Content

Przestrzeń Huttów

[Hosko] Człowiek wielu żyć

Image

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Vestibor Rothal » 30 Lip 2018, o 22:12

Rosły zabrak zdążył już przywyknąć do często rozbrajania, toteż i to nie zrobiło na nim wielkiego wrażenia, podobnie jak obskurne pomieszczenia przez które przechodził, na wszystko był absolutnie obojętny. Dość szybko jednak znalazł się ponownie na świeżym powietrzu: poligon z pojazdami bojowymi, mają rozmach. Idąc ku liderowi miał okazje oglądać trening, szybko zorientował się, że przyuczają się tam raczej średnio - zaawansowane istoty. Był już na tyle blisko, że słyszał każde słowo ważki, zatrzymał się i wyczekał dopóki tamten nie skończył. W końcu znalazł się oko w oko ze swoim celem. Ważka wyglądał z postawy na bardzo pewnego siebie, ważniejsze jednak działo się w jego oczach: buta, mówiąca, że jeśli propozycja zabraka szybko mu się nie spodoba, nie będzie chciał z nim dłużej rozmawiać. Lata zleceń nauczyły Tukina odczytywania ludzkich zachowań, toteż szybko zrozumiał z kim ma do czynienia: typ z przerostem ambicji, któremu do tej pory się udawało, do tej pory.

- Nie jesteśmy na ty.

Zabrak powolnym ruchem obejrzał go od stóp do głowy, jego buńczuczna postawa podsunęła Rothesculowi pewien pomysł, przy okazji miał nadzieje, że swoim wyważonym zachowaniem zbił go trochę z tropu.

- Nie masz powodu, bo ci go jeszcze nie dałem. Masz tu całkiem niezłe zaplecze.

Zabrak rozłożył ręce wskazując ogół terenu, na którym byli.

- Jesteś człowiekiem biznesu, ale z tego co widzę, to też i czynu. Znajdujemy się na placu treningowym, a tobie na pewno znudziło się ciągłe musztrowanie i chętnie sam rozprostowałbym kości, tylko brakuje Ci godnego przeciwnika? Oto jestem, a jeśli nie wierzysz, to przynajmniej zbijesz ryj temu, który zabrał Ci twój cenny czas i zrobisz to dodatkowo na oczach twoich ludzi.

Zabrak był niemal pewien, że ważka się zgodzi, wyglądał na takiego, ale wolał nie ryzykować. Zbliżył się do jeszcze niedawno oglądającej walkę grupę istot.

- Słuchajcie, kto chce by wasz szefu zademonstrował na mnie, to czego co dzień was uczył?

Tak jak się spodziewał, propozycja spotkała się ze sporym aplauzem i na chwilę na placu zrobiło się głośno. Rothescul w międzyczasie przechadzał się między ważką, a ową grupą.

- A jeśli nie, to podejmę się każdego z was. Jak wygrasz to z miejsca wypłacam 10 tys kredytów. Jeśli przegrasz, nic nie tracisz, poza znacznymi obrażeniami na ciele, oczywiście.

Tukin znał mentalność tłumu, umiał też przemawiać, spersonalizował mowę, by każdemu z najemników, wydawało się, że mówi akurat do niego. Byli tak ustawieni, że mógł co chwila przebiegać z ich jednego końca do drugiego. Mimo wszystko nikt się nie odezwał. Nie byli widocznie głupi, coś musiało ich tchnąć, zbyt łatwy interes. Zaczęli nieufnie spoglądać na zabraka.

- Możecie dwójkami, kwotą podzielicie się po połowie.

Tak na prawdę Tukin nie chciał walczyć z żadnym najemników, tylko sprowokować ważkę, do niego też się obrócił.

- To jak kurwa, robimy interes? Jak wygram mówisz mi co chce usłyszeć, jak przegram, to cacko jest twoje.

W tym momencie z kiesy zabraka wyskoczył malutki kryształ, zamknięty w szklanym pojemniku. Był cenny, ten kto się znał na kryształach, a za takiego wziął zabrak ważkę, dojrzy jego wartość.

- Albo o kredyty. Ale o czym ja mówię, walczymy tu o honor, kasa jest tylko dodatkiem, nie?

Na twarzy zabraka zagościł szczery, złowrogi uśmiech, zdecydowanie przebijający ten, który sprezentował mu ważka. Nieco się do niego ponownie przybliżył, niemrawym ruchem zdejmując swe metalowe naramienniki.

- No chyba, że się boisz, albo nie chcesz ośmieszyć, czy co tam innego wymyślisz, by się usprawiedliwić. Wtedy mogę ci po prostu zapłacić, albo zrobić coś dla ciebie. Tak czy inaczej uzyskam te informacje i uzyskam je od ciebie, możesz być pewny.

Jakkolwiek cała rozmowa mogła być odczytana jako zwykły monolog, tak ostatnie słowa były na tyle dosadne i ostre, że nie pozostawiały złudzeń, łowca nagród, znajdzie sposób, by nie wyjść stąd bez informacji, jednak miał aktualnie dość ograniczone pole manewru, jeśli chodzi o przemoc, z jednej strony potężna obstawa, z drugiej zabrany sprzęt, toteż najbardziej liczył na to, że ważka podejmie rękawice, albo mu za nie zapłaci. Spojrzał za siebie, patrząc, czy nie znalazł się odważny na niego, kątem oka obserwując zachowanie ważki.
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 106
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Mistrz Gry » 1 Sie 2018, o 19:24

Celeo wsłuchiwał się w słowa Zabraka z rosnącym oburzeniem. Zwykle to on był tu chojrakiem, a tu masz Ci incydent.

Twilek na obrazę zareagował niemalże odruchowo i wymierzył blaster w głowę Tukina. Ogłuszająca wiązka, zahaczyła lekko jeden z rogów łowcy, kiedy ten uchylił się do tyłu w ostatniej chwili. Napastnik nie czekał.

Czerwonoskóry z rykiem skoczył na opancerzonego Zabraka. Jego kopnięcie w napierśnik zmusiło Tukina do kroku do dużego kroku tyłu, ale nie wyprowadziło z równowagi. Ten uczynił szybki do-krok i błyskawiczna pięść Celeo mknęła ku twarzy broniącego się. Została zbita przedramieniem, a kolano łowcy w odwecie trafiło celnie w brzuch przeciwnika. Ledwo panując nad oddechem czerwony diabeł, uchylił się przed pięścią rogatego i wyprowadził kopnięcie z półobrotu. Tukin wycofał przednią stopę i drugą ręką sparował kopnięcie. Twilek lekko odskoczył by złapać oddech. Zabrak wyszedł zdecydowanie górą w tej rundzie.

Nie zamierzał jednak odpuścić, włączył plecak odrzutowy i zaszarżował. Celeo odskoczył w ostatniej chwili i przeturlał się na bok.
- dobra! Wystarczy! Nie musisz się popisywać gościu! - rozłożył ręce szeroko na znak końca bójki. Zabrak dopiął swego
- Lubię Cię, nie pierdolisz trzy po trzy i słaby nie jesteś. W takim razie co to za interes Cię sprowadza? - powiedział lekko zdyszany, ale uśmiechnięty. Najwidoczniej lubił wyzwania.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5859
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Vestibor Rothal » 1 Sie 2018, o 20:33

Tukin dopiął swego, i zrobił to stosunkowo małym nakładem sił. Szarża z pomocą plecaka odrzutowego co prawda minimalnie chybiła, jednak to wystarczyło, wyłączył silnik i zatrzymał się, sunąc po powierzchni jeszcze parę dobrych metrów. Zbliżył się ponownie do swego oponenta, w międzyczasie, dotykając swego nieszczęśliwego rogu.
- Dobra walka. Skwitował lakonicznie
- Szukam niejakiego Petera MacLeoda. Przede wszystkim chce wiedzieć gdzie jest, albo dostać jakiś namiar do osobe, która to wie. Jak wiesz też dokładnie kim on jest to możesz powiedzieć. Za dobre informacje proponuje 1/5 część zysku, jeśli wykonam zlecenie. A jeśli cie nie interesuje kasa, mogę coś dla ciebie zrobić, nawet podszkolić twoich ludzi, z blasterem radze sobie lepiej niż w walce wręcz, podobnie z bronią białą, zresztą co chcesz, ja chce tylko te informacje.
Zabrak skrzyżował ręce i wypiął przed siebie klatkę piersiową, w międzyczasie zapinając rękawice, które zdjął. Rozejrzał się dookoła, ich przedstawienie musiało być dość zajmujące, bo ludzie, do ktorych niedawno mowil, nadal wpatrywali się w niego.
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 106
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Mistrz Gry » 2 Sie 2018, o 14:56

- MacLeod Cię interesuje? Ta śmieszna kwota wystawiona na holonecie nie jest warta świeczki - schował w końcu blaster do kabury i zagarnął ręką łowcę z dala od jego ludzi, by pogadać na osobności. Ci tak jak obserwowali starcie z zapartym tchem, tak teraz zwyczajnie wrócili do ćwiczeń. Nie kwestionowali Celeo, widać było, że im to nawet do głowy nie przyszło.
- Dziesięć tysięcy za niego... nie opłaca się. Gość jest dobrze kryty. Chyba, że o co innego się rozchodzi - popatrzył na Zabraka i wzruszył ramionami
- Nic mi do tego. Podzielę się z Tobą informacjami na jego temat, ale musisz i Ty zdobyć takowe dla mnie. Prześlij na konto trzydzieści tysięcy, jako kaucja za informacje i zaczniemy interes. Jak się dobrze spiszesz, to nie tylko wykonasz swoją robotę, ale również zdobędziesz moją przychylność. Tak jak wspomniałeś, jestem biznesmenem, ale nie nazywaj mnie człowiekiem, dobra? - zaproponował czerwonoskóry.

Tukin nie miał za bardzo wyboru jak zapłacić tę kwotę, w końcu zadeklarował się spełnić jego oczekiwania. Korzystając z holokonta przelał pieniądze na wskazany rachunek, miał jeszcze dwieście siedemdziesiąt tysięcy na koncie. Celeo zaś czekał na potwierdzenie otrzymania pieniędzy, po czym przystąpił do dalszej rozmowy.
- Doskonale. Sprawa wygląda tak. MacLeod jest świetnym pilotem, cholernie dobrym i w związku z tym zajmuje się kierowaniem statków transportowych jako pilot widmo. Wiesz, wozi towar, który jest na prawdę lepki i nie jeden chciałby zobaczyć co jest w środku. Pracuje dla Ori Germutov i z jakichś przyczyn świetnie się dogadują. Arkanianka ma hopla na punkcie zaawansowanej technologii i nigdy nie wiadomo, czy jej statek jest pilotowany przez jednego z jej droidów, czy przez Petera. Ori Germutov z kolei pracuje dla Tambu, mojego szefa, jednakże jej priorytety zdają się odbiegać od wskazanych przez naszego Hutta. Chciałbym się dowiedzieć, co robi za jego plecami. Dostarcz mi wszystkie możliwe informacje na temat jej kompleksu, a zwrócę Ci kasę. Jak znajdziesz coś na prawdę ekstra, na przykład nad czym tak ciężko pracuje, to przedstawię Cię Tambu z tej lepszej strony - zatrzymał się i podkreślił gestem ważność nadchodzących słów

- Kompleks naukowy Ori Germutov to nie byle stodoła. Kobieta też nie lubi właściwie nikogo. Szczególnie obcych, których nie zna. Mimo, że oficjalnie pracuje dla Tambu, miałem z nią kilka potyczek, bo nie chciała się mnie słuchać i ciągle coś ukrywa, a jej kompleks w sumie sąsiaduje przy moich terenach. Nasłałem na nią jedną z moich lepszych ekip. Nikt z tamtych okolic nie wrócił żywy, a po moich ludziach nie pozostało żadnego śladu. Kobieta zagroziła mi, że poskarży się Huttowi, iż łamię warunki ich umowy. Mam związane ręce, ale nie stałem z założonymi rękami. Nie lubię jak mi ktoś coś majstruje na moim terenie i nic o tym nie wiem - Twilek rozejrzał się dookoła, podparł ręce o biodra i znów skupił wzrok na Zabraku

- Staram się ją szpiegować na ile mogę sobie pozwolić. Germutov nigdy nie opuszcza kompleksu, ale ponoć widziano ją osobiście u Zeda Aqura... kolejnego nietykalnego pupilka Tambu... - Twilek wypowiedział ostatnie słowa w taki sposób, że Tukin nie musiał zbytnio zgadywać, jak bardzo wspomniany gość irytował Celeo
- Sama Ori ponoć nadal ma kontakty z imperialnymi, w końcu pochodzi z Imperium, a zaszyła się tutaj z jakiegoś nieznanego powodu. Gdybym miał dowody, że współpracuje z imperialnymi nadal, miałbym na nią haka i nie mogłaby tak już swobodnie sobie działać na moim terenie. Musiałaby się tłumaczyć Tambu, a on mógłby być skory przestać trzymać ją pod swoją protekcją, mógłbym ją szantażować, że w wyniku mojego nacisku Tambu zmięknie i porzuci ich interes - poczekał, aż łowca głów przetrawi wiadomości

- To co? Współpracujemy? Można z tego wyciągnąć mnóstwo kredytów, a Ty przy okazji złapiesz swojego MacLeoda - wyciągnął dłoń na potwierdzenie, czy prowadzą wspólny interes.

Możesz jeszcze pogadać z Celeo i zadać parę pytań. Może Ci na jakieś zdoła odpowiedzieć. Możesz wygwiazdkować też wątek jak wybierasz się w kolejne miejsce. O ile nie masz w planach zrobić coś niespodziewanego u Twileka xP
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5859
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Vestibor Rothal » 7 Sie 2018, o 17:43

Tukin nie miał za bardzo nad czym się zastanawiać. Oferta była w pełni satysfakcjonująca, a dalsza strata czasu mogłaby zaowocować większym zainteresowaniem na to zlecenie. Niechętnie, ale podał rękę brudnemu Twilekowi, na szczęście miał na sobie rękawiczki.

- Odpowiada mi to. Co proponujesz?
Zabrakowi zależało, by zabrać się wreszcie za realizacje zlecenia.

- Z tego co mówisz, wystarczy, że zinfiltruje bazę tej Ori i namierzę swój cel. Wtedy już pójdzie prosto.

Tukina nie specjalnie zraziła informacja o straconej grupie bojowej. Zapewne miała tam rzezimieszków i jakieś zaawansowane droidy ochronne, z wsparciem wieżyczek.

- Przy okazji zdobędę informacje o tym czym dysponuje i może co tam robi. A jeśli nie uda mi się go dorwać na lądzie, znajomość z Tambu, może być użyteczna. Całkiem możliwe, że skoro działa z imprialnymi, działa w skrytości przeciw niemu, a wtedy on przestanie kryć ją, a przede wszystkim wyda MacLeoda w moje ręce. Chyba, że masz lepszy plan, to słucham.

Zabrak powoli układał sobie w głowie plan: jak nie na lądzie, to wystarczy, że przyczepi mu do statku urządzenie namierzające, a póżniej zniszczy go. Zawsze pozostawała też możliwość, wydania go w jego ręce przez bossa, ale była to dla niego najgorsza możliwa opcja, bo najbardziej pracochłonna.
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 106
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Mistrz Gry » 10 Sie 2018, o 22:49

- Wiesz... fakt jest taki, że na prawdę ciężko spotkać tą całą Arkaniankę osobiście. Szczerzę, wątpię czy uda Ci się zinfiltrować ten kompleks, uwierz mi próbowałem na różne sposoby... Jestem tu już trochę lat i w sumie jeszcze się z nią nie zobaczyłem twarzą w twarz... Wiesz... Może uda Ci się sprawić, by Zed Aqur ją wywołał z kryjówki, to mógłbyś ją dorwać nie w jej fortecy - zaproponował uwidaczniając złośliwy uśmiech. Tukin mógł być pewien, że Celeo nie cierpi wspomnianego człowieka.

- Twój plan też jest niezły. Musiałbyś jednak znaleźć poszlakę do imperialnych. Tu Ci jednak nie pomogę za bardzo... chyba, że... - Twilek przyjął pozycję myśliciela, niezbyt pasującą do jego wyglądu, po czym rzucił ożywiony
- Stellar Foods to taki proimperialny gigant. Ciągle mnie męczą spotkaniami handlowymi i chcą pozyskiwać u mnie względy, by rozszerzyć swój areał upraw, ale Tambu ich nie lubi. W sumie to jedyna firma, która teoretycznie jest bezpośrednio powiązana z Imperium. Mógłbym Cię zabrać na spotkanie z nimi. Są całkiem hojni i... bardzo interesowni.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5859
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Vestibor Rothal » 11 Sie 2018, o 15:10

Tukin nie wątpił, że zdołałby przeniknąć do kompleksu, ale na razie pozostawił to sobie jako opcję B.

- Dorwać poza fortecą... to brzmi sensownie. Promień ogłuszający i jest nasza. Ja dowiem się, gdzie może spodziewać się MacLeaod, a ty zrobisz co będziesz z nią chciał.

Sfingujesz jej śmierć, czy wymusisz informacje, nie moja sprawa.

Pozostawała jeszcze opcja, by dogadać się z Imperium.

- To też dobra opcja, jednak wątpię, by korporacja związana z jedzeniem, dała nam potrzebne informacje dotyczące kompleksu naukowego na planecie. Mniej ryzykowna opcja to po prostu wywabić ją i porwać, a potem nadać z jej komunikatora sygnał do mojego celu. Pytanie tylko, co jest ją w stanie wywabić. Może jakieś zlecenie od twojego pracodawcy albo dostawa, którą chciałaby oglądać osobiście, gdzieś w rejonach, które ty kontrolujesz. Taak, to chyba byłaby niezła opcja. Sfingujesz w jakiś sposób transport od twojego szefa dla niej, ale na swoim terenie, a nawet jeśli nie będzie tam osobiście, to chociaż dowiemy się czegoś od jej ludzi, czyż nie? Mówiłeś coś też o tym Aqurze, on byłby wstanie ją wywabić?

Tukin stanął stabilnie na swoich nogach i założył za siebie ręce, czekając na odpowiedz.
Był pewien, że propozycja załatwienie swojego odwiecznego rywala, musi przypaść do gustu Twilekowi.
Awatar użytkownika
Vestibor Rothal
Gracz
 
Posty: 106
Rejestracja: 8 Lis 2015, o 00:22

Re: [Hosko] Człowiek wielu żyć

Postprzez Mistrz Gry » Wczoraj, o 11:46

- jeśli mógłbym ją wywabić zwykłym zleceniem od Tambu, czy nawet sfalsyfikowaną sytuacją alarmową, nie rozmawialibyśmy na ten temat. Poza tym nie spotkano żadnego żywego pilota co by dla niej pracował, nie licząc MacLeoda. Jej "ludzie" to droidy. - wzniósł otwarte dłonie przed siebie jakby chciał ostatnie słowa dobitnie podkreślić.
- a na złapanie MacLeoda fartem bym nie liczył. Przechwycisz jeden transport nietrafnie i będziesz spalony. Nie liczę faktu, że Tambu będzie chciał Ci urwać głowę, a ja nie będę mógł Ci pomóc. Gorzej, będę musiał Cię ścigać. - Celeo wzruszył ramionami, jakby to był oczywisty bieg wydarzeń.

- Babka zwyczajnie nie rusza dupy stamtąd. Jeden z doradców Tambu przyznał, że oni nigdy nie widzieli się osobiście, a jedynie przez holorozmowę. Nie wiem do końca jak wygląda współpraca jej z Huttem, wiem tylko co od niej wylatuje i wlatuje. Produkuje mu bardzo rzadkie egzotyczne substancje, takie które na czarnym rynku są właściwie niedostępne i często warte bardzo dużo. Od leków na wszystko, po narkotyki, na wyszukanych truciznach kończąc. Przylatują do niej głównie części zamienne, elektroniczne, metale, czasem jakieś produkty rolnicze i sporadycznie żywność - wymieniał Celeo, licząc że te informacje może na coś się przydadzą rosłemu Zabrakowi. Po czym machnął ręką zbywając prawdopodobnie nieistotne wiadomości.

- Co do Zeda Aqura... Jeśli Arkanianka rzeczywiście do niego przybyła osobiście, musi coś dla niego znaczyć ze wzajemnością. Informacje te jednak dostałem z niepewnej ręki... Pewien informator wydusił ze mnie ładną sumkę i potwierdził swoje dane takim oto rzeczami - Twilek sięgnął za datapad i zaczął w nim grzebać. Tukin zaś dostrzegł kątem oka, jak na poligon wjeżdża czołg grawitacyjny. Celeo wnet zbliżył się do swojego rozmówcy i pokazał mu zdjęcie na małym ekranie. Zdjęcie przedstawiało rzeczywiście kształt kobiety w białym fartuchu laboratoryjnym na tle małego statku i dużego domu Zeda.
- widzisz, przyjrzyj się jej twarzy - Ważka przybliżył widok zdjęcia, a łowca głów mógł przyjrzeć się profilowi kobiety. Miała długie białe włosy charakterystyczne dla swej rasy. Rysy twarzy były idealne i był na nich kompletny brak zmarszczek. Tukin wytężając wzrok dostrzegł w końcu, że jej buzię nie okala skóra a białego koloru metal, o czym świadczyły praktycznie niewidoczne małe podłużne rysy sugerujące styki płyt z których złożona jest twarz.
- zdaje mi się, że to po prostu jej kolejny droid... bardzo dopracowany droid. Informator zapewniał jednak o jej ruchach i zachowaniu jako idealnie odwzorowujące humanoidy - Celeo wnet puścił filmik nagrany przez szpiega, w którym to kobieta wsiadała z obstawą dwóch ciężkich droidek z powrotem do małego frachtowca w otoczeniu podobnego terenu co na wcześniejszym zdjęciu. Prezentująca się na filmie Germutov rzeczywiście składała swoje ruchy zupełnie jak typowy człowiek. Łowca głów, aż nie mógł uwierzyć, że można aż tak dopracować imitację ruchów. To przeczyło samo sobie, gdyż Tukin widział w swoim życiu już całkiem dużo droidów. Sceptyczność Celeo mogła też wynikać z jego ubogiej wiedzy o technice i programowaniu.

- Jednak jeśli to rzeczywiście ona, mógłbyś... wydusić ze spokojnie żyjącej rodzinki trochę szczęścia, a Zed powinien sobie przypomnieć jak ją ponownie sprowadzić do siebie - zaproponował Celeo, szczerząc złośliwy uśmiech.
- Czyniąc to jednak mógłbyś się spodziewać, że gdy sprawa się rozejdzie, Tambu w pierwszym momencie będzie chciał Cię pochwycić, lecz w tym wypadku... jakoś przypadkiem może mi się nie powieść pochwycenie Ciebie i też wywiniesz się sprytnie z pościgu. Dziwnym przypadkiem też udało Ci się wylecieć z atmosfery sprawnie unikając każdego strzału obrony planetarnej i radząc sobie z każdą wystrzeloną rakietą - opowiadał Celeo, udając tonem, jakby nie wiedział co mogłoby być przyczyną takiego toż rozwoju sytuacji.
Awatar użytkownika
Mistrz Gry
Mistrz Gry
 
Posty: 5859
Rejestracja: 3 Maj 2010, o 19:02

Poprzednia

Wróć do Przestrzeń Huttów