Content

Przestrzeń Huttów

[Hosko] Człowiek wielu żyć

Image

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Ren » 15 Gru 2017, o 01:34

Ja również — odpowiedziała kobieta Peterowi, przysiadając się do mężczyzn. Wymamrotała wtedy coś tam, speszona jak cholera towarzystwem człowieka - z Ori było o tyle łatwiej, że była nastawiona psychicznie na kłamanie w żywe (lub mechaniczne) oczy, co o ile może nie przychodziło jej z dziecinną łatwością, zdecydowanie było ułatwiane faktem, że chcąc nie chcąc była ona pokrewną duszą Reeve. Echani rozumiała ją w pewien sposób, a poza tym tamta znała Zeevana - ich cel zaś był osobnikiem płci przeciwnej, który robił tutaj za najemnika oraz pilota, nie naukowca, między którymi Cin czuła się dużo wygodniej.
Prawdopodobnie implanty, nie przyglądałam jej się zbytnio, byłam zajęta czym innym. I nie, podziękuję — odmruknęła, krzywiąc się szczerze i bardzo szeroko, spoglądając na puste kieliszki z alkoholem. Reeve nie przepadała za alkoholem pod żadną postacią i bardzo ciężko było ją namówić do picia. Poza tym miała bardzo słabą głowę do tego i padała jeszcze nim Ceth zaczął. Wystarczyłoby jej powąchać opary etanolu i zapewne już by się tym upiła. No dobrze, może to i przesadzone, ale Reeve wolała nie tykać się alkoholu. Nie w trakcie misji.
Profesor. Cin usłyszała to dzisiaj już któryś raz i to słowo dziwnie smakowało w jej ustach i myślach, szczególnie gdy w głosie Shooka usłyszała delikatny nacisk na tę zbitkę liter. Daleko było jej do tytułu profesor, daleko do tytułu naukowca, ale też daleko do najemniczki, do medyka czy nawet Echani. Ale musiała przyznać, że tytułowanie jej w ten sposób jakoś jej się podobało. Nadawało jej rangę, której nie miała nawet te ponad dwa lata temu. Jakby była samodzielna - albo wybrała inną drogę po całym rabanie. Problemem było to, że poprzez wstawianie tego słowa przed jej miano wracała przeszłość. Profesor Avery - brzmiało tak samo, jak inni tytułowali Zeevana i to ją nieco odrzucało.
Zostaniemy tu na nieokreślony czas. Profesor Germutov zaoferowała mi pomoc w moich badaniach, głównie w postaci zasobów, których nie moglibyśmy przewieźć do siebie. Warunki mojego laboratorium nie umywają się do jej — powiedziała, po czym zwróciła się nieoczekiwanie do MacLeoda. Patrzyła to w bok, to na jego nos, to na usta. Na pewno nie w oczy. No i nieco mniej rezolutnie.
Czyli to o panu mówiła Germutov. Szkoda tylko, że nie pisnęła słowem, kogo gości — delikatnie się uśmiechnęła. Prześlizgnęła się na sekundę po jego oczach, po czym zerknęła na Cetha i znów na Petera...
Image
Awatar użytkownika
Ren
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 26 Mar 2017, o 02:26

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Mistrz Gry » 17 Gru 2017, o 14:22

Droid protokolarny już wychodził zza drzwi od kuchni, kiedy usłyszał poganiającą komendę gościa. Była to rzecz niesłychana. Procesy osobowości nadały motywację o sile stu procent. Gość nie mógłby być niezadowolony z obsługi. W szczególności z obsługi droida, który został do tego stworzony. Najwidoczniej asystent serwitora kuchennego nie był do końca zoptymalizowany, gdyż spóźnił się o całe 7,612 sekundy z podłączeniem nowej butli oleju do wtryskarki dozownika frytkownicy. To o 3,612 sekundy za dużo na dozwolony wedle normy błąd na wykonanie czynności fabrycznie ustanawianej. Trzeba będzie zgłosić wskazany przegląd... Wedle bazy danych SE4-T1 i wstępnej analizy z danych w zewnętrznym rejestrze pamięci, gabaryty asystenta uniemożliwiały mu optymalne przemieszczanie się po sprecyzowanej powierzchni. Zalecić trzeba nie tyle przegląd, co dezaktywację i eradykację. Aden będzie musiał stworzyć nowego droida. Jako nadzorca administracji zewnętrznej obiektu oraz kreacji wizerunku nie mógł pozwolić na taki skandal... Choć Aden pewnie nada tej czynności priorytet marginesu, jak zwykle... Do tego burzliwe procesy rozwiązywania nagłych przypadków tego typu mogły spowolnić i jego funkcjonowanie, co jest już zupełnie nie do przyjęcia...

SE4-T1 zbliżył się do Shooka i w geście ukłonu o równe trzydzieści stopni podał posiłek i sztućce niezbędne do skonsumowania dania
- Najszczersze przeprosiny za wydłużony czas oczekiwania - odezwał się droid - w ramach rekompensaty zaaranżuję deser kuchni mandaloriańskiej, który w wolnym tłumaczeniu ma nazwę Zielona Wyspa. Szanowny Mando'ade życzę smacznego - zakończył po czym obrócił się w stronę innych gości. Nikt jednak nie miał ochoty na cokolwiek. SE4-T1 dostał odczyt próby analizy, czy, aby sięganie po dane z rejestru podsłuchu lokalu dla sprecyzowania tego czego gość mógłby chcieć nie jest przypadkiem nieetyczne według istot nieorganicznych oraz może zostać uznane za obrazę? Czeka go update, tego był pewien zbliżając się z powrotem do drzwi kuchni.


Sam Peter jednak drgnął lekko na ostatnie słowa Echani, prawie niezauważalnie zdradzając w końcu poddenerwowanie. Jej rasa skrajnie kojarzyła mu się z walką, aniżeli z branżą nauki, do tego towarzystwo mandalorianina. Co ta Germutov znowu wymyśliła?! Averego znał. Każdy go znał z dyrektoriatu. A ta kobieta najwidoczniej była wydłużeniem jego... rodu? Próba wyobrażenia sobie tego świra starającego się o potomstwo napełniła go zniesmaczeniem. Pewnie adoptowana. Nie zajmował się krzyżówkami... na szczęście. Germutov musiała ją dobrze znać, choć tym się nie chwaliła... jakie też ma zamiary... chce ich zaprosić do PEŁNEJ współpracy? W sumie brakuje ludzi kompetentnych w ich działaniach, ale w desperacji jeszcze nie są. Scenariusz, że chcą się go pozbyć raczej nie wchodził w grę. Chyba, że doktorce odbiło w końcu na dobre...

- no raczej nie jestem zbyt lubiany ostatnimi czasy, to nie ma co się chwalić - wyszczerzył zęby rozładowując wewnętrzne napięcie. Jeśli byli to zabłąkani najemnicy, którzy chcieli go upolować, to z pewnością im się to nie uda. Aden pozamiata ich, a on i tak przeniesie się do nowego ciała.
- Profesor Avery, znałem Twojego nauczyciela oraz treść jego badań. Jego śmierć to duża strata choć nie powiem szalone miał rozwiązania i metody. Ostatecznie widzę, że stary wariat pomyślał o prawdziwej przyszłości w rozsądny sposób - uśmiechnął się spoufalająco. Jego wzrok zdawał się badać jej zachowania. O mandalorianinie miał już opinię, choć mogła ona ulec zmianie w zależności od tego jakie relacje dzieli ze swoją szefową.
- co będzie tematem przewodnim Twoich badań? Siedzisz w tym samym? Chętnie posłucham, o ile można.
To ten moment kiedy realizujecie jakąś szerszą koncepcję. Informacji wstępnych bez działań, więcej nie dostaniecie (takich na pierwszy rzut oka, choć i tak dużo już zdradziłem)
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5322
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Ren » 26 Gru 2017, o 17:59

Misja z pozoru całkiem prosta, błaha wręcz, zaczynała siadać na psychice panny Avery w widoczny sposób. Nie wiedziała, jak naprawdę zareagował Shook na wspomnienie MacLeoda o znaniu jej mentora, nie wiedząc jeszcze o tym, że i Germutov go znała, ale ona sama poczuła się w tym momencie osaczona. Siedziała przecież w ośrodku, gdzie dominowały droidy, a jedyne organiczne organizmy przesiadujące tutaj na stałe były znajomymi człowieka, na którego Ceth polował, a ona sama zabiła. Ciężko przez to jej było nie myśleć o niczym innym jak o tym, że zaraz niechcący coś wypapla lub zdradzi nazbyt nerwowym zachowaniem. Już teraz uważała, że branie tej misji było wielką pomyłką, a jej kłamstwa idą zdecydowanie za daleko.

Spojrzała po Peterze troszkę jak spłoszony biały królik, kiedy ten zapytał ją o badania. Zaraz jednak wzięła się w garść, odetchnęła głębiej, opanowała drżenie rąk i odpowiedziała niewyraźnie, starając się uśmiechnąć w miarę przekonująco:
Zwiększanie potencjału użytkownika poprzez stymulację poszczególnych płatów mózgowia czy chociażby układu nerwowego. Stare plany, porzucone mniej więcej w momencie, w którym przestałam uczestniczyć w badaniach jako obiekt. Uznałam, że szkoda marnować taki potencjał, biorąc pod uwagę mój wczesny udział w eksperymentach — wzrok z ochotą powędrował w stronę droida, który przyniósł właśnie posiłek Cethowi, po czym się oddalił. Było to na pewno ciekawsze zajęcie, oglądać droida, niż spoglądać na twarz Petera i peszyć się samym jego spojrzeniem.
Image
Awatar użytkownika
Ren
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 26 Mar 2017, o 02:26

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Shook » 13 Sty 2018, o 04:45

Gówno wpadło w wiatraczek... Jak to mawiają Korellianie. Shook spostrzegł drgnięcie MacLeoda ale to dopiero jego słowa wprawiły Mandalorianina w lekką konsternację. Było trochę gęsto. Czyżby zlecenie sprzed laty było w jakiś sposób połączone z tym obecnym? Ciekawe w jakim zakresie MacLeod znał starego Averego. Ceth poprawił się na krześle, ot niby zwiększając swobodę w strefie kroku, i spojrzał się na to na Reeve, to na Petera. Cin musiała się poczuć nieswojo, tego był pewien, na ile ją znał. Cóż. To były chwile jej próby.
- Jaka ta Galaktyka jest mała, co? - wypalił, co by nieco wyluzować atmosferę. - Pracowaliście razem?
Shook odniósł wrażenie, że wszyscy naukowcy znają się wzajemnie. No jaka szansa była na to, że MacLeod będzie znał osobiście pana Averego. Profesora, którego upolował Ceth a zabiła Reeve. Miał ochotę się zaśmiać, ale powstrzymywał go fakt, że siedział przed swoim celem. Karma chyba jest suką.
Z wybawieniem, oraz stekiem, przybył droid! Ordo przywitał posiłek ze szczerą radością, w ogóle nie zwracając na haniebne 8 sekund spóźnienia. Zaciągnął się przyjemnym zapachem mięska i skinął z uznaniem.
- Nie przejmuj się, Puszeczko. Czekaj, serio potrafisz zrobić vorpan e’letr? Dajesz! Jak będzie prawdziwe… - Shook aż westchnął. Zielona Wyspa, smak dzieciństwa. Chwycił sztućce w dłonie i odkroił sobie pierwszy kawałek steka. - Musicie też spróbować. Nie jadłem Wyspy z… Piętnaście lat. Albo i więcej.
Więcej gadki na wyluzowanie, którą zakończył skosztowaniem zamówionego steku. Był dobrze wysmażony, tak jak chciał. Idealnie. Przełknął wszystko i wskazał nożem stek.
- To jest smaczny stek. Reeve, też sobie zamów coś. Ciepły posiłek po drodze to jest to, warto doceniać takie przyjemności. Mój dziadek zawsze mawiał, że jak chcesz pomyśleć, to musisz zjeść coś dobrego. Napijemy się?
Zrobił przerwę na kolejny kęs steka i dodatków.
- Jak dobrze znałeś profesora Averego? - zapytał na koniec, niby zupełnie zwyczajnie, szykując sobie kolejny kawałek steka.
Image
Awatar użytkownika
Shook
Gracz
 
Posty: 32
Rejestracja: 2 Lut 2017, o 18:17

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Mistrz Gry » 17 Sty 2018, o 14:23

- Mnie też przynieś porcję SE4-T1 - zawtórował Peter po rekomendacji mandalorianina. Droid przyjął zamówienia i zniknął z oczu siedzącym.
- Avery należał do nieistniejącego już grona naukowców, z którym to intensywnie współpracowałem - skoro znają się z Germutov, co mu szkodziło uchylić rąbka. A nóż widelec, okażą się godni.
- Z samym profesorem gadałem osobiście może kilkanaście razy. Głównie współpracowałem z nim pośrednio poprzez wspomniane grono naukowe, do którego również należała Germutov. Mieliśmy wspólne interesy, które jednak nam pokrzyżowano. Był to dobry znajomy, choć nie powiem specyficzny - uśmiechnął się rozbawiony wspomnieniami rozmów z maniakiem. Popatrzył raz jeszcze na Echani i Człowieka. Albo w to wejdą, albo nie wyjdą stąd żywi. Jednakże powolutku musi działać.
- Jestem pewien, że imperium go uśmierciło. W końcu Dyrektoriat stał się dość niezależną frakcją, a w podziemiu wpływy ich rozrastały się bardzo szybko. Imperialni nie tolerują, aż takiej swobody w prowadzeniu działalności, więc zapobiegli powstaniu czegoś podobnego do The Eye, czyli organizacji, do której ja należałem - wydusił to w końcu z siebie, jeśli ta dwójka miała jakieś pojęcie o tym, to już wiedzą, że wiedza na temat tej organizacji to krótka droga do śmierci... o ile dokonają złego wyboru. Skąd mógł być pewien, że się nadają? Nie mógł. Jego jedyną poszlaką było zaufanie do Ori i jej osądowi. Wszystko jak zwykle wyjdzie w trakcie. Póki co zapowiadali się zwyczajnie obiecująco. Musiał się jednak na ich temat więcej dowiedzieć
- Ceth, jak długo pracujesz dla Reeve Avery? Pracowałeś dla kogoś przedtem? - wypalił próbując zmienić kurs rozmowy i oddalić go nieco od swojej poszukiwanej osoby.

Odpowiadajcie i kierujcie temat rozmowy. Pamiętajcie nie popchnę fabuły jak nie przedstawicie koncepcji działania. Zanim to się jednak stanie możecie swobodnie gadać z Peterem. Wiedzcie jednak, że z każdym postem dowiecie się więcej, ale i też więcej o sobie będziecie musieli powiedzieć, by nie zauważył, że coś jest z wami nie tak.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5322
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Shook » 17 Sty 2018, o 20:18

Ordo skinieniem głowy dał wyraz aprobaty dla zamówienia MacLeoda. Niech się facet nacieszy chociaż dobrym smakiem, tak jak to w tej chwili robił Mandalorianin. Niestety, nie było mu dane w pełni zadowolić jego kulinarne żądze. Do tego był potrzebny pełny spokój ducha, a w tej kwestii miało się co nieco zmienić.
Ceth słuchał wypowiedzi Petera w milczeniu, ot zajęty swoim stekiem. Jednakże słowa mężczyzny sprawiły, że Ordo po raz pierwszy dał po sobie poznać poddenerwowanie, wyrażone w uniesionej lewej brwi i krótkiej pauzie w jedzeniu. Powód był zdecydowanie inny od tego, czego mógł się obawiać MacLeod. Pierwsze co uderzyło Mandalorianina to wspomnienie o tym, że Imperium zabiło Averego. Nie chodziło tu o to, że ktoś przypisywał jego dzieło Imperium. Shook, choć jajogłowym nie był, miał łeb na karku. Szybko łączył wątki. To co usłyszał wcześniej, teraz ta sprawa z Imperium i jeszcze… The Eye? A więc Peter faktycznie pracował dla tej organizacji, sam się przybił.
Chciałoby się przywołać korelliańską frazę o wiatraczku po raz drugi. W świetle nowych informacji, dla Ordo wszystko wskazywało na to, że za tym wszystkim mogło stać Imperium. Miało to sens. I to duży. Ceth wiedział o The Eye tyle, że miało zatargi z Imperium. I podobno zostało zniszczone przez owo. Skoro dla nich pracował Peter, być może Impy, jak pieszczotliwie Mando nazywał tych sukinsynów, chcieli dobrać się do tyłka niedobitkom tajemniczej organizacji? Jeszcze więcej sensu dodawał fakt, że chcieli MacLeoda żywego i w miarę nienaruszonego. Czyżby przesłuchanie, by dorwać informacji o pobycie innych jemu podobnych? To by sklejało się w jedną całość. A skoro Germutov i Avery mieli również podpaść Imperium… Czy to właśnie ono odpowiadało bezpośrednio za zlecenie na profesora Averego? Shook przysiągł, że nigdy nie wesprze swoimi czynami ludzi, którzy zamienili Mandalorę w radioaktywną skałę. Co, jeśli jednak faktycznie stało za tym Imperium? Plusem był fakt, że być może udało mu się ocalić duszę Cin, jego burc’ya, to był sukces, bez dwóch zdań. Jednak jeśli tamtym polowaniem wspomógł Impów, uczynił coś co godziło w jego honor, chociaż nieświadomie. Jak do tego doszło? Czy aby na pewno tak właśnie jest? Zordo, chociaż łasy na kredyty, wiedział doskonale, że Ceth nie przyjmuje zleceń od Imperium. A stosunki Mandalorianina i Hutta były raczej pozytywne. Nic jednak nie stało na przeszkodzie użyć pośredników, prawda? Zrobiło się gęsto, bardzo gęsto. I Shook po raz pierwszy od dawna miał chwilowe uczucie, że nie wie, co ma cholera zrobić z tym fantem.
Z chwilowej konsternacji wyrwało go pytanie Petera. Należało odpowiedzieć, a w międzyczasie zastanowić się co dalej robić.
- Ile pracuję dla Reeve? - odparł, zerkając na Echani obok. - Prawie dwa lata będzie. A wcześniej byłem wolnym strzelcem. Wiesz, zlecenie tu, zlecenie tam. A jeszcze wcześniej walczyłem razem z Mandalorem ale to stare dzieje. - westchnął cicho i zagryzł kawałkiem steka. - Zasrane Imperium. Myślisz, Peter, że te sukinsyny miałyby taki tupet, by ścigać nawet niedobitki? - zadał na końcu pytanie, które go interesowało. Starał się utrzymać to w miare bezosobowo, na ile mógł.
Image
Awatar użytkownika
Shook
Gracz
 
Posty: 32
Rejestracja: 2 Lut 2017, o 18:17

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Ren » Wczoraj, o 22:08

W trakcie konwersacji pomiędzy panami Reeve siedziała już cicho, niepytana ani zagadywana. Samej z siebie, gdy ktoś już rozmawia, często było trudno się odezwać, nie miała wtedy bowiem siły przebicia jako osoba skrajnie aspołeczna i mało charyzmatyczna. Do tego mogło się zdawać, że jest oschła i niemiła, chociaż na pewno nie było to jej bezpośrednią winą. W każdym razie to Ceth znów tutaj rządził, wydobywając coraz to kolejne informacje od MacLeoda i niepokojąc tym Reeve.

Mandalorianin w końcu nie wiedział tego, co ona, jedynie mógł wnioskować z domysłów. Nie słyszał jej rozmowy i nie wiedział dokładnie, czym jest Aden, nie wiedział, co dokładnie ustaliła z profesor ani tego, że znajdują się w żywej fortecy. Jedyną zaś informacją, która mu się jasno klarowała, było to, że Peter raczje nie przepada za Imperium. To... komplikowało sprawę. Nienawiść Shooka do Imperium nijak miała się do raczej chłodnej obojętności panny Avery wobec nich. Poza tym dziwnie się słuchało Petera, który był przekonany, że jej mentora zabili oni. Rzecz jasna Reeve nie znała mocodawców tamtego przedsięwzięcia, ale jeśli... Ceth nabawi się zaraz poważnych dylematów moralnych.

Siedziała raczej cicho, z umiarkowanym zainteresowaniem spoglądając na mężczyzn. Chciała już ruszyć na statek i uzgodnić cokolwiek z Shookiem, ale ten najwyraźniej jeszcze nie kończył rozmowy, a pogrążał się w informacjach, które dostawał. Poczekała więc na dogodny moment, kiedy MacLeod odpowiedział na pytanie Ordo, po czym wtrąciła się, kierując swoje słowa do "ochroniarza":
Mam nadzieję, że długo nie zamierzasz tutaj siedzieć? Dokończ posiłek i będziemy się powoli zbierać, będę musiała cię poinstruować i sama zająć się organizowaniem obiektów od Ważki, o ile nas przyjmie — powiedziała to znów nieco oschle, bardziej formalnie niż przed chwilą, jakby była nieco poirytowana przedłużającą się pogawędką Cetha.
Image
Awatar użytkownika
Ren
Gracz
 
Posty: 33
Rejestracja: 26 Mar 2017, o 02:26

Poprzednia

Wróć do Przestrzeń Huttów

cron