Content

Przestrzeń Huttów

[Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Image

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Saine Kela » 2 Lut 2018, o 10:56

Jej wrażenie najwidoczniej było mylne. Nie wyczuła niczego niezwykłego, a starsza z Gamoreanek jej nie widziała. Mirax nie rozumiała jeszcze wielu rzeczy, była jednak znacznie bardziej wyczulona, a może nawet i przeczulona na pewne kwestie. Może po prostu chciała coś poczuć i sobie coś ubzdurała. Obserwowała przez chwile kobiety, uspokajając się. Nie było sensu ich niepokoić, zresztą jakby na nią zareagowały? Przerażeniem? Atakiem? Wiodły tutaj najwidoczniej bardzo spokojne życie, nie będą niepokojone żadnym zagrożeniem.
Jej łapki opadły. Ona na ten spokój nie mogła liczyć, ani o niego zabiegać. Nie miała na to czasu. Postanowiła się wycofać i nie mącić spokoju tego miejsca. Te kobiety nie zasługiwały na to, by burzyć im poukładany świat.
Poza tym musiała zająć się sobą, a rana na boku dość mocno jej doskwierała i jako lekarz doskonale wiedziała, że w takich przypadkach trzeba bardzo dbać o ich czystość. Przed chatami widziała studnię i jakieś naczynia, może skorzysta z tego i przemyję ranę. Kobiety były zajęte sobą, pewnie nie wyjdą prędko z domostwa, a stwór, który pilnował obejścia i tak jej nic nie zrobi, nie zaatakuje, ani nie zaalarmuje mieszkanek. Mirax zajmie się chwilę sobą, a potem ruszy dalej z godnie ze wskazaniami sygnału. Jeżeli chce tam dojść, musi być dobrego zdrowia i silna także ciałem, inaczej ta podróż skończy się szybciej niż się zaczęła. Przyglądała się więc jeszcze kilka chwil kobietom, a potem zeskoczyła z okna na zewnątrz, okrążyła chatę i poszła w stronę studni.
Czas ją naglił, wiedziała o tym. Ale jak miała działać dalej nie wiedząc co ma robić i cierpiąc męki nie tylko fizyczne ale i psychiczne? Zacisnęła pyszczek, ciągnąć za sobą swój skromny dobytek i przemknęła najciszej jak tylko mogła. Po kolei, po kolei wszystko. Najpierw rana, potem podróż, a potem... potem się zobaczy, co los... Moc przyniesie.
Był jeszcze jeden powód, dla którego nie chciała niepokoić Gamorreanek. Najwyraźniej wszyscy, z którymi miała styczność prędzej czy później ginęli, a ona jak na złość wszystkich przeżywała. Była przeklęta? A może miała niewyobrażalnego farta? Nie chciała w to wnikać. Odkleiła opatrunek bardzo ostrożnie, przy tym sycząc z bólu. Na przyszłość musi być bardziej ostrożna.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 543
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Mistrz Gry » 5 Lut 2018, o 18:28

Gdzieś w krzakach, za ścianą jednego z domostw, Mirax oglądała swoją ranę. I klęła na czym świat stał. Oczywiście po cichu, przez zaciśnięte zęby. Była przecież lekarzem, powinna prędzej na to wpaść. Tyle razy na studiach wpajano jej do głowy, że rany należy utrzymać w czystości by nie wdała się infekcja. A ona co zrobiła? Nic, poszła spać na drzewie a potem przymocowała sobie opatrunek żelowy. Rana była zainfekowana. Głęboko. Śmierdziała zgnilizną. Gdyby od razu się nim zajęła, cała sprawa mogłaby wyglądać teraz inaczej. Opatrunek żelowy zatrzymał tylko krwawienie, ale pod nim w galopujący sposób infekcja namnażała swoje zarazki czyniąc sobie z mięsa i krwi Mirax rajską pożywkę. Było z nią gorzej niż myślała.
Pomimo bólu i niezbyt wielkiego przekonania co do skuteczności podejmowanych działań, przemyła ranę kilkakrotnie, posypała proszkiem przeciwzapalnym i przyłożyła opatrunek. Niedbale zresztą, bo jej obecna forma i fakt, że była sama nie pozwalały jej na dokładne i precyzyjne postępowanie z raną. Zrobiła wszystko co mogła by sobie pomóc. Przynajmniej tyle ile wynikało z jej wiedzy.

4
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5430
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Saine Kela » 7 Lut 2018, o 20:40

Było kiepsko, a fakt, że znajdowała się w środku dżungli i co chwile musiała mierzyć się z nieznanymi zagrożeniami i licznymi przeciwnościami wcale nie ułatwiały sprawy i jej nie usprawiedliwiały. Wiedziała, że zawaliła i co więcej mogła to przypłacić życiem. Nie było to pocieszające, ale Mirax uznała, że cały ten trud po prostu nie może pójść na marne. Po co tyle znosiła? Po co to wszystko się na nią zwalało? Same nieszczęścia i z każdym krokiem było coraz gorzej, tak jakby los się na nią uwziął. Przez chwilę siedziała smętnie pod studnią, z oklapniętymi uszami, ale chwila smutku i żalu nie trwała długo. Musiała coś zrobić.
Wstała po krótkim odpoczynku, czując wyraźnie, że z raną nie było dobrze. Cała jej wiedza medyczna nie zda się na nic, a przynajmniej nie w obecnych warunkach. Lekarzy ulecz się sam? Nie w tym przypadku, choć bardzo by chciała. Odetchnęła i skupiła się. Poprzez Moc czuła spokój tego miejsca oraz odległe okrzyki grozy, strachu i śmierci. Ale to było daleko, bo tu i teraz panował spokój i harmonia. Musiała coś zrobić, a w jej głowie rodził się powoli plan działania.
Nie była przekonana co do Gamorreanek, ale postanowiła, że zrobi tak. Po pierwsze przeszuka chaty w poszukiwaniu czegoś pomocnego, jak nie znajdzie, to... to poprosi o pomoc. Skupiła się na Mocy i tym, by zmusić swoje ciało do ruchu. Moc była z nią i pomagała jej w znoszeniu bólu, może dałoby radę się podleczyć? Niestety jej wiedza z zakresu mistycznej medycyny była nikła, choć z drugiej strony pamiętała nie tak odległe zdarzenia z Taris z momentem aktywacji tamtego holokronu. Wówczas zalała ją fala wiedzy, ogromna i nie do ogarnięcia, pamiętała, że wśród tej wiedzy znajdowała się także ta związana z leczeniem za pomocą Mocy. Mogła tego spróbować.
Spojrzała na jaszczura, posyłając mu impuls w Mocy, mający zapewnić go o swojej przyjaźni i dobrych intencjach. Nie ma to jak robić sobie przyjaciela z groźnej bestii i choć na jego widok aż ciarki ją przechodziły i zalewała ją fala smutku z powodu śmierci Tori, nie chciała być uprzedzona. Zaczęła wolno przemieszczać się do najbliższej chaty. Wcześniej tylko do nich zaglądała, teraz chciała je przetrząsnąć, a na końcu... na końcu się zobaczy. Od czegoś trzeba było przecież zacząć.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 543
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Mistrz Gry » 7 Lut 2018, o 21:31

Sięgając w głąb siebie i swoich wspomnień zafundowała sobie sporą porcję zdziwienia, zaskoczenia i olśnienia. W tej właśnie kolejności.
Zdziwiła się tym jak wiele pamiętała z tego określonego momentu przeszłości. Z tego konkretnego kiedy strumień niezrozumiałej wiedzy wlewał się w jej ciało. Ta osobliwa podróż w pamięci była tak realna niczym wejście do sąsiedniego pokoju. Do pokoju w którym w jakiś cudowny sposób cała wiedza był łatwa do rozczytania niczym bajki dla dzieci. Wystarczyło po nie sięgnąć. To ją zaskoczyło.
Olśnienie przyszło na końcu. Wtedy na Taris Mirax Eygan nie mogła zrozumieć wiele. Nie była przygotowana na coś takiego; brakowało jej treningu w mocy. Teraz jednak był w ciele kushibańskiej mistrzyni jedi. A to oznaczało nowe możliwości. I choć musiała nauczyć się jeszcze wiele to wiedziała, że da radę.

***

Z medytacyjnego transu obudził ją silny głód i świadomość tego, że do miejsca w którym była zbliżał się jakiś mocowładny. Dopiero po chwili zauważyła, że na jej ciele nie miała już żadnych ran.

6
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5430
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Saine Kela » 9 Lut 2018, o 15:25

Jej rana zniknęła. Czuła to i widziała. Pod opatrunkiem i skrzepem zeschłej krwi nie było żadnych obrażeń. Udało się, choć co do tej próby samoleczenia miała wątpliwości. Zaryzykowała jednak i dało to zaskakujący efekt. Nie sądziła, że wiedza, którą zdobyła na Taris będzie mogła użyć w tym przypadku. Niewiele z tamtych zdarzeń pamiętała, a aktywacja holokronu była bardzo gwałtowna i bolesna - musiała być, skoro w kilka sekund do jej mózgu została wtłoczona tak ogromna ilość wiedzy. To też dało jej do myślenia. Będzie musiała więcej czasu poświęcić na układanie swojej wiedzy i to nie tylko tej zdobytej w trakcie treningu, ale także tej z holokronu, która gdzieś tam dalej tkwiła zakopana. Pomimo zmiany ciała, nadal miała do niej dostęp, to była pocieszająca myśl. Jedna z nielicznych, jakie do tej pory miała.
Inna kwestia to wyczucie osoby mocowładnej. Kogoś takiego jak ona. Omal się nie zachłysnęła, bo nie spodziewała się takiej osoby tu na Gamorr. W ogóle nie spodziewała się nikogo gdziekolwiek. Na Taris był Król i Królowa, ale oni zginęli, jej dawny mistrz też już był martwy, choć nie miał dostępu do Mocy. Ten impuls wywołał jej ciekawość, ale i silną obawę.
Do tego zaczęło jej burczeć w brzuchu.
Skrzywiła się, zdając sobie sprawę z tego, że nie ma ze sobą jedzenia, tylko sprzęt i odrobina wody. Obawiała się tego co będzie, ale żeby mieć siły na ewentualne spotkanie, musiała najpierw coś zjeść. Zaczęła się ostrożnie rozglądać po osadzie. Gamorreanki nadal nie wiedziały o jej obecności, a jaszczur wciąż traktował ją jak powietrze, jedynie co jakiś czas wodząc za nią leniwie wzrokiem. Pokazać się kobietom? A jak tak, to w jaki sposób, by nie narazić się na nieprzyjemności? I kto tu zmierzał? Przede wszystkim musiała wysondować tę osobę, by wiedzieć czy czeka ją tutaj zagrożenie.
Image

Image

GG: 6687478
Awatar użytkownika
Saine Kela
Gracz
 
Posty: 543
Rejestracja: 18 Cze 2013, o 13:04
Miejscowość: Pandarium/Ruda Śląska

Re: [Gamorra] - Drugie życie Mirax Eygan

Postprzez Mistrz Gry » 11 Lut 2018, o 13:28

Mirax, przyczajona za budynkiem i nie wykryta przez nikogo obserwowała rozwój wypadków. Oto mostem nadszedł ten, którego wyczuła. Nie był sam i wszyscy byli uzbrojeni i wyglądali wyjątkowo paskudnie.
Na ich spotkanie wyszły gamorreańskie samice...

Panda odpisuj w Gambicie Huttów
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5430
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Przestrzeń Huttów