna i chłodna. Znad mulistej rzeki powoli zaczęły unosić się zimne kłęby pary, które wylewały się przez krawędź wąwozu i wąskimi wstęgami oplatały korzenie i pnie drzew.

***

- Jestem głodna... - Wyjęczała po raz nie wiadomo, który Tori. Mirax o tym wiedziała, też odczuwała głód i zmęczenie, ale nie potrzebowała tak bardzo o tym wspominać światu. Tym bardziej, że albo moc albo instynkt, albo i jedno i drugie podpowiadało jej, że ich tropem idzie jakiś drapieżnik. Nie widziała go ani razu, ale parę razy miała wrażenie, że słyszy odgłos przypominający syczenie. Zdecydowanie wolała poświęcić temu znacznie więcej uwagi aniżeli stękaniom jej podopiecznej.
- Mira...
- Ciiiii.... Nie teraz Tori.
- Ale Mira, patrz. Most. - Dziewczyna wskazała ręką kierunek, w którym kushibanka powinna spojrzeć.
Mirax spojrzała. Był tam. W bladym świetle gamorreańskich księżycy, otoczony smrodliwymi oparami znad rzeki zdawał się być nierealny, niczym fatamorgana. Jednak nie znikał i czekał cierpliwie: stary linowy most, spinający obydwa brzegi wąwozu.
Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5643
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Saine Kela » 29 Gru 2017, o 10:02

Zanim podejmie odpowiednią decyzję, chciała wiedzieć czy są inne opcje i czy czegoś nie przegapiła, inaczej plułaby sobie w brodę, że wybrała ryzykowną drogę, gdy była inna, lepsza i bezpieczniejsza opcja. Wyszła też z założenia, że jeżeli ktoś tędy przechodzi, to musi mieć na to jakiś sposób i coś, co ułatwi przeprawę. Po prostu musi być, choć ona i Tori mogły wyjść zwyczajnie w złym miejscu.
Droga dłużyła się, ale znalazły słabą ścieżkę. Mirax nie wiedziała czy ma się z tego cieszyć, czy nie, szczególnie że najwyraźniej była ona albo słabo uczęszczana, albo dawno nikt z niej nie korzystał. Miała więc niemały orzech do rozgryzienia i wiedziała, że długo zwlekać z decyzją nie może. Czas uciekał nieubłaganie, a one nadal były w szczerym polu. Znaczy w środku dżungli.
Do tego wyczuła coś. Znaczy kogoś. Znaczy nie wiedziała co, ale mogła się domyślić, że to jakiś drapieżnik. Innymi słowy trzeba wreszcie przedostać się na drugą stronę i dotrzeć do źródła sygnały. Cokolwiek miałoby to być. Teraz jednak wpatrywała się w most, którego wcześniej nie zauważyła. Czyżby los się do nich uśmiechnął? Obie były już wyczerpane i głodne, a droga przed nimi jeszcze długa.
- Most? - nie wierzyła własnym oczom. - To chyba nasza szansa, tylko z tej odległości ciężko określić czy jest on bezpieczny. Trzeba podejść.
Postanowiła podejść, choć nie sądziła, by przechodzenie po moście w środku nocy było dobrym pomysłem. Trzeba będzie poczekać do rana, skoro most jest teraz, rankiem także będzie. Wyprawią się skoro świt, ale do tego czasu będzie musiała czuwać. Coś się czaiło w pobliżu, coś niebezpiecznego i choć Tori nie zdawała sobie z tego sprawy, Mirax doskonale to wiedziała i będzie musiała bronić ich dwójkę. Kiedy przyjęła tę rolę? Kiedy z lekarki stała się wojowniczką? To przeszło tak naturalnie i nagle, że nawet tego nie zauważyła. Uznała również, że jak im się jakoś uda to przetrwać, to będzie musiała kilka spraw Tori wyjaśnić. Należało się to dziewczynie.
- Poczekamy do rana i przejdziemy przez niego, jeżeli będzie bezpieczny. W miarę. Odpocznij trochę Tori.
O siebie się nie martwiła. Była mała, zwinna i lekka, jej ciężar most nawet nie odczuje. Tori to inna sprawa, choć była mimo wszystko drobną nastolatką, a nie rosłym mężczyzną, który swoje ważył. Mieli jeszcze zapasy i inne rzeczy, choć podczas podróży ich bagaż sporo zelżał. To musi wystarczyć. A na razie Mirax nastroszyła futro, wyprostowała uszy, a jej futro przybrało ciemniejszej barwy, niemal zlewając się z otoczeniem. Była czujna.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 565
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Mistrz Gry » 29 Gru 2017, o 11:45

- Mira jesteś pewna, że chcemy tutaj zostać? Będziemy tutaj czekać? Jak tam jest most? - Tori rozpoczęła swoją lamentującą tyradę utyskiwania. W tym dziewczyna była naprawdę dobra. W tym i w niezdecydowaniu. Mirax była pewna, że Troi bez niej nie dałaby sobie rady w dżungli.
- Może powinniśmy przejść przez most teraz?
Mirax spojrzała się krytycznie na Tori a ta zmieszała się.
- A może faktycznie to jest dobry pomysł.

***

Dziewczyna zasnęła i spała snem sprawiedliwego. Mirax, która czuwała, przy jej boku rozglądała się wokół starając się zachować czujność. A było to trudne. Znużenie całodniowym marszem dawało się jej we znaki i praktycznie cały czas walczyła z opadającymi powiekami.
Nie pomagała też hipnotycznie senna atmosfera i sceneria w której się znalazły. Mgliste opary unoszące się z wąwozu, cichy plusk wody omywającej korzenie i gałęzie oraz delikatny szmer liści idealnie współpracowały ze zmęczeniem.
Ani razu za to nie usłyszała - ani tym bardziej nie zobaczyła - czyhającego gdzieś w pobliżu drapieżnika. A Moc podpowiadała jej, że stwór przyczaił się i obserwował je. I tylko dzięki Mocy nie zasnęła od razu. Spokojna medytacja podtrzymywała jej ciało w stanie świadomości, ale z każdym kolejnym kwadransem czuwania nawet i ona zaczęła być niewystarczająca.

Kliknij, aby zobaczyć wiadomość od Mistrza Gry

Syk usłyszała nagle! Momentalnie minął jej sen i w ciemności zalśniły jej szeroko otwarte oczy. Potwór był dużo bliżej niż się spodziewała. Sześcionogi zębaty jaszczur (większy niż kushibanka) wskoczył pomiędzy Tori i Mirax i zwrócił głowę w stronę tej drugiej. Chwilę potem poczuła gnilny zapach z wydobywający się z szeroko rozwartych szczęk uzbrojonych w brudne pożółkłe zęby po których ściekła lepka ślina. Mirax zerwała się z miejsca w którym siedziała. Tori dla odmiany zaczęła krzyczeć. Jaszczur, ignorując wrzask dziewczyny, rzucił się na Mirax bijąc jednocześnie ogonem niczym biczem. Kushibanka odskoczyła w bok unikając spotkania z paskudną szczęką gada ale poczuła, że jego ogon sięgnął jej ciała; przez cały lewy bok, aż po nasadę ogona czuła piekącą i szybko puchnącą pręgę. Stwór wyhamował, zawrócił i ponownie skoczył w kierunku Mirax. Mniej więcej w tym też momencie Mirax dostrzegła drugiego jaszczura który przywarłszy nisko do ziemi, skradał się w stronę nic nie spodziewającej się Tori.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5643
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Saine Kela » 2 Sty 2018, o 19:37

Starała się być czujna i jednocześnie zatapiała się w mocy, by choć trochę zebrać sił. Niestety cały ciężar pilnowaniach ich wyprawy i zadbania o bezpieczeństwo ciążyło na niej, więc musiała uważać bardziej niż Tori. Chciała w końcu, by ich dwójka dotarła na miejsce w jednym kawałku, a co więcej, by znalazły ten cały klan Nurry i można było myśleć co dalej.
Była z lekko sennym nastroju, ale nie traciła na czujności, tym bardziej, że w pobliżu coś się czaiło, co tym bardziej kazało jej uważać na okolicę. I w sumie dobrze, ponieważ gdzieś w środku nocy czy też bliżej ranka nastąpił atak drapieżnika. Mirax poderwała się momentalnie, widząc przed sobą paskudny pysk stwora. Był to chyba jakiś gad, ale kobieta nie zamierzała teraz wnikać w fizjonomię nieznanego jej stwora. Podskoczyła, a w jej łapce pojawił się miecz świetlny. Syknęła, gdy oberwała w bok, ale realne niebezpieczeństwo i adrenalina nie pozwoliły na to, by pozostała temu dłużna. Podskoczyła na drzewo, a potem przeskoczyła szybko na kolejną gałąź i poruszając się błyskawicznie miała zamiar zdezorientować stwora. Zaraz potem wyskoczyła na niego z góry, a miecz wbił się prosto w pancerz gada, wchodząc w niego jak w masło. Poczuła jak cielsko pod nią upada i zeskoczyła z niego, słysząc jednocześnie krzyk Tori i dostrzegając drugiego drapieżnika, który lada moment miał skoczyć na nastolatkę.
Wyciągnęła łapkę przed siebie i pchnęła mocą, chcąc odrzucić stwora od siebie, jednocześnie podskoczyła w stronę dziewczyny z załączonym mieczem świetlnym. Czuła przez Moc drapieżny instynkt gada, który zamierzał zapolować i najeść się tej nocy. Ona jednak nie zamierzała być ofiarą ani teraz, ani później. Sięgnęła umysłem w stronę stworzenia, chcąc je zmusić do odejścia. W innym przypadku w pogotowiu czekał miecz. Świecąca zielona klinga nadawała w tym momencie nieco upiornego wyglądu postaci Mirax w tych ciemnościach.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 565
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Mistrz Gry » 3 Sty 2018, o 11:30

Działania Mirax przyniosły należyty skutek. Pierwszego potwora pokonała wprawnie korzystając z otoczenia i przewagi jaką dawało jej sięgnięcie po moc. Stwór zdychał długo wijąc się w agonalnych drgawkach. Drugi z potworów podszedł zbyt blisko Tori. Czas, te drogocenne sekudny, które zostały poświęcone przez Mirax na to by ubić jaszczura, który ją atakował, wystarczyły by Tori znalazła się w stanie bezpośredniego zagrożenia.
Mirax sięgnęła mocą w stronę ohydnej, śliniącej się bestii, który stał teraz przed Tori i wznosił się na łapach i warcząc otwierała paszczę by zaatakować kulącą się ze strachu dziewczynę. Było już za późno. W chwili, w której Eygan poczuła brudny i zgniły umysł przepełniony żądzą zaspokojenia głodu, bestia skoczyła do przodu wbijając swoje brzydkie, gnilne uzębienie w twarz Tori.
Opętańczy wrzask dziewczyny tłumiony przez zaciskające się na jej głowie szczęki docierał do najgłębszych zakamarków umysłu Mirax i mroził jej krew w żyłach. Stwór zaczął trząś swym łbem sprawiając, że ciało dziewczyny tańczyło w jego pysku niczym szmaciana lalka, potęgując tylko jej zdławione krzyki, płacz i wołanie o pomoc. Potem bestia zacisnęła szczęki i całkowicie oddzieliła jej głowę od ciała. Struga gęstej i ciepłej krwi wylała się na jego pysk i ziemię.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5643
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Saine Kela » 6 Sty 2018, o 10:48

Udało jej się pokonać jednego stwora. Było to zadziwiająco proste i szybkie, a przy okazji mogła zobaczyć w praktyce jak działają jej umiejętności, które ćwiczyła w trakcie podróży na sucho. Walka ze szturmowcami to jedno, tak samo jak pamięć mięśniowa, ale utrwalenie na stałe tych umiejętności to inna kwestia. Musiała o to zadbać. Nie mogła się jednak tym cieszyć, ani tym bardziej rozmyślać o tej kwestii, ponieważ stało się coś naprawdę okropnego.
Nie zdążyła. Nie dała rady! Gdy stwór złapał Tori, zaciskając na jej głowie ostre jak brzytwy zęby. Mirax krzyknęła, ale zdecydowanie było za późno. Nawet się nie obejrzała jak opętańcze wrzaski dziewczyny zamilkły, a wokół rozprysnęła się krew. Ślad Tori w Mocy zniknął. Jej życie zgasło szybko, zdecydowanie zbyt szybko. Mirax poczuła przeszywający ból. Zacisnęła zęby, ale ze zdziwieniem stwierdziła, że nie czuje wściekłości tylko pustkę. Sięgnęła Mocą do stwora, przyciągając go w swoją stronę, sama również skoczyła, odpychając się łapkami, ale dzięki wsparciu Mocy jej skok był wysoki i sprężysty. Obróciła w łapce miecz i bez chwili namysłu cięła nim długi na ukos celując w głowę drapieżnika i oddzielając ją od tułowia.
Opadła na ziemię oddychając ciężko, a zielony promień miecza zgasł. Dżungla jakby ucichła, a ona sama starała się zorientować w swoim położeniu i uczuciach. Straciła Tori. Nie znała dziewczyny zbyt dobrze, nie była ona dla niej nikim szczególnie bliskim, ale Mirax za nią odpowiadała, miała ją chronić i doprowadzić do celu. Teraz to straciła, a co więcej, nastolatka nie zasługiwała na taki los, nie na taką śmierć. Mirax była zbyt wolna, nie dała rady uratować dziewczyny, którą zabił głodny drapieżnik. Jak miała uratować siebie i całą planetę?
Odwróciła się patrząc na trzy martwe ciała: dwóch drapieżników i młodej dziewczyny bez głowy. Poczuła silne mdłości i choć w swoim krótkim życiu widziała już różne formy śmierci to teraz nie była w stanie wytrzymać. Wymiotowała myśląc, że zaraz wyrzuci z siebie wnętrzności. Kto by pomyślał, że tak drobne ciałko może mieć w sobie aż tyle rzeczy do wyrzucenia? Osłabiona opadła na zieloną trawę i tak trwała dłuższy czas, wchodząc w trans.
W końcu jednak musiała podjąć jakieś kroki. Nie mogła tu zostać. Obudziła się z letargu, uznając że nie może pogrążyć się w rozpaczy i to w takim miejscu. Tori nie żyła, tego już nie odwróci. Ale nadal miała cel w życiu, do którego musiała dążyć. Z ciężkim sercem i poczuciem winy na barkach zebrała wszystkie rzeczy, z których musiała sporo powyrzucać, bo nie dałaby rady ich dźwigać. Trochę zapasów, wody, parę drobnostek, co nie było niezbędne musiało zostać. I jeszcze kwestia zestawu telekomunikacyjnego, gdzie były zgrane mapy. Czy będzie w stanie go nieść czy będzie musiała polegać jedynie na pamięci? Wiedziała, że nie była daleka od miejsca sygnału, były przecież praktycznie na mecie ich wędrówki. Spojrzała na zestaw nawigacyjny. Byli naprawdę blisko, musiała tylko przejść wąwóz i niemal w prostej linii jeszcze kilka kilometrów. Gdyby nie była w ciele tak małego stworzenia nie byłoby problemu z wzięciem wszystkiego, teraz jednak musiała zdecydować, co będzie istotniejsze - jedzenie, picie czy nawigacja?
Postanowiła poczekać do rana, oddalając się od miejsca masakry. Tori już nie pomoże, a nie da rady jej pochować. Stwierdziła, że wczesnym rankiem naje się do syta, weźmie ewentualnie niewielką butelczynę wody i nawigację, a potem przejdzie na drugą stronę wąwozu. Mogłaby zostawić nawigację, ale jak się zgubi, to nawet zapas jedzenia jej nie pomoże, bo błąkać może się jeszcze wiele dni. W razie czego poszuka czegoś sensownego do jedzenia, nawet w niewielkiej ilości, a woda będzie tutaj jednak ważniejsza niż jedzenie, chyba że po drodze znajdzie jakiś w miarę czysty strumień. Z takim założeniem zamierzała iść dalej. Im dłużej tu zostanie tym będzie trudniej i gorzej, a zapach śmierci może przywołać kolejne drapieżniki.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 565
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Saine Kela » 6 Sty 2018, o 10:48

Udało jej się pokonać jednego stwora. Było to zadziwiająco proste i szybkie, a przy okazji mogła zobaczyć w praktyce jak działają jej umiejętności, które ćwiczyła w trakcie podróży na sucho. Walka ze szturmowcami to jedno, tak samo jak pamięć mięśniowa, ale utrwalenie na stałe tych umiejętności to inna kwestia. Musiała o to zadbać. Nie mogła się jednak tym cieszyć, ani tym bardziej rozmyślać o tej kwestii, ponieważ stało się coś naprawdę okropnego.
Nie zdążyła. Nie dała rady! Gdy stwór złapał Tori, zaciskając na jej głowie ostre jak brzytwy zęby. Mirax krzyknęła, ale zdecydowanie było za późno. Nawet się nie obejrzała jak opętańcze wrzaski dziewczyny zamilkły, a wokół rozprysnęła się krew. Ślad Tori w Mocy zniknął. Jej życie zgasło szybko, zdecydowanie zbyt szybko. Mirax poczuła przeszywający ból. Zacisnęła zęby, ale ze zdziwieniem stwierdziła, że nie czuje wściekłości tylko pustkę. Sięgnęła Mocą do stwora, przyciągając go w swoją stronę, sama również skoczyła, odpychając się łapkami, ale dzięki wsparciu Mocy jej skok był wysoki i sprężysty. Obróciła w łapce miecz i bez chwili namysłu cięła nim długi na ukos celując w głowę drapieżnika i oddzielając ją od tułowia.
Opadła na ziemię oddychając ciężko, a zielony promień miecza zgasł. Dżungla jakby ucichła, a ona sama starała się zorientować w swoim położeniu i uczuciach. Straciła Tori. Nie znała dziewczyny zbyt dobrze, nie była ona dla niej nikim szczególnie bliskim, ale Mirax za nią odpowiadała, miała ją chronić i doprowadzić do celu. Teraz to straciła, a co więcej, nastolatka nie zasługiwała na taki los, nie na taką śmierć. Mirax była zbyt wolna, nie dała rady uratować dziewczyny, którą zabił głodny drapieżnik. Jak miała uratować siebie i całą planetę?
Odwróciła się patrząc na trzy martwe ciała: dwóch drapieżników i młodej dziewczyny bez głowy. Poczuła silne mdłości i choć w swoim krótkim życiu widziała już różne formy śmierci to teraz nie była w stanie wytrzymać. Wymiotowała myśląc, że zaraz wyrzuci z siebie wnętrzności. Kto by pomyślał, że tak drobne ciałko może mieć w sobie aż tyle rzeczy do wyrzucenia? Osłabiona opadła na zieloną trawę i tak trwała dłuższy czas, wchodząc w trans.
W końcu jednak musiała podjąć jakieś kroki. Nie mogła tu zostać. Obudziła się z letargu, uznając że nie może pogrążyć się w rozpaczy i to w takim miejscu. Tori nie żyła, tego już nie odwróci. Ale nadal miała cel w życiu, do którego musiała dążyć. Z ciężkim sercem i poczuciem winy na barkach zebrała wszystkie rzeczy, z których musiała sporo powyrzucać, bo nie dałaby rady ich dźwigać. Trochę zapasów, wody, parę drobnostek, co nie było niezbędne musiało zostać. I jeszcze kwestia zestawu telekomunikacyjnego, gdzie były zgrane mapy. Czy będzie w stanie go nieść czy będzie musiała polegać jedynie na pamięci? Wiedziała, że nie była daleka od miejsca sygnału, były przecież praktycznie na mecie ich wędrówki. Spojrzała na zestaw nawigacyjny. Byli naprawdę blisko, musiała tylko przejść wąwóz i niemal w prostej linii jeszcze kilka kilometrów. Gdyby nie była w ciele tak małego stworzenia nie byłoby problemu z wzięciem wszystkiego, teraz jednak musiała zdecydować, co będzie istotniejsze - jedzenie, picie czy nawigacja?
Postanowiła poczekać do rana, oddalając się od miejsca masakry. Tori już nie pomoże, a nie da rady jej pochować. Stwierdziła, że wczesnym rankiem naje się do syta, weźmie ewentualnie niewielką butelczynę wody i nawigację, a potem przejdzie na drugą stronę wąwozu. Mogłaby zostawić nawigację, ale jak się zgubi, to nawet zapas jedzenia jej nie pomoże, bo błąkać może się jeszcze wiele dni. W razie czego poszuka czegoś sensownego do jedzenia, nawet w niewielkiej ilości, a woda będzie tutaj jednak ważniejsza niż jedzenie, chyba że po drodze znajdzie jakiś w miarę czysty strumień. Z takim założeniem zamierzała iść dalej. Im dłużej tu zostanie tym będzie trudniej i gorzej, a zapach śmierci może przywołać kolejne drapieżniki.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 565
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Mistrz Gry » 6 Sty 2018, o 21:00

Obudziły ją promienie słońca grzejące jej twarz. Powieki otworzyła z trudem pozwalając by soczysta zieleń dżungli oblana złocistym światłem wlała się do jej umysłu. Obraz był jednak niczym potrawa bez smaku; nie wzbudzał w Mirax żadnych emocji. Śmierć Tori wypaliła w jej umyśle trwałe obrazy, które miały odtąd wracać do niej w sennych koszmarach i zmuszać ją do przeżywania tych fatalnych wydarzeń wciąż na nowo.
Zasnęła na grubym konarze jakiegoś starego drzewa - nie musząc przejmować się bezpieczeństwem Tori - mogła pozwolić sobie na sen inny niż na wilgotnej błotnistej ziemi. Poza tym była tak wyczerpana, że nie dałaby rady utrzymać czujnego i płytkiego snu, a taki właśnie byłby jej potrzebny przy śnie "na dole".
Pobudka była także bolesna w czysty fizyczny sposób. Cały jej bok - ten, który został sięgnięty ogonem - był odrętwiały, napuchnięty a brzydka rana, którą było widać spod futra ropiała i brzydko pachniała.
Jednak największą niespodziankę dopiero miała przed sobą.

***

Gdy doszła do mostu i stanęła przy nim zobaczyła, że po drugiej stronie wąwozu widać było kilka niskich chat krytych liśćmi. Z jednej z nich unosił się dym a do nosa Mirax docierał zapach gotowanej zupy...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5643
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Saine Kela » 7 Sty 2018, o 17:54

Źle się z tym wszystkim czuła, ale jednak dała radę zasnąć. Dla bezpieczeństwa wysoko na drzewie, żeby w razie czego drapieżniki jej nie wytropiły. Rankiem pozbierała się dość szybko, choć rana na boku piekła i bolała dość mocno. Tamten stwór miał dość silne uderzenie, możliwe też, że jego ogon był pokryty jakąś trucizną czy innym związkiem, który miał ofierze utrudnić życie. Niestety Mirax się nie znała na tym gatunku i nie była w stanie określić co to było. w każdym razie nie mając środków leczniczych ciężko było jej w jakikolwiek sposób zaradzić bólowi, mogła sobie założyć jedynie prowizoryczny opatrunek. Najpierw łapa, która na szczęście przestała już dokuczać, teraz bok. Dżungla dawała jej się we znaki.
Jednak to, co ja najbardziej zaskoczyło, gdy ponownie znalazła się na brzegu wąwozu był widok po drugiej stronie. Jęknęła, gdy tylko dostrzegła dym i chaty. Były naprawdę tak blisko! O rzut kamieniem! Dlaczego Mirax wcześniej się nie zorientowała? Dlaczego niczego nie wyczuła?! Tori mogłaby żyć! Kushibanka opadła na ziemię, a jej uszy opadły w dół zwisając smętnie. Odwróciła głowę w tył, patrząc na gęste zarośla, gdzie swoje życie zakończyła młoda dziewczyna i gdzie najprawdopodobniej jej szczątki stały się pokarmem licznej fauny tego miejsca. Przepraszam Tori, byłam beznadziejną opiekunką. Pociągnęła nosem i wstała, patrząc na most.
Nie wyglądał on najlepiej, a w dół było dość głęboko, ona sama była jednak mała i lekka, a z bagaży miała komunikator i odrobinę wody, nic więcej. Skoro były tam jednak chaty, to zapewne i sam most musiał być użytkowany, po jego wyglądzie łatwo można byłoby wywnioskować w jakim stanie się znajdował i czy ktoś o niego dbał. Wyczuła kuszący zapach jedzenia i choć zjadła dość syte śniadanie, to było one naprawdę kiepskie w porównaniu do prawdziwego ciepłego jedzenia. Kto tam mieszkał? Gamorreanie? Ludzie? Ktoś inny? Obawiała się tego, kogo może tam zastać, a jeszcze bardziej tego, jak ten ktoś zareaguje na jej wygląd. Doświadczenie z Gamorreanami podpowiadało jej, że może zostać potraktowana jak potencjalny obiad, ale nigdy nie wiadomo.
Westchnęła i zebrała się w sobie. To co było za nią, to była już przeszłość. Pewien rozdział się za nią zamknął i choć nie tak, jakby tego chciała, to musiała iść dalej i zobaczyć, co przyniesie jej przyszłość. Musiałą zawierzyć Mocy, bo teraz ona była jej największą towarzyszką. Ostrożnie wkroczyła na most, z zamiarem udania się w kierunku chat i zbadania okolicy, zanim podejmie decyzję czy się ujawnić, czy nie.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 565
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Mistrz Gry » 10 Sty 2018, o 09:27

Most przeszła bez najmniejszego problemu. Był stabilny i uwiązany na grubych lianach, które w wielu miejscach puszczały liście i pęki długich wąsatych korzeni. W ogóle cały most wydawał się być Mirax żywą, zmyślnie ukształtowaną ręką ogrodnika, rośliną, którą trzeba było od czasu do czasu przycinać i podlewać; bez opiekuna most albo by usechł albo "zdziczał". Jedyne co przeszkadzało dziewczynie to widok, jaki rozpościerał się pod nią. Dno wąwozu, ze swoją gnilną mętną rzeką, wydawał się być bardzo odległy a kamienie, które wystawały z wody zdawały się być zapowiedzią szybkiej śmierci i efektywnego roztrzaskania się ciała, w razie upadku.
Nic takiego się jednak nie wydarzyło; lekka, zwinna, choć trochę wystraszona kushibanka i mocno poobijana, stanęła w końcu po drugiej stronie wąwozu.
Przez cały czas ciężko jej się oddychało i ciągle czuła zapach rany pomimo tego, że miała założony żelowy opatrunek.
Tym samym prawie weszła do osady. Pierwsza okrągła, lepianka kryta wysuszonymi liśćmi znajdowała się zaledwie o kilka metrów od krawędzi wąwozu. Ze zgrozą zauważyła, że na progu tej chaty śpi sześcionogi jaszczur. Był mniejszy i czystszy niż jego pobratymcy z dżungli i zdawał się być oswojony.
Pozostałe chaty w liczbie czterech otaczały niewielki plac na którym znajdował się drewniany słup, który obrośnięty był różnokolorowymi grzybami. Obok słupa znajdowała się niewielka kamienna studnia a przy niej stało kilka kamionkowych naczyń.
W jednej z chat - tej z której w niebo unosił się dym i zapach gotowanej zupy - słychać było przyciszone rozmowy. Dla Mirax, która nie znała języka, w którym porozumiewali się mieszkańcy tej osady, była to seria nie dający się powtórzyć warknięć, chrumknięć i chrząknięć.
Kushibanka właśnie znalazła się w osadzie gamorrean.
Jaszczur warknął i uniósł łeb. Zaczął węszyć.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5643
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Saine Kela » 11 Sty 2018, o 19:56

Trochę obawiała się przejścia przez most, ale okazało się, że wcale nie było to takie straszne, jak przypuszczała. Był on mocny, porządny i zadbany, a to już o czymś świadczyło. Pod drugiej strony, gdy minęła już głęboki wąwóz, mogła odetchnąć z ulgą. Nie spadła i nie roztrzaskała się, to było już coś. Teraz jednak przyszedł czas na rzeczywistość i fakt, że znalazła się bliżej osady i zabudowań, niż sądziła.
Do tego znów ten stwór, który ją zwęszył.
Mając świeżo w pamięci przerażające zdarzenia, aż ciarki przeszły jej po grzbiecie. Jednak ten stwór był inny. Oswojony. Udomowiony. Nadal jednak pozostawał drapieżnikiem i do tego ją wyczuł. Co teraz? Czy po to przeszła most, by zostać rozszarpaną po drugiej stronie? Co mogła zrobić w takim przypadku? Schować się w zaroślach? To na niewiele się zda, bo swojego zapachu nie zamaskuje, a jaszczur i tak ją znajdzie. Mogła zrobić co innego, to co zrobiła poprzednio, tylko trochę inaczej.
Sięgnęła Mocą w głąb umysłu jaszczura, chcąc przekazać mu, że nie stanowi ona tutaj zagrożenia, tak samo, jak nie jest też posiłkiem. Jak przez mgłę pamiętała swoje wyczyny na Taris i to jak była w stanie kontrolować bestie. W tym przypadku nie chciała przejmować kontroli, tylko coś w rodzaju "kontaktu", aby jaszczur zaczął ją ignorować, tak jakby jej tu nie było, albo - jakby była czymś dobrze znanym z otoczenia.
Co planowała dalej? W sumie nie wiedziała. Musiała przede wszystkim sprawdzić sygnał nadajnika i to czy dochodził z tej osady czy może źródło znajdowało się dalej. Gdy badały sprawę z Tori... ciężko było jej wspominać dziewczynę... gdy sprawdzały porównując z mapami, wydawało się, że było to dalej, ale teraz pewności nie miała. Powinno to być kilka kilometrów dalej, mogła się jednak mylić. No i kto tu mieszkał? Niewątpliwie byli to Gamorreanie, a z nimi nie miała zbyt dobrych doświadczeń, jednak nie wszyscy przedstawiciele tego gatunku byli tacy sami. Ta wioska wydawała się być taka spokojna.
Straciła jeden ze swoich celi, była zagubiona i nie wiedziała, co robić. Poruszała się trochę na ślepo, ale mimo wszystko nadal parła do przodu.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 565
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Mistrz Gry » 11 Sty 2018, o 21:44

Jaszczur powęszył jeszcze chwilę poczym położył głowę na przednich łapach i kontynuował leniwą, na wpół śpiącą, wartę. Dziwne stworzenie, które wyczuł, a którego nigdy w swoim życiu wcześniej nie spotkał, przestało być interesujące; nie musiał alarmować swoich właścicieli. Ta nowa istota, którą poczuł przy moście nie była niebezpieczna.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5643
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Saine Kela » 12 Sty 2018, o 15:29

Udało się. Zwierzę przestało węszyć i najwyraźniej uznało Mirax za coś kompletnie niewartego uwagi, o co jej chodziło przecież. Nie była pewna czy jej się ta sztuczna uda, ale najwidoczniej jej zdolności były większe niż przypuszczała, potrzebowała jedynie wprawy w ich użytkowaniu. Szło jej to całkiem nieźle zresztą.
Teraz jednak trzeba było pomyśleć co dalej. Jaszczur jej nie zagrażał, miała więc większą swobodę poruszania się. Pierwsze co postanowiła zrobić do odejść na bok w zarośla i odpalić zestaw komunikacyjny. Trzeba było określić dokładne położenie sygnału, to powinno jej pomóc w podjęciu dalszych kroków. Oczywiście wymagało to od niej też odrobiny wysiłku. Zestaw był jednak dosyć spory jak na nią, więc trochę to potrwało. Kwestia druga - jak tylko określiła swoje położenia na mapie, mogła skupić się na osadzie, a konkretnie na tym, by zbadać, kto tu mieszka. Do tego ból w boku jej dokuczał, co też sprawiało, iż musiała poprzestawiać nieco swoje priorytety. Potrzebowała pomocy medycznej, a przynajmniej odpoczynku, nie chciała jednak pakować się do niczyjej chaty nie widząc kto tu pomieszkuje. Trzeba się więc było po prostu rozejrzeć po tej okolicy.
Mirax zamierzała zrobić małą wycieczkę, a swoje pierwsze kroki skierowała w stronę chaty, z której wydobywał się bardzo kuszący zapach.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 565
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Mistrz Gry » 12 Sty 2018, o 17:00

Ustalenia z radionawigacji ani jej nie przeraziły ani też ni uspokoiły. Do celu ciągle miała ładny kawałek drogi. Gdyby udało jej się utrzymać rozsądne tempo podróży i gdyby wyruszyła już teraz na miejscu byłaby nazajutrz pod wieczór. Ciągle nie wiedziała co czeka ją na końcu tej podróży ale sygnał stawał się coraz silniejszy co było znakiem, że jest na dobrej drodze.

Jej lekki chód, zdolność do zmiany koloru futra i ogólnie niewielkie rozmiary sprawiły, że nikt i nic nie był wstanie jej dostrzec. Jedyny jaszczur leżący na progu podnosił od czasu do czasu łeb, ale zachowywał się tak jakby patrzył przez ciało Mirax zupełnie jej niezauważając.
Zdziwiła się gdy odkryła, że wszystkie chaty były puste. Wszystkie oprócz tej gdzie gotowano zupę. Tam, wczepiając się kurczowo w ścianę i zaglądając do środka przez okno, zobaczyła pięć gamorreańskich kobiet. Wszystkie siedziały wokół paleniska nad którym wisiał kociołek z parującą potrawą. Jedna z gamorreanek był wyraźnie starsza od reszty i była chyba ślepa. Starość dało się odczytać po mocno obwisłej skórze twarzy i ogólnej chudości ciała, a ślepotę bo oczach, które były całe białe i pozbawione były blasku. Starucha była najspokojniejsza i na tle swoich towarzyszek wydawała się być prawie nieruchomą.
W którymś momencie starucha podniosła głowę a jej białe spojrzenie padło na Mirax...
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5643
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Saine Kela » 14 Sty 2018, o 21:15

Ta staruszka... W ogóle cała ta osada wyglądała dość dziwnie, do tego były tu tylko i wyłącznie te kobiety, które zajmowały się przyrządzaniem strawy. Mirax mimowolnie poruszyła nosem, łapiąc przyjemne zapachy. Gamorreańskie kobiety jej nie zauważyły, jednak ta jedna, ślepa... Mirax spojrzała na nią, a staruszka przyglądała się jej samej. Aż serce podskoczyło w jej piersi z przerażenia, ale tylko przez moment. Albo to był przypadek, że spojrzała w jej stronę, albo... Postanowiła wejść przez okno. Postanowiła też wysondować miejsce poprzez Moc, jednocześnie skupiając się na zachowaniu spokoju i harmonii.
Do osiągnięcia celu, jakim był tajemniczy sygnał nie brakowało jej wiele, ale teraz pozostała sama i musiała sobie jakoś radzić. Jej priorytety się nieco zmieniły, obecnie musiała się skupić na sobie, na swoich dążeniach, a także na tym, jak stać się lepszą, silniejszą i bardziej godną tego niewielkiego ciała oraz swoich zdolności. Pech chciał, że jej ciało wyglądało jak domowe zwierzątko, a to nie ułatwiało sprawy, może więc warto jest się rozejrzeć i dowiedzieć czegoś więcej?
Była na Gammor, od czegoś musiała zacząć. Może i nie należała do tych światowców, co wiele podróżowali, ale teraz... teraz musiała wiele się nauczyć. Musiała też uwzględnić swoją własną rolę w tym wszystkim. Staruszka z kolei zdawała się być inna, szczególna. A może tylko jej się zdawało? Kushibanka z ciekawością przyglądała się matronie, oczekując jakiejś reakcji, albo jej braku.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 565
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Mistrz Gry » 29 Sty 2018, o 09:39

Gamorreanka wpatrywała się przez chwilę w okno. Dłuższą chwilę. Nieruchomo. Reszta samic knurzyła do siebie i najwyraźniej żartowała z czegoś, ale stara nie brała w tym udziału. Zdawała się być poza rzeczywistością miejsca w którym siedziała. Mirax miała wrażenie, że ta pomarszczona i wyniszczona życiem i chorobami gamorreanka widzi ją. Było to jednak wrażenie. Zrozumiała, że wiekowa matrona najprawdopodobniej jest już wstanie tylko rozróżnić to czy jest jasno czy ciemno. Okno było jedną z niewielu jasności w jej pozbawionym ostrości świata, a pojawienie się Mirax w nim musiało spowodować powstanie jakiegoś cienia. Cienia, który musiał zostać przez starą wychwycony. Ale czy oznaczało to, że została dostrzeżona? Medyczna wiedza Eygan podpowiadała jej, że nie było to możliwe.
Któraś z samic zagadała do starszej i ta odwróciła głowę. Nikt, jak dotąd, nie zauważył Mirax.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5643
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

PoprzedniaNastępna

Wróć do Przestrzeń Huttów